Gość: gart95
IP: *.omega.pl
30.07.01, 14:44
O tym, że nasi przełożeni są niezwykle uzdolnieni w każdej dziedzinie wie chyba
każdy. Wykształcony w kierunku statystyki, ekonometrii i prognoz gospodarczych
podjąłem pracę w pewnej firemce w charakterze analityka rynku. Przygotowywałem
strategię sprzedaży pewnego produktu dla jednego z klientów mojego pracodawcy.
Badania, ich analiza, wszysto wykonane i dopięte na ostatni guzik, gdy nagle
słysze od Szefa, że moje obliczenia nie są nic warte, ponieważ pomyliłem sie na
samym początku. Szok, dwa dni przed terminem realizacji umowy, o czym ten
człowiek mówi??? Zaglądam do formułki, w której rzekomo popełniłem bład. Prosty
zapis 100*1,07 oznacza wzrost o 7% w stosunku do roku poprzedniego. Według
mojego szefa jest całkiem inaczej. To 100 + 7% ze 100 oznacza wzrost o 7%, a
nie tak jak podałem wcześniej. Moj zapis jest błedny!!! Facet w szale, każe mi
wszystko przeliczać od początku. Sugeruje człowiekowi, zeby sie uspokoił i
przeliczył formułe od nowa na prostym przykładzie liczbowym. Facet wytężył swój
angielsko-filologiczny umysł i doszedł do wniosku, że oczywiście, zapis
100*1,07 jest całkowicie poprawny. Dlaczego więc wprowadzam go w błąd i
sugeruje, ze 100 + 7% ze 100 jest poprawne, skoro nie jest??? Załamałem ręce.
To ja wprowadziłem przełożonego w błąd :))) Wniosek jest prosty: pracownicy
zawsze są świetni w tym co robią, to nasi przełożeni są amatorami.