Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Unilever i praca w wielkich koncernach

    IP: 195.216.121.* 25.06.01, 00:00
    Napiszcie jak to jest w wielkich koncernach np. Unilever, czy naprawdę robią
    tam pranie mózgu i ile płacą?
    Obserwuj wątek
      • Gość: ZIGI Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 217.67.197.* 25.06.01, 00:00
        jak jesteś inteligentny to sobie nie dasz zrobić wody z mózgu. Potrzebny jest
        zawsze zdrowy rozsądek. Poza tym ludzie w koncernach są OK ale nie jest to
        zasada. zawsze można trafić na debila. Są pewne reguły które musisz
        przestrzegać ale tak jest wszędzie. O pieniądzach nie będę opowiadał.

        ZIGI
      • Gość: Ela Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
        Pracuję w koncernie prawie cztery lata (dział sprzedaży - stanowisko
        kierownicze). Nie nazywam tego praniem mózgu (uważam się za istotę myślącą -
        więc się nie daję). Zarobki - ok. 8000 brutto. I co z tego? Stres, praca często
        po kilkanaście godzin dziennie, no i trochę więcej forsy. Teoretycznie mogę
        biegać częściej do kina, knajpy, jeździć na wakacje - tylko kiedy? Mogę kupić
        dziecku lepszą zabawkę - szkoda tylko, że nie mam zbyt wielu okazji widzieć jak
        się nią bawi... Żałosne. Lojalni wobec firmy zapominamy o sobie, ale to jeszcze
        nie jest najgorsze. A co firma robi dla nas dobrego poza comiesięcznym
        przesyłaniem kasy na konto, tyle że większej niż przeciętnie? Niewiele (aby nie
        powiedzieć, że NIC). Normą jest poczucie braku bezpieczeństwa, stabilizacji.
        Wyścig szczurów - jutro może być ktoś lepszy od Ciebie. No, ale ja może jestem
        ostatnio troszkę rozgoryczona (patrz: "jeśli pracodawca robi problemy po
        macierzyńskim" - to niestety mój problem). Krótko mówiąc PIENIĄDZE ALBO ŻYCIE
        (przez DUŻE "Ż") - wybór należy do Ciebie...

        • Gość: Ada Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 195.94.206.* 26.06.01, 00:00
          Droga Elu. Muszę Ci powiedzieć, że niestety problemy po wychowawczym to
          specyfika nie tylko dużych firm. Ja wprawdzie pracuję w duzym koncernie ale
          muszę przyznać , że największe przykrości po powrocie z wychowawczego spotkały
          mnie nie ze strony pracodawcy tylko ze strony niektórych współpracowników,
          którzy byli bardzo rozcarowani moim powrotem a już wydawało się, że mogą
          wskoczyć na moje stanowisko. Muszę powiedzieć, że po roku od powrotu z urlopu
          sytuacja już wraca do normy i czuję się w firmie dobrze. Jeżeli jest to dla
          Ciebie jakaś pociecha to życzę wytrwalości i jeszcze raz wytrwałości.
        • Gość: Wiesiek Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 195.117.243.* 06.07.01, 17:18
          Pracuje sobie także w "Wielkim koncernie". lecz tenże
          koncern coś trafia i szukam nowej roboty. Trzeba z
          czegos życ i utrzymac rodzinę. Gdy trzy lata temu się
          zatrudniałem myślałem - do pracy blisko, zarobki mogą
          być, reszta sie ułoży. Był to zakład pracy ciągłej,
          świątek, piątek i niedziela. Jak nie w pracy to pod
          telefonem (administracja systemów komputerowych).
          Obecnie po zakładzie trzeba chodzić na piechotę (od
          mojego biura do zakładów jest do 5km).
          I dobre się skończyło.
        • Gość: arabella Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.*.*.* 13.07.01, 13:39
          Bardzo spodobala mi sie twoja wypowiedz. Ocena celujaca
          za szczerosc.
          Nie wszystko wyglada tak kolorowo jak na folderach
          reklamowych.
          Pracowalam w podobnym miejscu, ale odeszlam.
          Zrozumialam ze pieniadze to nie wszystko ze sa jeszcze
          inne wzrtosci w zyciu ktore wynioslam z domu
          a po w pogoni za kariera gdziesz zatracilam. Chce do
          nich wrocic ale w Warszawie nie ma miejsca by pogodzic
          zycie rodzinne i prace. Traktuje ten staz jako
          mozliwosc zdobycia doswiadczenia co umozliwii mi kiedys
          lepszy start gdy wroce do domu
        • Gość: Qbas Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 195.205.237.* 06.08.01, 12:41
          No to współczuje :-((
          Pracuje w średniej firmie (120 osób) i jak narazie nie mma zamiaru pchać sie do
          tych "wielkich" .
          Moje zarobki od 2 lat ani drgnęły ale tym sie specjalnie nie przejmuje.
          Bo juz o 16:00 moge być w domu i bawić sie z córeczką :-)
          Bylem przy tym jak powiedziała pierwsze słowo , jak zrobiła pierwszy
          kroczek ....i mam zamiar byc przy tym jak zacznie "normalnie" mówić :-)))
          I właśnie tych chwil nie zamieniłbym na żadne pieniądze ani stanowiska w pracy.
          Wyścig "szczurów" dziekuję postoje...nie chce nagle sie "obudzić" bez
          przyjaciół, rodziny tylko z "biznesmenami" i plikiem kart kredytowych
          Szacuneczek Qbas
        • Gość: JA Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 08.08.01, 17:40
          Witam Wszystkich! Ja tez pracowalam w Unileverze... i wspominam te czasy z
          przyjemnoscia - mimo, ze praca non stop: tzw. system 3 zmianowy, laboratorium.
          To bylo niesamowite! Z usmiechem na twarzy wstawalam do pracu na 06:00, bez
          problemu od 22:00 i tylko od 14:00 nie lubilam... i nie ucierpialo na tym ani
          moje zycie towarzyskie, ani moj zwiazek! A co wiecej byla to jedyna (ludze sie,
          ze jak do tej pory) praca, do ktorej chodzilam z nieukrywana przyjemnoscia, bo:
          1. ludzie!!! a raczej LUDZIE (poza drobnymi wyjatkami) przeswietni!!!!!!!!
          2. kasa - zawsze twierdzilam, ze wystarczjaca (zachcianki dostosowuje do
          moziwosci,nie odwrotnie - choc dolny pulap mam scisle okreslony!)
          Juz tam nie pracuje, ale wspominam ok. teraz mam calkiem mila prace, za calkiem
          mile wynagrodzenie i dodatkowe z niej atuty, ale unilever jaki pamietam
          tworzyli swietni ludzie!! teraz ponoc jest duzo gorzej...
      • Gość: slave Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.01, 00:54
        Pracowałem 2 lata w Unileverze i powiem, że jest to najbardziej gówniane
        miejsce pracy w Warszawie - atmosfera jest tam nie do zniesienia, pensje rosną
        tak powoli, że po 2 latach w innej firmie dostaniesz co najmniej 50% więcej.
        Poza tym przestrzegam,że najgorszym działem są finanse - zapierdala się tam 12
        godzin na dobę i więcej (oczywiście nadgodziny nie są płatne). Natomiast
        całkiem przyzwoicie można ustawić się w marketingu - godziny pracy są rozsądne,
        ponadto dostaje się duży budżet, z którego wydatki nie są zbyt skrupulatnie
        kontrolowane...
        slave
      • Gość: gerome Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 23.07.01, 13:35
        Pracowałem w Unileverze prawie 4 lata ( stanowisko kierownicze w dziale
        sprzedaży ).Powiem Ci krótko ( uwagi dotyczą Unilevera z moich czasów więc
        przed 1999 ) :

        1.Trzeba zapier....
        2.Trzeba być dobrym - zostaniesz zauważony !
        3.Być dobrym - znaczy być lojalnym , bezwzględnie lojalnym !
        4.I oznacza , że najpierw jest firma - potem cała reszta.

        Jak pasuje Ci taki układ ( mi pasował ) - idż tam do pracy, nie będziesz
        narzekać , ale nie jęcz ,że Cię nie ostrzegano.Dzisiaj - gdybym mógł wrócić -
        pewnie bym wrócił.

        Pozdrawiam wszystkich z Unilevera ( tych co jeszcze pracowali w Curtisie !)
      • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 23.07.01, 13:43
        Od 9 lat pracuje w Skandynawii w jednym z najwiekszych na swiecie koncernow z
        branzy energetyczno-paliwowej. Moja firma zatrudnia ponad 100 tysiecy ludzi na
        calym swiecie. W moim oddziale jest zatrudnionych ok.1200 osob. Jestem
        kierownikiem sredniego szczebla w dziale inzynierynym. podlega mi kilkadziesiat
        osob - glownie inzynierow. Z przerazeniem czytam wypowiedzi osob pracujacych w
        polskich oddzialach zachodnich firm - toz to jest sredniowiecze.
        W mojej firmie praca w nadgodzinach nie jest mile widziana, choc czasami
        konieczna. Jesli trzeba pracowac w nadgodzinach to znaczy, ze praca jest zle
        zorganizowana. Kazdy ma prawo odmowic pracy w nadgodzinach i nikt nie ma prawa
        powiedziec zlego slowa. Urlop jest rzecza swieta i kazdy ma prawo go
        wykorzystac kiedy jest mu to potrzebne. Kobieta w ciazy nie ma prawa sie
        czegokolwiek obawiac. Sam zatrudnilem kilka miesiecy temu kobiete w
        zaawansowanej ciazy. Wiedzialem, ze ja "strace" na rok, ale potrzeba nam
        doswiadczonych pracownikow, a wiem, ze za rok po urlopie maciezynski wroci i
        bedzie pelnowartosciowym pracownikiem.
        Jest tu ciezko kogolwiek wyrzucic z pracy, ale na pewno gdyby ktos zaczynal
        gierki personalne, kopanie dolkow itp, szybko by sie z nim pozegnano. Tu ceni
        sie lojalnosc zrowno wobec firmy jak i wobec kolegow.
        O wyscigach szczurow nie ma tez mowy. Kazdy pracownik 1-2 razy do roku ma
        spotkanie ze swym szefem w celu zaplanowania jego rozwoju, ustalenia zadan,
        ustalenia oczekiwan wobez firmy i oczekiwan firmy wobec pracownika. Jest to
        wszystko spisywane i archiwizowane w dziale personalnym. Po uzgodnieniu planow
        rozwoju i awansu pracownika, planuje sie w ten sposob potrzebne szkolenia, plan
        doswiadczen jakie pracownik potrzebuje. Nikt tu nie zrobi kariery z dnia na
        dzien, a napewno nie mlody absolwent. Tu przede wszystkim szanuje sie
        doswiadczenie, pracowitosc i zdolnosc do pracy w zespole. Przebojowosc jest
        dobra na krotko chwile, a nie na dluzszy czas....
        Wynagrodzenia sa aktualizowane raz do roku w lecie. Negocjowane sa uklady
        zbiorowe ze zwiazkiem zawodowym. Uklad ten definiuje minimalna i srednia stawke
        podwyzki - reszta jest w rekach szefa dzialu.
        Nie ma tez takich roznic w zarobkach, ze szef zarabia kilka - kilkanascie, czy
        nawet kilkadziesiat razy (jak w Polsce) wiecej od szeregowego pracownika. Ja
        zarabiam ok 20% wiecej niz moj pracownik z podobnym wyksztalceniem i
        doswiadczeniem.
        Dopoki duze firmy w Polsce stawiaja glownie na absolwentow, ktorymi moga
        rzadzic jak chca pokazujac im kij i marchewke i niszcza ich wypompowujac z nich
        energnie, bo nie doswiadczenie, nic sie nie zmieni. Jest to polityka typowo
        kolonialna. Zabrac co mozna, a potem wyrzucic na smieci.
        • Gość: TYP Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.we.mediaone.net 23.07.01, 14:38
          Gość portalu: Greg napisał(a):

          > Od 9 lat pracuje w Skandynawii w jednym z najwiekszych na swiecie koncernow z
          > branzy energetyczno-paliwowej. Moja firma zatrudnia ponad 100 tysiecy ludzi na
          > calym swiecie. W moim oddziale jest zatrudnionych ok.1200 osob. Jestem
          > kierownikiem sredniego szczebla w dziale inzynierynym. podlega mi kilkadziesiat
          >
          > osob - glownie inzynierow. Z przerazeniem czytam wypowiedzi osob pracujacych w
          > polskich oddzialach zachodnich firm - toz to jest sredniowiecze.
          > W mojej firmie praca w nadgodzinach nie jest mile widziana, choc czasami
          > konieczna. Jesli trzeba pracowac w nadgodzinach to znaczy, ze praca jest zle
          > zorganizowana. Kazdy ma prawo odmowic pracy w nadgodzinach i nikt nie ma prawa
          > powiedziec zlego slowa. Urlop jest rzecza swieta i kazdy ma prawo go
          > wykorzystac kiedy jest mu to potrzebne. Kobieta w ciazy nie ma prawa sie
          > czegokolwiek obawiac. Sam zatrudnilem kilka miesiecy temu kobiete w
          > zaawansowanej ciazy. Wiedzialem, ze ja "strace" na rok, ale potrzeba nam
          > doswiadczonych pracownikow, a wiem, ze za rok po urlopie maciezynski wroci i
          > bedzie pelnowartosciowym pracownikiem.
          > Jest tu ciezko kogolwiek wyrzucic z pracy, ale na pewno gdyby ktos zaczynal
          > gierki personalne, kopanie dolkow itp, szybko by sie z nim pozegnano. Tu ceni
          > sie lojalnosc zrowno wobec firmy jak i wobec kolegow.
          > O wyscigach szczurow nie ma tez mowy. Kazdy pracownik 1-2 razy do roku ma
          > spotkanie ze swym szefem w celu zaplanowania jego rozwoju, ustalenia zadan,
          > ustalenia oczekiwan wobez firmy i oczekiwan firmy wobec pracownika. Jest to
          > wszystko spisywane i archiwizowane w dziale personalnym. Po uzgodnieniu planow
          > rozwoju i awansu pracownika, planuje sie w ten sposob potrzebne szkolenia, plan
          >
          > doswiadczen jakie pracownik potrzebuje. Nikt tu nie zrobi kariery z dnia na
          > dzien, a napewno nie mlody absolwent. Tu przede wszystkim szanuje sie
          > doswiadczenie, pracowitosc i zdolnosc do pracy w zespole. Przebojowosc jest
          > dobra na krotko chwile, a nie na dluzszy czas....
          > Wynagrodzenia sa aktualizowane raz do roku w lecie. Negocjowane sa uklady
          > zbiorowe ze zwiazkiem zawodowym. Uklad ten definiuje minimalna i srednia stawke
          >
          > podwyzki - reszta jest w rekach szefa dzialu.
          > Nie ma tez takich roznic w zarobkach, ze szef zarabia kilka - kilkanascie, czy
          > nawet kilkadziesiat razy (jak w Polsce) wiecej od szeregowego pracownika. Ja
          > zarabiam ok 20% wiecej niz moj pracownik z podobnym wyksztalceniem i
          > doswiadczeniem.
          > Dopoki duze firmy w Polsce stawiaja glownie na absolwentow, ktorymi moga
          > rzadzic jak chca pokazujac im kij i marchewke i niszcza ich wypompowujac z nich
          >
          > energnie, bo nie doswiadczenie, nic sie nie zmieni. Jest to polityka typowo
          > kolonialna. Zabrac co mozna, a potem wyrzucic na smieci.


          Wlasnie takie firmy jak twoja zabieraja ludzka energie i robia z ludzi zwykle
          mrowki, szare drony ktore nie maja zadnej aspiracji i tylko caluja dupe szefa 20
          lat zeby podskoczyc kilka pozycji wyzej na drabince. Polscy absolwenci sa
          przebojowi, Skandynawowie znani sa z lenistwa i braku przebicia, dzieki bogu tego
          w Polsce nie ma.

          Polacy trzymajcie sie z daleka o takich firm jakie tu Greg opisal.
          • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 23.07.01, 14:51
            Wyobraz sobie, ze tak sie dzieje w normalnych firmach na calym swiecie.
            Pracowalem dla mojej firmy w Anglii, Szkocji i USA i gwarantuje ci, ze w
            normalnym kraju i w normalnej firmie zaden szczeniak swiezo po studiach i bez
            doswiadczenia nie zrobi najmniejszej kariery.
            Nie musze calowac d... szefa, a jednoczesnie wiem, ze on i moi wspolpracownicy
            szanuja sie nawzajem. Nie musze brac udzilu w ciaglych wojnach. Moge normalnie
            wykonywac to co umiem najlepiej i moge normalnie po pracy wypoczac i nabrac sil.
            Mimo wszystko wole pracowac w takiej firmie, a nie w smiesznym proszkowym
            interesie, ktory ceni dorazny zysk, nie myslac co potem bedzie z "wypranymi"
            pracownikami.
            Jesli chodzi o lenistwo - to raczej cecha przypisywana Polakom.... niestety,
            tak jak i konfliktowosc, arogancja itp.
            • Gość: TYP Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.we.mediaone.net 24.07.01, 12:35
              Gość portalu: Greg napisał(a):

              > Wyobraz sobie, ze tak sie dzieje w normalnych firmach na calym swiecie.
              > Pracowalem dla mojej firmy w Anglii, Szkocji i USA i gwarantuje ci, ze w
              > normalnym kraju i w normalnej firmie zaden szczeniak swiezo po studiach i bez
              > doswiadczenia nie zrobi najmniejszej kariery.
              > Nie musze calowac d... szefa, a jednoczesnie wiem, ze on i moi wspolpracownicy
              > szanuja sie nawzajem. Nie musze brac udzilu w ciaglych wojnach. Moge normalnie
              > wykonywac to co umiem najlepiej i moge normalnie po pracy wypoczac i nabrac sil
              > .
              > Mimo wszystko wole pracowac w takiej firmie, a nie w smiesznym proszkowym
              > interesie, ktory ceni dorazny zysk, nie myslac co potem bedzie z "wypranymi"
              > pracownikami.
              > Jesli chodzi o lenistwo - to raczej cecha przypisywana Polakom.... niestety,
              > tak jak i konfliktowosc, arogancja itp.


              Raczej chyba nie bo Polacy ciazko pracuja 40+ godzin tygodniowo podczas gdy ci
              "nieleniwi" Skandynawowie cos kolo 30. Nie rzucaj mitami z lat 80tych tutaj
              chlopie bo widze masz zero pojecia o polskich pracownikach w obecnych czasach.

              Jezeli ktos chce spokojnej, finansowo bezpiecznej pracy to niech pracuje dla tych
              wielkich firm. Jezeli od zycia chce miec cos wiecej i naprawde cos osiagnac i byc
              kims niech takie firmy UNIKA jak najbardziej. Takie firmy to droga donikad.
              • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 24.07.01, 14:17
                Gość portalu: TYP napisał(a):

                > Raczej chyba nie bo Polacy ciazko pracuja 40+ godzin tygodniowo podczas gdy ci
                > "nieleniwi" Skandynawowie cos kolo 30. Nie rzucaj mitami z lat 80tych tutaj
                > chlopie bo widze masz zero pojecia o polskich pracownikach w obecnych czasach.
                >
                > Jezeli ktos chce spokojnej, finansowo bezpiecznej pracy to niech pracuje dla ty
                > ch
                > wielkich firm. Jezeli od zycia chce miec cos wiecej i naprawde cos osiagnac i b
                > yc
                > kims niech takie firmy UNIKA jak najbardziej. Takie firmy to droga donikad.

                W Norwegii tydzien pracy trwa 37.5 godzin, a na krotszy dzien pracy moga sobie
                pozwolic kraje bogate o wysokiej wydajnosci pracy.
                Wedlug danych statystycznych Polska jest na dalekim miejscu w Europie jesli
                chodzi o wydajnosc pracy, a na czolowym jesli chodzi o ilosc dni wolnych od
                pracy - te najdluzsze w swiecie dlugie weekendy pare razy do roku...
                Poza tym zgodnie z badaniami naukowymi czlowiek jest w stanie pracowac na prawde
                efektywnie w zawodach umyslowych maksymalnie 6-7 godzin dziennie. Sam z wlasnego
                doswiadczenia wiem, ze praca w nadgodzinach przez dluzszy okres czasu to
                oszukiwanie i siebie i pracodawcy. Z kazda nastepna godzina przepracowana wiecej
                spada sprawnosc mozgu i dramatycznie spada wydajnosc pracy.
                • Gość: NJ Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 194.202.164.* 24.07.01, 14:28
                  Greg..


                  > W Norwegii tydzien pracy trwa 37.5 godzin, a na krotszy dzien pracy moga sobie
                  > pozwolic kraje bogate o wysokiej wydajnosci pracy.

                  Widzisz i znow powrot do ekonomii.... wiesz dlaczego tydzien pracy jest
                  krotszy...? wcale nie dla tego ze wydajnosc jest wieksza.. ale dlatego
                  zeby "artificially" zorganizowac miejsca pracy i ukryc prawdziwe bezrobocie,
                  dlatego tez np., wysyla sie ludzi na wczesniejsza emeryture, wprowadza zakazy
                  wyzucania glupich pracownikow, podwyzsza sie ilosc dni urlopowych etc, etc...

                  A jak to nie wystarczy to podwyzsza sie podaki i sponsoruje tych co pracy nie
                  dostali...

                  Zauwaz ze w krajach gdzie jest najnizsze bezrobocie sa tez najnizsze podatki (np.
                  USA) bezrobocie 4-5%

                  poz

                  NJ
                  • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 24.07.01, 14:41
                    Popatrz na to niskie bezrobocie w USA z drugiej strony.
                    Jest niskie tylko dzieki glodowym minimalnym stawkom.
                    W kazdym spoleczenstwie trzon bezrobotnych stanowia ludzie o bardzo niskim
                    wyksztalceniu. W USA zatrudnia sie ich za minimalna stawke, ktora nie starcza
                    na przezycie. Ladnie to wyglada tylko i wylacznie w statystykach.
                    W Norwegii bezrobocie jest jeszcze nizsze ok. 3%, a ludzi wyksztalconych caly
                    czas brakuje. Moja firma moze od reki przyjac do pracy doswiadczonych
                    inzynierow roznych specjalnosci.
                    • Gość: nj Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 194.202.164.* 24.07.01, 15:06
                      Greg

                      > Popatrz na to niskie bezrobocie w USA z drugiej strony.
                      > Jest niskie tylko dzieki glodowym minimalnym stawkom.

                      Polak na "czarno"!!! zarobi 10USD (latwo) na godzine - to na prawde "glodowa"
                      stawka....., GDP per capita 34,000 USD (Norwegia cos okolo 24,000). Koszty
                      utrzymania +/-20% nizsze niz w Europie


                      > W kazdym spoleczenstwie trzon bezrobotnych stanowia ludzie o bardzo niskim
                      > wyksztalceniu. W USA zatrudnia sie ich za minimalna stawke, ktora nie starcza
                      > na przezycie.


                      - Jak wyzej....

                      > W Norwegii bezrobocie jest jeszcze nizsze ok. 3%, a ludzi wyksztalconych caly
                      > czas brakuje. Moja firma moze od reki przyjac do pracy doswiadczonych
                      > inzynierow roznych specjalnosci.

                      - Tak to zeczywiscie malo - chyba kwestja tego ze jest tylko 4.8 milionow
                      ludzi... co tez w przyszlosci moze stac sie problem biorac pod uwage system
                      socjalny, starzejace sie spoleczenstwo i konczace sie zasoby gazu i ropy... Ale
                      masz racje to akurat bogaty kraj (narazie)
                      A odnosnie pracy w twojej firmie hmmm... moze jak bede na emeryturze w wieku 40
                      lat i znudzi mi sie gra w golfa i podroze a wy jeszcze bedziecie pracowac i
                      bedziecie potrzebowac finansiste o zapatrywaniu prawicowym .... moze odnowie
                      stare internetowo-forumowe znajomosci ... kto wie :-)))))

                      poz

                      NJ

                      • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 24.07.01, 15:28
                        Gość portalu: nj napisał(a):

                        > Greg
                        >

                        > Polak na "czarno"!!! zarobi 10USD (latwo) na godzine - to na prawde "glodowa"
                        > stawka....., GDP per capita 34,000 USD (Norwegia cos okolo 24,000). Koszty
                        > utrzymania +/-20% nizsze niz w Europie
                        10 USD za godzine to rzeczywiscie "fortuna", w Norwegii za te pieniadze nikt by
                        ulicy nie pozamiatal....
                        > > W kazdym spoleczenstwie trzon bezrobotnych stanowia ludzie o bardzo niskim
                        >
                        > > wyksztalceniu. W USA zatrudnia sie ich za minimalna stawke, ktora nie star
                        > cza
                        > > na przezycie.
                        >
                        >
                        > - Jak wyzej....
                        >
                        > > W Norwegii bezrobocie jest jeszcze nizsze ok. 3%, a ludzi wyksztalconych c
                        > aly
                        > > czas brakuje. Moja firma moze od reki przyjac do pracy doswiadczonych
                        > > inzynierow roznych specjalnosci.
                        >
                        > - Tak to zeczywiscie malo - chyba kwestja tego ze jest tylko 4.8 milionow
                        > ludzi... co tez w przyszlosci moze stac sie problem biorac pod uwage system
                        > socjalny, starzejace sie spoleczenstwo i konczace sie zasoby gazu i ropy... Al
                        > e
                        > masz racje to akurat bogaty kraj (narazie)
                        Masz bledne dane co do zasobow ropy. Obecnie eksploatowane i odkryte zloza
                        starcza na conajmniej 50 lat, a prowadzone sa dalsze eksploracje i przewidywania
                        sa bardzo optymistyczne.
                        > A odnosnie pracy w twojej firmie hmmm... moze jak bede na emeryturze w wieku 40
                        >
                        > lat i znudzi mi sie gra w golfa i podroze a wy jeszcze bedziecie pracowac i
                        > bedziecie potrzebowac finansiste o zapatrywaniu prawicowym .... moze odnowie
                        > stare internetowo-forumowe znajomosci ... kto wie :-)))))
                        Niestety finansistow w Norwegii jest nadmiar, potrzeba natomiast wielu
                        specjalistow technicznych.
                        Tak szczerze, to ja tez nie popieram przerostu swiadczen socjalnych i tez
                        denerwuje mnie, ze musze pracowac na roznego rodzaju nierobow, a moje poglady sa
                        blizsze pogladom konserwatywno-liberalnym niz socjalistycznym, ale to co sie
                        dzieje w Polsce w firmach to jest sredniowiecze.
                        > poz
                        >
                        > NJ
                        >

                  • Gość: Kwark Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 217.9.160.* 20.08.01, 10:44
                    Gość portalu: NJ napisał(a):

                    > Greg..
                    >
                    >
                    > > W Norwegii tydzien pracy trwa 37.5 godzin, a na krotszy dzien pracy moga s
                    > obie
                    > > pozwolic kraje bogate o wysokiej wydajnosci pracy.
                    >
                    > Widzisz i znow powrot do ekonomii.... wiesz dlaczego tydzien pracy jest
                    > krotszy...? wcale nie dla tego ze wydajnosc jest wieksza.. ale dlatego
                    > zeby "artificially" zorganizowac miejsca pracy i ukryc prawdziwe bezrobocie,
                    > dlatego tez np., wysyla sie ludzi na wczesniejsza emeryture, wprowadza zakazy
                    > wyzucania glupich pracownikow, podwyzsza sie ilosc dni urlopowych etc, etc...
                    >
                    > A jak to nie wystarczy to podwyzsza sie podaki i sponsoruje tych co pracy nie
                    > dostali...
                    >
                    > Zauwaz ze w krajach gdzie jest najnizsze bezrobocie sa tez najnizsze podatki (n
                    > p.
                    > USA) bezrobocie 4-5%
                    >
                    > poz
                    >
                    > NJ

                    Wygląda na to, ze wg NJ, żyjemy w kraju najdoskonalszym społecznie, ekonomicznie
                    i pod każdym innym względem? :)))))))) Humor na sali... Ciekawe ile mój szanowny
                    przedmówca ma lat i jak duże doświadczenie zawodowe, wiedzę itd.? A moze Greg
                    rozmawiasz własnie ze szczurkiem? Taki młody zapalczywy co mu się wydaje, że
                    świat do niego należy? A ten świat wyciśnie go ja cytrynkę i zanim się obejrzy
                    wokół nie będzie nic wartościowego, tylko szmal, szmal, szmal... A życie to cos
                    więcej niz kariera i szmal...
                    Pozdrowienia dla obu panów :)
                    Kwark

                    • Gość: NJ Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 148.106.128.* 20.08.01, 11:07
                      >
                      > Wygląda na to, ze wg NJ, żyjemy w kraju najdoskonalszym społecznie, ekonomiczni
                      > e
                      > i pod każdym innym względem? :)))))))) Humor na sali... Ciekawe ile mój szanown
                      > y
                      > przedmówca ma lat i jak duże doświadczenie zawodowe, wiedzę itd.?


                      Ja mowie o USA - i tak jest to kraj gdzie niestety mozliwosci sa ogromne. Jezeli
                      chodzi o moj wiek powiedzmy ze nie jest ponizej 25 lat. A o edukacje - jest
                      (wierz mi) dostateczna zeby pracowac w moim wieku na dosc powaznym stanowisku -
                      doswiadczenie - 5 lat (Rosji, Nowy Jork, Londyn a teraz Frankfurt)

                      A moze Greg
                      > rozmawiasz własnie ze szczurkiem? Taki młody zapalczywy co mu się wydaje, że
                      > świat do niego należy? A ten świat wyciśnie go ja cytrynkę i zanim się obejrzy
                      > wokół nie będzie nic wartościowego, tylko szmal, szmal, szmal...

                      Tak dzieki mojej zapalczywosci moja obecna pozycja jest juz o wiele wyzsza niz
                      nie jeden tylko moze pomarzyc a o pieniadze ..... no coz odpowiednie do pozycii:-
                      )))))

                      A życie to cos
                      >
                      > więcej niz kariera i szmal...

                      byc moze dla ciebie...., ja narazie nie mam rodziny, takze dla mnie jest wazna
                      kariera obecnie, moze za kilka lat sie odmieni

                      pozdrawiam
                      NJ
                    • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 20.08.01, 11:15
                      Kwark, sadzac po odpowiedzi NJ to mlody naiwny i wydaje mu sie, ze swiat do
                      niego nalezy. Mniej niz 25 lat i 5 lat doswiadczenia!!! Czyli wyksztalcenie
                      zadne, takie jak i kompetencje. Wierzcie jak chcecie w bajki...
                      • Gość: Nj Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 148.106.128.* 20.08.01, 11:34

                        > Kwark, sadzac po odpowiedzi NJ to mlody naiwny i wydaje mu sie, ze swiat do
                        > niego nalezy. Mniej niz 25 lat i 5 lat doswiadczenia!!! Czyli wyksztalcenie
                        > zadne, takie jak i kompetencje. Wierzcie jak chcecie w bajki...

                        Greg

                        Ty chyba czytac nie umiesz..... napisalem NIE MNIEJ NIZ 25 .... a swoja droga 25
                        hmmmm to byly czasy :-))))

                        poz

                        NJ
                        • Gość: nj Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 148.106.128.* 20.08.01, 11:39
                          .... w wieku 25 akurat zaczynalem MBA to tak odnosnie wyksztalcenia.....

                          poz

                          Nj
                        • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 20.08.01, 12:10
                          Przepraszam, zle przeczytalem
          • Gość: R. Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 195.136.83.* 16.08.01, 15:10
            Gość portalu: TYP napisał(a):

            > Gość portalu: Greg napisał(a):
            >
            > > Od 9 lat pracuje w Skandynawii w jednym z najwiekszych na swiecie koncerno
            > w z
            > > branzy energetyczno-paliwowej. Moja firma zatrudnia ponad 100 tysiecy ludz
            > i na
            > > calym swiecie. W moim oddziale jest zatrudnionych ok.1200 osob. Jestem
            > > kierownikiem sredniego szczebla w dziale inzynierynym. podlega mi kilkadzi
            > esiat
            > >
            > > osob - glownie inzynierow. Z przerazeniem czytam wypowiedzi osob pracujacy
            > ch w
            > > polskich oddzialach zachodnich firm - toz to jest sredniowiecze.
            > > W mojej firmie praca w nadgodzinach nie jest mile widziana, choc czasami
            > > konieczna. Jesli trzeba pracowac w nadgodzinach to znaczy, ze praca jest z
            > le
            > > zorganizowana. Kazdy ma prawo odmowic pracy w nadgodzinach i nikt nie ma p
            > rawa
            > > powiedziec zlego slowa. Urlop jest rzecza swieta i kazdy ma prawo go
            > > wykorzystac kiedy jest mu to potrzebne. Kobieta w ciazy nie ma prawa sie
            > > czegokolwiek obawiac. Sam zatrudnilem kilka miesiecy temu kobiete w
            > > zaawansowanej ciazy. Wiedzialem, ze ja "strace" na rok, ale potrzeba nam
            > > doswiadczonych pracownikow, a wiem, ze za rok po urlopie maciezynski wroci
            > i
            > > bedzie pelnowartosciowym pracownikiem.
            > > Jest tu ciezko kogolwiek wyrzucic z pracy, ale na pewno gdyby ktos zaczyna
            > l
            > > gierki personalne, kopanie dolkow itp, szybko by sie z nim pozegnano. Tu c
            > eni
            > > sie lojalnosc zrowno wobec firmy jak i wobec kolegow.
            > > O wyscigach szczurow nie ma tez mowy. Kazdy pracownik 1-2 razy do roku ma
            > > spotkanie ze swym szefem w celu zaplanowania jego rozwoju, ustalenia zadan
            > ,
            > > ustalenia oczekiwan wobez firmy i oczekiwan firmy wobec pracownika. Jest t
            > o
            > > wszystko spisywane i archiwizowane w dziale personalnym. Po uzgodnieniu pl
            > anow
            > > rozwoju i awansu pracownika, planuje sie w ten sposob potrzebne szkolenia,
            > plan
            > >
            > > doswiadczen jakie pracownik potrzebuje. Nikt tu nie zrobi kariery z dnia n
            > a
            > > dzien, a napewno nie mlody absolwent. Tu przede wszystkim szanuje sie
            > > doswiadczenie, pracowitosc i zdolnosc do pracy w zespole. Przebojowosc jes
            > t
            > > dobra na krotko chwile, a nie na dluzszy czas....
            > > Wynagrodzenia sa aktualizowane raz do roku w lecie. Negocjowane sa uklady
            > > zbiorowe ze zwiazkiem zawodowym. Uklad ten definiuje minimalna i srednia s
            > tawke
            > >
            > > podwyzki - reszta jest w rekach szefa dzialu.
            > > Nie ma tez takich roznic w zarobkach, ze szef zarabia kilka - kilkanascie,
            > czy
            > > nawet kilkadziesiat razy (jak w Polsce) wiecej od szeregowego pracownika.
            > Ja
            > > zarabiam ok 20% wiecej niz moj pracownik z podobnym wyksztalceniem i
            > > doswiadczeniem.
            > > Dopoki duze firmy w Polsce stawiaja glownie na absolwentow, ktorymi moga
            > > rzadzic jak chca pokazujac im kij i marchewke i niszcza ich wypompowujac z
            > nich
            > >
            > > energnie, bo nie doswiadczenie, nic sie nie zmieni. Jest to polityka typow
            > o
            > > kolonialna. Zabrac co mozna, a potem wyrzucic na smieci.
            >
            >
            > Wlasnie takie firmy jak twoja zabieraja ludzka energie i robia z ludzi zwykle
            > mrowki, szare drony ktore nie maja zadnej aspiracji i tylko caluja dupe szefa 2
            > 0
            > lat zeby podskoczyc kilka pozycji wyzej na drabince. Polscy absolwenci sa
            > przebojowi, Skandynawowie znani sa z lenistwa i braku przebicia, dzieki bogu te
            > go
            > w Polsce nie ma.
            >
            > Polacy trzymajcie sie z daleka o takich firm jakie tu Greg opisal.

            Zastanów się TYP gdzie jest więcej poszanowania dla człowieka - pracownika. Poza
            tym porównaj standardy życia Skandynawów i Polaków.

            P.S. Byłeś tam kiedyś ?

            • Gość: taktak Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 194.180.104.* 16.08.01, 16:25
              Taktak, ten TYPek to - w wielu watkach - wieeelki patryjota,
              niestety czesto na hhhama + gwalt, wbrew lepszej wiedzy, na przekurrrr.
          • Gość: Andrzej Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 10.0.212.* / 212.191.188.* 19.08.01, 20:26
            W pełni zgadzam się z argumentacją Grega.
            W zasadzie można by jego list potraktować jednym stwierdzeniem:nic dodać nic
            ująć.
            Ze swojej strony dodałbym jednak,że podobna politykę kadrową prowadzą nie tylko
            duże koncerny.
            Podanie na początku marchewki jest w zasadzie standardem do czasu wyciśnięcia z
            pracownika wszystkiego co się da.
            Gdy nieszczęśnik nie zaakceptuje wyścigów szczurów lub broń Boże nie zacznie
            lizać pewnej części ciała J.W.P.WŁAŚCICIELA, a do tego ma własne zdanie to bez
            względu na dotychczsowa nienaganną pracę jego koniec jest bliski.
        • Gość: NJ Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 194.202.164.* 24.07.01, 11:33
          Greg

          Pracujesz w typowym socialistycznym Skandynawskim kolchozie... (z punktu widzenia
          finansisty z USA obecnie pracujacego w Niemczech)... Kilka komentarzy...


          > W mojej firmie praca w nadgodzinach nie jest mile widziana, choc czasami
          > konieczna. Jesli trzeba pracowac w nadgodzinach to znaczy, ze praca jest zle
          > zorganizowana.

          Nie prawda.... wiez mi w finansach prace organizuje rynek..., i rynek nakazuje
          nadgodziny (byc moze w fabrykach jest inaczej)


          Kazdy ma prawo odmowic pracy w nadgodzinach i nikt nie ma prawa
          > powiedziec zlego slowa. Urlop jest rzecza swieta i kazdy ma prawo go
          > wykorzystac kiedy jest mu to potrzebne.


          Wyobrazam sobie taka sytuacje ... robie transakcje z klientem w USA (obecnie
          jestem w Niemczech) i klient mowi ze finalizujemy za godzine a ja mu na to ze nie
          moge zostac dluzej w pracy .... i moj szef nie moze mi nic powiedziec ... to jest
          utopia



          Kobieta w ciazy nie ma prawa sie
          > czegokolwiek obawiac. Sam zatrudnilem kilka miesiecy temu kobiete w
          > zaawansowanej ciazy. Wiedzialem, ze ja "strace" na rok, ale potrzeba nam
          > doswiadczonych pracownikow, a wiem, ze za rok po urlopie maciezynski wroci i
          > bedzie pelnowartosciowym pracownikiem.


          Typowo socjalistyczny przyklad. Jezeli ja zatrudniles wiedzadz ze bedzie
          pracowac dopiero za rok (bo nie oszukujmy sie ale bedzie do czasu porodu prawie
          caly czas na zwolnieniu) to znaczy ze firma tak naprawde jej nie potrzebuje. Jak
          wiesz czy za rok sytuacjia rynkowa sie nie zmieniu i bedziesz musial zredukowac
          np 15% ludzi?????

          > Jest tu ciezko kogolwiek wyrzucic z pracy, ale na pewno gdyby ktos zaczynal
          > gierki personalne, kopanie dolkow itp, szybko by sie z nim pozegnano. Tu ceni
          > sie lojalnosc zrowno wobec firmy jak i wobec kolegow.


          Czyli praca na cale zycie.... no tak dzieki temu jest duzo ludzi ktorzy tworza
          biurokracje i sztucznie obnizaja bezrobocie i Szweckie podatki sa ile? 60% czy
          wyzej? Bo ktos przeciez to musi wszystko sponsorowac....

          > O wyscigach szczurow nie ma tez mowy. Kazdy pracownik 1-2 razy do roku ma
          > spotkanie ze swym szefem w celu zaplanowania jego rozwoju, ustalenia zadan,
          > ustalenia oczekiwan wobez firmy i oczekiwan firmy wobec pracownika. Jest to
          > wszystko spisywane i archiwizowane w dziale personalnym. Po uzgodnieniu planow
          > rozwoju i awansu pracownika, planuje sie w ten sposob potrzebne szkolenia, plan
          > doswiadczen jakie pracownik potrzebuje. Nikt tu nie zrobi kariery z dnia na
          > dzien, a napewno nie mlody absolwent. Tu przede wszystkim szanuje sie
          > doswiadczenie, pracowitosc i zdolnosc do pracy w zespole. Przebojowosc jest
          > dobra na krotko chwile, a nie na dluzszy czas....

          Czyli jednym slowem nawet jezeli jestes dobry to nie masz szans na wielka
          podwyzke lub awans bo "pacanek" ktory jest przed toba w kolejce ma wiecej
          wyparcowanych lat (zaden zwiazek z myslieniem) Poza tym mam przyklad ja czuje
          sie "przbojowym" pracownikiem skonczylem studia 4 lata temu jestem szefem
          oddzialu we Frankfurcie i moj ostatni bonus rownal sie 50% rocznej wyplaty (ktora
          tez nie jest mala). W twojej firmie prawdobodobnie nadal siedzial bym za
          biurkiem z tysiacami innych ("umotywowanych")robiac jakas nudna robote zarabiajac
          srednia krajowa...

          > Wynagrodzenia sa aktualizowane raz do roku w lecie. Negocjowane sa uklady
          > zbiorowe ze zwiazkiem zawodowym. Uklad ten definiuje minimalna i srednia stawke
          > podwyzki - reszta jest w rekach szefa dzialu.
          > Nie ma tez takich roznic w zarobkach, ze szef zarabia kilka - kilkanascie, czy
          > nawet kilkadziesiat razy (jak w Polsce) wiecej od szeregowego pracownika. Ja
          > zarabiam ok 20% wiecej niz moj pracownik z podobnym wyksztalceniem i
          > doswiadczeniem.


          Czyli nie ma wartosci pracownika - nie wazne czy zarobisz/zaoszczedzisz firmie
          1USD czy 1 milion i tak nie dostaniesz wiecej niz "ograniczniki" podwyzki


          Teraz troche pozytywnych komentarzy.... napewno majac rodzine jest to super
          sytuacja gdzie wlasciwie nie musisz sie martwic o swoje jutro, nie dostaniesz
          wrzodow na zoladku i morzesz planowac swoje wakacje na najblirzsza
          dziesieciolatke... Fajnie (ale zalezy dla kogo)

          Mnie to nie odpowiada co nie znaczy ze jest to zle poprostu nie dla mojego
          charaketru...

          poz

          NJ

          • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 24.07.01, 12:09
            Gość portalu: NJ napisał(a):

            > Greg
            >
            > Pracujesz w typowym socialistycznym Skandynawskim kolchozie... (z punktu widzen
            > ia
            > finansisty z USA obecnie pracujacego w Niemczech)... Kilka komentarzy...

            Po pierwsze nie przeceniajmy finansistow. To oni sa klientami firm jak moja.
            >
            > > W mojej firmie praca w nadgodzinach nie jest mile widziana, choc czasami
            > > konieczna. Jesli trzeba pracowac w nadgodzinach to znaczy, ze praca jest z
            > le
            > > zorganizowana.
            >
            > Nie prawda.... wiez mi w finansach prace organizuje rynek..., i rynek nakazuje
            > nadgodziny (byc moze w fabrykach jest inaczej)
            >Patrz komentarz u gory. U nas tez rynek organizuje prace i czasami tez pracujemy
            w nadgodzinach, ale nie jest to stan permanentny. Ponadto za kazda nadgodzine w
            dzien powszedni doatajemy 150% stawki godzinowej, a w dzien wolny od pracy 200%.
            Ale jesli pracownicy musza pracowac w nadgodzinach praktycznie codziennie to
            znaczy firma jest zle zorganizowana. Polecam lekture "Dilbert Pronciple", ale w
            oryginale - polskie tlumaczenie jest skopane. Nie pracuje w fabryce tylko w
            firmie inzynieryjnej, ktora realizuje wielomilionowe, czy milardowe kontrakty na
            calym swiecie.
            >
            > Kazdy ma prawo odmowic pracy w nadgodzinach i nikt nie ma prawa
            > > powiedziec zlego slowa. Urlop jest rzecza swieta i kazdy ma prawo go
            > > wykorzystac kiedy jest mu to potrzebne.
            >
            >
            > Wyobrazam sobie taka sytuacje ... robie transakcje z klientem w USA (obecnie
            > jestem w Niemczech) i klient mowi ze finalizujemy za godzine a ja mu na to ze n
            > ie
            > moge zostac dluzej w pracy .... i moj szef nie moze mi nic powiedziec ... to je
            > st
            > utopia
            >
            To juz przegiecie, nikt nie zawiera kontraktow w przemysle w ciagu godziny.
            Zwykle trwa to tygodniami, a czasem miesiacami. Negocjacje kontraktow w przemysle
            to nie to, czy pozyczyc million, czy nie.
            >
            > Kobieta w ciazy nie ma prawa sie
            > > czegokolwiek obawiac. Sam zatrudnilem kilka miesiecy temu kobiete w
            > > zaawansowanej ciazy. Wiedzialem, ze ja "strace" na rok, ale potrzeba nam
            > > doswiadczonych pracownikow, a wiem, ze za rok po urlopie maciezynski wroci
            > i
            > > bedzie pelnowartosciowym pracownikiem.
            >
            >
            > Typowo socjalistyczny przyklad. Jezeli ja zatrudniles wiedzadz ze bedzie
            > pracowac dopiero za rok (bo nie oszukujmy sie ale bedzie do czasu porodu prawie
            >
            > caly czas na zwolnieniu) to znaczy ze firma tak naprawde jej nie potrzebuje. J
            > ak
            > wiesz czy za rok sytuacjia rynkowa sie nie zmieniu i bedziesz musial zredukowac
            >
            > np 15% ludzi?????
            Rynek jest dosyc stabilny, a wykwalifikowanych inzynierow z doswiadczeniem
            brakuje i wiem na 100%, ze za rok napewno bede mial dla niej prace. Tu nie
            planuje sie pracy z dnia na dzien.
            Poza tym, czy chcialbys zeby twoja zone pytano sie, jak w Polsce, czy ma zamiar
            zajsc w ciaze - ja bym takiemu szfowi dal w pysk.
            >
            > > Jest tu ciezko kogolwiek wyrzucic z pracy, ale na pewno gdyby ktos zaczyna
            > l
            > > gierki personalne, kopanie dolkow itp, szybko by sie z nim pozegnano. Tu c
            > eni
            > > sie lojalnosc zrowno wobec firmy jak i wobec kolegow.
            >
            >
            > Czyli praca na cale zycie.... no tak dzieki temu jest duzo ludzi ktorzy tworza
            > biurokracje i sztucznie obnizaja bezrobocie i Szweckie podatki sa ile? 60% czy
            > wyzej? Bo ktos przeciez to musi wszystko sponsorowac....
            Nie nie jest to praca na cale zycie, ludzie odchodza, przychodza nowi. Ludziom
            slabszym nie daje sie podwyzek, premii, daje sie gorsza prace, az sami odchodza.
            W ekstremalnych przypadkach sie zwalnia nieefektywnych pracownikow, ale po serii
            udokumentowanych rozmow "performance meetings".
            Na pewno nie chcialbym pracowac w firmie, w ktorej szef zaleznie od jego humoru
            moze mi powiedziec "You are fired" i starce prace z dnia na dzien.
            Ja place podatki w wysokosci ok. 42% rocznie przy bardzo dobrych zarobkach.
            Moja firma jest firma prywatna, notowana na gieldach calego swiata i napewno
            nikogo nie sponsoruje.
            >
            > > O wyscigach szczurow nie ma tez mowy. Kazdy pracownik 1-2 razy do roku ma
            > > spotkanie ze swym szefem w celu zaplanowania jego rozwoju, ustalenia zadan
            > ,
            > > ustalenia oczekiwan wobez firmy i oczekiwan firmy wobec pracownika. Jest t
            > o
            > > wszystko spisywane i archiwizowane w dziale personalnym. Po uzgodnieniu pl
            > anow
            > > rozwoju i awansu pracownika, planuje sie w ten sposob potrzebne szkolenia,
            > plan
            > > doswiadczen jakie pracownik potrzebuje. Nikt tu nie zrobi kariery z dnia n
            > a
            > > dzien, a napewno nie mlody absolwent. Tu przede wszystkim szanuje sie
            > > doswiadczenie, pracowitosc i zdolnosc do pracy w zespole. Przebojowosc jes
            > t
            > > dobra na krotko chwile, a nie na dluzszy czas....
            >
            > Czyli jednym slowem nawet jezeli jestes dobry to nie masz szans na wielka
            > podwyzke lub awans bo "pacanek" ktory jest przed toba w kolejce ma wiecej
            > wyparcowanych lat (zaden zwiazek z myslieniem) Poza tym mam przyklad ja czuje
            > sie "przbojowym" pracownikiem skonczylem studia 4 lata temu jestem szefem
            > oddzialu we Frankfurcie i moj ostatni bonus rownal sie 50% rocznej wyplaty (kto
            > ra
            > tez nie jest mala). W twojej firmie prawdobodobnie nadal siedzial bym za
            > biurkiem z tysiacami innych ("umotywowanych")robiac jakas nudna robote zarabiaj
            > ac
            > srednia krajowa...
            Prawdopodobnie bys nie siedzial za biurkiem, tez promuje sie ludzi, ale nie z
            dnia na dzien. Bo takie blyskawiczne kariery czesto sie zle koncza i niosa zbyt
            wielkie zagrozenie dla interesow firmy, jesli niekompetentny karierowicz
            skompromituje firme przed klientem. W moim zawodzie trzeba sie caly czas uczyc i
            nabierac doswiedczania, zeby rzeczywiscie cos znaczyc.
            >
            > > Wynagrodzenia sa aktualizowane raz do roku w lecie. Negocjowane sa uklady
            > > zbiorowe ze zwiazkiem zawodowym. Uklad ten definiuje minimalna i srednia s
            > tawke
            > > podwyzki - reszta jest w rekach szefa dzialu.
            > > Nie ma tez takich roznic w zarobkach, ze szef zarabia kilka - kilkanascie,
            > czy
            > > nawet kilkadziesiat razy (jak w Polsce) wiecej od szeregowego pracownika.
            > Ja
            > > zarabiam ok 20% wiecej niz moj pracownik z podobnym wyksztalceniem i
            > > doswiadczeniem.
            >
            >
            > Czyli nie ma wartosci pracownika - nie wazne czy zarobisz/zaoszczedzisz firmie
            > 1USD czy 1 milion i tak nie dostaniesz wiecej niz "ograniczniki" podwyzki

            Jest wartosc pracownika, ale w rozsadnych granicach. Tu wychodzi sie z zalozenia,
            ze nie ma ludzi niezastapionych. Byla juz taka historia z jakims idiota
            finansista z ktoregos brytyjskich bankow, co doprowadzil bank do bankructwa...
            >
            > Teraz troche pozytywnych komentarzy.... napewno majac rodzine jest to super
            > sytuacja gdzie wlasciwie nie musisz sie martwic o swoje jutro, nie dostaniesz
            > wrzodow na zoladku i morzesz planowac swoje wakacje na najblirzsza
            > dziesieciolatke... Fajnie (ale zalezy dla kogo)
            >
            > Mnie to nie odpowiada co nie znaczy ze jest to zle poprostu nie dla mojego
            > charaketru...
            Czy masz rodzine? Bo uwazam, ze w twojej sytuacji zawodowej na normalna rodzine
            nie masz co liczyc!!
            >
            > poz
            >
            > NJ
            >

            • Gość: NJ Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 194.202.164.* 24.07.01, 12:40
              Greg

              Tak jak powiedzialem sa rozne podejscia w zaleznosci od charakteru czlowieka i
              wszystkie dobre najwazniejsz ze numer jeden czyli "ja" czul sie w pracy dobrze
              tylko dwa komentarze na koniec:


              > To juz przegiecie, nikt nie zawiera kontraktow w przemysle w ciagu godziny.
              > Zwykle trwa to tygodniami, a czasem miesiacami. Negocjacje kontraktow w przemys
              > le
              > to nie to, czy pozyczyc million, czy nie.


              No widzisz tu sie roznimy u nas takie transakcji tez sie nie zawiera przez
              godzine u nas zawiera sie je w przciagu kilku sekund (gielda) a bardziej
              skomplikowane np "structure deals" trwaja dluzej

              > Rynek jest dosyc stabilny, a wykwalifikowanych inzynierow z doswiadczeniem
              > brakuje i wiem na 100%, ze za rok napewno bede mial dla niej prace. Tu nie
              > planuje sie pracy z dnia na dzien.
              > Poza tym, czy chcialbys zeby twoja zone pytano sie, jak w Polsce, czy ma zamiar

              Rynek akcji internetowych tez byl przez pewien okres stabilny, Pan American tez
              byl stabilna firma, jak rowniez Eastern Airlines, Nokia Corp (ktora niedlugo
              chyba podzieli los Pan Am) i inne... nawet inzynierowie musza sie liczyc z
              ekonomia ...:-)))


              > Nie nie jest to praca na cale zycie, ludzie odchodza, przychodza nowi. Ludziom
              > slabszym nie daje sie podwyzek, premii, daje sie gorsza prace, az sami odchodza
              > .
              > W ekstremalnych przypadkach sie zwalnia nieefektywnych pracownikow, ale po seri
              > i
              > udokumentowanych rozmow "performance meetings".
              > Na pewno nie chcialbym pracowac w firmie, w ktorej szef zaleznie od jego humoru
              >
              > moze mi powiedziec "You are fired" i starce prace z dnia na dzien.
              > Ja place podatki w wysokosci ok. 42% rocznie przy bardzo dobrych zarobkach.
              > Moja firma jest firma prywatna, notowana na gieldach calego swiata i napewno
              > nikogo nie sponsoruje.

              Tak wyzucac nie mozna nawet w USA. Placisz 42% bo napewno masz zone i dziecko
              powiedz nam jaka jest najwyzsza stopa podatkowa? Nie mowie ze firma sponsoruje
              ale twoje podatki...

              > Prawdopodobnie bys nie siedzial za biurkiem, tez promuje sie ludzi, ale nie z
              > dnia na dzien. Bo takie blyskawiczne kariery czesto sie zle koncza i niosa zbyt
              >
              > wielkie zagrozenie dla interesow firmy, jesli niekompetentny karierowicz
              > skompromituje firme przed klientem. W moim zawodzie trzeba sie caly czas uczyc
              > i
              > nabierac doswiedczania, zeby rzeczywiscie cos znaczyc.

              Skompromitowac moze rowniez pracownik ktory przepracowal 20 lat - na to nie ma
              reguly... kwestja nauki?.... hmmm ja bedac szefem firmy nadal sie ucze ale wole
              sie uczyc na tym stanowisku niz na nizszym ;-)))

              > ze nie ma ludzi niezastapionych. Byla juz taka historia z jakims idiota
              > finansista z ktoregos brytyjskich bankow, co doprowadzil bank do bankructwa...

              Byly takie sytuacje ze jakis idiota inzynier nie dopatrzyl pewnych rzeczy i prom
              kosmiczny wybuchl podczas startu,,,,, (idioci sa wszedzie i takich przykladow
              mozna mnozyc w jedna i w druga strone)

              > Czy masz rodzine? Bo uwazam, ze w twojej sytuacji zawodowej na normalna rodzine

              Mylisz sie .... kwestja organizacji ;-))) ja zamierzam skonczyc praca przed 40-ka
              Wiesz dzieki czemu? dzieki pieniadzam ktore moja firm mi placi i potrafi docenic
              moja prace i moje zaangarzowanie a ty bedziesz pracowal do 60ki?????


              poz

              NJ
              • Gość: john doe Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.*.*.* 30.07.01, 15:18
                Gość portalu: NJ napisał(a):

                > Byly takie sytuacje ze jakis idiota inzynier nie dopatrzyl pewnych rzeczy i pro
                > m
                > kosmiczny wybuchl podczas startu,,,,, (idioci sa wszedzie i takich przykladow
                > mozna mnozyc w jedna i w druga strone)


                to nie idiota inzynier nie dopatrzyl, tylko idiota finansista wybral najtansza
                oferte
          • Gość: basiat Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.244.27.* 16.08.01, 19:50
            Prawie wszystko co mówisz jest prawdą - ale, na boga, skoro już jesteś tak
            elokwentnym i dobrze zarabiającym facetem, to skorzystaj ze słownika
            ortograficznego, bo wstyd mi za Ciebie...
      • Gość: Wilk Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 23.07.01, 15:35
        Pracowałem w wielkim koncernie branzy chemicznej w latach 1993-1997, w dziale
        sprzedaży jako junior, później senior area sales manager. Płacili nieźle jak na
        polskie warunki, dawali dobrej klasy auto służbowe, spory budżet, ale praca ta
        pozbawiała mnie czasu dla przyjaciół, na rozrywkę. Odszedłem stamtąd, bo miałem
        już dosyć takiego życia,wyścigu szczurów, kaw, Red Bulli i innych dopalaczy. Co
        za ulga.....
        Od tej pamiętnej chwili jestem sam sobie szefem, gram na giełdzie.
        Polecam to, siedzę sobie w domu przy komputerze od 9.00 do 16.30 i kupuje,
        sprzedaję, sprzedaję, kupuję.....
        • Gość: pawel Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.intech.pl 24.07.01, 08:59
          Sluchajcie Kochani!
          Czy to nie jest tak, ze zachodnie koncerny zeruja na Polakach, ktorzy chca
          zarobic troche grosza. ale w zamian oczekuja niewolniczej pracy????
          Pytanie retoryczne....
          Jestem tegorocznym absolwentem i tak jak wiekszosc ludzi poskladalem aplikacje
          tu i owdzie. nawet zaprosili mnie do stolicy na testy i ... oczywiscie odmowili
          zatrudnienia. Na moje szczescie
          To co tam widzialem przerazilo mnie.. Tetsty jak na krolikach doswiadczalnych,
          psychologowie, socjologowie, rozmowy, cuda. Ja rozumiem ze nie chca zatrudnic
          przypadkowych osob ale... Ja przeszdlem celujaco testy analitryczne a wylozylem
          sie na testach osobowosciowych, bo rezultat jaki uzyskalem potwierdzal ze
          kariera za wszelka cene nie jest moim marzeniem.
          Uwazam ze takie firmy. a zwlaszcza osoby w nich zatrudnione, ktore przyjmuja
          nowych pracownikow tworza atmosfere na podobienstwo fali w wojsku. Damy ci kase
          ale nie waz sie powiedziec cos zlrego na firme,
          Dla mnie to droga do nikad
          Pozdrawiam Pawel z Krakowa
          • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 24.07.01, 09:18
            Na cos takiego firmy nie moglyby sobie pozwolic w ich oddzialach w normalnych
            krajach Europejskich. Tam obowiazuje kodeks pracy, a zwiazki zawodowe bronia
            pracownikow, a nie zajmuja sie polityka.
            Sam rekrutuje pracownikow, bralem udzial w wielu rozmowach kwalifikacyjnych
            (patrz moj post powyzej). Ze strony firmy uczestnicza dwie osoby - ja i ktos z
            dzialu personalnego. Rozmawiajac z absolwentami, nawet nie staram sie
            doszukiwac kompetencji i doswiadczenia. Raczej koncentrujemy na ogolnej
            prezentacjji osoby, na jego cechach charakteru, na motywacji, ambicji,
            zdolnosci do pracy w grupie itp. Patrzymy na jego oceny ze studiow. Praktyki
            zawodowe z okresu studiow traktujamy jako mniej wazne i tak nowo zatrudniony
            absolwent prze kilka lat bedzie sie uczyl swojego zawodu. Oferujemy za to
            program dla nowozatrudnionych absolwento wdrazajacy ich do firmy i dajacy im,
            najlepsze z punktu widzenia firmy i nowego pracownika, doswiadczenie. Przwaznie
            nowozatrudniony absolwent pierwszy rok jest oplacany z kosztow ogolnych firmy i
            nie musi na siebie zarabiac. Ma uczyc sie zawodu, poznawac firme i nabierac
            doswiadczenia. Nikt absolwentowi nie da powaznych zadan i nie bedzie od niego
            oczekiwal samodzielnej pracy.
          • Gość: gerome Re: Unilever i praca w wielkich koncernach- do Pawła. IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 24.07.01, 09:52
            Stary - praca ( nawet w kurniku u stryjka ) to jest pewnien układ.W firmie typu
            Unilever - gdzie pracowałem i nie mam chorej psyche , ani nie jestem w
            psychiatryku - to też jest układ , tylko może nieco bardziej skomplikowany.Jak
            Ci pasuje taki układ , że trzeba zasuwać - to w niego wchodzisz , jak nie - to
            idziesz uczyć cudze dzieci.Firma inwestuje w kasę na Twoim koncie , ZUS ,
            siłownię , basen , pranie odzieży , brykę , komórę - robi koszta , więc musi
            uprawdopodobnić , że warto je ponosić.Musi zbadać , czy jak wyda dzisiaj 100 to
            dzięki temu zarobi minimum 250 na czysto.Jeśli tego nie zrobi - to znaczy , że
            jest to polska cukrownia lub partia polityczna.Tak jest ułożony ten świat , że
            we wszystkich armiach świata uczy się zabijać , a każda firma istnieje po to ,
            żeby zniszczyć konkurencję - nie ma misji społecznej , nie chodzi jej o żadne
            inne wartości tylko o ZYSK.Jeśli od takiej firmy czegoś oczekujesz ( żeby np.
            zauważono , że ćpasz lub pijesz za dużo kawy ) to zapewniam Cię , że to się
            wydarzy tylko wtedy , kiedy wpłynie to na poprawę zyskowności.Jeśli jesteś
            cienki i na Twoje miejsce czeka 15 innych tak samo cienkich , ale pijących
            mniej kawy - wywalą Cię i zatrudnią jednego z tych 15 czekających.Kłopot polega
            na tym , że Polacy raczej niechętnie widzą rzeczy takimi , jakie one są i wolą
            dać się unosić rozmaitym szumnie brzmiącym deklaracjom i tu jest pies
            pogrzebany.O czym myślałeś wysyłając swoje apliakcje - że jak Cię zatrudnią to
            w nieskończoność będą się pochylali nad tym , jaki jesteś biedny bo musisz rano
            wstawać ? Nigdy - pochylasz głowę i naprzód ! Walnąłeś w ścianę i zabolało ?
            Trudno - Twoim zadaniem jest rozwalić tą ścianę - na to opiewa Twój kontrakt i
            obojętnie co będziesz robił , ściana ma runąć.Jak z sukcesem zakończysz
            rozwalanie setnej takiej ściany - głowę będzięsz miał już tak twardą , że jeśli
            wtedy poleje się z niej krew to wszyscy Twoi szefowie przybiegną przykleić Ci
            plaster.Bo wtedy zwrot z inwestycji w Ciebie już nastąpi i każdy dostarczony
            przez Ciebie grosz będzie już czystym zyskiem.O to chodzi Paweł !
      • Gość: AKT Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 194.180.104.* 24.07.01, 11:05
        Po(d)pieram wszystkie wypowiedzi GREGa.
        pozdr. AKT, Niemcy
        • Gość: Greg Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 212.187.240.* 24.07.01, 11:46
          Dziekuje za wsparcie. W Polsce to chyba wolanie na puszczy. Absolwenci sobie
          ubzdurali, ze zaraz po studiach beda robic kariery. Smiechu to warte i niczego
          wiecej. Cikaw jestem ilu z nich naprawde zrobi kariere za 10-20 lat. Te niby
          wielkie koncerny (jak Unilever) przerabiaja ich na miazge, wyciskaja i place w
          sumie grosze - w Niemczech musieliby wiecej zaplacic sekretarce,a oni wykonuja
          prace osob ze srednich wyksztalceniem i jeszcze sie tym pusza.
          To jest naprawde smieszne, ze dorosli ludzie z wyzszym wyksztalceniem sa dumni,
          ze promuja jakies proszki, ciasteczka, czy inne gowno i sa z tego dumni.
          Traktowani sa jak niewolnicy, ale dostaja komorki, samochody, silownie, sauny
          itp. Po to zeby, za pare lat zrozumiec, ze nie umieja nic poza wciskaniem innym
          kitu, czyli towarow ktore sprzedaja. Zrozumieja, ze stracili zycie prywatne i
          szanse na prawdziwe zrobienie kariery zawodowej.
          • Gość: gerome Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 24.07.01, 11:54
            Pomijam obrażliwy ton Twoich wypowiedzi zakładający , że jesteś jednyną osobą
            wiedzącą co to jest prawdziwa kariera ( "prawdziwy" ulubione polskie
            słówko ! ) - ale najzwyczajniej w świecie nie bierzesz pod uwagę indywidualnych
            dążeń ludzi , którym to odpowiada.Mając wyższe wykształcenie ( co nie jest
            tożsame z byciem absolwentem - czyli z rozpoczynaniem pierwszej pracy po
            dyplomie ) i aspiracje do kariery ( nie - "prawdziwej" kariery ) czyli w kilku
            znanych mi przypadkach do stanowiska członka zarządu polskiej spółki
            zagranicznego koncernu MUSISZ rozpocząć od szeregowca.Jeśli w Twoim przypadku
            było inaczej i jako absolwent zostałeś członkiem zarządu - chylę czoła ! Dla
            sensu ewentualnej dalszej dyskusji zdefiniujmy może pojęcie "prawdziwej"
            kariery i prawdziwej kariery.Na tematy zarobków niemieckich sekretarek zmilczę
            bo ich ( zarobków , nie sekretarek ) nie znam,
            • Gość: NJ Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 194.202.164.* 24.07.01, 12:18
              Gerome

              Nie ma sie co dziwic wypowiedziom Greg''a - on zyje w kraju utopii przykaldy:

              - deficyt budzetowy Szwecji jest okolo 12% GDP (np USA 4%)
              - Dlug Szwecji prawie rowna sie jej produkcji (GDP)!!!
              - sam procent dlugu to 7% wartosci wszystkiego co wyprodukuja!!!
              - ludnosc 7 milionow (2-3 lata temu) - 2.7 milionow nie pracuje (dzieci,
              kobiety w ciazy etc...) 1.6milion zatrudnionych przez jakas forme rzadu
              (biurokraci) czyli 2.7 milionow ludzi placi za wszytko ... dodaj starzejaca sie
              ludnosc, 1.2 dzieci na rodznie i masz prosty rachunek ekonomiczny..... kraj
              ktory jest na kursie TITANICA.

              itd, itd... napewno zapytasz skad mam te informacje... kilka dni temu wpadla
              mi w reke ksiazka o economii krajow europejskich ... napisana przez
              europejczyka P.J O''Rourke "A Treatise on Economics" - godna przeczania...

              To teoretyka a jak chcesz posluchac praktyki przeczytaj moj wczesniejszy post

              poz

              NJ
              • Gość: Greg Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 212.187.240.* 24.07.01, 12:30
                Czy ja gdziekolwiek napisalem, ze mieszkam w Szwecji - z tego co wiem termin
                Skandynawia obejmuje tez inne kraje.
                Tylko czesciowo polityka socjalna panstwa ma wplyw na polityke firmy. Jak
                pisalem wczesniej mam doswiadczenie z mojej firmy i z Londynu i z Huston.
                Wyglada to z malymi roznicami tak samo, po prostu dobra firma szanuje i dba o
                swoich pracownikow - bo to oni stanowia o sile firmy, a co za tym idzie o jej
                zyskach.
                • Gość: NJ Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 194.202.164.* 24.07.01, 12:52
                  Rzeczywiscie nie pisales o Szwecji cos mi sie ubzduralo ze Szwecja ale sytuacja
                  i sytem ekonomiczny jest bardzo podobny we wszystkich krajach Skandynawskich
                  (tak aporopos to gdzie mieszkasz?)

                  Jezeli twierdzisz ze polityka socjalna panstwa ma maly wplyw na zachowanie
                  twojej firmy... to wierz mi mylisz sie okrutnie jestem przekonony ze gdyby nie
                  nakaz "odgorny" twoja firma wywalila by polowe ludzi. Firmy nie otwieraja sie
                  zeby udawac "czerwony krzyz" ale zeby robic jedno - PROFIT a zwlaszcza firmy
                  ktore sa na rynkach gieldowych. Slyszales kiedys powiedzenie "maximizing
                  shareholders value"??? to jest wlasnie motto przewodnie firm i twoja to napewno
                  robi jak moze najbardziej biorac pod uwage wszystkie rozporzadzenia rzadowe..,
                  ale taktyka napewno bylaby zmieniona w momencie kiedy zmienila by sie sytuacja
                  rzadu i odgornych nakazow odnosnie zatrudnienia. I zostala by do tego zmuszona
                  wlasnie przez shareholders .... prawdziwych wlascicieli twojej firmy

                  poz

                  NJ
            • Gość: Greg Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 212.187.240.* 24.07.01, 12:25
              Nikogo nie chce obrazac i nie to bylo moja intencja. Chcialbym tylko poradzic
              mlodym ludziom zaczynajacym wspinac sie na szczeble kariery zawodowej, ze nie
              liczy sie tylko chwilowy zarobek, ale wlasnie wizja, jak ta kariera ma
              wygladac, co sie chcialoby robic za 5, 10, 20 lat i jakie ma sie po temu
              kwalifikacje i mozliwosci. Uwazam, ze zbyt nagly skok w gore, szczegolnie osob
              bez doswiadczenia albo z malym doswiadczeniem, moze te plany tylko unicestwic.
              Pewnych progow rozwoju zawodowego sie nie przeskoczy.
              Wlasnie o to mi chodzi, ze trzeba zaczac od szeregowca, nabywac doswiadczenia i
              stopniowo rozwijajac sie w zawodzie robic kariere. Zrobienie kariery jest
              bardzo wzglednym pojeciem, dla jednego bedzie to stanowisko sprzataczki w
              biurze, a nie w szalecie miejskim, a dla innego zarzadzanie firma. W nomalnych
              krajach w radach nadzorczych duzych firm siedza raczej faceci na emeryturze,
              majacy cale swoje zycie zawodowe za soba. Jest to raczej zwienczenie kariery
              zawodowej, a nie cel sam w sobie.
              • Gość: gerome Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 24.07.01, 12:36
                W radach - faktycznie siedzą zwykle ludzie dość wiekowi ale ich doświadczenia
                nikt nie podważy.Co do członków zarządów ( a więc w polskich spółkach
                akcyjnych - podwładnych rad nadzorczych ) to z ich wiekiem bywa różnie - są
                czasami zbyt młodzi.Wcześniej odnosiłem się do Twoich wzgardliwych uwag o
                pseudokarierach rozumiejąc , że za takie uważasz sytuacje w których absolwent (
                mający wizję zostanie dyrektorem finansowym - członkiem zarządu firmy XXXXXX
                Polska ) godzi się na pracę przedstawiciela handlowego , dopuszczając tym samym
                możliwość pracy mało ambitnej , niezgodnej z wykształceniem ale prowadzącej do
                realizacji tejże wizji.Jeśli zrozumiałem opacznie ( a tak wygląda ) to
                przepraszam.

                Gerome
                • Gość: Greg Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 212.187.240.* 24.07.01, 12:48
                  Gość portalu: gerome napisał(a):

                  > W radach - faktycznie siedzą zwykle ludzie dość wiekowi ale ich doświadczenia
                  > nikt nie podważy.Co do członków zarządów ( a więc w polskich spółkach
                  > akcyjnych - podwładnych rad nadzorczych ) to z ich wiekiem bywa różnie - są
                  > czasami zbyt młodzi.Wcześniej odnosiłem się do Twoich wzgardliwych uwag o
                  > pseudokarierach rozumiejąc , że za takie uważasz sytuacje w których absolwent (
                  >
                  > mający wizję zostanie dyrektorem finansowym - członkiem zarządu firmy XXXXXX
                  > Polska ) godzi się na pracę przedstawiciela handlowego , dopuszczając tym samym
                  >
                  > możliwość pracy mało ambitnej , niezgodnej z wykształceniem ale prowadzącej do
                  > realizacji tejże wizji.Jeśli zrozumiałem opacznie ( a tak wygląda ) to
                  > przepraszam.
                  Teraz sie zgadzamy. Tylko, ze z tego co obserwuje Polske, absolwenci sa
                  zdeterminowani do zrobienia kariery od razu, nie biorac pod uwage jakie do
                  zrobienia tejze potrzebne sa kwalifikacje, doswiadczenie i zdolnosci. Znowu
                  zalezy co sie rozumie przez kariere... Dla niektorych, kariera bedzie dostanie
                  jakiejkolwiek pracy w zawodzie. Boje sie, ze te mityczne "wielkie firmy" w Polsce
                  zamiast rozwijac mlodych pracownikow, eksploatuja ich nadmiernie, a co za tym
                  idzie niszcza ich sciezke kariery. Jak juz pisalem pewnych progow nie da sie od
                  razu przeskoczyc.
                  >
                  > Gerome

                  • Gość: TYP Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: *.we.mediaone.net 24.07.01, 12:51
                    Gość portalu: Greg napisał(a):

                    > Gość portalu: gerome napisał(a):
                    >
                    > > W radach - faktycznie siedzą zwykle ludzie dość wiekowi ale ich doświadcze
                    > nia
                    > > nikt nie podważy.Co do członków zarządów ( a więc w polskich spółkach
                    > > akcyjnych - podwładnych rad nadzorczych ) to z ich wiekiem bywa różnie - s
                    > ą
                    > > czasami zbyt młodzi.Wcześniej odnosiłem się do Twoich wzgardliwych uwag o
                    > > pseudokarierach rozumiejąc , że za takie uważasz sytuacje w których absolw
                    > ent (
                    > >
                    > > mający wizję zostanie dyrektorem finansowym - członkiem zarządu firmy XXXX
                    > XX
                    > > Polska ) godzi się na pracę przedstawiciela handlowego , dopuszczając tym
                    > samym
                    > >
                    > > możliwość pracy mało ambitnej , niezgodnej z wykształceniem ale prowadzące
                    > j do
                    > > realizacji tejże wizji.Jeśli zrozumiałem opacznie ( a tak wygląda ) to
                    > > przepraszam.
                    > Teraz sie zgadzamy. Tylko, ze z tego co obserwuje Polske, absolwenci sa
                    > zdeterminowani do zrobienia kariery od razu, nie biorac pod uwage jakie do
                    > zrobienia tejze potrzebne sa kwalifikacje, doswiadczenie i zdolnosci. Znowu
                    > zalezy co sie rozumie przez kariere... Dla niektorych, kariera bedzie dostanie
                    > jakiejkolwiek pracy w zawodzie. Boje sie, ze te mityczne "wielkie firmy" w Pols
                    > ce
                    > zamiast rozwijac mlodych pracownikow, eksploatuja ich nadmiernie, a co za tym
                    > idzie niszcza ich sciezke kariery. Jak juz pisalem pewnych progow nie da sie od
                    >
                    > razu przeskoczyc.
                    > >
                    > > Gerome
                    >


                    A ja mysle ze pana Grega zjada powoli zawisc ze ludzie w Polsce pracujac w
                    identycznych firmach jak na zachodzie moga zrobic szybciej kariere. Boli cie to
                    panie Greg ze w Polsce ktos moze byc szefem po kilku latach a w zapyzialej
                    szwecji czy gdziekolwiek gdzie pan jest trzeba pracowac 30 lat.


                    • Gość: Greg Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 212.187.240.* 24.07.01, 13:30
                      Mnie to nie boli, moze bolec tych "szefow" z rocznym stazem i te firmy, ktorech
                      ich zatrudniaja.
                      Ja zostalem szefem dzialu po 5 latach pobytu zagranica i 5 latach pracy w
                      Polsce.
                  • Gość: mono no wlasnie IP: *.vtsclima.pl 15.08.01, 11:50
                    jak czlowiek nie ma byc zdetermizowany? masz gdzie mieszkac? bo polski
                    absolwent nie... nie zrobisz kariery- nie masz mieszkania.
                    rozumiesz to czy nie?
                    mysle, ze lepiej podyskutuj z norwegami- tam wszyscy sie z toba zgodza.
                    sorry, ale to sa dwie rozne bajki (a dzieli je tylko morze)
                    pozdrawiam
                    marcin
              • Gość: TYP Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: *.we.mediaone.net 24.07.01, 12:47
                Gość portalu: Greg napisał(a):

                > Nikogo nie chce obrazac i nie to bylo moja intencja. Chcialbym tylko poradzic
                > mlodym ludziom zaczynajacym wspinac sie na szczeble kariery zawodowej, ze nie
                > liczy sie tylko chwilowy zarobek, ale wlasnie wizja, jak ta kariera ma
                > wygladac, co sie chcialoby robic za 5, 10, 20 lat i jakie ma sie po temu
                > kwalifikacje i mozliwosci. Uwazam, ze zbyt nagly skok w gore, szczegolnie osob
                > bez doswiadczenia albo z malym doswiadczeniem, moze te plany tylko unicestwic.
                > Pewnych progow rozwoju zawodowego sie nie przeskoczy.
                > Wlasnie o to mi chodzi, ze trzeba zaczac od szeregowca, nabywac doswiadczenia i
                >
                > stopniowo rozwijajac sie w zawodzie robic kariere. Zrobienie kariery jest
                > bardzo wzglednym pojeciem, dla jednego bedzie to stanowisko sprzataczki w
                > biurze, a nie w szalecie miejskim, a dla innego zarzadzanie firma. W nomalnych
                > krajach w radach nadzorczych duzych firm siedza raczej faceci na emeryturze,
                > majacy cale swoje zycie zawodowe za soba. Jest to raczej zwienczenie kariery
                > zawodowej, a nie cel sam w sobie.



                Czlowieku zeby sobie ludzie tak planowali kariery i byli takimi szarymi dronami
                jakim ty jestes to zadnych firm nie byloby na swiecie. Sa ludzie ktorzy od zycia
                chca wiecej niz 20-30 lat "kariery" w opiekunczej firmie i wspinanie sie po
                jakichs urojonych drabinach. Sa ludzie ktorzy ryzykuja i zakladaja swoje wlasne
                male firmy, sa konsultantami etc. Ci co maja wypracowane plany kariery swojej na
                nastepne 20 lat sa moim zdaniem godni politowania.

                Wyrazy szczerego wspolczucia. Panie Greg moze se pan niech popodlewa kwiatki w
                ogrodku swego 5 pokojowego domku, umyje swoj samochod Honde czy Toyote i poglaska
                2 pieski. I niech pan dlugo nie siedzi przed monitorem, jutra raniutko do pracy,
                jeszcze 20 lat musi pan wstawac.


                • Gość: NJ Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 194.202.164.* 24.07.01, 12:54
                  co tez jest wielka prawda.....

                  zgadzam sie w 100%

                  NJ
                • Gość: Greg Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 212.187.240.* 24.07.01, 13:10
                  Gość portalu: TYP napisał(a):

                  Zalezy co dla ciebie jest wazne w zyciu i jaki masz cel. Ja ze swojego zycia
                  zawodowego, jak i osobistego jestem w tej chwili zadowolony. Nie kazdy, zeby sie
                  realizowac w zyciu musi zakaldac firmy. Mni interesuje to co robie i jestem
                  zadowolony z mojego zawodu. Mam mozliwosc pracowania w naprawde wielkich
                  projektach, poznawac ludzi z calego swiata, podrozowac sluzbowo po calym swiecie,
                  nabierac nowych doswiadczen. Jesli jest to dla ciebie szare, to wybacz mamy inne
                  potrzeby. Dla mnie praca od switu do nocy bylaby szara.
                  > Czlowieku zeby sobie ludzie tak planowali kariery i byli takimi szarymi dronami
                  >
                  > jakim ty jestes to zadnych firm nie byloby na swiecie. Sa ludzie ktorzy od zyci
                  > a
                  > chca wiecej niz 20-30 lat "kariery" w opiekunczej firmie i wspinanie sie po
                  > jakichs urojonych drabinach.
                  To nie sa urojone drabiny. Wraz z nabywaniem doswidczenia i kompetencji dostajesz
                  coraz powazniejsze zadania itd.
                  Sa ludzie ktorzy ryzykuja i zakladaja swoje wlasne
                  >
                  > male firmy, sa konsultantami etc. Ci co maja wypracowane plany kariery swojej n
                  > a
                  > nastepne 20 lat sa moim zdaniem godni politowania.
                  Ja nie ma dokladnie sprecyzowanego planu. Wiem mniej wiecej co bym chcial robic w
                  mojej albo i w innej firmie, w Europie, w Polsce, a moze w Ameryce, czy Australii.
                  >
                  > Wyrazy szczerego wspolczucia. Panie Greg moze se pan niech popodlewa kwiatki w
                  > ogrodku swego 5 pokojowego domku, umyje swoj samochod Honde czy Toyote i poglas
                  > ka
                  > 2 pieski. I niech pan dlugo nie siedzi przed monitorem, jutra raniutko do pracy
                  > ,
                  > jeszcze 20 lat musi pan wstawac.
                  Nie mam pieskow, mam spore mieszkanie w bloku, a japonskich samochodow nie
                  znosze..
                  >
                  >

                • Gość: gerome Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 24.07.01, 13:10
                  Gość portalu: TYP napisał(a):

                  >
                  > Czlowieku zeby sobie ludzie tak planowali kariery i byli takimi szarymi dronami
                  >
                  > jakim ty jestes to zadnych firm nie byloby na swiecie. Sa ludzie ktorzy od zyci
                  > a
                  > chca wiecej niz 20-30 lat "kariery" w opiekunczej firmie i wspinanie sie po
                  > jakichs urojonych drabinach. Sa ludzie ktorzy ryzykuja i zakladaja swoje wlasne
                  >
                  > male firmy, sa konsultantami etc. Ci co maja wypracowane plany kariery swojej n
                  > a
                  > nastepne 20 lat sa moim zdaniem godni politowania.
                  >
                  > Wyrazy szczerego wspolczucia. Panie Greg moze se pan niech popodlewa kwiatki w
                  > ogrodku swego 5 pokojowego domku, umyje swoj samochod Honde czy Toyote i poglas
                  > ka
                  > 2 pieski. I niech pan dlugo nie siedzi przed monitorem, jutra raniutko do pracy
                  > ,
                  > jeszcze 20 lat musi pan wstawac.
                  >
                  >

                  Są tacy i tacy i nie rozumiem , co złego jest w robieniu kariery jedną lub drugą
                  metodą , TYP. Warunki w Polsce są jakie są i dają szanse , których w
                  cywilizowanych krajach już nie ma.Nie wiem czy to żle , czy dobrze - wiem tyle ,
                  że konsultant w wieku około 20 lat nie budzi mojego zaufania ( podobnie jak
                  lekarz w tym samym wieku).Ale najważniejsze z tego wszystkiego jest to , że jeśli
                  ktoś lubi głaskać 2 pieski i mieć Hondę - to niech ma.A sądząc po Twoich postach
                  to zrozumienie tak oczywistej kwestii w nielicznych przypadkach przekracza
                  możliwości percepcji.

                  • Gość: Raf Gerome, chyba Ci się w głowie pomieszało ! IP: *.citicorp.com 27.07.01, 18:03
                    W Polsce są duże szanse na zrobienie kariery ? Nie rozśmieszaj mnie..
                    1. Poczytaj sobie posta pt. "Ile kto zarabia w Polsce" ? I co, jakie widzisz kwoty ? 5000, 6000 na rękę max przy
                    12-godzinnym dniu pracy. To jest według Ciebie kariera ? 5000 na rękę w cywilizowanych krajach wyciąga
                    kelner w restauracji bez żadnych kwalifikacji i wykształcenia. Co, może powiesz, że ludzie którzy pisali te posty
                    są głupkami bez inicjatywy i bez ambicji ?
                    2. Porównaj sobie, jakie auta jeżdżą po ulicach Warszawy i Sztokholmu. W Warszawie najpopularniejszym autem
                    jest daewoo lanos, natomiast w Sztokholmie Volvo. Gdzie się podziali ci wszyscy robiący wielkie kariery w
                    Polsce ???

                    Wybacz stary, ale wolałbym pracować w "socjalistycznej" Szwecji po 8 godzin dziennie i jeździć Volvo, niż w
                    "pełnej szans na zrobienie kariery" Polsce po 12 godzin dziennie, jeżdżąc lanosem, który sobie kupię za moją
                    5-cio, czy 6-cio tysięczną pensję.

                    Raf.
                  • Gość: Raf Gerome, chyba Ci się w głowie pomieszało ! IP: *.citicorp.com 27.07.01, 18:06
                    W Polsce są duże szanse na zrobienie kariery ? Nie rozśmieszaj mnie..
                    1. Poczytaj sobie posta pt. "Ile kto zarabia w Polsce" ? I co, jakie widzisz kwoty ? 5000, 6000 na rękę max przy
                    12-godzinnym dniu pracy. To jest według Ciebie kariera ? 5000 na rękę w cywilizowanych krajach wyciąga
                    kelner w restauracji bez żadnych kwalifikacji i wykształcenia. Co, może powiesz, że ludzie którzy pisali te posty
                    są głupkami bez inicjatywy i bez ambicji ?
                    2. Porównaj sobie, jakie auta jeżdżą po ulicach Warszawy i Sztokholmu. W Warszawie najpopularniejszym autem
                    jest daewoo lanos, natomiast w Sztokholmie Volvo. Gdzie się podziali ci wszyscy robiący wielkie kariery w
                    Polsce ???

                    Wybacz stary, ale wolałbym pracować w "socjalistycznej" Szwecji po 8 godzin dziennie i jeździć Volvo, niż w
                    "pełnej szans na zrobienie kariery" Polsce po 12 godzin dziennie, jeżdżąc lanosem, który sobie kupię za moją
                    5-cio, czy 6-cio tysięczną pensję.

                    Raf.
                    • Gość: gerome Re: Gerome, chyba Ci się ... do mnie pijesz ? IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 30.07.01, 16:06
                      Nie wiem człowieku o co Ci chodzi ? Jeśli masz uwago do mojego postu - napisz
                      do którego ! Nie pisałem nic o karierze w tym rozumieniu , o którym
                      piszesz.Przeczytaj najpierw moje posty - potem pomyśl - potem odpowiedz.

                      Gerome
                      • Gość: Raf Re: Gerome, chyba Ci się ... do mnie pijesz ? IP: *.citicorp.com 18.08.01, 20:21
                        No jak to, w swoim poscie z 24-07 napisałeś: "Warunki w Polsce są jakie są i dają szanse , których w
                        cywilizowanych krajach już nie ma". To zdanie jest jedną wielką bzdurą - owszem, szanse są na pewno większe
                        niż 10, czy 15 lat temu, ale młody, wykształcony człowiek na pewno ma gorsze perspektywy w Polsce niż na
                        Zachodzie.
                      • Gość: Raf Gerome, TYP chyba Ci się ... IP: *.citicorp.com 18.08.01, 20:30
                        Mój post dotyczy także uwag TYPA z 24-07
              • Gość: AKT Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 194.180.104.* 24.07.01, 13:05
                Tylko kilka mi osobiscie znanych dziwnych przykladow:
                ---------------------------------------------------------------------------
                1) Parka studentow, studja nieekonomiczne, nieskonczone, roczny pobyt w GB,
                trywialne joby, glownie skrobanie ryb w fabryce. Powrot do PL, dzieki znaj.
                jezyka praktyka, potem job, potem "oficerska pozycja" w b.znanej agencji
                reklamowej, oczyw. w W-wie. Dzis nos do gory, marmurowy dom pod stolica,
                pieprzenie np. na temat darmozjadow w zwiazku z ubezp.od zdrowia.
                ---------------------------------------------------------------------------
                2) Facet, obija sie latami, bez wojska, zaoczne studja germanistyki w Poznaniu
                (alibi),dobry niemiecki, studja takie: pobyt w Poznaniu 2-3 razy rocznie na 2
                dni, praca dyplomowa odwalona, przy pobycie w zwiazku z koncowym kolloqium
                niewiedza gdzie jest glowna biblioteka. Per saldo koles nie potrafil nic.
                Cos czytal w gazecie o marketingu i ma na mysli bilbordy na ulicach.
                Dzisiaj wysoki manager w niem.firmie odziezy/obuwia. Kilka mieszkan+dzialek
                w i poza stolica.
                ---------------------------------------------------------------------------
                3) Typek z pln.Polski w W-wie, jeden (1!) rok odpowiedzialny za szkolenia
                (organizacje, nie za przeprowadzenie) w malym wydawnictwie ekonomicznym,
                praktycznie bez sukcesu, ale na podstawie tej referencji zaraz potem Dyrektor
                (!!!) "Pocztylionu" (ubezpieczenia,renta) na pln.Polske. Uwarza sie za elite,
                oczywiscie jest, mimo sluzb.samochodu, pryw.yachtu i domu nad morzem itp.,
                za finansowo wyzyskiwanego. Przypuszczam, ze jak tak dalej pojdzie, to
                bedzie wnet ministrem, hehe (to akurat powoli sie juz nie oplaca).
                ---------------------------------------------------------------------------
                4) Kolega, 13 lat gymazjum, wojsko (D), 7 lat studiow informatyki w Karlsruhe
                prawdop. oprocz Darmstadt i Paryza najlepsza/-trudniejsza techn. uczelnia w
                Europie)10 mies. praktycznej, bardzo samodzielnej pracy dyplomowej w francuskim
                koncernie prod. opony, potem 7 lat w zakresie SAP - od "szeregowca" poprzez
                junior consultant do senior consultant i szefa projektow (akt. w Belgii dla
                jap.firmy), 5 jezykow, pracuje 60-65 godzin. Zona jest wyzsza urzedniczka w
                centr.urzedzie d/s rent (33 lata, a wiec kariera), pracuje min.50 godzin.
                -----> biora dopiero teraz powoli rozbieg do zakupu malego mieszkania w
                Berlinie na wlasne potrzeby.
                ---------------------------------------------------------------------------
                Czy tacyrkowa (naturalnie bardzo przejsciowa) sytacja w Polsce
                to nie jedna wielka PARODIA ??? --> nagi krol, fatamorgana, kap.Köppenick

                Zeby nie bylo nieporozumien: To nie zazdrosc+zawisc.
                Sam jestem z mojej "kariery" w D bardzo zadowolony,
                ale nie rozumiem tego nierealnego PL-swiata (Hollywood).
                Jestem przekonany, ze to zjawisko juz mija, no nie ?
                Bedzie dla wielu bolesne (kontrast marzenia-realia).
                • Gość: gerome Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 24.07.01, 13:18
                  Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.Oby się nie mylił sądząc , że
                  zjawisko mija.W Polsce zawsze był popyt na BMW ( biernych , miernych ,
                  wiernych ) i tam , gdzie są ważne szerokie plecy - tam jest i popyt na BMW i
                  podaż również.Za kilka miesięcy zmieni się ekipa i znowu paręset posadek trzeba
                  będzie zapewnić swojemu zapleczu - a ludzie z zaplecza przecież też będą
                  musieli się komuś poniżej odwdzięczyć , itd.

                • Gość: Greg Re: Moze wreszcie mlodzi robiacy pseudo-kariere zaczna myslec... IP: 212.187.240.* 24.07.01, 13:40
                  To jest wlasnie chore.
                  Patrzac na wystroj polskich firm, bankow, itp odnosze wrazenie, ze ludziska
                  naogladali sie Dynastii i na tej podstawie robia interesy.
      • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 25.07.01, 10:15
        Polecam wszystkim lekture artykulu Stefan Chwina z Rzeczpospolitej:
        http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_010714/plus_minus_a_4.html
        i odpowiedzi czytelnikow w odpowiedzi na powyzszy felieton:
        http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_010721/plus_minus_a_3.html
      • Gość: Lala Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.bms.com 30.07.01, 13:02
        hej byli Unileverowcy... troche sie nas w tym kraju zebralo... ja tez uff , mam to juz za soba...

        No i tak... 12-godzin dziennie, to bylo do przezycia... pranie mozgu... z czasem technika : pelny usmiech na
        twarzy, kiwanie glowa na znak calkowitego zrozunienia i zaangarzowania zostaje opanowana do perfekcji...
        cytat, ktory pad z ust twojego szefa kilka dni wczesniej, powtorzony w odpowiednim momencie, czyni cuda...
        Szmal... zupelnie w porzadku, tym bardziej , ze jak ktorys z kolegow juz wspomniaj... przy odrobinie
        przedsiebiorczosci i ochote, calkiem niezle mozna sobie cos na boczku wiciac...

        Dlaczego do dzisiaj mysle o tym miejscu z takim obrzydzeniem? Calkowity brak szacunku dla drugiego czlowieka...
        dla swojego przelozonego ( i kolegow niestety) przzestajesz byc istota ludzka... stajesz sie ponkiem,
        przesuwanym po szachownicy, smieciem bez uczuc, ambicji i godnosci...
        No a jesli na dodatek jestes kobieta... to zabawa jest podwojna...

        Nie tylko twoj szef blednie i dostaje palpitacji na mysl, ze moglabys byc w ciazy... a jednoczsnie nie ma nic
        przeciwko temu by w miedzyczasie osobiscie wyprobowac twoja sprawnosc seksualna... ale na koniec i tak
        wiekszosc z nich wierzy, ze w koniec koncow jestes kobieta... a wiec miejcami w ktorych mozesz sie sprawdzic
        najlepiej jest kuchnia, sypialnia i przedszkole....

        No coz ... osobiscie ... nie polecam....


        • Gość: gerome Re: Do Lali - przesadzasz ! IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 30.07.01, 16:10
          Przesadzasz chyba.O swoich doświadczeniach z Unilevera pisałem w tym wątku
          wcześniej.Brak szacunku dla kobiet i traktowanie ich w opisany przez Ciebie
          sposób to nie jest wada tylko firm tego typu - tak jest i jest tak samo złe i w
          dużych firmach i w małych i w domu i na ulicy też.Co do uśmiechów itp. rzeczy -
          nadal twierdzę , że to układ który albo Ci pasuje - albo nie.W obu przypadkach
          pretensje mam raczej do siebie , niż do reszty świata.

          Pozdrawiam Cię szczerze i życzę masy radochy z tego , co teraz robisz.

          Gerome
      • Gość: sykla Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.gamma.com.pl 31.07.01, 12:53
        Jesli to mozliwe chcialabym sie dowiedziec troche wiecej od Grega na temat
        zycia w Skandynawii
        • Gość: sykla Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.gamma.com.pl 31.07.01, 12:54
          Moj mail to sylwiar@poczta.onet.pl, prosze o kontakt
          • Gość: Greg Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 212.187.240.* 31.07.01, 13:19
            Wlasni Ci wyslalem maila na Twoj adres.
      • Gość: Greg Przeczytajcie sobie Gazeta IP: 212.187.240.* 06.08.01, 08:17
        http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=381269&dzial=011101
        Cytat:
        Dlaczego w kraju, w którym jest wysokie bezrobocie, nie opłaca się zarabiać
        mało, ale pracować na swoje nazwisko - co otwiera drogę do kariery
        dziennikarskiej? I druga rzecz: owszem, wierszówka jest niska, lecz jeśli ktoś
        pisze regularnie, to ma jak w banku, że wyjdzie mu przynajmniej dwukrotność
        zasiłku dla bezrobotnych. Nie jest to fortuna, ale na życie, kosmetyki,
        papierosy i wejście do modnych warszawskich klubów na pewno wystarczy.

        Tyle że ci początkujący dziennikarze, na wzór młodych wilków, traktują rynek
        pracy niczym automat z coca-colą, gdzie po wrzuceniu monety wypada czerwona
        puszka. Nie chce im się powoli wspinać, chcą natychmiastowego sukcesu."

        • Gość: yos Re: Przeczytajcie sobie Gazeta IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 06.08.01, 10:17
          Cześć Greg ! It''s been a while ...Dobry cytat z Gazety, z tym że zwrot "nie
          opłaca się " winien brzmieć "nie chce się".I tu dotykamy ( moim zdaniem ) sedna
          sprawy : w kochanej ojczyźnie ludziom się NIE CHCE !

          BTW : mam propozycję pracy w firmie związanej ze Szwecją.Nie jest to nic
          wielkiego - zainteresowała mnie , bo twierdzą , że jest szansa wyjazdu.Co
          sądzisz ? Mój mail :yosarian@interia.pl.Będę wdzięczny za radę.

          yos
          • Gość: Greg Re: Przeczytajcie sobie Gazeta IP: 212.187.240.* 06.08.01, 10:23
            Ja uwazam, ze ludziom w Polsce sie chce, ale jest to co Wankowicz nazwal
            polskim chciejstwem - jego tlumaczenie angieslkiego "wishfull thinking".
            Chciejstwo, czyli chcenie nie podbudowane rzetelnym doswiadczeniem i edukacja,
            a oparte tylko iw ylacznie o wybujale ambicje.
            Nie pracuje w Szwecji tylko w Norwegii, a to moze byc mala roznica.
            • Gość: TYP Re: Przeczytajcie sobie Gazeta IP: *.we.mediaone.net 06.08.01, 11:09
              Gość portalu: Greg napisał(a):

              > Ja uwazam, ze ludziom w Polsce sie chce, ale jest to co Wankowicz nazwal
              > polskim chciejstwem - jego tlumaczenie angieslkiego "wishfull thinking".
              > Chciejstwo, czyli chcenie nie podbudowane rzetelnym doswiadczeniem i edukacja,
              > a oparte tylko iw ylacznie o wybujale ambicje.
              > Nie pracuje w Szwecji tylko w Norwegii, a to moze byc mala roznica.


              Wszyscy ze Szwcji spierdalaja az dym leci. Jedyne na co Szwecja jest dobra to
              zeby sobie tam pojechac na masaz do kilku cycatych blondynek i szybko wyjechac.
              Buduj sie swoim doswiadczeniem i edukacja, plac im 70% placy w podatkach, za 30
              lat bedziesz sobie mogl kupic grata Volvo i szwedzki domek z sidingiem w
              okolichach gdzie jest pochmurno i pada 90% w ciagu roku.

              To samo Norwegia, kraj depresantow, pelny oleju jednak benzyna kosztuje 5 razy
              tyle co w Polsce. Sklepy takie jak w latach 80tych w Polsce, zacofanie totalne.
              Wyludnione miasta, syfiaste samochody, plajtujace firmy - oto cala Norwegia
              miodem i mlekiem plynaca. Wtorny socjalizm z domieszka deprechy odziedziczonej.

              Tam jechac to trzeba sue puknac w glowke i to ostro.
              • Gość: Greg Re: Przeczytajcie sobie Gazeta IP: 212.187.240.* 06.08.01, 12:15
                > Ciekaw jestem skad bierzesz te rewelacje?
                > To samo Norwegia, kraj depresantow, pelny oleju jednak benzyna kosztuje 5 razy
                > tyle co w Polsce. Sklepy takie jak w latach 80tych w Polsce, zacofanie totalne.
                > Fakt sklepy sa marne, ale wciaz dlaeko im do sklepow z lat 80-tych w pOlsce.
                > Wyludnione miasta, syfiaste samochody, plajtujace firmy - oto cala Norwegia
                > miodem i mlekiem plynaca.
                Nie wiem skad masz takie wiesci o samochodach, napewno nie ma takich samochodow
                jak na ulicach Warszawki, ale takich samochodow nie widuje sie w Europie wiele.
                Tylko nowobogaccy sobie na takie moga pozowlic.
                Jakie to firmy plajtuja w Norwegii, ja raczej slysze o polskich firmach, ktore
                plajtuja.
                Wyludnine miasta? O czym ty mowisz? Fakt ludzi tu nie mieszka duzo 4.5 mln na
                powirzchni Polski, ale zeby byly wyludnione????
                Benzyn kosztuje ok. 3.70 zl - 8.60 korony - wczoraj tankowalem.
                Wtorny socjalizm z domieszka deprechy odziedziczonej.
                Przynajmniej uczciwy, w stisynku do zlodziejstwa w Polsce.
                >
                >
                > Tam jechac to trzeba sue puknac w glowke i to ostro.

      • Gość: Drakkar Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: 53.48.71.* 07.08.01, 16:17
        Gość portalu: Zizi napisał(a):

        > Napiszcie jak to jest w wielkich koncernach np. Unilever, czy naprawdę robią
        > tam pranie mózgu i ile płacą?

        Ja np. pracuje w miedzynarodowym koncernie informatycznym (wdrozenia systemow
        ERP,CRM, e-biznes itp.)T-Systems i jest extra.
        Zadnego prania mozgu, durnych tzw. Core value itp. bzur Liczy sie Inwencja
        zaangazowanie a nie kabaret z ubraniami, slangiem czy zmanierowaniem.
        pozdr
        Drakkar
        • Gość: Lala Re: Unilever i praca w wielkich koncernach IP: *.bms.com 07.08.01, 17:00
          przeszukujac stare konty udalo mi sie znalesc cos a propos:

          Manifest Unileverowca

          Mialem marzenie gdy bylem chlopcem.
          Marzenie jedno-zostac unileverowcem.
          Codziennie rano z usmiechem wstawac
          Unileverowi zycie mlode oddawac.

          I oto,prosze, to czego chcialem,
          Marzenie moje, stalo sie cialem.
          Unileverowi zycie moje oddaje.

          Nie chce podwyzki, po co trzynastki,
          To wszystko tylko szczescia namiastki.
          A szczescie dla mnie-to praca szczera:
          Dwanascie godzin przy komputerach.

          Dla dobra Unilevera, niech w sile rosnie.
          Lopocze sztandar z U radosnie.
          Ku sloncu jutra, lepszej przyszlosci
          Niech radosc w sercach naszych zagosci.

          Nie wzbraniaj, Ojcze! Precz z oczu Matko!
          Nie dla mnie zona i dzieci stadko.
          Jesc, spac, dorastac-Ja pragne w biurze
          I umrzec-z dlonmi na klawiaturze......

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka