Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    co umieja bezrobotni?

    27.03.04, 15:29
    ciagle slysze narzekania: 'ten kraj' jest do dupy, chce 'godnie zarabiac',
    nie mam pracy.

    Potem moja firma szuka ludzi: a to stolarzy 9do konkretnego zadania)
    a to programistow i coo?

    i NIE ma takich, ktorzy szukaja pracy. Wszyscy maja. Lub nie maja ZADNYCH
    kawlifikacji do wykonywania pracy.

    Dla wzburzonych: kiedys widzialem ogloszenia goscia,ktory szukal wspolnika do
    pracy w wypozyczalni DVD. I coo i nic a bezrobotnych podobno kupa.



    Dlatego pytanie czy ktos kto cos umie i szuka a nie ma pracy?
    Obserwuj wątek
      • Gość: wachi Re: co umieja bezrobotni? IP: *.in-addr.octava.net.pl 27.03.04, 16:24
        System nauczania jest taki, że jak wybierasz specjalność, która jest aktualnie
        poszukiwana to w momencie kiedy kończysz studia, rynek pracy jest już nasycony.
        Przemieszczanie za pracą jest utrudnione. Moja siostra szuka pracy w W-wie, ale
        musi co miesiąc tracić kilkadziesiąt zł na bilet, żeby się odhaczyć w PUP. Nikt
        rozsądny jej nie zamelduje w stolicy, a na zakup mieszkania nie zarobi.
        Wielu bezrobotnych chętnie by się przekwalifikowało na tych programistów czy
        stolarzy, ale oprócz zdolności potrzeba na to czasu i pieniędzy, a czasem też
        ruszyć się z rodzinnych stron.
        • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 27.03.04, 22:49
          Gość portalu: wachi napisał(a):

          > System nauczania jest taki, że jak wybierasz specjalność, która jest
          aktualnie poszukiwana to w momencie kiedy kończysz studia, rynek pracy jest
          już nasycony.
          >
          niestety masz racje


          > Wielu bezrobotnych chętnie by się przekwalifikowało na tych programistów czy
          > stolarzy, ale oprócz zdolności potrzeba na to czasu i pieniędzy, a czasem też
          > ruszyć się z rodzinnych stron.
          widzisz twoj a siostra szuka i z doswiadzczenia powiem: znajdzie...
          ja spotlkalem wielu takich co narzekaja nie szukajac, ale maja zbyt duze
          wyobrazeenie o swoich umiejetnosciach...
          • Gość: wachi Re: co umieja bezrobotni? IP: *.in-addr.octava.net.pl 29.03.04, 11:23
            > widzisz twoj a siostra szuka i z doswiadzczenia powiem: znajdzie...
            > ja spotlkalem wielu takich co narzekaja nie szukajac, ale maja zbyt duze
            > wyobrazeenie o swoich umiejetnosciach...
            A póki co moja siostra jest nieubezpieczona, bo musiałaby co miesiąc jeździć do
            rodzinnego miasta odhaczyć sie w PUP, a na to nie wyrobi. Co jakiś czas
            znajduje coś na umowę zlecenie, ale chodzi jej o stałą pracę, bo chce
            dziewczyna studia dokończyć. Jej problemem jest unikalny zawód, bo jest
            tancerzem choreografem z praktyką w teatrze (w tym zagraniczne podróże), poza
            tym dużo fotografuje. Prowadziła też zajęcia z dziećmi w podstawówce i na
            wyjeździe w Anglii.
            • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 29.03.04, 21:18
              Gość portalu: wachi napisał(a):

              >Co jakiś czas
              > znajduje coś na umowę zlecenie, ale chodzi jej o stałą pracę, bo chce
              > dziewczyna studia dokończyć.

              rzeczywistosc jest taka - albo bierzesz co jest albo ktos inny to wezmie. ja
              tego ustroju nie wymyslalem tak jest.

              > Jej problemem jest unikalny zawód, bo jest
              > tancerzem choreografem z praktyką w teatrze (w tym zagraniczne podróże), poza
              > tym dużo fotografuje. Prowadziła też zajęcia z dziećmi w podstawówce i na
              > wyjeździe w Anglii.

              widzisz, jesli ktos wybiera unikalny zawod liczy sie z kazdego rodzaju
              konsekwencjami. mzoe byc slawa i zaszczyty (czego szczerze zycze) jak i niedzne
              zycie od do.

              kwestia w uporze i konsekwencji.
            • Gość: xx Re: co umieja bezrobotni? IP: *.warszawa.mitex.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.04, 10:50
              niech pojdzie do teatru Rampa - tam czasem potrzebuja ludzi o różnych
              specjalnościach - moja kolezanka tam pracuje wiec wiem ze przyjmuja ludzi, albo
              niech to TVN uderzy, jest wiele muzycznych programów gdzie moglaby sie przydac
              taka osoba - adresy znajdzie w internecie albo ksiazce telefonicznej.
              zycze samych sukcesow i pozdrawiam serdecznie

              ps. teatr to moje hobby

              • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 30.03.04, 21:54
                Gość portalu: xx napisał(a):

                > niech pojdzie do teatru Rampa - tam czasem potrzebuja ludzi o różnych
                > specjalnościach - moja kolezanka tam pracuje wiec wiem ze przyjmuja ludzi,
                albo> niech to TVN uderzy, jest wiele muzycznych programów gdzie moglaby sie
                przydac taka osoba - adresy znajdzie w internecie albo ksiazce telefonicznej.
                > zycze samych sukcesow i pozdrawiam serdecznie


                widzisz, jestes porzadna, starasz sie pomoc ale zaraz dostaniesz od 'obrazonyc'
                odpowiedzi - co to kumoterstwo, porzadni ludzi nie pracuja tak ;o) ehh szkoda
                slow.

                PS dobrze ze sa tacy ludzi jak ty jeszcze...

                > ps. teatr to moje hobby
                >
      • Gość: wojtek Re: poczytaj sobie ten wątek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 22:54
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=11499971
        o aspiracjach absolwentów, to zrozumiesz, a przy okazji się uśmiejesz :)
        • paw_dady dzieki 28.03.04, 12:42
          Gość portalu: wojtek napisał(a):
          > o aspiracjach absolwentów, to zrozumiesz, a przy okazji się uśmiejesz :)

          to nie smiech, to smiech przez lzy. Nie wiem czy kogokolwiek z obrazonych
          chcialbym przyjac do pracy. Zreszta nikt nie zadaje sobie pytania skad tyle
          postow narzekajacych na szefa, firme w GODZINACH PRACY.
          • Gość: wojtek Re: no jak to ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 17:48
            Przeciez siedzenie w necie, dzwonienie w godz. pracy i na koszt firmy - to im
            się przecież należy za ciężką, nisko ocenianą pracę :)
            • jam33 co ja umiem? 28.03.04, 19:55
              umiem: bezwzrokowe komputeropisanie (idiotycznie to brzmi), projektowanie
              graficzne (Corel), wykonywanie makijaży (kurs w W-wie i duuże doświadczenie -
              ale na czarno), fryzjerstwo (kurs, doświadczenie, na czarno), fotografia
              cyfrowa (robienie zdjęć i ich obróbka), szeroko rozumiana praca biurowa
              (pracowałam w Urzędzie Miasta), heh, i piszę wiersze, czasem drukuję a czasem
              nagradzają mnie na konkursach. Byłam już nauczycielką (plastyka), urzędniczką,
              agentem ubezpieczeniowym (brrr), pokojówką, rzemieślnikiem, malarką,
              projektantem wnętrz różnych, aaa - barmanką, no i poetka. Dwa miesiące temu
              skończył mi się zasiłek, dorabiam teraz przepisywaniem prac mgr - właśnie przy
              tym siedzę. No i kurą domową.Tak myślą inni.Paaa, lecę do roboty...
              • Gość: wachi Re: co ja umiem? IP: *.in-addr.octava.net.pl 29.03.04, 08:01
                Mam podobnie, tyle że nie mam kursów fryzjerskiego i kosmetycznego, za to
                malowałam dziewczyny na studniówki, strzygę rodzinkę i niektóre koleżanki,
                farbuję robię trwałą i to od kilkunastu lat. Tyle tylko że nie piszę, jakoś
                mnie nie ciągnie. Za to pomagałam kłaść glazurę, tapetowałam, projektowałam
                meble (w moim mieszkaniu). Robię na drutach, szydełku, czasem coś uszyję,
                maluję na szkle. Foto tradycyjne i cyfra, programy graficzne Corel i Adobe
                (ukończone stosowne kursy), trochę flasha (ciągle w nauce). A sprzedawałam za
                ladą, przez jakiś czas byłam sekretarką, próbowałam też sprzedaży bezpośredniej
                (brrr) i byłam kasjerką (brrr). No i jestem mamą, mój starszy jest
                najbystrzejszym zerówkowiczem w szkole. A teraz idę robić kaszkę.
                Pa
                • jam33 wiem! 29.03.04, 12:46
                  WIEM! Brakuje nam tylko kursu stolarskiego.Do roboty!Między kaszką a zerówką -
                  co to dla nas?W moim przypadku między przedszkolakiem, podstawówkowiczem a
                  licealistą (przynajmniej ci sobie zrobią sami kanapki, czasem nawet kawe
                  podadzą...)Pzdr
      • Gość: robol Re: co umieja bezrobotni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.04, 10:12
        Tokarz, ślusarz, narzędziowiec 20 lat praktyki + kierownik działu utrzymania ruchu (czyli mechanik, elektryk,ślusarz w jednym) 3 lata praktyki + kierownik sklepu z artykułami przemysłowo-rolnymi 2 lata praktyki (osiągniecia-bardzo duży wzrost obrotów i zysku)+ z-ca dyr ds. handlowych (rozwój firmy, pozyskanie kontrachentów, pozyskanie klientów)2 lata praktyki, pracownik sekcji medycznej w służbie zdrowia 10 lat praktyki. Znajomość obsługi komputera włącznie z jego budową, pakiet Office, Corel, Photoshop, Ulead. I co? teraz kurwa cieć bo nie ma roboty nie ma firm bo splajtowały (niektóre przez wejście w spółkę z obcym kapitałem). Może nie znam jezyków ale wiem co znaczy zapierdalać, co to jest lojalność wobec firmy, pracować mogę prawie w każdej dziedzinie, ale co mam tylko średnie a to jest be. Myślałem o wyjeździe za robotą, tylko że w tym kraju po pierwsze nie ma gdzie po drugie trzeba mieć w pizdu kasy aby się przeprowadzić, po trzecie nie ma pewności że się zatrzymam na dłużej. Robotę na razie mam tylko dlatego że mam znajomego dyrektora.
        • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 28.03.04, 12:35
          Gość portalu: robol napisał(a):
          > Robotę na razie mam tylko dlatego że mam znajomego dyrektora.

          robote jednak masz bo chcesz pracowac. to wazna roznica. zobacz na tych
          wiecznych narzekaczy oni maja wymagania nic od siebie nie dajac...
      • losiu4 Re: co umieja bezrobotni? 28.03.04, 11:13
        paw_dady napisała:

        > Potem moja firma szuka ludzi: a to stolarzy 9do konkretnego zadania)
        > a to programistow i coo?

        no cóż, polikwidowali porządne zawodówki i technika, wprowadzili licea
        ogólnokształcące i mamy to, co mamy. Żeby nie było - nie mam nic do ludzi po
        liceach, tyle tylko, ze gospodarka potrzebuje tez ludzi z bardziej fizycznym
        fachem.

        > i NIE ma takich, ktorzy szukaja pracy. Wszyscy maja. Lub nie maja ZADNYCH
        > kawlifikacji do wykonywania pracy.

        a jakich programistów poszukujesz?

        > Dlatego pytanie czy ktos kto cos umie i szuka a nie ma pracy?

        cos tam umiem, ale robotę mam :)

        Pozdrawiam

        Losiu
        • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 28.03.04, 12:40
          losiu4 napisał:

          > no cóż, polikwidowali porządne zawodówki i technika, wprowadzili licea
          > ogólnokształcące i mamy to, co mamy. Żeby nie było - nie mam nic do ludzi po
          > liceach, tyle tylko, ze gospodarka potrzebuje tez ludzi z bardziej fizycznym
          > fachem.

          tu stolarze byli tylko przykladem z zycia. Mi bardziej chodzilo o
          checi...rozmawialem z 3 zespolami (taak tak potrezbnych bylo najmnie3 w
          kazdym). Niket z bezrobotnych nei wyrazil checi. Potem znalezlismy a i owszem
          ale firme stolarska, ktora i tak miala prace ale chetnie wzieli dodatkowe
          zlecenie. Nic dziwnego, ze mieli prace...


          > a jakich programistów poszukujesz?
          teraz chwilowo zadnych. jesli tak to eni jako Paw Dady bo teraz wyrazam
          prywatne nie profesjonalne opinie ;)


          jak bdziemy szukac ktos z firmy da ci znac jeslis zainteresowany.
          Ale praca glownie poza Polska.



          > > Dlatego pytanie czy ktos kto cos umie i szuka a nie ma pracy?
          >
          > cos tam umiem, ale robotę mam :)
          >
          potwierdzasz moje doswiadczenia - ci co umieja i szukaja prace maja...

          pzr
          • Gość: corgan ja moge pracowac jako cieć sprzątajacy IP: 5.2.* / *.chello.pl 28.03.04, 17:23
            ale chce zarabiac 2500 netto. tyle co teraz. Zaplacisz mi tyle? chctnie sie
            przekfalifikuje i zmienie prace bo ta obecna tylko mnie wnerwia :)

            Ale rozumiem, ze nie jestem w stanie tyle bulic tylko moze co najwyzej 700 zl i
            to na czarno. No wiec masz odpowiedz dlaczego nie mozesz znalesc normalnych,
            inteligentnych i pracowitych stolarzy, cieciów itp do pracy... A dostajesz to
            co sam zaoferujesz. Proste?

            > no cóż, polikwidowali porządne zawodówki i technika, wprowadzili licea
            > ogólnokształcące i mamy to, co mamy. Żeby nie było - nie mam nic do ludzi
            > po liceach, tyle tylko, ze gospodarka potrzebuje tez ludzi z bardziej fizyczn
            > ym fachem.

            A jestes w stanie zaplacic tym fizycznym fachowcom np. 2000 netto? Jesli tak,
            to pewnie chetni sie znajda. W to nie watpie. A w jaki sposob mialbys okreslac
            kto i kiedy mialby wykonywac fizolska prace? A skoro zadna praca nie chanby to
            porzuc swoje cenne zajecie i przerob sie na Matke Terese i bierz sie za
            spolecznie uzyteczna prace jak np,. smazenie frytek, roznoszenie ulotek,
            sprzatanie ulicy z psich gowien, mycie przystankow, zdzieranie z ulotek itp.

            No co? taka praca tez jest potrzebna no nie?
            • paw_dady nie szukam sprzataczy 29.03.04, 21:03
              > ale chce zarabiac 2500 netto. tyle co teraz. Zaplacisz mi tyle? chctnie sie
              > przekfalifikuje i zmienie prace bo ta obecna tylko mnie wnerwia :)
              >... A dostajesz to
              > co sam zaoferujesz. Proste?

              wcale nie jest to takie proste. stolarze po prostu wola byc biedni i nic nie
              robic niz zrobic cos za cos.

              nie oferowalem placy za godzine tylko umowe o dzielo. mieli konkretna prace do
              wykonania za konkretne pieniadze.

              pewno im sie nie oplacalo, bo zlecenie wiela duza firma, ktorej sie to oplaca i
              POTRAFI zrobic cos na czas. i co ciekawe, stolarze w tametj ifmie nie
              narzekaja, firma ma jeszcze inne koszty procz placowych a robi taniej i lepiej.

              stolarze nie potrafili ot co.

          • Gość: wachi Re: co umieja bezrobotni? IP: *.in-addr.octava.net.pl 29.03.04, 09:04
            tu stolarze byli tylko przykladem z zycia. Mi bardziej chodzilo o
            > checi...rozmawialem z 3 zespolami (taak tak potrezbnych bylo najmnie3 w
            > kazdym). Niket z bezrobotnych nei wyrazil checi. Potem znalezlismy a i owszem
            > ale firme stolarska, ktora i tak miala prace ale chetnie wzieli dodatkowe
            > zlecenie. Nic dziwnego, ze mieli prace...
            A jaką formę umowy im oferowałeś? Być może stolarze są na tyle poszukiwani, że
            na czarno nie opłaca im się pracować, może chciałeś żeby zakładali działalność
            itd. Taka firma którą zaangażowałeś zatrudnia swoich pracowników, właściciel
            dba o dużą ilość zleceń, więc wychodzi na swoje i on i pracownicy. Ludzie chcą
            nie tylko pracy, ale też legalnej formy tej pracy, no i żeby jeszcze wyszli na
            swoje.
            • sea_dog a ja chyba nic nie potarfię oprocz tego... 29.03.04, 11:28
              ... jak znaleźć pracę ;) I może właśnie na tym cały pic polega?
            • paw_dady spoko oni pracy nie chcieli ;P 29.03.04, 21:14
              Gość portalu: wachi napisał(a):

              > A jaką formę umowy im oferowałeś? Być może stolarze są na tyle poszukiwani,
              że
              > na czarno nie opłaca im się pracować, może chciałeś żeby zakładali
              działalność itd.
              >

              powiem wiecej ja im oferowalem finanosowanie (z gory) zakladania dzialalnosci.
              poza tym niektorzy juz sami mieli. nie pracuje ani nie oferuje pracy na czarno.


              >Taka firma którą zaangażowałeś zatrudnia swoich pracowników, właściciel
              > dba o dużą ilość zleceń, więc wychodzi na swoje i on i pracownicy. Ludzie
              chcą nie tylko pracy, ale też legalnej formy tej pracy, no i żeby jeszcze
              wyszli na
              > swoje.

              tu wpadasz w pulapke myslowa: mnie nie obchodzi co stolarz woli.

              ja palce ja wymagam. jak sie nie podoba niech facet zostanie na bezrobociu.
              skoro firma moze, paru gosci tez moze tylko wiecej dla nich zostanie.

              problem w tym, ze NIKT PRACY NIE SZUKAL.
              • Gość: wachi Re: spoko oni pracy nie chcieli ;P IP: *.in-addr.octava.net.pl 31.03.04, 10:49
                > tu wpadasz w pulapke myslowa: mnie nie obchodzi co stolarz woli.
                >
                > ja palce ja wymagam. jak sie nie podoba niech facet zostanie na bezrobociu.
                > skoro firma moze, paru gosci tez moze tylko wiecej dla nich zostanie.
                >
                > problem w tym, ze NIKT PRACY NIE SZUKAL.

                A może to Ty źle precyzujesz ogłoszenie. Nie pisz: szukam stolarzy, tylko:
                firma zleci prace stolarskie. Inteligentny stolarz będzie wiedział, że na pracę
                to on liczyć nie może, co najwyżej na jakieś zlecenie. A Ty sobie uświadom, że
                bezrobotny szuka zatrudnienia (stabilizacji), nawet na złych warunkach, bo to
                dla niego lepsze niż niepewność wiązana z zakładaniem firmy.
          • Gość: wachi Re: co umieja bezrobotni? IP: *.in-addr.octava.net.pl 29.03.04, 15:50
            Słyszałam, że PUP finansuje szkolenie bezrobotnego, jeśli ten znajdzie firmę
            gotową go zatrudnić(sama takiego szukam). Wystarczy wypisać kwit. Po szkoleniu
            zawsze można się z tego wycofać bez ponoszenia kosztów.
            To taka mała podpowiedź na przyszłość.
      • Gość: Andrea Re: co umieja bezrobotni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 17:14
        OK, ja jestem bezrobotna. Już mówię, co umiem robić:
        - angielski - biegle,
        - francuski, hiszpański, rosyjski - dobrze,
        - obsługa komputera,
        - redakcje tekstów, korekta etc.,
        - przekłady z łaciny,
        - pisanie artykułów,
        - praca dydaktyczna na b. wysokim poziomie,
        - do tego robię doktorat na najlepszej uczelni w Polsce.

        I pracy dla mnie nie ma. Nie przyjmą mnie nawet do nędznej szkoły za nędzne 700 zł, bo tam przy jakiejkolwiek rekrytacji liczą się wyłącznie znajomi, brata Józka szwagra zięć i tym podobni...
        • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 29.03.04, 21:09
          Gość portalu: Andrea napisał(a):

          > OK, ja jestem bezrobotna. Już mówię, co umiem robić:
          > - angielski - biegle,
          > - francuski, hiszpański, rosyjski - dobrze,

          jezyki to narzedzie komunikacji a nie kwalifikacje. no chyba ze chcesz pracowac
          jako nauczyciel jezyka lub na uniwersytecie jako badacz.


          > - obsługa komputera,
          > - redakcje tekstów, korekta etc.,
          podstawy biurowe

          > - przekłady z łaciny,
          > - pisanie artykułów,
          > - praca dydaktyczna na b. wysokim poziomie,
          > - do tego robię doktorat na najlepszej uczelni w Polsce.

          to kwalifikacje nauczyciela wiec czemu sie uzalasz ze tylko w szkole lub na
          uniwersytecie mozesz szukac pracy? czyz nie lepiej byc dobrym belfrem niz
          obrazonym bezrobotnym?


          > I pracy dla mnie nie ma. Nie przyjmą mnie nawet do nędznej szkoły

          j.w. kwalifikacje masz na nnuczyciela wiec czemu narzekasz, ze tylko szkola ci
          zostala? poza tym ile razy wysylalas zyciorysy ze wiesz ze pracy nie ma?
          zaslyszane na forum?

          > za nędzne 700
          > zł, bo tam przy jakiejkolwiek rekrytacji liczą się wyłącznie znajomi, brata
          Józka szwagra zięć i tym podobni...
          >

          wiec czemu nie ma cie wsrod znajomych Jozka? jesli ma do zatrudnienia 2 ludzi.
          jeden jest polecony jako wyprobowany o drugim nic nie wiem. kogo zatrudnie?

          podpowiem: networking podstawa kapitalizmu jest
          • Gość: wachi Re: co umieja bezrobotni? IP: *.in-addr.octava.net.pl 30.03.04, 08:58
            wiec czemu nie ma cie wsrod znajomych Jozka? jesli ma do zatrudnienia 2 ludzi.
            > jeden jest polecony jako wyprobowany o drugim nic nie wiem. kogo zatrudnie?
            No co ty? To nie wiesz że Józek to burak i kolegów ma z dawnej PZPR? Zatrudnia
            kolegów i ich dzieci. Porządni ludzie nie powinni się plamić takimi
            znajomościami. Druga sprawa, że w normalnym państwie ci kolesie już by byli na
            zasiłku dla bezrobotnych. Mój mąż właśnie pracuje w takiej firmie (jeszcze
            państwowej), gdzie dawni kolesie (przeważnie matoły po studiach politycznych)
            do kadra zarządzająca, ich dzieci (już dobrze wykształcone) mają dobre pensje,
            ale do roboty to już nie tak chętni. Są jeszcze tacy co znają się na robocie,
            ale zarabiają najmniej, pieniądze dostają z opóźnieniem i to na ich pracy tamci
            żerują. W normalnej firmie ci pierwsi już by nie funkcjonowali, bo ich praca to
            chlanie z odpowiednimi ludźmi, nic więcej.
            • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 30.03.04, 21:17
              Gość portalu: wachi napisał(a):
              > kolegów i ich dzieci. Porządni ludzie nie powinni się plamić takimi
              > znajomościami. Druga sprawa, że w normalnym państwie ci kolesie już by byli
              na > zasiłku dla bezrobotnych.

              pracowalem na paru kontynantach. nie widzialem roznic. interesy robisz z kims
              kogo znasz.

              > żerują. W normalnej firmie ci pierwsi już by nie funkcjonowali, bo ich praca
              to chlanie z odpowiednimi ludźmi, nic więcej.
              >
              jak mowilem to sie nazywa networking i to dziala
          • Gość: 8 kółek Re: co umieja bezrobotni? IP: *.kalisz.mm.pl 30.03.04, 09:56
            Taaak, według cebie to kwalifikacje odpowiednie do łopaty... Ty pewnie jeszcze
            w stopniu zaawansowanym umiesz chiński, szwedzki i suahili oraz przenikać przez
            betonową ścianę...
            Żal mi ciebie czasami... Poszeż swoje horyzonty, nie zaszkodzi
            Co w tym złego, że ludzie chcą pracować i robić to, co lubią i kochają? Jeśli
            ktoś pasję połączy z pracą, to do czegoś w życiu dojdzie, a jak tylko będzie
            pracował, to... hmmmm, może ewentualnie zarobi na utrzymanie.

            Świat należy do tych, co marzyć potrafią i realizować swoje marzenia ;)
          • Gość: Andrea Re: co umieja bezrobotni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.04, 12:46
            > jezyki to narzedzie komunikacji a nie kwalifikacje. no chyba ze chcesz pracowac
            >
            > jako nauczyciel jezyka lub na uniwersytecie jako badacz.

            Oczywiscie, ze chce, nawet pracuje na uniwersytecie, ale ZA DARMO - moze nie uwierzysz, ale tak jest. Zeby dostac normalny etat, trzeba zaczekac az ktos zatrudniony umrze - calkiem jak w Akademii Francuskiej...

            > > - redakcje tekstów, korekta etc.,
            > podstawy biurowe

            Redakcja tekstów to bynajmniej nie podstawy biurowe. Mówię o fachowej, NAUKOWEJ redakcji! Ciekawe, czy sekretarka potrafi zredagowac np. podręcznik do greki...


            > to kwalifikacje nauczyciela wiec czemu sie uzalasz ze tylko w szkole lub na
            > uniwersytecie mozesz szukac pracy? czyz nie lepiej byc dobrym belfrem niz
            > obrazonym bezrobotnym?

            Wcale sie nie uzalam, tylko mowie, ze chcialabym pracowac w szkole. Ale nikt nie chce mnie zatrudnic. A aplikacji wyslalam tyle, ze na fure by nie zebral, wysylam je co najmniej od 2 lat.
            Raz tylko dostalam zastepstwo na miesiac i raz zaprosil mnie jakis dyrektorek LO, ktory stwierdzil, ze owszem, owszem, ale ze pewnie nie wyzyje z nauczycielskiej pensji, zwlaszcza jak wyjde za jakiegos artyste. A poza tym kobieta w moim wieku (26 lat) jest niebezpieczna, bo a nuz zajdzie w ciaze i co wtedy?????
            Ostatnio uaktualnilam i znowu wyslalam - od podstawowek poczawszy, na liceach skonczywszy, napisalam, ze mam doswiadczenie jako nauczyciel akademicki - nawet to nie pomogla - zero odwetu.


            > wiec czemu nie ma cie wsrod znajomych Jozka?

            Tego to juz nie wiem.
            I nie jestem osoba "z ulicy", bo mam mase publikacji, ktore kazdy moze zobaczyc, jesli chce (za ktore zreszta tez malo kto placi...) oraz referncje.
            • Gość: Iwa Re: co umieja bezrobotni? IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.04, 18:04
              ja sprzedaje swoje umiejetnosci juz pare miesiecy coraz bardziej dochodze do
              wniosku ze nic nie umie i jestem coraz glupsza tak przez wlasna glupote
              stacilam prace a teraz nawet nie umiem sie sprzedac by ja miec z powrotem bo
              moje miasto to enklawa bezrobocia nawet pani w PUP patrzy sie na mnie jak na
              wariatke bo chce prace no tak ona ja ma to moze sie na mnie tak patrzec na jej
              miejscu tez bym mowila niech sie pani zarejestruje bo pracy nie ma ani w kraju
              ani za granica bo jezyki trzeba znac
            • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 30.03.04, 21:40
              Gość portalu: Andrea napisał(a):

              > > jezyki to narzedzie komunikacji a nie kwalifikacje. no chyba ze chcesz pra
              > cowac
              > >
              > > jako nauczyciel jezyka lub na uniwersytecie jako badacz.
              >
              > Oczywiscie, ze chce, nawet pracuje na uniwersytecie, ale ZA DARMO - moze nie
              uw
              > ierzysz, ale tak jest. Zeby dostac normalny etat, trzeba zaczekac az ktos
              zatru
              > dniony umrze - calkiem jak w Akademii Francuskiej...
              >
              > > > - redakcje tekstów, korekta etc.,
              > > podstawy biurowe
              >
              > Redakcja tekstów to bynajmniej nie podstawy biurowe. Mówię o fachowej,
              NAUKOWEJ redakcji! Ciekawe, czy sekretarka potrafi zredagowac np. podręcznik
              do greki..
              > .

              nie napisalas o anukowej redakcji. jako naukoweic doceniasz podanie kontekstu
              rozmowcy ;)


              > Wcale sie nie uzalam, tylko mowie, ze chcialabym pracowac w szkole. Ale nikt
              nie chce mnie zatrudnic. A aplikacji wyslalam tyle, ze na fure by nie zebral,
              wysylam je co najmniej od 2 lat.
              > Raz tylko dostalam zastepstwo na miesiac i raz zaprosil mnie jakis dyrektorek
              LO, ktory stwierdzil, ze owszem, owszem, ale ze pewnie nie wyzyje z nauczycielsk
              > iej pensji, zwlaszcza jak wyjde za jakiegos artyste. A poza tym kobieta w
              moim wieku (26 lat) jest niebezpieczna, bo a nuz zajdzie w ciaze i co
              wtedy?????
              > Ostatnio uaktualnilam i znowu wyslalam - od podstawowek poczawszy, na liceach
              skonczywszy, napisalam, ze mam doswiadczenie jako nauczyciel akademicki - nawet
              > to nie pomogla - zero odwetu.

              jesl nie ma odpowiedzi na wysylan ie CV nie tedy droga, moze trzeba pojsc
              samodzielnie do jakiejs szkoly i zpaytac? a moze wyrzucic polowe z tego z CV co
              jest?




              > Tego to juz nie wiem.
              > I nie jestem osoba "z ulicy", bo mam mase publikacji, ktore kazdy moze
              zobaczyc , jesli chce (za ktore zreszta tez malo kto placi...) oraz referncje.
              >

              jak dla mnie na podstawowke jestes 'nadkwalifikowana' -> publikacje nie maja
              zadnego znaczenia w podstawowce, tam pewno wazniejszy jest konakt z dziecmi.

              juz sama sobie powiedzialas -> pasuje ci raca na Uniwerku, moze jakiejs
              ambitnej szkole sredniej. Tam szukaj pewno znajdziesz. Tylko nie chwal sie
              wszystkim co umiesz ;)

              • Gość: Andrea Re: co umieja bezrobotni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 16:41
                > jesl nie ma odpowiedzi na wysylan ie CV nie tedy droga, moze trzeba pojsc
                > samodzielnie do jakiejs szkoly i zpaytac? a moze wyrzucic polowe z tego z CV co
                >
                > jest?

                Hehe, a myslisz, ze nie chodzilam??? Pare par butow zdarlam;) Wszyscy brali podanka i odkladali do teczki, obiecujac, ze bede pamietac w razie czego...

                > jak dla mnie na podstawowke jestes 'nadkwalifikowana'

                No, musze powiedziec, ze tu trafiles w samo dedno - cala tragedia polega na tym, ze jestem nadkwalifikowana, uczylam sie przez diabli wiedza ile lat i nadal sie ucze i co ja mam z ta wiedza zrobic???
                Do kosza???
                Na stanowiskach odpowiednich do moich umiejetnosci nie ma miejsc, to srodowiska b. hermetyczne (moze faktycznie jak ktos umrze...), a na nizszych mnie nie chca, czemu w sumie sie nie dziwie, bo kiedys, bedac na praktykach w szkole, widzialam, co umieja nauczyciele - nawet nie wiedza, gdzie poszukac prostej definicji - istotnie, to wstyd pokazywac komus "z zewnatrz" taka ignorancje, lepiej sie dusic we wlasnym sosie...
                Wszedzie sie zreszta slyszy, ze pracodawca nie lubi, jak pracownik jest za madry, bo podskakuje wtedy, zamiast cicho siedziec.
                Dlatego mysle, ze juz na wstepie jestem skasowana.
                I nie wyciagam tego wniosku pochopnie, ale po wielu doswiadczeniach...
                Choc musze przyznac, ze raz docenil mnie jeden facet - chcial, zebym mu prowadzila biuro, widocznie uznal, ze skoro robie doktorat, to i takiej rzeczy moge sie nauczyc, choc nigdy wczesniej tego nie robilam. Niestety, praca byla w Bygdoszczy, a ja mieszkam na poludniu Polski i nie mialam zadnej mozliwosci sie przeniesc...:(

                • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 31.03.04, 21:02
                  Gość portalu: Andrea napisał(a):

                  > > jak dla mnie na podstawowke jestes 'nadkwalifikowana'
                  >
                  > No, musze powiedziec, ze tu trafiles w samo dedno - cala tragedia polega na
                  tym , ze jestem nadkwalifikowana, uczylam sie przez diabli wiedza ile lat i
                  nadal sie ucze i co ja mam z ta wiedza zrobic???
                  > Do kosza???

                  probowac zaczepis cie tam gdzie praca jest: albo geograficznie albo w innej
                  dziedzinie. uwierz mi praca JEST.


                  > Dlatego mysle, ze juz na wstepie jestem skasowana.
                  a jak sie poczujesz jak za 12lat przyjdzie mloda doktorankta i cie wyleja bo
                  ona umie i moze lepiej?


                  > I nie wyciagam tego wniosku pochopnie, ale po wielu doswiadczeniach...
                  > Choc musze przyznac, ze raz docenil mnie jeden facet - chcial, zebym mu
                  prowadz ila biuro, widocznie uznal, ze skoro robie doktorat, to i takiej rzeczy
                  moge si e nauczyc, choc nigdy wczesniej tego nie robilam. Niestety, praca byla
                  w Bygdos zczy, a ja mieszkam na poludniu Polski i nie mialam zadnej mozliwosci
                  sie przeniesc...:(
                  >

                  ooops tu sie nie zgodze. znaczy MIALAS prace tylko NIE CHCIALAS jej jej podjac.
                  Ale znow wyszlo na moje: praca jest...
        • Gość: agulha Re: co umieja bezrobotni? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.04.04, 01:41
          >do tego robię doktorat na najlepszej uczelni w Polsce
          Czyli jesteś zajęta, czyli Twoja dyspozycyjność jest ograniczona. Czyli jak go
          zrobisz, to poszukasz lepszej pracy niż taka "na chwilę", którą mogłabyś dostać
          teraz.
      • Gość: absolwentka Re: co umieja bezrobotni? IP: 62.233.169.* 30.03.04, 00:55
        > Potem moja firma szuka ludzi: a to stolarzy 9do konkretnego zadania)
        > a to programistow i coo?
        >
        > i NIE ma takich, ktorzy szukaja pracy. Wszyscy maja. Lub nie maja ZADNYCH
        > kawlifikacji do wykonywania pracy.

        No wlasnie. Absolwenci sa zaliczani z reguly do tych, ktorzy nie maja zadnych
        kwalifikacji. I tak kolko sie zamyka... Ciekawe tylko, ze nikt nie pomysli, ze
        od czegos trzeba przeciez zaczac prace w wyuczonym fachu.

        PS. Zdaje sie, ze Niemcy nadal potrzebuja informatykow i chyba nawet moga to
        byc czasami nawet absolwenci, wiec nadzieja jakas jeszcze jest :)
        • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 30.03.04, 21:51
          Gość portalu: absolwentka napisał(a):
          > PS. Zdaje sie, ze Niemcy nadal potrzebuja informatykow i chyba nawet moga to
          > byc czasami nawet absolwenci, wiec nadzieja jakas jeszcze jest :)

          Niemcy tak samo potrzebuja absolwentow jak Polacy, popatrz sobie jakie
          bezrobocie jest w RFN i jakie wymagania stawiaja.

          Nie miej zludzen, jak jestes dobra znajdziesz prace tutaj. jak pomoze ci to
          moralnie pojedz sobie. zobacz jak tam jest. ale 'get real'.

          poza tym masz 7 letni ban na prace w RFN po 1maja.
          • Gość: absolwentka Re: co umieja bezrobotni? IP: 62.233.169.* 31.03.04, 00:19
            > Niemcy tak samo potrzebuja absolwentow jak Polacy, popatrz sobie jakie
            > bezrobocie jest w RFN i jakie wymagania stawiaja.

            Czyli ich nie potrzebuja ;) Wymagania tez juz znam: potrzebuja glownie
            SPECJALISTOW.

            > Nie miej zludzen, jak jestes dobra znajdziesz prace tutaj. jak pomoze ci to
            > moralnie pojedz sobie. zobacz jak tam jest. ale 'get real'.

            Juz tam bylam i wiem, ze nie jest rozowo, ale tutaj szukam juz pracy od roku i
            nic. A dobra to ja jestem, a przynajmniej kazdy, komu sie laskawie chcialo to
            sprawdzic tak wlasnie mowil, ale u nas pracy dla absolwentow (czyli bez
            doswiadczenia) i tak NIE MA.

            > poza tym masz 7 letni ban na prace w RFN po 1maja.

            Wiem, ale mi to zupelnie nie przeszkadza. Mam do wyboru albo zdychac tutaj albo
            tam zasuwac.

            A jak juz jestes taki obstukany w tych sprawach to moze mi cos wyjasnisz. U nas
            wysylam swoje cv od roku i nic. Na rozmowy tez prawie nikt nawet nie zaprasza,
            a jesli juz, to i tak do pracy nie chca. Do Niemiec wyslalam cv na razie (tak
            na wabia) do 1 firmy i od razu kazali mi doslac moje pozostale dokumenty. I
            teraz tak sie tylko zastanawiam co ja mam wlasciwie o tym wszystkim myslec. Czy
            u nich normalnie wysyla sie wszystkie dokumenty tak jak u nas cv, czy w tej
            firmie szukaja frajerow i im spadlam z nieba, czy tez po prostu przypadkiem
            mialam jakiegos dziwnego farta?
            • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 31.03.04, 21:08
              Gość portalu: absolwentka napisał(a):

              > Czyli ich nie potrzebuja ;) Wymagania tez juz znam: potrzebuja glownie
              > SPECJALISTOW.

              jakos tak wypadlo ;)



              >
              > Juz tam bylam i wiem, ze nie jest rozowo, ale tutaj szukam juz pracy od roku
              i nic. A dobra to ja jestem, a przynajmniej kazdy, komu sie laskawie chcialo
              to > sprawdzic tak wlasnie mowil, ale u nas pracy dla absolwentow (czyli bez
              > doswiadczenia) i tak NIE MA.
              >

              jest jest zlezy co umiesz ;)


              > Wiem, ale mi to zupelnie nie przeszkadza. Mam do wyboru albo zdychac tutaj
              albo tam zasuwac.
              >
              co to jest zasuwac? pracowac nielegalnie bez ubezp chorobowego? jak zlapia
              pracodawca placi horrendalne kary...


              > A jak juz jestes taki obstukany w tych sprawach to moze mi cos wyjasnisz. U
              nas wysylam swoje cv od roku i nic. Na rozmowy tez prawie nikt nawet nie
              zaprasza, a jesli juz, to i tak do pracy nie chca.
              >
              a gdzie wysylasz ?moze do firm gdzie sie nie nadajesz? mzoe tam gdzie za duzo
              umiesz?


              > Do Niemiec wyslalam cv na razie (tak na wabia) do 1 firmy i od razu kazali
              mi doslac moje pozostale dokumenty. I teraz tak sie tylko zastanawiam co ja
              mam wlasciwie o tym wszystkim myslec. Czy u nich normalnie wysyla sie wszystkie
              dokumenty tak jak u nas cv, czy w tej firmie szukaja frajerow i im spadlam z
              nieba, czy tez po prostu przypadkiem mialam jakiegos dziwnego farta?
              >

              nie wiem o jakie dokumenty prosza i jakiego rodzaju jest to firma? jak znana
              np. IBM, SAP czy Siemens, Intel pewno musza miec cos zeby o pozwolnie na prace
              wystapic.

              Jesl imala uwazjj: tez moze to byc firma krzak. A z takimi roznie bywa (jakby
              mysala ze tam kanciarzy nie ma). Choc to dziwne - >mowili jak cie chca
              zatrudnic? zielona karta? pozowlenie na prace? zielona karta ma byc 80kEur+,
              nie sadze zeby w kryzysie absolwentowi tyle dali ale sie mgoe mylic...

              anyway jakiekolwiek prosby nie maja popros o wyjasnienie DLACZEGO jak nie
              umieja sensownei wytlumaczyc NIE JEDZ bo to jakas lewizna i sie mozesz obudzic
              w burdelu albanskim...


              PS moj kumpel szuka QA w Lodzi, jak jestes zainteresowana daj znac na priva -
              tam nie trzeba wysylac kupy papierow tylko cos umiec ;)
              • Gość: absolwentka Re: co umieja bezrobotni? IP: 62.233.169.* 31.03.04, 22:53
                Dzieki za odpowiedz :) Chyba juz wiem troszke wiecej.

                > a gdzie wysylasz ?moze do firm gdzie sie nie nadajesz? mzoe tam gdzie za duzo
                > umiesz?

                Tez mi sie tak czasami wydaje ;) Zwlaszcza daje troche do myslenia to, ze
                b. "topornego" kumpla z roku przyjeto ostatnio do wp. Teraz jak mi znowu nie
                bedzie dzialala poczta, to juz bede przynajmniej wiedziala dlaczego ;)

                > nie wiem o jakie dokumenty prosza i jakiego rodzaju jest to firma? jak znana
                > np. IBM, SAP czy Siemens, Intel pewno musza miec cos zeby o pozwolnie na
                prace
                > wystapic.

                Jak dla mnie to nie jest zadna znana firma (zadne IBM), ale ogloszenie
                znalazlam w necie wiec moze to nie firma krzak ;) A co do dokumentow to
                wszystkie swiadectwa (szkoly, praca) i zdjecie.

                > Choc to dziwne - >mowili jak cie chca
                > zatrudnic? zielona karta? pozowlenie na prace?

                Pozwolenie na prace. Wiec moze te wszystkie papiery wlasnie po to im byly
                potrzebne. Oby. Kasy za duzej zapewne nie dadza ;) ale co za roznica.
                Najwazniejsze zeby byla jakas praca :)

                Jeszcze raz dzieki, za ps tez. Niestety nie jestem z Lodzi :(
                Pzdr
                • jam33 Re: co umieja bezrobotni? 02.04.04, 00:04
                  doswiadczam pewnego rozdwojenia czytajac Wasze posty-kiedy bylam zatrudniona na
                  etacie na cieplej posadce-tlumaczylam znajomemu z Niemiec, ze to bezrobocie u
                  nas to jakies takie...Ze jak sie wezmie GW do reki, to tam jest mnostwo
                  ogloszen "dam prace" i jesli ktos tylko chce...kiedy bezczelnie zdecydowalam
                  sie na dziecko, a potem -o zgrozo na urlop wychowawczy (pol roku-bo wydawalo mi
                  sie ze to jest uczciwsze postawienie sprawy:maly choruje, wiec zamiast co 2
                  tygodnie ladowac na L4, pobede z maluchem pol roku, a potem wroce).Guzik.
                  Naiwna. Idiotka. Po powrocie wypowiedzenie i szarpanina, by to odwlec.Potem
                  sama szukalam pracy. ZNALAZLAM.Fundusze emerytalne.To byl prawie koniec mnie,
                  mojego malzenstwa.Wyszlam z tej przygody prawie calo.Nie warte to bylo tych
                  pieniedzy (naprawde nieduze).I zmienilam zdanie na temat bezrobocia.Wiem,ze
                  podstawa to szwagier jozka (przynajmniej w malych miejscowosciach) . Wyjatek
                  najczesciej potwierdza regule.A punkt widzenia zalezy od punktu
                  siedzenia...Niestety.Kiedy spotkani znajomi pytaja "co robie"-odpowiadam ze
                  pisze wiersze..bezrobotna=dupa wolowa.pozdrawiam
                  • losiu4 Re: co umieja bezrobotni? 02.04.04, 11:42
                    jam33 napisała:

                    > Ze jak sie wezmie GW do reki, to tam jest mnostwo
                    > ogloszen "dam prace" i jesli ktos tylko chce...kiedy bezczelnie zdecydowalam
                    > sie na dziecko, a potem -o zgrozo na urlop wychowawczy (pol roku-bo wydawalo
                    > mi sie ze to jest uczciwsze postawienie sprawy:maly choruje, wiec zamiast co
                    > 2 tygodnie ladowac na L4, pobede z maluchem pol roku, a potem wroce).Guzik.

                    taka rzeczywistość w naszym kochanym kraju... inna sprawa, ze zdarzają się
                    przypadki ewidentnego nadużywania pewnych praw pracowniczych (nie bierz tego
                    jako zarzut względem Ciebie)

                    > Naiwna. Idiotka. Po powrocie wypowiedzenie i szarpanina, by to odwlec.Potem
                    > sama szukalam pracy. ZNALAZLAM.Fundusze emerytalne.To byl prawie koniec mnie,
                    > mojego malzenstwa.

                    fundusze... tak, nie każdy się do pracy takiej nadaje. Ja na ten przykład nie.
                    Ale nie rozumiem, jak to się na Twoje małżeństwo miało przełożyć

                    > Wiem,ze podstawa to szwagier jozka (przynajmniej w malych miejscowosciach).

                    w dużych tez. Tyle ze najczęściej tyczy się ta reguła cieplutkich posadek
                    urzędniczych oraz - niestety - także prywatnych, ale na stanowiskach typu
                    manager ds. marketingu/reklamy itp. Prywaciarz (i nie tylko on, bo w
                    państwowych firmach produkcyjnych też) nie zatrudni na stanowisku wymagającym
                    wiedzy z jakiejś działki kogoś, kto się na rzeczy nie zna, a błąd może
                    skutkować surowymi konsekwencjami.

                    > Wyjatek
                    > najczesciej potwierdza regule.A punkt widzenia zalezy od punktu
                    > siedzenia...Niestety.Kiedy spotkani znajomi pytaja "co robie"-odpowiadam ze
                    > pisze wiersze..bezrobotna=dupa wolowa.pozdrawiam

                    głowa do góry. Każdemu zdarzają sie lata chudsze i tłustsze. Oczywiście prócz
                    tych, którym zawzsze słonko świeci ;)))

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                • paw_dady do Absolwentki 08.04.04, 23:39
                  Gość portalu: absolwentka napisał(a):

                  > Tez mi sie tak czasami wydaje ;) Zwlaszcza daje troche do myslenia to, ze
                  > b. "topornego" kumpla z roku przyjeto ostatnio do wp. Teraz jak mi znowu nie
                  > bedzie dzialala poczta, to juz bede przynajmniej wiedziala dlaczego ;)

                  widzisz nikt nei zatrudni kogos jak wie, ze za 5minut gosc ulotni sie bo
                  znajdzie lepsza prace

                  > Jak dla mnie to nie jest zadna znana firma (zadne IBM), ale ogloszenie
                  > znalazlam w necie wiec moze to nie firma krzak ;) A co do dokumentow to
                  > wszystkie swiadectwa (szkoly, praca) i zdjecie.

                  wyglada na normalna nudna prace u sformalizowanych Niemcow ;)
                  Jesli to Bawaria to ladne okolice i malo muslimamow. Mily land.

                  > Pozwolenie na prace. Wiec moze te wszystkie papiery wlasnie po to im byly
                  > potrzebne. Oby. Kasy za duzej zapewne nie dadza ;) ale co za roznica.
                  > Najwazniejsze zeby byla jakas praca :)

                  nie do konca bo ty chcesz jechac do RFN (oczywiscie twoje prawo) i np. w RFN
                  1tys eru > niz 800Euro w Polsce. ALe jak widzisz praca w Polsce tez jest.

                  >
                  > Jeszcze raz dzieki, za ps tez. Niestety nie jestem z Lodzi :(
                  > Pzdr

                  pewno jak wyzej: nie ruszysz sie do Lodzi ale do RFN blizej ;)

                  powodzenia !

                  • Gość: absolwentka Re: do Absolwentki IP: 62.233.169.* 09.04.04, 01:27
                    Zlosliwy jestes ;)

                    > widzisz nikt nei zatrudni kogos jak wie, ze za 5minut gosc ulotni sie bo
                    > znajdzie lepsza prace

                    Latwo powiedziec ale trudniej wykonac

                    > wyglada na normalna nudna prace u sformalizowanych Niemcow ;)

                    Wcale nie taka nudna. Wlasnie cos takiego chcialam robic i wlasnie m.in. po to
                    dodatkowo skonczylam informatyke. I bardzo sie ciesze, ze mnie tam chca.

                    > ALe jak widzisz praca w Polsce tez jest.
                    > pewno jak wyzej: nie ruszysz sie do Lodzi ale do RFN blizej ;)

                    Sorry, ale czy jako absolwent i w dodatku kobieta gdziekolwiek w tym naszym
                    zakichanym kraju zarobie az tyle, zeby mnie bylo stac na mieszkanie i oplaty?
                    Nie sadze, a to mnie "skazuje" na prace tu gdzie mieszkam. No ewentualnie w
                    Wawie. A Niemcy oferuja mi bardzo fajne warunki :) Poza tym predzej czy pozniej
                    rowniez bede chciala zalozyc jakas rodzine. To chyba normalne. Ale nie
                    wyobrazam sobie bezczynnego siedzenia w domu z dziecmi, a boje sie ze tutaj
                    posiadanie dzieci = brak powrotu do pracy (patrz post jam33). Jest jeszcze
                    jeden aspekt: moja przyszlosc za 10, 20 lat. U nas jest tendencja do
                    przyjmowania do pracy ludzi bardzo mlodych. Tych starszych juz nikt nie chce.
                    Ale masz racje, do RFN jest mi blizej. Tak sie sklada, ze mentalnie Niemcy mi
                    bardziej odpowiadaja niz Polacy. Po prostu tam sie lepiej czuje niz tutaj,
                    bezpieczniej.

                    > powodzenia !

                    Dzieki. Przyda sie
                  • Gość: absolwentka Re: do Absolwentki IP: 62.233.169.* 09.04.04, 04:59
                    800 euro ??????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    O Jezu, szczeka mi opadla z wrazenia. W zyciu nikt mi tyle ani nie proponowal,
                    ani sam tez nawet nie zadalam. Poprzednio jak pracowalam to tyle zarabialam, ze
                    lepiej nawet nie wymieniac tej smiesznej kwoty. A Niemcy mam juz dograne na 50%
                    (dzwonili do mnie). Szkoda, ze nie wiedzialam o tym tak z miesiac temu. Chociaz
                    z drugiej strony to i tak gdybys zobaczyl moje cv to pewnie tutaj tez bym miala
                    przerabane :( Mam wiecej niz 25 lat (informatyka to moj 2 fakultet), umiem juz
                    chyba troche za duzo, a poza tym za szybko sie ucze nowych rzeczy co nie jest
                    tutaj (w Polsce) zbyt dobrze widziane. A Bawaria faktycznie jest bardzo ladna.
                    Bylam tam kiedys, w Monachium i kto wie, moze jeszcze kiedys tam trafie :)

                    Pzdr
      • Gość: 8 kółek Re: co umieja bezrobotni? IP: *.kalisz.mm.pl 30.03.04, 09:40
        Tak, pewnie się zdziwisz ale sporo jest takich ludzi, którzy nie tylko "coś",
        ale dużo umieją i nie maja pracy. A dlaczego? Hmmm, głównie dlatego, że firmy i
        instytucje nie mają pieniędzy, by ich zatrudnić - znam to z autopsji i moi
        znajomi też. Więc się "łapiemy" na jakieś staże i praktyki za friko albo kasa w
        wysokości zasiłku dla bezrobotnych. I co? Nadal nie mamy stałego albo żadnego
        zatrudnienia. Jesteśmy młodzi, ale nie siedzimy bezczynnie, robimy wszystko, co
        akurat można, by znaleźć jakiekolwiek zajęcie i czegoś się nauczyć.
        Myślisz, że to nie jest czsami dołujące, że pracujesz jak zatrudniony na
        etacie, a dostajesz 1/10 wynagrodzenia, a na koniec się dowiadujesz, że akurat
        firma ogranicza działalność i cię nie zatrudni???
        • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 30.03.04, 21:53
          Gość portalu: 8 kółek napisał(a):

          > instytucje nie mają pieniędzy, by ich zatrudnić - znam to z autopsji i moi
          > znajomi też. Więc się "łapiemy" na jakieś staże i praktyki za friko albo kasa
          w wysokości zasiłku dla bezrobotnych. I co?
          >

          czyli jednak prace macie. fakt ze psio platna ale macie, pytanie dotyczylo
          tych, ktorzy nie maja bo nie szukaja. ty szukasz i masz.

          • Gość: 8 kółek Re: co umieja bezrobotni? IP: *.kalisz.mm.pl 31.03.04, 09:25
            To spróbuj przezyć za 360 PLN, które możesz zarobić w sezonie ogórkowym czyli
            od czerwca do połowy września!!! Powodzenia!!!!!
        • losiu4 Re: co umieja bezrobotni? 02.04.04, 11:50
          Gość portalu: 8 kółek napisał(a):

          > Tak, pewnie się zdziwisz ale sporo jest takich ludzi, którzy nie tylko "coś",
          > ale dużo umieją i nie maja pracy.

          ale co _konkretnie_ umieja? I czy na tą wiedzę jest popyt?

          > A dlaczego? Hmmm, głównie dlatego, że firmy i
          > instytucje nie mają pieniędzy, by ich zatrudnić - znam to z autopsji i moi
          > znajomi też.

          niektóre mają pieniadze mniejsze albo wieksze. Jeśli tylko stwierdzą, ze
          potrzebuja kogoś z takimi umiejętnościami - bo to im zysk przyniesie - to
          zatrudnią.

          > Więc się "łapiemy" na jakieś staże i praktyki za friko albo kasa w
          > wysokości zasiłku dla bezrobotnych. I co? Nadal nie mamy stałego albo żadnego
          > zatrudnienia. Jesteśmy młodzi, ale nie siedzimy bezczynnie, robimy wszystko,
          > co akurat można, by znaleźć jakiekolwiek zajęcie i czegoś się nauczyć.

          nie chcę być namolny, ale dalej nie napisałeś, co tak naprawdę Ty i Twoi
          koledzy potraficie

          > Myślisz, że to nie jest czsami dołujące, że pracujesz jak zatrudniony na
          > etacie, a dostajesz 1/10 wynagrodzenia, a na koniec się dowiadujesz, że
          > akurat firma ogranicza działalność i cię nie zatrudni???

          jest dołujące. Pracowałem w takiej firmie. Byłem na etacie, a widząc, ze
          kierownictwo coś zaczyna kombinować, odszedłem. Zresztą jakiś czas później
          firma ta zbankrutowała.

          Pozdrawiam

          Losiu
      • Gość: ff Re: co umieja bezrobotni? IP: 151.198.194.* 30.03.04, 22:16
        pracy w zawodzie szukaja?
        • paw_dady Re: co umieja bezrobotni? 31.03.04, 21:09
          Gość portalu: ff napisał(a):

          > pracy w zawodzie szukaja?
          jakim zawodzie skoro go nie maja?
      • 1szylider Bo oni umieją tylko narzekać... 02.04.04, 01:49
        paw_dady napisała:

        > ciagle slysze narzekania: 'ten kraj' jest do dupy, chce 'godnie zarabiac',
        > nie mam pracy.
        >
        > Potem moja firma szuka ludzi: a to stolarzy 9do konkretnego zadania)
        > a to programistow i coo?
        >
        > i NIE ma takich, ktorzy szukaja pracy. Wszyscy maja. Lub nie maja ZADNYCH
        > kawlifikacji do wykonywania pracy.
        >
        > Dla wzburzonych: kiedys widzialem ogloszenia goscia,ktory szukal wspolnika do
        > pracy w wypozyczalni DVD. I coo i nic a bezrobotnych podobno kupa.
        >
        >
        >
        > Dlatego pytanie czy ktos kto cos umie i szuka a nie ma pracy?
      • Gość: majc77 Re: co umieja bezrobotni? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.04, 02:25
        a propo stolarzy,jestem nim z zawodu ,lecz tylko z nazwy bo ze stolarki nic nie
        umiem.Na praktykach szkolnych zamiast uczyć się zawodu ,zwalaliśmy
        węgiel.Nauczycielowi poprostu było szkoda materiału , mogliśmy go przecierz
        popsuć.Więdz zamiast się czegoś nauczyć pierdzieliśmy w stołki.Niestety takie
        nauczanie nadal funkcjonuje ,i skąd nabrać tych fachowców.???
        • losiu4 Re: co umieja bezrobotni? 02.04.04, 11:54
          Gość portalu: majc77 napisał(a):

          > a propo stolarzy,jestem nim z zawodu ,lecz tylko z nazwy bo ze stolarki nic
          nie
          >
          > umiem.Na praktykach szkolnych zamiast uczyć się zawodu ,zwalaliśmy
          > węgiel.Nauczycielowi poprostu było szkoda materiału , mogliśmy go przecierz
          > popsuć.Więdz zamiast się czegoś nauczyć pierdzieliśmy w stołki.Niestety takie
          > nauczanie nadal funkcjonuje ,i skąd nabrać tych fachowców.???

          z porządnych zakładów, które potrzebują nowych pracowników, bo starzy w końcu
          cię wykruszą. No i z mniejszych firemek stolarskich, bo takich nie stać na
          zatrudnianiesamych wysokowykwalifikowanych fachoiwców. Ktoś halę musi
          pozamiatać, pomóc mistrzowi... i powoli przejmować jego obowiązki.

          Pozdrawiam

          Losiu
          • Gość: krzysiek Re: co umieja bezrobotni? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 02.04.04, 13:00
            problemy są następujące:
            - większość firm już nie chce zatrudnić nowych pracowników - woli zwolnić starych, a pracę rozdzielić między dotychczasowych (większe obłożenie).
            - absolwenci - nikt ich nie chce, a w moim regionie nawet nie chca ich na darmowe staże/wolontariaty
            - ludzie z doświadczeniem - np. tak jak ja - przepracowałem już ponad 8 lat, mam wykształcenie ekonomiczno/informatyczne (studia mgr+podyplomowe), niestety wszędzie tam gdzie składam podania - nie ma odzewu, dwa czy trzy razy zdarzyła się odpowiedź w rodzaju "przykro nam bardzo ale nie możemy panu zaoferować pracy".
            W zasadzie nie są już potrzebni ludzie po studiach, większe szanse na pracę mają tzw. proste zawody - fryzjerka, blacharz, mechanik samochodowy, kierowca cięzarówki.
            Chyba czas sie zastanowić na co się przekwalifikować no i schować dyplomy do szuflady.
            • Gość: lucyperek Re: co umieja bezrobotni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 15:56
              > W zasadzie nie są już potrzebni ludzie po studiach, większe szanse na pracę
              maj
              > ą tzw. proste zawody - fryzjerka, blacharz, mechanik samochodowy, kierowca
              cięz
              > arówki.
              > Chyba czas sie zastanowić na co się przekwalifikować no i schować dyplomy do
              szuflady.

              Wreszcie trafiłeś w sedno. Od tygodniu piszę tu do ludzi (mam takiego bzika)
              tłumacząc im ,że praca to towar, na który albo jest popyt albo nie. Rozumiem,
              że jak ktoś ma już tego magistra, a musi nosić paczki to mu sie byc może
              nastrój nie poprawia, ale do licha taki jest niestety rynek. Możemy go lubic
              lub nie (kto zleciał na pysk nie lubi prawa ciążenia, ale ono jest i będzie),
              ale to niestety rynek wyznacza zapotrzebowanie na określone dobra. Jestesmy w
              sytuacji istnienia tutaj arcykoślawego przemysłu, którego w zasadzie nie ma.
              Więc nie ma także popytu (jednak jakis tam jest !!) na ludzi z wysokimi
              kwalifikacjami. Przypominam : nie z dyplomami ! Z KWALIFIKACJAMI !

              Więc cóż. Proponuję schowac dyplomy do szaf i przynajmniej na razie dłubać
              rzeczy proste. Albo zmienić miejsce (czyli spróbowac innego rynku).
              • Gość: Boss i oto chodzi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.04.04, 21:15
                Kiedyś ludzie byli zatrudniani, teraz nawet nie chodzi o to,żeby ktoś pracował.
                Teraz pracownik ma przyność firmie ZYSK i jego pensja jest uzależniona od tego.
                Jak słyszę, że ktoś chce być zatrudniony - to nie ma szans.
                Jeżeli potrzebuję statystyka-informatyka, to muzykolog znający trzy języki i
                mający dodatkowo fakultet z historii sztuki ma dla mnie taką wartość jak
                sprzątaczka, bo tak naprawdę tylko to mógłby u mnie wykonywać a jego wiedza
                jest u mnie niepotrzebna. I rozumiem,że jest mu przykro ale u mnie nie ma pracy
                w jego zawodzie. Wasza wiedza i umiejętności to produkt. A ja kupuję tylko te
                produkty, które mi są potrzebne.
                • Gość: lucyperek No to jest nas dwóch Bossie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.04, 17:41
                  dodałbym jeszcze do tego niejakiego Łosia (tez sensowny facet). Szkoda, że
                  stanowimy taką mniejszość. Czy dziwi więc, że Lepper pnie sie w górę ?

                  pozdrawiam
                  • Gość: wachi Re: No to jest nas dwóch Bossie IP: *.in-addr.octava.net.pl 06.04.04, 08:33
                    Właściwie w wielu sprawach z Wami się zgadzam. Problem w tym, że żyjemy w
                    światach równoległych, które stykają się w okolicach lady sklepowej.
                    Niektórzy poszukiwacze mogliby nawet głosować na PO, gdyby nie to, że grożą nam
                    jeszcze większe problemy. Jeśli nie możemy zawalczyć o więcej, to normalne
                    chyba, że będziemy bronić swoich pozycji. Bo tutaj już nie chodzi o to, czy
                    będą w domu pieniądze na szkołę, wakacje, albo nowe meble. Tu już chodzi o to,
                    żeby wystarczyło na przetrwanie. Mam swoje plany zawodowe zgodne z
                    uzdolnieniami, ale jeśli potrzebują kasjerki to i taką pracę wezmę, chociaż nie
                    trawie roboty przy pieniądzach. To samo z pracą PH, doskonale wiem, że fatalnie
                    mi idzie handel, ale jeśli to jedyna praca, jaka będzie dostępna to i na nią
                    się zdecyduję. W końcu pracodawca nie musi wiedzieć o braku predyspozycji do
                    uprawiania tego zawodu.
                    • Gość: lucyperek Miła Kielczanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 11:37
                      Ty przynajmniej nie jęczysz donośnie jak ta reszta. Mówisz trzeźwo : jak będę
                      musiała byc kasjerką żeby przetrwać to będę. I za to Cię lubię. Pracodawca poza
                      tym nie musi wiedzieć o takich czy innych predyspozycjach bądź ich braku (chyba
                      dziwnie to brzmi w ustach pracodawcy). Dobre lub złe cechy człowieka (nie mówię
                      o oczywistych i podstawowych kwalifikacjach wynikających z wymagań na
                      okreslone stanowisko) ujawniają się w trakcie. I wtedy nastepuje weryfikacja
                      gościa.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: wachi Re: Miła Kielczanko IP: *.in-addr.octava.net.pl 06.04.04, 12:41
                        Gość portalu: lucyperek napisał(a):

                        Dobre lub złe cechy człowieka (nie mówię o oczywistych i podstawowych
                        kwalifikacjach wynikających z wymagań na okreslone stanowisko) ujawniają się w
                        trakcie. I wtedy nastepuje weryfikacja gościa.

                        No właśnie. Dlatego staram się o pracę zgodnie z moim planem. Po prostu wiem,
                        że jako taki PH długo nie popracuję i moje CV będzie wyglądało nieciekawie dla
                        następnego pracodawcy. Tyle tylko, że w mojej okolicy przyjmują głównie PH. No
                        cóż, taki region. Tu niewiele rzeczy się produkuje, ale za to jest cała masa
                        urzędników (oczywiście wiadomo jak rekrutowanych), więc zarabia się głównie na
                        handlu.
                  • elwin2 Wlasnie przez was pnie sie w gore!!! n/t 06.04.04, 09:16

                    • Gość: lucyperek a możesz mi wytłumaczyc ten fenomen (pięcia) ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 10:57
                      • mr.moneypenny Re: a możesz mi wytłumaczyc ten fenomen (pięcia) 06.04.04, 11:49
                        To bardzo proste. Na kazdego mowiacego prawde znajdzie sie taki ktory sklamie,
                        jeszcze Cie nazwie zlodziejem, naprawe tego burdelu nazwie odbieraniem
                        emerytom, itd.

                        A powaznie - mieszkajac zagranica zakladam wlasnie firme w Polsce i jestem
                        przerazony liczba papierkow, zalatwian, pozwolen. Nic dziwnego ze sektor SME
                        lezy w Polsce. Jak szary czlowiek ma zalozyc firme skoro musi wylozyc 50tys.
                        kapitalu, zatrudnic prawnika i ksiegowego? Skad ma wziac pieniadze na
                        pracownikow? Kto wymyslil rozliczanie podatkowe 12 razy w roku? Ludzie
                        obszczekuja nie to drzewo.
                        • Gość: lucyperek fenomen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 15:56
                          Ludzie
                          > obszczekuja nie to drzewo.

                          dlatego powtarzam tu na tym forum do znudzenia : "na pohybel władzy ludowej"
              • Gość: wachi Re: co umieja bezrobotni? IP: *.in-addr.octava.net.pl 06.04.04, 14:06
                Właśnie dowiedziałam się, że nie należy mi się bezpłatne szkolenie w ramach
                PHARE 2001, bo jeszcze mam zasiłek. Przecież nie zależy mi na tym żeby go brać,
                ale właśnie żeby go nie potrzebować. Chcę się przekwalifikować, nie stać mnie
                na to, więc złożyłam deklarację, a tu d...
                Zostaje jeszcze poszukać znajomego z firmą, który mi wypisze kwit do PUP, że po
                przeszkoleniu mnie zatrudni.
                Mam do Ciebie, znawco rynku pracy pytanko. Jakie szkolenie mi doradzisz? Mam na
                myśli takie, które da duże prawdopodobieństwo zatrudnienia.
            • losiu4 Re: co umieja bezrobotni? 03.04.04, 22:16
              Gość portalu: krzysiek napisał(a):

              > - ludzie z doświadczeniem - np. tak jak ja - przepracowałem już ponad 8 lat,
              > mam wykształcenie ekonomiczno/informatyczne (studia mgr+podyplomowe),
              > niestety wszędzie tam gdzie składam podania - nie ma odzewu, dwa czy trzy
              > razy zdarzyła się odpowiedź w rodzaju "przykro nam bardzo ale nie możemy panu
              > zaoferować pracy"

              no cóż, najwyraźniej Twoje wielkie kwalifikacje wcale takimi nie są. Ja tam nie
              mam aż tak wysokiego wykształcenia, a robotę mam

              > W zasadzie nie są już potrzebni ludzie po studiach, większe szanse na pracę
              > mają tzw. proste zawody - fryzjerka, blacharz, mechanik samochodowy, kierowca
              > cięzarówki.

              sa potrzebni. Po rozsądnych studiach. Bo ostatnio występuje wysyp ludzi z
              pseudowyzszym wykształceniem, którzy za tak nielubianej komuny mieliby silne
              trudności podczas zdawania matury, a teraz bez problemu mają licencjata, o
              magistrze nie wspominając

              > Chyba czas sie zastanowić na co się przekwalifikować no i schować dyplomy do
              > szuflady.

              a co ten dyplom pokazuje?

              Pozdrawiam

              Losiu
              • Gość: krzysiek Re: co umieja bezrobotni? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.04.04, 13:39
                >no cóż, najwyraźniej Twoje wielkie kwalifikacje wcale takimi nie są. Ja tam >nie mam aż tak wysokiego wykształcenia, a robotę mam
                to gratuluje ! brak pracy wiaze tez z tym iz mieszkam w malej miejscowosci, jesli bedzie tak dluzej to nie wykluczam przeprowadzki gdzies dalej (o ile beda mozliwosci).

                > Chyba czas sie zastanowić na co się przekwalifikować no i schować dyplomy do
                > szuflady.

                >a co ten dyplom pokazuje?
                a cóz moze pokazywac ? - zwykły mgr ekonomii na panstwowej uczelni + podyplomowe na tej samej uczelni z innej dziedziny.


                Pozdrawiam
                krzysiek
                • losiu4 Re: co umieja bezrobotni? 06.04.04, 07:58
                  Gość portalu: krzysiek napisał(a):

                  > >no cóż, najwyraźniej Twoje wielkie kwalifikacje wcale takimi nie są. Ja tam
                  > >nie mam aż tak wysokiego wykształcenia, a robotę mam

                  > to gratuluje !

                  dzięki :) przepraszam za jedno: jak teraz przeczytałem swój wpis (początek), to
                  jakiś napastliwy mi się wydał. Nie o to mi chodziło

                  > brak pracy wiaze tez z tym iz mieszkam w malej miejscowosci,

                  ano jest to problem. Szczególnie że - jak piszesz dalej - po ekonomii jestes.
                  Dziś jest nerwowo w tym zawodzie, gdyż duża większość prywatnych (i nie tylko)
                  uczelni wypuszcza tysiące ludzi z podobnym dyplomem. Zresztą z informatykami
                  zaczyna być to samo.

                  > jesli bedzie tak dluzej to nie wykluczam przeprowadzki gdzies dalej (o ile
                  > beda mozliwosci).

                  cóż, jeśli trzeba - zrób to. Ja się chwile po świecie kręciłem, zanim jaką taką
                  stabilizację zyskałem

                  > >a co ten dyplom pokazuje?

                  > a cóz moze pokazywac ? - zwykły mgr ekonomii na panstwowej uczelni +
                  > podyplomowe na tej samej uczelni z innej dziedziny.

                  jak juz pisałem wyżej:P moze tu jest problem. W małych miejscowościach posady
                  na które byś się nadawał są pozajmowane przez krewnych i znajomych królika. Nie
                  potepiam w czambuł wykorzystywania znajomości, gdyż tak prawdę mówiąc osoby
                  które skończyły zdecydowanie gorszą od Twojej uczelnię mają wiedzę i tak
                  wystarczającą do tego, co wykonują

                  Pozdrawiam

                  Losiu
      • Gość: wkrotce bezrobotna Do: ANDREA IP: 156.17.44.* 05.04.04, 09:08
        Doskonale Cie rozumiem. Ja mam podobna sytuacje. Na razie mam prace (pol
        etatu...), do lipca... a potem, chyba tylko rejestracja w UP...

        Co umieja bezrobotni? Bardzo dobrze 2 jezyki, biegla obsuga komputera,
        skonczone 2 kierunki studiow, sa w trakcie pisania doktoratu, opracowuja
        publikacje naukowe itd...

        Teraz mam prace, w lipcu ja strace. Szukalam w roznych miejscach, to niestety
        prawda, ze nie liczy sie, co soba reprezentujesz. Licza sie znajomosci...
      • paw_dady dziekuje wszystkim. Udowodnililiscie moja teze 08.04.04, 23:43
        wszyscy, ktorzy mowili w tym watku, ze nie maja pracy mowili: mialem/mialam
        ale...

        czyli praca JEST tylko jakims trafem nam sie nie podoba. Bo np. mam dyplom a
        mam sprzedawac kasety i DVD. Lub chca zebym sie przeprowadzil do innego miasta
        albo...

        ilez tych ale nieprawdaz? wiec praca JEST tylko ludzie jej nie chca podejmowac.

        coz
        • Gość: krzysiek Re: dziekuje wszystkim. Udowodnililiscie moja tez IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.04.04, 00:07
          Z przeprowadzaniem sie jest najwiekszy problem - jesli oferowana pensja w odleglym miescie jest na poziomie 800 zl brutto - to niestety, ale nie wyzyje za tyle, podliczajac koszty mieszkania i wyzywienia. Z kolei - jesli np. jest praca w okolicy, niekoniecznie moge miec do niej predyspozycje - np. do pracy jako fryzjerka :)
          Tak wiec okres pozostawania bez pracy jest naturalną rzeczą w każdej gospodarce rynkowej. Ale wszystko się zmienia, więc i ta sytuacją się zmieni - prędzej czy później ja znajdę pracę, prędzej czy póżniej ktoś kto pracuję obecnie - straci pracę...
          • paw_dady Re: dziekuje wszystkim. Udowodnililiscie moja tez 09.04.04, 00:26
            Gość portalu: krzysiek napisał(a):

            > Z przeprowadzaniem sie jest najwiekszy problem - jesli oferowana pensja w
            odleg
            > lym miescie jest na poziomie 800 zl brutto - to niestety, ale nie wyzyje za
            tyle, podliczajac koszty mieszkania i wyzywienia. Z kolei - jesli np. jest
            praca w okolicy, niekoniecznie moge miec do niej predyspozycje - np. do pracy
            jako fry zjerka :)
            >

            piszesz z icm wiec masz prace ;), czasme jest to 800Euro i tez za malo ;)

            pzr


            • Gość: krzysiek Re: dziekuje wszystkim. Udowodnililiscie moja tez IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.04.04, 10:20
              To tylko w3cache.icm.edu.pl - lepiej mi chodzi net przez proxy.
              A w tej chwili szukam pracy w okolicach 200 euro netto :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka