Gość: kaja
IP: 193.0.117.*
04.06.05, 18:10
nie zamierzam zniechęcać, jedynie podzielić się własnemi doświadczeniami.
jedno takie doswiadzczenie to za mało by wyciagnać wniosek, że wolontariat
studencki pozwala przede wszystkim na własnej skórze dośiwadczyć ... chamstwa.
Na pierwszym roku studiów z własnej nieprzymuszowej głupoty przez 2 miesiace
współpracowałam z pewną firmą (swoją drogą chyba słynna na całą Warszawę ze
złej atmosfery pracy).
Mój bezpośredni "szef" ryczał na mnie że zawracam mu głowę pierdołami a
kiedyś usłyszałam jak mówił, że on sam na pierwszym roku studiów to gdzieś
tam machał szmatą żeby zarobić. Pewnie zjadłby mnie z zawiści, że taki
rozwydrzony bachor jak ja nei musi machać szmatą za półdarmo tylko może za
darmo zdobywać doświadczenie w zawodzie który zdobywa na studiach. typowy
pies ogrodnika.
W dodatku nie krył swojej niechęci do mnie, bo jago zdaniem nie byłam
szczególnie atrakcyjna.
Może i takie upokorzenia warto znosić za niezłe pieniadze. Ale za darmo-
przenigdy!