Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Skazani na sukces

      • oz_patryk Skazani na sukces 02.05.12, 09:25
        Studiuje zaocznie, na Politechnice Warszawskiej, teoretycznie najlepsze technicznej uczelni w Polsce. Mam doświadczenie zawodowe i co? I praqwda leży po środku.
        Po moim kierunku marzeniem każdego jest zrobienie uprawnień, żeby je zrobić trzeba przepracować m.in. 3 lata w biurze projektowym. I co? I ch@@ów sto, biura projektowe nie chcą zatrudniać ludzi nawet jako kreślarzy, czyli na stanowiska na których mogli by pracować ludzie po ogólniaku znający autocada. obojętnie czy wejdziemy na gazetapraca czy na pracuj.pl czy na inny portal z ogłoszeniami o prace to dla ludzi po najlepszej technicznej uczelni technicznej nie ma pracy. Są pojedyncze ogłoszenia typu mistrz budwy, kierownik budowy, kosztorysant. Gro ogłoszeń sąto stanowiska przedstawicieli handlowych za najniższą krajową. Może i niektórzy moi wykładowcy są "indywidualistami" i uczą projektować na podstawie norm z lat 70 ale w sytuacji w której chce znaleźć prace w zawodzie i nie mogę bo wymagane jest doświadczenie a żę go nie mam to nie mam szans na pracę czyli na zdobycie doświadczenia czyli jestem w ciemnej du#ie.
        QUfa czy ja mam takie wygurowane wymagania - praca jako kosztorysant, asystent projektanta, projektant, lub pracownik biurowy za około 2000 złotych. Ludzie ja chcę zdobyć doświadczenie.
        • nikodem_73 Re: Skazani na sukces 02.05.12, 14:40
          "czy ja mam takie wygurowane wymagania"

          Waląc blędy za które nie powinieneś dostać matury? Tak.

          A bez złośliwości

          Na początek przejrzyj CV, czy nie masz w nim błędów ortograficznych. Nie świadczą one najlepiej o wykształceniu. Wręcz zrażają.

          Następnie popracuj nad stylem wypowiedzi, bo to co napisałeś brzmi jak wyznania neurotyka.
        • Gość: w Re: Skazani na sukces IP: *.pool.hdsnet.hu 03.05.12, 00:03
          po bledach ortograficznych mniemam ze jezyka polskiego nie opanowales, a angielski i niemiecki znasz ze takie roszczenia stawiasz, co cieniasie?
        • sonienko Re: Skazani na sukces 08.05.12, 18:53
          oz_patryk napisał:

          > obojętnie czy wejdziemy na gazetapraca czy na pracuj.pl czy na inny portal z ogłoszeniami o
          > prace to dla ludzi po najlepszej technicznej uczelni technicznej nie ma pracy.

          to rusz d-e sprzed kompa, ogarnij się, ogól gębę i zasuwaj roznosić CV

          A co to sa za studia "zaoczne" ... na zaoczne idziesz bratku, kiedy twój szef mówi ci, ze musisz podnieść kwalifikacje... Ja się nie dziwię, ze po zaocznych pracy nie ma - dzienne się ledwo liczą...
          Jęczysz, żeś na zaocznych nie miał czasu praktyki zrobić? Coś tu nie gra...
      • tezero Skazani na sukces 02.05.12, 09:48
        Szkoda, że artykuł nie przytacza postaci z tzw. ściany wschodniej. Porozmawiajcie z ludźmi z Lublina przed trzydziestką. Zapytajcie ile zarabiają i jak wielu z nich pracuje w zawodzie. Warszawa czy Poznań to miasta zakrzywiające obraz "sukcesu" w całym kraju.
      • alsi23 Na "licencjata" szłam z pacji i milosci do 02.05.12, 09:56
        zawodu, który "testowałam" jeszcze w liceum i rok po; mgr uzupełniałam na kierunku, jaki też mnie interesował. W między czasie zrobiłam kurs masażu, fizjoterapii, po studiach sezonowo pracując w tych zawodach, bowiem w tzw. roku szkolnym pisałam doktorat. Po nim ukończyłam jeszcze studia podyplomowe. Uczestniczę w różnych unijnych szkoleniach, od czasu do czasu wykładam w szkole prywatnej, czasem wpadną też inne zlecenia; piszę artykuły do różnych publikacji itp. Uczę się, ponieważ sprawia mi to przyjemność. Mam w sobie ciągłą chęć do poznawania nowych rzeczy. Jeśli nie przydadzą mi się teraz, to wiem, ze na pewno w przyszłości. Także niekoniecznie trzeba się uczyć dla "papierka", ale dla siebie.
        • Gość: programiZda Re: Na "licencjata" szłam z pacji i milosci do IP: *.dynamic.chello.pl 03.05.12, 10:42
          to jeszcze popracuj nad ortografią ("także" != "tak, że")
      • jaras Dyskusja spozniona o 10 lat 02.05.12, 10:28
        Wszystko to racja, ale o jakosci edukacji i wyborze kierunkow nalezalo dyskutowac jakies 10 lat temu, jesli nie wczesniej. Sam konczylem studia w roku 2001 i juz wtedy wiedzialem, ze nie mam szans pracowac w wyuczonym zawodzie, choc konczylem kierunek techniczny na, wydawaloby sie, prestizowej uczelni. Tak naprawde, jedyna korzyscia, jaka mialem ze studiowania byl czas na rozwijanie swoich zainteresowan, dzieki ktorym prace mam do dzisiaj i to calkiem niezla.
        Pamietam, jak zaskakujace bylo oderwanie od rzeczywistosci przedstawicieli kadry naukowej na mojej uczelni. Jeden z profesorow, wspolodpowiedzialny za program nauczania, nie mial nawet pojecia jak wyglada sytuacja na rynku pracy w naszej branzy, dziwil sie, ze inzynier po studiach zarabial w 2001 roku tylko 1000-1200 na reke, o ile w ogole ktos chcial go zatrudnic.

        Niestety, nastepne 11 lat zostalo zmarnowane. Uczelnie, nie tylko prywatne, ale i te prestizowe, panstwowe wyprodukowaly w tym czasie dziesiatki tysiecy bezrobotnych magistrow. Akces do Unii Europejskiej i zwiazana z nim fala emigracji nieco unormowaly sytuacje. Pamietam, jak w latach 2004-2007 rozpaczano, jaka straszna krzywda dzieje sie Polsce: Oto tysiace mlodych ludzi opuszczaly kraj rodzinny dla pracy przy garach i mopie. Jedna czwarta z nich, z dyplomami i doskonalym wyksztalceniem! Co za strata! Czy na pewno? Ani wyksztalcenie nie bylo takie dobre, ani strata zbyt wielka. Po prostu, wyeksportowana zostala nadwyzka sily roboczej, niepotrzebnej polskiej gospodarce.
        Pozniej przyszedl kryzys, perspektywa emigracji nie byla juz tak kuszaca, ale uczelnie, jak gdyby nigdy nic, pracowaly pelna para produkujac nastepne tysiace bezrobotnych. No i mamy skutki. Znowu madry Polak po szkodzie.

        Dodam jeszcze, ze media i wladze sa wspolodpowiedzialne za obecna sytuacje. Pamietam te hurraoptymistyczne naglowki gazet sprzed lat o lawinowo rosnacej liczbie studentow i pekajacych z dumy politykow. Rosnacy odsetek Polakow z wyzszym wyksztalceniem uwazano za sukces cywilizacyjny kraju, nie szczedzac superlatyw rzekomo wysokiemu poziomowi nauczania... I co, nie wstyd Wam teraz?
      • Gość: kompadre Skazani na sukces IP: *.poczta-polska.pl 02.05.12, 10:40
        Pamiętam rady prezydenta Kwaśniewskiego kierowane do ludzi młodych: uczcie się, studiujcie, będziecie konkurencyjni. I tak to produkuje się ludzi, owszem, z papierkiem ale czy są konkurencyjni ? Nie, bo papierek nie zagwarantuje pracy. Ale bezrobocie wówczas spadło. A warto uczyć się dla samego siebie bo nikt nie wie kiedy i jaka wiedza będzie potrzebna.
        • Gość: ... Re: Skazani na sukces IP: 192.8.46.* 02.05.12, 10:42
          zauwazcie tez ,ze rynek edukacyjny niesamowicie popsuly wyrastajace jak grzyby po deszczu uczelnie prywatne w latach 90'tych.
          czesto dyplom absolwenta dobrej uczelni jest zrownany z dyplomem uczelni gotowania na gazie...
          • Gość: brtk Re: Skazani na sukces IP: *.toya.net.pl 02.05.12, 11:45
            Z gotowaniem na gazie to przesadziłeś ;-) bo w Poznaniu jest b.dobra uczelnia "gotowania na gazie" i jest to jedna z tych prywatnych powstałych w latach '90 (przynajmniej kiedyś była b.dobra, jak jest teraz to nie wiem).
            Ale ogólnie się zgodzę, bo pamiętam, że gdy mój starszy brat studiował i nawet jeszcze wtedy gdy ja zaczynałem to pracodawca pisząc w ogłoszeniu "zatrudnię studenta/tkę" miał namyśli więcej niż tylko nie płacenie ZUS'u. Sam status studenta coś oznaczał. Potem powstawały Wyższe Szkoły Pedagogiczne, Marketingu i Zarządzania itp... bo wystarczy wynająć kilka sal od jakiegoś liceum/technikum lub po starym zakładzie, paru ludzi i jazda... A poziom gorszy niż w lieceum czasem. Setki szkół, w których to czy zdasz zależy od aktualnej sytuacji finansowej uczelni. Oczywiście są też dobre prywatne szkoły, nawet te marketingowe i pedagogiczne, ale w zdecydowanej mniejszości. Wystarczy spojrzeć ile jest prywatnych uczelni politechnicznych? Są w ogole jakieś? Jedynie informatyczne, czyli takie gdzie koszty utworzenia są minimalne (oczywiście w zakresie kosztów tworzenia uczelni ogółem).
            • simply_z Re: Skazani na sukces 02.05.12, 15:18
              czelni. Oczywiście są też dobre prywatne szkoły, nawet te marketingowe i pedago
              > giczne, ale w zdecydowanej mniejszości. Wystarczy spojrzeć ile jest prywatnych
              > uczelni politechnicznych? Są w ogole jakieś? Jedynie informatyczne, czyli takie
              > gdzie koszty utworzenia
              owszem ,jest juz prwaytne budownictwo ,architektura ,gdzies widzialam budowe maszyn ,inzynieria srodowiska itd.
          • alsi23 zgadza się, moi studenci 02.05.12, 21:58
            w większości przychodzą do szkoły po papier, by ich np. nie wyrzucono z pracy. Problem polega na tym, że na publicznych uczelniach także jest niski poziom. Nie wszędzie, ale... Pieniądze od państwa idą za studentem. Skoro żak ma do wyboru prosty kierunek, mało pracy w szkole prywatnej i / lub "uniwerek", to szkoły państwowe by były konkurencyjne muszą poziom zaniżać:( . Nie wszedzie, ale tak niestety bywa. Natomiast problemem jest poza łatwością zdobycia tytułu bardzo duży dostęp do materiałów, stąd bardzo często miałam plagiaty, będące zadaniami do własnoręcznego wykonania. Inna rzecz, że plagiaty te powielają błędy, a pochodzą z bardzo słabych źródeł, typu. ww.bryk.pl.... Inna rzecz dzisiejsi studenci potrafią iść do władz uczelni ze skargą, że za dużo się od nich wymaga.... To już chyba jest żenada....
            • Gość: JanKran Re: zgadza się, moi studenci IP: *.opole.hypnet.pl 05.05.12, 00:00
              > To już chyba jest żenada....

              żenada to jesteś ty w roli nauczyciela - o zgrozo! - akademickiego
        • Gość: ola no żeby tam jeszcze ludzie wiedze zdobywali IP: *.ip.netia.com.pl 02.05.12, 11:15
          U nas są uczelnie po to żeby zdobyć nie wiedzę ale dyplom.
        • rjazwiec Re: Skazani na sukces 08.05.12, 14:14
          Bardzo dobrze powiedział: "uczcie się, studiujcie, będziecie konkurencyjni".
          Niestety większość zrozumiała: "zaliczcie egzaminy, zdobądźcie papierek, będziecie dostawać kasę za nic nierobienie" i taki wariant próbowała wprowadzić w życie.

          Zauważ, mimo że sam dyplomu nie zrobił, bardzo ładnie podkreślił różnicę pomiędzy nauką, a studiowaniem. Nie obiecał też "dostaniecie pracę" - "będziecie konkurencyjni" oznacza, że będziecie mieli szansę wystartować w tym wyścigu.
      • Gość: etam Co drugi dzień to samo... IP: 193.111.166.* 02.05.12, 11:18
        Co drugi dzień to samo - kolejny list, artykuł na temat wykształcenia i pracy młodych ludzi. A to prezes PZU pisze liścik, a to pan profesor znów "rozczarowuje" absolwentów, teraz znów kolejny artykuł... Ile można o tym samym klepać?? Młodzi wykształceni ludzie nie znajdą pracy po przeczytaniu krytyki jednego czy drugiego pana, który miał w życiu szczęście! Tak, bo trzeba mieć również dużo szczęścia, żeby trafić na odpowiednich ludzi, którzy w nas uwierzą i nam zaufają, nie tylko mieć mgr przed nazwiskiem i chęci. Wszyscy moi znajomy i ja też czekam właśnie na SZANSĘ, którą może wreszcie ktoś mi da, żeby się wykazać!
        • milalee Re: Co drugi dzień to samo... 02.05.12, 11:30
          Ja też mam wrażenie, że od kilku miesięcy/lat (!) pojawiają się różne wariacje na temat tego samego tematu, tylko nazwa się zmienia. A to "stracone pokolenie", a to znowu "fabryki bezrobotnych".
          Temat dość nośny, artykuł można napisać bez wysiłku... czego więcej spodziewać się po GW?
          • gandalph Napisz lepszy 02.05.12, 12:20
            "Temat dość nośny, artykuł można napisać bez wysiłku... czego więcej spodziewać się po GW?"
          • cyklista Od czegoś trzeba zacząć 02.05.12, 12:22
            Do tej pory "wszyscy wiedzieli" ale nikt nie napisał - czyli szanse, że władza usłyszy były żadne. Teraz mamy etap zbierania opinii, następnie zaczniemy oceniać niekompetencje władzy, następnie może zaczniemy coś zmieniać.
            Z dyskusji o katastrofie smoleńskiej nic nie wynikało, z dyskusji o poziomie kształcenia może coś...?
            Jeżeli temat nie zdechnie, to po raz pierwszy od 30 lat zaczynamy dyskutować o czymś na prawdę ważnym. Żałosne jest to, że znowu żaden z polityków nie chce i nie potrafi zabrać głosu, pewnie za parę miesięcy Palikot z Kaczyńskim spróbują się podłączyć.
        • gandalph Re: Co drugi dzień to samo... 02.05.12, 12:26
          "Tak, bo trzeba mieć również dużo szczęścia, żeby trafić na odpowiednich ludzi, którzy w nas uwierzą i nam zaufają, nie tylko mieć mgr przed nazwiskiem i chęci. Wszyscy moi znajomy i ja też czekam właśnie na SZANSĘ, którą może wreszcie ktoś mi da, żeby się wykazać! "

          To sobie długo jeszcze poczekacie! Właśnie o tym jest ten artykuł!
          Z zatrudnieniem absolwentów w Polsce zawsze był problem: dzisiaj, 10, 20, 30 i 50 lat temu, każdy musiał sobie sam, indywidualnie, wydeptać ścieżkę. "Masz łeb i (...)uj - kombinuj!". Nikt cię od tego nie uwolni, gołąbki same nie wpadają do gąbki. A kolejny artykuł na ten temat, bo nie dość powtarzania, że rozdaje się masowo dyplomy, również niedoukom.
      • Gość: Brtk Skazani na sukces IP: *.toya.net.pl 02.05.12, 11:30
        Nie zgodzę się, że studia to strata czasu. Mimo, że jestem przykładem osoby, która studiów nie skończyła i do wszystkiego co ma doszła ciężką pracą. Fakt, że wielu osobom po studiach wiedzie się gorzej, ale nie rozumiem, dlaczego wszyscy uważają, że to wina studiów. Zobaczcie, jeśli ktoś jest na tyle zaradny by dojść daleko bez studiów, to z tzw "papierkiem w ręku" miałby chociaż łatwiejszy start. Studia mogą się nie przydać, ale na pewno nie zaszkodzą, chyba, żę ktoś po liceum szedł na studia żeby posiedzieć jeszcze 5 lat w domu. Pracę zacząłem w połowie pierwszego roku studiów i między innymi przez pracę (rynek był wtedy cięższy niż teraz) miałem poślizgi w studiach. Studia przerwałem w "wakacje" przed ostatnim rokiem (dziś wiem, że to był błąd) dałem radę i jest dobrze, nawet powiem że co raz lepiej. Tylko, że gdybym ten rok jeszcze pociągnął, nawet gdybym miał go robić przez kolejne 2 lata, to oprócz umiejętności i siły przebicia, zaradnośći itp miałbym jeszcze "papier". Dużo się mówi, że studia w Polsce uczą nieprzydatnych rzeczy a na zachodzie przydatnych. Owszem po zachodniej uczelni ma sie dużo praktyki i jest się wyspecjalizowanym, ale tylko w swoim kierunku. Jak mawiali moi profesorowie "indeks zobowiązuje". Zobowiązuje do bycia człowiekiem wykształconym a nie tylko do opanowania kolejnego "level'u" swojego fachu. Owszem, potrzeba zmian w polskich uczelniach, ale bardziej potrzebne są one samym studentom. Osobiście nie widziałbym nic złego w pójściu na PR, HR, marketing, socjologie, filozofię itd... i pracowaniu jako wspominany w komentarzach hydraulik. Nie uwłaczałoby mi to. Studiujemy dla siebie i od nas zależy jak to wykorzystamy, czy będzie to dla nas inwestycja i przepustka do lepszej kariery czy może da nam poczucie własnej wartości i rozwój intelektualno-duchowy nie powiązany z karierą to kwestia naszego wyboru.
        • kaktus2001 Re: Skazani na sukces 02.05.12, 15:15
          Brtk - popieram wypowiedź.
          Jestem przykładem braku studiów. Nie dostałem się na wymarzony kierunek od razu po studiach. Czas leciał a pieniędzy brak. Więc zachaczyłem po jakimś czasie pracę. Nudna, biurowa i kompletnie nierozwojowa ale trzeba było czegoś się nauczyć. Wreszcie z kilkuletnim opóźnieniem jestem studentem wymarzonego kierunku. Chcę zmienić pracę na tą w zawodzie.... i klops bo w tej branży muszę zacząć od zera. To ciągnę dalej bo kasa potrzebna i szukam po 3 roku nadal do samo.... bach zostaję ojcem, mam rodzinę i wynajęte dwa pokoje. No to trzymam robotę zębami, nieważne że nie jest tym czym miała być, muszę być dobry żeby mnie zatrzymali. Znalazłem pracę w zawodzie ale tylko dorywczo i na umowę zlecenie - trudno jedyna szansa, Zus mam z całego etatu, to biorę. Zawaliłem studia. Nie mam dyplomu - żenada. Ale w tym czasie nabyłem doświadczenie w zakresie wymogów administracyjnych, składania ofert i co, przeniesiono mnie do innego działu dostałem awans. Poszedłem na kurs językowy, szkolenie branżowe - zostałem specjalistą. Budowałem relacje handlowe spodobała mi się odpowiedzialność jak na mnie spoczywa, obdarzono mnie zaufaniem, którego nie mogę zawieść. Unormowała się sytuacja osobista, wróciłem na studia i nadrabiam zaległości.... Trudno nawarzyłem piwa to je muszę wypić sam, nikt nie obiecywał że będzie łatwo. Nie żałuję.....
        • bieganiemagdy Re: Skazani na sukces 21.09.12, 12:33
          Zgodzę sie z Tobą, że studia nie są zmarnowaniem czasu, ale mało uczą kreatywności.
          Ja uczyłam się na informatyce w marketingu - wiele godzin masła maslanego czym jest system itp. zajęć z projektowania baz danych było mało, a nie wspomne o praktycznym wykorzystaniu którego wcale nie było. Z zazdrościa obserwuję zajęcia w USA gdzie, są burze mózgów i sypią pomysłami. My Polacy musimy się jeszcze wiele nauczyć, że nie wszytsko podane jest na tacy. Taca odeszła w przeszłość.
      • gandalph Skazani na sukces 02.05.12, 11:39
        Pytanie nr 1: dla kogo są studia wyższe?
        Odpowiedź: dla 5-7% rocznika, w porywach może 10%. Produkcja masowa prowadzi do tego, co mamy.
        W związku z tym pytanie nr 2: ile potrzeba nam wyższych uczelni?
        Uwaga pomocnicza: przed II W. Św. Polska miała 5 uniwersytetów, 2 politechniki, krakowską AGH i to wszystko, jeśli pominąć uczelnie artystyczne. Pewną rolę uzupełniającą odgrywała Politechnika Gdańska (W.M.Gdańsk), uniwersytet w Królewcu i we Wrocławiu. Wszystkie te uczelnie miały poziom światowy. A dzisiaj?
        Pytanie nr 3: jak się ma dzisiejsza matura do przedwojennej?
        Pytanie nr 4: co ze szkołami zawodowymi? (Kudy naszym szkołom do Rotwanda i Wawelberga!).
        I to by było na tyle, jak mawiał klasyk.
        • sselrats Re: Skazani na sukces 02.05.12, 16:11
          Odpowiedz nr 1: i pewnie jeszcze myslisz, ze lapal bys sie do tych 10%? W UE w liczbie ludzi z wyzszym wyksztalceniem na 1000 mieszkancow Polska jest w dolnej polowce. Slabo.
          Odpowiedz nr 2: nie liczba jest wazna ale jakosc najlepszych. Obecnie nasze gwiazdy UJ, UW i PW lapia sie do swiatowej czwartej setki.
          Pytanie nr 3: Przedwojenni maturzysci nie zdali by dzisiejszej matury bo nie znali by powojennej tworczosci, z ktorej byly by pytania.
          Odpowiedz nr 4: Chinczycy zawojuja swiat nie absolwentami zawodowek a studiow. Niedlugo.
          • Gość: Nick Re: Skazani na sukces IP: *.dynamic.chello.pl 02.05.12, 17:54
            > W UE w liczbie ludzi z wyzszym wyksztalceniem na 1000 mieszkancow Polska jest w
            > dolnej polowce. Slabo.

            Nie masz racji. Statystyki, które cytujesz, dotyczą wykształcenia średniego, nie wyższego - bo niektóre kraje Unii nie prowadzą statystyk dla wyższego wykształcenia.

            > Odpowiedz nr 2: nie liczba jest wazna ale jakosc najlepszych. Obecnie na
            > sze gwiazdy UJ, UW i PW lapia sie do swiatowej czwartej setki.

            Ależ ma to znaczenie. Mała liczba uczelni sprawiała, że tam gromadziło się znacznie więcej wybitnych umysłów niż w dzisiejszych wielu, ale słabych ośrodkach. To dawało efekt synergii (ot, choćby Kawiarnia Szkocka we Lwowie). Poza tym mała liczba studentów przypadających na głowę profesora pozwalała tym ostatnim rozwijać się naukowo, a nie gonić z wykładu na seminarium i z powrotem.

            > Pytanie nr 3: Przedwojenni maturzysci nie zdali by dzisiejszej matury bo
            > nie znali by powojennej tworczosci, z ktorej byly by pytania.

            Odwracanie kota ogonem. Oczywiste jest, że chodzi o porównanie poziomu, a nie odpowiedzi na pytania, na które 80 lat temu odpowiedzi jeszcze nie istniały. Niemniej jednak przedwojenna mała matura (po gimnazjum) odpowiadała - mniej więcej - dzisiejszej dużej (po liceum). W dziedzinie wykształcenia klasycznego/humanistycznego/literatury nawet znacznie ją IMHO przewyższała.
            • sselrats Re: Skazani na sukces 02.05.12, 18:03
              To ze nie widziales nigdy parowozu nie znaczy ze go nie ma.

              > Nie masz racji. Statystyki, które cytujesz, dotyczą wykształcenia średniego, ni
              > e wyższego - bo niektóre kraje Unii nie prowadzą statystyk dla wyższego wykszta
              > łcenia.

              Rozumisz?

              Tertiary educational attainment
              Short Description: The share of the population who have successfully completed university or university-like (tertiary-level) education with an education level ISCED 1997 (International Standard Classification of Education) of 5-6.
              • gandalph Mógłbyś wyjaśnić swoją głęboką myśl? 02.05.12, 23:04

          • gandalph Re: Skazani na sukces 02.05.12, 23:03
            sselrats napisał:

            > Odpowiedz nr 1: i pewnie jeszcze myslisz, ze lapal bys sie do tych 10%?
            Ja już studia skończyłem dawno temu, gdy były egzaminy wstępne i 5-6 kandydatów na miejsce.
            Mówiąc o 10% miałem na myśli to, że studia są dla elit, nie dla plebsu.

            > W UE w liczbie ludzi z wyzszym wyksztalceniem na 1000 mieszkancow Polska jest w
            > dolnej polowce. Slabo.
            No i co z tego? Lepiej mieć 10 absolwentów uczelni na światowym poziomie niż 1000 półgłówków po szkole tańczenia na rurze czy gotowania na gazie.

            > Odpowiedz nr 2: nie liczba jest wazna ale jakosc najlepszych. Obecnie na
            > sze gwiazdy UJ, UW i PW lapia sie do swiatowej czwartej setki.
            Ależ oczywiście, bo nasze dzisiejsze uczelnie, tfu, wyższe są szkółkami niedzielnymi.

            > Pytanie nr 3: Przedwojenni maturzysci nie zdali by dzisiejszej matury bo
            > nie znali by powojennej tworczosci, z ktorej byly by pytania.
            Alboś głupi, albo robisz sobie jaja. Przedwojenna matura polegała na zdaniu egzaminów z 5 przedmiotów, o ile pamiętam. Już nie mówię o biegłej znajomości 2 języków, w tym często języka klasycznego.
            > Odpowiedz nr 4: Chinczycy zawojuja swiat nie absolwentami zawodowek a st
            > udiow. Niedlugo.

            U nas nie ma ani jednych, ani drugich. Zawodówki zlikwidowano, a wyższe uczelnie zgnojono.
            Inaczej mówiąc twoja wypowiedź to strzał kulą w płot.
        • Gość: Maxx Re: Skazani na sukces? IP: 173.233.222.* 02.05.12, 21:54
          W takim kraju jak USA istnieja setki uczelni wyzszych, od tych najlepszych na swiecie, do szkolek stojacych na poziomie kiepskiej polskiej szkoly policealnej. Tak, czy inaczej, praktycznie kazdy pracodawca potrafi ocenic co warty jest dyplom z danej szkoly!

          P.S. W USA i w Kanadzie dyplom uczelni wyzszej nie stanowi tez obecnie jakiegos
          "gwarantu" pracy...
        • wari Re: Skazani na sukces 02.05.12, 23:40
          gandalph napisał:

          > Uwaga pomocnicza: przed II W. Św. Polska miała 5 uniwersytetów, 2 politechniki,
          > krakowską AGH i to wszystko, jeśli pominąć uczelnie artystyczne. Pewną rolę uz
          > upełniającą odgrywała Politechnika Gdańska (W.M.Gdańsk), uniwersytet w Królewcu
          > i we Wrocławiu.

          Polska miała przed II wojną światową Uniwersytet we Wrocławiu? To już nie jest kwestia szkół, ale elementarnej wiedzy ogólnej!
          Owszem uniwersytet w Breslau był jedną z czołowych uczelni w świecie, czego nie można powiedzieć o polskich uczelniach. Polska była krajem zacofanym gospodarczo i mentalnie, odstawała od Europy Zachodniej jeszcze bardziej niż dziś. Powszechny był analfabetyzm. Nie są to czasy, które można przywoływać jako przykład.
      • Gość: misza jak kulturoznawstwo to Indiana Jons IP: *.static.chello.pl 02.05.12, 11:55
        ja skończyłem politechnikę warszawską, prestiżowy wydział i kierunek, od samego początku pracuję w branży - lotnictwie i może kokosów nie zarabiam ale stać mnie na rodzinę mieszkanie samochód i niedrogie wakacje. Oczywiście widzę czasem w USA czy nawet w Niemczech że moi rówieśnicy - koledzy którzy skończyli podobne kierunki studiów zrabiają tyle co ja tylko w ich walucie a koszty życia są porównywalne jak u nas to tak jak dla mnie benzyna była by po 1zł, a kilogram szynki 8zł. Ale to inna historia i tu możemy mieć pretensję do systemu :).
        Z całym szacunkiem jakiej pracy spodziewa się młody człowiek po skończeniu administracji na uczelni w powiatowym mieście, chyba tylko że go do ratusza po znajomości ktoś ściągnie. Albo po studiach już na UW np kulturoznawstwo szczepu jakiegoś afrykańskiego państewka - albo muzeum po znajomości, albo zawód Indiana Jons
      • Gość: dobrarada Kształca bezrobotnych tymczasem lekarzy brakuje IP: *.warszawa.vectranet.pl 02.05.12, 12:06
        Zacznijcie kształcić w tych zawodach, w których brakuje specjalistów świnie z rządów solidaruchowych !!!!
        • gandalph Trzeba było wybrać studia na medycynie. 02.05.12, 12:51

        • Gość: lilith Re: Kształca bezrobotnych tymczasem lekarzy braku IP: *.adsl.inetia.pl 03.05.12, 19:33
          Więcej lekarzy już się nie da. Wszystkie laboratoria są przepełnione, na klinikach jeden asystent ma 5-6 studentów zamiast 2-3, anatomicum w Wawie działa na 3 tury. I co z tego skoro po studiach nie ma wystarczającej ilości miejsc na specjalizacjach. Nie mówię, że każdy ma się dostać na okulistykę czy dermatologię, ale przynajmniej 80% absolwentów powinno mieć szansę rozpocząć specjalizację zaraz po stażu i mieć tytuł specjalisty w wieku trzydziestu paru lat, a nie przed pięćdziesiątką. Z braku miejsc na specjalizację w Polsce (= możliwość dobrej pracy i zarobków w przyszłości) młodzi lekarze wyjeżdżają specjalizować się zagranicę, a jak wyjadą to już raczej zostają na zachodzie.
      • cyklista Success stories? 02.05.12, 12:12
        Pięć przykładów ludzi, którzy zorientowali się, że najłatwiejsze pieniądze są tam gdzie nie ma prawdziwego produktu, lub realnej usługi. To darmozjady, na których ciężko pracują ci lekceważenie przez nich robole, pracujący za 800 zł. Tym darmozjadom zawdzięczamy kryzys - biorą pieniądze nie dając w zamian nic realnego, czyli okradają nas.
      • freakwave Skazani na sukces 02.05.12, 12:26
        "Szukamy tych, którzy myślą samodzielnie, a nie tych, którzy potrafią zapamiętać klucze i schematy testów. Słowem - szukamy tych, którzy swoje mózgi trzymają w głowach, a nie w przenośnych komputerach."
        no i z tym jest problem bo tacy ludzie sa zbyt madrzy aby marnowac sie na etacie u jakiegos prywaciarza, wola zaryzykowac i zalozyc wlasny biznes lub jesli nei maja kasy wyjechac odlozyc i wrocic by ja zainwestowac, ludzie marzacy o etacie a ludzie madrzy to dwie wykluczajace sie rzeczy ;)
        • cyklista Re: Skazani na sukces 02.05.12, 12:35
          System potrzebuje 1 geniusza biznesu, 10 wybitnych inżynierów i 1000 wykwalifikowanych pracowników na każdy dobry biznes. Z samych geniuszy biznesu niczego nie zbudujesz.
          • Gość: MW Re: Skazani na sukces IP: 212.160.172.* 02.05.12, 15:33
            Masz rację. Jobs bez Wozniaka byłby marzycielem na farmie ogrodniczej. Z kolei Wozniak chciał sprzedawać komputery po kosztach wytworzenia. Razem stworzyli najlepiej sprzedające się produkty w historii.
        • Gość: Świadomy Re: Skazani na sukces IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.12, 20:45
          Mylisz się. Nie każdemu pasuje własna firma. Ktoś może być mądry i ogarnięty ale ma inne ambicje, dlatego pracuje na etacie, a po pracy spełnia swoje marzenia. I to wcale nie znaczy, że jest głupi.
      • Gość: Maturzysta Skazani na sukces IP: 109.207.100.* 02.05.12, 12:36
        Cieszę się, że wreszcie gazety zaczynają pisać takie artykuły. Zajmuję się rozwojem osobistym od 5 lat i w tej chwili wybieram się na studia. Od pierwszego kontaktu z "literaturą sukcesu" starałem się szukać przykładów tego, w jaki sposób ludzie osiągający swoje cele planowali i realizowali całe swoje życie. Doszedłem dokładnie do tego, o czym pisze się w powyższym artykule.

        Na przykładzie ludzi, którzy coś osiągnęli można stwierdzić, że studia czy ich brak nie mają praktycznie żadnego wpływu na zarobki. Studia dają efekt tylko, jeśli jest to "poszukiwany" zawód i gdy wystarcza nam spokojny etat i marna, choć pewna pensja. Tylko pytanie, czy na tym polega życie i spokój finansowy, by dawać sobą kierować przez około 40 lat pracy, by w końcu zejść ze stołka i "żyć" za 1000zł emerytury?

        To miło, że takie artykuły zaczynają się pojawiać. Sam zdobywam umiejętności we własnym zakresie i poza studiami, na które właśnie się wybieram uczę się z książek, kursów i filmów, by mieć jak największy wachlarz możliwości. Polecam tą technikę, bo ucząc sie rzeczy pasjonujących nawet nie widzimy, kiedy staliśmy się specjalistami :)
      • Gość: adwokat Skazani na sukces IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.12, 13:18
        Jeśli w kraju nie istnieje sensowna polityka kształcenia i to z uwzględnieniem realnego zapotrzebowania gospodarki i rynku to problem produkcji bezrobotnych będzie się tylko pogłębiał. Mam nieodparte wrażenie , że prywatne uczelnie kierując się względami ekonomicznymi - głównie, niespecjalnie też troszczą się o jakość kształcenia. Niewiele zmieni sytuację nawet jeśli Pan Minister Sprawiedliwości odniesie spektakularny sukces i dokona deregulacji wszystkich zawodów. Już dziś na rynku usług prawniczych jest tak , że znacząca część kancelarii ma problemy z obsługą kosztów prowadzonej działalności. Egzaminy państwowe na aplikacje prawnicze są - eufemistycznie określając- na poziomie elementarnym. Przybędzie więc w bieżącym roku kilka tysięcy młodych, pełnych optymizmu adeptów prawniczych profesji.
        Kilka dni temu sudent V roku prawa prywatnej uczelni (nazwy nie wymienię) , były praktykant w naszej kancelarii, poprosił mnie o opinię o przygotowanej do obrony pracy magisterskiej. Dodał, że promotor wstępnie pozytywnie ocenił cztery z siedmiu rozdziałów pracy. Jestem w ogromnym kłopocie, wg mojej oceny praca jest żenująco słaba, ilość merytorycznych błędów przeraża. Jeśli promomotor, dr nauk tego nie widzi , to ... wnioski nasuwają się same.
        • cyklista Re: Skazani na sukces 02.05.12, 13:24
          Pan dr ma 20 dyplomantów, i pracy najpewniej nie przeczytał.
      • Gość: tak sobie Skazani na sukces IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.12, 14:45
        ... myślę, że podane w artykule przykłady są takie sobie. Cały świat zna np. paną Carlę Florina, która zajmowała kierownicze stanowiska w firmach high-tech (np. prezes Hewletta Packarda - chociaż ją wylali). Kim była z wykształcenia? Historyk renesansu. Guru marketingu high-tech Moore (u nas nieznany ale w USA to przedszkolaki znają jego dzieła) to anglista i ex-wykładowca literatury. Tyle, że zachciało mu się lepiej zarabiać i się przeniósł z amerykańskiego "za...ia" do "Silikonowej" Doliny. I zarabiaa. Nikt ich nie uczył "przydatności" dla firmy. To tylko dwa przykłady a gdybym poszperał w pamięci to więcej też bym znalazł. Jest oczywistą paranoją kształcenie stad politologów i to nie najwyższej jakości ale przecież nikt tym studentom nie broni a. samodzielnego myślenia b. studiowania a nie "rypania" na pamięć. W artykule polonista jest na swoim miejscu. Historyczka też. Oboje zajmują się myśleniem i nawet jeśli narzekają na studia to jednak bardziej uczyli się "jak myśleć" a nie "co myśleć". A na zakończenie jedna drobna uwaga. Czasy w których po otrzymaniu dyplomu człowiek mógł zapaść w drzemkę skończyły się. Kiedyś dotyczyło to głównie inżynierów i lekarzy. Teraz mają "przerąbane" wszyscy. Albo będziesz się uczył albo zaklep sobie kolejkę w Urzędzie Pracy. Przy tym uczył oznacza nie tylko w kolejnej szkółce czy na kursie ale również sam. Stąd (wg mnie) szkolnictowo (całe od zerówki do tytułu) powinno uczyć "jak myślkeć" i "jak się uczyć". Oczywiście dotyczy to również pedagogów - wszystkich. Oni też powinni się uczyć a jak nie to równiez zaklepac sobie kolejkę. Dobre świadectwo temu trendowi daje pani technik ogrodnik. Jest swego rodzaju pionierem.
      • Gość: jottsp Skazani na sukces - z wykształcenia politolog ... IP: *.cs.put.poznan.pl 02.05.12, 14:54
        Skazani na sukces - z wykształcenia politolog ze specjalizacją prawno-kryminologiczną ; studia : marketing + management , dziennikarstwo, europeistyka, .....

        a z drugiej strony tez nie lepiej - ktora firma potrzebuje ludzi aby samodzielnie mysleli?

        W Polsce od lat, co rocznie, jest troche pozycji dla ludzi ktorzy wyznaja kult cargo i potrafia sie milo usmiechac do szefa



        • zigzaur Re: Skazani na sukces - z wykształcenia politolog 02.05.12, 16:55
          Politolog-kryminolog? Niezłe!
          A jeszcze dodać do tego filologię rosyjską, to wychodzi zupełnie niezła specjalizacja.
      • Gość: leszek Dziś studiuje się tylko dla papierka IP: 192.193.116.* 02.05.12, 15:38
        a kiedyś było inaczej?
        • Gość: kabak Dziś też bywa inaczej IP: *.acn.waw.pl 02.05.12, 16:59
          To nie jest kwestia "dziś" i "kiedyś", ale kwestia kierunku studiów. Za rok młodzi ludzie po pierwszej klasie LO lub technikum będą mogli w większym stopniu sami decydować o kierunku kształcenia (wybierają, czy fizyki, historii, chemii itd. uczyć się bardzo dużo, czy wcale). Warto by było, gdyby gazeta pokazała im, jakie są perspektywy ludzi po studiach ścisłych i technicznych, a jakie po politologii i kulturoznawstwie. Tylko gazeta musiałaby myśleć kategoriami dobra wspólnego, a nie kategoriami "miło jest ponarzekać, a jeszcze milej zanotować narzekanie innych i wziąć kasę".
      • tomkedzia blog zahaczający o temat 02.05.12, 15:40
        zlacrossewtle.wordpress.com/2012/05/01/prof-jan-stanek-zostaliscie-oszukani/
        zlacrossewtle.wordpress.com/2012/04/15/poradzili-ci/
        zlacrossewtle.wordpress.com/2012/03/15/pomysl-na-siebie-vs-prekariat/
      • Gość: ania Skazani na sukces IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.05.12, 15:59
        Na początku pozdrawiam kolegę Kołtunowicza z 64 LO :). Jeśli chodzi o studia i pracę... To od nas zależy ,co zrobimy ze swoim wykształceniem. S taniemy w miejscu, czy będziemy szli dalej. Dziś musimy się uczyć się przez całe życie! Najważniejsza umiejętność to nauczyć się uczyć :) Korzystać ze źródeł informacji, szukać, szperać itd. Dziś szkoła tego nie uczy. Moje liceum nauczyło mnie tej umiejętności, studia wybrałam sama , te które chciałam. Jestem nauczycielem, lubię to. Pracuję z dziećmi. Czuję się na swoim miejscu. Pracę znalazłam sama, ciężko pracowałam na swoją pozycję. Ważna jest pokora, sumienność, systematyczność. Trzeba szanować ludzi i być wobec nich otwartym. POKORA I CIĘŻKA PRACA! Nie dostaniemy niczego na tacy. Znajomości? Żadna satysfakcja z pracy przez protekcję. ania sz.
      • Gość: kabak Jakoś nie ma żadnego inżyniera, fizyka, matematyka IP: *.acn.waw.pl 02.05.12, 16:55
        Ciekawe, że do artykułu nie wzięli nawet jednego absolwenta kierunku ścisłego ani technicznego. Bo może jego wypowiedź nie pasowałaby do z góry przyjętej tezy?
        • sselrats Ani absolwenta prawa czy medycyny 02.05.12, 17:17
          ...
      • Gość: Torrcik Przykłady są akurat nietrafione. IP: *.dynamic.chello.pl 02.05.12, 16:57
        Gratuluję dziennikarzowi doboru kontrastowych przykładów. Gorzej nie mógł wykazać że nie wie o co chodzi. A dokładniej o czym piszę?
        1) Polonista a pracuje w roli speca od serwisów społecznościowych. Niedawno szukałem kogoś do SEO, mając w pamięci swoje początki i rozwój branży - właśnie patrzyłem za polonistami! To nie żart, ci ludzie są absolutnie świetnie wykształceni, by móc umiejętnie i ze sztuką j. Polskiego moderować użytkowników, nadawać dyskusje, prowadzić wszelakiej treści scenariusze rozwoju takich serwisów czy tworzyć klucze SEO - precle, słowa kluczowe, odmianę. To są ludzie do tego właśnie wykształceni
        2) politolog - kryminolog a pracuje jako asystent prezesa zarządu/dyrektor biura. No właśnie to robi, do czego wykształcono tę osobę - do rozpoznawania intencji, analizowania - do tego dochodzi podejmowanie decyzji. Proszą, wskazujcie przykłady realnie kontrastujące - za to trafnie przypadkiem dziennikarz wskazał faktycznie co może taka osoba z sukcesem robić!
      • Gość: Maruda :P Re: Skazani na sukces IP: *.dynamic.chello.pl 02.05.12, 17:34
        Pod artykułem się podpisuję. Dlaczego po studiach brak ludz myślących logicznie umiejących rozwiązywać problemy? Przecież umiejętności myślenia logicznego powinniśmy już posiadać w szkolę - polecam zajrzeć do książki Kubuś Puchatek, kóra pokazuje, że już 4 latki potrtafią myśleć logicznie :).

        Więc kiedy powinniśmy uczyć się myśleć? Jaki przedmiot za to odpowiadał? Dawniej przedmiotem uczonym w szkolę, który miał uczyć logicznego myślenia była łacina. Później z przyczyn głównie praktycznych zastąpiła ją matematyka.

        Spójrzmy za tem co się stało z matematyka w szkołach. Od lat 70 matetyka zostawała wypierana ze szkół- dawniej rzecz takie jak granicę ciągów, pochodne, całki, liczby zespolone, macierze, układay równań, a nawet teoria miary były działami przerabianymi w szkole! Teraz jest to tylko mglistę wspomnienie dawno zapomnienej "strasznej" przeszlości. Ale czy trzeba było poznawać ten cały materiał aby nauczyć się logicznie myśleć- oczywiście NIE. Ale wraz z opcięceim materiału (co roku kilka lekcji matematyki ląduje w koszu !) obcina się też ilość godzin. Dla przykładu są szkoły średnie, w których są 2 godziny matematyki w tygodniu przez 2 lata ! Zatem po tak drastycznych cięciach nie ma czasu na zadania uczące rozwiązywać problemy, myśleć logicznie (np. brak geometri w szkołach- po za Twierdzeniem Pitagorasa i Talesa !). Nauczyciele ledwa co dają radę "przerobić materiał".

        Ale jak ma się ta sytuacja do uczelni wyższych? Niestety na uczelnie nie ma czasu na nauczelnie ludzi myślenia! Oczywiście uczelnie mają za zadanie rowijać i kształcić ludzi. Ale nie dadzą rady zrobić tego od zera! Obecnie ogromna ilość ludzi po szkołach średniach nie zna podstaw logiki, nie potrafi rozbić problemu na przypadki. Nie zna podsatwowych zasad arytmetycznych! To nie jest wina uczelni. To jest wina systemu!

        Lecz to nie jest jedyny problem. Kolejny to oczywiście pieniądze- cięcie godzin na uczelniach - także matematyki. Polityka państwa sprawiająca że uczlenie zamiast ośrodków propagujących wiedzę stały się fabrykami abslwentów. "Pieniądze idą za studentem"- a to oznaczy utrzymaj stdudentów za wszelką cenę, za cenę poziomu kształcenia, za cenę jakości.


        Radzę również zajrzeć ile procent budżetu nasze Pańswo przeznacza na szkolnictwo wyższę w porónaniu z innymi krajami europejskimi. Dla mnie wniosek jest tylko jeden skoro Polska więcej preznacza budżetu na wosjko niż educkaję wyższą- patrząc jak słabo wyposarzonę mamy wojsko- należy kształcić się za granicą.

        Pozdrawiam
      • teczowa-szmata Chory system 02.05.12, 18:17
        Teraz studia robi się po to, żeby mieć papier, a to głupota. Koleżanka mieszkająca w Niemczech mówi, że tam młodzi uczą się, żeby mieć zawód, bycie na przykład hydraulikiem to nie obciach. Zarabia się kupę kasy, jeździ dobrym samochodem i kupuje dom. W Polsce hydraulik to robol, ktoś gorszy, komu nie chciało się uczyć. Efekt jest taki, że wśród moich znajomych w zawodzie pracują tylko specjaliści.

        To jest chore aby iść na studia po papierek, ciśnienie w rodzinie i w korporacjach
        • Gość: mała Re: Chory system IP: *.dip.t-dialin.net 02.05.12, 18:50
          W Niemczech młoda osoba nawet bez matury może zdobyć konkretny i dobrze płatny zawód. Do tego w czasie 3 letniej szkoły dostaje wynagrodzenie za to ze się uczy!!! W zależności od branży takie wynagrodzenie wynosi od 400 do 900 euro brutto miesięcznie w pierwszym roku szkoły potem więcej(od tej kwoty nie płaci się podatku). Ok połowa czasu czyli jakieś 1,5 roku to zajęcia praktyczne. I nie jakieś zamiatanie podłogi na zakładzie tylko prawdziwe przyuczanie do zawodu. Po ukończeniu takiej szkoły ma się pewną pracę i dobre wynagrodzenie.
          Dodam tylko że by dostać miejsce w takiej szkole najpierw kandydat musi sobie sam znaleźć pracodawcę który przez te 3 lata będzie go uczył w praktyce. Nie wystarczy że wyśle podanie, musi też przekonać pracodawcę że się do tego nadaje. A jak już zostanie przyjęty wysyła papiery do szkoły.
          Z reguły zakłady pracy przyjmują swoich uczniów do pracy po ukończeniu szkoły. Nie na jakieś śmieciowe umowy tylko na etaty.

          A w Polsce ..... jak jest każdy widzi.
          • teczowa-szmata w Polsce 03.05.12, 13:20
            wszystko jest na opak, ta presja na wyższe wykształcenie
        • alik-w-plomieniach Znalezione w sieci: "Dziad dyplomowany" 08.05.12, 16:20
          "Kult wyższego wykształcenia zrobił nam, jako narodowi, potworną krzywdę. Pisałem już o tym parę razy, inni ludzie też (np. Bartek Janiszewski w ostatnim Newsweeku) – w akcie desperacji młodzi ludzie zapisują się na egzotyczno-bezużyteczne studia w Wyższych Szkołach Kopania Niższych Rowów, byle tylko mieć iluzję, że jakiś pracodawca ich potem zatrudni. A jak to jest z tym zatrudnianiem, widać: nierealne wymagania, głodowe pensje i wszechobecne cwaniactwo, z czego tu urwać, żeby się nachapać.

          Oczywiście wszystko musi mieć swoją przyczynę, a w naszym kraju przyczyną tą jest głównie PRL i jego pobór do wojska. Żeby tylko nie nosić moro (tudzież Pumy vel „żaby”, tudzież ostatnimi czasy Pantery wz.93) i nie miauczeć na komendę, młodzi ludzie desperacko usiłowali się dostać na jakiekolwiek studia adekwatne do ich poziomu wiedzy i potencjału. Wychodziło to o tyle o ile, niektórzy mogli dostać kategorię D i mieć święty spokój, a w PRLu studia były tylko państwowe i przynajmniej miały jakiś poziom. Dopóki jednak ostatnio nie przeszliśmy na armię całkowicie zawodową, w wolnej Polsce pojawiły się tysiące „óczelni” „kształcących” na odwal się, byle tylko kosić czesne i wydawać papierki. Pracodawcom też się papierki podobały, zatrudniali więc kolesi po marketingu i zarządzaniu, którzy w praktyce okazywali się apodyktycznymi bucami rządzącymi za pomocą ordynarnego terroru i uważającymi się za nie wiadomo kogo. Tak więc „óczelnie” taśmowo produkowały magistrów, aż w końcu dotarliśmy do roku 2011, gdzie dyplomy dają byle szmondakom, a pracodawcy zaczynają potrzebować głównie specjalistów z wąskiej dziedziny. Oraz, jak pokazują ogłoszenia o pracę, przedstawicieli najbardziej znienawidzonej profesji, czyli telemarketerów. A tego nikt normalny i mający do siebie choć odrobinę szacunku robić nie chce.

          I tu zapewne już kilkakrotnie padło pytanie: a gdzie jest w tym dziad? Spokojnie, dziad powoli przedstawia to wszystko, żeby się jakoś na tym tle umieścić. Pomiędzy ukończeniem studiów a obroną pracy magisterskiej robiłem różne dziwne dziwności: pomagałem przy tworzeniu serwisu internetowego (na stanowisku e-ciecia: sprzątanie forum, proste prace graficzne które wstyd było zlecać działowi grafiki, adjustacja i zatwierdzanie do publikacji twórczości czytelników – w tym nierzadko ghost-writing w tekstach, z których powyżej 50% treści nadawało się do czegokolwiek poza wywaleniem) – 1200 zł, zapieprzałem na kasie w Empiku – 800 zł na 3/4 etatu, aż w końcu wylądowałem jako biurwa na państwowym, gdzie na dzień dobry dostałem 1200 zł, po zdobyciu dyplomu podniesiono mi pensję do 1300 zł, potem łaskawie do 1400, a w końcu do 1500 zł (przy czym i tak zarabiam mniej niż kierowca czy konserwator w dokładnie tej samej prosty… eee, instytucji). Oczywiście ludzie słysząc ile zarabiałem (1200-1300) pytali, co ja robię i czy przypadkiem nie skręcam mebli w Ikei, a już ostatecznie dobił mnie kolega (bez matury), który 1200 zł dostawał do ręki za pracę w pralni dywanów. Tyle samo, jak w swoim artykule pisze Bartek Janiszewski, zaoferowano innemu absolwentowi wyższej uczelni na stanowisku kierownika sklepu w Tesco. Kierownika sklepu! Ciężka robota, pilnowanie żeby gigantyczny market działał jak należy, otwieranie, zamykanie, wszystkie związane z tym procedury typu liczenie utargu, i za taki zapieprz tysiąc dwieście nowych polskich?! Jakbym taką propozycję usłyszał, to chyba wyszedłbym rechocząc.

          Ale co zrobić? Dyplomów nie pozabieramy, a weryfikacja kwalifikacji i przydatności do pracy swoje trwa i swoje kosztuje. W kolejnej dziedzinie zapędziliśmy się w kozi róg, działając na pałę."

          Poza tym uzasadnianiem, że "my nie chcemy do wojska", z resztą tekstu mogę się spokojnie zgodzić. Chory jest i kult papierka u pracodawców, i cała reszta postępowania pracodawców, i metody zdobywania papierka.
      • sselrats Wszystko zalezy od tego jak ktos mysli 02.05.12, 19:07
        ...
      • zamiastki Skazani na sukces 02.05.12, 19:23
        Zachęcam do pracy nad sobą , dążeniem do profesjonalizmu. Mimo wszystko.

        empiro.blox.pl/2012/03/Profesjonalizm-na-godziny.html
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka