Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują

    24.08.12, 19:41
    Obiecanki cacanki, a głupiemu radość, to tradycyjna postawa pracodawców wobec ludzi młodych. Przeżyłem to samo, choć może nie w tak skrajnych sytuacjach jak te opisane w artykule.

    Gdy byłem zatrudniony słyszałem, że będę miał świetne perspektywy rozwoju zawodowego. W praktyce mój szef (średni szczebel zarządzania w firmie) mnie na każdym kroku ogranicza, żebym przypadkiem się za dużo nie nauczył. Swoje know-how trzyma dla siebie, a mnie traktuje jako wyrobnika, który nie musi znać sensu swojej pracy, ma ją po prostu wykonać.
    Super kasy mi nikt nie obiecywał, ale wkurza mnie jak firma cienko przędzie, a szef, gdy tylko może bierze roboty dla siebie na fuchy, a nie na firmę. Gdy pojawił się temat ewentualnej podwyżki (której nie widziałem przez 2 lata), choćby niwelującej inflację, pojawiło się na jego twarzy oburzenie, że ktoś w ogóle śmie wprost o to zapytać.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Szatnista Z dobrej pracy sie nie odchodzi... IP: *.net.upcbroadband.cz 25.08.12, 10:45
        z dobrej pracy mozna zostac zwolnionym.

        Jedynym przypaskiem w ktorym pracownik moze sie wycwanic to ten w ktorym pracodawca sporo w niego zainwestuje na samym poczatku - a to jest teraz rzadkosc ...
        • Gość: anus Re: Z dobrej pracy sie nie odchodzi... IP: *.play-internet.pl 26.08.12, 07:33
          przeczytałem i powiem. Zawsze młodzi byli najgłupszą (naiwną) częścią społeczeństwa. Teraz jest promil młodych bardzo zdolnych, a reszta jest najgłupszym pokoleniem jakie pamiętam. Dlaczego? Nie wiem.
      • kropka9991 Brak umiejętności 'miękkich'? 25.08.12, 10:48
        Rekruterzy uwielbiaja podkreślać rolę umiejętności 'miękkich' podczas gdy problem leży w braku umiejętności 'twardych' czyli w ogole umiejętności czegokolwiek co jest wymagane na danym stanowisku. Kandydaci do naszej firmy, spełniając tylko jeden wymóg - ostatni z ośmiu czyli prawo jazdy kat. B - pomijają w ogóle fakt że nie spełniają w żadnym stopniu poprzednich siedmiu wymagań - z których trzy pierwsze są zupełnie kluczowe - i aplikują na stanowisko nie posiadając żadnej wiedzy merytorycznej. A potem zdziwienie że pracodawca nie odpowiada w ogóle na ich aplikacje. Więcej 'twardej' wiedzy a bez umiejętności 'miękkich' się obejdzie.
        • miczum Re: Brak umiejętności 'miękkich'? 25.08.12, 12:09
          Może dlatego, że zdają sobie sprawę, że w dużej części tych ogłoszeń te wymagania są wydumane i kompletnie na wyrost.
        • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Wymagania są z księżyca, więc ludzie je olewają IP: *.jmdi.pl 25.08.12, 15:10
          Wiadomo, że do odbierania telefonów nie potrzeba mgr i trzech języków. Podobnie jak człowiekowi z (solidnym) mgr i znajomością 3 języków nie potrzebna paca na słuchawce za 1200.
        • tajemnicapanstwowa Re: Brak umiejętności 'miękkich'? 25.08.12, 15:47
          praca na recepcji w hotelu z grupy accor - w ogloszeniu same wymagania
          m.in.
          - dyspozycyjnosc (bo zanim nikt nie zrezygnuje z innych osob to Ty jestes na koncu lancucha i odwalasz najczarniejsza robote czyli nocki + telefon)
          - b. dobra znajomosc angielskiego i niemieckiego zwlaszcza w mowie (po czym okazuje sie na rekrutacji, ze niemiecki w ogole nie jest potrzebny, a po przyjeciu na stanowisko nikt na recepcji nawet geby nie potrafi po angielsku otworzyc by cos plynnie powiedziec razem z managerem, ktory rekrutowal na pierwszej rozmowie)
          - odpornosc na stres (wymagania zarzadu hotelu by byly full'e bo wtedy dostaja pieniadze z centrali i nikogo nie obchodzi, ze po prostu nie da sie czasem namowic ludzi na pozostanie noc dluzej)
          - doswiadczenie na podobnym stanowisku (nikt z osob z ktorymi pracowalem nie mial doswiadczenia na recepcji)
          - wyksztalcenie min. studia I stopnia na kierunku turystyka lub podobne (po czym okazuje sie, ze srednie tez nie bylo przeszkoda, a 4 osoby z licencjatami i magistrami nie mialy nic wspolnego z turystyka)
          - znajomosc worda i excela (po czym sie okazuje, ze praca i tak odbywa sie w wewnetrznym systemie hotelowym, a excela jako takiego w ogole sie nie uzywa, a tylko odczytuje z niego tabelki co dzisiaj potrafi chyba kazda mloda osoba)
          - praca w mlodym i dynamicznym zespole (nikt z pierwszej linii razem z kierownikiem nie mial skonczonej 30-tki, a wszystko po to by nie podskakiwali zarzadowi hotelu, a sami sobie rzucali sie do oczu)
          - system motywacyjny i wysokie prowizje (jak zarzadowi sie spodobalo to recepcja dostawala premie za full'a nic innego premiowane nie bylo)

          wiec ja sie pytam po co takie wymagania w ogloszeniach jak grono pracujacych tam osob w 90% w ogole sie nie kwalifikowalo na te stanowisko?

          oczywiscie pierwszy miesiac to okres probny - gdy kierownik-neurotyk uslyszal, ze okres probny jest tez dla pracownika i nie mam zamiaru dalej dla nich pracowac, bo nie podoba mi sie atmosfera ciaglej pogoni i strachu przed zrobieniem czekogokolwiek zle, wyrzygal, ze nigdy wiecej w zadnym hotelu nie bede pracowac i on sie juz o to postara, po czym za pol roku sam sp****l do Anglii co zrobil w tej grupie hotelowej ponoc po raz drugi...

          a to Polska wlasnie - wielu pracowadcow nawet nie zdaje sobie sprawy jak duzo ludzi traca przez zla kadre zarzadzajaca...
          • Gość: xxx Re: Brak umiejętności 'miękkich'? IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.12, 15:58
            Racja.
            Ostatnie zdanie - najważniejsze !
            Jak można ratować firmę jak kierownictwo i cała załoga jest winna i to oni przyczyniają się do tego, że firma "leży".
            Ci co się nie starają zostają w takiej firmie, a ten co się stara wylatuje. Paranoja.
            • Gość: cala Re: Brak umiejętności 'miękkich'? IP: *.onlinehome-server.info 25.08.12, 19:35
              Przykładem jest bumar gdzie kierownictwo co rok dostaje kasę na ratowanie zakładu który do upadku doprowadza. I tak od 20 lat.
          • Gość: sy wyjedż do Niemiec IP: *.unitymediagroup.de 25.08.12, 18:58
            wyjedż do Niemiec. Tu bardzo łatwo dostac pracę w recepcji hotelu. Dużo nie płacą, na początek 1200 na rękę, oczywiscie euro, ale to chyba więcej niz w Polsce.
      • Gość: bbb Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.dynamic.mm.pl 25.08.12, 11:26
        "Szef, by mnie zatrzymać, obiecał awans. Podpisałem nową umowę, ale ani awansu, ani podwyżki nie dostałem." - to znaczy na co ten nieszczęsnik zgodził sie podpisując umowę? Bo nie rozumiem.
        • chavez666 Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 25.08.12, 14:32
          to taki tani "chłyt marketingowy", najpierw obiecują parę złotych więcej, a potem na umowie sobie wpisują co chcą, albo dają kartki do podpisania się "in blanco" i patrzą jak na debila jak 10 innych osób podpisuje, a ty nie

          inny przykład: kolega miał zaraz po studiach zarabiać w średniej wielkości miejcowości 2200, co z pensją żony starczyłoby na styk na kredyt mieszkaniowy, wszystko juz umówione, mieszkanie zaklepane, w banku ugadane, idzie do pracy, a tam mu dają umowę na 1700zł... i jeszcze niech oskarżą go, że ma postawię roszczeniową, tragedia

          jak pracowałem w zagranicznej firmie, to na koniec praktyk szef zaproponował mi pracę i powiedział, że to u nich jest "w dobrym tonie" jak na koniec pracowania za friko się ją proponuje - docenia się zaangażowanie pracownika, widzi jego potencjał, chcą w niego zainwestować, wiedzą, że nie dostaną od razu herosa, ale są w stanie go wychować.... aż sam się zdziwiłem, bo jeszcze w trakcie studiów, byłem w temacie, którym się zajmowałem trochę zielony

          ... a w polskiej firmie? miałem identyczną sytuację, w sensie, ostatnia rozmowa itp; szef miał mnie w ***ie, dla niego "odbębniłem" to co musiałem (w jego oczach, tak to pewnie wyglądało, bo system pracy mają taki, że premiuje wyrobnictwo, a jakikolwiek entuzjazm, który pojawiał się u mnie przy zajmowaniu się zadaniami, w których naprawdę się wykazaywalem, był systematycznie ignorowany),
          on sobie darmowe ZUSiki w kolumienki wpisał i nawet nie podziękował za współpracę, tylko pewnie wrócił do komputera dalej szukać frajerów..... to jest istna plaga, nie ma żadnych przepisów u nas tę kwestię regulujących, a że przedsiębiorca wykorzysta "human resources" do cna, to żeby wydoić z firmy ile się da i zdefraudować jak największa ilość kasy, będzie bez żadnych skrupułów zmieniał darmowych niewolników co 2-3 miesiące, albo im płacił minimalną, obiecując, że moożee... kiedyś, jak Pan Bóg da to może, zaczną szkolić pracowników, zwiększać ich wydajność i normalnie płacić, ale do tego czasu... wolna amerykanka, nepotyzm i niewolnictwo ekonomiczne
          • Gość: Lemingi biegną po kredycik mieszkaniowy przed podjęciem pracy. IP: *.centertel.pl 25.08.12, 15:07
            > inny przykład: kolega miał zaraz po studiach zarabiać w średniej wielkości miej
            > cowości 2200, co z pensją żony starczyłoby na styk na kredyt mieszkaniowy, wszy
            > stko juz umówione, mieszkanie zaklepane, w banku ugadane, idzie do pracy, a tam
            > mu dają umowę na 1700zł... i jeszcze niech oskarżą go, że ma postawię roszczen
            > iową, tragedia

            Pierwsza robota po studiach a matoł poleciał w niedużym mieście po kredycik mieszkaniowy na resztę życia.
            To jest pokolenie przegrane nie na starcie ale już przed startem.
            • chavez666 Re: po kredycik mieszkaniowy przed podjęciem prac 25.08.12, 16:03
              poczytaj komentarz pawelekok, narybek się kończy, ja tu nie wiedzę wojny pokoleń, ale upadek systemu, który zżera własny ogon, przynajmniej w Polsce, w której tak gardzi się młodymi, więc nie będzie tak, że "przegrane" pokolenie będzie zarabiać na emeryturki "wygranego", bo jak ludzie moga się zorganizoać i wymienić myślą, to piramida finansowa ZUS rozpadnie się tak samo jak AG
          • tajemnicapanstwowa Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 25.08.12, 15:51
            dawne miasto wojewodzkie w zachodniej Polsce

            co drugie ogloszenie to przedstawiciel handlowy, a te ktore proponuja jako taka prace to najczesciej okres probny za polowe obecywanej pensji, po czym dziekuje sie delikwentowi i szuka nastepnego jelenia.
          • oelefante Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 26.08.12, 10:23
            Teraz zastanów się, dlaczego za granicą firmę stać na takie "luksusy", a w PL nie.
            Ano dlatego, że:
            - kwota wolna od podatku jest tam znacznie wyższa niż w Polsce,
            - podatki płaci się w tej samej wysokości (procentowo), ale od znacznie wyższych kwot,
            - masz znacznie sprawniejszą administrację, co znakomicie ogranicza koszty firmy,
            - masz znacznie sprawniejsze sądownictwo, co znakomicie ogranicza koszty firmy i ułatwia dochodzenie swoich praw względem nieuczciwych kontrahentów,
            - masz znacznie mniej skomplikowane przepisy, co znakomicie ogranicza koszty firmy.

            SYSTEM jest po prostu inny, bardziej przyjazny. Znany ekonomista Jesus Huerta de Soto, przedstawiciel szkoły austriackiej, przeprowadził w różnych krajach badania, z których wynika, że na całym świecie ludzie pracują podobnie ciężko. Ale to, na ile się wzbogacą, zależy od systemu, w którym żyją. Wiesz, że amerykańska polonia nalezy do najbogatszych mniejszości etnicznych? Polak, który słabo sobie radzi w PL nagle w USA zaczyna robić kasę...

            Dlaczego w PL mamy system jaki mamy? System, który utrudnia życie i przedsiębiorcom i pracownikom? Ano dlatego, że sami tego chcemy, że od 20 lat głosujemy na hołotę z POPiSLDPSL i jak oni się tam w przeszłości nazywali. Zmieniali nazwy, ale to ciągle ci sami ludzie/środowiska/idee.
            A skoro ciągle oddajemy im władzę, to najwyraźniej chcemy, by budowali taki kraj, jaki mamy obecnie.

            chavez666 napisał:

            > ... a w polskiej firmie? miałem identyczną sytuację, w sensie, ostatnia rozmowa
            > itp; szef miał mnie w ***ie, dla niego "odbębniłem" to co musiałem (w jego ocz
            > ach, tak to pewnie wyglądało, bo system pracy mają taki, że premiuje wyrobnictw
            > o, a jakikolwiek entuzjazm, który pojawiał się u mnie przy zajmowaniu się zadan
            > iami, w których naprawdę się wykazaywalem, był systematycznie ignorowany),
            > on sobie darmowe ZUSiki w kolumienki wpisał i nawet nie podziękował za współpra
            > cę, tylko pewnie wrócił do komputera dalej szukać frajerów..... to jest istna p
            > laga, nie ma żadnych przepisów u nas tę kwestię regulujących, a że przedsiębior
            > ca wykorzysta "human resources" do cna, to żeby wydoić z firmy ile się da i zde
            > fraudować jak największa ilość kasy, będzie bez żadnych skrupułów zmieniał darm
            > owych niewolników co 2-3 miesiące, albo im płacił minimalną, obiecując, że mooż
            > ee... kiedyś, jak Pan Bóg da to może, zaczną szkolić pracowników, zwiększać ich
            > wydajność i normalnie płacić, ale do tego czasu... wolna amerykanka, nepotyzm
            > i niewolnictwo ekonomiczne
          • Gość: senior Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.nidzica.vectranet.pl 15.03.14, 10:36
            Ty zamiast stawiać żądania NAUCZ SIĘ WRESZCIE PISAĆ PO POLSKU! Ja bym Cię w ogóle nie zatrudnił z taką polszczyzną ("pracowanie"...). Nadal stawiaj więcej żądań!
      • volkszorn Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 25.08.12, 12:07
        "Studenci, w których zainwestowałem czas i pieniądze, po kilku miesiącach odchodzili bez sentymentów" - napisał. - "Mam dość użalania się nad młodymi". - to pracuj sobie sam! Mamy dosc byc zaprzezani jak konie pociagowe i pracowac na utrzymanie podstarzalej, wypalonej kadry, ktora na dodatek sabotuje nowe pomysly i racjonalizacje, jest przeciwko wdrazaniu nowych technologi. >45 latki na rente a nie blokowac rozwoj spoleczenstwa!

        Mamy dosc pracowac dla chamow i oszustow, ktorzy upokarzaja nasze umiejetnosci i zdolnosci takim glodowym wynagrodzeniem i smieciowymi umowami. Nie mamy zamiaru harowac i jeszcze ponosic cala odpowiedzialnosc a wy sobie w tym czasie budujecie palce i zmieniacie samochody jak rekawiczki!

        Gdzie sie podziewa wasza lojalnosc wy organizatorzy popijaw i propagatorzy "wielkiej rodziny" poza godzinami pracy, gdy dochodzi do zwolnien? Nam sie chce zygac od tej waszej faszystowskiej obludy i chamstwa!

        Mlodzi! Zakladajcie wasze wlasne firmy, wykopcie na bruk tych starych skretynialych chamow ktorzy wysysaja z was energie i wasz zapal !
        • Gość: usak Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.hsd1.ga.comcast.net 26.08.12, 04:00
          "Studenci, w których zainwestowałem czas i pieniądze, po kilku miesiącach odchodzili bez sentymentów"
          To znaczy, ze zainwestowales w nich za duzo czasu, ale za malo pieniedzy.
          Jozef Wassirionowicz Stalin powiedzial: W politikie net sentimentow.
          W businessie tym bardziej.
        • Gość: 46latek Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.12, 09:30
          volkszorn napisała:

          > >45 latki na rente a nie blokowac rozwoj spoleczenstwa!
          >
          > Mlodzi! Zakladajcie wasze wlasne firmy, wykopcie na bruk tych starych skretynia
          > lych chamow ktorzy wysysaja z was energie i wasz zapal !

          Zakładajcie, zakładajcie. Będziecie się nawzajem wysysać (bez podtekstów).

          A twoi rodzice wiedzą, że tak mówisz o ludziach w ich wieku?
      • Gość: r_xxx Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.12, 12:51
        Szanowny pracodawca nie zauważa, że nie tylko on zainwestował. Inwestują obie strony. I obu, jeśli się udało, powinno się to opłacać.
        A często jest tak, że podnosisz kwalifikacje, zwalają Ci na głowę coraz więcej, a finansowo tkwisz tam, gdzie na początku. Trzeba od czasu do czasu zmieniać pracę. Żadna tzw. lojalność się nie opłaca.
        W normalnych firmach może tak, ale normalnych prawie nie ma.
      • Gość: gość Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.12, 12:57
        Jeden z portali Agory. Oferta pracy na umowę zlecenie lub o dzieło. W stałych godzinach (8 h) - minimum od poniedziałku do piątku. Praca w Warszawie. Kilkuetapowy proces rekrutacji. Sporo pracy do wykonania w fazie rekrutacji. Brak feedbacku. Rozmowa o wynagrodzeniu - ośmieszająca rekrutera. Tzw. umowa śmieciowa, niskie wynagrodzenie, pełna dyspozycyjność, brak urlopów i ubezpieczenia. I to nie była oferta stażu! Naprawdę nie widzicie, Drodzy Redaktorzy z GW, że u Was nie jest lepiej? I że krytykując innych pracodawców, zapominacie o swoim koncernie?
        • konto.do.komentarzy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 25.08.12, 16:52
          > Jeden z portali Agory. Oferta pracy na umowę zlecenie lub o dzieło. W stałych g
          > odzinach (8 h) - minimum od poniedziałku do piątku
          Szkoda, że się tym nie zainteresowało nasze państwo. Takie coś to złamanie prawa.

          • tajemnicapanstwowa Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 25.08.12, 17:00
            norma wsrod ogloszen ;)

            ktos majacy duzo samozaparcia moglby od takich jeszcze troche kasy wydebic za celowe obchodzenia prawa :)
      • ulanzalasem Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 25.08.12, 13:36
        Śmieszą mnie pracodawcy i profesorowie, czemu ? Bo to oni przecież zbudowali ten kraj! To nie dzisiejszy 18-20 latek go budował, to nie 25 latek po studiach go stworzył, to nie nawet 32 letni pracownik czy bezrobotny.
        To obecni rodzice i dziadkowie, to obecni pracodawcy, politycy, wyborcy, ale także profesorowie. Dlaczego o tym piszę ? Bo niedawno był przecież list profesora o złych studentach, którzy się nie uczą. Studenci są źli bo się nie uczą, bo ściągają, bo są leniwi, bo nic ich nie interesuje, bo nie potrafią myśleć, nie są kreatywni itd. itp. Fajnie, ale kto stworzył ten system edukacji ? Oni czy pan profesor ? Oni czy ich rodzice i dziadkowie ? Oczywiście, każdy sam odpowiada za siebie, ale dlaczego mamy np. UW, PW, UJ, AGH + kilka innych uniwersytetów i politechnik, które mają jako taki poziom. W takim razie dlaczego rząd, obywatele i profesorowie akceptują to, że z podatków finansuje się dziesiątki beznadziejnych kierunków i uczelni ? Dlaczego ci szlachetni profesorowie nie zorganizują strajku w ramach ratowania poziomu kształcenia ? Dlaczego sami jeździli do "dziur" i dawali tam wykłady olewając tamtejszą młodzież, często na egzamin już nie przyjeżdżali bo za nich odwalał to ich miejscowy "sługus" od czarnej roboty ?!
      • ulanzalasem Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 25.08.12, 13:36
        Czemu rząd płaci za bezwartościowe kierunki na słabych uczelniach ? Niech sobie je uczelnie same finansują, jeśli będzie odpowiedni poziom to ci ludzie wtedy znajdą pracę, ale miejsc powinno być tam nie 100-200, ale 20-40. Wszyscy narzekają, że ludzie wybierają filozofię, ekonomię, administrację, filologię, historię, pedagogikę itp. kierunki...ale ktoś za to płaci, jak student chce studiować taki kierunek niech sobie sam to sfinansuje. Te kierunki można zostawić, ale darmowe studia mogą być np. po wstępnym egzaminie dla 10-20% najlepszych. W ogóle trzeba przejść do płatnego studiowania i finansować je na większości kierunków tylko dla tych, którzy np. po pierwszym roku mają średnią (w zależności od kierunku) nie niższą niż 3,85-4,00 (tylko tutaj pewnie zaczną się oszustwa i to nie tylko studentów, ale także uczelni to nagle ze 100 studentów dostaną pieniądze tylko na 20-30, więc ...im się to nie opłaci!).
        Był też wywiad z reprezentantem Związku Rzemiosła Polskiego czy coś w ten deseń - i co narzeka na brak młodych...ale szkolić to nie ma komu ? I czy gwarantuje pracę, czy może potrzebują pracownika na 3-4 lata za minimalną pensję, a potem ktoś zamknie zakład, pójdzie na emeryturę, a pracownik, co będzie robił :> ? Pracodawcy nie "dostają" odpowiednich pracowników ? A co robią w tej kwestii ? Od 21 lat głosują na tych samych ludzi niezależnie czy to SLD, PiS, PSL czy PO. Zbyt rzadko współpracują z uczelniami (bo o koncernach nie mówię), wymagają zaangażowania, pracy często ponad 8 godzin ( a z dojazdami to potrafi wyjść 11-14h), wymaga się oddania, 3-5 lat doświadczenia w wieku 24-26 lat, kursów, kreatywności, znajomości, wiedzy jak u doświadczonego pracownika, który jest w firmie 8-10 lat.
        Chyba ktoś zapomina, że dostaliśmy to co sami sobie przez tyle lat budowaliśmy, że sami za to odpowiadamy.
        • Gość: 71 Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.12, 16:50
          "Zbyt rzadko współpracują z uczelniami (bo o koncernach nie mówię), wymagają
          > zaangażowania, pracy często ponad 8 godzin ( a z dojazdami to potrafi wyjść 11
          > -14h), wymaga się oddania, 3-5 lat doświadczenia w wieku 24-26 lat, kursów, kre
          > atywności, znajomości, wiedzy jak u doświadczonego pracownika, który jest w fir
          > mie 8-10 lat."
          To trochę jest chyba tak że dają ogłoszenie jakby chcieli podkupić pracownika u konkurencji, tyle że najczęściej oferują mu mniej niż aktualny pracodawca. Nie wiem na co liczą, że pracownik zdecyduje się pogorszyć sobie warunki pracy?
      • Gość: df Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.bynqu1.dynamic.dsl.tele.dk 25.08.12, 13:41
        a ja z drugiej strony -ten problem nie dotyczy jedynie relacji pracodawca/młodociany pracownik ale także relacji pracownik/pracownik. Jakieś dwa lata temu został mi polecony młody, 24 -letni facet. Bez doświadczenia, bez wiedzy, z licencjatem jak na nasze warunki. Był bardzo, niezwykle ambitny i pracowity w porównaniu z innymi. Pracował dniami i nocami - wszystkiego go nauczyłem od zera (branża IT, duży pojekt). Taki układ trwał dwa lata. Po pracy telekonferencja i mozolne uczenie gościa. Sam chciał. Po owych dwu latach facet zaczął mieć pretensje do szefów, że jeszcze nie jest kierownikiem projektu i nie dostał podwyżki. Oczywiście nie uzupełnił wykształcenia kierunkowego, za to coraz bardziej zajmował się politykowaniem, obrabianiem doop współpracownikom przed szefami i vice versa. Po dwu latach nieźle się ustawił. Wymęczył sobie swój zespół jeszcze mniej wykształconych od siebie współpracowników, dla których miał być liderem. Oczywiście, oczekiwał że w dalszym ciągu to ja de facto będę rozwiązywał problemy, obsuwy i nocami ślęczał żeby go nauczać...tylko teraz nieoficjalnie, żeby nikt tego nie widział, żeby w świetle jupiterów mógł błyszczeć "samorodnym" talentem. Jednocześnie facet nagle zaczął się migać, kiedy to ja potrzebowałem jego pomocy, to nieustająco nie miał czasu, "TATA DO NIEGO PRZYJECHAŁ" i inne takie. Nasza współpraca, pomimo usilnego włażenia mi w doopę przez tego pana, skończyła się. Dla mnie była to doskonała nauczka, że nie warto i nie opłaca się pomagać komukolwiek tylko dlatego, że jest młody i niedoświadczony. Mi nikt nie poświęcał swojego czasu, musiałem swoje wysiedzieć a Matką Teresą nie jestem. Mój czas ma cenę, a współcześni młodzi, nie tylko z Polski, to rozpieszczeni "konsumeci" bez zasad, wyznający zasadę "po trupach do celu".
        • Gość: TuToTy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.12, 14:58
          Jesteśmy ambitni, młodzi i chcemy więcej. Nikt nas nie utęperował i dlatego mamy tyle pomysłów i sprawdzamy się na wielu stanowiskach lepiej niż osoby starsze. Z drugiej strony mamy często przerost ambicji i chcielibyśmy rozwijać się szybciej niż możemy. I tu mamy podział. Bo są tacy dla których rozwój = kasa i awans. I są też tacy dla których rozwój oznacza dokształcanie, ciekawe projekty, własne możliwości. Każdą z tych grup można zagospodarować, ale pracodawcy tego nie robią, bo obydwie grupy są dla nich zagrożeniem i wyłamują się ze sztywnego przygotowanego na Waszą - pracodawców schematu. Obecnie pracuje w miejscu gdzie siedzę 8 godzin 5 dni w tygodniu. Taki mam etat. Jednak naprawdę pracuje czasem po 2 godziny dziennie, a czasem po 10 czy 12. Czemu nie mogę przychodzić do pracy wtedy gdy mam coś do zrobienia? Bo mój pracodawca uważa że dzięki temu ma nade mną kontrolę. I nie porozumiemy się w tej kwestii... bo nie możemy, ja nie przekonam jego, on mnie. I siedzę tak bezproduktywnie na forum gazety, a za 2 tygodnie dostaniemy zlecenie i będę robił do 20, oczywiście bez nadgodzin. N
          • Gość: sadddyy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.12, 15:09
            Kolego podpisuję się pod Twoim postem wszystkimi kończynami. Po prostu stosunek pracodawca vs. pracownik jest jednostronny tzn. musisz odsiedzieć swoje 8h, ale jak jest coś więcej to bez słowa i przestrzegania KP zasuwać nawet po 14h....niestety, ale praca dziś to katorga i odwalanie pańszczyzny....ale później wielkie narzekania, że pracownicy są bierni, nieproduktywni....bo przecież pracownik musi wszystko.
            Sory, ale jak pracodawca chce coś ponad 8h i normalnego zakresu pracy to niech też daje w zamian coś extra, a nie że pracownik posiedzi zawsze, ale jak potrzebuje jeden dzień urlopu to już robią wielką łaskę...

            Jednak będzie coraz gorzej bo bezrobocie rośnie lawinowo....
      • Gość: no no no Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.toya.net.pl 25.08.12, 13:53
        Przy rozmowie o podwyżkę usłyszałam od pracodawcy argument, że jestem za młoda, żeby zarabiać, nawet nie tyle samo co osoba na takim samym stanowisku, ale chociaż ponad połowę pensji tej osoby. Osoba na tym samym stanowisku, robiąca znacznie mniej niż ja dostaję ponad dwukrotnie wyższą pensję za staż w firmie( staż w latch, bo doświadczenie ma kiepskie, czasem muszę ją poprawiać i pomagać jej w prowadzeniu projektu!!!) Pytając się o podwyżkę podkreśliłam co nowego wniosłam do firmy ( 2 lata pracy), jak wyglądają proporcje zadań wykonywanych przeze mnie względem drugiej osoby, ale jestem za młoda, żeby móc zarabiać większe pieniądze, bo po co mi one??!! Trudno jest się dziwić młodym, że szukają nowych miejsc pracy gdzie będą traktowani na równi z innymi. Ja po tej rozmowie straciłam swój zapał do pracy. Dlaczego firma ma zarabiac głównie na mojej pracy, a pieniądze za to trafiają do ludzi, którzy po prostu od lat, siedzą (dosłownie) w firmie.
      • pawelekok Moja firma 25.08.12, 15:11
        Mam 53 lata. Pracuję w tej samej firmie od lat ponad 25 (trudno to sobie wyobrazić we współczesnych realiach, ale jak się uwzględni, że przy prywatyzacji firmy nowy właściciel kupił ją z dobrodziejstwem inwentarza, czyli między innymi ze mną, to wszystko zrobi się jasne, kupił mnie z ciągłością zatrudnienia). Nietrudno się domysleć, że pracuję dla korporacji, a nie polskiego prywaciarza. Pamiętam czasy najróżniejsze, typowy PRL, jego kryzys, przekształcenia w firmie nowego właściciela, czasy dołka i sukcesów. Pamiętam pracę na upadający polski rynek i pracę na wznoszący sie eksport. Mało kto ma takie doświadczenia jak ja. W swojej firmie piastowałem najróżniejsze stanowiska, łatwiej czasem powiedzieć czego nie robiłem, niż co robiłem. W tej prywatnej firmie bywało bardzo różnie, ale mniej więcej od 10 lat uporządkowała zarządzanie i politykę działania.

        Ale generalnie potwierdzam, ze to na co mlodzi się skarżą, ma miejsce na polskim rynku pracy. Aczkolwiek w mojej firmie niekoniecznie. Od wielu lat firma wyławia młode talenty jeszcze na studiach. Daje im szanse, owszem na stażu i pierwszym zatrudnieniu płaci mało. Co nie znaczy, że ich wykorzystuje. Nie każdy wie o tym, że nawet najlepszy fachowiec potrzebuje czasu by się wdrożyć na nowym miejscu pracy i dopiero potem jego praca przynosi zyski pracodawcy, ktory wcześniej do takiego pracownika dokłada. Wiekszość studenckich stażystów dostaje i przyjmuje oferty pracy. Większość się potem sprawdza i zarabia coraz lepiej. Niektórzy się nie sprawdzają, niektórzy z nich nadal pracują, ale nie zarabiają zbyt wiele. Jeszcze inni sprawdzają się aż zbyt świetnie, a firma nie jest w stanie zaoferować im adekwatnego stanowiska i wynagrodzenia, przecież nie można wywalać wszystkich najlepszych z zasługami tylko dlatego, że znaleźli równorzędnych rywali. Ci młodzi świetni ale niecierpliwi i ambitni odchodzą do innych firm za dobre pieniądze, lepsze niż oferowane im w naszej firmie. Zazwyczaj bez wzajemnych pretensji, chociaż w przeszlości bywało z tym różnie.

        Ostatnio mamy problem w znalezieniu tego narybku. Firma się rozrasta, a o pracownika coraz trudniej. Dobrzy zarabiają już naprawdę dobre pieniądze i są wzajemnie podkradani z firmy do firmy. Ale ci dobrzy to wcale nie są, tak jak dawniej między innymi absolwenci wyższych uczelni. Ci ostatni są coraz słabsi. Poważne, niedopuszczalne luki w podstawach wykształcenia. Wygórowane żądania i równocześnie widoczny gołym okiem brak chęci do nauki i rozwoju. Egoizm i niezdolność do współpracy w grupie. Ciemno to widzę. Z każdym rokiem jest coraz gorzej. To efekt dwu rzeczy moim zdaniem: reformy edukacji, która ja spłyciła, oraz wygodnictwo mlodych, którym się w dupach przewraca.
        • Gość: ffff Re: Moja firma IP: *.toya.net.pl 25.08.12, 18:20
          Mądrze nawet pisałaś ale to ostatnie zdanie... 53 lata i takie prostactwo?
          • Gość: weryfikator No ba... IP: 2.28.220.* 25.08.12, 20:53
            ...powinien napisac rzyci.
            • Gość: Macho Re: No ba... IP: *.myslenice.net.pl 25.08.12, 22:52
              Ale wtedy wylazłoby, że to mieszkaniec Galicji.
              • Gość: wikipedia Re: No ba... IP: 2.26.205.* 26.08.12, 11:55
                Do uslug ;)
        • truten.zenobi jakie "w dupach przewraca"? 26.08.12, 16:20
          czy uważasz pensje która pozwoli na samodzielność i życie na odpowiednim poziomie cywilizacyjnym za wygórowane oczekiwania?


          oczywiście zdaję sobie sprawę z tego ze z punktu widzenia pracodawcy to wygląda ździebko inaczej... ale nie jest to wina ani pracownika ani pracodawcy że istnieje gigantyczna różnica pomiędzy wydatkami związanymi z zatrudnieniem a płacą na rękę,
          że ceny towarów zawieją wysokie podatki a więc płaca nie starcza na zbyt wiele...
      • tajemnicapanstwowa Re: te wasze racjonalizacje to mozna o kant dupy 25.08.12, 16:21
        jakby pracodawcy byli wobec pracownika uczciwi to w druga strone byloby tak samo.

        a jezeli obiecuje sie pracownikowi zlote gory, haruje on na takiego prezesa po czym ten sam prezes mowi, ze kadra jest do niczego to wybacz, ale ja zapalu do pracy bym nie mial tym bardziej, ze dzisiaj plaga jest pracowanie "na zlecenie" bez prawa do urlopu czy czegokolwiek innego, choc praca ma wszelkie przeslanki umowy o prace...

        jak to inaczej nazwac jak nie wyzyskiem? i pracodawcy jeszcze maja czelnosc powiedziec, ze pracuja dla niego debile/idioci itp. jak ktos nie ma motywacji do pracy ze strony pracodawcy to tak niestety jest...
      • tajemnicapanstwowa Re: Bo w Polsce panuje kult siwego łba. 25.08.12, 16:40
        zaraz zaraz...

        placa dogadywana najpierw. i najczesciej zawsze jest nieadekwatna do wymagan, bo taki mamy rynek, ze jak nie wezmiesz nawet najnizszej krajowej to drugi za Toba te oferte przyjmie z pocalowaniem reki.

        nie wazne, ze placa jest nieadekwatna. dzisiaj niestety trzeba brac co sie nawinie i bez sentymentow odchodzic jak ma sie lepsza propozycje. bo prawda jest niestety taka, ze Polscy "menageo" za bardzo ostatnio szarzuja i mysla, ze moga wszystko...
      • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Nie obraziłem cię, babciu. IP: *.jmdi.pl 25.08.12, 16:59
        Poczuwasz się do bycia autorytetem od wszystkiego po 4 klasach gminnej podstawówki? Zwykle nie odpowiadam na chamstwo, ale zrobię wyjątek, żeby zburzyć twoje kruche poczucie własnej wartości oparte na wieku. Już jestem "stary" (tzn. nie jestem pokoleniem fejsbuka i mam parę siwych włosów). Mam w życiu to, co chcę i nie utrudniam młodym- niech sobie budują świat, jaki chcą i ścigają się między sobą o "złote kalesony". Na razie jeszcze mam siłę- podróżuję i uprawiam hobby. Jak nie będę już w stanie, to chętnie przeniosę się do luksusowego domu starców, gdzie będą mi gotować, prać i podcierać dupę w razie potrzeby. Nie miałbym sumienia obarczać tym moich dzieci, tak jak moi rodzice nie obarczyli tym mnie. Ty, rozumiem, narobiłaś sobie dzieci żeby mieć darmową służbę na starość?
        • Gość: alwinia nie jestew twoją "babcią" IP: 78.9.31.* 26.08.12, 12:07
          śmieciu niedouczony po marketingu w Koziej Wólce! Takich buców jak ty kieruje się do rozładowywania palet w "Biedronce" do czego innego się nie nadajecie. Analfabeci. Najprostsze pismo napisane RĘCZNIE roi się od ordynarnych błędów! - Tłuku.
      • Gość: A Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: 89.126.101.* 25.08.12, 17:33
        Tak się robi niestety wszędzie na świecie, wszędzie młodzi mają takie problemy.
        Niestety nastała nowa moda wśród managementu wyższego szczebla, zwłaszcza w korporacjach amerykańskich - tzw. "mentalnóść szkoły średniej" - popieranie swoich i tylko swoich. Szefowie na samej górze przychodzą do pracy dla przyjemności. Pracę ich i firmy organizują menagerowie średniego szczebla. Poniżej nich są zwykli wyrobnicy, potrafiący więcej niżich szefowie. Ale oni to ignorują. Nie ważne jest ile potrafisz i jakie masz zdolności nawet najlepsze - najważniejsze czy jesteś "swój " czy nie,czyli czy idziez z szefem na piwo po pracy. A jeżeli taki dostrzeże Twoje umiejętności, to zrobi wszystko aby zabić w Tobie kreatywność, wiarę we własne możliwości.
        Cośjest nie tak, świat zaczyna funkcjonować właśnie wg takiego schematu. A ludzi, którzy cięzko pracują na bonusy swoich szefów traktuje się jak właśnie "plug in plug out".
      • Gość: hater Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.static.espol.com.pl 25.08.12, 19:02
        w tym chorym kraju gdzie kruluje glupota, kazdy kazdego oszukuje i okrada
        • Gość: hater Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.static.espol.com.pl 25.08.12, 19:03
          i zeby nie bylo, ze nie umie pisac: 0 sie zacina.
      • Gość: waldi_46 Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: 78.9.154.* 25.08.12, 20:44
        najlepszą karą dla tych pseudo biznesmenów którzy w tym burdelu prawnym wykorzystują młodych będzie lincz na takim śmieciu to odstraszy innych przedsiębiorców .
        • Gość: Macho Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.myslenice.net.pl 25.08.12, 22:49
          Zabrakłoby miejsca w trupiarni...
      • Gość: weryfikator Dlaczego? Niech mi ktos wyjasni. IP: 2.28.220.* 25.08.12, 20:56
        Dlaczego? Niech mi ktos wyjasni, dlaczego na przyklad w takim UK, niemal kazde ogloszenie o prace ma albo oznaczona stawke godzinowa, albo wynagrodzenie miesieczne, albo roczne. Dlaczego w Polsce nie ma takiego "zyczaju"? Firmy sie boja? Jacys buszmeni...?
        • Gość: Macho Re: Dlaczego? Niech mi ktos wyjasni. IP: *.myslenice.net.pl 25.08.12, 22:49
          Po oferowanym poziomie płac można zorientować się co do kondycji firmy.
          • Gość: weryfikator Re: Dlaczego? Niech mi ktos wyjasni. IP: 2.26.175.* 26.08.12, 11:29
            No tak, tez prawda, smutna, ale prawda.
      • Gość: pracodawca Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.08.12, 20:57
        Problemem większości młodych po studiach jest to, że wydaje im się tylko, że coś potrafią i są dużo warci a nie znają podstawowych realiów funkcjonowania świata.

        Podczas rekrutacji przeprowadzanych u siebie kilkakrotnie przekonałem się, że znalezienie pracownika dobrego nawet do względnie prostych zadań to rosyjska ruletka, bo cech takich jak podstawowa rzetelność i sumienność to ze świeczką szukać a to, co jest od razu widoczne to rządanie 2500 PLN netto od razu + podwyżka >3k PLN po okresie próbnym za którymi to chęciami zarobkowania nie idą ani kwalifikacje ani chęć do wysiłku.

        Za wymaganiami finansowymi poza cechami osobowości nie idą też umiejętności. Ile to razy musiałem zadanie powierzone młodemu, niesprawdzonemu jeszcze pracownikowi kończyć samemu, bo pracownik to koncertowo spieprzył - łatwo mówić, że to błąd w zarządzaniu, gorzej, że produkt trzeba oddać a klient nie ma najmniejszej ochoty się zastanawiać nad problemami "rozwoju zawodowego młodej kadry".

        Niestety ten związek przyczynowo-skutkowy dla mało którego młodego pracownika jest czymś oczywistym w szczególności dla świeżo wyprodukowanych magistrów po pożal się Boże kierunkach. Takie żale jak ten pt. "pracodawcy obiecują a później wyrzucają" wywołują u mnie mdłości i obrzydzenie, bo sytuacje znam: z jednej strony wydaję polecenie licząc na ambicję i chęć walki młodego pracownika przy czym oczywiście obiecuję, że firma może oferować fajną robotę z perspektywami a z drugiej od takiego pracownika otrzymuję w zamian g*wno, roszczenia płacowe i krzyk o pracę w godziwych warunkach od 8:00 - 16:00.

        Aby nie było nieporozumień: "świeżakom" daję takie polecenia, że można je wykonać przez człowieka względnie mało doświadczonego, tylko trzeba woli walki - usiąść, rozgryźć problem i wykonać - trudno jednak u "świeżaka" doświadczyć woli pozostania kilku godzin extra w pracy ( niezbędne u ludzi nie posiadającej wiedzy i praktyki ) by nadrobić brak wydajności, bo ten sobie akurat wymyślił, że z jednej strony będzie porządna płaca i praca przez 8 godzin + perspektywy i nijak mu w smak, że jest cienki i musi się wysilić, aby to jakoś skompensować,

        Pracodawca
        • Gość: sadddyy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.12, 23:32
          > Problemem większości młodych po studiach jest to, że wydaje im się tylko, że co
          > ś potrafią i są dużo warci a nie znają podstawowych realiów funkcjonowania świa
          > ta.

          w UE czy w kraju? Młodzi mają wielu znajomych zagranicą i chcą takich samym standardów tutaj

          > Podczas rekrutacji przeprowadzanych u siebie kilkakrotnie przekonałem się, że z
          > nalezienie pracownika dobrego nawet do względnie prostych zadań to rosyjska rul
          > etka, bo cech takich jak podstawowa rzetelność i sumienność to ze świeczką szuk
          > ać a to, co jest od razu widoczne to rządanie 2500 PLN netto od razu + podwyżka
          > >3k PLN po okresie próbnym za którymi to chęciami zarobkowania nie idą ani
          > kwalifikacje ani chęć do wysiłku.

          Młodzi mają znajomych, rodzeństwo, które podpowie prostą zasadę - tyle ile da pracodawca tyle będziesz zarabiał od początku tyle też będziesz miał za 3-4 lata. Ja w pierwszej pracy zarabiałem 1300-1400 pln (centrala korporacji - analizy finansowe) po 2,5 roku pracodawca zaoferował podwyżke, ochy i achy i nagle 1550pln....odszedłem :)


          > Za wymaganiami finansowymi poza cechami osobowości nie idą też umiejętności. Il
          > e to razy musiałem zadanie powierzone młodemu, niesprawdzonemu jeszcze pracowni
          > kowi kończyć samemu, bo pracownik to koncertowo spieprzył - łatwo mówić, że to
          > błąd w zarządzaniu, gorzej, że produkt trzeba oddać a klient nie ma najmniejsze
          > j ochoty się zastanawiać nad problemami "rozwoju zawodowego młodej kadry".

          Też moje ulubione. Nie pokażemy Ci systemów, nie pokażemy dokumentacji, nie pokażemy jak było robione w przeszłości - ale ty! to masz zrobić! i najlepiej za godzinę. Pracownika trzeba wyszkolić, a nie wymagać cudów...

          > Niestety ten związek przyczynowo-skutkowy dla mało którego młodego pracownika j
          > est czymś oczywistym w szczególności dla świeżo wyprodukowanych magistrów po po
          > żal się Boże kierunkach. Takie żale jak ten pt. "pracodawcy obiecują a później
          > wyrzucają" wywołują u mnie mdłości i obrzydzenie, bo sytuacje znam: z jednej st
          > rony wydaję polecenie licząc na ambicję i chęć walki młodego pracownika przy cz
          > ym oczywiście obiecuję, że firma może oferować fajną robotę z perspektywami a z
          > drugiej od takiego pracownika otrzymuję w zamian g*wno, roszczenia płacowe i k
          > rzyk o pracę w godziwych warunkach od 8:00 - 16:00.

          No co ? pracownicy wymagają KP to są bee? No to wytłumaczę jak zrobiłem mojemu szefowi kiedyś....umowa o pracę to umowa na wykonywanie określonej pracy w określonych godzinach czyli np. 8-16...ważny interes pracodawcy może mi nakazać pozostać w nadgodzinach. A co robią pracodawcy? Nadmiar obowiązków (nie do zrealizowania w 8h), darmowe nadgodziny i czasami mam wrażenie jakby umowa o pracę pomyliła się z umową o niewolnictwo - telefony po godzinach, naciski żeby przyjść w weekend itd. a najlepiej za darmo....

          > Aby nie było nieporozumień: "świeżakom" daję takie polecenia, że można je wykon
          > ać przez człowieka względnie mało doświadczonego, tylko trzeba woli walki
          > ] - usiąść, rozgryźć problem i wykonać - trudno jednak u "świeżaka" doświadczyć
          > woli pozostania kilku godzin extra w pracy ( niezbędne u ludzi nie posiadające
          > j wiedzy i praktyki ) by nadrobić brak wydajności, bo ten sobie akurat wymyślił
          > , że z jednej strony będzie porządna płaca i praca przez 8 godzin + perspektywy
          > i nijak mu w smak, że jest cienki i musi się wysilić, aby to jakoś skompensowa
          > ć,

          Pewnie po godzinach za darmo co ? Bo pracodawcy nie chce sie szkolic...jeszcze czego i to wszystko za 1500 do ręki (o ile :))


          I na zakończenie. Obecnie od paru lat mam okazję pracować dla różnych pracodawców. Pracę z racji wiecznych problemów z nadmiarem obowiązków, braku szkoleń, oczekiwania do pracy po 14h na dobę (najlepiej jeszcze w likendy) - zmieniam co 1,5 roku....i chyba pora pomyśleć o zagranicy..
          • Gość: trevik Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.08.12, 00:06
            > w UE czy w kraju? Młodzi mają wielu znajomych zagranicą i chcą takich samym sta
            > ndardów tutaj

            Jak rozumiem wymagasz podobnej pensji w kraju, co w rozwiniętych państwach Europy całkowicie ignorując potężną różnicę w wydajności tu i tam?
            Pisałem już o nieznajomości realiów funkcjonowania świata i młodych - sam widzisz po sobie jak to wygląda...

            > Pracownika trzeba wyszkolić, a nie wymagać cudów...

            Z nikogo uczonego nie zrobiono. Pracownik albo będzie miał dążenie do posiadania wiedzy i umiejętności, albo nie. Ja nie piszę o braku mojej woli do szkolenia a o bierności, mierności i roszczeniowości.

            > Pewnie po godzinach za darmo co ? Bo pracodawcy nie chce sie szkolic...jeszcze
            > czego i to wszystko za 1500 do ręki (o ile :))

            Ja lepiej płacę, ale jak widzę przepłacam.
            Zdradzę Tobie największą tajemnicę zarządzania ( tą, o której nie mówi się ludziom, aby ich z równowagi nie wyprowadzać ): jak ktoś jest miernym obibokiem wymagającym ostrego nadzoru to nie wolno mu płacić, bo mu się zacznie nawet wydawać, że jest dobry i do lenistwa podszytego miernością dojdzie arogancja, bezczelność i roszczeniowość. Znam wielu dobrych - żaden 1500 do ręki nie zarabia.

            T.
            • Gość: sadddyy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.12, 00:36
              > Jak rozumiem wymagasz podobnej pensji w kraju, co w rozwiniętych państwach Euro
              > py całkowicie ignorując potężną różnicę w wydajności tu i tam?
              > Pisałem już o nieznajomości realiów funkcjonowania świata i młodych - sam widzi
              > sz po sobie jak to wygląda...

              Pensji normalnej czyli w granicach 3k (dodam tylko, że w ostatniej pracy miałem 5k) i normalnego traktowania, czyli: nadgodziny absolutnie niezbędne i obowiązki na 8h...ja moją pracę za 5k też zmieniłem, bo po prostu się nie dało pracować wiecznie po 12-14h i naciski na łikend (w okresie letnim - jak człowiek raz w roku może posiedzieć w ogródku) - no więc wybacz....o obciąeniu umysłowym nie wspomnę....Moi koledzy - którzy mieli głowę na karku pojechali tam...kasy mają więcej a pracują 8h...a co do młodych to właśnie przez brak normlanych warunkow pracy tracicie zdolnych ludzi a zostają wam takie cwaniaczki, które wymiguja sie od pracy...przerobilem to w niejednej firmie na wlasnej skorze.

              Dla mnie wniosek jest prosty lepiej byc totalnie biernym i czekac az szef kaze...i zgadnij dlaczego?


              > Z nikogo uczonego nie zrobiono. Pracownik albo będzie miał dążenie do posiadani
              > a wiedzy i umiejętności, albo nie. Ja nie piszę o braku mojej woli do szkolenia
              > a o bierności, mierności i roszczeniowości.

              Ale nie kosztem nadgodzin....ok płać mniej przez pół roku...takie coś rozumiem - niech gość dostaje nawet minimalna czyli ok 1200 do ręki, ale po pół roku jak jest wydajny płać normlanie...daj mu 2k do ręki - a kurcze niestety u mnie to zawsze wygladalo tak, że dawano masakryczny zakres obowiazkow i radz se sam....potem ludzie sa wypaleni i staja se bierni...


              > Ja lepiej płacę, ale jak widzę przepłacam.
              > Zdradzę Tobie największą tajemnicę zarządzania ( tą, o której nie mówi się ludz
              > iom, aby ich z równowagi nie wyprowadzać ): jak ktoś jest miernym obibokiem wym
              > agającym ostrego nadzoru to nie wolno mu płacić, bo mu się zacznie nawet wydawa
              > ć, że jest dobry i do lenistwa podszytego miernością dojdzie arogancja, bezczel
              > ność i roszczeniowość. Znam wielu dobrych - żaden 1500 do ręki nie zarabia.

              Co do stylów hmmm przerobiłem dwa typy szefów - własnie taki ktory nikogo nie chwalil i taki ktory chwalil za wszystko :) Ja powiem szczerze ja pochwaly, papierki, nagrody (w postaci dyplomu), czy pochwaly do akt (wow jak to brzmi!) mam gdzieś i wiele ludzi majacych przynajmniej >roku doswiadczenia tez - kazdy chce po prostu normlanych warunkow pracy - tak jak na zachodzie - z proporcjonalna rzecz jasna pensja....no ale niestety co smutne jak sie okazuje - nie wazne czy kasuje 1200 czy 5k to i tak przewaznie zasuwasz po 14h....
              • Gość: trevik Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.08.12, 10:36
                > Dla mnie wniosek jest prosty lepiej byc totalnie biernym i czekac az szef kaze.
                > ..i zgadnij dlaczego?

                Bo chcesz być usprawiedliwiony przed samym sobą, że nie chce się Tobie rozwijać i pracować?

                > Ale nie kosztem nadgodzin....ok płać mniej przez pół roku...takie coś rozumiem
                > - niech gość dostaje nawet minimalna czyli ok 1200 do ręki, ale po pół roku jak
                > jest wydajny płać normlanie...daj mu 2k do ręki

                Na samym starcie pracownikowi obiecującemu z dobrymi papierami po sensownej szkole i z dobrymi ocenami po stażu 2k do ręki trzeba dać, bo nie chce nawet próbnego zaczynać. Po okresie próbnym dać trzeba więcej a jak nie wyjdzie z człowiekiem to podliczasz straty i bierzesz następnego i tak aż do skutku. Nadzieja w tym, że prędzej, czy później ( z reguły później - to jest proces dla wytrwałych niestety) przychodzi pracownik, który zaczyna być sensowny - po wielu rekrutacjach, dziesiątkach rozmów i setkach przeczytanych dokumentów aplikacyjnych.

                Płacenie pomaga w małym stopniu a nawet widzę, że często szkodzi i napisałem poprzednio dlaczego. Oglądanie pracowników to jak sztuka w teatrze - pierwsze przedstawienie zaczyna się już gdy kandydat przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną a później zespół zaczyna się rozkręcać grając jasełka przed sobą wzajemnie a z totalnym zaangażowaniem przed szefem. Określenie wydajności jest proste przy stanowiskach, gdzie zadania się duplikują albo są proste i łatwo można określać oczekiwane tempo ich realizacji - często wychodzi, że jednemu pracownikowi idzie zdecydowanie lepiej i szybciej niż drugiemu; czasem nawet kilkakrotnie szybciej załatwia skomplikowane sprawy.

                Niestety w małych firmach określanie wydajności nie jest proste, gdy stanowiska są pojedyncze, mają charakter administracyjny a szef ( właściciel ) też musi pracować a nie tylko ludzi w biurze doglądać.
                Dodam, że np. pracujących fizycznie jest szefowi nieporównywalnie łatwiej oceniać, bo zostawiają po sobie dzieła, które wymagają tylko rzutu oka jak zostały wykonane, szybkiego wyliczenia jak długo to trwało i ile firma zarobiła i wydajność jest jak na czarno na białym - weryfikacja klienta bezcenna ( ten nam niezawodnie przekaże, co kto spieprzył, nawet jak coś się przeoczy ). Z pracownikami biurowymi, zwłaszcza rozliczanie z bardziej złożonych zadań potrafi być gehenną. Tu piszę o tej drugiej grupie.

                > kazdy
                > chce po prostu normlanych warunkow pracy - tak jak na zachodzie

                Ja również chciałbym rynku z taką siłą nabywczą jak na zachodzie, takich stóp procentowych w banku jak na zachodzie, takiej infrastruktury jak na zachodzie, takiej kultury urzędniczej jak na zachodzie i tak wyedukowanych pracowników po szkole jak na zachodzie. Rozumiem, że to należy przyjąć, że w Polsce powyższych nie mam, ale co tam - pracownikom powinienem i tak płacić jak na zachodzie, bo mają roszczenia i już?

                T.
                • Gość: sadddyy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.12, 11:46
                  > Dla mnie wniosek jest prosty lepiej byc totalnie biernym i czekac az szef
                  > kaze.
                  > > ..i zgadnij dlaczego?
                  >
                  > Bo chcesz być usprawiedliwiony przed samym sobą, że nie chce się Tobie rozwijać
                  > i pracować?

                  Widzę, że trochę za dużo książek przeczytałeś n/t motywacji i rozwoju pracowników. Otóż obecnie szukam miejsca gdzie będę mógł spokojnie pracować i się realizować. Jednak to niemożliwe, bo pokazanie zaangażowania oznacza, że za chwilę taki pracodawca pomyśli - "dobry jest" - "dostanie więcej ambitnych zadań" no i się zaczyna zabawa - pracuję później za 2-3 osoby a w okresie wakacyjnym zastępuje połowę działu. Chcąc nie chcąc z takiej pracy musisz odejść (tłumaczenia szefowi oczywiście nigdy nie pomagały). Zauważyłem więc, że postawa robić jak najdłużej "swoją" robotę i czekać aż szef każe paradoksalnie pozwala pracować dłużej u danego pracodawcy.

                  Co do mojego rozwoju - sory ale mam dość - wiem, że nie warto i wiem że później będę musiał się zwolnić, bo zaczną mnie wykorzystywać. Co do umiejętności to jestem specjalistą od controllingu, który zna 3 języki programowania (więc mogę sobie sam napisać narzędzia) ponadto znam biegle angielski i b.dobrze niemiecki. Obecnie do programowania i niemieckiego się nie przyznaje :) Jak pracodawca to zauważył to nie dość, że pracowałem w controllingu to jeszcze pisałem "coś" na produkcję i przychodzili do mnie z niemieckimi dokumentami, aby im pomóc (oczywiście pracodawca kazał mi im pomagać). Więc błagam.....skończmy z tym "rozwojem", bo prawda jest bolesna, ale taka, że im mniej umiesz tym łatwiej będzie ci w pracy....


                  > Płacenie pomaga w małym stopniu a nawet widzę, że często szkodzi i napisałem po
                  > przednio dlaczego. Oglądanie pracowników to jak sztuka w teatrze - pierwsze prz
                  > edstawienie zaczyna się już gdy kandydat przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną a
                  > później zespół zaczyna się rozkręcać grając jasełka przed sobą wzajemnie a z t
                  > otalnym zaangażowaniem przed szefem. Określenie wydajności jest proste przy sta
                  > nowiskach, gdzie zadania się duplikują albo są proste i łatwo można określać oc
                  > zekiwane tempo ich realizacji - często wychodzi, że jednemu pracownikowi idzie
                  > zdecydowanie lepiej i szybciej niż drugiemu; czasem nawet kilkakrotnie szybciej
                  > załatwia skomplikowane sprawy.
                  > Niestety w małych firmach określanie wydajności nie jest proste, gdy stanowiska
                  > są pojedyncze, mają charakter administracyjny a szef ( właściciel ) też musi p
                  > racować a nie tylko ludzi w biurze doglądać.
                  > Dodam, że np. pracujących fizycznie jest szefowi nieporównywalnie łatwiej oceni
                  > ać, bo zostawiają po sobie dzieła, które wymagają tylko rzutu oka jak zostały w
                  > ykonane, szybkiego wyliczenia jak długo to trwało i ile firma zarobiła i wydajn
                  > ość jest jak na czarno na białym - weryfikacja klienta bezcenna ( ten nam nieza
                  > wodnie przekaże, co kto spieprzył, nawet jak coś się przeoczy ). Z pracownikami
                  > biurowymi, zwłaszcza rozliczanie z bardziej złożonych zadań potrafi być gehenn
                  > ą. Tu piszę o tej drugiej grupie.


                  No tak coś w tym jest, że fizycznych łatwiej ocenić...chociaż nie wiem jak to wygląda z tej strony, bo fizycznie nigdy nie pracowałem.



                  > Ja również chciałbym rynku z taką siłą nabywczą jak na zachodzie, takich stóp p
                  > rocentowych w banku jak na zachodzie, takiej infrastruktury jak na zachodzie, t
                  > akiej kultury urzędniczej jak na zachodzie i tak wyedukowanych pracowników po s
                  > zkole jak na zachodzie. Rozumiem, że to należy przyjąć, że w Polsce powyższych
                  > nie mam, ale co tam - pracownikom powinienem i tak płacić jak na zachodzie, bo
                  > mają roszczenia i już?

                  Zrozum, że ja nie chcę kupy pieniędzy i nic do roboty, ale jedynie do przestrzegania KP :)
                  • Gość: trevik Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.08.12, 14:27
                    > "dobry jest" - "dostanie więcej ambitnych zadań" no i s
                    > ię zaczyna zabawa - pracuję później za 2-3 osoby a w okresie wakacyjnym zastępu
                    > je połowę działu.

                    I w tym momencie jest wybór:
                    a) zacząć się żalić i odejść z pracy nic nikomu nie mówiąc, ew. wcześniej robiąc pracodawcy na złość
                    b) zasygnalizować pracodawcy problem, że nie chcesz robić nadgodzin za baranów
                    c) grzecznie upomnieć się o pieniądze, jakie należą się z tytułu tego, że potrafisz pracować za trzech - uwierz, że racjonalny pracodawca woli jednego dobrego niż trzech baranów o tej samej wydajności, nawet w skrajnym wypadku za te same pieniądze ( choć trzeba się liczyć, że pracodawca też będzie chciał mieć bonus z tego, że jesteś dobry, więc x3 nie uda się raczej otrzymać ) - nie potrzebuje tyle biura, ma dobre morale w zespole, bo nie ma w nim miernot, ma niższe koszty nadzoru, ale też duże uzależnienie od osoby na której nie tylko jemu zależy...

                    > Co do mojego rozwoju - sory ale mam dość - wiem, że nie warto i wiem że później
                    > będę musiał się zwolnić, bo zaczną mnie wykorzystywać.

                    Nie wiem skąd wziąłeś "nie warto"??? Twoja praca jest towarem a dobry towar zawsze można lepiej sprzedać niż kiepski. Oczywiście zakładam racjonalność pracodawców a z tym w Polsce też bywa kłopot i mam tego świadomość.

                    > prawda jest bolesna, ale taka, że im mniej umiesz tym łatwiej będzie ci
                    > w pracy....

                    Na pewno łatwiej będzie wylecieć.

                    > Zrozum, że ja nie chcę kupy pieniędzy i nic do roboty, ale jedynie do przestrze
                    > gania KP :)

                    KP w małych firmach jest czasem szalenie trudny do przestrzegania. Te przepisy pisano pod duże, uzwiązkowione molochy i urzędy a mała firma ma czasem potrzeby takie, że trudno je w zgodzie z KP realizować, za to można realizować w zgodzie z pracownikiem i tak o niego zadbać, aby i pracownik był zadowolony i pracodawca ( choć Duda będzie wściekły, ale pytanie, czy jemu chodzi o dobro pracowników, czy władzę związków zawodowych - na to jednak odpowiedz sobie już sam ),

                    T.
                    • Gość: sadddyy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.12, 14:52
                      > I w tym momencie jest wybór:
                      > a) zacząć się żalić i odejść z pracy nic nikomu nie mówiąc, ew. wcześniej robią
                      > c pracodawcy na złość
                      > b) zasygnalizować pracodawcy problem, że nie chcesz robić nadgodzin za baranów
                      > c) grzecznie upomnieć się o pieniądze, jakie należą się z tytułu tego, że potra
                      > fisz pracować za trzech - uwierz, że racjonalny pracodawca woli jednego dobrego
                      > niż trzech baranów o tej samej wydajności, nawet w skrajnym wypadku za te same
                      > pieniądze ( choć trzeba się liczyć, że pracodawca też będzie chciał mieć bonus
                      > z tego, że jesteś dobry, więc x3 nie uda się raczej otrzymać ) - nie potrzebuj
                      > e tyle biura, ma dobre morale w zespole, bo nie ma w nim miernot, ma niższe kos
                      > zty nadzoru, ale też duże uzależnienie od osoby na której nie tylko jemu zależy
                      > ...

                      W pierwszych dwóch pracach sygnalizowałem (w zamian obietnice bez pokrycia + szef patrzył krzywo). Teraz nic nie mówie, zawsze jestem "zadowolony", ale jak nagle składam wypowiedzenie (przeważnie 2 tygodnie :) ) no to pracodawca jest bardzo zdziwiony i zaczynają sie bajki nawet o stanowisku kierowniczym.


                      > Nie wiem skąd wziąłeś "nie warto"??? Twoja praca jest towarem a dobry towar zaw
                      > sze można lepiej sprzedać niż kiepski. Oczywiście zakładam racjonalność pracoda
                      > wców a z tym w Polsce też bywa kłopot i mam tego świadomość.

                      Nie warto w pracy, bo nie chce kolejnego rozszerzenia obowiązków. Jak mówię sam nie mówię o niemieckim czy programowaniu. Dla siebie hmmm, ale po co? Po raz kolejny dywersyfikować umiejętności? Nie mam takie potrzeby co tydzień na GL dostaję jakąś ofertę pracy...

                      > Na pewno łatwiej będzie wylecieć.

                      Wylecisz po roku czy sam sie zwolnisz - co za roznica? Niestety tak nie mysle tylko jak ale i moi znajomi...

                      > KP w małych firmach jest czasem szalenie trudny do przestrzegania. Te przepisy
                      > pisano pod duże, uzwiązkowione molochy i urzędy a mała firma ma czasem potrzeby
                      > takie, że trudno je w zgodzie z KP realizować, za to można realizować w zgodzi
                      > e z pracownikiem i tak o niego zadbać, aby i pracownik był zadowolony i pracoda
                      > wca ( choć Duda będzie wściekły, ale pytanie, czy jemu chodzi o dobro pracownik
                      > ów, czy władzę związków zawodowych - na to jednak odpowiedz sobie już sam ),
                      >

                      Tyle, że widzisz ja zawsze pracowałem w korporacji albo duzej firmie :)


                      • Gość: trevik Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.08.12, 15:12
                        > Tyle, że widzisz ja zawsze pracowałem w korporacji albo duzej firmie :)

                        A może do pracy w dużej firmie zwyczajnie się nie nadajesz, bo za bardzo chcesz, aby doceniono fachowość, ale "łokcie" masz słabe? W dużej firmie przede wszystkim trzeba mieć "łokieć" a dopiero później liczy się kompetencja,

                        T.
                        • Gość: sadddyy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.12, 15:46
                          > A może do pracy w dużej firmie zwyczajnie się nie nadajesz, bo za bardzo chcesz
                          > , aby doceniono fachowość, ale "łokcie" masz słabe? W dużej firmie przede wszys
                          > tkim trzeba mieć "łokieć" a dopiero później liczy się kompetencja,

                          Wiesz nie tyle chodzi o docenienie w jakiejkolwiek formie, ale o to żeby tak nie wykorzystywać i normalnie wychodzić z pracy. A co do samego doceniania to najlepsze jest to, że z każdej firmy albo mam pochwałę (zgodną z KP) albo jakieś nagrody za projekty itp.

                          Co do łokci hmmm jestem specjalistą i raczej nie musiałem jakby udowadniać tego co umiem, no bo rekrutowali dlatego, bo "swoich" nie mieli i musieli sciągać z rynku - po prostu na rynku jest naprawdę jest mało osób, które łączą finanse z informatyką (kształtowanie procesów itp.).

                          Raczej bym się skłaniał ku temu, że po prostu nigdy nie zdobyłem pracy po znajomości, zawsze była to oficjalna rekrutacja. No i niestety "znajomi" przerzucali mi też swoje działki - i wtedy nawet mając "łokcie" nic nie wskórasz...

                          Kolejna kwestia, że nawet "znajomi" siedzą po godzinach często, bo po prostu jest za mało ludzi do pracy - a wtedy to dopiero zaczyna się przepychanie.

                          Ja do osób zahukanych nie należę, wprost przeciwnie (inaczej jakbym sobie poradził na rozmowach?) no ale cóż przerażający jest chyba nasz rynek pracy...
            • Gość: r_xxx Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.12, 07:51
              Jak nie masz wydajności, to znaczy, że masz źle zorganizowaną firmę. Złe, niejasne procedury, zły podział zadań.
              Młodego do podstawowych obowiązków wdraża się krótko, góra trzy miesiące. To się zawsze nazywało staż - i tyle trwało. Przez 8 godzin dziennie - bo i uczący i uczony tyle godzin mają zapisane w kontrakcie.
              Chyba, że się ma bałagan, zaległości i za mało ludzi. Wtedy od uczącego wymaga się normalnej pracy + opieki nad młodym, a od młodego samodzielności po tygodniu. I od obu "zaangażowania" = rezygnacji z życia.
              Tak poprowadzony młody pracownik NIGDY nie będzie dobrym pracownikiem. Bylejakości jest uczony od wejścia do firmy.
              • Gość: trevik Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.08.12, 10:10
                > Jak nie masz wydajności, to znaczy, że masz źle zorganizowaną firmę. Złe, nieja
                > sne procedury, zły podział zadań.

                Fakt, można o tym w tym świetle dyskutować i udowadniać, że firma ma zbyt mało procedur a pracownik nie wie, co ma robić. Można też problem małej wydajności załatwiać stażem, ale co zrobić, jak do firmy przychodzi kolejny już po tzw. stażu odbytym w innych firmach a kompletnie nic nie umie, bo na wiecznych stażach nauczył się tylko podbijania pieczątek i faksowania - dlaczego młodzi stażyści natychmiast nie opuszczają firm w których odbywają tzw. "staż" a w zasadzie uczą się tam tylko parzenia kawy i obsługi drukarki a kit poważnemu pracodawcy wciskają, że staż odbyli i wszystko mają opanowane?

                T.
          • oelefante Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 26.08.12, 10:33
            Gość portalu: sadddyy napisał(a):
            > w UE czy w kraju? Młodzi mają wielu znajomych zagranicą i chcą takich samym sta
            > ndardów tutaj


            Tylko, że ta zagranica dochodziła do takiego a nie innego poziomu dzięki dziesięcioleciom/wiekom gromadzenia kapitału. Dzięki liberalizmowi gospodarczemu. Polacy zaś żądają rzeczy niemożliwej - nagromadzenia kapitału przy jego jednoczesnym wydawaniu. Chcą poziomu życia jak na Zachodzie bez zapracowania na ten poziom życia.

            Przykład: Szwecja. Kraj przedstawiany często jako posiadający idealny system opieki państwa, a jednocześnie kraj ludzi bogatych. Tylko, że Szwedzi przez 100 lat mieli skrajny liberalizm, dzięki któremu się dorobili i teraz mogą wydawać.
            • Gość: sadddyy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.12, 11:54
              Zgadzam się z Tobą w 100% ale...nie można robić z ludzi wręcz niewolników, bo praca po 12h dziennie plus dla wielu weekendy nie spowoduje, że będzie lepiej - dlaczego?

              Ludzie stąd po prostu uciekną. Jak w 2004r. wyjeżdżali bezrobotni i do pracy fizycznej tak dziś wyjeżdżają już specjaliści. Pisze się, że obecnie wyjechało dużo mniej niż w 04 - no może i tak, ale jak spojrzę na moich znajomych to są to informatycy, finansiści i lekarze....ludzie, którzy u nas w ofertach mogą przebierać....
        • Gość: sadddyy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.12, 23:40
          i jeszcze dodam co do tej woli walki - kiedyśmiałem ogromny zapał, ale zapał = przepchniemy mu cała trudną pracę, bo w firmie jest wieczny niedobór ludzi w stosunku do obowiązków - i tak było w każdej "mojej" firmie i wielu wielu znajomych....i to za 1500 pln :)
        • Gość: xxx do pracodawcy: IP: *.adsl.inetia.pl 28.08.12, 19:53
          Ale pieprzysz 'pracodawco' !!!!!!! Ludzie po studiach są mądrzejsi...i co z tego, że nie mają praktyki? To są wasze głupie argumenty, żeby zakamuflować wasze cwaniactwo. Pracodawca to dzisiaj = złodziej.
        • Gość: TuToTy Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.12, 15:53
          Nie wiem kiedy ostatnio robił Pan takie wyliczenie:

          Kawalerka w centrum dużego miasta ( wynajem, bo kredytu nikt nie da) = ok. 1000 zł
          Przejazd do pracy ( bilet miesięczny) = ok. 120 zł
          jedzenie (zakładam że dla jednej osoby 3 pełne posiłki dziennie w Lidlu) = ok. 250 zł


          To daje w sumie około 1300 - 1400 zł. Gdy zaproponujesz pracownikowi 1500 zł ( to taka "moda" ostatnio na 1500- 1600 zł) zostaje mu 200 zł powyżej minimum, które potrzebne jest mu do pracy i przeżycia. A trzeba się za coś ubrać, czasem zrelaksować, pójść ze znajomymi do kina, teatru czy nawet na zwykłe piwo. Czasem jest potrzeba dodatkowych wydatków - leki, dopłata za gaz czy mandat za przejście na czerwonym świetle. I wtedy taki pracownik przez miesiąc siedzi w domu, albo pożycza, czyli w domu siedzi w następnym miesiącu.

          I naprawdę wierzysz że człowiek, który żyje na poziomie minimum potrzebnego do przeżycia, będzie zaangażowany? Albo że będzie pracował dłużej niż 8 godzin. I zawsze powala mnie argument: "koszty pracy są za wysokie". Pracodawco, masz izby gospodarcze, związki pracodawców i całą resztę. Wywalczcie sobie odpowiednie traktowanie ze strony Państwa. Pracodawco, Ty i Twoi koledzy nie chcecie się zrzeszać i narzekacie. Trudno, nie mój problem. Ja znam języki, mam dość unikatową jak na Polskie warunki wiedzę i doświadczenie ( rok na etacie, 3 lata w sumie, a właśnie kończę studia i to dzienne) i jak będę chciał znajdę robotę, jak nie tu to gdzieś indziej. Ale nie miej potem pretensji że Twoja emerytura nie starczy Ci nawet na czynsz... Bo to wyłącznie wina Twoja i Tobie podobnych.

          Oczywiście wiem że można mieszkać z kimś w pokoju ( 500 zł), dojeżdżać do pracy rowerem ( gorzej zimą), i jeść co dziennie chleb z mielonką i ziemniaki z cebulą ( cena jedzenia spada o jakieś 60-70%) Ale równie dobrze można wtedy zamknąć go w baraku i zawiesić "arbeit macht frei" nad wejściem.
          • Gość: szczery Re: Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.nasze.pl 30.08.12, 17:41
            A kim kolega jest z zawodu, jeśli wolno spytać?
      • Gość: xks Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują IP: *.12-2.cable.virginmedia.com 25.08.12, 21:14
        Żeby było ciekawiej Nie tylko pracodawcy w UK podają stawki wynagrodzenia, ale również na Ukrainie !!! Osobiście opuściłem kraj z powodu niemożliwości odbycia praktyk, stażu a o pracy bez znajomości i układów można tylko pomarzyć. Boli bardzo, bo zamiast rozwijać swoją pasje zawodową, realizować się, pracuje fizycznie w UK. Ale żyje normalnie i nie mam typowo polskich problemów.
        • Gość: weryfikator Rada: IP: 2.28.220.* 25.08.12, 22:20
          Jesli masz wksztalcenie wyzsze, przenies punkty na uniwerek w UK i dobij do Master. Jesli nie masz, zrob jakies kursy, albo jesli pracujesz caly czas The Open University.
          • Gość: xks Re: Rada: IP: *.12-2.cable.virginmedia.com 25.08.12, 23:30
            Mam licencjata. Wiesz może jak technicznie tego typu sprawy się załatwia? Czy muszę przejść jakiś wewnętrzny egzamin w UK ?
            • Gość: weryfikator Re: Rada: IP: 2.26.175.* 26.08.12, 11:41
              Masz na mysli studia? Co do punktow, to te punkty z licencjata da sie w calosci albo w czesci przeniesc na uczelnie, do ktorej sie chcesz dostac (zobacz na stronie swojej przyszlej uczeln - CATS transfer) . Co do samych studiow, to zalezy od uczelni, ja sie dostalem 2 tygodnie temu, bo bylo tak zwane clarence, po prostu na wielu wydzialach byly wolne miejsca. O nic nie pytali, zadnych testow jezykowych (ale oczywiscie wypadaloby jezyk znac), w zasadzie to ja ich atakowalem pytaniami (to byl wydzial Creative Media Computing). Zobacz, moze jeszcze sa jakies wolne miejsca na uczelniach, jest jeszcze szansa na ten pazdziernik. Dodatkowo, jak chcesz studiowac full-time to mozesz sie ubiegac o bezzwrotny grant co roku £5000 oraz pozyczke studencka, ktora splacasz bodaj po trzech latach od ukonczenia studiow, jesli zarabiasz w okolicach £21.000. Ta pozyczka pokryje w zasadzie roczne oplaty na studia, czyli jakies £7.000. Co do The Open University www.open.ac.uk to na oplacenie studiow przez panstwo juz jest za pozno, termin skladania podan o to ubiegl jakos tak na poczatku sierpnia, ale na studia mozna jeszcze skladac podanie, tylko bedziesz musial je oplacic z wlasnej kieszeni (jakies £450 za modul/kurs). Mozesz na OU skladac tez na kursy zaczynajace sie w lutym, wowczas o financial support musisz wystapic tak do konca pazdziernika, ale im wczesniej, tym lepiej. Ja tam studiowalem informatyke, materialy swietnie przygotowane, specjalnie dla kogos, kto jest w pracy full-time i musi jakos podzielic obowiazki. The Open University lubia pracodawcy, bo taki student to dla nich przyklad samozaparcia, nie dosc ze haruje, to jeszcze podnosi kwalifikacje. Jak cos to pisz na ksiazki24@gmail.com
      • naprawdetrzezwy Doczytałem tylko do tego debilizmu: 25.08.12, 23:39
        "Ewa, 24-latka zatrudniona w firmie eventowej w Poznaniu, o tym, że szuka nowego zajęcia, poinformowała szefa jeszcze zanim je znalazła. "

        Miała poinformować, że szuka już po znalezieniu?
        A może wtedy informowałaby o tym, że znalazła, a nie, że szuka?
        ;>

        I całe starania autora poszły w pizdu, bo skoro on nie robi korekty, to kto wie, jakie babole są dalej - ergo; nie warto czytać.
        ;>>>
      • franz86 Młodzi: To pracodawcy nas wykorzystują 26.08.12, 01:06
        Mój znajomy, który pracuje fizycznie jak mu powiedziałem że w takiej i takiej korporacji zarabia się około 2000 (na rękę) to powiedział, że za taką kasę to by nie poszedł do takiej roboty. Jak powiedziałem, że moja znajoma na kasie w banku zarabia trochę więcej niż ustawowe minimum przy ogromnej odpowiedzialności i wyznaczonych celach sprzedażowych, to stwierdził że wolałby siedzieć na bezrobociu i mieć zasiłek niż pracować takim kosztem jeśli by nie miał innego wyboru. A jak powiedziałem mu że kiedy się idzie się na rozmowę o pracę to nawet się nie można się dowiedzieć ile pracodawca ci zapłaci tylko samemu się podaje stawkę a pracodawca może cię przyjmie a może nie dając ci po 2 tygodniach odpowiedź (lub te nie), to znajmy się o mało za głowę nie złapał, bo on jak idzie na zarobek to z góry wie ile zarobi.

        Jednak miedzy nami są dwie różnice. On nie poszedł na studia, bo choć bardzo chciał to z nauką był na bakier. Ja jestem już po studiach i ciężko mi się pogodzić z faktem, że lepiej byłoby dla mnie pójść jako kierowca pracować i zarabiać od razu takie pieniądze jakie za kilka lat w pracy biurowej może ktoś mi da zarobić.
      • Gość: thehard Lemingi, lemigi, lemingi IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.12, 10:00
        Qwa, młodzi, a kto Wam to wszystko ma załatwić? Liczycie na polityków? Jak widać po wydarzeniach ostatniego tygodnia i nie tylko, oni to taka "rodzina na swoim". A może czas na "paryską rewolucję" w stolycy. W innych krajach potrafią a Wy tylko jęczycie jak to Wam źle. Dziwię się, że wolicie masowo emigrować, zamiast starać się coś zmienić w miejscu, w którym macie przyrodzone prawo do życia we względnym dobrobycie i stabilizacji życiowej. W tym roku to już ciut za późno z racji końca lata (w zimie się dupiato protestuje), ale macie prawie rok aby się zebrać wokół idei jaką jest Wasz dobrobyt odsuwając na bok różnice wyznaniowe i światopoglądowe, dzięki którym rządzący będący na smyczy kapitału Was tak ładnie rozgrywają. Korzystajcie z demokracji i bierzcie przykład z Arabów.
      • oelefante Jedynym sposobem na zmianę sytuacji 26.08.12, 10:11
        na spowodowanie by ludzie dobrze zarabiali i byli dobrze traktowani w pracy jest zwiększenie liczby miejsc pracy. Bo wtedy pracodawcy będą musieli konkurować o pracownika. A liczbę mniejsc pracy można zwiększyć TYLKO I WYŁĄCZNIE zmniejszając liczbę ograniczeń przeszkadzających w tworzeniu miejsc pracy oraz obniżając koszty pracy. Innymi słowy - liberalizując gospodarkę i reformując państwo (przede wszystkim system podatkowy, ubezpieczeń społecznych oraz wymiar sprawiedliwości).
        Ale Polacy nie chcą dobrze zarabiać i być dobrze traktowani w pracy. Gdyby chcieli to nie głosowaliby na sitwę zwaną obecnie POPiSLDPSL, która konsekwentnie od 20 lat buduje taki syf, jaki mamy obecnie.
        • Gość: trevik Re: Jedynym sposobem na zmianę sytuacji IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.08.12, 11:25
          > na spowodowanie by ludzie dobrze zarabiali i byli dobrze traktowani w pracy jes
          > t zwiększenie liczby miejsc pracy. Bo wtedy pracodawcy będą musieli konkurować
          > o pracownika.

          Z tym nie zgodzę się wcale, bo ten model zakłada, że pracodawcy nie konkurują o pracownika nawet w dzisiejszej sytuacji względnie wysokiego bezrobocia w gospodarce.
          Gdyby faktycznie tak było jak ten model zakłada, to założenie prosperującego biznesu byłoby banalne - płacisz tylko nieco więcej niż inni, wybierasz ludzi i jest sielanka. Niestety taka sytuacja nie ma miejsca...

          Dobrzy pracownicy są skarbem już dziś i byli zawsze. Nawet w sytuacji dużego bezrobocia jest popyt na określonych ludzi, bo ludzie na których firma może zarobić zawsze byli i będą cenni i konkurencja o pracowników wartościowych jest w liberalnej gospodarce na porządku dziennym, nawet w kryzysie.

          Co do tworzenia miejsc pracy... to też skomplikowany temat.
          Prawda jest taka, że ograniczenia administracyjne i całkowite koszty pracy to jedno ( nie przeczę, że w wielu branżach bardzo ważne ), ale umiejętności kadry tworzącej zespoły to drugie i na ogół znacznie ważniejsze. Można powiedzieć, że ważne, aby firma miała 1mln PLN zysku na rok zamiast 0,5mln, ale jeśli da się uzyskać nawet 0,5 mln to wielu mniejszych pracodawców będzie takim zyskiem zainteresowanych - nic jednak z tego, bo i ci mniejsi nie potrafią zrekrutować kadry na odpowiednim poziomie.
          Bardzo niewielu ludzi pracujących w firmie ma pełną świadomość tego, że ich działanie wpływa na zyski przedsiębiorcy a margines zysków, jakie wypracowują jest bardzo sztywnym ograniczeniem wysokości ich wypłaty. Nagminnym jest, że pracownik nawet przez moment nie zastanawia się, jaka może być wartość jego pracy, ale bez problemu potrafi krzyczeć, że pracodawca go wykorzytuje, bo bardzo mało płaci za ( nie sprawdzone, ale w czym to szkodzi.. ) wartościową pracę.

          T.
          • oelefante Re: Jedynym sposobem na zmianę sytuacji 26.08.12, 11:39
            Całkowita zgoda.
            Zauważ tylko, że na łamach gazet nie wypłakują się dobrzy, a przeciętni. Przeciętna jest większość. I by oni mogli dobrze zarabiać konieczna jest zmiana całego systemu.
            Świadomość pracownika zmieni się wraz ze zmianą systemu. Bo obecny system kształtuje świadomość "nalezy mi się", "niech państwo mi da/zmusi pracodawcę by mi dał", "pracodawca mnie oszukuje, to i ja jego oszukuję" itp. itd.
          • dystansownik Re: Jedynym sposobem na zmianę sytuacji 26.08.12, 14:15
            > Bardzo niewielu ludzi pracujących w firmie ma pełną świadomość tego, że ich dzi
            > ałanie wpływa na zyski przedsiębiorcy a margines zysków, jakie wypracowują jest
            > bardzo sztywnym ograniczeniem wysokości ich wypłaty. Nagminnym jest, że pracow
            > nik nawet przez moment nie zastanawia się, jaka może być wartość jego pracy,

            Oczywiście, pracownik nie może kosztować pracodawcę więcej niż przynosi pieniędzy swoją pracą. Z tego względu w firmach, które dotyka kryzys, zazwyczaj na początku lecą pracownicy nieprzynoszący dostatecznych zysków (np. młodzi, z małym doświadczeniem) lub zbyt przewartościowani, którzy dostawali gigantyczne podwyżki, żeby ich zatrzymać w czasie prosperity, a niegodzący się na obcięcie wynagrodzenia.

            Odnosząc się jednak do cytowanego fragmentu. Ja jestem świadom ile zysku przynoszę firmie. Choć raczej pasowałoby tu określenie, że wiem ile muszę przynieść firmie zysku, aby utrzymała moje stanowisko. Z tej kwoty, koszty pracodawcy związane z moim wynagrodzeniem, to nie jest nawet 1/2. Problem w tym, że kasa jest trwoniona na rozbudowane działy administracyjne i wspomagające pracę działów produkcyjnych. Doszło do takich patologii, że wynagrodzenia w niektórych z tych działów są wyższe od wynagrodzeń pracowników bezpośrednio wypracowujących zyski.
            • Gość: trevik Re: Jedynym sposobem na zmianę sytuacji IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.08.12, 14:36
              > Odnosząc się jednak do cytowanego fragmentu. Ja jestem świadom ile zysku przyno
              > szę firmie. Choć raczej pasowałoby tu określenie, że wiem ile muszę przynieść f
              > irmie zysku, aby utrzymała moje stanowisko. Z tej kwoty, koszty pracodawcy zwią
              > zane z moim wynagrodzeniem, to nie jest nawet 1/2. Problem w tym, że kasa jest
              > trwoniona na rozbudowane działy administracyjne i wspomagające pracę działów pr
              > odukcyjnych.

              I niestety tak musi być - pracownicy wypracowujący zysk muszą utrzymać administrację i firmę w szeroko pojętym zakresie od kierownictwa, organizacji przez "przetwórstwo papieru" skończywszy na budynkach, stratach i reklamach w gazecie oraz siebie. Różnych pracodawców spotkałem, ale nie ma wielu takich głupków, którzy gdyby tylko potrafili nie chcieliby zmniejszyć kosztów administracji ( oprócz właścicielstwa państwowego, ale o racjonalności tego ostatniego zbyt wiele napisano, aby się nad tym tu rozwodzić ) - po prostu nie zawsze pracodawca może te koszty obciąć.

              > Doszło do takich patologii, że wynagrodzenia w niektórych z tych d
              > ziałów są wyższe od wynagrodzeń pracowników bezpośrednio wypracowujących zyski.

              Nie można liczyć w ten sposób, bo zysk wypracowuje zawsze firma jako całość a forsą trzeba obdzielić podług zasług i próbować oszacować ile jeden z drugim autentycznego zysku przynosi - w rozbudowanych firmach to nie jest czynność trywialna i zawsze łatwiej liczyć tych, którzy produkują, niż tych, którzy dla produkcji z tylnego szeregu pracują. Koszty zaplecza bardzo często są wyższe niż koszty działów produkcyjnych, czy sprzedaży,

              T.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka