Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitalizmu

    12.12.04, 16:45
    to jest wlasnie polska ... zeszmacony, smutny kraj ...
    Obserwuj wątek
      • Gość: Jerzy Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.aster.pl 12.12.04, 18:30
        Temat - klasyk. Znam jednak lepsze wykonania. Polecam film Boyle'a "Odkurzajac
        nago w raju" :) Byłe też świetny polski dokument gościu co sprzedawał karty, ze
        świetną puentą w postaci akwizytora telewizorów... Zapomniałem tytułu :(
        • Gość: No i co z tego? Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.04, 23:12
          No i co z tego, że znasz lepsze wykonania tego tematu. A my nie widzieliśmy
          tego filmu i wolimy ten tekst.
          Super materiał! Miałem wielokrotnie do czynienia z ludźmi z firmy JAP i muszę
          powiedzieć, że to zaczadzenie jest bardzo bardzo widoczne. Właściwie ten
          artykuł pokazuje jak młodym ludziom w kapitalizmie wypełnia się życie duchowe.
          Bo ja uważa, że to, co oni tu prezentują, to jest ich jedyne życie duchowe.
          Oczywiście nie jest to wina kapitalizmu tylko człowieka.
          Gratuluję. I w ogóle Duży Format coraz lepszy.
          • Gość: miop Re: widac twoje zaczadzenie z balcerlandi UW IP: 195.136.193.* 13.12.04, 00:21
            trzeba sobie przeczytac o eperymencie "wiezieniu w stanford" Philipa Zimbardo
            a nie opowiadac pierdoly ze czlowiek jest winien
            czlowiek jest taki (w przewazajacej wiekszosci przypadkow) jak jest system
            spoleczny do ktorego trafia
            a system tworzymy my wszyscy
            ten ktory stworzyla w ostatnich 11 latach propaganda zydokomuny
            z michnikiem i urbanem na czele wlasnie wydaje owoce
            a owoce te
            to bezproblemowe szerzenie pogladow z elementarza panstwa
            despotycznego, opartego na przemocy i rabunku
            z elementarza ZLA
            • Gość: nikt podziękuj balcerkowi,że masz internet,a michnikowi IP: *.attu.pl 13.12.04, 00:50
              że możesz wypisywać brednie na forum jego gazety.
              I lepiej już nic nie pisz.
            • Gość: dr Wilczur Re: widac twoje zaczadzenie z balcerlandi UW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 23:56
              Eksperyment ten można różnie interpretować,np. że to nie system tworzy
              człowieka,tylko,że w każdym człowieku są cechy,które w sprzyjających
              okolicznościach się ujawniają.a gadanie o dobrej naturze człowieka i złym
              społeczeństwie to stek bzdur
          • Gość: Jacek Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:49
            Jakie zaczadzenie ? Po prostu angażują się w swoją pracę.
      • Gość: sceptyk to jest firma kanadyjsko-polska, tak jest na całym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 18:39
        świecie, więc nie ma co tu marudzić, że to jest polska.
        jest to pewien sposób na biznes i zapewne wielu z tych ludzi dzięki temu zarobi kilkaset złotych.

        gorzej jest pewnie z tymi, którym się nie udaje.
        ten sposób prowadzenia `odpraw` sprawia pewnie, że sami się obwiniają za porażki i może prowadzić do załamania (w stylu: "do niczego się nie nadaję").

        Oczywiście najwięcej zarabia szef, bo dostaje prowizję od każdej karty

        To jest po prostu bardzo uproszczony model większości kapitalistycznych firm.
      • Gość: Igzee Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.chello.no / *.chello.no 12.12.04, 19:27
        Mieszkam juz od trzydziestu lat wroznych krajach swiata ( na tak zwanym
        zachodzie- nie cierpie tego slowa ZACHOD ) Dumnie musze wyznac ze nikt z
        frajerow nigy mi niczego nie wcisnol Jesli cos uwazalem za konieczne lub
        przydatne sam staralem sie zdobyc informacje i nabyc towar, servis czy
        udogodnienia. Na zbytnia nachalnosc akvizitora na ogol reagowalem dosc
        cynicznie i "zmywalem goscia" Polska to jeszcze kraj o niskiej swiadomosci
        konsumenta i te numery przechodza ale sadze ze juz w krotce nie beda dawac sie
        robic w "bambuzla" i takich zasranych marketingowcow sie pogoni jak bure suki
      • Gość: Aga Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 23:06
        No cóż, niesmaczne to było... Zwłaszcza ten fragment ze starszą kobietą i te
        słowa, które z powodzeniem można nazwać szantażem emocjonalnym: "To pani nie
        kocha swoich wnuków?. Okropne. Ale dobrze, że ten artykuł się pojawił. Mnie
        również nie raz próbowano sprzedać karnety do pizzerii. Nie kupiłam, bo pizzę
        jem bardzo rzadko, ale też zawsze niezręcznie było mi się z tego wykręcić.
        Teraz będę reagowała ostrzej na próby wciśnięcia mi czegoś takiego.
      • Gość: edward Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.bas1.srl.dublin.eircom.net 12.12.04, 23:21
        pracowalem tam kiedys jak zadaniem bylo wciskanie ludziom pakietow obiadowych ze niby dozywiamy dzieci z warmi i zkas tam juz nie pamietam,w sumie z 10 zl na dzieci chyba szlo 2 zl 2 dla nas reszta dla drukarni i .... ,w sumie to byla praca dla ludzi zdesperowanych cpunow takich meliniarzy wiadomo da sie tam zarobic ale jest ciezko w sumie .to chyba wszytko jest tam oporowo robione na lewo ale niby na prawo.ogolnir dobry interes ktos opracowal,znizki do pizza hut i takie tam w sumie to wszytko moga tam sprzedawac,ale 200 zl hmmm no najwiecej tam ktos zarobil za mojej kadencj 150 zl ale to bvylo raz byla taka mozliwosc.Teraz jestem daleko i zarazbiam wiecej niz piszecie i wogole eehhhh jak bym mial YAP to spoko ale ze niemam no to dziekuje bardzo,powiem w skrucie legalny wal
      • Gość: soc praca jak praca IP: 80.48.253.* 12.12.04, 23:29
        w każdej pracy potrzebne są kompromisy, ludzie w tej firmie może nie są super
        rozgarnięci skoro taka motywacja ich rajcuje, ale praca to praca, próbują na
        siebie zarobić i wiadomo, że nie będą tak pracować całe życie, oby tylko nie
        odbiło im się to na zdrowiu psychicznym i kontaktach w następnym środowisku
        pracy
        • Gość: rozciagajacy klej Re: praca jak praca IP: *.net81-64-68.noos.fr 13.12.04, 21:56
          Ja tam wole plytki klasc...
      • Gość: nikt dopóki będą kupujący, dopóty będą sprzedający IP: *.attu.pl 12.12.04, 23:37
        • Gość: miop Re: dopóki bedzie bezrobocie 20% to rzadzic banda IP: 195.136.193.* 13.12.04, 00:26
          bedzie na wszystkich poziomach spolecznych relacji

          i o to chodzi cynicznym zlodziejom z pokolenia wyroslego z zydokomuny
          • Gość: nikt miop, zapraszam do Tworek na leczenie IP: *.attu.pl 13.12.04, 00:52
            Co ty pier..olisz oszołomie? Czy ty cokolwiek kumasz z otaczającego cię świata?
          • Gość: Michal Re: cytat roku !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 02:20
            "dopóki bedzie bezrobocie 20% to rzadzic banda
            bedzie na wszystkich poziomach spolecznych relacji
            i o to chodzi cynicznym zlodziejom z pokolenia wyroslego z zydokomuny"

            Cudowne.
      • Gość: mati_hautameki Z ogórkiem jest najlepsze :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.12.04, 23:39
        a chłopak marioli jak to przeczyta powinien od razu się z nią pożegnać
        • Gość: fin Re: Z ogórkiem jest najlepsze :) IP: *.olsznet.ec.pl 13.12.04, 21:33
          biedne dzieciaki wyprane z mózgów.... to smutne i niestety powszechne, te
          wszystkie systemy motywacyjne, ścieżki kariery, spotkania integracyjne to zwyłe
          pranie mózgów rzeszy sprzedawców
          • Gość: rozciagajacy klej Re: Z ogórkiem jest najlepsze :) IP: *.net81-64-68.noos.fr 13.12.04, 22:00
            najgorsze ze w polsce wiecej sprzedajacych jak kupujacych.. jaki kraj taki obyczaj
      • Gość: a. Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 23:40
        o matko!toż to niemal sekta.trudno uwierzyć że młodzi,niekiedy wykształceni
        ludzie dają się wciągnąc w takie dziadostwo!
        • Gość: jarema [...] IP: *.client.comcast.net 13.12.04, 01:30
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: marcy Re: przezywacie IP: 62.233.129.* 13.12.04, 01:46
            Nie napinaj sie synuś bo ci żyłka pęknie.
            • Gość: jarema [...] IP: *.client.comcast.net 13.12.04, 01:56
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ploki4 Tajna Agencja Reklamowa??? 13.12.04, 06:11
        >Agencja reklamowa JAP działa w Polsce około 10 lat, na świecie około 20. Jest to firma kanadyjsko-
        polska, >

        Kanadyjsko-polska gencja reklamowa z 20 letnia historia nie dorobila sie ZADNEJ obecnosci na
        internecie? Ukrywaja sie przed Googlem?
        • Gość: akwizytor Re: Tajna Agencja Reklamowa??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 00:30
          oracowalem w jednej firmie z tej sieci. JAP to nazwa jednego z biur,
          poszczegolne biura nie maja swoich stron. byla to dla mnie praca wakacyjna.
          sprzedawalem atlasy samochodowe na parkingach. dobrze wspominam ten okres,
          zarobilem sporo kasy. kolo 100 zl dziennie mozna zarobic spokojnie. zadnego
          prania mozgu mi nie zrobiono, choc osoby nie majace innych perspektyw byly na
          nie bardzo podatne. duzoby pisac o tym wszystkim, jednak jesli ktos potrzebuje
          szybko pieniedzy, to na pewno jest to dobra firma. jesli jest sie wytrwalym i
          sie zostanie, to mozna dorobic sie naprawde duzych pieniedzy. ale do tego
          dochodza tylko nieliczni - utrzymac wlasne biuro tez jest sztuka i to o wiele
          wieksza niz sama sprzedaz.
      • Gość: ja Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.12.04, 06:22
        Zamiast sie litowac nad nim,co zrobiles zeby to zmienic?
      • Gość: valhala Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.net 13.12.04, 07:20
        Sprzedać można wszystko - piasek na pustyni - to racja, frajerów znajdziesz
        wszędzie. Ja sprzedawałem wyrafinowane elementy automatyki przemysłowej. Miałem
        wyniki, ale takie podejście do pracy jest o kant dupy rozbić. Mój szef tego nie
        rozumiał. Wierzył w "świetego grala" - handlowca który sprzeda mu przysłowiowy
        piasek na pustyni. Jezeli chcesz sprzedać urządzenie ma którym zna się tylko
        pwena grupa osób o ustalonym światopoglądzie na techniczne rozwiazania to nie
        wciśniesz im szajsu choćbyś im opowiadał cuda.

        Szkolenia, konferencje, seminaria, owszem-prezenty, gifty - tak. Ale taki
        marketing bezbośredni to jest dobry dla odkurzaczy, kart rabatowych, garów
        świadków jechowych i innych pierdół.

        Możecie wierzyć lub nie, ale sprzedajcie w tym "stylu" "przemiennik
        częstoliwości" lub "prrogramowalny panel operatorski". Wypie.. Was za drzwi
        w 10 minut - wszyscy.
        • Gość: elektryk Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 13:43
          Ja sprzedaję maszyny co kosztują do 500k €, potencjalni odbiorcy są znani,
          konkurencja też - liczą sie ze 3 firmy.
          Valhala, nie mylmy tu metod sprzedaży dóbr przemysłowych z szeroko pojętym FMCG.
          Jako że piszesz szef tego nie rozumiał, to już nie jesteś w tej pracy albo sam
          już jesteś szefem. Pozdrawiam
          • Gość: valhala Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.net 13.12.04, 17:57
            To co sprzedawałem kosztowało od 200 euro do 25 000 euro. Mój szef oczekiwał,
            że zrobimy mu obroty "dobra gadką". Udało mi się zwiekszyć sprzedaż przez rok o
            jakieś 18%-19% przy zwiekszeniu średniej marży w porównaniu do 2003 roku x2.
            Słabo ? Ja myślę, że nie najlepiej, ale sposób w jaki miałem i ostatecznie
            dokonałem tego był tak męczący, że handlu mam na parę lat dosyć.

            Rozumiem różnicę pomiędzy sprzedażą dóbr przemysłowych a FMCG, wtrąciłem tylko
            dygresję, że są wśród nas są menadżerowie którzy wyobrażają sobie, że
            wyrafinowane urzadzenia elektroniczne można sprzedawać jak bułki, garnki itp.

            W tej firmie już nie pracuje, sam sie zwolniłem, na drugi dzień pracowałem już
            w innej. Oczywiście wszyscy coś sprzedają i ja robię to nadal, jednak na
            zupełnie innych zasadach - opartych na zdrowych przemyślanych pomysłach
            marketingowych, których efekt osiąga się czasami po roku. Tak na marginesie
            elementy, które teraz sprzedajemy mają zakres cenowy od 100 - 60 000 euro.
        • Gość: KR$ Swieta prawda... IP: *.aster.pl 13.12.04, 14:09
          Jak ja bym chcial sie tak 'napracowac' przy sprzedazy mojego softu... NO coz ale
          ode mnie rowniez nie kupuja ludzie z ulicy tylko zazwyczaj goscie ktorzy znaja
          sie na tym sofcie lepiej niz ja (oni go uzywaja na codzien, ja tylko od czasu do
          czasu - oni sa praktykami ja raczej teoretykiem...).

          Przerabane - nie naklamiesz ani nie wstawisz marketingowej sciemy.
      • grzegorzkasprzyk SEKTA BOŻKA DOLARA - MISTRZ MANIPULACJI 13.12.04, 07:55
        Jesteś smutny, przygnębiony, odrzucony... rodzina ani przyjaciele nie
        zapewniają Tobie akceptacji, bezpieczeństwa, miłości.... jesteś idealnym
        kandydatem dla takiego JAPa. Przygarną Ciebie, przytulą, pogłaszczą po główce,
        w zamian zaoferujesz im swoją lojalność, oddasz im swoją duszę, czas. Swoje
        życie, wartości, ideały, uczucia położysz na ich ołtarzu... a za każdą
        wyłudzoną przez Ciebie złotówkę - oni zarobią kilkakrotnie tyle. Oddasz
        wszystko co mógłbyś w życiu osiągnać nie dostając w zamian nic poza
        złudzeniami, wyobrażeniami, projekcją tego jaki będziesz kiedyś (zawsze to
        kiedyś, które nigdy nie następuje) Bogaty, Wpływowy, Dobry, Mądry, Najlepszy,
        Najznakomitszy... aż przyjdzie z pewnoscią taki dzień gdy otworzą się Tobie
        oczy, i zobaczysz jak nisko upadłeś, iż jesteś na plugawym dnie...
        I wówczas otrzymasz niepowtarzalną szansę zacząć Żyć...
        • Gość: marecki Re: SEKTA BOŻKA DOLARA - MISTRZ MANIPULACJI IP: 80.50.193.* 13.12.04, 20:00
          Zgadzam sie z Tobą. Takie firmy to jedne wielkie pieprzone sekty. Sam miałem
          okazję uczestniczyć za kazdym razem w tzw. dniu szkoleniowym i na tym sie w
          moim przypadku kończyło, bo nie widziałem się w czymś takim. Wciskanie ludziom
          jakiegoś dziadostwa na siłę np. w ZUSie itp. to nie dla mnie.
        • Gość: agnieszka Re: SEKTA BOŻKA DOLARA - MISTRZ MANIPULACJI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 12:51
          Święta racja. To wciaga...
          Muszę się przyznać, że pracowałam w agencji Jap. Nie mam najlepszych stosunkow
          z rodzina, zycie towarzyskie tez niezbyt udane. A tam poczulam sie bardzo
          chciana. Poznalam pare fajnych osob, az trudno mi uwierzyc w to ze oni naprawde
          wierza w ta prace (mowie o szefostwie). Najbardziej zzylam sie wlasnie z
          menadzerami, Robert byl dla mnie kims w rodzaju guru. Wiedzialam, ze musze
          stamtad odejsc, ale nie potrafilam rozstac sie z tymi ludzmi...Oslepili mnie.
          Az w koncu przelamalam sie...ale byly lzy. Jestem na siebie teraz zla. Ale moze
          to byla dla mnie lekcja zycia.
        • Gość: akwizytor Re: SEKTA BOŻKA DOLARA - MISTRZ MANIPULACJI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 00:36
          nie jest prawda co piszesz. pracowalem tam podczas kilku wakacji i widzialem,
          ze zeczywiscie mozna awansowac i zarobic kase. oczywiscie udaje sie to
          nielicznym
      • Gość: Kola Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... IP: *.nfosigw.gov.pl / *.nfosigw.gov.pl 13.12.04, 08:59
        ...jak dziuńdzia wżeniła babulinec dwie karty i wyciągnęła od niej pieniądze.
        Jakbym coś takiego na własne oczy zobaczył, to bym chyba udusił kablem od
        żelazka!
        Kilka lat temu, w ramach poszukiwaniach pracy dla mojej świeżo wtedy
        poślubionej żony, trafiliśmy do podobnej firmy. Na szczęście moja piękna i
        mądra Żona od razu załapała o co chodzi, a co związane z tym - po zadaniu
        kilku "niewygodnych" pytań nie spodobała się "menedżerowi". Zrezygnowaliśmy i
        nawet nas to nie bolało.
        Ale - co mi z owej wizyty najbardziej zapadło w pamięć - w czasie kiedy ona
        była na spotkaniu, ja stojąc przed budynkiem, spotkałem kolegę z dawna nie
        widzianego, który już tam kilka tygodni pracował. Szokujące było to, że on
        takie same farmazony opowiadał jak cała ta ekipa z artykułu!!!! Pamiętałem go
        jako sensownego, inteligentnego i niezależnego koleżkę, a tymczasem....
        Dowód na to, jak można zmanipulować człowiekiem.
        Horror.
        • t.o.m.e.k Re: Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... 13.12.04, 09:55
          Kolega Kola, jak widzę pisze z instytucji rządowej... No tak. Dla kolegi Koli i
          wielu mu podobnych darmozjadów utrzymywanych z naszych pieniędzy to
          rzeczywiście oburzające, że są ludzie, którzy biorą sprawy w swoje ręce, idą na
          ulice i odpowiadają wyłącznie za siebie, za to co zrobią. Nikt ani nic ich do
          tego nie zmusza. W odróżnieniu od molocha zwanego "systemem" bądź "fiskusem"
          bądź jakkolwiek - ważne jest to że ten moloch ssie od nas pieniądze czy tego
          chcemy czy nie i nikt nie wie, na co tak naprawdę te pieniądze idą. Wiemy teraz
          na pewno że między innymi na utrzymywanie półmilionowej bandy, z której pewnie
          2/3 nie potrafiłoby w inny niż siedzenie za biurkiem i przekładanie papierów
          sposób zarobić na swoje utrzymanie. Ci ludzie robią co mogą by zdobyć trochę
          grosza, ich szczęście że zarobione przez siebie pieniądze w całości zatrzymują
          dla siebie i robią z nimi to na co mają ochotę, a nie to, co życzyłby sobie
          rząd i urząd skarbowy.
          Co do faryzejskiego użalania się nad babiną, której wciska się karty na pizzę -
          szkoda, że nikt nie użala sią nad taką babiną z takiego powodu, że dostaje ona
          za całe przepracowane ciężko zycie 500 złotych głodowej renty. I gdzie te
          pieniądze zostały? Na co szły przez 40 lat pracy w ustroju "sprawiedliwości
          społecznej"? Gdzie są teraz te resztki? Odpowiedz jest prosta - idą na
          wykarmienie pół miliona wiecznie głodnych urzędniczych gardeł, idą na
          utrzymanie służbowych lancii, beemek i KIEROWCÓW, przysługujących już pół biedy
          że ministrom, ale również kacykom niższego szczebla... Dla babiny już nic nie
          zostaje, choć te pieniądze bardziej się jej należą niż np. niebieska lancia z
          kierowcą dla pani Środy. No ale o tym kolega z placówki rządowej już nie
          pomyśli - jemu jest tam dobrze, bo o godzinie 9.00 rano, zamiast zabrać się do
          roboty (której i tak nie ma za wiele) on pisze komentarze i wylewa swoje
          krokodyle łzy...
          Trzymam kciuki za tych młodych ludzi - niech się sprawdzają, niech idą w świat
          i nie oglądają się na boki. 90% pewnie się wykruszy, dostanie swoją lekcję od
          życia, ale nabierze doświadczenia, zda sobie sprawę z płytkości manipulacji,
          jakiej byli poddani i zacznie myśleć i działać SAMODZIELNIE - a to jest
          nieskończenie bardziej cenne niż 20 lat spędzone na ciepłej posadce pod
          domeną .gov.pl.
          • Gość: tatto Re: Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... IP: *.freedom2surf.net 13.12.04, 10:39
            Brawo t.o.m.e.k! Zgadzam sie w 100%.
          • Gość: Sqnx Re: Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:05
            Popieram w calej rozciaglosci wypowiedz T.o.m.k.a!!! Niektorzy nie zauwazyli
            jeszcze, ze jakies pare lat temu zaszly w naszym kraju glebokie zmiany. Sam
            pracowalem na etacie i takie etatowe - zawsze niezadowalajace pieniadze
            otrzymywalem. Czy siedzialem, czy nie. Nie pracuje w podobnej JAP agencji, ale
            wszystko zalezy od mojej aktywnosci i od tego ile i kiedy zrobie. Otworzylem
            wlasna dzialalnosc, zawiazalem umowy agencjne i przestalem na wszystko narzekac.
            Niestety, dla wiekszosci tysiak za 8h meczacej z nudow pracy w zupelnosci
            wystarcza. Wystarcza tez by narzekac i wiecznie biadolic, jak to w tym kraju
            jest zle.
            • Gość: Kola Re: Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... IP: *.nfosigw.gov.pl / *.nfosigw.gov.pl 13.12.04, 11:53
              Jeśli uważacie wybieranie niezdecydowanej babuleńce pieniędzy z portmonetki za
              przejaw przedsiębiorczości ,to... Zaloze sie, ze gdzies w innej dyskusji,
              dotyczacej przemyslu farmaceutycznego, ktory czyni podobne rzeczy (tyle ze w o
              wiele wiekszej skali), glosilibyscie "precz z systemem"! Albo o Tepsie, ktora
              wciska roznego rodzaju "nowe taryfy". Albo....przyklady mozna mnozyc. Niestety -
              niekonsekwentne osądy u co niektórych również.
              Powtarzam (jesli ktos nieuwaznie czytal) - do pewnego momentu artykul jest
              nawet ciekawy i dowcipny. Z jednej strony nieco mnie zatrważa, z drugiej zaś
              ciekawi fakt aż takiej adaptacji swojego postępowania do danej sytuacji. Na
              przykladzie kolegi, ktorego uwazalem za dosc niezaleznie myslacego i
              konskwentnego zawodnika, chcialem pokazac, jak mozna ulec takiej "wizji"
              sprzedawanej przez innych.
              Postepowanie jednej z bohaterek artykulu jednak stanowi przyklad "efektu ponad
              wszystko". Tak sie po prostu nie powinno robic - korzystanie z czyjejs
              niewiedzy, niezdecydowania czy tez nieswiadomosci w celu wcisniecia mu dziecka
              w brzuch to zwykle chamstwo.
              No i jeszcze a propos tzw. wycieczek osobistych.
              Po pierwsze - tez mam dziadkow, ktorzy za lata zapierniczania dostaja jakas
              slabizne. Oczywiscie - jest to kolejny syf "tego kraju". Ale nie o tym jest
              artykul - sorry, przytyk-pudło.
              Po drugie - nie sadz czlowieka po nalepce. Fakt, ze mam .gov.pl w adresie,
              wcale nie oznacza, ze jestem "darmozjadem". Znam ludzi, ktorzy pracuja w
              prywatnych firmach, a dziury w krzeslach na wylot wypierdzieli. Myslcie sobie
              co chcecie, ale ja staram sie dolozyc wszelkich staran, zeby moja praca nie
              szla na marne, nie byla bez sensu ani zeby nikomu i niczemu nie sluzyla.

              Reasumujac - owszem - sprzedac mozna wszystko i kazdemu. Sa jednak granice,
              ktore wyznacza takie pojecie jak uczciwosc.
              • Gość: Jacek Re: Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:54
                "Fakt, ze mam .gov.pl wcale nie oznacza, ze jestem "darmozjadem". Znam ludzi, ktorzy pracuja w prywatnych firmach, a dziury w krzeslach na wylot wypierdzieli". Otóż jesteś darmozjadem. Ty nic nie wytwarzasz, żadnej wartości dodanej, tylko przeżerasz szmal, który my płacimy do budżetu w formie podatków. A tym ludziom, którzy opiepszają się w prywatnych firmach płaci właściciel i to jest tylko jego problem - nie mój. Wbij sobie w ten swój zakuty urzędniczy łeb - byłeś, jesteś i będziesz pasożytem. I twoja praca jest g.wno warta. Bez takich kanalii jak ty ten kraj byłby już 2 razy bogatszy.
                • Gość: Kola Re: Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... IP: *.nfosigw.gov.pl / *.nfosigw.gov.pl 13.12.04, 14:00
                  Styl wypowiedzi ewidentnie wskazuje na wyz intelektualny, jaki poniosl Cie w
                  ten mroczny dzionek. Odwagi tez Ci nie brakuje - za klawiatura kazdy
                  jest "panisko". Pozwol, ze nie znize sie do Twojego poziomu tekstu - dobre
                  wychowanie nakazuje mi powstrzymac sie od komentarza.
                  Ale tego akurat Tobie wydaje sie brakowac.
                  Ale wrocmy moze do meritum sprawy:
                  Czy zrobilbys dokladnie to samo co owa panna? Siegnal po czyjas portmonetke?
                  • Gość: Sqnx Re: Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 14:10
                    Kola: Masz jedyny argument, o ktorym my - twoi przeciwnicy nawet nie
                    wspomnielismy. Pewnie, ze nie siegnal bym po portmonetke. Wogole przeprosil
                    bym babcie, ze sie pomylilem dzwoniac do niej. To chyba oczywiste, ze to
                    sprawa pewnych oczywistych zasad moralnych. Nie dziel wiec wlosa na czworo.
                  • Gość: KR$ Styl stylem IP: *.aster.pl 13.12.04, 14:16
                    Ale meritum jest prawdziwe - 80% urzedasow w naszym kraju jest zbednych, 100 %
                    to pasozyty niczego nie wytwarzajace.


                    Nie ma szacunku dla urzedasa.
                    • Gość: Kola Racja jest jak d... - podzielona! IP: *.nfosigw.gov.pl / *.nfosigw.gov.pl 13.12.04, 14:44
                      Ja mam swoja, koledzy dyskutanci swoja polowe.
                      Tylko czemu od razu dyskusje sprowadzac do "kanalii", "zakutych lbow" i tak
                      dalej? Do niczego, a na pewno do sensownych wnioskow to nie prowadzi.

                      Wracajac wiec do meritum sprawy:
                      Nie osadzam ludzi, ktorzy z wlasnej i nieprzymuszonej woli podejmuja taka prace.
                      Zastanawia mnie natomiast, jak potrafia oni przyswoic takie podejscie, ktore
                      usprawiedliwia czyny uznane powszechnie za nieuczciwe. W imie wlasnej,
                      uwidzianej w mglach przyszlosci wizji - tez tak naprawde cokolwiek wprasowanej
                      do mozgu.
                      Po prostu nie jestem zwolennikiem zasady "cel uswieca srodki".
                      Nie twierdze, ze to, co sprzedaja to jakis szajs. Przy spotkaniu ja im po
                      prostu kulturalnie mowie "dziekuje". Ale jak tylko pomysle, ze taka dziuńdzia
                      miałaby dotrzeć do mojego świętej pamięci pradziadka, który pod koniec nie do
                      końca łapał o co chodzi we współczesnym świecie...

                      Kola
                      Przebrzydly urzedas
                      ktoremu moze sie uda uratowac pewien park narodowy przed zniknieciem z mapy
                      Polski
                      • t.o.m.e.k Re: Racja jest jak d... - podzielona! 13.12.04, 15:06
                        Gość portalu: Kola napisał(a):

                        > Ja mam swoja, koledzy dyskutanci swoja polowe.
                        > Tylko czemu od razu dyskusje sprowadzac do "kanalii", "zakutych lbow" i tak
                        > dalej? Do niczego, a na pewno do sensownych wnioskow to nie prowadzi.

                        Masz rację... I rzeczywiście z tym, co piszesz poniżej też można się zgodzić...
                        >
                        > Zastanawia mnie natomiast, jak potrafia oni przyswoic takie podejscie, ktore
                        > usprawiedliwia czyny uznane powszechnie za nieuczciwe.

                        (...)
                        > Przebrzydly urzedas
                        > ktoremu moze sie uda uratowac pewien park narodowy przed zniknieciem z mapy
                        > Polski

                        Ale niestety Twoja sygnaturka też wiele mówi o bagnie w jakim wszyscy żyjemy a
                        częścią jakiego są właśnie urzędnicy. Twoja ciężka jak mówisz praca byłaby
                        niepotrzebna, gdyby w tym kraju "jedynie" stanowiono dobre prawo, przestrzegano
                        je i egzekwowano. Niestety tak nie jest - i stąd się biorą urzędnicy, którzy
                        tak jak w Twoim przypadku ratują coś, co w majestacie prawa zostało niby kiedyś
                        ustanowione. Gdyby było inaczej, nie byłoby zapotrzebowania na usługi podobnych
                        Tobie urzędnikiów - i tych co coś naprawiają i tych co psują (a tych jest
                        przecież ogromna większość).
                        Oddaliliśmy się od zasadniczego wątku, ale warto było zwrócić uwagę na parę
                        kwestii pobocznych które też przyczyniają się do tego co dzieje się wokół nas...
                        • Gość: komandor Re: Racja jest jak d... - podzielona! IP: 62.29.137.* 13.12.04, 15:31
                          Boże, kolejny osioł, który nie wie, po co jest administracja publiczna.

                          >Niestety tak nie jest - i stąd się biorą urzędnicy, którzy
                          > tak jak w Twoim przypadku ratują coś, co w majestacie prawa zostało niby
                          >kiedyś ustanowione

                          Że co, że jak?
                          Czyli urzędnicy biorą się z nieprzestrzegania prawa? Człowieku, wyjdź stąd i
                          nigdy nie wracaj!
                          Przeczytaj -matole- kiedyś ten swój bełkot, może się opamiętasz?
                      • Gość: Cc Re: Racja jest jak d... - podzielona! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:49
                        > Kola
                        > Przebrzydly urzedas
                        > ktoremu moze sie uda uratowac pewien park narodowy przed zniknieciem z mapy
                        > Polski

                        Przed kim? To w końcu jakiś urzędas musi zgodzić się na zaoranie parku lub nie reagować, kiedy inni
                        go orzą :-P
                    • Gość: komandor Re: Styl stylem IP: 62.29.137.* 13.12.04, 15:12
                      Ale meritum jest prawdziwe - 80% urzedasow w naszym kraju jest zbednych, 100 %
                      > to pasozyty niczego nie wytwarzajace.
                      >
                      >
                      > Nie ma szacunku dla urzedasa
                      Rozumiem, że te 20% "urzędasów", które nie jest zbędne, to w dalszym ciągu
                      pogardzane przez Ciebie "urzędasy". Rozumiem ponadto, że nawet jeśli są
                      potrzebni (ta reszta ze 100% po odjęciu 80%), to są "pasożyty niczego nie
                      wytwarzajace". Wniosek: pasożyty są potrzebne, wiec czemu nie masz do nich
                      szacunku. Wartość dodana ??? Nie p.dol potocznych głupot i nowomowy. W takim
                      razie zlikwiduj: policję, wojsko, celników, ministerstwa, sądy. Przecież Ty
                      jesteś zwykłym niedokształconym debilem.
                      Gdzies tam na forum napisałeś, że jesteś programistą. Czyżby tym od CEPIK,
                      informatyzacji ZUSu, a może tym od systemów bankowych, które wywalają się co
                      najmniej raz w miesiącu. W dodatku jesteś prostakiem.
                      • Gość: m. Re: Styl stylem IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 16:04
                        zawsze mnie dziwiło że ludzie, którzy potrafią czasem przytoczyć w miarę
                        inteligenty argument nie umieją jednocześnie zrobić tego bez obrażania
                        wszystkich dookoła. skąd u was to zacietrzewienie?

                        oczywiste jest to, że policja, celnicy i w ogóle administracja jest niezbędna.
                        oczywiste jest także, że to co wyprawia administracja publiczna w naszym kraju
                        woła o pomste do nieba.
                        oczywiste jest że istnieją urządnicy, którzy wykonują swoją pracę uczciwie i
                        rzetelnie i są warci utrzymywania z naszych podatków, szkoda tylko, że jest ich
                        tak niewielu.

                        ...więc byłoby dziwne gdyby wasza dyskusja zakończyła się ogólną pyskówką

                        argument dotyczycy cepików zusów i innych tego typu systemów jest o tyle
                        nietrafiony, że źródłem problemu jest tu właśnie administracja, która wydaje
                        nieswoje pieniądze i w związku z tym ich nie szanuje. poważny prywatny
                        przedsiębiorca nigdy nie zgodziłby się na takie traktowanie i robienie w balona
                        jak zus mswia itp.

                        a co do meritum sprawy, to przecież wiadomo, że działania nieuczciwe typu
                        wciskanie babci kart za 60 zł trzeba potępić. problem jest natomiast inny - ta
                        firma w oczach ludzi, którzy w niej pracują daje im szanse, której nie daje im
                        ktoś inny. fakt, że robi to nieuczciwie i za pomocą manipulacji, ale o tym
                        muszą się sami przekonać. lepiej zastanowić się czemu właśnie w takiej firmie
                        szukają swojego miejsca, skąd wzięły się tak rozbudzone aspiracje? a tego autor
                        artykułu nawet nie próbuje się dowiedzieć.

                        pzdr i sorry za długi post :)
                        • Gość: wawek Niech zyje sojusz roboczniczo-chłopski! IP: *.chello.pl 13.12.04, 16:37
                          Zdaje się że paru debilom, którzy się tu wypowiadają pomyliły się epoki. Bardzo
                          by się wasze wypowiedzi podobały towarzyszowi Leninowi. On też nie lubił
                          biurokracji. Jeden z komentatorów nawet napisał coś o "wartości dodanej". Boże,
                          to termin z ekonomii politycznej. Dlaczego nie pójdziecie dalej? Może by tak
                          obozy pracy dla darmozjadów? Niech pracują na przykład przy budowie nowych
                          osiedli mieszkaniowych dla zdrowego rdzenia społeczeństwa: chłopów i robotników.
                          Faktycznie, po co urzędnicy, administracja, inteligencja, wszyscy ci jajogłowi.
                          Towarzysz Mao wiedział jak ich resocjalizować. A jeszcze lepsze metody miał Pol
                          Pot. Zdaje się że mamy tu na forum paru ich uczniów.

                          • Gość: Cc Re: Niech zyje sojusz roboczniczo-chłopski! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 18:04
                            To już nielubienie biurwokracji jest wadą komunistów! Prymitywne obelgi, panie urzędniczyno.
                            Rozumiem, że twój światopogląd ograniczony jest biurkiem i segregatorami. Stamtąd nie widać świata.
                            A "wartość dodana" nie jest pojęciem socjalistycznym, urzędniczyno ubogi. Piszesz: "Faktycznie, po co
                            urzędnicy, administracja, inteligencja, wszyscy ci jajogłowi." - próbując połączyć inteligencję,
                            naukowców i złośliwe biurwy w jedno. Nikogo nie nabierzesz. Projekty ustaw powstałe w Min. Finansów
                            jasno udowadniają, że urzędasy do warstwy inteligencji nie należą. To złośliwe bydlęta, żerujące na
                            naszych plecach. Skorumpowane, leniwe i bezmyślne przeżuwacze pieczątek. Ot, co o was myślimy! Jak
                            będziesz wracał z "pracy" podnieś choć papierek z chodnika, przydaj się na coś...
          • praptak Re: Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... 13.12.04, 11:41
            No nie wiem. Dla mnie skur..syństwo jest skur..syństwem niezależnie od tego czy
            działając na własny rachunek oskubujesz babcię z trzydniowych dochodów czy jako
            urzędnik doprowadzasz uczciwą firmę do upadku. Albo w drugą stronę - jeśli
            usprawiedliwiamy sprzedawców "że taki jest kapitalizm, więc się dostosowują", to
            czemu nie usprawiedliwić urzędnika "bo taki jest socjalizm"? W końcu każdy
            dostosowuje się do środowiska w jakim jest, rodzinę trzeba utrzymać (swoją drogą
            każdy złodziej tak się usprawiedliwia jak go złapią), itp. itd.
          • Gość: Anastazja Re: Artykuł był nawet i śmieszny, do momentu.... IP: *.interkom.pl / *.interkom.net.pl 13.12.04, 21:38
            T.o.m.e.k masz calkowita racje. Wiekszosc wypowiadajacych sie nie ma pojecia
            o "pracy". O wiele latwiej jest im zaakceptowac oszustow wyludzajacych zasilki
            dla bezrobotnych niz tych ktorzy probuja dawac sobie rade sami. Nie kazda praca
            jest satysfakcjonujaca, ale w kazdej mozna sie czegos nauczyc. Nie jest
            konieczne naciaganie "babci", to kwesta osobistej etyki. Ja mam szacunek dla
            tych co probuja cos robic a nie czekac az im "ktos da"
      • Gość: ola Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: 213.17.133.* 13.12.04, 10:01
        sekta ekonomiczna - nie mniej ni wiecej
      • Gość: ad Re:spaskudzili rynek pracy IP: 83.238.13.* 13.12.04, 10:31
        Napłnęła niezliczona ilość młodej biedoty z całej Polski , zrobią wszystko za
        iluzję dobrobytu -minie parę lat i tak będą na zero
        • Gość: rozciagajacy klej Re:spaskudzili rynek pracy IP: *.net81-64-68.noos.fr 13.12.04, 22:37
          tiaaa.. ty pewnie jestes z tej betonowej wiochy...gdzie wiesniaki psuja rynek
          pracy..taaa..jasne.. CZY JESTES Z WARSZAWY???
      • Gość: Basia Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.chello.pl 13.12.04, 10:41
        Żadna tam Polska. To są wszystko techniki marketingu i motywacji wzięte ze Stanów Zjednoczonych. I będzie tego coraz więcej i więcej.
      • Gość: Puchatek Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.crowley.pl 13.12.04, 11:10
        Muszę w kilkusłowach T.o.m.k.o.w.i odpowiedzieć, bo troszkę przegina IMHO.

        t.o.m.e.k napisał:

        > Kolega Kola, jak widzę pisze z instytucji rządowej... No tak. Dla kolegi Koli
        > i wielu mu podobnych darmozjadów utrzymywanych z naszych pieniędzy to
        > rzeczywiście oburzające, że są ludzie, którzy biorą sprawy w swoje ręce, idą
        > na ulice i odpowiadają wyłącznie za siebie, za to co zrobią.

        Przyjacielu, - poczytaj uważnie, co Kola pisze. On nie jest
        przeciwny "inicjatywie" i temu, że dynamiczni ludzie biorą sprawy w swoje ręce
        etc. On jest przeciwny temu, że ci ludzie - zmanipulowani, a czasem poprostu
        cyniczni - zachowują się nieuczciwie. Po prostu wstrętnie.

        > Co do faryzejskiego użalania się nad babiną, której wciska się karty na
        > pizzę - szkoda, że nikt nie użala sią nad taką babiną z takiego powodu, że
        > dostaje ona za całe przepracowane ciężko zycie 500 złotych głodowej renty. I
        > gdzie te pieniądze zostały?

        ...A co ma piernik do wiatraka? Więc jeśli ktoś jest biedny, bo go ex-system
        okradł, to znaczy, że ja juz mogę go okradać z czystym sumieniem?
        Tak, T.o.m.k.u - bo to była kradzież.

        Nie chodzi o to, że "inicjatywa", że "w swoje ręce" etc. Nie widzę nic złego w
        zarabianiu pieniędzy - przeciwnie. Natomiast metody stosowane przez tych ludzi -
        to zwykła manipulacja. Jeśli ktoś proponuje mi kartę znizkową do pizzerii za
        30 zł - mogę się zastanowić, czemu nie. Jeśłi natomiast ten sam ktoś najpierw
        mówi "prezent", potem mi wręcza, potem oznajmia, że jednak 30 zł, kłamie - to
        ja go spuszczam ze schodów (nie dosłownie, oczywiście).

        Oczywiście, że mozna sprzedać piasek na Saharze. I oczywiście, że można na ten
        piasek wyciagnąć ostatnie pieniądze od emerytki. I oczywioście, że można w ten
        sposób zarobić.
        Ale to nie zmienia faktu, że osoba, która to robi jest s...synem.

        UWAGA - ja nie piszę z domeny .gov.pl
        Jestem na własnym utrzymaniu. Zarabiam nienajgorzej. I wierzę (a moja wiara
        poparta jest doświadczeniem własnym i nie tylko), że MOŻNA zarabiać i iść do
        przodu nie wyciągając ostatniej forsy z portmonetki emeryta.

        A jak uważasz inaczej - to świń się dalej.
        • t.o.m.e.k Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali 13.12.04, 11:28
          OK - wezwany do tablicy odpowiadam:

          > Przyjacielu, - poczytaj uważnie, co Kola pisze. On nie jest
          > przeciwny "inicjatywie" i temu, że dynamiczni ludzie biorą sprawy w swoje
          ręce
          > etc. On jest przeciwny temu, że ci ludzie - zmanipulowani, a czasem poprostu
          > cyniczni - zachowują się nieuczciwie. Po prostu wstrętnie.

          Przykazanie pierwsze - nie uogólniać. Przypadek z babiną jest w tekście opisany
          tylko jeden. Jestem pewien, że większość tych kart została
          sprzedana "świadomym" klientom, bez uciekania się do tego rodzaju sztuczek. Ale
          doskonale wiemy, że na naiwności ludzkiej i to na znacznie większą skalę,
          żeruje znacznie więcej znacznie bardziej szacownych instytucji... Oczywiście
          Wyborcza w typowy dla siebie sposób jeden przypadek bierze za regułę i
          ilustruje nim całe zjawisko...

          > > Co do faryzejskiego użalania się nad babiną, której wciska się karty
          >
          > ...A co ma piernik do wiatraka? Więc jeśli ktoś jest biedny, bo go ex-system
          > okradł, to znaczy, że ja juz mogę go okradać z czystym sumieniem?
          > Tak, T.o.m.k.u - bo to była kradzież.

          Nie - tego nie twierdzę. Ale po pierwsze kobita mogła nie otwierać drzwi i
          powiedzieć po prostu "nie, do widzenia". Dała się wciągnąć i za to zapłaciła.
          Niestety, przyznaję, że przeliczanie pieniędzy w portfelu babiny było
          absolutnie nie fair i trudno to pochwalać. Ale znowu - wszystko zaczyna się
          kręcić się wokół tej babiny, która w końcu do cholery dzieckiem nie jest,
          prawda?
          >
          > Nie chodzi o to, że "inicjatywa", że "w swoje ręce" etc. Nie widzę nic złego
          w
          > zarabianiu pieniędzy - przeciwnie. Natomiast metody stosowane przez tych
          ludzi - to zwykła manipulacja. Jeśli ktoś proponuje mi kartę znizkową do
          pizzerii za
          > 30 zł - mogę się zastanowić, czemu nie. Jeśłi natomiast ten sam ktoś najpierw
          > mówi "prezent", potem mi wręcza, potem oznajmia, że jednak 30 zł, kłamie - to
          > ja go spuszczam ze schodów (nie dosłownie, oczywiście).

          Taaak. Ale skoro rząd publicznie obiecując "obniżkę" podatku VAT, de facto
          szykuje jego podwyżkę, to komu jeszcze wierzyć? I może zastanowimy się nad
          tzw. "szkodliwością społeczną" obu przypadków? Ty spuszczasz ze schodów, babina
          otworzyła drzwi i dała się omotać. A co my wszyscy zrobimy jak władza będzie
          nam dalej łupić kieszenie?
          >
          > I oczywiście, że można na ten
          > piasek wyciagnąć ostatnie pieniądze od emerytki. I oczywioście, że można w
          ten
          > sposób zarobić.
          > Ale to nie zmienia faktu, że osoba, która to robi jest s...synem.

          Oczywiście. Ale pod warunkiem, że były to ostatnie pieniądze emerytki. A tego
          nie wiesz. Więc pohamuj się z tego rodzaju wnioskami. Tak naprawdę cały czas
          dyskutujemy o tym jednym przypadku, który dzięki dziennikarkiej manipulacji (i
          znów manipulacja!!!) Gazety Wyborczej posłużył nam za ilustrację całwego
          przypadku.
          >
          > UWAGA - ja nie piszę z domeny .gov.pl

          Wiem, widzę.

          > Jestem na własnym utrzymaniu. Zarabiam nienajgorzej. I wierzę (a moja wiara
          > poparta jest doświadczeniem własnym i nie tylko), że MOŻNA zarabiać i iść do
          > przodu nie wyciągając ostatniej forsy z portmonetki emeryta.

          Ależ oczywiście. Szczęśliwie jedziemy na podobnym wózku.
          >
          > A jak uważasz inaczej - to świń się dalej.

          Ooo - to było szczególnie miłe... Pozostawię to bez komentarza...
          • Gość: Aga Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.pjwstk.edu.pl 13.12.04, 14:25
            Skomentuję tylko jedno zdanie:
            "Ale znowu - wszystko zaczyna się
            kręcić się wokół tej babiny, która w końcu do cholery dzieckiem nie jest,
            prawda?"
            A skąd wiesz? Czasem starsi ludzi są bardziej bezradni niż dzieci. I to trzeba
            mieć zawsze na uwadze, no chyba, że komuś pieniądze przysłoniły wszystkie inne
            wartości. Mojemu stryjowi, choremu na Alzhaimera, wciśnięto kiedyś do
            podpisania umowę na jakąś stację telewizyjną z miesięczną opłatą około 100
            złotych!!! Po stanowczej interwencji jego syna, umowę unieważniono, ale żeby
            zrobić taką rzecz, to trzeba być po prostu bez serca!
            • t.o.m.e.k Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali 13.12.04, 14:42
              Gość portalu: Aga napisał(a):

              > żeby
              > zrobić taką rzecz, to trzeba być po prostu bez serca!

              OK - zgadzam się z Tobą. Jest to postępowanie z gruntu nieuczciwe i to nie
              podlega żadnej dyskusji. Zachowanie tej dziewczyny w tym konkretnym przypadku
              było naganne. Ale w końcu okazja czyni złodzieja - tyle się mówi, żeby osoby
              starsze nie otwierały drzwi nieznajomym, albo przynajmniej nie wdawały się w
              rozmowy z obnośnymi sprzedawcami czy "wróżkami" a babcia otwarła... Miała
              szczęście, że dała się nabrać na te 60 zł, a nie na "wróżkę", która by jej
              wyniosła pół chałupy...
              Ale dobrze - babcię mamy z głowy. A jak skomentujesz pozostałą zawartość
              artykułu, bo widzę, że chyba zgodnie z intencją Wyborczej zostałaś również
              zmanipulowana bo całość postrzegasz już tylko przez pryzmat tego jednego
              przypadku... Nie pomyślałaś, że takie sprzedawanie to naprawdę ciężka praca,
              dla tych ludzi, którzy tu próbują odnaleźć swoją pierwszą, a czasami jedyną
              szansę? Że ktoś im tę szansę daje? Że tylko od nich zależy, jak ją
              wykorzystają? Że liczą tylko na siebie? Że niejeden za kilka lat otworzy może
              własny biznes - i nadal będzie liczył na siebie, z tym, że częścią swojej
              harówy będzie musiał dzielić się z "Janosikiem"? Czy najważniejsza na tych
              dziesięciu stronach jest naprawdę ta głupia babcia? Czy Ty coś w życiu
              samodzielnie sprzedałaś? Namówiłaś klienta do zainteresowania się Twoim
              produktem? Jeśli tak, to gratuluję - a jeśli nie, nie krytykuj pochopnie, bo
              takie przypadki jak z tą babcią zdarzają się wszędzie i nierzadko w bardziej
              drastycznej skali (przypadek Twojego stryja). Ale zechciej(cie) dostrzec
              również drugą stronę całego zjawiska... Niestety, Wyborcza zrobiła sobie
              pośmiewisko - i teraz jej czytelnicy siedzący w wygodnych fotelikach, przed
              komputerami mogą sobie pomyśleć "No, ja mam pracę i święty spokój a ci tam
              muszą biegać z jakimiś gó..anymi karnetami... I jeszcze staruszki oszukują.
              Ech, ten wilczy kapitalizm" - i dalej wypisywać brednie na forum i ronić
              krokodyle łzy. Polactwo w najczystszym wydaniu...
              • Gość: Aga Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 19:31
                Pytasz jak skomentuję pozostałą zawartość artykułu? Wbrew pozorom zauważyłam w
                tym artykule nie tylko tę starszą panią, zauważyłam również inne kwestie, które
                w być może nieco mniejszym stopniu, ale jednak, budzą we mnie niesmak i
                sprzeciw. Ot, choćby dywagacje na temat zamożności osoby, którą się kocha. Nie
                przeczę, iż prawdą jest, że ci, którzy twierdzą, że pieniądze szczęścia nie
                dają, najczęściej te pieniądze mają. Pieniądz jest ważny, bo przekłada się na
                godne życie. Uważam jednak, że pewne wartości są bezcenne, a jedną z tych
                wartości jest miłość.
                Zgadzam się, że sprzedawanie to ciężka praca. Każda praca, którą staramy się
                wykonać dobrze, jest ciężka. A ci ludzie zapewne staraja się dobrze wykonywać
                swoją pracę, ponieważ są w tym kierunku motywowani. Inna sprawa, że w tym
                wypadku dobrze, nie zawsze znaczy tak, by bez wstydu spojrzeć sobie w oczy. Ale
                to już inna sprawa. Pytasz, czy ja coś w życiu sprzedałam? Można by powiedzieć,
                że moja praca również polega na sprzedawaniu. W końcu chyba każdy, albo niemal
                każdy, kto pracuje, coś sprzedaje: swój czas, wiedzę, umiejętności, no i
                oczywiście produkty. Wydaje mi się zatem, że mam pełne prawo skomentować ten
                artykuł i skrytykować to, co mnie razi.
          • Gość: komandor Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: 62.29.137.* 13.12.04, 15:41
            > Ooo - to było szczególnie miłe... Pozostawię to bez komentarza...

            Kolejna "gwazda" forum Wyborczej?
            Ojej, jaki urażony. Najpierw kilka postów wcześniej wyzywa ludzi od kanalii i
            pasozytów a teraz co, porządny gimnazjalista się znalazł? Obrazili,
            oooo...biedny.
      • Gość: Przemo Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 13.12.04, 11:17
        Jako żywo przypomina mi się Amway i jego pranie mózgu.

        Obejrzyjcie sobie dokument "Witajcie w życiu" Henryka Dederki.

        Przemo
        • Gość: Jacek Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:47
          Dederka nic nie zrozumiał z Amwaya. Być może dlatego, że nie wie co to praca.
      • Gość: WROBIONY Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:56
        TE KARTY TO JESZCZE NIC. ZARAZ OPISZĘ NA FORUM HUMORUM MOJĄ PRZYGODĘ
      • Gość: Jacek Beznadziejny artykuł z tezą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:21
        Jest to kolejny artykul w GW dotyczący pracy w sprzedaży, który jest całkowicie nieobiektywny i świadczy przede wszystkim o nieznajomości tematu. Praca w sprzedaży ma swoją specyfikę - motywacja to dużo więcej niż połowa sukcesu. Handlowiec musi wierzyć w siebie i w to, że sprzeda produkt. Jeżeli będzie się wahał albo miał jakieś wątpliwości to klient to na pewno wyczuje i nie kupi.
        Dlatego też firmy stosują różne metody motywowania ludzi do pracy. Takie poranne spotkania są najlepsze, ponieważ tuż przed wyjściem w teren ludzie dostają olbrzymią dawkę pozytywnej energii.
        • Gość: Lolko Re: Beznadziejny artykuł z tezą IP: *.amer.csc.com 13.12.04, 18:21
          Prosze, specjalista od sprzedazy sie znalazl. Wiesz to jest tak: albo
          sprzedajesz cos co ma jakas wartosc i nie musisz blagac ludzi, zeby to od
          ciebie kupili. Albo latasz po miescie, z gownem pod pacha probujac to wcisnac
          ludziom, ktorym cie tak szkoda, ze to od ciebie kupuja. Latwiej jest po prostu
          zebrac, mozna szybciej wzbudzic litosc. Oczywiscie, ze w takim przypadku
          potrzebujesz dawki "pozytywnej energii" - czyli wiary w siebie i zmiany swojego
          wlasnego stosunku do tego obrzydliwego zajecia. Bo przeciez, gdyby taki
          akwizytor racjonalnie wierzyl w to co robi, nie trzeba by go bylo przytulac i
          opowiadac bredni o zielonym ogorku i milionie dolarow. Niestety takie zasrane
          techniki sprzedazy daja wyniki na calym swiecie. W USA jest pelno firm, ktore w
          ten sposob dzialaja, zatrudniajac malo inteligentnych sprzedawcow, ktorych
          latwo zmanipulowac. Roznica jest taka, ze w Polsce nie ma pracy i do takiej
          roboty ida ci nawet w miare inteligentni, najsmieszniejsze jest to ze i im sie
          po jakims czasie podoba.
        • Gość: Placek Re: Beznadziejny artykuł z tezą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.12.04, 21:23
          Oczywiście Jacku, czy autor to potępia? Czy potępia śpiewanie i pobieranie
          energii? Przecież nie, on tylko opisuje. Więc o jaką tezę Ci chodzi?

          Jacku, jesteś sam niezykle zaczadzony.
      • Gość: Qavtan artykuł z cyklu: wynaturzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:22
        Pranie mózgu
        • Gość: Jacek Re: artykuł z cyklu: wynaturzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:44
          A jak szef mówi "Kowalski do roboty, bo wylecisz" to też według ciebie jest pranie mózgu ? A chodzi o to samo.
      • Gość: Gonzales YORK ADVERTISING POLAND IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.12.04, 12:29
        Byłem, pracowałem w 1996 w czasie wakacji, będąc w liceum... Tekst nieźle opisuje realia tej firmy.
        Z pewnością prawdą jest, że jest to taka orka, jakiej świat nie widział. Pobudka o 5.30 rano, zjazd do domu na 20-21. I tak non stop. Od poniedziałku do soboty.
        Ale zasadnicza zaleta - niezła kasa, do tego szybko płatna.
        I szkoła życia, dysypliny i obóz kondycyjny zarazem. Wtedy, w wieku 16 lat zobaczyłem co to jest praca.
        • Gość: lalique żadna praca nie hańbi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:41

          A każdy orze jak może

          ---
          Jude Law rozebrany do rosołu... www.lalique.blox.pl
          • Gość: Shaddock Oprócz pracy dziwki IP: *.chello.pl 20.12.04, 01:03
      • Gość: anuszka e tam Polska... IP: *.ha3.agh.edu.pl 13.12.04, 13:07
        No tylko nie piszcie, ze to jedynie w naszym kraju jest mozliwe...

        Kiedys w USA znajomi zabrali mnie na wielki zjazd pracownikow Amwaya. Tooooo
        dopiero bylo!! Poniewaz byla niedziela, odprawili nawet nabozenstwo ekumeniczne
        ze stosownym kazaniem... Naprawde.

        ;-PPP

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka