ak-69
15.08.11, 14:53
Podczas studiów zachorowałem i przez ponad 10 lat byłem w izolacji na rynku pracy. Od kilku lat mój stan zdrowia diametralnie się poprawił i ryzyko, że znajdę się w szpitalu, albo nawet na niezbyt długim zwolnieniu ze względu na chorobę jest praktycznie żadne. Skończyłem ostatnio zaocznie szkołę policealną, a teraz jestem też zaocznie na 2 roku informatyki (uniwersytet). Jednak dopiero od niedawna zacząłem pracować trochę przez internet, a ostatnio prowadziłem kursy dla niepełnosprawnych z obsługi komputera w formie wolontariatu. Na otwartym rynku pracy zupełnie jeszcze byłem i mam obawy, że choroba przysporzy mi masę problemów.
Załamują mnie porady z podobnego wątku sprzed ok. 3 lat.
>Uważam, że najlepszym wyjściem w Pani przypadku byłaby
>praca nie w firmie "komercyjnej", ale być może w jakiejś organizacji, fundacji,
>gdzie pracodawcy z założenia chcą zatrudniać osoby w trudnym położeniu
Ja chcę pracować w "normalnej" firmie. I nie np. w formie telepracy, bo bardzo ważne jest dla mnie wyjście z izolatki i kontakt z ludźmi.
>Jeśli chodzi o samą rekrutację - niestety od tego, czy przyzna się Pani do
>choroby, może zależeć Pani zdrowie lub życie
Nie wstydzę się choroby i przyznaję się do niej wszędzie, gdzie to jest niezbędne, np. wykładowcom na uczelni, aby w razie czego nie wzbudzać paniki, no i przez samą uczciwość wobec innych. To samo będę robić w ewentualnej pracy.
>Proszę szukać pracy na stanowisku gdzie nie będzie musiała Pani używać komputera
>ani przebywać w pobliżu urządzeń "migających"
>pracy i praca umysłowa z użyciem komputera niestety odpada.
Ja przez 20 lat nie miałem z tym problemów i nawet intensywny błysk lampy z aparatu nic nie wywołuje.
>Ja radziłabym na stronach PFRON-u poszukać najbardziej odpowiadającego Tobie zakładu
>pracy, który ma statut zakładu pracy chronionej.
Gdybym o tym nie mówił, 100% ludzi by nie uwierzyło, że jestem niepełnosprawny. Przykładem moi koledzy ze studiów. Mam nawet zaświadczenie od swojego lekarza specjalisty, że mogę bez problemu normalnie pracować w pełnym wymiarze godzin poza pracą na wysokości, prowadzeniem pojazdów. Muszę jednak uzasadnić dlaczego przez kilkanaście lat nie pracowałem, bo inaczej każdy by pomyślał, że siedziałem na garnuszku mamy i po prostu mi się nie chciało.
Teraz kończę 2-miesięczne szkolenie z Unii Europejskiej dla niepełnosprawnych chcących pracować. Dla połowy uczestników jest nawet możliwość odbycia stażu w wybranej branży.
Prowadzący szkolenie z wielu dziedzin widząc moje zaangażowanie, chęć rozwoju i pracy zapewniali mnie, że nie będę miał żadnych problemów z pracą. Ale jak podawałem przyczynę niepełnosprawności widziałem wyraźne zakłopotanie w ich odpowiedziach na moje pytania z tym związane. To co dopiero będzie u pracodawcy?
Boję się, że jak pracodawca zobaczy, że mam 40 lat, żadne doświadczenie zawodowe i do tego nazwę choroby, to nawet sam fakt, że kształcę się w tak dochodowej i poszukiwanej branży jak IT może mi niewiele dać. Po co ryzykować, jak można do tego samego zatrudnić zdrowego 25-latka?