Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku pracy

    IP: 62.29.160.* 22.04.05, 14:51
    Tak czytam i czytam i ręce mi opadają. Biorąc pod uwagę poziom wypowiedzi
    ludzi bezrobotnych, to wcale mnie nie dziwi że nie mają pracy. Oto typowe
    ględzenie i biadolenie:
    1. Trzeba mieć wujków, znajomości żeby mieć pracę. Totalna bzdura. Ja i wielu
    moich bliskich znajomych dostaliśmy dobrą pracę bez łapówek, znajomości itp.
    2. Skończyłem studia i co? Nie ma pracy!
    Po pierwsze, w kraju w którym magistrzy produkowani są na skalę przemysłową
    na różnych pseudouczelniach (nawet niektórych państwowych, będących równie
    żałosnych jak prywatne)nikt już nie patrzy czy się ma mgr, tylko gdzie się go
    zdobyło.
    3. Wszyscy chcą młodych, najlepiej do 25 lat, już z 5 letnią praktyką
    zawodową. Po prostu, jeżeli pracodawca ma do wyboru studenta, który w czasie
    wakacji odbywał staże, praktyki lub udzielał się w organizacjach lub
    absolwenta, który poza tytułem nic nie zaprezentuje, wtedy wybór jest
    oczywisty...
    4. Mam 2 fakultety, znam języki i nie ma pracy!!! Cóż, takich bezrobotnych
    nie ma w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu ect. Jeżeli ktoś mieszka w
    pierdziszewie i narzeka że nie ma tam pracy dla ambitnych to niech się
    wyniesie tam, gdzie praca jest!!! Sorry, prowincja nigdy nie bedzie
    atrakcyjnym miejscem pracy dla ludzi wykształconych.

    Na koniec dodam, iż pracuję, znalazłem pracę tylko i wyłącznie dzięki sobie,
    jestem z niej zadowolony i nie jestem warszawskim yapiszonem. Znam z życia
    przykłady ludzi, którzy nawet nie mając wykształcenia potrafią znaleść pracę,
    tylko trzeba jej umieć i chcieć szukać. Ludzie wylewający swoje żale na tym
    forum, z daleka zalatują zarazą rezygnacji, użalania się nad sobą i marazmu.
    I nie chodzi mi wcale o to że Polska to raj dla pracujących, bo nim nie jest.
    Chodzi mi o to, że nic nie należy się za darmo. Na wszystko sobie trzeba
    zapracować. Ale jeżeli ktoś żąda pracy tylko dlatego że ma magistra, a tak na
    prawdę o dziedzinie studiów które skończył gó.. wie (ci wszyscy magistrzy
    zarządzania, stosunków międzynarodowych, public relations i inne bzdety), to
    niech się najpierw zastanowi co sobą reprezentuje, a potem niech narzeka.
    Obserwuj wątek
      • skupionyedi Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku 22.04.05, 15:02
        Gość portalu: Dilbert napisał(a):

        > tylko trzeba jej umieć i chcieć szukać. Ludzie wylewający swoje żale na tym
        > forum, z daleka zalatują zarazą rezygnacji, użalania się nad sobą i marazmu.

        A mnie interesuje, dlaczego tak starasz się im dokopać... Zaszkodzili Ci w
        jakiś sposób?
        • Gość: kot Do skupionyedi, Agi etc. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.05, 08:01
          "A mnie interesuje, dlaczego tak starasz się jemu dokopać... Zaszkodził Ci w
          jakiś sposób?" A może mu zazdrościsz ?

          Dziwicie się i narzekacie na protekcję, a ona jest stara jak ludzkość. Z
          protekcji i układów korzystali już Gilgamesz i Herakles, Józef Jakubita,
          Salomon potem Cezar i Oktawian, wszystkie koronowane głowy świata dostawały
          posady (dożywotne) dzięki rodzinnym układom, Monica Lewinski także. Jak nie
          umiecie szukać pracy szukajcie układów i poparcia. Tylko kto poprze nudziarskie
          i płaczliwe miernoty.
          Na koniec : "Nie lękajcie się" - nikt nie musi być jęczybułą do końca życia -
          otrzyjcie łzy, przełknijcie gorycz, rozejrzyjcie się wokół, pomyślcie i
          działajcie, również poza forum.
          Pozdrawiam wszystkich tymczasowych malkontentów.
          kot
          • Gość: aga Re: Do skupionyedi, Agi etc. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.05, 08:56
            Kocie, nie napisałeś nic odkrywczego...
            Mimo to uważam, że każda "miernota i nudziarz" jesli ma dobre dojście do żłoba
            i dostanie dobrą posadkę to bardzo szybko w ciagu 2-3 miesięcy zamienia się w
            pewną siebie, obytą, wesołą osobę. A jęczeć też juz nie ma na co - ponieważ
            praca jest.
            Dlatego śmieszy mnie opowiadanie takich mdłych kawałków a już najfajniejsze są
            porady od tych co dostali prace wciągu 2 dni po jednym telefonie od kogos
            postawionego. Najczęściej od nich można usłyszeć: "No weź się w garść, nie
            narzekaj, praca jest bez znajomości...!". A wypowiadający te słowa jest tak
            beznadziejny, że bez protekcji do kiosku by go nawet nie przyjęli...
      • tamara_t Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku 22.04.05, 15:12
        Zgadzam się z Tobą w pełni. Też od zawsze pracowałam bez protekcji i
        znajomości, a zaczynałam jako absolwentka liceum o profilu humanistycznym
        [czyli nic konkretnego, poza znajomością języków, zaproponować nie mogłam].
        Jakoś poszło i teraz jestem 24 latką z 5 letnim stażem i pracuję w wymarzonej
        branży i bez znajomości! :)

        Wytrwałości i wiary w siebie życzę wszystkim narzekającym :) i trochę
        samokrytycyzmu - to się przydaje w poszukiwaniach pracy i utrzymywaniu jej...
        • skupionyedi Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku 22.04.05, 15:22
          tamara_t napisała:

          > Zgadzam się z Tobą w pełni. Też od zawsze pracowałam bez protekcji i
          > znajomości, a zaczynałam jako absolwentka liceum o profilu humanistycznym
          > [czyli nic konkretnego, poza znajomością języków, zaproponować nie mogłam].
          > Jakoś poszło i teraz jestem 24 latką z 5 letnim stażem i pracuję w
          wymarzonej
          > branży i bez znajomości! :)

          Pozwól Tamara, że przedstawię Ci jak to wygląda z mojego punktu widzenia. Sam,
          zmieniałem pracę kilkakrotnie i zawsze byłem zatrudniony, bez żadnych
          znajomości, czy innych form protekcji.
          Z drugiej strony kilkakrotnie brałem udział w rekrutacjach od strony
          pracodawcy. Wyobraź sobie, że w 100% przypdaków, zatrudniani byli ludzie
          protegowani. Najczęsciej krewni wysoko postawionych pracowników (których było
          nie mało - wówczas jedna z największych firm w kraju.
      • Gość: Vp Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: 195.117.30.* 22.04.05, 15:41
        > Tak czytam i czytam i ręce mi opadają. Biorąc pod uwagę poziom wypowiedzi
        > ludzi bezrobotnych, to wcale mnie nie dziwi że nie mają pracy. Oto typowe
        > ględzenie i biadolenie:

        > 1. Trzeba mieć wujków, znajomości żeby mieć pracę. Totalna bzdura. Ja i wielu
        > moich bliskich znajomych dostaliśmy dobrą pracę bez łapówek, znajomości itp.

        Nie jestem bezrobotna, ale to jest prawdą. Nie znam NIKOGO, kto dostał DOBRĄ
        pracę bez znajomości. Ja dostałam pierwszą pracę po znajomości i gdybym nadal
        chciała szukać sama to rok bezrobocia trwałby u mnie do dziś. I bynajmniej nie
        była to dobra praca, przynieś wynieś pozamiataj za płacę niższą niż miała
        sprzątaczka (na posadę sprzątaczki by mnie nie przyjęli bo miałam mgr)

        > 2. Skończyłem studia i co? Nie ma pracy!

        > Po pierwsze, w kraju w którym magistrzy produkowani są na skalę przemysłową
        > na różnych pseudouczelniach (nawet niektórych państwowych, będących równie
        > żałosnych jak prywatne)nikt już nie patrzy czy się ma mgr, tylko gdzie się go
        > zdobyło.

        Kiedy zaczynałam studia praca była, nikt nie mógł przypuszczać, że w ciągu
        pięciu lat rynek się wyczerpie. Uczelnia jak najbardziej państwowa i kierunek
        ścisły i konkretny, a nie jakieś marketingi. Na mojego mgr patrzyli a jakże,
        tylko w takim kontekście, że "pani chce być fakturzystką???? z wyższym
        wykształceniem????" no i nie mogłam być nawet tą fakturzystką, do bycia
        bezrobotnym wyższe wykształcenie jest odpowiednie.

        > 3. Wszyscy chcą młodych, najlepiej do 25 lat, już z 5 letnią praktyką
        > zawodową. Po prostu, jeżeli pracodawca ma do wyboru studenta, który w czasie
        > wakacji odbywał staże, praktyki lub udzielał się w organizacjach lub
        > absolwenta, który poza tytułem nic nie zaprezentuje, wtedy wybór jest
        > oczywisty...

        Jeżeli pracodawca ma do wyboru studenta, za którego nie musi płcić ZUSu a
        absolwenta, za którego musiałby płacić ZUS, to bierze tego pierwszego, choćby
        ten drugi akrurat odbywał staże, praktyki itp.

        > 4. Mam 2 fakultety, znam języki i nie ma pracy!!! Cóż, takich bezrobotnych
        > nie ma w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu ect. Jeżeli ktoś mieszka w
        > pierdziszewie i narzeka że nie ma tam pracy dla ambitnych to niech się
        > wyniesie tam, gdzie praca jest!!! Sorry, prowincja nigdy nie bedzie
        > atrakcyjnym miejscem pracy dla ludzi wykształconych.

        Akurat mój znajomy z doktoratem i językami nie znalazł pracy w Krakowie (tam
        studiował i miał rozeznanie). Do firm warszawskich wysyłał aplikacje żadnej
        poważnej odpowiedzi. W Rzeszowie załapał się jako asystent na uczelni
        prywatnej, potem udało mu się dostać do państwowej. W wakacje wyjeżdża do
        Anglii i tam jako robol na farmie zarabia więcej niż przez cały rok na uczelni.

        Wniosek - Twoje tezy są nieprawdziwe.

        > Na koniec dodam, iż pracuję, znalazłem pracę tylko i wyłącznie dzięki sobie,
        > jestem z niej zadowolony i nie jestem warszawskim yapiszonem.

        A ja pracuję, znalazłam drugą pracę tylko i wyłącznie dzięki sobie i nie jestem
        z niej zadowolona. Szukam cały czas czegoś lepszego i nic. Bo pracy nie ma, a
        nie dlatego, że nie umiem szukać albo mam jakieś kosmiczne wymadania.

        > Znam z życia
        > przykłady ludzi, którzy nawet nie mając wykształcenia potrafią znaleść pracę,
        > tylko trzeba jej umieć i chcieć szukać.

        Znacznie łatwiej znaleźć kiepską pracę ludziom bez wykształcenia. Patrz wyżej.
        Gdybym na początku wiedziała w czym rzecz, to starając się o posadę
        fakturzystki po prostu nie przyznałabym się do mgr, na pewno bym się załapała.
        Teraz jestem trochę mądrzejsza i gdyby taka konieczność zaszła, to wykreślę
        studia z życiorysu, będę o 5 lat młodsza.

        > I nie chodzi mi wcale o to że Polska to raj dla pracujących, bo nim nie jest.
        > Chodzi mi o to, że nic nie należy się za darmo.

        To się zgadza, ale ci narzekający przecież nie chcą nic za darmo. Chcą dać
        komuś swoją pracę i dostać w zamian zapłatę. Czy to naprawdę powód do
        pogardzania nimi, bo wylewają żale? A co mają robić, jak nikt nie chce dać im
        szansy?
      • Gość: aga Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.04.05, 15:42
        WZRUSZAJĄCE to co napisałeś!
        Po pierwsze bez dojścia do żłoba dobrej pracy nie znajdziesz, niezaleznie czy
        jestes po najlepszej uczelni czy po jakimś prywaciarzu.
        Chłopie idź się wyżyj gdzieś indziej, bo śmiać się chce z twojego durnego postu.
        Jakąś kampanie prowadzisz? Propagandę?
        Nie musisz mi mówić jak się znajduje pracę, ponieważ znam wiele przypadków i 90%
        to praca po znajomości...
        Idź pobiegać to Ci przejdzie......
        • Gość: Jola Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 15:58
          Ja prawie rok temu skończyłam renomowaną uczelnię państwową w Poznaniu, plus
          jeszcze mam licencjat z drugiego kierunku, znam 3 języki obce, mam 2 lata
          doświadczenia ponoć bardzo cenionego przez pracodawców i... pracy nie mam do
          tej pory. W czasie studiów nie było problemu z pracą, bo nikt nie musiał płacić
          za mnie ZUS a teraz musi. Mimo wszystko staram się nie załamywać i szukam dalej
          tylko ile to jeszcze potrwa?
          Masz pracę, bo oprócz oleju w głowie miałeś duuuużo szczęścia.
        • Gość: leniuch102 po znajomości ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 16:02
          > Po pierwsze bez dojścia do żłoba dobrej pracy nie znajdziesz, niezaleznie czy
          > jestes po najlepszej uczelni czy po jakimś prywaciarzu.

          zależy co uważasz za DOBRĄ pracę. Jeżeli jakaś praca wymaga kwalifikacji i jest
          odpowiedzialna nikt nie da jej pociotkowi, tylko komuś, kto się zna. Inaczej z
          roboty wyleci i zatrudniony pociotek i ten co go zatrudnił.
          Jest kategoria "posad" które może wykonywać jeż-żuk-żaba, nie ma żadnej
          odpowiedzialności i te być może dostają się znajomkom.

          Np. jakie są szanse, że wśród znajomych/rodziny decydent ma - fachowego
          stolarza, dyplomowanego księgowego, lekarza laryngologa itp ?
          Masz tu ciotka podręcznik, a na jutro zrób bilans orlenu i wytnij migdałki ?

          leniuch.blox.pl
          • Gość: korneliusz Re: po znajomości ? IP: *.torun.mm.pl 04.05.05, 18:33
            Moim zdaniem, dobra praca, to taka, przy której się człowiek nie narobi, a kasa
            leci. Dlatego wolałbym być notariuszem przystawiającym pieczątki, niż fachowym
            stolarzem, czy lekarzem laryngologiem. Takich stanowisk jak notariusz, na
            których pieniądze dostaje się praktycznie za samo "bycie" jest niestety w Polsce
            bardzo wiele. I są to pieniądze, o których fachowy stolarz, czy lekarz
            laryngolog może tylko pomarzyć, podobnie jak o dostaniu się na tego typu
            stanowisko bez „pleców”.
      • Gość: aniso Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.artnet.com.pl 22.04.05, 16:25
        Gratuluję Dilbeercie!! Bravo, zawsze sam do czegos dochodziłes...Wiesz co tylko
        jest takie stara prawda: Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Masz pracę,
        super, mnie cieszy jak ludzie mają pracę, ale wiesz co, nie wychylam noska i
        nie zwabiam na siebie gniewu innych , jakos tak wolę peechowi sie nie
        przypominać. Nie dokopuj ludziom bezrobotnym, bo może ( nie zyczę, naprawde)
        kiedys odwiedzisz Urząd Pracy wwłasnie jako bezrobotny. Ludzie są zmęczeni,
        zestresowani, zacięci, wściekli...wiesz dla czego??BO NIE MAJĄ PRACY, I NIE
        MOGĄ JEJ ZNALEŻĆ!!! Nie mieszkają w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu czy Gdańsku,
        gdzie praca jako taka jest, ale właśnie w Pierdziszewie i nie moga ruszyc na
        podbój Polski... Ludzie wylewają żale, a powiedz mi gdzie oni mają wylewac swój
        żal i strach.
        Każdy ma swoje zdanie ; i Ty i ja. Moje jest właśnie takie: nie sądz drugiego
        człowieka atak łatwo, nie bądz tak czarno-biały, bo ktoś ( choć nie życze) też
        potraktuję cię tak poprostu bez serca i kopnie tam gdzie najbardziej boli.
        Pozdrawiam
        Aniso
        • Gość: Dilbert Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.chello.pl 04.05.05, 23:21
          To nie ja !!
          Ktoś się podemnie podszywa.
          Podejrzewam "realistę".
      • Gość: realista Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 16:42
        > 1. Trzeba mieć wujków, znajomości żeby mieć pracę. Totalna bzdura. Ja i wielu
        > moich bliskich znajomych dostaliśmy dobrą pracę bez łapówek, znajomości itp.

        Tu się zgadzam. Aby "zdobyć" pracę trzeba nieco wysiłku.

        > 2. Skończyłem studia i co? Nie ma pracy!
        > Po pierwsze, w kraju w którym magistrzy produkowani są na skalę przemysłową
        > na różnych pseudouczelniach (nawet niektórych państwowych, będących równie
        > żałosnych jak prywatne)nikt już nie patrzy czy się ma mgr, tylko gdzie się go
        > zdobyło.

        Nawet te najlepsze i renowane uczelnie są nic nie warte jeśli osoba studiująca nie jest zainteresowana tym czego ma się nauczyć. Podzial na lepsze/gorsze jest zwyczajnie głupi bo osoba po "pseudouczelni" często ma większą wiedzę niż po "renomowanej". Uczelnia( studiowanie) ma służyć rozwijaniu i kształtowaniu zainteresowań/punktu widzenia a nie zdobyciu jakiegoś tytułu.

        > 3. Wszyscy chcą młodych, najlepiej do 25 lat, już z 5 letnią praktyką
        > zawodową. Po prostu, jeżeli pracodawca ma do wyboru studenta, który w czasie
        > wakacji odbywał staże, praktyki lub udzielał się w organizacjach lub
        > absolwenta, który poza tytułem nic nie zaprezentuje, wtedy wybór jest
        > oczywisty...

        Tylko dlaczego mówimy jedynie o absolwentach? Przecież są całe rzesze ludzi z odpowiednim stażem. Czyżby chodziło o to że za doswiadczenie trzeba więcej zapłacic niż absolwentowi nawet najbardziej renomowanej uczelni?

        > 4. Mam 2 fakultety, znam języki i nie ma pracy!!! Cóż, takich bezrobotnych
        > nie ma w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu ect. Jeżeli ktoś mieszka w
        > pierdziszewie i narzeka że nie ma tam pracy dla ambitnych to niech się
        > wyniesie tam, gdzie praca jest!!! Sorry, prowincja nigdy nie bedzie
        > atrakcyjnym miejscem pracy dla ludzi wykształconych.

        Tu się bardzo mylisz. Taki LG otwiera fabrykę nie w stolicy ale własnie w takim "pierdziszewie". Mnóstwo firm zagranicznych ma swoje siedziby na ichniejszej prowincji ( z małej firmy rozwinęła się duża po wielu latacj ciężkiej pracy). Myslenie o dużych miastach jako jedynym źrodle wysokopłatnych i ambitnych miejsc pracy świadczy o dużym ograniczeniu horyzontów myślowych.

        > Na koniec dodam, iż pracuję, znalazłem pracę tylko i wyłącznie dzięki sobie,
        > jestem z niej zadowolony i nie jestem warszawskim yapiszonem.

        Tyle że nie ma w Polsce zapotrzebowania na tylu mądrych, nowoczesnych i wykształconych ludzi. Polskie firmy nie potrzebują wizjonerów i liderów ponieważ ich właściciele sa dosyć ograniczeni mysleniem o robieniu kasy jak najmniejszym kosztem. Rozwój wymaga nakładów i pracy.A to dla wielu zbyt trudne i kosztowne.

        > I nie chodzi mi wcale o to że Polska to raj dla pracujących, bo nim nie jest.

        Tylko co zrobic z ludźmi "prostymi" którzy nie posiądą "madrzejszych" umiejętności? O nich też należy się zatroszczyć.

        > Chodzi mi o to, że nic nie należy się za darmo. Na wszystko sobie trzeba
        > zapracować.

        A co powiesz o zamrożeniu pensji czy niepłaceniu faktycznych wynagrodzen z powodów: "bo bezrobocie" i "bo koszty". Jeśli ludzie z zaangażowaniem i uczciwie wykonuą swoją pracę to dlaczego pracodawca ma pożerać wszystkie zyski. Ten model rynku pracy należy zniszczyć.

        > Ale jeżeli ktoś żąda pracy tylko dlatego że ma magistra, a tak na
        > prawdę o dziedzinie studiów które skończył gó.. wie (ci wszyscy magistrzy
        > zarządzania, stosunków międzynarodowych, public relations i inne bzdety), to
        > niech się najpierw zastanowi co sobą reprezentuje, a potem niech narzeka.

        Rozwoj przemysłu dąży generalnie do wyeliminowania ludzi z procesów technologicznych i skierowanie ich do usług i wymyślania jak maszyny mają wyprodukować towary. Na to potrzeba ludzi utalentowanych ( uslugi) albo mądrych (mgr czy inż.). Zauważ że narzekanie dotyczy nie tego "że nie ma pracy" ale tego "że nie ma uczciwej i uczciwie płatnej pracy o normalnym czasie pracy".A to drobna różnica.
        • Gość: sezz Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.altec.pl 23.04.05, 13:36
          "bo osoba po "pseudouczelni" często ma większą wiedzę niż po "
          renomowanej"

          Domyślam się, że ty właśnie skończyłeś taką >Wyższą Szkołę Marketingu
          Biznesowego i Reklamy< gdzie miałeś zajęcia raz na dwa tygodnie (z których i tak
          połowa się nie odbywała) a zaliczenia odbywały się na podstawie obecności.
          • Gość: realista Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 19:18
            Nie wiem czy pojmujesz ale o umiejętnościach i wiedzy decyduje przede wszystkim talent a potem potężna praca wykonana w celu własnego rozwoju. Uczelnia nie ma tu nic do rzeczy.Uczelnie dobre są dobre bo mają mądrych i doswiadczonych wykładowców oraz utalentowanych studentów których potrafią przyciągnąć. Tak jest na świecie. Oczywiście w Polsce jest trochę śmiesznie bo nagminnie się zdarza kupowanie ocen ( nawet na tych niby najrenomowańszych uczelniach) a to z poziomem nie ma nic wspólnego. Poszerzanie wiedzy obecnie jest możliwe dzięki Internetowi książkom więc wiedza obszerniejsza i nowsza jest niezbyt trudno osiągalna. Porównaj poziom wielu "prestiżowych" kierunkow z poziomem ogolnie dostępnym. Owszem jeśli ktoś jest próżny i szczyci się ukończeniem elitarnej uczelni to nie dopusci myśli że może jedna nie jest taką "elitą". Mnie osobiście rozbawił poziom i trudność zaliczeń na takiej prestiżowej uczelni jaką jest SGH ( podyplomówka i dzienne). Owszem kosztuje to nieco więcej niż zaliczenia w jakiejś mętnej uczelni ale sam fakt istnienia tego zjawiska dyskwalifikuje uczelnię. Nie wiem czy wiesz ale większość odkryć dokonali ludzie ktorych określamy pojęciem "samouk". I uczelnie za bardzo nie miały tu nic do roboty.
        • Gość: Dilbert Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.chello.pl 04.05.05, 23:28
          "Ten model rynku
          pracy należy zniszczyć.""
          Nie ma czegoś takiego jak model rynku pracy. Jest tylko coś takiego jak :
          -wolny rynek,
          -uczciwość
          -demokracja i wolność
          - i są niestety różni "naprawiwcze" rzeczywistości (komuniści,
          Janosiki, "demokraci" - nakładający podatki w celu "redydstrybucji", złodzieje
          itp). Najgorszą rzeczą jest ingerencja w wolny rynek. Oczywiscie za skutki
          płacą konsumenci i PRACOWNICY ! W ten sposób wybierając do władz "Janosików"
          kręcą bat na własne tyłki.


          _________________________
          Donald T. na przydenta ! (przynajmniej będzie jak w Disneylandzie!)

      • Gość: starycynik Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.lr.centurytel.net 22.04.05, 21:32
        A na wyspach Bergamuta podobno jest kot w Butach,
        Widziano takze osla ktorego mrowka niosla,
        i slon z trabami dwiema.........
        • Gość: listek mały Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.artnet.com.pl 22.04.05, 21:36
          jest i wieloryb stary...
          co nosi okulary.....
      • Gość: xzxzxxzx Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.iscnet.pl 22.04.05, 21:44
        Pewnie słyszałeś(aś) o firmach płacących za czytanie maili, oglądanie reklam.
        Większość to „pic na wodę” albo usuwają twoje konto przed osiągnięciem kwoty
        wypłaty, albo osiągnięcie kwoty wypłaty graniczy z cudem,
        przykładem „Logomedia”

        Ja jestem zapisany w kilku firmach konkretnie trzech (2 polskie i jedna z USA)
        skutek jest taki że nie zarabiam na tym kokosów ale zawsze jest to spore
        kieszonkowe.

        Zapiszcie się, nic nie tracicie, a jeśli masz ok. 10min dziennie to zarobisz
        ok. 50-200zł miesięcznie( w przypadku zapisania się do obu firm i aktywnym
        uczestnictwie)

        Firmy są polskie, wypłacają w złotówkach, na konto bankowe lub przekazem lub e-
        goldem.

        PONIŻEJ PODAJĘ ADRESY DLA CHĘTNYCH:

        1. imperiumreklamy.com/pages/index.php?refid=maro102

        2. bankmacieja.com/pages/index.php?refid=maro102

        I jeszcze jedna rada, strony są zabezpieczone przed oszustwami typu bezmyślne
        klikanie.Nie klikaj w linki testowe o ujemnej wartości. Zarabiasz więc i firma
        ma prawo by kontrolować czy dobrze pracujesz. Nie wypisuj się po tygodniu
        widząc że zarobiłeś 5zł. Spokojnie ciułaj pieniądze, bądź aktywny(czesto
        odwiedzaj strone glowna, sprzedawaj otrzymane za punkty miejsce reklamowe... a
        wtydzien osiągniesz nawet 50zł
        Pozdrawiam
      • Gość: bea Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 22.04.05, 22:49
        Zgadzam się z tobą. Jakiś czas pracowała w pośrednictwie pracy, wszyscy , którzy
        przychodzili i mówili, że chcą pracy, wezmą każdą, ale jak się zaczynało
        proponować coś, zawsze znalazło się jakieś ale, za daleko, za mało płacą, itp.
        Ja znalazłam swoją pracę bez protekcji, złożyłam cv, poszłam na rozmowę
        kwalifikacyjną, szukałam.
        • skupionyedi Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku 23.04.05, 00:01
          Gość portalu: bea napisał(a):

          > Zgadzam się z tobą. Jakiś czas pracowała w pośrednictwie pracy, wszyscy ,
          którz
          > y
          > przychodzili i mówili, że chcą pracy, wezmą każdą, ale jak się zaczynało
          > proponować coś, zawsze znalazło się jakieś ale, za daleko, za mało płacą, itp.

          A może prawda wygląda tak, że praca którą oferowałas faktycznie była za daleko
          i za słabo płatna?
          Czasami bywa tak, że osoby, pracujące w jak to okresliłas, pośrednictwie pracy,
          nie wiedzą do końca co oferują. Czasem po bezpośredniej rozmowie z pracodawcą,
          okazuje się, że to co proponował pośrednik, nijak ma się do tego co chce
          zaoferować pracodawca.
          Nie sądzę, żeby rozsądnym byłoby doszukiwać się winy wyłącznie i zakażdym razem
          po jednej ze stron.
          • Gość: sezz Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.altec.pl 23.04.05, 13:40
            Nie do końca, moja była dziewczyna miała praktyki podczas wakacji w jednej z
            agencji pracy. Odpowiedzi ludzi po podstawówce od dwóch lat bez pracy, że za 800
            złotych na ręke to oni nie będą pracować, albo absolwentów, że 1500 złotych
            brutto(asystent kierownika produkcji w dużym zakładzie) to smieszne pieniądze
            (bo on nie po to studiował 5 lat) nie należały do rzadkośći.
            • Gość: realista Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 13:52
              Skoro juz ludzie bez wykształcenia nie chcą pracować za 800 zł to widać ile te 800 zł warte. Na asystenta kierownika produkcji nie bierze się absolwenta tylko kogoś z doswiadczeniem. Widać od razu jakie zarządzający mają kwalifikacje do zarządzania skoro mają takie pojecie o pracy i strukturze zespołu.
              • Gość: sezz Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.altec.pl 23.04.05, 14:01
                Rozumiem, że gdybyś ty miał prywatną firmę to płaciłbyś pracownikom do prosych
                pracy fizycznych 3000 na ręke. Czasy są jakie są; a 800 złotych na ręke to wcale
                nie tak mało, znam ludzi, którzy po studiach tyle dostawali za pracę w biurze.
                Ale jak się ma postawę taką jak ty to sie potem siedzi na internecie i wylewa żale.


                "Na asystenta kierownika produkcji nie bierze się absolwenta tylk
                o kogoś z doswiadczeniem. Widać od razu jakie zarządzający mają kwalifikacje do
                zarządzania skoro mają takie pojecie o pracy i strukturze zespołu"

                A kto ci o tym powiedział, że się nie bierze absolwentów na takie stanowiska? To
                był naprawde duzy zakład z branzy motoryzacyjnej z Sosnowca i wierz mają lepsze
                pojęcie o zarządzaniu niż ty. Na rynku panuje obecnie deficyt inżynierów z
                doświadczeniem, firmy zaczynają same kształcić absolwentów żeby mieć
                wykwalifikowane kadry. Ostatni przykład: Opel Polska przyjeli kilkunastu
                absolwentów wyższych uczelni technicznych do siebie na staże (dobrze płatne) po
                których będą zatrudnieni jako inzynierowie!

                • Gość: realista Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 19:53
                  > Czasy są jakie są; a 800 złotych na ręke to wcale nie tak mało, znam ludzi,
                  >którzy po studiach tyle dostawali za pracę w biurze.

                  Pracownika zatrudnia się wtedy gdy pracy jest tak dużo że nie jesteśmy w stanie jej wykonać. W polskich firmach zazwyczaj zatrudnia się pracownika bo właścicielowi nie chce się pracować więc woli znaleźć jelenia który będzie tyral za grosze. Bycie prezesem jest łatwiejsze niż praca ( te wszystkie myjnie, biura turystyczne, sklepiki itp..) bierze się pracownika i biznesik się kręci. Uważam że obecnie minimalna płaca przy tych cenach powinna wynosić 2 tys. netto tzn że sprzątaczka powinna tyle zarobić. Wykwalifikowany robotnik około 3 tys. netto a wlaściciel małej i średniej firmy jakieś 3 do max. 5 razy tyle co sprzątaczka.Istnieje poważna blokada mentalna: jak ktos zarabiał grosz a potem zarobił nieco na zagranicznych truskawkach czy winogronach i założył firmę to nie ma mozliwości aby pracownik zarabiał te kilka tysiecy bo skoro właściciel kiedyś ciężko pracował za grosze to nie może tak być aby pracownik dostał więcej niż ( tu wpisać 800, 100 czy 1200 zł) choć obecnie tyle wypracował i tyle uczciwie się należy.Tu wypływa typowa narodowa zawiść (up..olić innego, po co ma mieć lepiej niż ja) i zazdrość ( jaki telewizor kupić? większy niż ma sąsiad).

                  > A kto ci o tym powiedział, że się nie bierze absolwentów na takie stanowiska?

                  A doswiadczenie powiedziało. Jak mamy duży zakład to istnieje szereg niższych stanowisk na których doskonale można przyjąć i wykorzystać umiejętności absolwenta dając mu mozliwości rozwoju. Stanowiska zarządcze wymagają kilkuletniej praktyki zawodowej i umiejetności pracy z ludźmi. Kierownik produkcji to praktycznie przedostatnie stanowisko w strukturze firmy( szczególnie dużej). W małej firmie można takiego przyjąć( na asystenta) bo nie ma pośrednich stanowisk ( kierownik i od razu szeregowi pracownicy, w średnich czasem trafi się jakiś majster jako stanowisko pośrednie). Co do zatrudniania inżynierów to w Polsce problem jest z językiem a nie z inżynierami.I dlatego zatrudnia się absolwentów.Ukształtowanie dobrego pracownika to powyżej 3 lat praktyki więc zagraniczne firmy potrafią to sobie skalkulować. Pamietaj jak będziesz narzekać na nowoczesne urządzenie bo fatalnej jakości i niepraktyczne kto go projektował i nadzorował produkcję :-))). Wtedy pogadamy o zarządzaniu zakładem produkcyjnym.
                  • Gość: Anna Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 16:53
                    Realisto !
                    czytam te twoje posty i stwierdzam że jesteś NAJWIĘKSZYM KRETYNEM NA TYM
                    FORUM!!!!
                    mam nadzieję że Cie baranie szlag w końcu trafi z tej nienawisci co ludzi !!
                    • Gość: nietiutiu Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: 83.238.11.* 05.05.05, 10:56
                      nie przesadzaj, największym kretynem na forum jest oczywiście mgrinz.
              • nieomylny śmiechu warte 23.04.05, 15:18
                "Widać od razu jakie zarządzający mają kwalifikacje do zarządzania skoro mają
                takie pojecie o pracy i strukturze zespołu."

                Przy tym cytacie wychodzi jak żałosną postacią jesteś. Z jednej strony żalisz
                się na tym forum jacy ci pracodawcy wstrętni bo biorą tylko osoby z
                doświadczeniem nie dając szans młodym, ambitnym z potencjałem, a gdy ktoś (sezz)
                pisze, że takie rzeczy się zdarzają (a zdarzają się równiez w mojej firmie) to
                wielki znawca realista oskarża takie firmy o brak profesjonalizmu i kiepskie
                zarządzanie. Zastanów sie chłopcze czego chcesz, jesteś typem żałosnego
                frustrata, który wszystko wpisuje pod z góry założoną teze. Śmiechu warte i tyle !
                • Gość: realista Re: śmiechu warte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 20:10
                  Duża firma to firma zatrudniająca kilkaset osóba nie kilkanaście czy 80. W małych firmach skoro nie ma posrednich stanowisk takiego absolwenta mozna wrzucić na stanowisko ktore nazwiemy "asystentem". Choć i tak szef produkcji wszystko nadzoruje... więc potencjalne szkody i wpadki będą szybko wyłapane ( nawet przez robotników).

                  Ja rozumiem że jak ma się jakąś firmę-krzak to w swym prezesowaniu nabiera się nieomylności. ...upsss... próżności. A polskie firmy są nędznie zarządzane.
                  • Gość: Dilbert Re: śmiechu warte IP: *.chello.pl 04.05.05, 23:39
                    Firmy-krzak to są wlaśnie te których nie stać na strajki, są ścigane przez ZUS
                    i US, nikt nie wdraża w nich "programów naprawczych" za ciężkie podatnika
                    pieniądze...
                    Czyli te na kórych opiera się gospodarka tego kraiku.
                    Co ciekawe small business to grubo ponad połowy obrotu w US.
                    Musisz mieć wiele pychy aby tak wyrażać się o ludziach na kórych podatkach
                    żerują tacy jak Ty .To dzięki im można wlaśnie dotować i pchać miliony w czarne
                    dziury jak stocznie , kopalnie itp.
                • Gość: Dilbert Re: śmiechu warte IP: 213.76.140.* 05.05.05, 13:08
                  Ale tacy jak on właśnie rzadzą tym krajem. Wydaje im się że wystarczy
                  dodrukować pieniędzy bez pokrycia, dowalić średniaków podatkami....
              • Gość: rom Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 16:51
                ee
            • skupionyedi Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku 23.04.05, 23:30
              Gość portalu: sezz napisał(a):

              > Nie do końca, moja była dziewczyna miała praktyki podczas wakacji w jednej z
              > agencji pracy. Odpowiedzi ludzi po podstawówce od dwóch lat bez pracy, że za
              80
              > 0
              > złotych na ręke to oni nie będą pracować, albo absolwentów, że 1500 złotych
              > brutto(asystent kierownika produkcji w dużym zakładzie) to smieszne pieniądze
              > (bo on nie po to studiował 5 lat) nie należały do rzadkośći.

              Zastanawiam się, skąd mamy tak skrajne spostrzeżenia. W tej chwili nie mam nic
              do czynienia z rekrutacjami, ale parę lat temu przyjmowali absolwentów za 4-5
              tys brutto. Za 1.500 brutto byli przyjmowani absolwenci w 1995-96 roku.
              Czyżby płace w tym kraju tak bardzo na psy zeszły? A może to ja pracowałem u
              tak dobrych (chojnych) pracodawców?
      • Gość: Paweł Z. Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.04.05, 23:36
        A mi ręce opadają, gdy czytam takie głupoty. W dawnych czasach mówiło się, że
        papier jest cierpliwy i przyjmie dowolne nonsensy. Dzisiaj trzeba by
        powiedzieć, że cierpliwa jest klawiatura, skoro nie strzeli osobom Twojego
        pokroju spacją w oko podczas wypisywania tych nieprawd. Założę się, że sam albo
        nie pracujesz, albo dostałeś pracę - jak to dzisiaj najczęściej się zdarza -
        przez znajomości. Gdybyś rzeczywiście musiał szukać pracy na dzisiejszym rynku
        pracy, to po prostu nie pisałbyś takich dyrdymałek, chyba że ma to być jakaś
        celowa prowokacja. Uwierzyłbym, że Twoje wywody są efektem tego, że należysz do
        jakiegoś niszowego segmentu rynku pracy, gdyby nie ogólnie złośliwy ton Twoich
        wypowiedzi.
        Do rzeczy.
        1.) Zapewne zdarzają się osoby, które dostają pracę bez znajomości. Zazwyczaj
        chodzi bądź o niskopłatną pracę w jakichś urzędach (nie ma chętnych szwagrów do
        jej podjęcia), bądź o pracę dla doświadczonych specjalistów. Warto jednak
        zauważyć, że pierwszy przypadek nie zdarza się często i dotyczy raczej
        mieszkańców dużych miast, gdzie jest wiele urzędów, drugi zaś przypadek dotyczy
        niewielkiego segmentu rynku pracy (np. wysokowykwalifikowanych inżynierów). Na
        tym forum piszą przeważnie młodzi ludzie po studiach, którym wiele się kiedyś
        obiecywało, a dzisiaj okazuje się, że te obietnice nie bardzo można spełnić. W
        ich bowiem przypadku jest na ogół tak, że jeśli nie ma się dojść, pracy można
        szukać latami. Oczywiście, zapewne kiedyś się taki absolwent, który nie ma
        znajomych, załapie się na niskopłatne stanowisko urzędnicze, ale może mu to
        zająć kilka ładnych lat. Dla dorosłego człowieka bycie na garnuszku rodziców to
        dość upokarzające doświadczenie.
        2.) Znam osoby po najlepszych uczelniach w tym kraju, którym szukanie pracy
        zajęło wiele lat. Nie jest zatem prawdą to, co napisałeś. Natomiast - jak łatwo
        zauważyć - w urzędach często siedzą kobiety mające ogromne kłopoty z
        posługiwaniem się klawiaturą komputera. Jest to dowód na to, że studia na
        najlepszej nawet uczelni nie dają zbyt wiele. Nie jest zwyczajnie prawdą, że
        zatrudniający zwracają uwagę na to, kto skończył dobrą uczelnię, a kto słabą.
        Na ogół zresztą taka wiedza nie jest im potrzebna, bo zatrudniany jest szwagier
        po ogólniaku.
        3.) Jak łatwo obliczyć, pracując w wakacje nie można zdobyć 5-letniego
        doświadczenia podczas studiów. Stylizujesz czy też rzeczywiście masz tak
        ogromne problemy z arytmetyką?
        4.) Ty sobie zerknij na statystyki. W takim Wrocławiu odsetek bezrobotnych jest
        wyższy niż w niejednym pierdziszewie. A jak tu piszesz o mobilności, to może
        zasponsoruj najpierw jakiemuś wybranemu bezrobotnemi młodzieńcowi z
        pierdziszewa bilety kolejowe na podróże do Warszawy na rozmowy kwalifikacyjne.
        Z Twoimi poglądami z pewnością nie będziesz obawiał się pożyczyć mu trochę kasy
        na wynajęcie mieszkania i życie do pierwszej wypłaty. Przecież na pewno zarobi
        kupę kasy i Ci odda.
        Tak się składa, że jestem dobrze opłacanym doświadczonym specjalistą i zdarza
        się, że dzwonią do mnie jacyś "łowcy głów" - tak, tak, nawet w dzisiejszych
        ciężkich czasach. Jednak potrafię nieco oderwać się od swojej wygodnej pozycji
        społecznej i spojrzeć z boku na rynek pracy. Bezrobocie jest zjawiskiem
        obiektywnym! Jeśli ktoś nie jest w stanie tego dostrzeć, to jest ślepy lub mu
        lektura "Najwyższego Czasu" wypaliła komórki nerwowe.
        • Gość: listek mały Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.artnet.com.pl 23.04.05, 00:05
          popieram Cię w 100%...nie życze nikomu stania w Urzedzie Prracy..nawet komuś
          takiemu jak Dilbert...Pozdrawiam
          • Gość: Dilbert Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.chello.pl 04.05.05, 23:18
            Dzięki, ale nie grozi. To chyba w dużym stopniu kwestia mentalnosći....
      • Gość: Rafal Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.05, 01:22
        Ad. 1
        W miescie z ktorego pochodze /bezrobocie na poziomie 27%/, znalezienie pracy
        sprowadza sie do dojscia do odpowiednich kontaktow. Masz kontakty - masz prace.
        Nie masz, siedzisz na bezrobociu.

        Ad. 2
        Rozumiem, ze jestes absolwentem studiow dziennych, znakomitej uczelni
        panstwowej. Wysyp absolwentow uczelni prywatnych jest faktem. Rozny poziom, czy
        tez jak piszesz, brak ich poziomu, rowniez. Daleki bylbym rowniez od uogolnien
        typu absolwenci studiow prywatnych sa be, studiow na uczelniach panstwowych
        cacy. Tak, zdarzaja sie pracodawcy zatrudniacy kumpli po tej samej uczelni,
        kumpli z tej samej organizacji studenckiej /jak np AIESEC/, ja staram sie
        trzymac od nich z daleka.

        Ad 3.
        Tak chca zatrudniac mlodych. Typowy polski pracodawca, chce zatrudnic mlodego,
        nawciskac mu kit o wielkiej karierze, zaplacic 850 zl brutto, a najlepiej w
        ramach refundacji kosztow zatrudnienia, przez Urzad PRacy,

        Ad 4.
        Tak, w takich pierdziszowie, jak Ostrowiec mialbym zerowe szanse na
        zatrudnienie. Dlatego wracajac do Polski, przeprowadzialem sie do Krakowa. Czy
        to wiele zmienilo? nie sadze. prawie dwa lata odkad jestem w Polsce. 3
        pracodawcow. 1emu zalozylem sprawe w Sadzie Pracy. Obecnie pracuje, lecz jestem
        mocno sceptyczny, co mozliwosci wybicia sie ponad przecietnosc, przy takim
        bezrobociu jakie panuje w Polsce, i tak chorych warunkach na rynku pracy.

        Zeby nie bylo. Jestem fajny, bo ukoczylem swietna polska panstwowa uczelnie
        ekonomiczna AE w Katowicach. Po roznych "praktykach, srykach, tykach" za granica.
        • Gość: Dilbert Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.chello.pl 23.04.05, 02:14
          >Zeby nie bylo. Jestem fajny, bo ukoczylem swietna polska panstwowa uczelnie
          ekonomiczna AE w Katowicach. Po roznych "praktykach, srykach, tykach" za
          granica<
          Tacy są właśnie nasi "ekonomiści "".
          5 lat studiów , a nie pojmują nawet zasad wolnego rynku.
          Załóż w polsce działalność gospdarczą i spróbuj zarobić swój pierwszy milon.
          Rozumiem że praktyki za granicą też niewiele warte ???


          "Tylko Kulczykowi stary dał pierwszy mln $ - reszta z nas musi sama walczyć :-)"
          • Gość: Rafal Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.05, 12:02
            Wolny rynek Panie Dilbercie, to jest w Stanach, w Anglii, czy w Irlandii. W
            Polsce kapitalizm kolezensko-towarzyski, z podejsciem do pracownikow z XIX
            wiecznej Anglii.
      • Gość: UCIEKINIER Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: 217.153.156.* 23.04.05, 02:34
        Proponuję przeczytać to (moja wypowiedź):

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=23049398
        Ze znalezieniem pracy nie miałem raczej problemów, tyle że zawsze pakowałem się
        w jakieś gó..? Dlaczego - bo skończyłem studia ogólne, niby... rozwojowe. I
        ręce opadają po tym co Ty napisałeś, mimo że sam często trafiam na osoby
        bezrobotne które rozbrajają mnie swoją nieporadnością lub lenistwem po prostu.
      • Gość: Dilbert Powyższe posty tylko utwierdziły mnie w przekonani IP: 212.87.241.* 23.04.05, 12:03
        Waszym zdaniem, całość rekrutacji przeprowadzanej w firmach w tym kraju to nic
        tylko protekcja. Otóż nic bardziej błednego. Po znajomościach, to dostaje się
        do pracy w molochach państwowych lub w urzędach państwowych, bo tam nic od
        nikogo się nie wymaga i nikt za nic nie odpowiada. Tu się zgodzę. Ale
        uświadomcie sobie, że zachodnie koncerny, które działają w Polsce i to na
        poziomie zachodniego profesjonalizmu nigdy, zaznaczam nigdy nie pozwolą sobie
        na zatrudnianie ludzi, którzy reprezentują sobą tylko fakt posiadania wójka w
        firmie. Wyjątki zdarzają się na pewno, ale to tylko potwierdza regułę. Jeżeli
        uważacie, że na przykład firma Toyota w Wałbrzychu, jest w stanie produkować
        siliniki zatrudniając tylko półmózgów po znajomościach to stuknijcie się w
        czółka moi drodzy. Ja pracuję w firmie gdzie rekrutację przeprowadza się w
        obecności całego sztabu działu HR. Ludzie pytani są o wiele rzeczy w zależności
        od stanowiska: język, finanse, fizyka, ekonomia, zagadnienia logistyczne,
        jakościowe i tp. W takich warunkach protekcja nie przechodzi bo trzebaby mieć
        cały dział łącznie z dyrekcją w ręku. Oczywiście zdarza się że ktoś zjawi się
        na polecenie jakiejś szychy. Ale ta osoba musi się nadawać!!! I nie ma w tym
        nic złego. Na całym świecie przyjmuje się ludzi do pracy na zasadzie "sprawdź
        go, jest tego warty". Ale na miłość boską to nie jest protekcja!!! Mam
        znajomości, to je wykorzystuję aby się dostać do pracy.
        A tak na marginesie, ja pracuję BEZ ŻADNYCH znajomości w międzynarodowym
        koncernie. Dzwoniłem do nich, całowałem klamkę, wysyłałem listy miesiącami. Ale
        się udało i mnie przyjęli. I wiem, że w mojej firmie ponad 90% przyjętych to
        ludzie tacy jak ja. I jeszcze jedno, nie piszczie mi że taka firma to wyjątek.
        Tak się składa, że znam wiele takich firm.
        I na koniec, z takim podejściem roszczeniowym jakie prezentujecie, to
        współczuję. To jest żałosne...
        • Gość: aga Re: Powyższe posty tylko utwierdziły mnie w przek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.05, 12:13
          Czemu mają służyć Twoje popisy?
          I opowiadanie po raz 10 jaki to jesteś mądry i jak to dostałeś pracę bez znajomości.
          Okey.Wszyscy w to wierzą. Może masz jakąś obsesję albo cierpisz na jakieś
          zachowania kompulsywne.
          Czekam kiedy po raz 3 opiszesz swój geniusz.......
          • Gość: kot Aga nie trać formy IP: .1.* / *.allianz.pl 23.04.05, 12:55
            Jak mi odpisywałaś przed godz. 9 to myślałem, że poprawił Ci się humor ale
            teraz ziejesz zjadliwością jak teściowa włascicela karuzeli na godzine przed
            klimakterium. Cały dzień bądź taka jak o poranku, to może ktoś Cię zaproteguje.
            Czego serdecznie Ci winszuję
            kot
          • Gość: sezz Re: Powyższe posty tylko utwierdziły mnie w przek IP: *.altec.pl 23.04.05, 13:54
            A czemu mają słuzyc twoje docinki? On po prostu napisał, że rynek pracy nie jest
            w 100% taki jak przedstawia to 90% osób wpisujących się na tym forum.
            Ja również mam dobrą pracę, jest to moja druga praca i obydwie dostałem bez
            żadnych znajomośći. Pierwsza dostałem bo wychodziłem sobie na III roku praktyki
            w dużej firmie i odbywałem je co roku w wakacje, aż mi zaproponowano etat w
            dziale zakupów.
            Duże firmy są zbyt poważne i za bardzo szanują swoje pieniądze żeby zatrudniać
            "po znajomości" jak w urzędach czy państwowych mololach. Natomiast ty jęczysz
            przed monitorem, że wszystcy mają pracę po znajomośći a firmy i agencje pracy
            najlepiej by wysadzić w powietrze i zaorać. Za sytuację na rynku pracy w Polsce
            głownie odpowiadają rządzący od lat tym krajem a nie prywatne firmy i agencje.
            Przy takim bezrobociu wiadomo, że nie każdy znajdzie pracę ale mówienie "nie
            znam nikogo kto dostał pracę bez znajomości" jest dość żałosne
          • Gość: Poster Do Agi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 16:25
            Aga - nie pień się. Byc moze ty nie potrafisz znalezc pracy sama i wierzysz w
            protekcje. W Twoim przypadku pewnie tak jest. Sama masz pewnie beznadziejna
            prace i potrafisz tylko narzekac.
            Prawda jest, ze wiekszosc spoleczenstwa tak uwaza, ale wiekszosc spoleczenstwa
            nie jest zadowolona ze swojej pracy. Ale na szczescie sa ludzie, ktorzy potrafia
            DOKONAC czegos samemu. A zatem pracuj, bo tego potrzebuje nasz kraj. Ktos musi
            przeciez pracowac na marnych posadach. Tak trzymaj, narzekaj dalej i trwaj w
            przekonaniu, ze inazcej sie nie da (mimo, ze sie da).
            Poswiecen mozna zadac tylko od wyjatkowych osob. Dla zwyklego talentu zawsze
            znajda sie wymowki.
            Tak trzymaj i pracuuuuuuj, moja droga
        • Gość: rafal Re: Powyższe posty tylko utwierdziły mnie w przek IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.05, 12:20
          taa, sa takie firmy o ktorych piszesz w polsce. dzialaja tak, jak piszesz,
          dopoki kierownictwo jest z poza Polski. Przyjdzie polski menedzer, i cale to
          gadanie o miedzynarodowych standardach, obiektywizmie doboru kadr, mozna miedzy
          bajki wlozyc. Sam znam kilka takich przypadkow, kiedy polska kadra potrafila
          rozpieprzyc, logiczne struktury kadrowe panujace w firmie. Zgadzam sie, ze sa
          pewne kategorie stanowisk, gdzie trzeba dysponowac, "twardymi" umiejetnosciami,
          ktore nie sposob wyczarowac, i albo sie je ma, albo "sorry Winetu". Gratuluje
          Twojej pracy. Ale jestes tylko i wylacznie wyjatkiem potwierdzajacym regule, ze
          w Polsce trudno, o dobra prace. Mylisz, praktyka za granica duzo mi dala. Widze,
          jak na "ostrzu noza", roznice w funkcjonowaniu firm tu i tam, w podejsciu do
          pracownikow.

          W mojej "firemce", w ktorej pracuje. Szukalismy ostatnio spedytora z jezykiem
          francuskim. Ktos wpadl na pomysl aby dac, ogloszenie do Wyborczej. Przyszlo
          okolo 200 podan. I to o czyms swiadczy. w Polsce aby znalesc prace, trzema miec
          niesamowite szczescie - wygrac z rachunkiem, prawdopodobienstwa, albo wyrabiac
          sobie znajomosc. Ostatecznie, zatrudnilismy osobe, ktora polecilem , z kregu
          moich znajomych.
        • Gość: tomzel Re: Powyższe posty tylko utwierdziły mnie w przek IP: *.chello.pl 23.04.05, 12:22
          jak slysze glupoty o protekcjach itp to sie smiac chce
          tak jest ale jak zauwazyl dilbert w firmach panstwowych gdzie Ci sami ludzie
          siedza na stolkach od dawien dawna
          w normalnych okolicznosciach jesli jestes dobry znajdziesz prace
          zdaje w tym roku mature, ale juz od przeszlo 1,5 roku zdobywam doswiadczenie
          zeby na studiach pracowac juz w wiekszym wymiarze czasu wiec jestem pewien
          stwierdzeniach jak chcesz to mozesz...
        • le_tigre Re: Powyższe posty tylko utwierdziły mnie w przek 24.04.05, 22:06
          WÓJEK dobra rada, z bożej łaski.
      • Gość: Młoda Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.klc.vectranet.pl / 195.85.229.* 25.04.05, 11:58
        Szczerze popieram. Albo się wie, co się sobą reprezentuje i umie to zaoferować,
        albo lepiej nie odzywać się. Kiedyś na jedną praktykę dostałam się, bo za
        znajomych chodziłam rok. Ale to ja musiałam chcieć, a ten znajomy był jeszcze
        moim szefem i to wymagającym. Lekko nie było. Wiem, że do tej pory nikt nie ma
        u tego gościa łatwo, bo się zna z nim. Facet sam ciężko pracuje, ma dużą wiedzę
        i umiejętności w swojej branży. Bardzo konkretny i uczciwy w kwestiach
        zawodowych.
        • forgotten_realms Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku 05.05.05, 09:32
          > 1. Trzeba mieć wujków, znajomości żeby mieć pracę. Totalna bzdura. Ja i wielu
          > moich bliskich znajomych dostaliśmy dobrą pracę bez łapówek, znajomości itp.

          W GW od dłuższego czasu ubolewają nad faktem masowego sprowadzania z zachodu
          starych samochodów. Podobno Polacy kupują rupiecie. Totalna bzdura. Ja i wielu
          moich bliskich znajomych używamy nowych samochodów

          > 2. Skończyłem studia i co? Nie ma pracy!
          > Po pierwsze, w kraju w którym magistrzy produkowani są na skalę przemysłową
          > na różnych pseudouczelniach (nawet niektórych państwowych, będących równie
          > żałosnych jak prywatne)nikt już nie patrzy czy się ma mgr, tylko gdzie się go
          > zdobyło.
          Nie ma po drugie, więc „po pierwsze” jest niepotrzebne.
          Ale w pkt. 2 masz pełną rację.

          > 3. Wszyscy chcą młodych, najlepiej do 25 lat, już z 5 letnią praktyką
          > zawodową. Po prostu, jeżeli pracodawca ma do wyboru studenta, który w czasie
          > wakacji odbywał staże, praktyki lub udzielał się w organizacjach lub
          > absolwenta, który poza tytułem nic nie zaprezentuje, wtedy wybór jest
          > oczywisty.
          Problem jest bardziej złożony. Jednak faktem jest, że w trakcie studiów powinno
          się wykazać dobrą wolą i popracować troszeczkę. Rewolucja lat 90 tych już się
          zakończyła, co z resztą trafnie podsumował jeden z dyrektorów pewnej firmy z
          branży finansowej – „gdybym ja obecnie starał się o pracę to nie miałbym szans
          w rywalizacji z obecnymi absolwentami. Kiedy mnie zatrudniano atutem okazał się
          dyplom akademicki i znajomość angielskiego”. To se ne vrati. Dla was młodzi
          absolwenci pozostaje mozolne wspinanie się.

          > 4. Mam 2 fakultety, znam języki i nie ma pracy!!! Cóż, takich bezrobotnych
          > nie ma w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu ect. Jeżeli ktoś mieszka w
          > pierdziszewie i narzeka że nie ma tam pracy dla ambitnych to niech się
          > wyniesie tam, gdzie praca jest!!! Sorry, prowincja nigdy nie bedzie
          > atrakcyjnym miejscem pracy dla ludzi wykształconych.
          Fakt, mobilność Polaków jest niezwykle niska. Ale nie ma warunków, aby zmienić
          ten stan. Wynajem mieszkania w Warszawie to około 800 – 1200 złotych. Poza
          sektorem korporacyjnym, mało która firma będzie skłonna zaproponować
          wynagrodzenie umożliwiające utrzymanie się. Średnia płaca w sektorze
          komercyjnym w Warszawie wynosi 3200 brutto (około 2144 netto) w administracji
          2600 brutto (około 1750 netto). Jeżeli tak wygląda średnia to jak kształtuje
          się wynagrodzenie osoby zaczynającej pracę – 1200 netto, 1000?.
          W państwach, na które zwykliśmy się powoływać nie zostawia się problemu
          mobilności „niewidzialnej ręce rynku”. Wszędzie rząd wspiera mobilność, czy to
          przez system podatkowy, czy przez budowę tanich mieszkań (czynszówki), czy też
          przez rozwój dogodnej sieci transportowej.
          Z danych GUS wynika, że rośnie zatrudnienie, ale jednocześnie spadają realne
          zarobki. Oznacza to, że starzy pracownicy nie dostają podwyżek, a nowi są
          zatrudniani za znacznie niższe pieniądze.

          > Na koniec dodam, iż pracuję, znalazłem pracę tylko i wyłącznie dzięki sobie,
          > jestem z niej zadowolony i nie jestem warszawskim yapiszonem. Znam z życia
          > przykłady ludzi, którzy nawet nie mając wykształcenia potrafią znaleść pracę,
          > tylko trzeba jej umieć i chcieć szukać. Ludzie wylewający swoje żale na tym
          > forum, z daleka zalatują zarazą rezygnacji, użalania się nad sobą i marazmu.
          > I nie chodzi mi wcale o to że Polska to raj dla pracujących, bo nim nie jest.
          > Chodzi mi o to, że nic nie należy się za darmo. Na wszystko sobie trzeba
          > zapracować. Ale jeżeli ktoś żąda pracy tylko dlatego że ma magistra, a tak na
          > prawdę o dziedzinie studiów które skończył gó.. wie (ci wszyscy magistrzy
          > zarządzania, stosunków międzynarodowych, public relations i inne bzdety), to
          > niech się najpierw zastanowi co sobą reprezentuje, a potem niech narzeka.

          Trochę empatii. Długie szukanie pracy może być naprawdę frustrujące, a jeśli
          dodać do tego iluzoryczność niektórych ogłoszeń (doradców finansowych
          zatrudnimy – akwizycja, do działu X zatrudnimy – akwizycja, etc.) to może być
          nawet wk...jące. W dodatku takiemu bezrobotnemu wbija się do głowy, że sam
          sobie jest winien, bo przecież mógł odbyć praktyki w Bank of New York, a nie
          odbył, bo przecież mógł założyć firmę (jak Bill Gates) a nie założył, że mógł
          posiadać trzy fakultety (a ma tylko dwa), mógł znać trzy języki (a zna tylko
          dwa).
          Zastanawia mnie jedno, czy jeśli w pokoleniu Gadomskiego, Michnika,
          Balcerowicza, Gwiazdowskiego, Antczaka i innych bardzo mądrych ludzi, którzy od
          lat głoszą nieprzerwane pasmo sukcesów III RP, istniało 40% bezrobocie to
          pałaliby chęcią spalenia KC, czy też by racjonalizowali ten problem poprzez
          szukanie winy po stronie niepracujących?
      • muka77 Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku 05.05.05, 11:01
        Gość portalu: Dilbert napisał(a):

        Na koniec dodam, iż pracuję, znalazłem pracę tylko i wyłącznie dzięki sobie,
        jestem z niej zadowolony i nie jestem warszawskim yapiszonem. Znam z życia
        przykłady ludzi, którzy nawet nie mając wykształcenia potrafią znaleść pracę,
        tylko trzeba jej umieć i chcieć szukać.
        ----------------------------
        To sie musisz czuc strasznie dowartosciowany skoro wypisujesz taakie glupoty na
        forum...
        mam nadzieje ze przynajmniej ci ulzylo i dzieki temu ze sie tu wyzyles nie
        bedziesz latal z siekiera po ulicy.. ;)
        A tak serio to darowalbys sobie... temat jest zenujacy (mial na celu dokopac
        bezrobotnym czy dowartosciowac ciebie???)
        • Gość: Rafal Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 11:13
          Moze to i to?:-)
      • truten.zenobi Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku 05.05.05, 12:47
        Jeśli chodzi o tezy wypowiedzi to jak najbardziej masz rację, ale dowodzenie
        jest nie do końca prawdziwe.

        1 znajomości jak najbardziej przydają się w zdobywaniu pracy i jest to (na
        pewno nie jedyna) skuteczna metoda znalezienia dobrej pracy. Problemem jest
        jedynie postawa Polaków wobec tej metody poszukiwania pracy. Z jednej strony
        jest to totalne potępienie (i dobra wymówka dla swojego lenistwa), choć czasami
        jest to tylko przekazanie informacji że jest poszukiwana osoba do pracy, a z
        drugiej bardzo często osoby „z polecenia” myślą że są stworzone do wyższych
        celów i zachowują się jak święte krowy.
        Jest to całkiem normalna droga poszukiwania pracy/pozyskiwania pracowników i
        dodajmy że bardzo efektywna, ale żeby zdobyć i utrzymać prace trzeba mieć
        odpowiednie kwalifikacje i chcieć pracować. Czyli ani same znajomości ani same
        kwalifikacje nie wystarczą trzeba rozwijać jedne i drugie a nie siedzieć na
        dupie i narzekać.
        Osobiście nie znam osoby która znalazła dobrą pracę „z ogłoszenia”.
        Z ogłoszenia zdobywa się zwykle „czarną robotę” i trzeba dużo pracy i
        samozaparcia żeby się wybić (a i to czasami nie wystarczy).

        Nie dotyczy to oczywiście ludzi o bardzo wysokich kwalifikacjach ale ci z
        reguły nie mają problemów ze znalezieniem pracy

        2 kondycja naszej gospodarki (wysokie bezrobocie i wysokie koszy utrzymania
        stanowiska pracy) nie sprzyjają znalezieniu dobrej(!) pracy nawet ludziom o
        wysokich kwalifikacjach. część z nich ucieka na zachód (jeśli znają język)
        reszta zaczyna popadać w marazm. aby posiadać wysokie kwalifikacje trzeba cały
        czas się dokształcać. Trochę ciężko to robić mając rodzinę, pensję do 2tyś zł i
        pracując po 10 - 12h dziennie. Oczekiwania pracodawców są oczywiście wysokie,
        gorzej jeśli chodzi o dbałość o doskonalenie zawodowe.
        Jeżeli ktoś podejmuje trud zdobycia wyższego wykształcenia (zwłaszcza na
        studiach zaocznych) to trochę trudno o nim powiedzieć że nic nie robi by
        znaleźć pracę i jest leniwy!
        jeżeli bezrobocie dotyka ludzi „aktywnych” to oznacza że faktycznie jest już
        bardzo źle!

        Oczywiście zawsze istnieje jakiś % zawodowych bezrobotnych ale tym ludziom to
        chyba lepiej wypłacać jakieś minimum socjalne (najlepiej w bonach) byle „nie
        psuli krwi” innym.
        • Gość: absolwent UAM Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.icpnet.pl 05.05.05, 14:02
          szanowny Panie Truten.zenobi duzo zes napisal,lecz podejrzewam ze dobrze
          ulozylo Ci sie w zyciu, jestes tak madry w swych wypowiedziach a moze masz duzo
          szczescia czego Ci nie zazdroszcze.Nie zgadzam sie z Toba ze jak sie chce
          pracowac to sie ma prace,ja ukonczylem UAM w Poznaniu 2 lata temu i ciagle
          szukam pracy ,to co robie a cos musze bo zyc trzeba to jest obraza dyplomu
          ktory mam, zeby dostac gowniana prace musze ukrywac swoj dyplom. Nie mam
          znajomosci nikt mi w poszukiwaniu pracy nie moze pomoc a szukam mowie
          uczciwie.Moze ktos komu sie powiodlo a mieszka w Poznaniu pomogl by mi.
          • truten.zenobi Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku 05.05.05, 14:51
            Szanowny Panie absolwent UAM

            Faktem jest że jak chce się pracować to i praca się znajdzie (zwykle marna i
            marnie płatna ale jest – co potwierdza Pana post), a problem jest zwykle ze
            znalezieniem dobrej pracy.
            Faktem też jest to że trzeba się dostosowywać do rynku pracy/ wymagań
            pracodawcy, jeżeli "dyplom" nie spełnia tych oczekiwań to można go sobie
            w "buty wsadzić" czyli albo źle wybrałeś Pan studia albo źle podchodzisz do
            tematu (trzeba odróżnić hobby od pracy)
            (czyli wysokie kwalifikacje to niekoniecznie dyplom ale umiejętność oczekiwana
            przez pracodawcę i w pewnym sensie unikatowa (ponadprzeciętna))

            >Nie mam
            > znajomosci nikt mi w poszukiwaniu pracy nie moze pomoc a szukam mowie
            > uczciwie.

            jeżeli nie masz Pan znajomych, których możesz Pan poprosić o pomoc w
            znalezieniu pracy to i nie dziwi fakt że nie możesz Pan tej pracy znaleźć. Jak
            już nadmieniłem w swoim poprzednim poście z ogłoszeń można znaleźć co
            najwyżej „robotę”

            Za to dziwna jest Pana postawa.
            Oczekuje pan od pracodawców że będą się do Pana dostosowywać bo ma pan dyplom?
            Ja też mam i co z tego, finansowo lepsza jest inna praca, dostosowałem swoje
            kwalifikacje, i jakoś leci, ale to pewnie nie jest ostatnia zmiana moich
            kwalifikacji.

            > a moze masz duzo
            > szczescia czego Ci nie zazdroszcze.

            sugerujesz Pan, że źle mieć szczęście? czy że to poniżej godności Polaka? czy
            że trzeba wszystko osiągać ciężką pracą?

            w sumie dziwne są oczekiwania Polaków:
            od pracodawcy oczekują opieki socjalnej, od państwa pieniędzy i utrzymania
            miejsc pracy, a od szkół i szpitali wyników finansowych....
            w sumie sami sobie zgotowaliśmy taki los właśnie dziwnymi oczekiwaniami, i
            związanymi z nimi wynikami wyborów.


            ps. Nasza sytuacja pewnie nie różni się zbytnio tyle że ja dobrze zdaję sobie
            sprawę z tego że za bardzo angażując się w pracę zbytnio nie dbałem o kontakty
            towarzyskie przez co teraz szukając pracy mam problem z jej znalezieniem a Ty
            pewnie dalej wierzysz w bajki szkole o wiedzy i kluczach
      • Gość: kira Re: Wymówki bezrobotnych i stereotypy dot. rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 13:36
        to jest pan szczęściarzem że znalazł pan pracę,bo ja od roku nie mogę nigdzie
        się zatrudnić a byłam na różnych rozmowach kwalifikacyjnych i ciągle było a to
        brak doświadczenia jak nie w tym kierunku to w innym a mam staż 25 lat pracy w
        finansach i księgowości mam średnie wykształcenie i łatwo policzyć ile
        lat.Wygląda na to że jednak są poszukiwani dużo młodsi więc niech pan nie mówi
        że bez znajomości łatwo jest o pracę tu nie chodzi o lenistwo bo ja bardzo chcę
        pracować i ta nie moc mnie wykańcza.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka