Gość: Ano tak ano tak Jak mniej ludzi, to i mniej płatnej pracy. IP: *.ists.pl 16.06.11, 23:04 Zrozumcie tę prostą zależność. Gdzie jest więcej płatnej pracy: a) na wyspie posiadającej duże zasoby naturalne, na której żyje 100 tysięcy ludzi, b) czy może na tej samej wyspie, na której żyje 100 osób, c) czy na tej samej wyspie na której żyje kilka osób. Gdzie jest więcej płatnej pracy? Jeśli się populacja kurczy, to i możliwości się kurczą. Gdzie wydawca gazety zrobi lepszy interes, w Chinach, czy na Litwie ? Niestety socjalistyczny obłęd doprowadził wielu ludzi do fałszywej konkluzji, że każdy dodatkowy człowiek, to DODATKOWA GĘBA DO WYŻYWIENIA. W rzeczywistości każdy dodatkowy człowiek to dodatkowe bogactwo. Problem polega na tym, ze kiedy to jest swój, to jest czyste bogactwo, a kiedy obcy, to zanim się przystosuje do środowiska, to miną wieki. A w tym kraju nie szanuje się ludzi i ludzie stąd wieją na zawsze. No ale jak przy władzy, nieustannie od dziesięcioleci, są sami głupcy, to co się dziwić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kijak Re: Jak mniej ludzi, to i mniej płatnej pracy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.11, 09:18 Chyba trochę słaby przykład dałeś, bo mieszkańcy wyspy w takim wypadku prawdopodobnie by eksportowali swój towar. Wiadomo, że mniej by wyspa zarobiła, gdyby było mniej ludzi, ale na głowę zarabialiby podobnie. Spróbuję z innym przykładem. Jest miasteczko. W piekarni przyjmują jedną osobę na rok, ale jest taki wyż demograficzny, że kandydatów na miejsce niemal zawsze jest dwóch. "Na szczęście" idzie niż demograficzny i tylko jedna osoba kształci się w tym roku, by pracować w piekarni. Przez cały rok cieszy się, że na pewno dostanie pracę, bo przecież jest niż i tylko ona będzie się o tę robotę ubiegać - super! Mija rok i okazuje się, że właściciel piekarni w tym roku do pracy nie przyjmuje, bo za sprawą niżu jest mniej chlebów do wypieczenia, więc jego pracownicy poradzą sobie bez zatrudniania nowej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczypan Kształcą tanio i źle IP: 178.73.49.* 16.06.11, 23:06 Problemem były prywatne uczelnie, szczególnie te zakładane na potęgę w małych miastach, czy raczej miasteczkach. Kształciły tanio humanistów, choć zapotrzebowanie było już wtedy np. na inżynierów. Pamiętam program TV z małego miasta na Mazowszu. Kobieta z Urzędu Pracy: potrzebujemy absolwentów po kierunkach technicznych. Prywatna "szkoła wyższa" i stado naiwnych młodych "baranów" (przepraszam was młodzi ludzie za to określenie, ale pasuje jak ulał): jest super studiujemy na kierunku ... (tu jakiś humanistyczny), mamy perspektywy pracy, kariery itp. Gdzie? Znowu u nas w Warszawie? Mamy dość własnych baranów. :) Ale kształcenie na kierunkach technicznych, tych prawdziwych, chyba nie istnieje poza publicznymi uczelniami, bo drogo i nieefektywnie z punktu widzenia właściciela uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
professional_scoffer Re: Kształcą tanio i źle 17.06.11, 01:04 To jest banał i nieprawda. Problemem nie były uczelnie prywatne, a masowe bezrobocie i brak perspektyw dla młodych ludzi. Stąd powstała idea, że skoro nie ma pracy to może skończę studia i coś się poprawi. O tym braku inżynierów to też słyszymy od lat, bo sam znam bezrobotnych inżynierów. Może uściślijmy jeszcze jakich inżynierów brakuje: nie, nie chodzi tu świeżych absolwentów, a o ludzi z kwalifikacjami zawodowymi. Dodajmy, że nie każdy nadaje się na studia techniczne to, że barkuje ponoć 125 tys. rzekomych inżynierów, a bezrobotnych mamy ok. 2 milionów, więc sami inżynierowie nie rozwiążą problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zzz Re: Kształcą tanio i źle IP: 195.82.180.* 17.06.11, 10:55 I co myślisz, że jakby byli na kierunkach technicznych to perspektywy mieliby lepsze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Ona ma dużo racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.11, 23:21 Domyślam się, ze większość postów napisali młodzi, sfrustrowani i wkurzeni ludzie. Rozumiem to wkurzenie. Ja mam nieco inny punkt widzenia, jestem kilkanaście lat po studiach. I tak nie bardzo sobie przypominam czasy, kiedy w Polsce było El Dorado. Ba, pamiętam znacznie gorsze, przed 2004 r, kiedy bezrobocie w Polsce było rekordowe. To dopiero była katastrofa. Kto pamięta, ten wie. I za komuny też nie było różowo. Większość ludzi miała pracę. Tylko jaką? Pozwalającą na kupno pary lichych butów? No, dobra może było pięknie w latach 90tych, gdzie wystarczyło mieć dyplom wyższej uczelni (ale pamiętajcie, że wtedy był to nieznaczny odsetek Polaków) i trochę gadać po angielsku (jeszcze mniej), żeby robić mega karierę. Moment transformacji, było minęło. Zresztą wielu z forumowiczów było wtedy dziećmi. A teraz? Spójrzmy prawdzie w oczy. Masa, totalna masa, totalnie przeciętnych ludzi idzie na studia po to, żeby iść i nie zada sobie nawet odrobiny wysiłku jak wygląda liczba i sytuacja absolwentów zarządzania, pedagogiki, socjologii i tym podobnych. Co można robić po danych studiach? Sorry, ale 18 latek nie jest w stanie podjąć racjonalnej decyzji? Rozumieć związki przyczynowo-skutkowe? Mnóstwo kierunków=mnóstwo absolwentów=mnóstwo problemów z pracą. Daliście się młodzi ludzie wkręcić w czysty żywy biznes, za który płacicie swoim życiem. Ale na litość, skoro PRLowski nastolatek bez internetu, łatwego dostępu do informacji mógł świadomie wybrać swoją ścieżkę to Wy, pokolenie internetu nie potraficie? Kolejne oszołomstwo "student powinien pracować". Czy jest do tego zmuszony sytuacją materialną czy nie. Otóż bzdura. Jeśli student nie musi walczyć o przetrwanie to nie musi parzyć kawy, robić kserokopii i wykonywać innych durnych prac, bo do niczego mu się to nie przyda. Jeśli już to tylko praca związana z przyszłym zawodem. A nie duperele. Jeszcze raz podkreślam: w sytuacji w której młody człowiek nie musi walczyć o przetrwanie. W innych sytuacjach uczcie się (tak żeby wiedzieć więcej niż inni), działajcie gdzie się da, zdobywajcie informacje i kontakty. A nie zap...jcie bez celu i sensu. Staże, wolontariaty etc. Mam mieszane uczucia, bo znam pracodawców, którzy brali stażystów, żeby mieć praktycznie darmową siłę roboczą do nieskomplikowanych spraw. Ale znam też stażystów, właśnie w takich firmach, którzy dostali etat, bo okazało się, ze świetnie sobie radzą i "wpychają" się do bardziej trudnych zadań. To kwestia adaptacji, albo odbębnisz albo jak Cię wywalą drzwiami to wleziesz oknem i udowodnisz na co Cię stać. A przynajmniej nauczysz się czegoś naprawdę użytecznego. Niby co ma taki stażysta czy wolontariusz do stracenia? Pracę, której i tak nie ma? Jeśli sami sobie wbijecie do łbów, ze się nie da to się naprawdę nie da. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kijka Re: Ona ma dużo racji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.11, 09:09 Amen. Pięknie ujęte. Sam w zasadzie żałuję, chociaż mam naprawdę super pracę, że podczas studiów nie poszedłem na choćby bezpłatny staż, tylko się obijałem, bo wiem, że miałbym teraz znacznie większe doświadczenie (i zarobki). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: błąd błąd Re: Ona ma dużo racji IP: 193.106.228.* 19.06.11, 18:55 1.Piszesz,że jesteś kilkanaście lat starszy od większości sfrustrowanych ,bezrobotnych absolwentów, a pamiętasz czasy transformacji ustrojowej. Prawdopodbnie lata 90 -te i ich początek jest Tobie bliski, wtedy wkraczałeś w dorosłość, jako wykształcony człowiek. Nie możesz więc wiedzieć jak było za PRL, chyba z opowiadań. Jeśli się wykształciłeś, a było to ponad 20 lat temu, to niewykluczone,ze pochodisz z rodziny inteligenckiej, a takie były najbardziej pokrzywdzone w socjaliźmie. Tyle,że TERAZ młodzi nie mają perspektyw na własne mieszkanie a przytoczonych przez Ciebie nowej pary butów też sobie nikt nie kupuje co roku.W ogóle nie było kiedyś ciuchalndów, i jakoś ludzi było stać na rzeczy nowe - a nie jak teraz "lumpeksy" są oblężone przez ludzi w każdym wieku, gdzie nabywają używaną bieliznę i buty włącznie ( tak tak, bokserki męskie kosztują porządne 20 zł, a mało kto zarabia obecnie parę bokserek na godzinę). Jeśli w socjaliźmie, gdzie nie było bezdomności, każdy miał pracę, która dawała mu właśnie m.in mieszkanie,wakacje i inne deputaty, na które nagle trzeba zarobić, bo mamy wolność, to chyba Cię ktoś trochę okłamał z tym socjalizmem... 2. Co do obecnych studentów i studiów, każdy po maturze może bez znajomości pracować w fast foodzie być akwizytorem czy sprzątać. Wobec tego idzie na studia, do punktu wyjścia ( patrz proste prace fizyczne) zawsze można wrócić, więc co ma do stracenia.Nawet zyskuje, bo ma prawo do ulgi na przejazdy. Co do prognoz dot. zatrudnienia. gdyby nagle każdy dostawał się na prawo, medycynę, informatykę to było by to powiedzmy podejrzane, a i jakoś przyszłych pracowników nie najlepsza.I najważniejsze prognozy dot. przyszłej pracy wzięły by w łeb. Reasumując, punk wyjściowy praca na kasie. Nie idę na studia= kasa. Idę na studia ale nie nadaję się na lekarza, wybieram inne.Po tych innych - patrz punkt wyjściowy.Ale przynajmniej mogło się coś zmienić w między czasie... 3. Biznes obecnie możesz rozkręcić bardzo łatwo. Najlepszy interes, to zarabiać na pracy innych.Brać 20 zł od zleceniodawcy, a szukać podwykonawców za 6.5 zł/h. I jeszcze ludzie pracować nie chcą,patrzcie no. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek myśląc - zaangażuję się za pół-darmo... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.06.11, 23:32 myśląc zaangażuję się za pół-darmo bo potem będzie lepiej można zostać np. pracownikiem naukowym na uczelni. Mając swoją pasję "poświęciłem" lepsze zarobki dla bycia naukowcem "z mgr-em"za niecałe 1400 zł. Długo słyszałem - po doktoracie ci się poprawi - efekt +500 zł i zrujnowane zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Macho Re: myśląc - zaangażuję się za pół-darmo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.11, 23:37 W Polsce doktorat (szczególnie w naukach technicznych) jest sztuką dla sztuki. Z punktu widzenia potencjalnego pracodawcy nie ma żadnego znaczenia, gdyż nikt nie powierzy takiemu stanowiska kierowniczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taki tam Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.sepulka.net 17.06.11, 00:11 Od najmlodszych lat przejawialem talent muzyczny, od 5-go roku zycia uczylem sie grac na instrumencie, najpierw na pianinie, a nastepnie od 8 roku na oboju. Ukonczone szkoly muzyczne I i II stopnia, nastepnie Akademia Muzyczna w Krakowie w klasie oboju. Po studiach w 2000 roku szukalem pracy w wielu zespolach filharmonijnych i operowych w calej Polsce, prace w tychze dostaje sie tylko i wylacznie dzieki kumoterstwu i nepotyzmowi. Po roku bezskutecznych poszukiwan pracy w zawodzie, spakowalem instrument i wyjechalem do Wloch realizowac sie artystycznie na ulicy (wielu bylo tam wlasnie takich absolwentow jak ja z krajow postkomunistycznych). Po 2 latach wrocilem, znalazlem prace w handlu sprzetem komputerowym, teraz prowadze dzialalnosc gospodarcza wlasnie tym handlujac. Jesli chodzi o kwestie trudnosci, jest to praca porownywalna z waleniem kijem w plot. Zarabiam normalnie jak na polskie warunki, rodzine utrzymuje sam (zone i dziecko). Wg. tej p..y z artykulu, to tacy jak ja po studiach powinni strzelic sobie w leb. W zyciu nie poradzilbym sobie na uczelni technicznej, moim przeznaczniem od zawsze byla muzyka, tylko z przyczyn ode mnie niezaleznych (rodzice nie byli muzykami, byli robotnikami) musze aby przetrwac. , wykonywac cos czego nie akceptuje. Dziekuje za uwage. Odpowiedz Link Zgłoś
justinehh Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 00:25 "ale nie przewidzieliśmy, że będzie ich aż tylu"- skoro nie przewidzieli tego eksperci, to mieli to przewidzieć absolwenci świeżo po studiach? A czy w Polsce w ogóle da się coś przewidzieć? "Nikt im nie zabrania pójścia na studia, ale niech wiedzą, że po kierunku pod nazwą np. archeologia praca na nich nie czeka. " A kto ma im to powiedzieć? Rodzice? No tak "ale od tego mamy rodziców, którzy powinni pomóc w podjęciu takich decyzji" No to rodzice pomagają, mówiąc coś w stylu" idź dziecko na studia, one ci zagwarantują dobrą pracę, będziesz mieć lepiej niż my" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: voodo_email Wyjątkowo żałosny artykuł... IP: *.bialystok.vectranet.pl 17.06.11, 01:05 Już dawno nie czytałam bardziej żałosnego artykułu na mój temat. Znasz sześć języków, masz dwa fakultety, praktyki zagraniczne i staż w największym ośrodku w mieście a na dzień dobry w każdej firmie ci mówią, że nie mogą cię przyjąć bo masz za wysokie kwalifikacje!!! Jakbym wiedziała, że tak to będzie wyglądać to poszłabym do zawodówki na jakąś szwaczkę czy inną cukierniczkę i tym sposobem nie straciłabym tylu imprez ze znajomymi tylu przyjemnych chwil z rodziną i przede wszystkim tylu godzin błogiego snu!!! Po co były te całe centra doradzania, jakieś bzdurne testy, statystyki i inne dziwactwa żeby nas dobrze pokierować, żebyśmy mogli "gładko" wejść na rynek pracy a tu niespodzianka!!! Szkoda tylko, że mało przyjemna... Pani mocno wykształcona i doświadczona życiowo chyba się z choinki urwała, ja bym chyba nie miała aż tyle odwagi, żeby pisać takie brednie, napisałabym coś pocieszającego, już wystarczająco jesteśmy dobijani na każdym kroku, a coś podnoszącego na duchu przynajmniej dodało by sił do walki. Aż się boję myśleć co będzie dalej, bo na chwilę obecną lepiej opłaca się być totalnym bezmózgiem, nie wnikać, nie rozwijać się, przytakiwać politykom i cieszyć się że się jeszcze żyje, bo raczej nie z dochodów, których się nie posiada. Ja myślę, że ten cały wolontariat jest naprawdę przyszłościowy, już jest więcej ogłoszeń o wolontariat niż o pracę, jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie płacić pracodawcom za to, że nas zatrudniają!!! Hm, kasa zawsze była, jest i będzie, kwestia tylko w czyjej kieszeni... Ale przynajmniej mamy nowe hobby - uprawiamy profesjonalny jobsearching!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cmolak Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.11, 01:37 Od czego zależy jakość ludzkiej spermy?????? seksbaza.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antypojeb czy ta tępa ci... robi na śmieciowej umowie ! IP: *.bielskobiala.vectranet.pl 17.06.11, 05:36 czy ta tępa ci... robi na śmieciowej umowie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 2wb Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.kielce.net.pl 17.06.11, 07:40 myślałam, że to już jest pokolenie, które w wieku 24 lat nie myśli o tym, żeby zakładać rodzinę - To pokolenie mysli tylko o pracy za 1200zł i rodzeniu dzieci po 40. A moze jednak czegos sie nauczyly na tych studiach i w przeciwienstwie do eksperta wiedza ze to naklepszy czas dla kobiety na rodzenie dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
split-fire Co za szmacisko 17.06.11, 08:17 O sytuacji młodych w Wolce to wie tyle, ile w Wiadomośiach zobaczy Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Polska gorsza od Albanii 17.06.11, 12:05 W Polsce długość życia jest niższa od tej w Albanii.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czytelnik Pracy nie ma, ponieważ okupują je takie Zawadzkie. IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.11, 08:26 Mądrzy się kobita, mądrzy i mówi banały o których wszyscy wiedzą. I za to jej płacą? To jest specjalista od rynku pracy? Takie biurwy zawalają urzędy i firmy i nerwowo niszczą pod stołem podania, w których lepsi od nich poszukują pracy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kijku Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.11, 08:58 Hahaha, uśmiałem się przednie czytając niektórych wypociny w stylu "Państwo powinno, płacą grosze". A prawda jest taka, że ten artykuł ma w sobie mnóstwo prawdy. Niestety, sam fakt, że 50% ogółu pójdzie na studia nie oznacza, że 50% będzie wyedukowanych, bo studia nie zmieniają głąbów w inteligentów, a odsetek zarówno pierwszych jak i drugich w społeczeństwie zbytnio się nie zmienia. Płaczecie o braku pracy po studiach i niskich zarobkach, a nikt nie myśli o tym, że ci bez pracy po studiach, to albo nierozgarnięci albo po debilnych kierunkach bylebym-dostal-dyplom-logia albo osobniki zupełnie nieporadne. Znam wielu ludzi, którzy kończyli studia parę lat temu z przeróżnych kierunków i ci, którzy byli kumaci i zaradni, niezależnie czy po pedagogice, psychologii, fizyce, polonistyce, filozofii czy politologii, pomimo ukończenia niezbyt atrakcyjnych zawodowo kierunków (nie mówię, że wszystkie wymienione są małoatrakcyjne) zarabiają teraz w okolicach 3500-5000 brutto - szału ni ma, ale źle nie jest. Jednocześnie miałem "przyjemność" studiować na kierunku technicznym, po którym kumaci zarabiają 6-7 tys. brutto, z ludźmi, którzy byli totalnymi głąbami i zarabiają teraz 2 brutto. To właśnie oni najbardziej płaczą, że roboty nie ma, że słabo płatna itp. itd. gorzkie żale i nawet na bezpłatnych praktykach sobie nie radzą, bo są po prostu słabi i żaden dyplom tego nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
professional_scoffer Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 12:31 I to jest dobry komentarz. W postach przewija się cały czas teza, że absolwenci państwowych (sugestia, że lepsze) nie mogą znaleźć pracy. Uściślijmy: sam dyplom to nie wszystko - zdobycie dyplomu nie świadczy w żaden sposób o inteligencji. Znam sam paru absolwentów ekonomii, administracji, którzy poza dyplomem nie mają zupełnie nic do powiedzenia: 1. ani na temat swojej specjalizacji, bo "ja to miałem na egzaminie, ale już nie pamiętam" 2. ani na tematy ogólne, bo nie czytają gazet i nie interesują się światem, bo "po co" 3. ani po angielsku czy w innym obcym języku, bo "ja nie mam zdolności językowych" (czyli byłem zbyt leniwy, że wkuwać angiel.) Podsumowując: absolwent absolwentowi nierówny i koniec. Ci dobrzy z reguły mają pracę, ci słabi nie zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 12:33 W postach przewija się cały czas teza, że absolwenci > państwowych (sugestia, że lepsze) nie mogą znaleźć pracy. To nie jest teza ale fakt. Ci dobrzy z reguły mają pracę, ci słabi nie zawsze. Znam dużo słabych absolwentów którzy mają pracę, wystarczył dobrze postawiony rodzic.... Znam też dobrych, którzy z pracą mają problemy bo są po prostu z biednych rodzin.... Odpowiedz Link Zgłoś
professional_scoffer Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 12:53 "wystarczył dobrze postawiony rodzic...." Tylko ilu ludzi ma dobrze postawionego rodzica? Garstka, reszta jakoś sobie radzi. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 12:56 Garstka, reszta jakoś sobie radzi I pewnie dlatego 2 mln Polaków żyje w skrajnym ubóstwie, 2mln nie ma pracy, a 2 mln wyjechało z kraju? www.tvp.info/informacje/polska/dwa-miliony-polakow-zyje-w-skrajnym-ubostwie/3034308 . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: heh Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.11, 19:00 jesteś tak wielkim debilem, że to jest niespotykane :D Choroba umysłowa postępuje coraz bardziej. W wolnej chwili: finanse.wp.pl/kat,102634,title,W-USA-zyjacych-w-biedzie-jest-wiecej-niz-wszystkich-Polakow,wid,11486885,raport_specjalny.html?ticaid=1c80a daj już sobie spokój, jesteś za dużym pajacem :) A może ty po prostu wolisz się wtopić w większy tłum? :) Z tym, że oni są naprawdę biedni, starają się, a ty jesteś po prostu nieudacznikiem i śmierdzącym leniem - nie pasowałbyś tam! Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 20:52 Biedny Amerykanin ma lepiej od niejednego zapracowanego Polaka: www.kciuk.pl/W-Ameryce-rozdaja-bezdomnym-mieszkania-a36638 Przypominam-w Polsce średnia długość życia jest niższa od tej w Albanii czy Meksyku-oto prawda o Zielonej Wyspie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.11, 22:46 szkoda słów na ciebie, ktoś ci pokazuje dowód, że białe jest białe, a ty dalej swoje, że jest czarne :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.11, 22:53 jeszcze jedno: co ma do tego wszystkiego długość życia? To też wina Tuska? :D i żeby była jasność: to, że są ludzie biedni w Polsce, to fakt. Ale tylko tuman jak ty pokazuje świat w tak czarnych barwach. Bo jak można imputować młodej dziewczynie, która zarabia 4000 brutto, która zmienia mieszkanie na większe, która podróżuje po świecie, która ma na kino, nowe ciuchy, że jest biedna i żałosna, bo mieszka na razie w garsonierze? :D Do tego pisząc 'młoda jeszcze jesteś' :D Przecież ty wypowiadający się o tym na co kogo stać, kiedy nie chcesz podjąć najprostszej pracy by poprawić swój byt, wyjechać, jesteś po prostu ŚMIESZNYM IDIOTĄ. Do tego te teksty o kilkuset wysłanych cv i żadnej rozmowie - sorry, nie kupuję tego, najgorsze przypadki to jedna rozmowa na kilkanaście wysłanych, ty naprawdę musisz tam mieć napisane niestworzone rzeczy. Póki jesteś ubezpieczony, rozważyłbym wizytę u psychiatry na twoim miejscu. Jest źle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aron Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.paradowski.pl 18.06.11, 10:55 a jaka jest średnia długosć życia na Białorusi, gdzie każdy ma pracę, opiekę socjalną, mieszkanie i komunikację publiczną? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aron Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.paradowski.pl 18.06.11, 10:59 tylko że w USA w biedzie żyją zwykle Afroamerykanie, Portorykańczycy, Meksykanie i Polacy. Jak jakiś zaczyna narzekać to go wysyłają tam skąd przyjechał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kijku Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.11, 13:21 Tyle, że ja zupełnie nie mówiłem o żadnych znajomościach, bo nie było na to żadnego miejsca. Mówiłem o ludziach, którzy razem ze mną kończyli studia i w absolutnej większości byli przyjezdnymi, którzy zostali po studiach na stałe w miejscu studiowania. W zasadzie nie znam nikogo, kto by miał robotę po znajomości załatwioną. Robota dla dobrych po prostu jest. U mnie w robocie szef mnie pytał dosłownie godzinę temu czy kogoś znam dobrego, bo ci co przychodzą na rozmowy kwalifikacyjne, to nieogarnięci i bez doświadczenia. Mogłem mu tylko odpowiedzieć - tak znam, ale co z tego, skoro dobrze zarabiają i im się nie opłaca pracy zmieniać. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 13:24 Robota dla dobrych po prostu jest. U mnie w robocie Praca i w pracy. Jak jesteś tak dobry to naucz się pisać poprawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
professional_scoffer Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 13:37 Dla jednych to praca, dla innych robota, po co się czepiać słówek? Może odnieść sie do treści postu, a nie czepiasz się słówek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robotny Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.11, 18:44 > Robota dla dobrych po prostu jest. U mnie w robocie > Praca i w pracy. > Jak jesteś tak dobry to naucz się pisać poprawnie. Robota i w robocie nie jest błędem językowym. Może co najwyżej świadczyć o braku uwielbienia i szacunku do swojej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
jmelak Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 10:16 Droga Pani piszę z pozycji tej, która odniosła sukces, a sam artykuł laurką jej samej. Sprawia wrażenie takiej co to po trupach do celu ale może taki mam teraz świat. Już teraz wielu młodych twierdzi, że business is business nawet jak by to miało być sprzątanie w majtkach. ---------------------------------------------------------------------------- deutschkurs.pl - niemiecki bez wychodzenia z domu Odpowiedz Link Zgłoś
hollowcat co za bzdury kobieta opowiada? 17.06.11, 10:56 co mnie obchodzi jej życie i jej chęć pracowania za darmo. Takie dobre rady to niech sobie wsadzi. A pokolenie "24 lat i myślą o dzieciach" powinno być chwalone za to a nie krytykowane. Ludzie powinni się rozmnażać w tym kraju, ale wg tej pani to ludzie powinni zacząć najpierw zbierać stypendium, potem mieszkać kątem gdzieś i pracować przez minimum rok za darmo, a potem na najniższej krajowej. Przy 40tym roku życia mozna zacząć myśleć o dzieciach.... tylko że tego kraju już nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ALa Re: co za bzdury kobieta opowiada? IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.11, 11:34 co złego że mając 25lat myślę o założeniu rodziny ?! wiem jakie są realia, jak trudno o WŁASNE mieszkanko, jak trudno o PRZYZWOITĄ PRACĘ (bez masy nadgodzin za minimum krajowe) i jak trudno jest o stabilność owej pracy (umowy na czas nieokreślony to dla mnie osobiście mit). lata lecą...cóż na dziecko mnie nie stać, a za kilka lat...pewnie nic się nie zmieni, a nawet jakby to zanim dorobię się na mieszkanie i wg. mnie godne życie (i prywatnego lekarz bo wybaczcie z NFZ to albo się ma szczęście albo solidne zdrowie co by nie chorować bo kolejki to koszmar) to pewnie 40-tka mi stuknie - nie ma dzieci - nie ma emerytur dla "starszych pokoleń". Samo życie. Odpowiedz Link Zgłoś
tss123 Rządzący z syndromem Scarlett O'Hary 17.06.11, 12:13 polecam uprzejmie przedsiębiorcom - www.stachurska.eu/?p=3284 . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olga Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.11, 12:37 Najlepsze jest ostatnie zdanie. G.się zna ta pani. Bo właśnie problem w tym, że nawet ci,co całe życie byli kujonami nie mogą teraz znaleźć pracy. Ja całe życie byłam frajerką uczącą się wszystkiego, co mi kazano a pracę znalazł mój chłopak, który wszystko olewał bo na rozmowy przyszły same kobiety a firma potrzebowała faceta:) Pozostali znajomi mają pracę po znajomości albo wielkim szczęściem trafioną. Takie baby jak ta powinny życia skosztować zanim się zaczną wypowiadać jako specjalistki. Specjalistka od siedmiu boleści, potrafi tylko podliczone przez innych dane skomentować... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: n&m Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.imp.gda.pl 17.06.11, 22:02 Ta pani ma coś poprzestawiane w tej swojej tlenionej głowie. Czy to takie dziwne, że człowiek chce pracować od 8 do 16 i mieć normalne życie osobiste po pracy? Czy to takie dziwne, że młoda osoba (a raczej każda osoba) chce dobrze zarabiać na godziwe życie? Czy to takie dziwne, że chcemy umów na czas nieokreślony? Przepraszam, ale jak młody człowiek ma zarobić na własne mieszkanie? Jeśli nie będzie miał normalnej umowy - kto mu da kredyt? Jeśli nie będzie dobrze zarabiać - kto mu da kredyt? Ta pani chyba wszystko dostała podane pod nos, że śmie takie farmazony klepać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warszawianka nieprzemyślane wybory IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.11, 22:27 Uważam, że ta Pani ma trochę racji. Kilka lat temu wybierając studia sugerowałam się zainteresowaniami, a nie potencjalną możleiwością rozwoju zawodowego i perspektywą zatrudnienia. Byłam dumną studentką, przecież na mój kierunek o 1 miejsce ubiegało się 16 osób, egzamin był trudy, a ja byłam wybracem. Teraz już po studiach, żałuje swoich wyborów, straciłam 5 lat życia, zdała z 60 egzminów, zarwałam niejedną noc i po co, po nic. Mogłam lepiej wykorzystać ten czas. Dopiero teraz uzupełniam kwalifikacje, by móc odnaleźć się na rynku pracy i myślę nie tylko o zainteresowaniach, ale i o pieniądzach. Uważam, że kierunki tj. filozofia, politologia, stosunki międzynarodowe, socjologia, kulturoznastwo, dziennikarstwo i tym podobne można studiować, gdy ma się już prace, pieniądze w ramach hobby, bo te studia nic nie dają, no może satysfakcje , wartość sentymentalną . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dd Re: nieprzemyślane wybory IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.11, 23:02 ubiegało się 16 osób bo : -ktoś wmówił naiwnemu społeczenstwu - byle masz mgr-bedziesz miał zabezpieczenie -wmówili to społeczenstwu dla kasy -zlikwidowali zawodówki wszyscy poszli do ogólniaków -po ogólniaku nic nie masz musisz iśc na studia -wiekszośc jest słaba z matmy - bo ją żle nauczają wiec ruszaja na kierunki humanistyczne zresztą w ogólniakach prawie jej nie ma -jest mit , że takie kierunki są łatwe itp -jest szansa że w przyszłości nie bedzie juz 16 osób na psychologie czy stosunki choćby przez niż demograficzny i nauczke ale szkoda tego "straconego pokolenia" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j23 Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.blast.pl 18.06.11, 08:21 Kujoni mają w życiu zawodowym najlepiej? Ciekawe stwierdzenie, ale przykład mojej klasy licealnej wcale go nie potwierdza. Pochodzę z małej miejscowości i zdałam maturę 10 lat temu. W klasie mieliśmy zarówno osoby, które w artykule określono mianem lekkoduchów, jak i takie, które pilnie przykładały się do swoich szkolnych obowiązków. Z tej racji poszły do dużych miast na studia. Niektórzy zostali tam i znaleźli niezłe stanowiska w dobrych firmach. Inni nie znaleźli satysfakcjonującej pracy i wrócili na prowincję, co na dłuższą metę okazało się o wiele gorszym rozwiązaniem - więc teraz albo są na przysłowiowym "zmywaku" za granicą albo (w wypadku dziewczyn) siedzą na utrzymaniu mężów i zajmują się dziećmi. Z kolei z grupy lekkoduchów znaczna częsc osób ma już własne firmy. Niektórzy dlatego, że mieli plecy w postaci rodziny (osoby, które w naszej klasie zachowywały i uczyły się najgorzej, to byli rozpuszczeni synowie lokalnych "vipów i przedsiębiorców). Parę innych osób od czasów licealnych miało już pomysł na siebie i swoją działalnośc, która nie szła w parze z nauką, więc się do ksiązek nie przykładali. I wyszli na tym dobrze. Bo niestety, ale wykształcenie nie tylko wtedy zapewnia sukces, gdy odpowiada zapotrzebowaniom rynku pracy. Edukacja musi też byc nastawiona na jednostkę, na rozwijanie jej specyficznych umiejętności czy zainteresowań. Odpowiedz Link Zgłoś
nesti77 Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary 18.06.11, 12:25 ta pani powinna leczyć się na głowę, ma mózg tak wyprany przez (zapewne) szkolenia "motywujace" organizowane przez swojego pracodawcę, że zaczyna bredzić. Zapewne pracuje dla jednej z zachodnich korporacji, które zakładają oddziały w Polsce z myslą o cieciu kosztów (tania siła robocza, zakompleksieni Polacy gotowi pracowac dla zachodniej marki za grosze, byle pochwalic sie przed znajomymi ze mają robote w HP czy tym podobnej firmie), a ta pani mysli ze pana Boga za nogi zlapała! Jak można przekonywac ludzi, zeby pracowali za darmo, że praca "tylko" od 8 do 16 to wyraz nieodpowiedzialności i lekcewazace podejscie do pracy, ze umowa na czas nieokreslony to pomysł kobiet które zaraz planują zajsc w ciążę? i to w 24 roku życia -szok! haha, co za wariatka... No tak, to ja jestem nienormalna, jesli chcę miec prawo do urlopu, prawo do urlopu macierzynskiego, prawo do pokrycia z wypłaty kosztów mieszkania, jedzenia, nowych butów... moze ta pani ma rodziców, którzy są w stanie opłacac jej to wszystko do 30 roku życia! ja niestety nie jestem "bogata z domu". czlowiek nie zyje po to, żeby pracować - pracuje po to aby zyc! a ta paniusia chyba o tym zapomniała. ale zmieni światopogląd, gdy przyjdzie emerytura, gdy przyjdzie choroba, a ona bedzie sama, bez rodziny, bez dzieci, bo w korporacji nie było czasu na takie farmazony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sm.ma Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.147.165.47.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.06.11, 21:45 A po co w tym kraju robić starze, praktyki, studia. Lepiej narobić sobie znajomości, dzięki temu nawet kretyni po zawodówce zarabiają dwa razy tyle co ludzie po studiach. Ach... jakbym to wiedział pięć lat temu to zamiast się uczyć biegał bym pod budę z piwem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Re: Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.dynamic.chello.pl 18.06.11, 22:26 ale nie ma zawodówek zlikiwdowali są tylko studia . kretyni kończą studia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gościnnie Młodzi z syndromem Scarlett O'Hary IP: *.play-internet.pl 20.06.11, 11:54 Tak, ta pani chyba nie wie o czym mówi. Jeszcze niedawno mówiło się, że osoby ubiegające się o pracę nie powinny dać się wpuszczać w maliny, czyli pracować za darmo. Do czego to doprowadzi? teraz: przyjmiemy pana/panią na okres próbny (np dwa tyg) za darmo, za kilka lat będzie: przyjmiemy na kilka miesięcy za darmo, a potem coraz dłużej, bo nadal pracownikowi będzie bardziej zależeć na zdobyciu doświadczenia. Dla takich np iżnynierów zazwyczaj oczekuje minimum 2 lat doświadczenia, więc potencjalny nowy pracownik będzie musiał pracować 2 lata za darmo, bo po jednym roku nadal nikt go nie zatrudni. Jeżeli autorka akrtykułu uważa to za normalne, to niech zobaczy jak rynek pracy działa za granicą. A co się tyczy lenistwa, to jestem żywym przykładem, że jednak praca nad sobą w czasie studiów nie do końca sie opłaca (może za wyjątkiem satysfakcji dla samego siebie). Odpowiedz Link Zgłoś