Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z ro...

    31.05.12, 13:55
    Efektem tego absurdu jest to, że w polskich ofertach pracy trudno znaleźć taką gdzie znajomość języka angielskiego nie jest wymagana.
    Obserwuj wątek
      • Gość: poliglota No, a jesli nie mozesz pozwolic sobie na staz za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.12, 13:59
        granica, czytaj ksiazki, internet w danym jezyku, i ogladaj filmy w oryginalnej wersji jezykowej. W internecie takze mozna wyszukac language exchange tutorials, gdzie, czesto za darmo, mozna rozmawiac z rozmowcami w danym jezyku w zamian za, byc moze romawianie z obcokrajowcami po polsku.

        • Gość: ae Re: No, a jesli nie mozesz pozwolic sobie na staz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.12, 14:39
          Litości... Jak szefowa szkoły językowej nie wie co to akcent wyrazowy to nie mam pytań. Akcent jest wyodrębnienie pewnych sylab w wyrazie. jest jedynie częścia czegoś co można nazwać ogólnie wymową. Możesz mówić całkowicie jak polak, akcentujac nie te miejsca w wyrazie i zdaniu które akcentowałby anglik ale nie sprawi to kłopotu sluchającemu. Natomiast jak zaczniesz mylić world z word czy sheet z shit, hair z her itd to wtedy jest problem. Tylko co to ma wspólnego z akcentem?
          Nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek w tym kraju bez spędzenia kilku/kilkunastu lat życia w kraju anglojęzycznym mógł określić swoją znajomość języka jako bardzo dobrą w komunikacji z dla których angielski jest językiem ojczystym. Dotyczy to również filologów kształconych coraz marniej. Kuzyn który wyjechał w wieku 13 lat do niemiec nie jest w stanie dogadać się z osobami po germanistyce. ot po prostu jakiś schematyczny oficjalny niemiecki . Gdy zaczyna mówić potocznym językiem pełnym dwuznaczności, oboczności i skrótów myślowych nie dy rydy.
          • Gość: Tantrum Re: No, a jesli nie mozesz pozwolic sobie na staz IP: 194.8.126.* 31.05.12, 14:53
            "jak zaczniesz mylić world z word czy sheet z shit, hair z her"

            Nie do końca. Niektórzy wymawiają wyraz "trzech" jak "czech" i są rozumiani. Bo wyrazy zawsze występują w kontekście i jesteś w stanie wyłapać kontekst. W końcu wyraz "zamek" wymawia się zawsze tak samo, a rozumiesz, o jaki zamek chodzi.

            Rozumienie języka z niuansami, dwuznacznościami itp. oznacza znajość biegłą. Znajomość bardzo dobra nie jest znajomością biegłą. Można nie rozumieć pewnych niuansów.

            Poza tym, jak używasz w firmie angielskiego i rozmawiasz z Anglikiem, który zaczyna gadać regionalnym slangiem i bardzo potocznie, zawsze możesz poprosić go, żeby mówił w standardowej angielszczyźnie. Kiedyś zadzwonił do mnie Szkot i po kilku jego słowach powiedziałem, że nie znam holenderskiego i poprosiłem go o mowienie po angielsku. Od razu poskutkowało, nie było jakichkolwiek problemów w komunikacji.

            Babcia mojej żony nauczyła się mówić biegle po niemiecku podczas wojny. W latach 70-tych była w NRD niedaleko Drezna. Jacyś Niemcy zaczęli do niej coś mówić w dialekcie saksońskim, to poprosiła ich, żeby przeszli na niemiecki.

            Można sobie poradzić.

            Generalnie do pracy w 95% przypadkach wystarczy znajomość języka obcego na poziomie B2, o ile jest to faktyczny B2. Ja znam na tym poziomie niemiecki i jestem w stanie brać udział w telekonferencjach z tabunem Niemców. Angielski znam na poziomie B2/C1. Byłem w Stanach, w Szkocji, brałem udział w szkoleniach, nie miałem problemu ze zrozumieniem i sam byłem rozumiany.
            • Gość: jarek Zgadzam sie IP: *.gdynia.mm.pl 31.05.12, 18:54
              Biegle to znaczy biegle , niuanse etc W polsce wszyscy pisza biegle i gadaja ksiazkowym angielskim w stylu inglisz is fun sprzed 20 lat .
              • anglo A czy Polacy mówią biegle w języku polskim? 01.06.12, 14:53
                A czy Polacy mówią biegle w języku polskim?
                • Gość: Tantrum Nie wszyscy. IP: 194.8.126.* 01.06.12, 14:59
                  Np. pan prezydent Komorowski ma problemy z biegłością w języku polskim, robi poważne błędy ortograficzne.
          • koloratura1 Kuzyn ma problem... 01.06.12, 09:11
            Gość portalu: ae napisał(a):

            > Kuzyn który wyjechał w wieku
            > 13 lat do niemiec nie jest w stanie dogadać się z osobami po germanistyce. ot
            > po prostu jakiś schematyczny oficjalny niemiecki .

            Może niech spróbuje mówić po niemiecku, a nie - po niemieckiemu...
            • Gość: annx78 Re: Kuzyn ma problem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.12, 21:17
              keine bange ... :)) 10 lat i przechodzi.
              • koloratura1 Re: Kuzyn ma problem... 02.06.12, 09:46
                Gość portalu: annx78 napisał(a):

                > keine bange ... :)) 10 lat i przechodzi.

                Przecież mówiłam
          • tomeczek_44 Re: No, a jesli nie mozesz pozwolic sobie na staz 04.06.12, 14:17
            Gość portalu: ae napisał(a):

            > Jak szefowa szkoły językowej nie wie co to akcent wyrazowy to nie mam
            > pytań.

            Zauważ, że np. szef / właściciel salonu fryzjerskiego też nie musi umieć strzyc. :)
            • Gość: Gosc Re: No, a jesli nie mozesz pozwolic sobie na staz IP: *.play-internet.pl 05.06.12, 11:39
              Otoz to. Prezydent panstwa moze sie na niczym nie znac, co widac np. dzisiaj w Polsce i nie tylko!
        • Gość: obs Re: No, a jesli nie mozesz pozwolic sobie na staz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.06.12, 14:29
          Polacy- zwlaszcza mlodzi- to ludzie jak nikt inny w swiecie, znaja PERFECT angielski i inne jezyki obce, no po prostu super, buhaha. Kiedys w Polsce rozmawialem w grupie angielskojezycznej, doszla osoba, pracowala w biurze komisarz Hubner, ciezko dukala, rozumiala 30%, no a moj znajomy, po studiach i kilku latach pracy w US i Francji, nie mogl znalezc pracy w PL-u, taki mial kaprys, bo zbyt dobrze mowil po polsku, wiec wszyscy byli bardzo podejrzliwi co do jego znajomosci angielskiego- chcieli mu testy robic, co za narod
      • Gość: ccc Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.12, 14:02
        Nie da się nauczyć języka obcego perfekt, jeśli nie mieszkasz w kraju w którym się go używa.
        Śmieszą mnie wymagania językowe na poziomie biegły, bo to nie jest nikomu potrzebne. Akcent angielski? Co za bzdura. Żeby nauczyć się poprawnego akcentu trzeba mieć rodzica Anglika lub tak jak wyżej.

        Najważniejsze to potrafić się poprawnie skomunikować !!!!!!!
        • Gość: Tantrum Masz rację. 99% dorosłych nie jest w stanie IP: 194.8.126.* 31.05.12, 14:38
          nauczyć akcentu, jakby w danym języku mówili od małego.

          Posłuchajcie choćby takiego Steffena Möllera. W Polsce jest od blisko 20 lat, a od razu wiadomo po akcencie, że jest Niemcem. Tym niemniej mówi po polsku lepiej niż wielu Polaków.

          Pracodawcy wymagają biegłej znajomości języków, a jak przychodzi co do czego, to poziom B2 ich zadowala. B2 spokojnie wystarczy do większości sytuacji, kiedy w pracy będziecie zmuszeni do korzystania z języka obcego.
        • 8plus1 Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 02.06.12, 23:12
          ...poprawnie ekskomunikować :)

          ale ogólnie się zgadzam :)
      • Gość: Nolan Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z ro... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.12, 14:19
        Dobry kurs w Polsce, konwersacja w pracy za granicą w ciągu co najmniej 1 roku, to chyba niezła droga do jako takiego opanowania języka. Z akcentem jest gorzej. Dorosłemu przychodzi to z trudem, choć są wyjątki. Po 12 roku życia trudno pozbyć się akcentu z ojczystego języka.
        • simply_z Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 31.05.12, 14:34
          zalezy od sluchu..
          znam obcokrajowcow mieszkajacych w Polsce i mowiacych bez wiekszego akcentu po polsku.
      • Gość: max Sciema rządzi IP: 213.199.248.* 31.05.12, 14:34
        Zawsze w CV wpisuje "arabski- biegle mowa/pismo", "mongolski-mówiony- dostetecznie".
        Kiedys panienka z HR chciała żebym napisał zdanie po arabsku więc zrobiłem kilka szlaczków
        i była pod wrażeniem. Nikt tego nie sprawdzi.
        Można wymyślać np. howa murga ill kazaaa utryman ghorkazim i tak nikt tego nie zrozumie.
        To działa. Polecam. Ściema rządzi światem.
        • jamesonwhiskey Re: Sciema rządzi 31.05.12, 14:37
          których coraz częściej na rozmowach kwalifikacyjnych HR-owcy w trakcie spotkania przechodzą na rozmowę w języku angielskim czy niemieckim. Efekt? Tam gdzie język obcy używany jest re

          raz panienka wlaqsnie przeszla na angieslki,mocno drewniany generalnie porazka
          no i w sumie sobie nie pogadalismy bo powiedzialem jej ze slabo ja rozumiem i niech sie troche podciagnie
        • Gość: haha Re: Sciema rządzi IP: *.gdynia.mm.pl 31.05.12, 18:52
          Dokladnie tak samo robie . Plynnie rozmawiam po angielsku i holendersku . W miare ( to znaczy dogadam sie ) po norwesku . Dopisuje jeszcze szwedzki . Wyglada to tak , ze na rozmowie z angielskiego zaginam osobe odypytujaca cockneyem i innymi regionalizmami i z reguly odpuszczaja . Raz przepytano mnie z holenderskiego i tyle . W szwedzki ani norweski nikt sie nie zapuszcza takze mozna oprocz angielskiego wpisac . Ewentualnie dla spokoju nauczyc sie zdania albo dwoch .
          Kluczem do sukcesu jezykowego sa rozmowy z tambylcami . W holandii wychodzilem na caly dzien do miasta i rozmawialem z ludzmi . W anglii to samo . Chcac nie chcac czlowiek sie uczy , wiecej niz mu sie wydaje .
      • angrusz1 Polskie certyfikaty są 31.05.12, 14:42
        mało wiarygodne .

        Zdaj angielski na egzaminie - TOEFL - na 82 pkt - dawny Toefl paper-based na 550 pkt i wyżej ,to będzie oznaczało zaawansowaną znajomość języka .

        Kto nie ma podobnych certyfikatów to oznacza zwykle , że nie zna angielskiego .
        • najlepszygeorge Re: Polskie certyfikaty są 31.05.12, 14:50
          Bo certyfikat oznacza tylko to, że zdałeś jakiś test. On wcale nie oznacza, że umiesz się w danym języku komunikować, a w miejscu pracy to jest najważniejsze.
        • Gość: Tantrum Większość Anglików nie zdało tych egzaminów. IP: 194.8.126.* 31.05.12, 14:55
          Czy to oznacza, że nie znają dobrze angielskiego?
          • Gość: edek Re: Większość Anglików nie zdało tych egzaminów. IP: 79.97.136.* 31.05.12, 20:01
            powiedzmy ze znaja ale z nikim sobie nie pogadaja
            trzeba sie osluchac i pogadac z ludzi z roznych krajow mowiacych roznm angielskim
            inaczej dupa zbita
            • koloratura1 Bez przesady! 01.06.12, 09:55
              Gość portalu: edek napisał(a):

              > trzeba sie osluchac i pogadac z ludzi z roznych krajow mowiacych roznm angielskim

              Wystarczy Standard English!
              Można też się wyspecjalizować - np. z konieczności...

              Pamiętam moją rozmowę ze specjalistą od fonetyki - Anglikiem, a - właściwie - Szkotem na temat pewnego nauczyciela angielskiego z Indii, którego na kursie dla nauczycieli angielskiego (w Leeds) wszyscy omijali szerokim łukiem i tylko ja jedna - nie miałam wyjścia, bo się na pierwszy oficjalny dinner spóźniłam i jedyne wolne miejsce było obok niego - musiałam się przyzwyczaić, bo do końca kursu mi nie popuścił... I się przyzwyczaiłam!
              Otóż ten specjalista od fonetyki angielskiej powiedział, cyt: Father Jerome (tak miał ów osobnik na wizytówce) - Oh, Pakistani English; that's acceptable!
              • Gość: edek Re: Bez przesady! IP: 79.97.136.* 04.06.12, 17:16
                nie bardzo wiem co chcialas wyrazic swoim postem
                ze belkoczacy szkot uczy wymowy angielskiego i nie widzi roznicy pomiedzy czlowiekiem z indii i pakistanu
                • Gość: Gosc Re: Bez przesady! IP: *.play-internet.pl 05.06.12, 11:37
                  Roznica pomiedzy czlowiekiem z Indii a czlowiekiem z Pakistanu moze byc mniejsza niz miedzy dwoma mieszkancami Indii.
        • Gość: looool Re: Polskie certyfikaty są IP: *.oska.nt.ngn.ppp.infoweb.ne.jp 31.05.12, 15:09
          Azja jest pelna ludzi z dobrymi wynikami ktorzy dukaja.. albo wcale nie mowia..? Tylko nie wiem jak oni takie wyniki osiagaja.. typowa nauka pod egzamin?
          • Gość: malo atrakcyjni Re: Polskie certyfikaty są IP: *.pools.arcor-ip.net 31.05.12, 15:51
            Azja jest pelna ludzi z dobrymi wynikami ktorzy dukaja.. albo wcale nie mowia..? Tylko nie wiem jak oni takie wyniki osiagaja.. typowa nauka pod egzamin?

            Bo oni sa potrzebni innyn a nie inni im. Wyrazajac sie jasniej, jesz duzo wiecej tych co chca robic interesy z Chinczykami jak odwrotnie a wiec nich sie ucza chinskiego. Za Pollakami nikt sie nie ugania specjalnie, bo i po co?
          • Gość: h. Re: Polskie certyfikaty są IP: *.dslgb.com 01.06.12, 16:58
            z tymi wynikami to bym nie przesadzal. raczej ogniskuja sie w rejonach sredniej. i jest rzeczywiscie tak, jak mowisz. Chinczycy np. (Japonczykow znam znacznie mniej) generalnie slabo znaja ang. trudno im sie w sumie dziwic, bo to zupelnie inny system znakow niz ich rodzime dialekty. a ucza sie pod konkretny egzamin, zeby np. dostac sie na uni. w swiecie angielskojezycznym. pozniej zas maja problemy, chocby ze swobodna komunikacja, o czytaniu juz nie wspomne.
        • Gość: maxxx Re: TOEFL to nie zaden cudowny wynalazek! IP: 173.233.222.* 31.05.12, 17:35
          ... tyle, ze "TOEFL" nie sprawdza poziomu mowionego angielskiego (czy raczej "amerykanskiego").

          P.S. Spotykalem w USA studentow (glownie z Azji), ktorzy zdali TOEFL z podobnym wynikiem (np. 550) i zostali przyjeci na studia magisterskie/doktoranckie, a mieli spore problemy z mowieniem
          oraz zrozumieniem tego co sie do nich mowi...
          • Gość: h. Re: TOEFL to nie zaden cudowny wynalazek! IP: *.dslgb.com 01.06.12, 17:00
            to jest wlasnie to, o czym pisze powyzej. w przypadku tej akurat nacji standard. jak grzeczne dzieci pod linijka ucza sie wylacznie aby zdan okreslony egzamin. jak w nieskonczonosc powtarzasz ten sam schemat zadan, to w koncu wejdzie ci w krew i zdasz, moze nawet z b. dobrym wynikiem. tylko pytanie: co z reszta? potem dop. zaczynaja sie dla nich schody.
          • truten.zenobi ależ nie! to naprawdę cudowny wynalazek... 02.06.12, 14:37
            tak wielu zarabia tak wiele "sprzedając" tak niewiele...
        • Gość: a Re: Polskie certyfikaty są IP: 31.42.2.* 31.05.12, 17:38
          Angrusz1, już nie tylko Czestochowie, ale całej Polsce chwalisz sie swoim jezykiem?
        • koloratura1 Re: Polskie certyfikaty są 01.06.12, 09:20
          angrusz1 napisał:

          > mało wiarygodne .
          >
          > Zdaj angielski na egzaminie - TOEFL - na 82 pkt - dawny Toefl paper-based na 55
          > 0 pkt i wyżej ,to będzie oznaczało zaawansowaną znajomość języka .
          >
          > Kto nie ma podobnych certyfikatów to oznacza zwykle , że nie zna angielskiego .

          Chyba, żeby mu do łba nie przyszło zdawać TOEFL...
      • big.ot pracodawcy udają.... 31.05.12, 15:24
        ...., że język jest wymagany na danym stanowisku, to i pracownicy udają, że ten język znają.

        Odnoszę wrażenie, że pracodawcy sami są sobie winni - szukając pracy, góra na co czwartej rozmowie ktoś rzeczywiście pofatygował się, żeby sprawdzić czy deklarowana przeze mnie znajomość języka pokrywa się z rzeczywistością.
        • truten.zenobi Re: pracodawcy udają.... 01.06.12, 21:07
          dokładnie tak, pewnie 90% pracodawców wymaga jo tylko po to by "zmiękczyć" kandydata...
      • Gość: fff Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z ro... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.12, 15:35
        Mnie najbardziej drażnią oferty pracy w których wymaga się biegłego holenderskiego, francuskiego, szwedzkiego. Przecież oni wszyscy mówią po angielsku. Fanaberie pracodawców.

        A tak a propos języka angielskiego, nie bądźmy bardziej angielscy niż Anglicy. Jeśli komuś się wydaje, że kiedyś będzie tak mówił jak oni, tak, że nikt go nie rozpozna, to niech walnie się pałą w głowę.
        • alik-w-plomieniach Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 31.05.12, 15:42
          > A tak a propos języka angielskiego, nie bądźmy bardziej angielscy niż Anglicy.
          > Jeśli komuś się wydaje, że kiedyś będzie tak mówił jak oni, tak, że nikt go nie
          > rozpozna, to niech walnie się pałą w głowę.
          Masa obcokrajowców, która słyszała mnie mówiącego po angielsku, mówiła o moim akcencie różne rzeczy, ale jak próbowali po nim zgadnąć skąd jestem, żaden nie trafił. Próba obejmowała m.in. Amerykanów, Australijczyków i Brytyjczyków. Odpowiedzi? Wielka Brytania, Australia, Holandia, Szwecja.
          Z kolei w pisanym angielskim jestem najczęściej brany za Amerykanina.
          Certyfikatów nie mam żadnych.
          • Gość: fff Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.12, 15:45
            Ile lat mieszkasz w UK ?
            • simply_z Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 31.05.12, 15:48
              a oprocz jezyka cos jeszcze umiesz..?
              • Gość: fff Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.12, 15:54
                OOO zaczynają się złośliwości. Typowe.
                • alik-w-plomieniach Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 01.06.12, 11:42
                  Taaa, cwaniaków w internecie tylu, co frajerów w Grójcu. I dziwnym trafem często pierwsi i drudzy to te same osoby...
                  • simply_z Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 01.06.12, 15:58
                    alik-w-plomieniach napisał:

                    > Taaa, cwaniaków w internecie tylu, co frajerów w Grójcu. I dziwnym trafem częst
                    > o pierwsi i drudzy to te same osoby...
                    pytam z ciekawosci ,a znasz tez inne jezyki?
                    • alik-w-plomieniach Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 02.06.12, 14:54
                      Rosyjski, ale słabo. Miałem plan jeszcze nauczyć się hiszpańskiego, ale nie mam kasy na żaden kurs, żeby od czegoś zacząć.
                      ...a potem i tak gadałbym jak meksykański imigrant.
            • alik-w-plomieniach Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 01.06.12, 11:40
              Nigdy nie byłem w UK i to jest najzabawniejsze.
              • Gość: fffff Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.12, 11:47
                No to masz talent językowy. Podziwiam, szczerze bez sarkazmu.
                • najlepszygeorge Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 01.06.12, 14:28
                  To już teraz alik-w-płomieniach powinen być w pełni dowartościowany: najpierw sam siebie pochwalił jak świetnie mówi po angielsku choć w Anglii nigdy nie był (sic),a teraz jeszcze Ty mu kadzisz :) Chłop pewnie nie bedzie mógł zasnąć.
                  • gulcia77 Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 01.06.12, 15:28
                    Jakby to ująć - jeszcze w paru innych krajach mówi się po angielsku :)
                    Mówię - przyzwoicie. Jak rozmawiam z Brytyjczykiem uparcie twierdzi, że muszę być ze Skandynawii. Po mojemu to efekt tego, że w miarę biegłego angielskiego nauczyłam się od Norwegów. :)
                    • wojtecky Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 02.06.12, 02:57
                      Obcokrajowcy uczą się pewnego standardowego angielskiego - native speaker z anglosaskiego kraju (nieważne czy USA, UK, Australia czy RPA) na pewno cię zrozumie i sam potrafiłby się przestawić na rozmowę w "twoim angielskim". Ale niektórzy bywają złośliwi - celują w tym Irlandczycy i Szkoci, którzy chcąc cię skonfudować nawijają po swojemu tak, że ich nie możesz wykumać (różnice w wymowie, melodii języka, w stosowaniu "lokalnych" wyrazów, nie będących w powszechnym użyciu w standardowym angielskim lub mających inne znaczenie etc) po czym niewinnie uśmiechają się pełną gębą patrząc pytająco w szeroko otwarte ze zdziwienia oczy rozmówcy: "i ty, k#rwa, znasz angielski?" :)
        • wojtecky Re: Język obcy w pracy 02.06.12, 02:28
          Angielski jest międzynarodowy - w praktyce oznacza to, że jedynie native speakerzy mogliby chcieć cię złośliwie pogrążyc (np mówiąc swoimi dialektami, slangiem etc zamiast "uniwersalnym" językiem jakiego się w kraju uczymy) i pokazać, że perfekcyjnie ich mowy nie znasz. Ci, dla ktorych angielski jest językiem obcym, podobnie jak dla nas, również robią błędy i nie musimy mieć kompleksów - trzeba chcieć się dogadać. I nie przesadzałbym z tą znajomością angielskiego na Zachodzie - Skandynawowie, owszem, Holendrzy - tak, Niemcy słabiej, ale np. Francuzi, Hiszpanie, Włosi - przewaznie kiepsko albo wcale :] To oczywiscie moje osobiste doświadczenia.
      • teacher Wszystko po znajomości.... 31.05.12, 17:04
        Każdy urzędnik przyjmowany do pracy podpisuje dokument stwierdzający znajmość dwóch języków obcych. Każdy z nich kłamie. Żaden nie umie niczego, zero, zero, zero. Polskie urzędy od strony językowej to dżungla. Zero kompetencji, zero wiedzy, ogólnie poziom - wiocha zabita dechami.
        Bez profesjonalnego tłumacza ani rusz. A tłumacze przysięgli kosztują. Może dobrze byłoby zatrudnić ich w urzędach? Obcokrajowców będzie coraz więcej, a więc albo dziękujemy urzednikom, którzy nie umieją mówić obcymi językami, albo zatrudniamy przysięgłych....
        teacher
        • Gość: Tantrum W jednym mieście wiceprezydentem została kobieta, IP: 194.8.126.* 01.06.12, 12:51
          która przetłumaczyła "by means of screws" jak o"przez środki śrub". Kiedyś razem pracowaliśmy w jednej firmie i nasi kontrahenci w Wielkiej Brytanii często pytali mnie, o co jej chodzi w jej faksach. Bo napisane były niby po angielsku, ale w stylu "Thank you from the mountain" lub "Don't make village".
          • Gość: Iwona Re: W jednym mieście wiceprezydentem została kobi IP: *.wellcome.ac.uk 01.06.12, 16:14
            A moze ona tak w slangu napisala i o inne screw jej calekim chodzilo:)
          • annx78 Re: W jednym mieście wiceprezydentem została kobi 01.06.12, 21:36
            dbl screwdriver on rocks 4 her maybe then she start to talk well :))
          • Gość: Gosc Re: W jednym mieście wiceprezydentem została kobi IP: *.play-internet.pl 02.06.12, 18:14
            Do dzis pamietam podreczniki do programowania komputera ODRA 1304, ktore byly tlumaczone z angielskiego na polski przez filologow z Uniwersytetu Wroclawskiego (wowczas im. Boleslawa Bieruta). Na szczescie, w firmie w ktorej wowczas pracowalem (ZWLE im. Rozy Luksemburg) odkrylem w magazynie angielskie oryginaly tychze...
            • tomeczek_44 Czy było tam słynne "międzymordzie"? :) 04.06.12, 13:56
              Gość portalu: Gosc napisał(a):

              > Do dzis pamietam podreczniki do programowania komputera ODRA 1304, ktore byly
              > tlumaczone z angielskiego na polski przez filologow

              Czy było tam słynne "międzymordzie"? (dla niewtajemniczonych - "międzymordzie" to polski interfejs) :))
        • ka-mi-la789 Re: Wszystko po znajomości.... 02.06.12, 01:53
          Tylko dlaczego przysięgłych?
        • kol.3 Re: Wszystko po znajomości.... 03.06.12, 17:33
          Haha, ubawiłam się. Ostatnio zwracałam 4 razy umowę międzynarodową do biura tłumaczeń, przetłumaczoną przez tłumaczkę przysięglą. Z tłumaczenia wynikało, że nasz polityk reprezentuje region zagraniczny. Błędów w tłumaczeniu było co niemiara. Tłumacz przysięgły to taki, który złożył przysięgę przed sądem, on wcale nie musi umieć więcej. Najczęściej te tłumaczenia są bardzo niechlujne, bo tłumacze nabiorą tłumaczeń a potem robią je w wielkim pośpiechu, bez refleksji, bez sprawdzenia co właściwie napisali. Na ogól tłumacze przysięgli tłumaczą dokumenty, akty urodzenia, zgonu itp. zaświadczenia, w sumie proste druczki, z bardziej skomplikowanymi tłumaczeniami nierzadko sobie nie radzą.
      • perculator smutna prawda 31.05.12, 17:09
        jest taka, ze polskie przedsiebiorstwa i urzedy nie zatrudnialy nikogo z kwalifikacjami, tylko z polskimi certyfikatami. Do dzis wiele urzedowych dokumentow, stron internetowych ma fatalne tlumaczenia na jez angielski i nikogo nie obchodzilo, by poprawic, nawet jezeli oferowano zrobic to gratis. Wiara w polski certyfikat kroluje. Dobrze, ze zaczynane to byc dostrzegane
        • Gość: maxxx Re: smutna prawda... IP: 173.233.222.* 31.05.12, 17:26
          Polscy "personalni" ("HR-owcy" wedlug zargonu jakim posluguje sie "Gazeta") najczesciej sami znaja jezyki obce przecietnie, lub wrecz slabo... na ile wiec sa w stanie oceniac poziom kandydatow?
          • sokolasty Re: smutna prawda... 01.06.12, 18:50
            Na tyle, na ile potrzeba, a więc czy się dogadasz, czy mówisz swobodnie. Wymowy takiej, jaką ma spiker BBC, nikt sensowny nie wymaga.
            • annx78 Re: smutna prawda... 01.06.12, 21:44
              Its that the Quest means business on CNN... :))
        • alik-w-plomieniach Re: smutna prawda 01.06.12, 11:45
          Wiem coś o tym. Od paru lat robię w urzędzie (co ciekawe, dostałem się bez polskiego certyfikatu - musiałem zaliczyć mały praktyczny test na rozmowie wstępnej, ale to nie był problem) i co rusz natykam się na gwałt na języku angielskim w mowie i piśmie.
        • themaxmaster Re: smutna prawda 01.06.12, 15:24
          Jaki to polski certyfikat?
      • sselrats Szefowie doceniaja akcent? 31.05.12, 17:55
        Akcent wszyscy maja taki sam - polski.
        • czlowiek.epoki Re: Szefowie doceniaja akcent? 01.06.12, 13:36
          sselrats napisał:

          > Akcent wszyscy maja taki sam - polski.

          skad ci to przyszlo do glowy? kiedy mowie po polsku, mowie "Mode'na" (miasto), kiedy mowie po wlosku, te sama nazwe wymawiam "Mo'dena" - nadal mam "polski akcent"?
      • Gość: emigracyjny Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z ro... IP: *.pools.arcor-ip.net 31.05.12, 18:04
        Sama wielokrotnie spotkalam w Polsce i za granica ludzi, ktorzy przeszli kursy, szkolenia, na studiach mieli jezyki i twierdzili, ze potrafia sie dobrze komunikowac - prawda jest taka, ze poziom nauczania najwyrazniej tam nie jest za wysoki, bowiem moja 14-letnia corka zna lepiej niemiecki niz ludziska, ktorzy zdawali z tego matury i ida na filologie, lepiej zna angielski, nz ludzie, ktorzy zdaja z neigo matury w Polsce, co z tym krajem sie dzieje?


        emigracyjny.blogspot.de
        • najlepszygeorge Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 31.05.12, 18:51
          Nie wiem jak jest teraz, ale kilka lat temu nauka języka obcego na polskiej uczelni wyższej to był tzw. lektorat przez 2(!) semestry w ciągu 5letnich studiów. Zdarzało się, że w jednej grupie znajdowały się osoby zarówno zaczynająca naukę jak i zaawansowane, w rezultacie czego poziom był równany do najsłabyszych. W ten sposób nie da się nauczyć nawet podstaw. Dodajmy do tego najwygodniejsze metody nauczania czyli testy ze 'słówek' i gramatyczne.

          Druga sprawa to samo podejście studentów gdzie większość uważała naukę języków obcych za zbędną.
          • alik-w-plomieniach Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 01.06.12, 12:03
            Ach, lektoraty na uczelniach wyższych. Historia sprzed paru lat: siedzę sobie na lektoracie, nudzę się jak mops, dziewczątko wywołane do odpowiedzi duka coś o zwierzątkach i nagle mówi "Polar beer". Tak, wymawia "bear" jako "biir", zamiast "ber". Nie wytrzymałem. Skomentowałem głośno "Serve chilled."
          • wojtecky Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 02.06.12, 03:12
            Zgadza się - lektoraty dla dobrze znających język to "wyrok za niewinność": lepiej od razu zaliczyć całość i mieć wolne, ew. uczęszczać na zasadzie fakultatywnej jesli zdarzy się rozsądny lektor nieco bywały w świecie, który uczy języka takim jakim go poznał używając na co dzień, a nie tylko w "jedynej słusznej wersji" w sali wykładowej i zaznacza przy różnice między powszechnymi a lokalnymi standardami, wykorzystuje zróżnicowane materiały a nie tylko szablony języka literackiego etc.
        • Gość: Tantrum Za "moich" czasów nauka języka obcego to IP: 194.8.126.* 01.06.12, 13:23
          było właściwie wyłącznie wkuwanie słówek i nauka reguł gramatycznych. Słówka trzeba było potem odtworzyć na kartkówce, a zasady znać na teście. Nie było jakichkolwiek konwersacji, można było mieć piątkę (szóstek wtedy nie było) bez umiejętności mówienia. Klasy były ponad 30-osobowe, w szóstej klasie było 37 osób. "Moje" czasy - do podstawówki poszedłem w 1974r. Uczyłem się rosyjskiego, a w technikum dodatkowo niemieckiego.

          Na studiach wybrałem angielski dla początkujących oraz niemiecki dla zaawansowanych. Trudno było cokolwiek się nauczyć, gdyż grupa liczyła 30 osób. Lektorat był na bardzo słabym poziomie i trwał 4 semestry. Ale mógł stanowić punkt wyjścia do nauki własnej. Wystarczyło, żeby zacząć czytać książki dla uczących się, upraszczane, o ograniczonym zasobie słownictwa. 8 miesięcy codziennego czytania (po przynajmniej 30 minut) wystaczyło, żeby przejść na ksiązki nieupraszczane, a następne 4 miesiące czytania ksiązek nieupraszczanych wystarczyło, żeby zrozumieć treść prawie dowolnej książki beletrystycznej bez zaglądania do słownika. Do tego Europsort i FilmNet po angielsku i człowiek się osłuchał, a kontakt z zagranicznymi studentami, którzy przyjeżdżali do polski na praktyki wakacyjne dawał możliwość pogadania sobie i nabrania praktyki w mówieniu. Dziś możliwości zdobycia materiałów do nauki i konwersacji nieporównywalnie łatwiejsza.
      • Gość: Zonk Papier papierem, pracodawca pracodawcą. IP: *.181.147.230.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.05.12, 19:01
        Jak ma wyglądać sytuacja, gdy panienka/chłopczyk z HR zadaje pytanie: How you are? i ona/on ocenia językowe kwalifikacje kandydata/kandydatki? Ma przed sobą papierek z certyfikatem lub dyplom filologii, a sprawdza znajomość języka samemu/samej gwałcąc język niemiłosiernie?
        To akurat zostało przeze mnie przerobione na własnej skórze.
        Kwestia akcentu jest sprawą drugorzędną. Zazwyczaj. Nie polecam Turków mówiących po angielsku czy niemiecku. Katorga dla uszu :)
        Po co wypisywać w ogłoszeniach o pracę, że warunkiem jest komunikatywna znajomość języka, gdy nikt tego nie weryfikuje? Ba, nie jest często w stanie zweryfikować. Gdyby tak zapytać pracodawców, to większość nie będzie wiedziała niczego o TOEFL, FC itd.
        • koloratura1 Może nie dosłyszałeś.... 01.06.12, 10:30
          Gość portalu: Zonk napisał(a):

          > Jak ma wyglądać sytuacja, gdy panienka/chłopczyk z HR zadaje pytanie: How you are?
          > i ona/on ocenia językowe kwalifikacje kandydata/kandydatki?
          > (...)
          > To akurat zostało przeze mnie przerobione na własnej skórze.

          Pewnie to było bardzo poprawne zdanie w reported speech, np.: Tell me, please, how you are...

          > Kwestia akcentu jest sprawą drugorzędną.

          Akcentu, jak akcentu, ale fonetyka jest sprawą PIERWSZEGO RZĘDU. Bez komunikatywności w tej dziedzinie nie masz żadnych szans dogadać się, nawet gdybyś wszystkie możliwe słówka ułożył idealnie i w idealnym porządku...
          No, chyba że ograniczysz się do rozmowy pisemnej...

          > Gdyby tak zapytać pracodawców, to większość nie będzie wiedziała niczego o TOEFL, FC ...

          A po co im ta wiedza, jeśli są, powiedzmy, native speakers of English ?
          • Gość: Tantrum Fonetyka jest bardzo ważna. IP: 194.8.126.* 01.06.12, 12:47
            Spróbujcie wymówić wyraz weather z polskimi zasadami wymowy...

            Bez poprawnego akcentu da się bezproblemowo dogadać. Tylko, co o jest poprawny akcent? Angielski (południe, północ), amerykański (bostoński, teksański, kalifornijski), australijski, nowozelandzki?

            Zresztą Nowozelandczycy wymawiają wyraz "sex" jak "seex".
            • annx78 Re: Fonetyka jest bardzo ważna. 01.06.12, 21:59
              tak - powiedz to jakiemuś paki albo innemu ciapatemu jak masz konto w hsbc.....!!
              • koloratura1 Re: Fonetyka jest bardzo ważna. 02.06.12, 09:49
                annx78 napisał:

                > tak - powiedz to jakiemuś paki albo innemu ciapatemu ...

                Po co?
          • Gość: Gosc Re: Może nie dosłyszałeś.... IP: *.play-internet.pl 02.06.12, 18:20
            Na pytanie "how you are?" odpowiadamy "me is good much very, and yours be good?".
            Ktos kiedy napisal na forum, ze w Niemczech mu w sklepie powiedzieli "Zucker nicht". Odpowiedzieli mu na to, ze zmysla, bo zaden Nimiec czy Niemka by tak nie powiedzial, ale ja mysle, ze ja sie on zapytal "Zucker ist?", to mogl dostac taka wlasnie odpowiedz - po prostu bylo to dostosowanie sie do poziomu rozmowcy...
      • anasz Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z ro... 31.05.12, 19:52
        Tiaa, z języków obcych znamy dwa, te od butów sąsiada .
      • sselrats W Polsce, jako terytorium zaleznym USA 31.05.12, 20:58
        angielski powinien byc obowiazkowy.
        • koloratura1 Re: W Polsce, jako terytorium zaleznym USA 01.06.12, 10:37
          sselrats napisał:

          > angielski powinien byc obowiazkowy.

          I to - od przedszkola.
          Choć - bynajmniej nie dlatego, że jesteśmy(?) terytorium zależnym USA, tylko dlatego, że cały świat mówi tym językiem.
          Nieważne - czemu.
          • ka-mi-la789 Re: W Polsce, jako terytorium zaleznym USA 02.06.12, 01:48
            To spróbuj się dogadać po angielsku na przykład w (szeroko pojętym, bo obejmującym całą Francję) basenie Morza Śródziemnego. O Ameryce Łacińskiej nie wspomnę.
            • koloratura1 Re: W Polsce, jako terytorium zaleznym USA 02.06.12, 09:53
              ka-mi-la789 napisała:

              > To spróbuj się dogadać po angielsku na przykład w (szeroko pojętym, bo obejmują
              > cym całą Francję) basenie Morza Śródziemnego. O Ameryce Łacińskiej nie wspomnę.

              Próbowałam; z nie najgorszym skutkiem.
              • ka-mi-la789 Re: W Polsce, jako terytorium zaleznym USA 04.06.12, 02:00
                Pewnie trafiłaś na Anglika, ostatecznie Szweda (na południu Francji i Hiszpanii roi się od nich).
                • Gość: Gosc Re: W Polsce, jako terytorium zaleznym USA IP: *.180.90.54.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.06.12, 10:42
                  Zamienilismy tylko okupantow...
          • wojtecky Re: W Polsce, jako terytorium zaleznym USA 02.06.12, 03:26
            Cały świat mówi po angielsku, ale przeważnie "po swojemu" - rozmawiałem po angielsku z ludźmi z różnych zakatków świata: native speakerzy ZAWSZE cię zrozumieją (chyba, że złośliwie uprą się, że pokażą ci, że "ich" angielskiego nie znasz, więc w ogóle angielskiego nie znasz) i nawet sami "po twojemu" potrafią gadać. Natomiast z angielskim w wykonaniu obcokrajowców różnej maści jest rozmaicie - potrafią niemiłosiernie kaleczyć swoim akcentem (bo inaczej nie potrafią albo chcą cię zmusić do rozmowy w języku który lepiej znają - ja tak czasem robię, co by Muttersprachlerzy nie mieli przewagi językowej swobodnie szprechając gdy ja się wyginam - i razem się po angielsku bujamy).
          • tomeczek_44 Nauka języków obcych - dopiero w szkole 04.06.12, 14:15
            koloratura1 napisała:

            > sselrats napisał:
            >
            > > angielski powinien byc obowiazkowy.
            >
            > I to - od przedszkola.

            A tu się nie zgodzę. A to dlatego, że wiele dzieci w wieku przedszkolnym ma problemy "logopedyczne" z mówieniem po polsku. Niestety - nasz brzęcząco-szeleszczący język sprawia maluchom kłopoty. Czy według was dzieci powinny uczyć się języka obcego gdy mają jeszcze problemy z wymową w ojczystym języku?

            Wiem, zaraz pewnie minie zakrzyczą zwolennicy wczesnego nauczania języków, że niby dziecko powinno już od przedszkola bo się osłucha i potem będzie się łatwiej uczyć angielskiego itp. Pozostaję przy swoim zdaniu.

            Natomiast języki obce w szkole - oczywiście! Często i w małych grupach + nauczanie wsparte np. oglądaniem filmów w językach oryginalnych. Tylko, że... z powodów kryzysowo-reformatorskich właśnie prysła nadzieja na mniej liczne klasy w polskich szkołach a z powodów finansowych - na puszczanie w polskiej telewizji filmów z napisami zamiast dubbingu. Języków nie da się sensownie (z dużą ilością mówionych i słuchanych dialogów) uczyć w licznych klasach, zresztą w licznych klasach w ogóle nie ma jak skutecznie uczyć czegokolwiek.
            • Gość: Gosc Re: Nauka języków obcych - dopiero w szkole IP: *.play-internet.pl 05.06.12, 11:45
              Kazde male dziecko jest trudno zrozumiec, gdyz dzieci mowia przeciez inaczej niz dorosli!
              I racja, te czytanie dialogow przez lektora w TV o nie dosc, ze jest bararzynstwem (oryginalna sciezka dzwiekowa musi przeciez byc w tym celu mocno sciszona), to na dodatek uniemozliwa Polakom chwycenie akcentu (angielskiego, a czesciej amerykanskiego).
              W Hplandii, gdzie nie ma w TV lektorow czytajacych dialogi, olbrzymia wiekszosc ludnosci mowi dokonalym angielskim, a w sasiednich Niemczech, gdzie wszytko jest dubbingowane, mowia na ogol po angielsku, ale z reguly z tym okropnym, teutonskim akcentem...
      • koloratura1 W Sredniowieczu była konieczna łacina... 01.06.12, 09:03
        najlepszygeorge napisał:

        > Efektem tego absurdu jest to, że w polskich ofertach pracy trudno znaleźć taką
        > gdzie znajomość języka angielskiego nie jest wymagana.

        A cóż w tym dziwnego?
        Skoro angielski to współczesna łacina...
        • najlepszygeorge Re: W Sredniowieczu była konieczna łacina... 01.06.12, 11:51
          Tylko dziwne, że np. w Niemczech, Holandii, Francji, itp. na przeciętne stanowiska jak asystent księgowego angielski nie jest wymagany.
          • koloratura1 Re: W Sredniowieczu była konieczna łacina... 02.06.12, 09:56
            najlepszygeorge napisał:

            > Tylko dziwne, że np. w Niemczech, Holandii, Francji, itp. na przeciętne stanowi
            > ska jak asystent księgowego angielski nie jest wymagany.

            To już ich problem (pracodawców i potencjalnych asystentów księgowych).
      • Gość: m1st Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z ro... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.12, 11:15
        Brednie - autorze spróbuj zdać CPE, nie rozumiejąc ze słuchu czy nie mówiąc dobrze. A potem zdaj relację. Powodzenia.
        Podstawowa sprawa, to kwestia tego kto i jaki certyfikat Ci wydał - bo takie jak wydają szkoły językowe to ja sobie w domu mogę wydrukować i dokładnie tyle samo potwierdzą.
        • najlepszygeorge Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 01.06.12, 11:48
          Tylko co z tego tak naprawdę dla pracodawcy wynika, że masz cert. CPE? W pracach gdzie język jest rzeczywiście potrzebny to pracodawca i tak sam sprawdza znajomość języka, bo CPE wydaje się dożywotnio, czyli możesz mieć cert. choć ostatni raz używałeś języka 11 lat temu.
        • Gość: Tantrum CPE to "proficiency" IP: 194.8.126.* 01.06.12, 14:57
          Czyli w momencie zdawania bardzpo dobra znajomość języka angielskiego.

          Wielu, którzy mają FCE, uważają, że znają angielski biegle. A CFE można zdać dukając. Znam takiego; ma FCE, zdał na "C".
      • Gość: fffff Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z ro... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.12, 11:59
        Co to za różnica jaki masz certyfikat?
        Najważniejsze to się SKOMUNIKOWAĆ.
        Wcale nie musisz prowadzić dysput filozoficzno-teologicznych w tym języku. Wcale twój akcent nie musi przypominać akcentu z Leicestershire z lekką domieszką walijskiego.
        MASZ SIĘ KOMUNIKOWAĆ - to jest cel i to jest najważniejsze. Masz rozumieć proste teksty. MASZ SIĘ NIE BAĆ ODEZWAĆ DO OBCOKRAJOWCA.
        Widzę jednak, że wielu pracodawców oszołomów tego nie rozumie. Naoglądali się filmów, gdzie agent Bourne mówił w 7 językach za każdym razem z poprawnym akcentem i wymagają tego od ludzi. To jest jakaś paranoja.
        Co za różnica, że robisz błędy językowe?
        Myślisz, że Anglicy ich nie robią?
        Myślisz, że używają 12 czasów w swoich konwersacjach?
        Sami walą błędy aż boli. Często słyszę, "I'm not good in spelling" i już. Przecież to oznacza, że Anglik wali błędy ortograficzne (w Polsce bez papierów na dysorto niedopuszczalne) !!!!!

        Tak więc moi drodzy, przestańcie być bardziej angielscy niż Elżbieta 2.
        • Gość: Iwona Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.wellcome.ac.uk 01.06.12, 16:56
          Sami walą błędy aż boli. Często słyszę, "I'm not good in spelling" i już. Przec
          > ież to oznacza, że Anglik wali błędy ortograficzne (w Polsce bez papierów na dy
          > sorto niedopuszczalne) !!!!!
          Nawet jak nie sa dobrzy w spelling to NIGDY nie powiedza in spelling, tylko at spelling...
      • Gość: g Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z ro... IP: *.itime.pl 01.06.12, 13:23
        Bo w durnej Polsce certyfikaty się liczą i tyle sobie powiedzmy. Ktoś, kto na przykład 10 lat był za granicą i codziennie biegle posługiwał się językiem obcym, w praktyce nie ma szans na pracę przy tej osobie, która ma certyfikat, a który dostała, bo wykuła słownictwo i gramatykę na pamięć i zapomniała połowę po egzaminie, a doświadczenia w komunikowaniu się z obcokrajowcami nie ma ŻADNEGO, nie zna dialektów, gwar i żargonów. Dopiero, gdy polski pracodawca będzie patrzył na papierki, zamiast na umiejętności - niech nie narzeka, że zatrudnił nieuka.
        • Gość: ffff Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.12, 13:32
          Prawda. A co gorzej, nie masz papierka nawet nie zaproszą Cię na rozmowę. Skąd w takim razie mają wiedzieć jak ty znasz ten angielski?
        • Gość: ne Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.12, 14:28
          Nieprawda. Certyfikaty niczego nie gwarantują, przynajmniej tam gdzie ten angielski jest naprawdę potrzebny. Ja pracuję w międzynarodowych zespołach, angielski jest językiem "urzędowym", nigdy nikt nie prosił mnie o certyfikat. Którego zresztą nie mam. Sama rozmowa o pracę prowadzona była po angielsku i to najlepszy test.
          Nawiasem mówiąc nie przesadzajcie z tym "biegłym" angielskim. To nie chodzi o to, żeby czytać Szekspira w oryginale i mówić z akcentem z Oksfordu. Chodzi o dogadanie się, komunikację. I tyle.
          • Gość: ola Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.aster.pl 01.06.12, 17:57
            Kilka lat temu zatrudniłam się w jednym z Ministerstw, gdzie otwierano nowy unijny departament. W ogłoszeniu, jak byk stało: wymagana bardzo biegła znajomość angielskiego potwierdzona certyfikatami. Zależało mi wtedy na pracy, w której ma się kontakt z jęz. angielskim, więc odpowiedziałam na ogłoszenie. Posiadam certyfikat CAE. Na rozmowie bardzo podkreślano, że to praca, gdzie jęz. angielski jest podstawą, że tak się cieszą, że znam tak dobrze ten język i takie tam. Praca okazała się beznadziejna, przez półtora roku raz, podkreślam RAZ przyszła do mnie szefowa, abym pomogła jej wypełnić ankietę na jakiś kurs. A w ankiecie: name... surname...sex..., no po prostu żenada.
            • Gość: Ankieter Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.play-internet.pl 02.06.12, 18:23
              I jak odpowiedzialas na pytanie o sex? 'Everey day' or 'only once a week'?
      • truten.zenobi to taka gierka... 01.06.12, 21:04
        pracodawcy kłamią że potrzebny jest JO kandydaci kłamią że znają...
      • Gość: polishnative Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z ro... IP: 195.182.9.* 02.06.12, 06:15
        Świetne rady daje ten art. !!! Zwolnij się z obecnej pracy i jedź na staż. Tylko ciekawe za co będziesz żyć na tym stażu, za 400 GBP na miesiąc? Czy ten portal kiedyś zamieści jakiś sensowny artykuł z życia wzięty, bo do tej pory to żenada !!!
      • Gość: kandydatka Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.187.212.243.static.ttnet.com.tr 03.06.12, 17:35
        No właśnie, dla mnie tez absurdem są te ogłoszenia o pracę.
        W kazdym z tych ogłoszeń jest napisane "dobra znajomość angielskiego". No i tu się zabawa zaczyna. Bo jesli ten angielski będzie potrzebny do prowadzenia prostej korespondencji służbowej i nieskomplikowanych tłumaczeń to średniozaawansowany wystarczy, jesli kandydat będzie musiał np robić bardziej zaawansowane tłumaczenia i np prezentacje w danym języku- tu już przydaje się zaawansowany. Tylko w zadnym ogłoszeniu nie jest napisane, jak bardzo ten angielski będzie potrzebny.
        Jest taka międzynarodowa skala znajomości języka, tylko pracodawcy sami nie wiedza co to jest :).
        Jesli ktoś pisze w ogłoszeniu: wymagana dobra znajomośc angielskiego, to niech nie oczekuje cudów. Ja jestem na poziomie FCE - no i jak widzę że chcą kogoś z dobra znajomością angielskiego, nigdy nie wiem czy aplikować, bo co to właściwie znaczy dobra znajomość ? Dla jednych dobra = komunikatywna, dla innych dobra = biegła. a wystarczyłoby napisac w ogłoszeniu: znajomość angielskiego minimum na poziomie B1 - i wiadomo o co chodzi.
        • Gość: Gosc Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z IP: *.180.90.54.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.06.12, 10:44
          Tylko w wojsku i policji poslugujemy sie szyframi typu B1.
        • truten.zenobi Re: Język obcy w pracy: certyfikaty są, gorzej z 05.06.12, 09:36
          źle podchodzisz do problemu...

          po pierwsze czy faktycznie ta znajomosc jo jest potrzebna?
          po drugie czy pracodawca zamierza za nią odpowiednio zapłacić

          bo tak naprawdę bardzo często to tylko chodzi o zmiękczenie kandydata - pracodawca nie jest w stanie sprawdzić ani tak naprawdę nie potrzebuje tej umiejętności
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka