Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dzień z życia managera w korporacji

    IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.03.04, 00:46
    Dla tych którzy sądzą że na stanowisku kierowniczym jest łatwo ... podaję
    typowy dzień mojej pracy

    6:00 rano - budzę się, biegam w parku, jem itp...
    7:30 rano - wychodzę do pracy

    8:00 rano - jestem w pracy....
    8:00 do 9:00 poczta, intranet, gazety, plan dnia
    9:00 do 11:00 odpisuję na pocztę, pojawiają się pierwsze problemy które
    należy rozwiązać
    11:00 do 13:00 spotkanie w sprawie strategicznego projektu który
    nadzoruje.... project manager zostaje ustawiony do pionu ... gdyż zbyt
    wchodzi w tematy poboczne zamiast skoncentrować się na głownych celach
    13:00 - 14:30 lunch biznesowy - spotkanie z zaprzyjaźnioną firmą na obiedzie
    14:30 do 16:00 krótkie spotkania z ludźmi w sprawach bieżących
    o 15 przychodzi sekretarka na drugą zmianę o 16:00 wychodzi sekrektarka z
    pierwszej zmiany
    16:00 do 17:00 maile, maile, maile, maile
    17:00 trochę ciszy w firmie - duża część ludzi poszła już do domu... można
    spokojnie popracować koncepcyjnie - przeglądam analizy, zastanawiam się nad
    koncepcją pewnego projektu....około godziny 19:00 zauważam że pewną
    nieścisłość w przedstawionych mi danych... nie dotyczy ona wprawdzie tego
    projektu ... ale innego.... który już od pewnego czasu się toczy
    19:00 do 19:30 odchodzę od głównego nurtu... wchodzę w inny temat...
    analizuję różne dane ...
    19:30 do 20:30 telekonferencja w sprawie zauważonego problemu z osobami
    kierującymi i uczestniczącymi w tamtym projekcie... wiem już że został
    popełniony istotny błąd... jest około 2 tygodnie czasu na usnięcie błędu
    (orginalną koncepcję przygotowywano około 4 miesięcy) - proszę o
    przygotowanie memo z poleceniem rozpoczęcia działań naprawczych,wysyłam memo
    20:30 do 21:45 czytanie raportów tygodniowych od podległych mi komórek
    21:45 jedę do domu....

    Obserwuj wątek
      • vitalia Re: dzień z życia managera w korporacji 06.03.04, 01:35
        Boże!!!! za taką przes,,,,pracę musiałabym dostać z 30.000 minimum,żeby tak się
        dobijać.No chyba ,że lubisz tą robotę,ale to chyba nie możliwe.
      • Gość: owca Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.04, 07:38
        1.za dużo czasu na pocztę (przeglądasz śmieci, które dostajesz od kolegów,
        jakieś romansiki biurowe, dowcipy itp...) skróć czas do 0,5 godziny dziennie.
        2. lunch - on jest tylko sporadycznie biznesowy, z reg. to spotkania z
        kolegami. skróć do 0,5 godziny.
        3.zmień rozkład dnia pracy.
        ...
        8.00 -10.15 czytanie raportów tygodniowych, konsultacje i przejrzenie poczty.
        10.15- 13.00 spotkania z pracownikami, opracowywanie projektów itp.
        13.00-13.30 szybki lunch w barku obok firmy
        13.30 - 16.30 spotkania z ludzmi, omawianie problemów, itp...
        16.30-17.00 przejrzenie poczty na koniec dnia
        17.00 wyjście do domu...

        pozdr.
        • Gość: rekol Re: dzień z życia bezrobotnego!!! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 06.03.04, 07:43
          Opiszcie.
        • Gość: drapieżnik Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.03.04, 12:04
          ;)
          gdyby to tylko było takie proste....
          ale:
          1:ilość maili jakie dostaje dziennie to około 100-200, duża część z nich to CC
          ale na nie też należy spojrzeć, niektóre zaś wymagają nie tylko prostego
          forwardu do osób które się tym mają zająć lub spojrzenia ale również
          zastanowienia i odpowiedzi merytorycznej lub zapewnienia właściwego poziomu
          wsparcia dla danych działań przedstawianych w mailu.
          2:lunch dla mnie jest w 50% przypadków biznesowy, gdy tak nie jest to
          oczywiście że zjada się coś na szybko
          3.raporty czytałem gdyż był to akurat piątek ;) i je powysyłano....
          4.ilość czasu poświęcanego na projekty: nadzoruje około 12 strategicznych
          projektów, nie mógłbym tego robić oraz zapewniać efektywnego wsparcia dla ludzi
          w nie zaangażowanych gdybym ich nie rozumiał, niestety ludzie w organizacji są
          różni i niektóre tematy wymagają szczególnego nadzoru... (tak dla zorientowania
          się czytających - mniej więcej sumaryczny budżet tych projektów na rok 2004 bez
          pensji pracowników firmy wynosi około 16 mln PLN).
          5. nie tylko jeden tak pracuję .... praktycznie od pewnego stanowiska u mnie w
          firmie tak praca wygląda.... średnio pracuje się od 10 do 12 godzin
          dziennie....- tylko szeregowi pracownicy mogą mieć 40 godziny tydzień pracy
          • Gość: owca Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.03.04, 16:12
            > ;)
            > gdyby to tylko było takie proste....

            :) jest proste.
            1. ilość maili 100-200 :) zredukować. Te, które są cc lądują w katalogu cc, te,
            które nie mają związku z pracą... nie czytasz ich. Jeśli zatrudniasz ludzi i
            oni mają swoje zadania i obowiązki - forward wystarczy. Nie musisz wiedzieć
            wszystkiego ze szczegółami.
            Jeśli zarządzasz ludźmi, musisz potrafić zarządzać swoim czasem...
            2. własnie, a jakby na te lunche spojrzeć, to może nie 50% a 20%...
            3. więc nie był to typowy dzień, tylko tak tu litości szukasz... ;-), mogłes je
            przejrzeć w poniedziałek rano. Nic by się nie stało.
            4. Nie zauważyłeś, ale czas poświęcony dla ludzi i na współpracę z nimi
            zwiększyłam ci w stosunku do tego, co miałeś. Więc byłbyś bardziej efektywny.
            Tym bardziej, że po pracy miałbys czas na odpoczynek, obiad z żoną, czy zabawę
            z dzieckiem.
            5. Świadczy to o braku nadzoru i braku ludzi-liderów, którzy pokazaliby
            kierunek i sposób efektywnej pracy.
            W tych 10 godzinach 1,5 to był obiad, a ponad 3 to czytanie mailii, z których
            zapewne max 20% dotyczy spraw zawodowych.
            • Gość: drapieżnik Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.03.04, 00:15

              to był typowy dzień jeżeli chodzi o ilość pracy a nie zadania... zwykle kończe
              pracę około 19:00 do 21:00 ale synchronizuję pocztę na notebooku i przeglądam
              ją późnym wieczorem w domu..

              miale:
              poczcie nie związanej z pracą nie poświęcam czasu - zresztą nie mam jej dużo .
              CC -to do wiadomości - więc przynajmniej muszę na nie rzucić okiem o co w nich
              chodzi... czasami sprawa wymaga jednak bezpośredniego mojego wpływu. Aby zrobić
              forward do osoby która ma się tematem zająć muszę przynajmniej zorientować się
              o co w nich chodzi - zresztą często forward nie wystarcza. Czasami wystarczy
              rzeczywiście mail do odpowiedniego kierownika czasami jednak reakcja jest dużo
              bardzo skomplikowana. Zwłaszcza dotyczy to tematów gdzi nie mam do czynienia z
              standardową pracą ludzi w ramach uporządkowanych procesów biznesowych ale z
              podejściem projektowym i zdarzeniami wyjątkowymi.

              druga kwesta - mail plus telekonferencja jest dla mnie bardzo podstawowym
              narzędziem pracy ... po prostu pracuje w firmie gdzie jest kilka bardzo dużych
              oddziałów w Polsc oraz część działań rozgrywa się w również między oddziałami
              firmy w różnych krajach... a ja już nie jestem odpowiedzialny tylko za tematy
              lokalne

              obiad:
              na tym obiedzie załatwiłem kilka ważnym spraw;) ... a co do ilości 50% do podam
              przykłady: oprócz spotkań na zewnątrz traktuje obiady jako możliwość luźnego
              porozmawiania z ludźmi z wnętrza korporacji (ale nie kolegami) budowy ralacji,
              krótkich rozmów nad obszarami styku- zwłaszcza jak mamy gości spoza polski z
              innych oddziałów firmy oraz gdy w Warszawie pojawiają się osoby z którymi mam
              wspólne tematy z oddziałów pozawarszawskich

              • krzysztofsf slyszales o delegacji uprawnien ? 07.03.04, 00:52
                Jesli faktycznie wiekszosc podwladnych jest taka do dupy, to na milosc boska,
                mamy w Polsce bezrobocie, zatrudnijcie paru fachowcow.
                • Gość: drapieżnik Re: slyszales o delegacji uprawnien ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.03.04, 09:57
                  nigdzie nie powiedziałem że podwładni są do dupy - w zakresie swoich zadań są
                  całkiem dobrzy... gdyby tak było nie pracowali by już.....normalne jest też to
                  że ludzie sie mylą i błędy się wybacza
                  co do delegacja uprawnień - to oczywiście... jednak nie zawsze jest to możliwe
                  • krzysztofsf Re: slyszales o delegacji uprawnien ? 07.03.04, 18:19
                    Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

                    > nigdzie nie powiedziałem że podwładni są do dupy - w zakresie swoich zadań są
                    > całkiem dobrzy... gdyby tak było nie pracowali by już.....normalne jest też
                    to
                    > że ludzie sie mylą i błędy się wybacza
                    > co do delegacja uprawnień - to oczywiście... jednak nie zawsze jest to możliwe

                    No..wlasnie piszesz w innym miejscu, ze nie mozesz znalezc zastepcy zeby
                    przekazac mu czesc obowiazkow.
                  • Gość: chloe Re: slyszales o delegacji uprawnien ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.04, 17:02
                    a co Ty robisz w sobote o 0:15 i niedziele o 9:57 w necie? relaks, chlopie
                    relaks! jesli nie musisz pracowac, to anwet sie tym tematem pobocznie nie zajmuj

                    pozdrawiam
                    chloe
                  • zuzka111 Re: slyszales o delegacji uprawnien ? 14.03.04, 11:33
                    > nigdzie nie powiedziałem że podwładni są do dupy - w zakresie swoich zadań są
                    > całkiem dobrzy... gdyby tak było nie pracowali by już.....normalne jest też
                    to
                    > że ludzie sie mylą i błędy się wybacza
                    > co do delegacja uprawnień - to oczywiście... jednak nie zawsze jest to możliwe


                    Współczuję Ci. Jesteś jeszcze jedną pozbawioną uczuć maszyną do wykonyania
                    zadań. Kolejny profesjonalista bez profesji.
                  • Gość: wojtek Re: slyszales o delegacji uprawnien ? IP: 12.32.89.* 23.03.04, 20:47
                    Jesli nie potrafisz swojej pracy wykonac w 40 godzin tygodniowo to sie na
                    stanowisko nie nadajesz....
                    Pracuje od 17 lat w duzych firmach (USA, accounting) - wprawdzie do stanowiska
                    prezesa mi daleko, ale mam sporo podwladnych. 45 godzin tygodniowo to gora -
                    potem to juz tylko wlazenie w d... szefowi.
                  • Gość: miki Re: slyszales o delegacji uprawnien ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.04, 14:21
                    "bardzo podstawowym narzedziem pracy"
                    "pracowali by"??
                    co z Ciebie za menager jesli nawet zdania sklecic nie mozesz? ;P
                    chlopie, nie nadajesz sie na stanowisko, a to znaczy ze albo jestes tam bo
                    wlaziles szefowi w dupe (to wyjasnia dlaczego zapieprzasz jak wol) albo Twoja
                    firma zle dobiera ludzi. Jak jestes od projektow strategicznych to zajmuj sie
                    strategia a nie pierdolami. Wiecej zaufania do wspolpracownikow.
                    Ktos napisal: profesjonalista bez profesji. Swieta prawda. Kolejny pracus z
                    klapkami na swiat.
              • o_0 Re: dzień z życia managera w korporacji 15.01.05, 14:24
                sor, ale jako menager jestes do dupy
                nasza menegerka czesc zadan, ktore my umiemy zalatwic taka samo dobrze jak ona -
                rozdzielila miedzy nas. czasami, gdy nie do konca wiemy, co zrobic - dzwonimy
                do niej.
                moze bys zlecil ktoremus z podwladnych przegladanie i sortowanie mejli?
                chyba, ze lubisz sie czuc 'niezastapiony'. no coz, nadgorliwosc gorsza od
                faszyzmu ;)
          • krzysztofsf Re: dzień z życia managera w korporacji 07.03.04, 00:47
            Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

            (tak dla zorientowania
            >
            > się czytających - mniej więcej sumaryczny budżet tych projektów na rok 2004
            bez
            >
            > pensji pracowników firmy wynosi około 16 mln PLN).


            Bez okreslenia branzy ta kwota nic nie mowi. Jesli chciales rzucac czytajacych
            na kolana, to w moim przypadku ci sie nie udalo.
            • commentator Cieniutko 08.03.04, 22:45
              To musi być bardzo mała firma.
              • krzysztofsf Re: Cieniutko 08.03.04, 22:50
                commentator napisał:

                > To musi być bardzo mała firma.

                Niekoniecznie. Jesli same uslugi robia, to moze byc cos wiekszego. Jakas
                reklama internetowa, cholera wie co. ale drapieznik chyba pracuje teraz 24/24 z
                amfetamina zamiast snu i nie pojawia sie w necie, zeby wyjasnic.
            • Gość: drapieżnik Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.03.04, 21:22
              Kwota którą wspomniałem nie dotyczyła budżetu na działalność operacyjna w
              zarządzanym przez mnie działu tylko projektową. Nie jestem również właścielem
              największych budżetów u mnie w firmie w obszarach: produkcyjnym, marketingowym
              oraz infrastrukturalnym, z z działaniami finansowanymi z tych budżetów moje
              projekty mają styk. Nie chcąc zdradzać szczegółów na temat mojej firmy mogę
              podać kilka przykładów "moich" projektów:
              1. wdrożnie specyficznego narzędzia informatycznego które będzie wspierać pracę
              części podległych mi komórek (cena licencji plus usługi konsultacji
              zewnętrznych, infrastrukturę sprzętową zapewnia informatyka:))
              2. kilka projektów mających za zadanie przenieś do polski technologię lub
              produkty :) obecne w innych oddziałach firmy na świecie
              3. kilka projektów związanych w strategią biznesową firmy - albo w Polsce, albo
              w CEE


          • las38 Re: dzień z życia managera w korporacji 09.03.04, 21:55
            w mojej firmie szeregowi też pracują min 10 godz dziennie a nierzadko również
            12-14. Jest akurat na odwrót bo zarządzający pracują niestety krócej; o
            wynagrodzeniach nie wspominam.
          • Gość: Maro Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.sns-felb.debis.de 23.03.04, 08:47
            Slyszales juz cos o delegowaniu???

            12 godzin dziennnie miesiacami jest nieefektywne, za duzo bledow.
        • Gość: normalny Re: dzień z życia managera w korporacji IP: 81.210.119.* 09.03.04, 14:11
          moje uwagi:
          z doświadczenia wiem, że człowiek może efektywnie pracować max 10 godzin,
          reszta to ściema; poza tym nie zorganizowałeś czasu pracy zbyt efektywnie, im
          więcej na coś przeznaczasz czasu tym więcej czasu to ci zajmuje; i tak nie
          narzekaj, znam kupę ludzi, którzy zap...szają po 12 godzin robiąc znacznie
          gorze rzeczy za 1500 zł!!! dla mnie praca po 12-14 godzin to nie powód do dumy-
          albo masz złą organizację pracy albo nie dajesz sobie rady...
        • Gość: Z korporacji Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 15:05
          Szczera racja. Gość jest trochę mało efektywny. Moim zdaniem to zwykła
          popisówka. Sam kiedyś pracowałem w kilku korporacjach (również na stanowiskach
          managerskich) i nie trzeba siedzieć tyle w biurze, aby wykonać dobry kawał
          roboty. Oczywiście zdarzają się momemnty, kiedy trzeba zostać dłużej, ale nie
          jest to rzecz permanentna.
          Ludzie skończmy z tymi chorymi mitami!
          Znam kilka osób, które wychodzą punkt 17.30 i wszystko mają zrobione -
          jednocześnie będąc wysokiej klasy managerami twz. wierchuszki.
          Mam wrażenie, że niektórzy po prostu lubią się masturbować swoimi stanowiskami
          i ile to czasu spędzają oni w biurze.
          Ludzie - zajmijcie się czymś ciekawym poza pracą.
          Tam na zewnątrz są piękne kobiety, książki, miejsca etc. etc.
          • Gość: Xmen czas pracy IP: *.aster.pl / *.acn.pl 09.03.04, 20:29
            z organizowaniem pracy jest różnie.
            ja mam w sekcji 3 osoby a do wykonywanych zadań potrzebnych jest 6 (tak aby nie
            pracować na wariata) ale nie mam budżetu dla tylu osób i co najwyżej wywalczę
            kasę na jeden etat. Jesteśmy dobrze zorganizowani, więc pracownicy pracują po 9-
            10 godzin a ja po 10-11.
            I tyle.
          • Gość: chloe Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.04, 15:22
            Masz w pelni racje! ale zauwazylam, ze mowienie ' musze zostac dluzej' ' mam
            wazny projekt na jutro' lubi byc uzywane dla dodania animuszu. Bycie
            pracocholikiem stalo sie trendi.

            juz ktos kiedys pytal: czy slowo 'trendi' jest jeszcze trendi? ;-)
          • Gość: streptoc Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.04, 13:44
            bardzo madrze prawisz, sama prwada. Tez jestem dyrem i sie nie zamknalem w
            robocie od rana do nocy tylko wiem kiedy powiedziec dosc. Trzeba umiec sobie
            zorganizowac czas w pracy i nie brac wszystko na swoje barki, inni tez sie
            chetnie czyms sensownym wykaza.
            pozdrawiam
      • Gość: calineczka Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.radio.com.pl 06.03.04, 14:31
        Opis Twojej pracy rzeczywiście świadczy o tym, że jesteś zapracowany, ale
        niewielu dyrektorów i kierowników tak cięzko pracuje. Wiesz, poświęciłabym się
        i pracowała nawet 14 h dziennie, gdybym wiedziała, że :
        1. moja praca jest ważna
        2. doceniana
        3. dobrze płatna
        4. mam wolne weekendy
        5. ubezpieczenie i etat

        Większoś osób nie może na to liczyć, stąd pewnie przekonanie, że ich szefowie
        mają "lepiej"....bo zazwyczaj mają, choć -jak widać na Twoim przykładzie- nie
        wszyscy.
        • Gość: mówie nie!!!! do drapieżnika IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.04, 14:40
          taka jest kolego niestety cena pracyw korporacji.

          po 1 widze ze jest zła organizacja pracy te pierd.... maile i cc to jest istny
          megadramat strata czasu na pierdoły - zdaje sobie sprwe ze tak jest w 99% tzw
          megakorporacji

          po 2 widze ze jestes jakims tam menadżerem tzn masz pod soba iluś tam ludzi a
          nad soba tez iluś tam czyli jesteś zwykłym pikusiem wykwaliikowaną,
          wykształconą siłą roboczą tak tak taka prawda i niestety nie zaprzeczysz temu

          po3 jak tak dalej pójdzie to masz 2 wyjscia albo sam sie obudzisz pewnego dnia
          i powiesz ze masz ich k...w d..., albo oni to zrobia w momencie kiedy bedziesz
          wypalony albo kiedy cos spierdzielisz albo kiedy przyjdzie recesja wymienia
          Ciebie na nowszy mlodszy i tanszy model - nie ma ludzie niezastapionych

          po4 czy nie uważasz ze minimum 50% czasu to jest zwykłe rzeźbienie w g... i
          ściema ze cos sie robi?

          po 5 moja rada zwijaj kolego zagle tez pracuje w korporacji i jedna zasada albo
          sie beda Ciebie bali albo sie beda z Ciebie smiali i tez jestem jakims tam
          MANAGEREM i wale to wszystko w ryj te rauty byznes lancze itd itp 17.00 a ja
          juz ubrany spadam na chate
          • Gość: kocica :( IP: *.spine.pl 06.03.04, 16:25
            współczuję Ci - a gdzie Twój "wolny czas"
            nie masz czasu na życie prywatne, jednym słowem koorporacja zawładnęła nie
            tylko Twoim ciałem, ale i duszą!!!
            Pomyśl... co będzie za 5... 10 lat?
          • behemot27 Re: do drapieżnika 06.03.04, 16:31
            Gratuluję trafnego odkrycia co naprawdę w tym świecie na takim stanowisku jest
            ważne-tzn trzymać wszystkich za ryja:) Inaczej jeżeli się pokaże że nie panuje
            się nad sytuacją płynie się w siną dal.
            Także jestem tym przysłowiowym MANAGEREM i na początku nie było łatwo ale żeby
            przetrwać trzeba było dokopać kilku kolesiom.
            Głupio zabrzmi ale albo MY albo ONI.
            Jeżeli chociaż trochę chcemy z życia dla siebie trzeba w odpowiednich
            sytuacjach dawać upust tej pracy której nie widać końca.Poświęcenie tak i
            oddanie sprawie ale dziś już sam wiem(po 4 latach) nie za wszelką
            cenę.Pozdrowienia
          • Gość: van_toy Moj dzien pracy: stanowisko szeregowe/specjalisty IP: *.acn.waw.pl 06.03.04, 16:33
            Dodam, że zajmuję się planami, prognozami.
            7.00 Wstaję, prysznic, śniadanie.
            8.00 Wyjscie do pracy
            8.30 jestem na miejscu, odpalam komputer, robie kawe, czytam maile (zwykle 5-
            10)- jeśli sprawa pilna to odpowiadam natychmiast, czytam prasę, załatwiam
            sprawy osobiste.
            10.00 Zabieram się za prace nad projektami (zwykle 2-5 projektów trwa
            jednoczesnie).
            12.00 Pauza, ide odwiedzić znajomych w sasiednich pokojach. Pogadac o
            pierdołach, ewentualnie o pracy nad bieżącymi rzeczami. Ponarzekać na szefa :)
            13.00 Wracam do projektów, jak mi nieźle idzie to przed 15 mam już dużo rzeczy
            opracowanych i wystarczy tylko 1-2h, aby je wprowadzić w życie.
            15.00 Obiadek na mieście, ewentualnie kanapka przy biurku.
            16.00 Wdrażam w zycie to co wymysliłem wczesniej. Jak dobrze idzie to o 17
            jestem spakowany do domu
            17-17.15 Wyjscie do domu
            18.00 Relaks+piwko+inne... :)
            Jest dobrze, oby do przodu...

            Pozdrawiam wszystkich ludzi pracy :), hej!
            • Gość: Szef van_toya Re: Moj dzien pracy: stanowisko szeregowe/specjal IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 23.03.04, 15:42
              Do van_toya. Nie ściemniaj człowieku. Na sąsiednim forum "jak prosić o
              podwyżkę" piszesz, że wybierasz się do mnie po podwyżkę. Już możesz po nią nie
              przychodzić, bo już u mnie nie pracujesz. Ale pracuś. Jak wszyscy co tak
              narzekają na zarobki tak pracują jak mój pracownik van_toy, to nie dziwię
              się ,że zarabiają po 1000 zł.
      • Gość: greg Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 16:33
        Kolejny niezastąpiony, który mysli że ilość godzin przekłada się na jakość. Też
        tak kiedyś myślałem i robiłem po 13h/dobę. Teraz 9h i efektywność wzrosła.
        Kwestia organizacji pracy. Wyluzuj.
        • krzysztofsf Re: dzień z życia managera w korporacji 07.03.04, 00:37
          Gość portalu: greg napisał(a):

          > Kolejny niezastąpiony, który mysli że ilość godzin przekłada się na jakość.
          Też
          >
          > tak kiedyś myślałem i robiłem po 13h/dobę. Teraz 9h i efektywność wzrosła.
          > Kwestia organizacji pracy. Wyluzuj.

          Wydaje mi sie, ze kluczem jest to, ze kiedy zadzwoni przelozony, "drapieznik"
          zawsze jest przy biurku i dopracowuje projekt :)
          Najwieksza kicha jest wtedy, gdy taka osobe wytna i rozdziela
          obowiazki.....najpierw panika, a potem osoby ktore je przjely stwierdzaja, ze
          wiekszosc to...do kosza i da sie zyc.
          Co innego, jesli faktycznie jest okresowe spietrzenie prac, a co innego, jesli
          ktos tak sobie organizuje prace na codzien.
          Najzabawniejsze jest to nieustanne czytanie maili? Jesli nie chodzi tu o
          grupowa edycje dokumentow to jest to jakies dziwne. Widzialbym wtedy miejsce na
          gruntowne przeorganiowanie obiegu wiadomosci w firmie.
          • Gość: drapieżnik Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.03.04, 10:07
            co do przełożonych ;) to nie mam już nad sobą ich wielu;) i to jest całkiem
            miłe...i nie jestem oceniany za ilość pracy tylko za globalne efekty

            a co do ilości pracy to co piszę jest z moich obserwacji normą a nie wyjątkiem
            wśród ludzi zatrudnionych w różnych firmach na podobnych do mojego lub wyższych
            stanowiskach

            jeżeli chodzi o obieg informacji to jak już pisałem jest to firma z wieloma
            oddziałami w Polsce i obecnością w wielku krajach świata .... to nie jest mały
            organizm zatrudniający kilku tysięcy ludzi a ja nie jestem żuczkiem któy widzi
            tylko swoją komórkę i linowe zadania
            • Gość: owca Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.04, 11:19
              Mam wrażenie...czy próbujesz się tu podbudować w jakiś sposób.
              Chcesz odnaleźć sens tego co robisz?

              Przesiadujesz w pracy, wynajdując sobie zajęcia, do domu wracasz późno, po to,
              by wieczorem jeszcze czytać maile (te zsynchronizowane na laptopa) - to chyba
              się robi północ??
              Twoje życie prywatne nie istnieje i wypełniasz je namiastką w postaci pracy i
              złudzeń co do ważności Twoich nieliniowych zadań i wywoływanych globalnych
              efektów.

              Tak jak to czytam sobie to takie mnie nachodzi pytanie..... po co???
              Po co człowiek tak zadowolony z siebie, który nie jest "żuczkiem", prowadzi
              wielomilionowe kontrakty, uczestniczy w międzynarodowych projektach wypisuje
              się na forum?
              Jakies niespełnione ambicje?

              Napiszę to co pisałam wcześniej.
              Tracisz w pracy czas. Nie potrafisz go zorganizować sobie i innym. Jesteś
              zarozumiały i zapatrzony w siebie. Taki człowiek nie zauważa swoich błędów i
              uparcie trwa przy swoich przekonaniach.
              Trwonisz czas a więc i pieniądze swojej firmy.

            • krzysztofsf Re: dzień z życia managera w korporacji 07.03.04, 18:15
              Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

              > co do przełożonych ;) to nie mam już nad sobą ich wielu;) i to jest całkiem
              > miłe...i nie jestem oceniany za ilość pracy tylko za globalne efekty

              Taki dzien pracy jak opisujesz jest normalny dla osob zajmujacych pierwsze 3-5
              stanowisk w firmie, z dochodami (przewaznie na komtraktach) majacymi piec cyfr
              w miesiacu, oraz dla samodzielnych kierownikow duzych oddzialow, z duzym
              zakresem odpowiedzialnosci i dochodoami na rowniez z podanego przedzialu
              (naturalnie jeszcze roczne nagrody z zysku i inne bonusy)
              Odpowiedzi protestu masz od osob, ktore zmusza sie do takiego stylu pracy bez
              odpowiedniej gratyfikacji.

              > a co do ilości pracy to co piszę jest z moich obserwacji normą a nie
              wyjątkiem
              > wśród ludzi zatrudnionych w różnych firmach na podobnych do mojego lub
              wyższych
              >
              > stanowiskach
              >
              > jeżeli chodzi o obieg informacji to jak już pisałem jest to firma z wieloma
              > oddziałami w Polsce i obecnością w wielku krajach świata .... to nie jest
              mały
              > organizm zatrudniający kilku tysięcy ludzi a ja nie jestem żuczkiem któy
              widzi
              > tylko swoją komórkę i linowe zadania

              Nadal nie pochwaliles sie co za branza. Z opisu to moze byc i Coca-Cola i
              towarzystwo ubezpieczeniowe i tpsa. Projekty na 16 milionow to w takim
              budownictwie moze odpowiadac budowie trzech kamienic w centrum miasta.
              • Gość: owca Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.04, 18:44
                to jest styl pracy dyrektorów średniego/wyższego (w zależności od wielkości
                firmy) szczebla. Mających nad sobą z reguły 2-3 szefów i obowiązek ciągłego
                wykazywania się, by zasłużyć na roczny bonus.
                Taki dyrektor zarabia zapewne ok 10tys miesięcznie i musi "poświęcać" się dla
                firmy, bo liczy na awans. Ma służbowy samochód, komórkę z limitem rozmów i
                firmową kartę, która finansuje między innymi te lunch'e.

                Osoby zajmujące pierwsze 3 stanowiska w wielkiej firmie mają przyjemniejszy
                dzień pracy. Polega on zwykla na ciągłym spotykaniu się w różnych miejscach i
                odbywaniu wielu ważnych rozmów. :) Wchodza w to częste podróże, również
                zagraniczne. Nie przesiadują w biurze, wręcz przeciwnie. Często trzeba się z
                nimi umawiać z dużym wyprzedzeniem. Wyznaczają daty realizacji projektów i
                wymagają ich dotrzymania. Z dyrektorami spotykają się zwykle raz na tydzień.
                • krzysztofsf Re: dzień z życia managera w korporacji 07.03.04, 19:08
                  Gość portalu: owca napisał(a):

                  > to jest styl pracy dyrektorów średniego/wyższego (w zależności od wielkości
                  > firmy) szczebla. Mających nad sobą z reguły 2-3 szefów i obowiązek ciągłego
                  > wykazywania się, by zasłużyć na roczny bonus.
                  > Taki dyrektor zarabia zapewne ok 10tys miesięcznie i musi "poświęcać" się dla
                  > firmy, bo liczy na awans. Ma służbowy samochód, komórkę z limitem rozmów i
                  > firmową kartę, która finansuje między innymi te lunch'e.
                  >
                  > Osoby zajmujące pierwsze 3 stanowiska w wielkiej firmie mają przyjemniejszy
                  > dzień pracy. Polega on zwykla na ciągłym spotykaniu się w różnych miejscach i
                  > odbywaniu wielu ważnych rozmów. :) Wchodza w to częste podróże, również
                  > zagraniczne. Nie przesiadują w biurze, wręcz przeciwnie. Często trzeba się z
                  > nimi umawiać z dużym wyprzedzeniem. Wyznaczają daty realizacji projektów i
                  > wymagają ich dotrzymania. Z dyrektorami spotykają się zwykle raz na tydzień.

                  Opisujesz prezesa i czlonkow zarzadu.:)
                  Wiadomo, ze w ich przypadku ciezka praca moze byc sluzbowy golf, ktory
                  faktycznie, jesli umiejetnie przegra sie partie, moze zaowocowac
                  wielomilionowym kontraktem dla firmy na pocieche (chociaz w naszych realiach
                  raczej bardziej sie liczy, kto kogo zna:))
                  Glowny ksiegowy, czy tez dyrektor finansowy, to juz raczej blizszy jest
                  modelowi opisywanemu. W mojej wypowiedzi chodzilo wlasnie o ludzi do
                  zarzadzania i roboty, na najwyzszych szczeblach.Przerabanie maja asystenci
                  roznego typu, ktorzy za znacznie mniejsza kase dubluja tryb pracy osoby ktora
                  wspomagaja. W naszej recesji maja wieksze szanse sie wypalic niz awansowac w
                  swojej firmie lub przejsc na wyzsze stanowisko w innej.
                  • Gość: drapieżnik Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.03.04, 21:44
                    Generalnie ostatnio się trochę struktury umiędzynarodowiły. Na przykład ja mam
                    teoretycznie nad sobą zarząd - ale jego władza wobec mojej skromnej osoby jest
                    trochę ograniczona - na przykład raportuje w strukturze macierzowej;)nie tylko
                    do osób w Polsce, oraz zarząd w Polsce nie jest uprawniony przez korporację by
                    móc mnie usunąc z stanowiska, na tego typu ruch wymagana jest zgoda znacznie
                    wyżej;). Śmiesznym przejawem globalizacji jest też to że od zeszłego roku
                    pensję mam już przeliczną z kwoty w Euro (co przy obecnych zmianach kursu jest
                    całkiem miłe:)
            • Gość: gosik Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 11:53

              9:00-11:00 o tej porze powienien pan czytać pocztę i rozwiązywac pierwsze
              problemy:), a nie pisać na forum gazety długaśne posty!
              życzę więcej skromności i faktycznie lepszej organizacji czasu
      • Gość: hedonista Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.acn.waw.pl 06.03.04, 18:03
        Można tak, a można inaczej:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=11096823&a=11125801
      • Gość: toja Twoja firma jest zle zorganizowana IP: *.ny325.east.verizon.net 07.03.04, 01:04
        Mam wrazenia ze zbyt duza ilosc osob podlega bezposrednio Tobie (zbyt duza
        ilosc maili dziennie ktore musisz przeczytac)
        Poza tym twoj plan zajec to nic nadzwyczajnego, medalu ode mnie nie dostaniesz.

        Pracuje dla miedzynarodowej korporacji w NY, wiec mam jakies porownanie.
        Do wszystkich innych - miejsca pracy to nie miejsce do opierdalania sie, widac
        PRL-wskie zwyczaje sa jeszcze w modzie. Ostatecznie za swoja prace dostajecie
        wynagrodzenie i nalezy sie pewien szacunek do wykonywanej pracy.
        • Gość: drapieżnik Re: Twoja firma jest zle zorganizowana IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.03.04, 09:52
          medalu nie chciałem - chciałem tylko wywołać dyskusję - patrząc na to forum
          widzę że część osób nie wie jak pracuje się na stanowiskach kierowniczych w
          korporacjach

          a co do ilości osób to zgadzam się ....po ostatnich wydarzeniach w firmie
          musiałem wziąść trochę większą kontrolę na siebie...niedługa mam nadzieję będę
          miał już nową osobę - która przejmie bezpośredni nadzór nad częścią tematów -
          uwierzcie bardzo trudno jest taką osobę znaleść

          nie sądzę jednak aby zmniejszyło to ilość czasu poświęcanego na pracę
          • Gość: miki Praca Praca Praca IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.03.04, 20:52
            Znam sprawę z autopsji. Ale ostatnimi czasy zaczałem zauważać, że poza pracą
            jest także coś WAŻNIEJSZEGO!!!! - a mianowicie - ja i moje życie!
            • Gość: kasia Re: Praca Praca Praca IP: 12.149.41.* 10.03.04, 20:05
              zgadzam sie. pracujemy zeby zyc, a nie - zyjemy zeby pracowac. pracuje, mam
              dobra pensje, kiedy mam naprawde straszne ilosci roboty, rozdaje nadmiar
              podwladnym, i ewentualnie pracuje przez lunch. ale zawsze wychodze z biura o
              17:00. po 10 godzin pracowalam kiedy dopiero zaczynalam. teraz juz mam swoje
              stanowisko w firmie, i ludzi ktorzy siedza do nocy zebym ja nie musiala.
          • Gość: miki Praca Praca Praca IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.03.04, 20:53
            Znam sprawę z autopsji. Ale ostatnimi czasy zaczałem zauważać, że poza pracą
            jest także coś WAŻNIEJSZEGO!!!! - a mianowicie - ja i moje życie!
            I to jest jedyna rzecz co się liczy.
          • jamagducha Re: Twoja firma jest zle zorganizowana 23.03.04, 12:46
            Pisze się i mówi "WZIĄĆ", "ZNALEŹĆ", Panie MANAGERZE ....
      • Gość: pn Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.04, 13:57
        pytanie, gdzie sa te sekretarki 2 zmianowe? czy one cos robia czy tylko przesaduja. drugie, co robia podwaldni. nastepny "pan niezastapiony" ktory stosuje ucieczke w prace... a to wszystko za jedyne 850 brutto;-P
      • Gość: praktyk Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 23:24
        kiedyś w mojej byłej firmie(duży koncern miedzynarodowy) po rozbuchaniu
        struktury w latach 1997-9 przyszła pora na oszczędności , zwolniono wtedy
        parunastu menadzerów po 10 tys.zł każdy + komóra, fura,laptopik, karta, opieka
        medyczna , siedzących w firmnie od 9 do 21 i robotę rozdzielono po podległych
        im pracownikach a 2500 zł kazdy bez fur,skór i komór ; okazało sie , ze
        wszystko funkcjonuje tak jak dotychczas a nawet lepiej , a pracownicy jak
        wychodzili do domciu o 17-tej , tak wychodzą.
        w/wspomniani menedzerowie od czytania i pisania maili kolejne prace z
        trudnoscia dostali za 1500-2000 zł ,teraz pracują nawet krócej , ale są
        rozliczani od efektów wymiernych sprzedaży w punktach a nie ilosci maili

        pzdr
      • Gość: STUDENT Re: dzień z życia studenta IP: *.wmin.ac.uk 08.03.04, 15:27
        7:30 Dzwoni budzik - wylaczam.
        9:00 Otieram oczy - znowu nie udalo sie wstac o 7:30.
        9-10:00 Prysznic, sniadanie, kawa, przygotowywanie sie do wyjscia.
        11:00 Dojezdzam na uczelnie, ide na internet. Czytam Financial Times, Gazete
        Wyborcza, podstawowe wskazniki. W miedzyczasie odpowiadam na maile (zwykle 5-
        10).
        13:00-14:00 Pisanie CV, spotkania ze specjalistami, czasami zajecia.
        14:00-18:00 Nauka w bibliotece lub zajecia
        18:00-21:00 Zajecia lub powrot do siebie (w zaleznosci od dnia) - obiad,
        drzemka, przegladanie analiz i papierow, ktorych nie zdazylem wczesniej.
        21:00 Kawka
        21:30 Wyjscie na miasto.
        22:00-3:00 Impreza, nowe kontakty, dyskusje na temat stop procentowych.
        4:00 Powrot, pewnie znowu sie nie uda wstac o 7:30.
      • Gość: Andrzej.A Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 15:58
        Jeżeli tak jak napisałeś statystycznie raz dziennie musisz "doprowadzić kogoś
        do pionu" bo zajął się tematami pobocznymi, a nie głównym nurtem swojej pracy
        to są dwie możliwości:
        1. nie potrafisz jasno i precyzyjnie zdefiniować zadań dla podległego
        personelu, a potem to egzekwować czyli nie nadajesz się na stanowisko, które
        zajmujesz.
        2. sprawia Ci przyjemność "ustawianie ludzi do pionu", a więc również nie
        nadajesz się na to stanowisko, bo lubusz się wyżywać nad osobami podległymi.

        Pozdrawiam
        Andrzej.A
        e-mail: wgj8515@gazeta.pl
      • Gość: miaał Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.polcard.com.pl / *.polcard.com.pl 08.03.04, 16:21
        Twój układ dnia jest dla Ciebie satysfakcjonujący;). Wydaje mi się że tylko
        pozornie maksymalne wypełnienie czasu jest dla Ciebie problemem. Szczególnie to
        doprowadzanie ludzi do pionu jest rozwalające. Powodzenia w pracy nad sobą,
        więcej pokory - bo chyba nie zauwazyłeś jeszcze że praca na stanowisku
        menedźerskim to swoista służba, ale nie tylko dla firmy, dla podległych Ci
        pracowników też...pomyśl o wiośnie....
      • Gość: wachi Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.in-addr.octava.net.pl 08.03.04, 18:09
        Na stanowisku kierowniczym wcale nie ma być łatwo bo i na szeregowych łatwo nie
        jest. W końcu jako manager powinieneś sobie umieć zorganizować pracę, albo
        podzielić się nią z kimś. W końcu na pewno bierzesz niezłą kasę za to co robisz.
        Mam kumpelę na szeregowym stanowisku, która ma podobny problem z mailami.
        Tylko, że ona musi wyjść o 17 bo inaczej nie dostanie się do domu wcześniej niż
        za 2 godziny. Jak Ci tak źle, to po co się pchałeś na kierowniczy stołek? W
        końcu to tylu innych na twoje miejsce itd..... jak zapewne odpowiadasz swoim
        pracownikom.
      • Gość: enolc do wodzireja wątku IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.03.04, 21:45
        1. odlicz czas spędzany na tym forum. na innych też, if any:)
        2. mój problem z drapieżnikami : niech pracują i po 20 godzin, niech są
        najlepsi, wiem że mnie raczej na to nie stać. tyle że później pracodawcy maja
        apetyt na takich właśnie drapieżników, i średniacy nie mają czasu żeby
        przyzwoicie bachory odchować. Ja bym nie zatytułował ,,dzień z życia'' - gdzie
        tu życie ? Mam nadzieję że weekendy masz ,,w dechę''. Pomyśl że twoja firma
        mieli ludzi najdosłowniej, to bawi tylko w wykonaniu Kevina Spacey, a i to z
        przekąsem...
        • Gość: drapieżnik Re: do wodzireja wątku IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 20:04
          1. Na fora wchodze średnio w odstępach dwutygodniowych;)i nigdy w pracy- na
          forum praca wszedłem wtedy przez przypadek - byłem ciekaw co na nim ludzie
          piszą.... .
          2.Przeważnie w weekendy odrywam się od pracy;). A co do ludzi - to im niższe
          stanowisko tym mniej od nich wymagam dyspozycyjności. Tj normalny specjalista
          może mieć 8 godziny dzień pracy i poza ekstremalnymi sytuacjami nie wymaga się
          od niego pracy po godzinach, tak samo nie wymagamy pracy po godzinach również
          od asystentek i sekretarek;) - po prostu zatrudniamy ich tyle aby dla takich
          delikwentów jak ja zapewnić ich pełną dostępność od godziny 8:00 do 21:00.
      • Gość: aammm Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 08.03.04, 22:16
        Czym się ekscytujesz. Twoja praca to pozory. Gdybyś jej nie wykonywał to pewnie
        nic się nie zmieni w otoczeniu. Nawet w firmie. To czysty szpan połączony z
        brakiem refleksji nad traconym czasem. Ja jadę do pracy o 10:00. sprawdzam co
        robi 5 pracowników, czasem się z kimś spotykam, ale przeważnie czzzytam wieści
        w internecie lub piszę swoje własne teksty (nie zawodowe bo te piszą dla mnie
        pracownicy a ja tylko podpisuję)i ok. 17:00 do domu. Żadko kiedy mój dzien
        wygląda inaczej. Mam z tego około 50 tys. na czysto i gdzieś takich dupków
        menagerów.
        • dominijka Re: dzień z życia managera w korporacji 08.03.04, 22:54
          To może w wolnej chwili poczytaj sobie słownik ortograficzny.. Będziesz wtedy
          nie tylko czystym, ale i bezbłędnym bogaczem..
          • yagres Re: dzień z życia managera w korporacji 09.03.04, 07:45
            No i czym ty się chwalisz? Nawet nie wiesz jaki jesteś żałosny. Jesteś
            marionetką, którą pociagają za sznurki osoby wyżej ułożone od ciebie nic nie
            robiące a tylko ciebie ganiące do roboty.

            Jesteś slave of work. I do tego kompletnie niezorganizowany. Twoja praca w 35-
            40% polega na płaszczeniu dupska, wpatrywaniu sie w monitor, odpisywaniu na
            jakieś bazgroły w e-mailach i napychaniu opasłego brzuszyska obiadami w drogich
            restauracjach za firmowe pienądze. Ja też jem obiady, jak każdy ale dla mnie
            trwają one 10 minut a nie 1,5 godziny.

            W firmie gdzie pracuję (a jest to bardzo duża firma) byłbyś pierwszy do
            zwolnienia za brak wyrobienia się w pracy. Pracownik ma pracować 8 godzin i w
            tym czasie ma się wyrobić ze swymi obowiązkami. W przeciwnym wypadku jest po
            prostu nieudolny i źle zorganizowany.

            Ciekawe ile zarabiasz? Ciekawe jak wygląda twoje życie prywatne? No i ciekawi
            mnie czy twoja żona (dziewczyna) znalazła sobie jakiegoś rezolutnego zastępcę
            od spraw łóżkowych :-)
            • ozlem Re: dzień z życia managera w korporacji 09.03.04, 08:48
              yagres napisał:

              > No i czym ty się chwalisz? Nawet nie wiesz jaki jesteś żałosny. Jesteś
              > marionetką, którą pociagają za sznurki osoby wyżej ułożone od ciebie nic nie
              > robiące a tylko ciebie ganiące do roboty.
              >
              > Jesteś slave of work. I do tego kompletnie niezorganizowany. Twoja praca w 35-
              > 40% polega na płaszczeniu dupska, wpatrywaniu sie w monitor, odpisywaniu na
              > jakieś bazgroły w e-mailach

              hehe, za to ty jestes na najlepszej drodze do zostania menadżerem pokroju mojej
              szefowej- maili nie czyta, za to potem drze mordę ze czemu to ona o niczym nie
              wie... Moje gratulacje!
              • yagres Re: dzień z życia managera w korporacji 09.03.04, 10:33
                ozlem napisała:

                > hehe, za to ty jestes na najlepszej drodze do zostania menadżerem pokroju
                mojej szefowej- maili nie czyta, za to potem drze mordę ze czemu to ona o
                niczym nie wie


                Wiesz, już chyba ze 100 lat temu wymyślono takie mądre urządzenie jak telefon.
                I to właśnie przez telefon załatwiam mnóstwo spraw bo to sposób bardzo wygodny,
                skuteczny, bezpośredni i natychmiastowy.

                A e-maile które dostaję czytam pod koniec dniówki lub w wolnych chwilach, bo
                wychodzę z założenia, że jak komuś nie chciało się do mnie przedzwonić i
                porozmawiać natomiast chciało mu się bazgrolić na klawiaturze 15 minut to co w
                rozmowie zajęłoby mu 30 sekund to nie przejmuję się takimi informacjami, no
                chyba że osoba wcześniej zadzwoni żebym otworzył pocztę bo to pilne.
                Takie właśnie są skutki e-maili.

                • ozlem Re: dzień z życia managera w korporacji 09.03.04, 11:08
                  yagres napisał:

                  > ozlem napisała:
                  >
                  > Wiesz, już chyba ze 100 lat temu wymyślono takie mądre urządzenie jak
                  telefon.
                  > I to właśnie przez telefon załatwiam mnóstwo spraw bo to sposób bardzo
                  wygodny,
                  >
                  > skuteczny, bezpośredni i natychmiastowy.
                  >
                  > A e-maile które dostaję czytam pod koniec dniówki lub w wolnych chwilach, bo
                  > wychodzę z założenia, że jak komuś nie chciało się do mnie przedzwonić i
                  > porozmawiać natomiast chciało mu się bazgrolić na klawiaturze 15 minut to co
                  w
                  > rozmowie zajęłoby mu 30 sekund to nie przejmuję się takimi informacjami, no
                  > chyba że osoba wcześniej zadzwoni żebym otworzył pocztę bo to pilne.
                  > Takie właśnie są skutki e-maili.

                  Nawet nie wiesz jak bardzo sie mylisz. Wysłany i zasejwowany e-mail jest
                  dupochronem, który poswiadcza, ze cos zostało załatwione, taka czy inna osoba
                  powiadomiona, itp...
                  CZyli jak sie robi gorąco, mozesz powiedzieć, żeby się wszyscy łaskawie od
                  ciebie odp...lili i poszukali sobie kozła ofiarnego gdzie indziej. Sorry, ale
                  takie jest zycie w korporacji.

                  Po rozmowie telefonicznej nie zostaje zaden slad (Biling to zaden dowód, bo nie
                  opisuje o czym romawiano), chyba, ze firma nagrywa rozmowy.
                  • yagres Re: dzień z życia managera w korporacji 09.03.04, 11:28
                    ozlem napisała:

                    > Wysłany i zasejwowany e-mail jest
                    > dupochronem, który poswiadcza, ze cos zostało załatwione, taka czy inna osoba
                    > powiadomiona, itp...
                    > CZyli jak sie robi gorąco, mozesz powiedzieć, żeby się wszyscy łaskawie od
                    > ciebie odp...lili i poszukali sobie kozła ofiarnego gdzie indziej. Sorry, ale
                    > takie jest zycie w korporacji.
                    >
                    > Po rozmowie telefonicznej nie zostaje zaden slad (Biling to zaden dowód, bo
                    nie
                    >
                    > opisuje o czym romawiano), chyba, ze firma nagrywa rozmowy.


                    Chłopie, gdzie ty pracujesz?
                    Więzienie jakieś, zakład karny, CIA, FBI?
                    Co to za praca jeśli jeden dla drugiego jest wilkiem, źle mu życzy i tylko
                    liczy na jego potknęcie? Gdzie wzajemne zaufanie? Chyba się nie mylę ale to na
                    pewno jakiś zachodni, nowoczesny system pracy. Pracować po 12 godzin dla
                    rozwoju socjalistycznej ojczyzny, a garb i tak sam wyrośnie, oj skąd my znamy
                    te hasła.

                    • ozlem Re: dzień z życia managera w korporacji 09.03.04, 12:32
                      yagres napisał:

                      > Chłopie, gdzie ty pracujesz?
                      > Więzienie jakieś, zakład karny, CIA, FBI?
                      > Co to za praca jeśli jeden dla drugiego jest wilkiem, źle mu życzy i tylko
                      > liczy na jego potknęcie? Gdzie wzajemne zaufanie? Chyba się nie mylę ale to
                      na
                      > pewno jakiś zachodni, nowoczesny system pracy. Pracować po 12 godzin dla
                      > rozwoju socjalistycznej ojczyzny, a garb i tak sam wyrośnie, oj skąd my znamy
                      > te hasła.

                      Bez przesady, normalna korporacja, jakieś 70 tys pracowników+ kooperanci,
                      kienci, itp. , miedzynarodowe projekty
                      Nie bardzo sobie wyobrażam obdzwonienie średnio kilkudziesieciu ludzi, zeby im
                      wszystkim opowiedziec o tym samym. A nie wspominam juz o projektach, które maja
                      na cc ok 100 zaangazowanych pracowników. wysyłam mail i mam gdzieś co oni z tym
                      zrobią, otworzą czy nie, ale ja mam dowód, ze informacje dostali.
                      Własnie dzieki temu nie pracuje 12 godzin na dobę, ani nawet 8.
                      No ale sorry, jesli ktos nie jest w stanie ogarnać min. 50-100 maili dziennie
                      to soory, ale chyba sie do tak duzych firm w ogóle nie nadaje.
                    • Gość: be Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 20:25
                      Tak naprawde jest w koropracjach. POTWIERDZAM!!!!!
                  • Gość: niewolnik Re: dzień z życia managera w korporacji IP: 217.97.233.* 23.03.04, 15:01
                    Otóż to - mam to na mailu wysłałem, rozmawiałem, przeakazałem etc. i możecie
                    mnie łaskawie pocałować w d...!
                • Gość: aaa Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 20:23
                  Oj, masz racje ale to nie jest applicable w duzej miedzynarodowej korporacji.
                  Srednia to ok. 50-60 maili dziennie, wiekszosc to bzdety ale musisz poswiecic
                  czas na przeczytanie. Taniej napisac maila do Stanow niz zadzwonic, nie? +
                  roznica czasu. W korporacji czlowiek jest niewolnikiem maila poza tym to tez
                  Twoj tzw. dupochron. Czasem mysle, ze Ci, ktorzy "wymyslili" e-maile powinni za
                  to odpowiedziec.
                  Aj juz nie wspomne o dramacie, gdy wraca sie z urlopu i otwiera skrzynke...
            • Gość: drapieżnik Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 20:20
              Jak już pisałem wcześniej zwykły pracownik u mnie w firmie może i powinien
              pracować 8 godzin. Dopiero jak awansuje i w związku z tym zyskuje pewne
              bonusy;) oczekuję od niego aby też jego zaangażowanie wzrastało - a pracy na
              pewnym poziomie jest niestety zawsze więcej niż ludzi dysponujących własciwymi
              kompetencjami....

              • Gość: Freud Re: dzień z życia managera w korporacji IP: 62.89.110.* 15.03.04, 14:13
                Ciekawe ile Pan Manager stracił swojego cennego czasu na pisanie tych peanów na
                swoją cześć na Forum... :)Czy to było w zakresie czasu na czytanie meili??? :)
              • Gość: Wartość dodatkowa Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.chello.pl 15.03.04, 18:00
                Ciekawostka - gdyby tak rzeczywiście było, to premierzy Miller i Pol zostaliby
                laureatami jakiejś nowej Nagrody Putinowsko-Leninowskiej! Osobiście natomiast
                znam Firmę, gdzie pracuje się po maksimum 4 godz. dziennie bez sobót i
                niedziel, gdzie wszyscy mają równe prawa i obowiązki - i zarabiają tyle, ile
                tylko zdołają udźwignąć, do tego nie płacąc żadnych tam podatków etc. Szczytnym
                zawołaniem tej Firmy jest hasło: Od każdego według jego możliwości - każdemu
                według jego potrzeb! Więcej danych o Firmie można znaleźć w bestsellerze Karola
                Marksa "Kapitał"... Polecam wszystkim przedstawicielom klasy niewolniczo-
                menedżerskiej do uważnej lektury między kolejnymi mailami z sieczką dla
                wypranych z jakichkolwiek ideałów mózgów.
              • Gość: wachi Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.in-addr.octava.net.pl 15.03.04, 20:26
                "pracy na pewnym poziomie jest niestety zawsze więcej niż ludzi dysponujących
                własciwymi kompetencjami...."
                Wiesz, to często dlatego, że ci co pracują na dobrych stołkach boją się
                podzielić swoją pracą, bo nie daj Boże ktoś się szybko nauczy i wygryzie. Potem
                jest zgryz z urlopem itd.
              • Gość: drapieżniczka Re: dzień z życia managera w korporacji IP: 212.244.111.* 17.03.04, 10:37
                Drapieżniku, pozwolisz,że zacytuję:"a pracy na pewnym poziomie jest, niestety,
                zawsze więcej niż ludzi dysponujących właściwymi kompetencjami".
                Niewątpliwie to jest odpowiedź na zarzuty niektórych forumowiczów dot.
                organizacji pracy w Twojej firmie.
                A pies jest pogrzebany w tym czymś co nazywamy poziomem , klasą etc człowieka.
                Rzesze młodych , wykształconych nie mają korzeni i nie mają we krwi pewnej
                potrzeby lojalności.
                Ale wszystko można zmienić.
                Od czasu do czasu można tez znaleźć prawdziwą perłę...

              • kasiak26 Re: dzień z życia managera w korporacji 23.03.04, 10:56
                wiesz co ..... znam to i potwierdzam, że tak może wygladać życie osoby która
                chce do czegoś dojść... powiem tak: szykasz pracownika - mogę się zgłosić , bo
                ja pracowałam tak i zostałam wykiwana (finansowo)może w twojej korporacji mogła
                bym się sprawdzić ze swoimi pomysłami?? daj znać na meila jeśli chcesz moje CV
        • ciota3 Re: dzień z życia managera w korporacji 09.03.04, 07:53
          Dobrze sie sklada, ze doskonale sie Tobie powodzi.
          Moze rozwazysz kupienie malego slowniczka ortograficznego
          i trzymanie go w zasiegu reki przy wypuszczaniu sie na forum.
          Pozdrowionka,
          ciota.
          • ciota3 aammm... hmmmmm 09.03.04, 07:57
            Widze teraz, ze juz ktos wczesniej zrobil rowniez zyczliwa sugestie.
            Cieszy mnie bardzo ogolnie pojeta zyczliwosc.
      • Gość: szikagowian Re: dzień z życia taksiarza IP: *.rasserver.net 09.03.04, 09:06
        3:30 pobudka,male co nie co
        4:00 klienci, zazwyczaj menagerowie pracujacy w downtown w chicago juz
        zamawiaja rundki do pracy
        tak mniej wiecej do 8 rano,
        od 8:00 leniwi nowobogacy studenci ktorym sie nie chce ruszac dupy na 4 metry
        zamawiaja kurs do Nortwestern Univ.
        11:00-15:00 przerwa w biznesie no chyba ze jakis kursik na lotnisko o'hare, jak
        nie to lunch w subway.
        16:00- 19:00 ooo hot time kursik za kursem
        22:00 powrot do domu.
        dzienny profit&loss statement: 100-300 zielonych baksow minus paliwo i lease
        taxi, uwierzcie zostaje wiele... jak to okreslaja managerowie earnings after
        tax.
        Wnioski: Nie ma co sie zarzynać pracujac jako manager za nieadekwatne
        wynagrodzenie w stosunku do wkladanej pracy. Nie ma to jak samodzielne
        stanowisko pracy, bez stresow, bez czytania setek maili i bez ulegania wplywom
        systemow motywacyjnych jak "carrot and stick" policy, bez nic nie wartym tzw.
        fringe benefits o ktorych tak ladnie pisza w ksiazkach od zarzadzania...
        pozdro
      • Gość: marta Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.de.ibm.com 09.03.04, 09:44
        Wszystko zależy od tego, jak bardzo ceni się swoje życie prywatne. Szczerze
        mówiąc, gdybym nie miala chopaka, znajomych, rodziny i psa też siedzialabym w
        pracy do 21 i podniecala faktem, że wywoluje to "globalne" efekty. Ale dla mnie
        ważniejsze jest co innego. Każdy jest panem siebie i swojego czasu.
        • gryfia Re: dzień z życia managera w korporacji 09.03.04, 10:39
          Gość portalu: marta napisał(a):

          "... i psa..."

          Jak Twoj pies sie nazywa?
          • Gość: marta Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.de.ibm.com 09.03.04, 15:42
            a pies nazywa sie kajtek :)
            • gryfia Pies Kajtek. 09.03.04, 21:19
              Bardzo ladnie sie nazywa.
              Jakiej jest marki?
      • Gość: hobbit Re: dzień z życia managera w korporacji IP: 195.94.201.* 09.03.04, 10:37
        przypominasz mi pewnego nieefektywnego niemca, który pracował u nas (również
        wielkiej międzynarodowej firmie) przez dwa lata. W ciągu tych dwóch lat każdy z
        jego współpracowników i osób mu podległych zdążył go serdecznie znienawidzić,
        za to właśnie, że nie umiał zorganizować czasu sobie i zadręczał tym innych. Na
        porządku dziennym było tak, że przez cały dzień ów manager siedział w pokoju
        zajmując się niewiadomoczym, a za pięć piąta przylatywał z raportem, który jest
        do zrobienia na JUŻ. Zostawało się po godzinach, robiło się raport, po czym ów
        najpilniejszy w świecie raport lądował na biurku partnera, gdzie leżał tydzień
        i czekał na podpis. Niemiec był jedyny w swym rodzaju, potrafił dać tą samą
        pracę dwóm różnym osobom, potrafił wprowadzać poprawki do raportu, który był
        już gotowy i z którego już raz te same poprawki usunięto... Bałaganiarz. I w
        dodatku cały ten bałagan nigdy nie był jego winą, tylko innych.
        Przemyśl to po prostu.
        • Gość: Dosia Re: dzień z życia managera w korporacji IP: 195.217.253.* 11.03.04, 17:28
          Jakbym czytala o firmie, w ktorej sama pracuje... Idealnie wszystko pasuje :)
        • Gość: riada Re: dzień z życia managera w korporacji IP: 62.29.137.* 24.03.04, 18:02
          chyba mowa o moim byłym szefie
      • Gość: Lej Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.nextsoft.cz / *.nextsoft.cz 09.03.04, 11:05
        Mozesz zawsze zostac prezesem, choc w miedzynarodowej korporacji jest to trudne
        (rozumiem ze firma jest duza). Z przykroscia stwierdzam, iz w miare posuwania
        sie w gore w strukturze firmy, poziom niekompetencji drastycznie wzrasta. Nie
        wiem jak scisle wspolpracuja oddzialy twojej korporacji w poszczegolnych
        krajach, z mojego doswiadczenia wiem, ze bardziej to przypomina dryf niz
        skuteczne zarzadzanie. Przyklad: Rada Japonczykow, Niemcow, czy Amerykanow
        podejmuje decyzje na temat rynkow zbytu polskiej fabryki, w oderwaniu od
        realiow, juz wypracowanych kontaktow handlowych etc.
        Najlepiej byc "emisariuszem" spolki matki, chodzic, przygladac sie pracy... Z
        pewnoscia trudno bedzie zapelnic osiem godzin dziennie konstruktywnym wysilkiem.

        A poza tym nie zadreczaj sie, nie ma swiata realnego, jest tylko Matrix
      • Gość: cleo Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.mg.gov.pl / *.mg.gov.pl 09.03.04, 11:12
        ja nie jestem menagerem i nie mam menagerskiej pensji. pracuje na stanowisku
        specjalistycznym w adminisytaji panstwowej. moj dzien wyglada jednak zupelnie
        podobnie do twojego - tyle, ze ja czesto wychodze z pracy o polnocy, a
        dokumenty, jakie do mnie przyhcodza do zaopiniowania, ktore musze zweryfikowac
        z uwagi na ich waznosc dla dzialan naszego departamentu, zostawiaja mi czasami
        polgodzinny margines czasu na zapoznanie sie z nimi. zarabiam niecale 2.000,
        mieszkam w warszawie, mam pod soba, jako naczelnik, 4 osoby. czesto nie mam
        czasu, aby zjesc obiad. czasami mam wolniejsze dni - jak dzisiaj, kiedy na
        glowe nic sie nie wali i nie pali:)
        w zwiazaku z tym, praca menagera jest troche przereklamowana - nie tylko oni
        ciezko i odpowiedzialnie pracuja, czesto maja pod soba pracownikow madrzejszych
        i bardziej pracowitych od siebie, co obserwuje w mojej instytucji (na szczescie
        nie w moim departamencie)
        pozdrawiam
      • Gość: Matka-Polka Dzien z zycia Matki IP: *.szuwarowa.krakow.pl 09.03.04, 12:27
        4 rano - Dziecię wstało i chce się bawić
        5-7 - zabawa (czytaj Dziecię się bawi a Matka pomiędzy kolejnymi aportami piłki
        stara sie powiesić pranie, poprasować czy zrobic śniadanie)
        7 - wstaje Mąż i jemy sniadanie (czytaj Matka karmi dziecię, Mąż karmi się sam
        a Matka stara się ugryżć kanapkę - jak zdąży)
        8 - Matka bierze 2 minutowy prysznic, tak żeby Dziecię nie zdążyło utopić w
        toalecie jej suszarki
        9 - wielki wyscig autkami po korytarzu
        10- czytamy książeczki
        11 - spcer (Dziecię chce samodzielnie pchac wózek więc matka niesie go tak zeby
        był na odpowiedniej wysokości)
        12 - Matka szybko nastawia zupę dla Dziecka
        13 - Dziecię je oraz dba o to, żeby było po czym sprzatać kuchnię
        14 -16 Dziecię spi. Matka gotuje obiad dla reszty rodziny, je, sprzata kuchnie
        (wiadomo po czym) i zdyszana dopada klawiatury komputera (ma jeszcze 5 minut
        zanim Dziecię się obudzi)
        16-17 Dziecię gna po domu na swoim rumaku (Matka udaje rumaka)
        17 - podwieczorek
        18 - kto powiedział że nie da się jednoczesnie ciągnąć kaczuszki na sznurku i
        kończyć obiadu?
        19 - oglądamy bajkę (Matka odpoczywa patrząc tempo w sufit)
        20 - wraca Mąż
        20.30 Dziecię robi chlapu-chlap
        21 - Kolacja i Dziecię zasypia
        22 Matka sprzata
        23 Matka kąpie się i robi pranie
        24 Matka pada na pysk zeby o 4 rano wstac

        PS 1. Matka bardzo kocha swoje Dziecię
        PS 2. Wczesniej Matka zajmowała kierownicze stanowisko, pracowała od 8 rano do
        ok 20 wieczorem i była DUŻO BARDZIEJ WYPOCZĘTA
        • Gość: i Dzien z zycia Matki - do Matki ;) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.03.04, 16:02
          Twoje dziecko za mało spi!!!
          NOrmy przewiduja dla kilkumiesięcznego/rocznego dziecka przynajmniej 12 godzin
          w ciągu doby. I jest to mu potrzebne. :) Więc - odpuszczasz sobie tak istotna
          rzecz jak zadbanie o odpowiednią ilość wypoczynku dziecka ..... i swojego.
          Pobudka o 4? UŚPIĆ PONOWNIE!
          ;)

          PS Wiem, wiem, czasem to wydaje sie niewykonalne - ale gwarantuję że możliwe.
          Niech śpi dłużej bo wyrośnie z niego kolejny manager-pracoholik.
          • Gość: Matka Polka Re: Dzien z zycia Matki - do Matki ;) IP: *.szuwarowa.krakow.pl 09.03.04, 20:51
            Niestety dziecię ma 1,5 roku i taka ilość snu mu wystarcza - ja potrzebuje
            więcej
            • oban Re: Dzien z zycia Matki - do Matki ;) 13.03.04, 00:27
              1,5 rocznemu dziecieciu taka ilosc snu nie wystarcza ! Tak ailosc csnu
              wystarcza 85-latkom !
        • Gość: wachi Re: Dzien z zycia Matki IP: *.in-addr.octava.net.pl 10.03.04, 20:23
          Mój malec do godz. 19 jest po kąpieli, przebrany i w czasie bajki łatwiej mu
          wcisnąć papu.
          Malec sam szuka sobie piłeczki, wystarczy przetrzymać złośnika, będzie bardziej
          samodzielny, tylko nie zapomnij pochwalić.
          Zupkę dla dziecka i obiad dla rodziny można gotować w tym samym czasie. Dzieci
          najgrzeczniej jedzą jak mają uwagę skupioną na czym innym. I zastanów się czy
          tak znowu wszystko trzeba prasować?
          Nie ma matek doskonałych.
        • waldek.usa Re: Dzien z zycia Matki - SUPER TEXT !!!!! n/t 12.03.04, 21:38

      • Gość: joa Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.04, 19:53
        Gościu, też jestem managerem i ma b.dużo pracy. Ty niestety masz kiepską
        organizację czasu i pamiętaj o zarządzaniu przez delegowanie. Chciałbyś ogarnąć
        wszystko ale tak się nie da. Trzeba ustalić proirytety.
      • Gość: też manager Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 16:30
        Współczuję Ci bardzo a to z tego powodu, że nie masz zielonego pojęcia o
        zarządzaniu czasem i pewno też nie potrafisz bądź nie chcesz delegować zadań
        swoim podwładnym. Kiedy zaczynałem w międzynarodowych firmach swoja kariere to
        tez tak pracowałem. Po jakimś czasie przyszło opamiętanie. Gdyby nie to
        opamiętanie dzisiaj pewno nie miałbym juz rodziny i wynieśliby mnie nogami do
        przodu z powodu stresu, przepracowania itp. Jeśli dalej będziesz pracował w ten
        sposób to masz duże szanse na to, że obudzisz sie z ręką w nocniku. Bo jeśli
        tego jeszcze nie wiesz to w życiu nie jest najważniejsza kasa i stanowisko.
        Wszystkiego dobrego.
        • Gość: corr dzien z zycia drobnego przedsiebiorcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 19:01
          06:00 pobudka etc
          07:00 inspekcja we wlasnym magazynie, trzeba sprawdzic czy chlopaki wszystko
          wysylaja wedlug zamowien klientow, poza tym spojrzenia wlasciciela dobrze robi
          07:30 plan zajec i kawa
          08:00 odprawa z salesmanami (jest poniedzialek)
          09:00- 11:00 najmilszy moment dnia- wystawianie faktur ;-) (wlasnie zbieram
          kase na chalupe)
          12:00- 13:00 spotkanie z waznym klientem 1
          13:30- 14:30 lunchyk z waznym klientem 2
          15:00- 16:00 spotkanie z doradca podatkowym i ksiegowym
          16:30- do domu, dzis mi sie nie chce przepracowywac, w poniedzialki kiepsko sie
          mysli



          • Gość: menago Re: dzien z zycia.... IP: 203.40.169.* 15.03.04, 13:48
            Moze dlatego,ze u nas w au wszystko jest postawione na glowie wychodzimy o
            normalnych godz. do pubu,tam wymieniamy sobie wszystkie "maile",wypijamy pare
            piw i baardzo duza korporacja(dla ulatwienia dodam,ze najwieksza w au z
            polakiem na szczycie)jakos istnieje.Jak to sie dzieje?Ktos kto stara sie
            pozostac dluzej w pracy jest pierwszym do ew.ciecia bo widocznie sobie nie
            radzi z normalnymi obowiazkami.Jestesmy w domach z rodzinami o czasie mimo paru
            piw w milej,kolezenskiej atmosferze.Pzdr. z down under.
            • Gość: praktyk Re: brawo down under !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.04, 23:45
              i tak trzymać ! mam nadzieję , że pokazałeś tym biednym polskim
              pracusioholikom 8-21 jak należy podchodzić do tematu "praca" ,
              no i to zakończenie dnia browcem :-))super

              znam paru takich niezastąpionych "8-21" , jeden nawet tak ostro pracował,
              że emerytury nie doczekał
              i co ? żonka już ma "zastępce" , gostek "odziedziczył" nówke Passata , swój
              kapelusz w pieknej willi powiesił i wypoczywa na daczy w górach , na które to
              dobra biedak "8-21" ciezko harował w pocie czoła nieraz dzień i noc ;

              taaak niezastąpieni - przewrócicie się kiedyś niedoczekawszy emerytury i nawet
              może nie bedzie dane Wam pomyśleć , co straciliście pracując po 10-12 godzin
              jak muły, czemu dziecko,które nagle tak szybko wyrosło wpada w złe towarzystwo
              i narkotyki , czemu żona czy mąż nagle informuje , że układa sobie życie z
              nowym partnerem etc.,
              po stokroć wolę żyć biedniej, ale poświęcać więcej czasu rodzinie ,
              przyjaciołom ,znajomym i miłemu wypoczynkowi

              amen
              • ten_wodnik u nasz na zakładzie... 17.03.04, 13:36
                7.29 ambitni debile zajeżdżają furami na parking aby szepnąć słodkie "dbryy"
                Prezesowi który o tej porze jest tylko na chwilę aby kierowca mógł przejąć furę
                i zawieźć bossa na tenis i inne popierdółki za które płacimy z socjalu
                8.15 zjeżdża się reszta składu i mocno się dziwi, że 50% ludków już tyra skoro
                dniówka idzie im od 8:00
                do 9:30 luzik: kawunia, pasza w kuchni, maile, prasówka, GG i Tlen, chaty,
                pocieszanie umęczonych mężatek i samotnych starych panien, diety, recenzje TV z
                wczoraj, wypalanie płyt z muzą
                9:30 - 13:00 jazda! spotkania, prezentacje, telefony, maile, kontakty z
                prawnikami i cała urocza "bieżączka"
                13:00 zaczynają się zjeżdżać konwojenci z okolicznych lokali gastronomicznych:
                pełny przekrój zapachów i przypraw, lekki podryw w wąskiej kuchni i omówienie
                spraw służbowych w lajtowym klimacie
                13:30 - 16:00 jazda c.d. ; zjebki łosiów co się nie wyrabiają rano, zapinanie
                projektów, zbieranie podpisów itd
                16:00 wypad z zakładu
                16:00 - 19:00 zostają ci ambitni co orają od 7:30 aby dostapić kilku minut
                audiencji u Prezesa z oracją "szefie mam taki fajny pomysł"

                pozdr wszystkich w stresie i skoncentrowanych,
                teżDyr.
                • omango Re: u nasz na zakładzie... 17.03.04, 15:46
                  WODNIKU - ZGADZAM SIE ABSOLUTNIE!


                  ten_wodnik napisał:

                  > 7.29 ambitni debile zajeżdżają furami na parking aby szepnąć słodkie "dbryy"
                  > Prezesowi który o tej porze jest tylko na chwilę aby kierowca mógł przejąć
                  furę
                  >
                  > i zawieźć bossa na tenis i inne popierdółki za które płacimy z socjalu
                  > 8.15 zjeżdża się reszta składu i mocno się dziwi, że 50% ludków już tyra
                  skoro
                  > dniówka idzie im od 8:00
                  > do 9:30 luzik: kawunia, pasza w kuchni, maile, prasówka, GG i Tlen, chaty,
                  > pocieszanie umęczonych mężatek i samotnych starych panien, diety, recenzje TV
                  z
                  >
                  > wczoraj, wypalanie płyt z muzą
                  > 9:30 - 13:00 jazda! spotkania, prezentacje, telefony, maile, kontakty z
                  > prawnikami i cała urocza "bieżączka"
                  > 13:00 zaczynają się zjeżdżać konwojenci z okolicznych lokali
                  gastronomicznych:
                  > pełny przekrój zapachów i przypraw, lekki podryw w wąskiej kuchni i omówienie
                  > spraw służbowych w lajtowym klimacie
                  > 13:30 - 16:00 jazda c.d. ; zjebki łosiów co się nie wyrabiają rano, zapinanie
                  > projektów, zbieranie podpisów itd
                  > 16:00 wypad z zakładu
                  > 16:00 - 19:00 zostają ci ambitni co orają od 7:30 aby dostapić kilku minut
                  > audiencji u Prezesa z oracją "szefie mam taki fajny pomysł"
                  >
                  > pozdr wszystkich w stresie i skoncentrowanych,
                  > teżDyr.
                • Gość: manago praktyk i ten_wodnik IP: *.bpb.bigpond.com 17.03.04, 15:53
                  I o to chodzi,o to chodzi!!!Zycie jest tylko jedno,nie ma ludzi niezastapionych
                  itd,itp!Podobno trumny nie maja kieszeni.A pozatym pokaz co potrafisz i nie
                  musisz siedziec po 12 godz.i wciaz cie beda trzymali,spoko.I tak jak wspomnial
                  wodnik-zona,rodzina,ci sa najwazniejsi,a reszte olewac.Oczywiscie,ze tak
                  trzymac,pozdrowienia z down under,buzka i jeszcze jedno chlodne piwaro dla
                  wszystkich,CU
                  • uzzix Re: praktyk i ten_wodnik 17.03.04, 20:20
                    Ha!!!
                    Wielu moich znajomych ma tylko jedno rodzeństwo. Zwykle jedno z rodzeństwa
                    zakłada rodzinę, a to drugie zasuwa po kilkanaście godzin i nawet sporo
                    zarabiają. Czasu ani ochoty na rodzinkę raczej nie mają. Jak myślicie, ile
                    pożyją? I komu zostawią te wszystkie dobra?
                    W końcu i tak wygra ten, kto postawił na rodzinę :-))
                    • viking73 Re: praktyk i ten_wodnik 31.03.04, 14:00
                      To będzie historia dla tych, którzy liczą na to, że odziedziczą kokosy po
                      bezdzietnych krewnych:

                      Dwa lata temu zmarła moja ówczesna wiceanczelna - kobieta juz niemłoda,
                      bezdzietna i niezamężna, ale mająca dwójkę rodzeństwa i kilkoro
                      bratnków/siostrzeńców. Rodzina pewnie liczyła, że odziedziczy po niej sporą
                      fortunę. Musiała się nieźle zdziwić, kiedy po jej śmierci okazało się, że
                      oszczędności, które zgromadziła za życia, przekazała organizacjom charytatywnym
                      typu Caritas czy Polska Akcja Humanitara:-)))
              • Gość: kasia Re: brawo down under !!! IP: 12.149.41.* 22.03.04, 19:49
                tutaj w usa ludzie sie tez tak dobijali w latach 80tych. teraz, a specjalnie
                juz po 9/11, wiekszosc sie opamietala co naprawde jest w zyciu najwazniejsze.
                mam nadzieje ze polacy naucza sie szybko ze kapitalizm, jak kazdy inny system,
                dziala dobze, ale tylko w ograniczeniu. w koncu, iealem tego systemu jest
                osoba ktora nie ma rodziny i poswieca cale zycie jak maszyna, i odmawia
                wszelkie wakacje bo to zle dla firmy. to trzeba z ludzkoscia poloczyc, a nie
                dopasowywac sie kompletnie i oddalac wszystkie ludzkie cechy. przepraszam za
                bledy. wyjechalam z polski 14 lat temu.
                • mr.moneypenny kapitalizm 23.03.04, 00:10
                  Idealem kapitalizmu na ktorym jest on zbudowany jest protestancka etyka pracy.

                  Wydaje mi sie tez ze tego dotyczyl post jego zalozyciela - ktos musi pracowac
                  po 12-15 godzin zeby inny mogl 8. Mowa o wlascicielach i wysokiej kadrze
                  zarzadzajacej. Zreszta watek ten ladnie zazebia sie z innym: 'Porozmawiajmy
                  może o kandydatach do pracy'. Oba pokazuja niezrozumienie absolutnych podstaw
                  systemu wsrod duzej czesci forumowiczow. Z drugiej strony nie jest to niczym
                  wstydliwym ani nagannym - nie kazdy sie do tego nadaje.
                  • Gość: owca Re: kapitalizm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.03.04, 06:57
                    Idealem kapitalizmu na ktorym jest on zbudowany jest protestancka etyka pracy.

                    niedościgłym ideałem. ideałem jest również mit o "równości i braterstwie", czyż
                    komunizm w swej teorii nie był idealny?
                    A w życiu z ideałami bywa różnie. Za to jest walka i albo się wygrywa albo nie.

                    > Wydaje mi sie tez ze tego dotyczyl post jego zalozyciela - ktos musi pracowac
                    > po 12-15 godzin zeby inny mogl 8. Mowa o wlascicielach i wysokiej kadrze
                    > zarzadzajacej. Zreszta watek ten ladnie zazebia sie z innym: 'Porozmawiajmy
                    > może o kandydatach do pracy'. Oba pokazuja niezrozumienie absolutnych podstaw
                    > systemu wsrod duzej czesci forumowiczow. Z drugiej strony nie jest to niczym
                    > wstydliwym ani nagannym - nie kazdy sie do tego nadaje.

                    Tyle tylko że w tym "dniu pracy" przedstawionym przez autora wątku praca
                    przecieka mu przez palce. Obserwowałam takie postawy "managerów" wyższego i
                    niższego szczebla. Są niewolnikami swojej firmy, swojej komórki, samochodu i
                    karty z limitem na obiady.
                    Tak naprawdę wiele karier powstaje i wiele pieniędzy się zarabia bez maila i
                    bez obiadków, wizyt w agencjach, kasynach i sponsorowanych wyjazdach.
                    Ten dzień jest przerysowany. Nie codziennie są raporty i obiad z klientem i tak
                    naprawdę nie ma potrzeby czytania 200 mailii dziennie. Wiem, że sporo z nich to
                    śmieci.
                    Znam właścicieli firm i prezesów, dyrektorów i takich jak ten tu "dyrektorków"
                    upajających się władzą i zdobytym stanowiskiem.
                    Zapewne boi się wyjść z biura, by ktoś mu podobny nie wskoczył na stołek.
                    cyt..."nie ma odpowiednich osób"... bzdura.
                    Odpowiednie są osoby, które nie zagrażają "dyrektorkowi", nie są bardziej
                    bystre, czy lepiej wykształcine, bo mogłoby sie okazać, że to, co on robi w 12
                    godzin można zrobić w 9 z przerwą na lunch.
      • Gość: klonek Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.as1.sla.galway.eircom.net 23.03.04, 02:10
        to ty wogole chyba tepy jestes, skoro zuwazasz po 4miesiacach, ze dales ciala.
        bo stwierdzenie "popelniono blad"znaczy TY popelnies jelopie. a na sekretarke
        zatrudnij kogos z bylych republik - bedzie jechla tak jak ty 18h tylko taniej.
        i nie dadajesz sie do tej roboty skoro sie wyzalasz na forum. a jesli sie nie
        wyzalasz to sie chwalisz. tylko czym?
        • Gość: Studio dzień z życia managera w korporacji IP: 213.17.161.* 23.03.04, 13:22
          Brawo. Precz z nieudacznikami i pracocholikami
          • Gość: ZZZ Re: dzień z życia managera w korporacji IP: 157.25.130.* 23.03.04, 15:54
            Tak, tyraj, tyraj, bez zycia osobistego, rodziny, dzieci, przyjaciol,
            zainteresowan ale z nadzieja na wiekszy bonus i nowa fure, zapatrzony w firme
            jak w obrazek; tylko skad wiesz czy jakis duren w Niemczech, Anglii, Francji
            nie rabnal sie w obliczeniach (tak jak ty) i wyszlo mu ze caly dzial,
            departament, oddzial, czy moze tylko twoje stanowsiko jest do wyciecia; albo ze
            sie strategia zmienila, etc (cokolwiek). I co? dupa... budzisz sie z reka w
            nocniku, a przy obecnym bezrobociu bedziesz marzyl zeby dostac jakakolwiek
            robote po 2 tys, zeby choc kredyty posplacac.... Opamietaj sie i rozejrzyj
            dookola, nie ograniczaj sie do tylko do wlasnej firmy, bo to moze bardzo
            zabolec. Mam wsrod znajomych paru takich ktorzy sie zarzynali dla firmy, a jak
            przyszlo co do czego to firma bez zadnych skrupulow pozbywala sie ich i brala
            mlodszych i tanszych, czesto na umowe zlecenie...do tej pory moi znajomi liza
            rany i probuja odbudowac i zycie osobiste i zawodowe.


            Dla wyjasnienia - jestem specjalista w zachodniej firmie, z doskonala pensja i
            jeszcze lepszymi bonusami i dodatkami, ale tez widze co sie dzieje dookola mnie
            i generalnie w Polsce i na swiecie. Nie obijam sie w pracy, ale tez mam
            normalna rodzine, dzieci, znajomych, zainteresowania i staram sie miec dla nich
            czas. Prywatnie, w wolnym czasie zaczynam cos tam rozbic prywatnie, z nadzieja,
            ze za pare lat bede pracowal tylko dla siebie i u siebie.

            Pozdrawiam
            • Gość: bobo Re: dzień z życia managera w korporacji IP: *.tds.de / *.homeshoppingeurope.net 23.03.04, 17:57
              Brawo Kolego,
              podobnie sadze, ze nalezy bardzo wywazyc zycie osobiste z zawodowym.

              Pozdrawiam (tez pracoholikow)
      • Gość: Dar Re: dzień z życia managera w korporacji IP: 80.50.193.* 23.03.04, 15:11
        I co ty masz od życia?Tyrka od rana do wieczora.Nawet nie masz kiedy wydac tej
        kasy którą zarabiasz.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka