Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wakacyjna praca polskich studentów w USA to czę...

      • Gość: kakofoniks foster IP: *.sjsu.edu 24.07.02, 00:02
        mysle ze powinnismy glosno mowic o biurach ktore oszukuja. my
        zostalismy oszukani przez fostera, wyslani zostalismy do denver
        gdzie mielismy byc malarzami ale po 3 dniach pracy okazalo sie
        ze jej juz nie starcza dla ekip polskich (maluja tylko
        amerykanskie). po interwencji rodzicow w fosterze zostalismy
        zwolnieni przez pracodawce za skandaliczne zachowanie. niestety
        nikt nie umial powiedziec na czym ono polegalo. foster
        stwierdzil z3e nie moze wplynac na pracodawce bo nie bylo go na
        miejscu i nie widzial naszego zachowania.
        • Gość: Abnegat NO I GDZIE TU OSZUSTWO?! IP: *.u.mcnet.pl 25.07.02, 14:26
          1. Pracodawca nie mial dla Was pracy, to Was zwolnil. To jest normalne prawo w
          pracodawcy w normalnym kapitalistycznym kraju i pewnie w to nie uwierzysz, to
          ja osobiscie uwazam, ze protekcjonizm kodeksu pracy w naszym kraju jest
          przyczyna 20% bezrobocia.

          2. "Za zachowanie", bo jak zgaduje Michal albo Darek z Fostera zadzwonili do
          pracodawcy, zeby sie dowiedziec o co chodzi a ten, calkiem slusznie zreszta,
          sie wsciekl, ze na niego "skarzycie".

          3. Dlaczego Foster mial zaufac akurat Wam? Przeciez moglo byc faktycznie tak,
          ze nie zachowywaliscie sie odpowiednio. Dlaczego mieli uwierzyc Wam, a nie
          pracodawcy? Dlatego, ze macie paszport z tego samego kraju co oni? Innych
          powodow jakos nie widze, a ten jest smieszny.

          Nie zostaliscie oszukani. Po prostu poczuliscie ciezka reke kapitalizmu. Pora
          szukac sobie innej pracy, a nie sie obrazac i skarzyc.
          • Gość: Ciekawy Re: NO I GDZIE TU OSZUSTWO?! IP: 217.8.168.* 26.07.02, 15:06
            Z wszystkim się zgadzam tylko mam jedno zastrzeżenie, ktore widzę nie dociera
            do organizatorów W&T: skoro pracodawca podpisał się pod Employment Confirmation
            to musi się z niego wywiązać niezależnie czy dobrze czy źle oszcował liczbę
            turystów ponieważ jego podpis ma dalsze konsekwencje finansowe.
            • Gość: Abnegat TYLKO i WYŁĄCZNIE w gospodarce socjalistycznej! IP: *.clinternal / 10.2.3.* 30.07.02, 17:00
              W prawdziwym kapitaliźmie nie ma czegoś takiego jak ochrona pracownika
              (przynajmniej nie w takim stopniu, jak u nas i w innych krajach o orientacji
              prosocjalnej).

              Moim zdaniem to do UCZESTNIKÓW W&T nie dociera smutna prawda o tym, że
              pracownik w USA nie ma takich praw, jak u nas.
              • Gość: warsza Studenci - uczcie sie!!! IP: *.softomasz.pl 03.08.02, 12:07
                Gość portalu: Abnegat napisał(a):

                > W prawdziwym kapitaliźmie nie ma czegoś takiego jak ochrona pracownika
                > (przynajmniej nie w takim stopniu, jak u nas i w innych krajach o orientacji
                > prosocjalnej).
                >
                > Moim zdaniem to do UCZESTNIKÓW W&T nie dociera smutna prawda o tym, że
                > pracownik w USA nie ma takich praw, jak u nas.


                Masz racje. Tylko czy beda chcieli sie nauczyc jak to sie robi w kapitalizmie?
                W kraku w ktorym 40% obywateli teskni za "mozliwosciami",
                nierobstwem, "rownoscia", ....

                Smutna to prawda i pewnie ja juz nie dozyje, bo dzisiejsi mlodzi sa rownie
                skieresowani jak ich rodzice. Socjalizm zrobil swoje pranie mozgu a teraz
                potrzeba wielu lat...


      • Gość: Bartłomiej lis Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.brzezno.gda.pl 24.07.02, 00:11
        Nieuczciwi ludzie są wszędzie, niech nie dziwi więc to, ze tylu młodych ludzi
        zostało oszukanych w zwiazku z uczestnictwem w programie "Work and Travel".
        Naiwnosć studentów, szukanie ofert, biur pośredniczących na tzw "łapu capu" - i
        oto efekty. W żadnym wypadku nie należy poddawać samej idei programu
        amerykańskiej wymiany kulturalnej (bo tak należy "W&T" odbierać) krytyce. Sam w
        minionym roku dzięki temu programpowi spedziłem w USA niezapomnianych 5
        miesięcy. Oczywiście będąc na miejscu narzekałem - że miejscowość za mała, że
        stawka niewielka, że pracodawca oszukuje - ale w tej chwili mogę myśleć o tym
        okresie jak o największej przygodzie mojego życia, pamięta sie prawie wyłacznie
        pozytywy tego wyjazdu - wspaniała szkoła życia, nauka kooperacji z innymi
        ludźmi, dojrzewanie do samodzielnego życia, możliwość poznania amerykańskiej
        kultury i stylu życia, w końcu język i NAPRAWDĘ podróże.
        W czym tkwi problem ? Podstawowa rzecz to wybrać odpowiedniego pośrednika - nie
        kierowac się, tym że blisko, że taniej o 100 czy 500 złotych - bo potem są
        takie rezultaty. Sam zapłaciłem za uczestnictwo w programie prawie 8000
        złotych. Zwrociło mi się jednak wszystko a za zarobione pieniądze przez miesiac
        podróżowalem na trasie: Boston - Los Angeles - Nowy Jork. Pośrednikiem była
        Fundacja na Rzecz Studentów i Absolwentów Uniwersytetu Warszawskiego.
        Oczywiście - jak zawsze można było mieć zarzuty - że praca biura była zbyt
        chaotyczna, mały bałagan (jak to studenci) ale jednocześnie wiem też że : 1.
        była praca (sam zaś bez trudu znalazłem drugą - dodatkową, bo w Stanach
        praca "leży" na ulicy)2. miałem zakwaterowanie i 3. nie musialem jechać przez
        całe Stany do miejsca mojego zatrudnienia.
        Podsumowując - nie wolno zniechęcać młodych ludzi do uczestnictwa w "W&T" To
        najprawdopodobniej przygoda ich życia. należy tylko przestrzegać przed biurami
        pośredniczącymi w załatwianiu formalnosci, których nie jesteśmy 100 procentowo
        pewni. Sam zacząłem szukać i wybierać organizacji wysyłającej już w
        październiku, pytałem także znajomych - nie wybrałem pierwszej lepszej firmy.
        Choć jestem z Gdańska zdecydowałem sie na Fundacje z Warszawy, dodatkowo przy
        UW.
        Gorąco polecam udział w "Work and Travel" !
      • Gość: Grzes G. Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 66.73.48.* 24.07.02, 00:55
        Witan z Milwakuee !! "Work&Trawel" to czysta fikcja to tylko pieknie wyglada w
        ofertach biur , zderzenie z rzeczywistoscia jest straszne. Po przyjezdzie nie
        mialem mieszkania i pracy mimo, ze za to zaplacilem. Pierwsze trzy tygodnie
        byly straszne, nawet ze znajomosci dobra jezyka jest trudno o prace.Dzisiaj
        dowiedzialem sie, ze posrednictwa pracy nie powinny sciagac od studentow
        pracujacych tylko w okresie wakacji podatku, ale niestety rzeczywistosc jest
        inna. Goraco pozdrawiam Grzes.
        • Gość: Kaśka Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.chello.pl 24.07.02, 13:46
          Kurcze - wkórzacie mnie ludzie! Tak narzekacie na złe warunki w Stanach, prace,
          zakwatarowanie... A czego wy sie spodziewaliscie? Samych sukcesów i dogodności?
          To sie ciężko pomyliliście!! Wyjazd "work&trawel" jest dla osób samodzielnych,
          które potrafią poradzic sobie z wszelkimi trudnościami!! Wiadomo, ze pierwszy
          miesiąc to okres bardzo ciężki, ale trzeba sobie jakos radzić. Ja byłam w
          zeszłym roku w Stanach na takim programie i mimo wielu porażek wyjazd bardzo mi
          sie podobał.
          Wiele osób mówi, że miało zapewnioną pracę i mieszkanko, ale gdyby przeczytały
          uwżnie umowę to by sie dowiedziało, że trzeba wcześniej sobie coś znaleść
          (chodzi mi o spanie)! A jeśli chodzi o prace to polskie biura robią co mogą by
          pomóc polskim studentom w znalezieniu jakiegoś zajęcia. To już nie ich wina, ze
          pracodawca amerykański sie wycofa! W ofercie jest napisane, ze Amerykanie mogą
          się wycofać z zagwrantowanej wcześniej pracy 14dni przed jej podjęcia bez
          żadnych konsekwencji!! Cieszcie sie ludzie,że w ogóle otrzymaliśie legalne
          pozwolenie na jaką kolwiek pracę!!
          Chciałam jeszcze napisać, że zarobiłam w sumie 3500$, a za program wydałam ok
          2000$. Policzcie sami! Opłaciło się pojechać i popracować przez 3 miesiące w
          ciężkich (jak dla niektórych) warunkach!
          Myslcie co chcecie, ale ja jestem zadowolona i jeżeli mi sie uda to pojade
          jeszcze raz w przyszłym roku.
          Pozdrawiam! Kaśka
      • Gość: Misiek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.ecamp.net / 192.168.1.* 24.07.02, 03:07
        Moj problem nie jest powiazany z miejscem pracy, ale z biorem
        posredniczacym, mianowicie z Camp America. W chwili podpisywania
        umowy bylismy poinformowani ze $200 oplaty dodadkowej gwarantuje
        nam przelot do Londynu i z Londynu. W dniu dzisiejszym(23 lipca)
        dostalem poczta list w ktorym dostalem wezwanie do ZALEGLEJ
        oplaty za przelot z Londynu do Polski(w drodze pwrotnej do
        stanow). Paradoks jest w tym ze nie opuscilbym Polski bez
        uiszczenia wrzystkich oplat. Czuje sie oszukany.
      • Gość: SFan Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.sfpl.org 24.07.02, 04:08
        jestem teraz w SF. powiem tylko tyle: kto szuka i sie pyta, ten znajduje.

        pa pa dla studentow z polski
      • Gość: SFan Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.sfpl.org 24.07.02, 04:20
        widac panienki liczyly na drapane. na Queens to mozna pojechac
        za pare dolcow ( chyba za 2). w USA takich dzieciaczkow szybko
        zlizuja z ulicy.

        pa pa dla studentow z Polski
      • Gość: Piotr ALTERNATYWA DLA W@T IP: *.uwgda.gov.pl 24.07.02, 08:16
        Program W@T "podpadł" mi już w 1999r., kiedy zacząłem
        interesować się wyjazdem do USA. Nie dość, że trzeba było
        opłacić sobie przelot, to jeszcze pobierali jakieś
        kosmiczne myto a i zarobki były mizerne. Ale to wszystko
        byłoby do zaakceptowania gdyby nie fakt, że w programie
        nie mogą brać udziału studenci zaoczni (a do takich się
        zaliczałem). Na szczęście przeczytałem gdzieś o RESORT
        AMERICA - nie dość, że opłacali przelot w obie strony
        który trzeba było potem odpracować, to jeszcze nie robili
        przeszkód ludziom ze studiów zaocznych:) Koszt wyjazdu
        zamnknął się w 400$. Aplikację złożyłem w grudniu 1999r.
        a już w styczniu mój przyszły pracodawca przysłał mi
        mail'em ofertę pracy. 1 czerwca 2000r. już jako absolwent
        wyższej uczelni znalazłem się w Lake George w stanie Nowy
        Jork, gdzie pracowałem jako hausekeeping service aż do
        połowy sierpnia. Następnie przez 2 tygodnie zmywałem gary
        w pobliskiej polskiej knajpie-nie była to całkiem legalna
        praca, ale dostawałem 8$/h plus wikt i opierunek-dziennie
        wychodziło przeważnie 80-100$ za 10-12godzin pracy. We
        wrześniu z 2 koleżankami wzieliśmy w Syracuse samochód z
        Autodriveaway i pojechaliśmy do Phoenix, stamtąd do Los
        Angeles, a potem przez Las Vegas do Philadelphii. I tak
        za koszty samego paliwa (dzięki autodriveaway),
        wyżywienia i moteli w 3 tygodnie 3 razy zmieniając
        samochód przebyliśmy 8 tys. mil i zobaczyliśmy 17 stanów
        - każde z nas zapłaciło za tą wycieczkę jakieś 600$.
        Kupiłem jeszcze sporo drobiazgów i kamerę do uwiecznienia
        podróży a i tak do kraju wróciłem z 1400$ w kieszeni:)
        Oczywiście nie obyło się bez przygód i komplikacji po
        drodze, ale znając angielski na poziomie FCE w USA się
        nie zginie - ludzie są b. pomocni, przekonaliśmy się o
        tym niejednokrotnie. W razie jakichkolwiek pytań służe
        pomocą:) prism@interia.pl
      • Gość: Marcin Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.uku.fi 24.07.02, 08:25
        Troche szkoda, ze robi sie tyle zlej atmosfery wokol wyjazdow polskich
        studentow do Stanow. Jako student dwukrotnie wyjezdzalem do USA do pracy na
        letnich obozach dla dzieci. Wyjazdy te byly bardzo dobrze organizowane przez
        Camp America- non profit organizacje z USA. Praca byla bardzo ciezka i nie za
        dobrze oplacana ale Camp America zapewniala opieke i pomoc w razie klopotow. Te
        dwa wyjazdy bardzo duzo mnie nauczyly. Przede wszystkim nauczyly mnie ciezko
        pracowac co bardzo procentuje mi w zyciu.
        Student wyjezdzajacy na wakacje do pracy do USA nie powinien liczyc na ogromne
        pieniadze. Zdobedzie napewno ogromne zyciowe doswiadczenie i nauczy sie
        szanowac prace. Niestety w naszym kraju nadal latwiej nauczyc sie kombinowania
        i obijania sie niz solidnej i uczciwej pracy.
        Z powazaniem

        Marcin
      • Gość: MIHAL Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 213.134.158.* 24.07.02, 08:37
        WItajcie, mam nadzieje ze "doswiadczenia" z tym biurem pomoga
        ominac je innym chetnym ktorzy chca wyjechac do Stanow....
        Od poczatku, pan "Prezes" YTP i podlegle mu pracownice
        zapewnialy iz zaltwia szybko latwo i bezzstresowo - ( oferte
        pracy, iap, bilet i wize). Od lutego do maja nie zalatwili nic,
        to znaczy zaraz klamie w zywe oczy;)) praca bedzie za tydzien za
        dwa - spokojnie nich pan nam zaufa - ten tekst chyba panienki
        nagraly, bo wszyscy dzwoniacy i odwiedzjacy pytali o to samo.
        iap- wiadomo bez oferty nie moga zalwic, bilet - tak nie ma
        sprawy - co prawda nie w tej dacie co chce mimo ze uprzedzano
        ich ze na tej dacie mi zalezy. Zupelnie przez przypadek okazalo
        sie ze bilet od miesiaca jest zarezerwowany ale na inna date, na
        interwencje pani mowi: widocznie nie ylo miejsc nata date. Hmmm,
        zdaza sie , ale jakie bylo moje zdziwienie gdy po telefonie
        okazalo sie ze a jakze sa, te same linie, moja data!!!! Sa,
        szczesliwy mowie, sa..... pani na to ale..... my mamy juz ta
        rezerwacje , moze pan sam sobei zarezerwuje. Tu akurat dzieki
        tej panience, bo mam ta date co chce, bilet tanszy o 30 dolarow
        niz ich - tzn, tanszy o 130 bo STOWARZYSZENIE STUDENCKIE za
        nieskorzystanie z ich biletu bierze prowizje 100 $ ( za co? -
        tego chyba nawet Prezes nie wie;))) Ok, pomyslalem teraz to juz
        pojdzie..... prace zaltwia - tak jak obiecywali .. kilak ofert
        mialo byc easy, - UFAM IM :)))) No niestety wyjazd koniec maja a
        tu poczatek maja i nic..... i na pocieszenie info: polowa osob
        jest w mojej sytuacji ;))) nie wiem co to za argument. Mam
        pomysl Pan Prezes powinien udzielac konsultacji rzadowi, policji
        i tlumaczyc ; bezrobotnym - nie ma sprawy panie, przeciez 20 %
        spoleczenstwa nie ma, wiec ok? Okradli pana? Niech sie pan nie
        martwi, kradna teraz wszyscy.... Co to k.... za argument, to
        tylko pokazuje ze biuro bierze pieniadze i nie wywiazuje sie z
        zapewnien, wiec stzrelili sobie gola!!!!!
        ok po malym wkurzeniu, uruchomiono kontakty i przynioslem im
        OFERTE W ZEBACH SWOJA!!!!
        I powiedzialem - zgodnie z tym o czym panstwo mnie zapewniali,
        rozumiem ze IAP -66 dostane w 5 dni? ( tak uslyszlem kiedys na
        uspokojenie ze zdaza z wwszystkim) a uslyszlem - no nie..... to
        dluzej bedzie.........
        ok mam amnezje i mysle - mam zaufanie ;))))) - koronny argumnet
        ktorym karmiono mnie caly czas - Mysle WIZA to juz oni...... a
        tu znow surprise....... no tego..... moze by pan sam ? bo to
        szybciej bedzie....
        Ostatnia sprawa; po tym jak dostalem swoja oferte i przynioslem
        spodziewalem sie ze zwroca mi 100 $ ( istniala taka mozliwosc,
        byly 2 warianty ze swoja praca i z ich oferta - rozniace sie o
        100 $)
        Pan Prezes poprosil, o zlozenie podania, spokojnie,
        rozpatrzymy...... odpowiemy....
        taaaaaa, potem z usmiechem powiedzial : Przeczytalem w Kodeksie
        ze ma X dni na odpowiedz. Po terminie nie bylo telefonu, potem
        Pan Prezes byl nieobecny, i rozumiem ze to jego sekretarki mu
        nie powtorzyly ze byl telefon.... na pewno....
        potem powiedzial ze nie pamieta kiedy ale jakos chyab wczoraj
        wyslal odpwoedz listownie... ale ni moze powiedziec co tam bylo
        bo nie pamieta dokladnie to znacy nie che przeklamac..... ;)))

        Tak naprawde to nie ja jjade ale moja dziewczyna, ale wsztystkie
        pozwyzej sytuacje naprawde maja miejsce... napisalem w pierwszej
        osobie bo tak mi bylo latwiej poza tym, uczestniczac w walkach i
        zalatwianiu Jej spraw poczulem ze chyba ja tez jade...
        Podsumowujac........ YOUTH TRAVEL POLSKA nei zrobilo nic poza
        wyslaniem dokumentow i zalwieniem IAP-66 !!!!!!! niz
        wiecej...... a za nie zrobienie zada jeszcze pieniedzy..........
        Ja mam propozycje, mam popoludnia wolne i po pracy moz eja bede
        im to zaltwial, jak nie umieja..... serio, Panie Prezesie - a to
        juz w ogoel kwiatek - chlopak w moim wieku albo mlodszy - 23 -
        24 lata, ale wszyscy z namaszczeniem odnosza sie per PREZES,
        coz... te ambicje niespelnione.... ;)))

        I ostatnie co mnie juz rozbroilo.... widze plakat..........YOuTH
        TRAVEL POLSKA - ostatnie miejsca na work and travel - jeszce
        mozna sie zapisac - ktos chetny?????
        pozdrawiam
        ps: w tamtym roku oboje bylismy z AMTA w stanach i wszystko bylo
        ok, wplata, praca, bilet, iap, wiza...... wszystko bezsresowo...
        czyli mozna!!! Wazelinuje wiec AMTE i polecam!
        Mihal
        • Gość: Krzysztof Z. Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.softomasz.pl 02.08.02, 18:59
          To i niech mi będzie wolno troche powazelinię.

          Jestem ojcem dwójki młodych ludzi (studentów), których wsyłałem za
          pośrednictwem Youth Travel Polska do USA.
          Prace mają świetną (pracują na lotnisku w Pitsburgu) i dobrze płatną (znam
          warunki obecnie panujące w USA) bo jest to 7 USD za godzinę (jak dobrze
          pamiętam rozmowę z córką to mają także dużą ilość nadgodzin).
          Oboje mogą zawsze liczyć na pomoc amerykańskiego partnera Youth Travel w USA
          (przydało się przy wyrabianiu Social Security Card) i mają świetne wakacje a ja
          bardzo się cieszę, że wrócą bogatsi o doświadczenia i z lepszą znajomością
          języka.

          Szczerze polecam Youth Travel i nie mam w tym żadnego interesu. Jestem
          zadowolonym i spokojnym (a wiedzia co to znaczy tylko ci, którzy mają własne
          dzieci) rodzicem.

          Tak trzymać!

          Krzysztof z Warszawy
        • Gość: Easy Michał Laskowski? KOLEŚ JEST PRZEKRĘCONY!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.02, 10:42
          Gość portalu: MIHAL napisał(a):

          > WItajcie, mam nadzieje ze "doswiadczenia" z tym biurem pomoga
          > ominac je innym chetnym ktorzy chca wyjechac do Stanow....
          > Od poczatku, pan "Prezes" YTP i podlegle mu pracownice
          > zapewnialy iz zaltwia szybko latwo i bezzstresowo - ( oferte
          > pracy, iap, bilet i wize). Od lutego do maja nie zalatwili nic,
          > to znaczy zaraz klamie w zywe oczy;)) praca bedzie za tydzien za
          > dwa - spokojnie nich pan nam zaufa - ten tekst chyba panienki
          > nagraly, bo wszyscy dzwoniacy i odwiedzjacy pytali o to samo.
          > iap- wiadomo bez oferty nie moga zalwic, bilet - tak nie ma
          > sprawy - co prawda nie w tej dacie co chce mimo ze uprzedzano
          > ich ze na tej dacie mi zalezy. Zupelnie przez przypadek okazalo
          > sie ze bilet od miesiaca jest zarezerwowany ale na inna date, na
          > interwencje pani mowi: widocznie nie ylo miejsc nata date. Hmmm,
          > zdaza sie , ale jakie bylo moje zdziwienie gdy po telefonie
          > okazalo sie ze a jakze sa, te same linie, moja data!!!! Sa,
          > szczesliwy mowie, sa..... pani na to ale..... my mamy juz ta
          > rezerwacje , moze pan sam sobei zarezerwuje. Tu akurat dzieki
          > tej panience, bo mam ta date co chce, bilet tanszy o 30 dolarow
          > niz ich - tzn, tanszy o 130 bo STOWARZYSZENIE STUDENCKIE za
          > nieskorzystanie z ich biletu bierze prowizje 100 $ ( za co? -
          > tego chyba nawet Prezes nie wie;))) Ok, pomyslalem teraz to juz
          > pojdzie..... prace zaltwia - tak jak obiecywali .. kilak ofert
          > mialo byc easy, - UFAM IM :)))) No niestety wyjazd koniec maja a
          > tu poczatek maja i nic..... i na pocieszenie info: polowa osob
          > jest w mojej sytuacji ;))) nie wiem co to za argument. Mam
          > pomysl Pan Prezes powinien udzielac konsultacji rzadowi, policji
          > i tlumaczyc ; bezrobotnym - nie ma sprawy panie, przeciez 20 %
          > spoleczenstwa nie ma, wiec ok? Okradli pana? Niech sie pan nie
          > martwi, kradna teraz wszyscy.... Co to k.... za argument, to
          > tylko pokazuje ze biuro bierze pieniadze i nie wywiazuje sie z
          > zapewnien, wiec stzrelili sobie gola!!!!!
          > ok po malym wkurzeniu, uruchomiono kontakty i przynioslem im
          > OFERTE W ZEBACH SWOJA!!!!
          > I powiedzialem - zgodnie z tym o czym panstwo mnie zapewniali,
          > rozumiem ze IAP -66 dostane w 5 dni? ( tak uslyszlem kiedys na
          > uspokojenie ze zdaza z wwszystkim) a uslyszlem - no nie..... to
          > dluzej bedzie.........
          > ok mam amnezje i mysle - mam zaufanie ;))))) - koronny argumnet
          > ktorym karmiono mnie caly czas - Mysle WIZA to juz oni...... a
          > tu znow surprise....... no tego..... moze by pan sam ? bo to
          > szybciej bedzie....
          > Ostatnia sprawa; po tym jak dostalem swoja oferte i przynioslem
          > spodziewalem sie ze zwroca mi 100 $ ( istniala taka mozliwosc,
          > byly 2 warianty ze swoja praca i z ich oferta - rozniace sie o
          > 100 $)
          > Pan Prezes poprosil, o zlozenie podania, spokojnie,
          > rozpatrzymy...... odpowiemy....
          > taaaaaa, potem z usmiechem powiedzial : Przeczytalem w Kodeksie
          > ze ma X dni na odpowiedz. Po terminie nie bylo telefonu, potem
          > Pan Prezes byl nieobecny, i rozumiem ze to jego sekretarki mu
          > nie powtorzyly ze byl telefon.... na pewno....
          > potem powiedzial ze nie pamieta kiedy ale jakos chyab wczoraj
          > wyslal odpwoedz listownie... ale ni moze powiedziec co tam bylo
          > bo nie pamieta dokladnie to znacy nie che przeklamac..... ;)))
          >
          > Tak naprawde to nie ja jjade ale moja dziewczyna, ale wsztystkie
          > pozwyzej sytuacje naprawde maja miejsce... napisalem w pierwszej
          > osobie bo tak mi bylo latwiej poza tym, uczestniczac w walkach i
          > zalatwianiu Jej spraw poczulem ze chyba ja tez jade...
          > Podsumowujac........ YOUTH TRAVEL POLSKA nei zrobilo nic poza
          > wyslaniem dokumentow i zalwieniem IAP-66 !!!!!!! niz
          > wiecej...... a za nie zrobienie zada jeszcze pieniedzy..........
          > Ja mam propozycje, mam popoludnia wolne i po pracy moz eja bede
          > im to zaltwial, jak nie umieja..... serio, Panie Prezesie - a to
          > juz w ogoel kwiatek - chlopak w moim wieku albo mlodszy - 23 -
          > 24 lata, ale wszyscy z namaszczeniem odnosza sie per PREZES,
          > coz... te ambicje niespelnione.... ;)))
          >
          > I ostatnie co mnie juz rozbroilo.... widze plakat..........YOuTH
          > TRAVEL POLSKA - ostatnie miejsca na work and travel - jeszce
          > mozna sie zapisac - ktos chetny?????
          > pozdrawiam
          > ps: w tamtym roku oboje bylismy z AMTA w stanach i wszystko bylo
          > ok, wplata, praca, bilet, iap, wiza...... wszystko bezsresowo...
          > czyli mozna!!! Wazelinuje wiec AMTE i polecam!
          > Mihal

          Witam!
          Na wstepie mówię, że nie znam Youth Travel (nigdy z niczego u nich nie
          kupowałem), ale znam dobrze Laskowskiego (razem studiujemy na UW) i jego
          dziewczyne Anete Preis.
          Nie przyszlo Wam do glowy jak to mozliwe, ze koles wyjechal na Work and Travel
          (czyli jest w USA) a widzi plakaty na przystankach w Warszawie i co wiecej
          pisze z polskiego adresu IP.
          Ten koles jest pieprzniety i jak tylko mu cos nie wychodzi to startuje z
          rodzicami (chyba prawnicy). Kiedyś odgrażał się, że wyrzuci z uczelni
          profesora, który postawił mu 3,5 z kolokwium.

          Laskowski wez sie za swoja glowe!!!
          • Gość: brrr Re: Michał Laskowski? KOLEŚ JEST PRZEKRĘCONY!!! IP: *.proxy.aol.com 05.08.02, 05:14
            > >
            > > Tak naprawde to nie ja jjade ale moja dziewczyna, ale wsztystkie
            > > pozwyzej sytuacje naprawde maja miejsce... napisalem w pierwszej
            > > osobie bo tak mi bylo latwiej poza tym, uczestniczac w walkach i
            > > zalatwianiu Jej spraw poczulem ze chyba ja tez jade...
            > > > >
            > > I ostatnie co mnie juz rozbroilo.... widze plakat..........YOuTH
            > > TRAVEL POLSKA - ostatnie miejsca na work and travel - jeszce
            > > mozna sie zapisac - ktos chetny?????
            > > pozdrawiam
            > > ps: w tamtym roku oboje bylismy z AMTA w stanach i wszystko bylo
            > > ok, wplata, praca, bilet, iap, wiza...... wszystko bezsresowo...
            > > czyli mozna!!! Wazelinuje wiec AMTE i polecam!
            > > Mihal
            >
            > Witam!
            > Na wstepie mówię, że nie znam Youth Travel (nigdy z niczego u nich nie
            > kupowałem), ale znam dobrze Laskowskiego (razem studiujemy na UW) i jego
            > dziewczyne Anete Preis.
            > Nie przyszlo Wam do glowy jak to mozliwe, ze koles wyjechal na Work and
            Travel
            > (czyli jest w USA) a widzi plakaty na przystankach w Warszawie i co wiecej
            > pisze z polskiego adresu IP.
            > Ten koles jest pieprzniety i jak tylko mu cos nie wychodzi to startuje z
            > rodzicami (chyba prawnicy). Kiedyś odgrażał się, że wyrzuci z uczelni
            > profesora, który postawił mu 3,5 z kolokwium.
            >
            > Laskowski wez sie za swoja glowe!!!


            Kilka uwag do kolesia, ktory podpisal sie Easy:

            1. naucz sie czytac -
            michal wyraznie napisal, ze historia z wyjazdem dotyczy nie jego, ale jego
            dziewczyny.
            2. jesli decydujesz sie kogos publicznie obrazac - z imienia i nazwiska -
            poinienes imieniem i nazwiskiem sie podpisac; chyba sie w zlej epoce urodziles -
            jako tajny konfident 20 lat temu bylbys idealny. Szczerze wspolczuje...


            Z wyrazami wspolczucia

            brrr
      • Gość: krzysiek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.supermedia.pl / *.sze.warszawa.supermedia.pl 24.07.02, 09:33
        Byłem uczestnikiem Work & Travel. Potem kilku osobom to
        zarekomendowałem - pojechały i tez byly zadowolone. W sumie znam
        kilkadziesiąt osób które pracowały w różnych miejscach w Stanach
        i generalnie są zadowolone - to przygoda życia.
        Ale faktem jest ze klopoty z organizatorami zawsze byly i to
        prawie w każdym przypadku wśród tych kilkudziesieciu - nie
        przysylali dokumentów, zmieniali miejsce pracy bez
        poinformowania uczestnika (moja dziewczyna dowiedziala się ze
        jedzie w inne miejsce przez przypadek!!!) w ostatnim momencie
        podwyższali ceny biletów lotniczych, albo zalatwiali pracę w
        miejscu w którym de facto jej nie było, wysylali kogoś kilka
        tygodni po tym jak mial wyjechać. Za niewywiązywanie ze swoich
        obowiązków firmy powinny odpowiedzieć. Szczególnie gdy sytuacje
        są tak drastyczne jak opisywane w artykułach. Słowem: ścigać ich
        w sądach, bo jeśli nie to zupełnie już będą czuły się bezkarnie.
        Tak jak to miało miejsce dotychczas.
        Tylko proszę nie wylewajcie dziecka razem z kąpielą - Work &
        Travel to naprawdę wspaniała szansa na przygodę życia.
      • Gość: Paweł Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 24.07.02, 10:07
        Mój młodszy brat jest właśnie w Chicago i zap... w firmie budowlanej - świeżo
        upieczony mgr inż. (10$ na godzinę) i nie narzeka, a pracę znalazł z ogłoszenia
        w gazecie bo cały ten Work&travel to jedna wielka lipa. A tak na marginesie to
        początek jakiś miesiąc temu miał marny ale teraz z uśmiechem wita braci z
        kraju, którzy napierają za 4$ na godzinę bez gwarancji zapłaty (50% przypadków)
        i mieszkają po 10 w jednym pokoju oraz jedzą żywność modyfikowaną genetycznie,
        której nawet psy nie chcą jeść.
        • Gość: _ Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.o1.com 24.07.02, 10:20
          Kolega Pawel zapomina, ze tutaj WSZYSCY jedza zywnosc modyfikowana genetycznie,
          i ci biedni i bogaci. Amerykanie tyja nie bez powodu.
          4$ za godzine majac legalne zezwolenie na prace to kryminal.
          Minimum jest chyba $6.75 na godzine.
          Jezeli pracodawca placi im czekiem (payroll) to wchodzi na pole minowe.
          A jak cash to tez mozna powalczyc. Polecam small claims court.
          Dziala niezawodnie.


          Pozdrawiam.
          • Gość: misiek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 10:55
            z duzym zazenowaniem przypatruje sie calej nagonce rozpetanej przez media na
            Work and Travel.Sam trzykrotnie bylem uczestnikiem takiego programu i wiele on
            mnie nauczyl-przedewszystkim ze wyjazd do USA to wyjazd do pracy, czasami nawet
            bardzo ciezkiej.Rekompensata niech beda zarobki osiagane w Stanach - niech ktos
            pokaze mi gdzie w Polsce mozna bez zdanych kwalfiakcji zarobic tyle pieniedzy w
            tak krotkim czasie?!Jest mi tylko troche zal osob, ktore w przyszlych latach
            moga miec duzy problem z wyjazdem w ramach tego programu do USA- ja juz swoja
            szanse wykorzystalem i polecam wszystkim aby zrobili to samo.
            Na koniec konkluzja - w jaki sposob firmy wysylajace moga brac odpowiedzialnosc
            za zachowanie pracodawcy jezeli prawo ameryknaskie nie obliguje go do niczego-
            tzn.moze zwolnic w dowolnym momencie lub wcale nie przyjac do pracy.
            Wtedy trzeba samemu sie o siebie zatroszczyc i nie znam nikogo, komu by sie nie
            udalo bedac w Stanach znalezc pracy na wlasna reke z dokumentami programu W&T
        • Gość: adi Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 11:06
          moj brat jest obecnie w okolicach Milwaukee, pracuje bradzo ciezko w drukarni
          ale nie narzeka, szczegolnie na wysokie zarobki.Sam musial znalezc sobie
          miszkanie i kupic samochod na dojazdy do pracy.Uwaza, ze problem polskich
          studentow w Milwaukee byl ale zostal on falszywie przedstawiony przez media co
          moze miec negatywny wplyw na przyszloroczne wyjzady studentow do pracy w USA.
          Kazdy kto szuka pracy znajduje ja bez problemu - jesli nie to musi byc
          prawdziwym nieudacznikiem.Studenci - dobra rada - wezcie sie w
          garsc,przestanicie na wszystko narzekac i zacznijcie pracowac!!Jest tam mnostwo
          osob zadowolonych z progrmau, ale jak to zwykle bywa nie obejdzie sie bez
          narzekaczy i osob, ktore obwiniaja za swoja nieudolnosc wszystkich dookola za
          wyjatkiem siebie samego!
      • Gość: Tom Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.bank.bgzsa.pl / 192.168.53.* 24.07.02, 11:31
        Program "W & T" to genialna oferta dla studentów. To niepowtarzalna szansa,
        której nie oferują Polakom inne Państwa. Ale jak wszystko w życiu, efekt
        wyjazdu zależy głównie od własnej zaradności. Moim zdaniem główna rada jest
        taka - znaleźć pracę samodzielnie bez pośredników. Ja np. wysłałem ponad 100
        maili poszukując pracy. W efekcie spędziłem 3 genialne miesiące w Arizonie.
        Kontakt: Lake Powell Resorts & Marinas. To chyba najwspanialsze jezioro na
        świecie ! Na pewno jednak nie polecam nikomu wyjazdu na siłę.

        Chcę także podkreślić, że to na swój sposób dobrze, że ci biedni ludzie nie
        dostali pracy, którą mieli obiecaną. Bo w większośći pewnie smażyliby frytki
        cały dzień, myli toalety lub udawali psa Pluto w wesołym miasteczku. A przecież
        są inne oferty. Ale żeby je znaleźć trzeba spędzić parę miesięczy na
        poszukiwaniach w internecie.



        • Gość: mark Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.dmz.basf / *.basf-ag.de 24.07.02, 11:39
          Miales cholerne szczescie Tomie. 99% przybywajacych do stanow go nie ma. Camp
          America to moje zeszloroczne amerykanskie doswiadczenie. Jesli jedziesz do
          Stanow szukac pracy jestes cholernym gorszym bo bialym murzynem. Czarnego nie
          odwazyli by sie tak traktowac. Stany to piekny kraj gdy w knajpie jestes
          obslugiwanym a nie obslugujacym. Jesli ktos ma troche forsy i czasu moze
          jechac, a jesli ktos forsy nie ma jedynie nadzieje ze ja tam zarobi to niech
          zapomni. Ja dolozyle, kase , nerwy i upokorzenie. Najgorsze jest to, ze nawet
          wracajacy z wakacyjnych wojazy rodacy nie powiedza ci calej prawdy o tym
          bagnie. Beda mowoli bylo niezle, znaczy dno, albo fine, znaczy bardzo tak
          sobie. Wstyd sie po proistu przyznac i ja to rozumiem. pzdr
        • Gość: Maciek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.bos.east.verizon.net 24.07.02, 13:25
          Obecnosc Internet zblizyla wszystkich ludzi na swiecie. Wydaje sie jednak, ze
          w Polsce nie korzysta sie z tego wynalazku. Dlaczego nie poszukac informacji
          ta droga przed wyjazdem "gwarantowanym" przez nieuczciwe biura posrednictwa
          pracy. Ogolnie wiadomo w jakiej sytuacji jest gospodarka amerykanska i nic nie
          wskazuje na poprawe w najblizszym czasie. Jest tutaj miliony nielegalnych
          emigrantow glownie z Ameryki Pld, gotowych podjac prace za kazda stawke.
          Dlaczego pracodawca mialby placic wiecej polskim studentom? Znalezienie pracy
          wymaga czasu, na co student nie moze sobie pozwolic. Wydaje sie, ze wiekszosc
          z was wydala okolo 2000 USD, aby przyjechac do Stanow do pracy. To nie jest
          malo. W USA zyje duzo biednych ludzi, pracujacych na dwa etaty, aby podolac
          wydatkom. Ceny rosna, ale zarobki w gastronomii, hotelarstwie, itp sa takie
          same od lat, generalnie 5-6 USD za godzine. Sprobujcie sie za to wyzywic i
          zaplacic mieszkanie...Czy nie taniej byloby znalezc cos w Europie, np.
          Irlandii, krajach skandynawskich? USA to nie jest kraj mlekiem i miodem
          plynacy, jest tu naprawde ciezko, tylko nielicznym sie udaje....
          Zdrowego rozsadku!:)
      • Gość: somebody Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.events.prioritynetworks.net 24.07.02, 12:04

        tak to juz jest w USA, ze najwiecej do powiedzenia ma najczesciej rynek. a
        rynek mowi ze spadek gosci we wszelakich resortach spadl po 09/11 o 40%. a to
        oznacza, ze nie potrzeba duzo ludzi do pracy w danym miejscu, a czesc mozna
        przerzucic na obecnie zatrudnionych, bo przeciez wszedzie w praca w stanach
        teraz ciezko. wiem, ze wczesniej zdarzaly sie przypadki, ze po przyjezdzie nie
        bylo zakontraktowanej pracy. ja np. mialem miec prace, ale to nie bylo na maje
        ambicje. nie pojechalem do miejsca gdzie mialem miec komfortowe warunki.
        pojechalem tam, gdzie akurat teraz jest duze bezrobocie( oficjalnie) a z praca
        nie jest rozowo. szukalem pracy 5 tygodni i w koncu znalazlem. czego sie
        nauczylem przez ten czas, tego mi nikt nie odbierze. gratuluje tym studentom,
        co mieli glowe i sami na wlasna reke starali znalezc sobie prace, bez
        narzekania na biuro czy tez cokolwiek innego. bo wiadomo, zle baletnicy majtki
        na tylku przeskadzaja.
      • Gość: Krzysiek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.egi.kth.se 24.07.02, 14:12
        Hej! Jestem zaszokowany cala ta sprawa z polskimi studentami.
        Jeszcze sam niedawno bylem studentem i wiem ile dla kazdego
        mlodego czlowieka znaczy zarobienie paru groszy, a przy okazji
        przezycie fantastycznej przygody. No tu niestety pieniedzy nie
        bedzie, za to przygoda morowana, napewno nie fantastyczna.
        Postepujac w taki sposob amerykanie wystawiaja sami o sobie
        negatywna opinie. Oby byla to nauczka dla wszystkich innych,
        ktorzy zechca wybrac sie na taka eskapade, sam mam dwoch
        kolegow , ktorzy wyjechali do stanow, ale na szczescie oni
        dostali prace, przynajmniej tak napisali. Mi udalo sie wyjechac
        na doktorat do spokojnego kraju jakim jest Szwecja, gdzie na
        szczescie nie trzeba martwic sie o przyszlosc, polecam wszystkim
        studentom, lecz uwazajcie na polskie firmy oferujace prace za
        granica. Jestem calkowicie z wami moja brac studencka oczekujaca
        w tych cholernych stanach na jakies rozwiazanie. Trzymajcie.
      • Gość: monia76@ Re: Do Miguela IP: *.u.mcnet.pl 24.07.02, 14:16
        tez bylam w wildwood 4 i 3 lata temu. bylo cuuuudownie!
        jesli chcesz pogadac o swoich doswiadczeniach, napisz do mnie maila.

        Pozdrawiam!!!
        • Gość: tutejszy Myslec mili, myslec ! IP: *.ny325.east.verizon.net 24.07.02, 15:11
          Ja rozumiem ze tonacy brzytwy sie chwyta, ze chcecie wyjechac do Stanow do
          pracy choc na kilka miesiecy i zarobic jakies pieniadze, dlatego godzicie sie
          na wszelkie oszustwa, ale caly problem jest w tym ze w Polsce dziala cala masa
          firm i biur podrozy ktore chca na was zarobic i niestety im sie to udaje bo
          sami im pozwalacie na takie traktowanie ! oni zacieraja rece bo znalezli
          frajerow ktorzy wydaja tysiace zlotych za obietnice znalezienia pracy,
          pokazuja wam skserowane oferty pracy i mowia plac jak chcesz tam pojechac i wy
          niestety placicie, nie wiecie co to jest umowa, nie wiecie ze musicie miec
          zagwarantowana prace zeby tu przyjechac i niestety tez nie wiecie jak
          dochodzic swoich praw, a tym wszystkim wlascielom organizatorom i buirom
          podrozy wyjazd do Stanow jest nie potrzebny, oni juz swoje zarobili, na WAS !
          • Gość: Mis Re: Myslec mili, myslec ! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.07.02, 16:44
            Mysle, ze najpierw powinienes sie dowiedziec czegokolwiek o programie zasadach
            i pracy tych biur, ktore niby twoim zdaniem tylko zacieraja rece. chlopie gdzie
            ty zyjesz, dowiedz sie najpierw, a potem komentuj. Jak sie dowiesz ile pracy ma
            takie biuro, ile jest formalnosci zwiazanych z wyjazdem studentow, to bedziesz
            mogl cokolwiek powiedziec, ateraz milcz bo sie tylko osmieszasz.
            A jak myslisz, dlaczego tyle osob sobie nie radzi w USA, z winy biur, czy
            dlatego ze sa nie chce im sie szukac i zalatwiac.


            Gość portalu: tutejszy napisał(a):

            > Ja rozumiem ze tonacy brzytwy sie chwyta, ze chcecie wyjechac do Stanow do
            > pracy choc na kilka miesiecy i zarobic jakies pieniadze, dlatego godzicie sie
            > na wszelkie oszustwa, ale caly problem jest w tym ze w Polsce dziala cala
            masa
            > firm i biur podrozy ktore chca na was zarobic i niestety im sie to udaje bo
            > sami im pozwalacie na takie traktowanie ! oni zacieraja rece bo znalezli
            > frajerow ktorzy wydaja tysiace zlotych za obietnice znalezienia pracy,
            > pokazuja wam skserowane oferty pracy i mowia plac jak chcesz tam pojechac i
            wy
            > niestety placicie, nie wiecie co to jest umowa, nie wiecie ze musicie miec
            > zagwarantowana prace zeby tu przyjechac i niestety tez nie wiecie jak
            > dochodzic swoich praw, a tym wszystkim wlascielom organizatorom i buirom
            > podrozy wyjazd do Stanow jest nie potrzebny, oni juz swoje zarobili, na WAS !
            • Gość: tutejszy Re: Myslec mili, myslec ! IP: *.ny325.east.verizon.net 26.07.02, 01:17
              Gość portalu: Mis napisał(a):

              Bzdury gadasz ! wiekszosc ludzi w Polsce nie rozumie na jakich zasadach dziala
              ten program W&T, formalnym warunkiem otrzymania wizy i zezwolenia na prace
              jest oferta pracy, taka oferta to konkretna informacja nt gdzie masz pracowac
              i od kiedy masz zaczac prace, polskie biura sa tylko posrednikiem pomiedzy
              studentem a firma Council Exchange ktora jest glowna organizacja ktora
              zalatwia prace, jest wiec FORMALNY wymog zalatwienia pracy aby otrzymac wize,
              student ma do wyboru dwie opcje umowy, albo sam sobie zalatwia prace albo mam
              miec ta prace zalatwiona, jeszcze raz, jest formalny wymog aby studenci z
              Polski mieli zalatwiona prace ( sprawdzalem w biurze Council Exchange,
              posiadaja tam tez liste osob ktore maja miec zalatwiona prace ), okazuje sie
              organizatorzy mowia za praca bedzie a tu zadnej parcy nie ma, nikt nic nie
              wie, czeski film,
              co mnie obchodzi ile te biura maja roboty, za darmo nie pracuja !!!! nikt
              nikomu laski nie robi


              > Mysle, ze najpierw powinienes sie dowiedziec czegokolwiek o programie
              zasadach
              > i pracy tych biur, ktore niby twoim zdaniem tylko zacieraja rece. chlopie
              gdzie
              >
              > ty zyjesz, dowiedz sie najpierw, a potem komentuj. Jak sie dowiesz ile pracy
              ma
              >
              > takie biuro, ile jest formalnosci zwiazanych z wyjazdem studentow, to
              bedziesz
              > mogl cokolwiek powiedziec, ateraz milcz bo sie tylko osmieszasz.
              > A jak myslisz, dlaczego tyle osob sobie nie radzi w USA, z winy biur, czy
              > dlatego ze sa nie chce im sie szukac i zalatwiac.
              >
              >
            • Gość: grazyna Re: Myslec mili, myslec ! IP: *.152.170.43.Dial1.NewYork1.Level3.net 26.07.02, 02:10
              z winy biur!
      • Gość: Spree Gucio prawda IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 15:19
        Moim zdaniem ta nagonka na Work&Travel to zwyczajna głupota. Myślę, że po
        prostu ktoś z rodziny osoby wysoko postawionej w Gazecie Wyborczej miał kłopoty
        w stanach i chce wszystko zrzucić na firmy oferujące work and travel.
        Ja sam byłem 2 razy na tym programie i nie narzekam. Za pierwszym razem
        zarobiłem wystarczjąco aby zwrócił mi się wyjazd, mieć super wakacje i
        mieszkanie w stanach, zwiedzić Nowy Jork, a po powrocie kupić samochód. Drugi
        raz był jeszcze lepszy pod względem zrobkowym gdyż znałem realia. Wiem
        natomiast jacy są Polacy jadący do Stanów. Wybrzydzają, tego nie zrobię,
        tamtego nie zrobię. Jak to mówią, Ameryka jest dla byka a nie dla mięczaka. Jak
        któs myśli, że pojedzie tam i się będzie opierniczał to niech zapomni o pracy.
        Zwolnią go i tyle. Tam się cały czas kogoś zatrudnia i zwalnia. A o prace nie
        jest trudno. Trzeba tylko poświęcić jeden dzień na jej szukannie. I tyle. Ci co
        tam są i mają problemy to mięczaki i mamisynki.
        Polecam ponadtowejście na strone www.stop-praca.pl...Ja tam znalezłem wszelkie
        potrzebne informacje dotyczace Stanów...zaoszczędziło mi to wielu nerwów i
        pieniędzy...
        Pozdrawiam wszystkich twardzieli a mięczaki niech sie wezmą do roboty...
        Spree
      • Gość: beny Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.jdj.com.pl / 192.168.1.* / *.jdj.com.pl 24.07.02, 16:56
        Rok temu uczestniczyłem w programie Work&Travel, wszelkie
        formalności załatwiałem z firma JDJ Bachalski. Pracodawcę
        znalazłem na targach, na początku lutego, tam na miejscu
        podpisałem umowę. Pracowałem w parku Yellowstone, gdzie po 2
        miesiącach bez problemu przedłużyli mi umowę na 4. JDJ załatwił
        mi wizę, bilet w dwie strony i nie miałem żadnych z nimi
        problemów. Nie ukrywam, że z pracodawcą kontaktowałem się
        kilkakrotnie tak aby wiedział, ze mi zależy! Tamtem wyjazd był
        dla mnie świetną przygodą, pracowałem z fantastycznymi
        ludźmi z całego świata! Ten program nie jest dla mamisynków,
        którzy nigdy nie pracowali i do tego myślą, że za zarobione
        pieniądze kupią w Polsce, najlepiej, mieszkanie. Polacy są
        traktowani, tak jak inni studenci, również amerykańscy,
        zarabiają tak samo. Wydaje mi się, że współczesna polska
        młodzież nie jest nauczona pracy. Czasem tak bywa, że trzeba
        zmienić pracodawcę, ale tam w Stanach nie ma problemu ze
        znalezieniem kolejnego. Jeżeli jest to mała miejscowość to
        próbuje się w następnej. Trzeba dostosowywać się do sytuacji.

        • Gość: gosc Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 24.07.02, 17:28
          zgadzam sie z poprzednikiem zawsze trzeba sie dostosowac do sytuacji, jak ktows
          nigdy nie pracowal lub liczy ze bedzie w usa dyrektorem to lepiej niech
          zostanie w domu.
          Bylem pracowalem, teraz jade na 18 miesiecy z firma Alturist i jestem z tego
          faktu bardzo zadowolony. Bez zadnych problemow wywiazali sie z umowy a do tego
          mam tani bilet w szczycie sezonu.
          Radze wszystkim wybierajcie dobre firmy. W czasie mojej wizyty w biurze
          slyszalem jak radzili studentom ktorzy mieli wlasne oferty pracy aby nie
          jechal do San Diego i mieli racje.
      • Gość: Mona Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.pool217141.interbusiness.it 24.07.02, 17:37
        Szczyt! To wszystko przez to, ze ludzie ktorzy sie tym zajmuja
        to zwykli oszusci. Nie rozumiem tylko na jakiej podstawie
        organizacje studenckie wspolpracuja z oszustami!!! Powinni
        trafic za kratki odpowiedzialni.
      • Gość: Wojtek Kilka porad IP: *.WPI.EDU 24.07.02, 18:15
        Zanim wyraze swoja opinie na temat studentow ktorzy tak bardzo narzekaja chce
        sie podzielic informacja ktora moze sie wam przydac i w wielu przypadkach
        zaoszczedi wam pieniedzy.
        1. Gdy wypelniacie forme W-4 (do odciagania federalnych podatkow) w rubryce 7
        napiszcie EXEMPT. W ten sposob pracodawca nie bedzie potracal od was
        federalnego podatku od dochodu. W wiekszosci stanow na stanowych formach
        rowniez bedzie taka opcja. Spotkalem sie z kilkoma ludzmi w W&T programie
        ktorzy placili podatek federalny i chociaz nalezal im sie zwrot to przepadal
        poniewaz nie rozliczyli sie na koniec roku.
        2. Jezeli pracodawca wam niezaplacil to powiniscie natychmiast skontaktowac sie
        ze stanowym Labor Department. Pracodowca w Stanach musi zaplacic pracownikowi
        za wykonana prace bez wzgledu na to czy dobrze czy zle robil i czy jest w
        Stanach legalnie czy nie. Jezeli podejzewacie waszego pracodawce to zbierajcie
        jakiekolwiek dowody na to ze prace wykonaliscie np. adres gdzie malowaliscie
        dom. Nie kontaktujcie sie z prawnikami bo zedra z was pieniadze i zrobio to co
        sami mozecie.

        Rozumiem wasze rozgoryczenie sytuacja jaka zastajecie tutaj po przyjezdzie.
        Uwazam ze powiniscie dochodzic swojego po powrocie do Polski bo nikt nie
        zasluguje na to zeby byc oszukiwany bez wzgledu na to czy jest mamisynkiem czy
        nie. Jednakze sadze ze studenci sa tez nie sa bez winy i najprawdobodniej gdyby
        dokladnie przeczytali umowy to wiedzieliby w co sie laduja. Trzeba tez sie
        troche orientowac w tym co sie dzieje na swiecie. Sytuacja ekonomiczna w
        Stanach jest niezbyt ciekawa i wielu Amerykanow podejmuje roboty za minimalne
        wynagrodzenie zeby sie jakos utrzymac. To jest nierealne zeby jakikolwiek
        pracodawca placil wam $10 za godzine i oferowal mieszkanie za darmo. W okresie
        letnim gdy przyjezdacie tutaj zeby pracowac macie olbrzymia konkurecje ze
        strony amerykanskich studentow ze szkol wyzszych jak rowniez szkol srednich.
        Wiekszosc studentow pracuje tutaj od 16 roku zycia czego nie mozna powiedziec o
        polskich studentach ktorzy maja po 20 pare lat i nigdy w zyciu nigdzie nie
        pracowali. Wiec pracodawca woli zatrudnic amerikanina za $8 i nie martwic sie o
        mieszkanie, niz polskiego studenta ktoremu musi dac $8 i mieszkanie. Wielu was
        jest tez niesamowicie rozczarowych tym jakiego typu prace dostajecie. Czego sie
        spodziewaliscie ?!!! Myslicie ze ktos przyjmie was do pracy do biura bez
        doswiadczenia. Tym ktorzy jeszcze tego nie zrozumieli chce wam powiedziec ze
        wasze "studia" sa nic niewarte zarowno w Stanach jak i w Polsce. Konczycie te
        wasze szkoly i nic niepotraficie robic, nawet jezykow obcych ktorych was uczyli
        od podstawowki przez 12 lat nieznacie. Szczegolnie denerwuja mnie hasla
        typu "przyszli magistrzy", musze wam powiedziec ze te wasze przyszle dyplomy
        nie beda warte wiecej niz papier na ktorym sa wypisane. Przyjezdzacie tutaj do
        Stanow i spodziewacie sie niewiadomo czego. Myslicie ze umowa ktora zawarliscie
        w Polsce cos tutaj znaczy. Otuz drodzy studenci w wiekszosci stanow umowy o
        prace nie obowiazuja a jezeli masz taki papierek to jest on niewazny wedlug
        prawa stanowego. Czy myslicie ze Ameryka zagwarantuje wam prawa ktorych sami
        obywatele amerykanscy nie maja? Tutaj pracodawca moze zwolnic was w kazdej
        chwili i bez podania powodu. Nikt nie musi dac wam 40 godzin na tydzien, jak
        jest praca to sa godziny a jak nie to do domu. Jezeli nie znacie angielskiego
        co z moich doswiadczen jest regula to nieprzyjezdzajcie! Bedzie wam naprawde
        bardzo ciezko. Jezeli niepotrafisz rozmawiac po angielsku (czytanie, pisanie
        oraz znajomosc slowek niema znaczenia) to mocno zastanow sie nad przyjazdem.
        Czesto widze Polakow ktorzy sa tutaj na stale i nieznaja angielskiego i wiem
        jak jest im ciezko. Wiekszosc z nich pracuje na sprzataniu biur za niecale $7.
        Czesciowo to nie jest wasza wina ze macie wspaniala opinie o Stanach. Jest ona
        rozpropagowana przez tutejsza polonie ktora mieszka po piwnicach i pracuje na
        sprzataniu lub na azbestach i zbiera pieniadze zeby raz na 3 lub 4 lata
        przyjechac do Polski i pokazac sie wszystkim znajomym jak to super jest w
        Ameryce. Gdy tylko znajdziesz sie na samolocie z Nowego Jorku do Warszawy
        bedziesz otoczony przez samych kierownikow, wlascicieli biznesow i wszelkiego
        pokroju biznesmenow ktorzy jeszcze wczoraj szorowali kible na nocnej zmianie.
        Przyjezdzaja oni do Polski i wmawiaja ludziom jak im sie cudownie zyje i jak to
        oni sobie na wczasy co tydzien jezdza. Niemozna was wiec winic ze macie
        wpaniala opinie o Ameryce.

        Jezeli chodzi o zla polonie ktora czycha aby wykorzystac biednych studentow to
        nic nowego. Polacy sa podlym narodem. Napewno wielu ludzi to obrazi ale taka
        jest prawda. Tutaj w Stanach moze bardziej sie to zauwaza bo gdy przyjezdzacie
        z Polski to oczekujecie pomocy od lokalnej polonii. Placzecie ze polskie
        agencje pracy chca z gory tygodniowke a czy ktos z was wie dlaczego? Otuz gdyby
        zatrudniali Polakow na godzniy to ci pracownicy odebrali by im klientow
        oferujac sie za mniej niz agencja bierze. Te osoby ktore prowadza agencje musza
        zarobic za czas ktory temu poswiecaja i niemoga tracic biznesu tylko temu ze
        zatrudnili polke ktora pochodzila tydzien przez agencje i dogadala sie z
        wlascicielka domu ze bedzie jej sama sprzatac za $2 mniej na godzine niz
        agencja bierze. Temu tez chca tygodniowke za ich zainwestowany czas w
        znalezienie wam pracy. Nastepna sparawa to jest to ze jestesmy norodem ktory
        zazdrosci gdy komus innemu sie powodzi i szukamy okazji zeby ta osobe
        znizszczyc. Caly czas myslimy jakby tu w szprychy kij wsadzic. Z tego powodu ja
        i moja rodzina wystrzegamy sie "polaczkow" jak ognia. Teraz sobie myslicie jaka
        ta polonia jest wredna ale w Polsce jest jeszcze gorzej. Hamstwo panoszy sie
        wszedzie. Obsluga w biurach, urzedach, sklepach itd. jest poprostu wstretna.
        Jak chcesz cos zalatwic to musisz blagac i modlic sie ze pani za biurkiem
        bedzie w dobrym nastroju lub trzeba szykowac lapowke. Bezczelna mlodziez ktora
        szuka tylko zeby kogos pobic, okrasc i napic sie. Strach jest cokolwiek miec bo
        albo ci ukradna albo ktos kto tobie zazdrosci znisczy twoja wlasnosc i jeszcze
        ciebie pobije. Jestesmy tez narodem rozleniwionym przez komune. Czy sie stoi
        czy sie lezy tyle samo sie nalezy. Niestety, ale reszta swiata tak niedziala.
        Jak chcesz cos miec to musisz na to zarobic. Nauczono nas tez ze jak sie
        kradnie w pracy to nie jest przestepstwo ani grzech, to jest normalne
        zachowanie. Nazywamy zlodziejstwo i oszustwo kombinowaniem lub zaradczoscia.
        Nim wiecej nad tym mysle to dochodze do wniosku ze Polacy jako narod
        zorganizawany i wspierajacy sie moga jedynie istniec w niewoli. Te wszystkie
        rozbiory i wojny byly dla Polski blogoslawienstwem bo tylko dzieki temu
        przetrwalismy jako narod. Poprostu mielismy wspolny cel a teraz kazdy ciagnie w
        swoja strone wymachujac ramianamy zeby przyokazji kogos w glowe stuknac i
        podstawiajac nogi sasiadom. Podsumowujac, drodzy studenci jezeli myslicie ze
        wszyscy zawinili i agencje w Polsce i agencje pracy w Stanach i pracodawcy i
        linnie lotnicze ktore chca $100 za zmiane biletu, i wlasciciele domow ktorzy
        chca zarobic wynajmujac wam mieszkania, i drogie taksowki, autobusy, hotele i
        bilety lotnicze, podla polonia itd. itp. to cos naprawde jest nie tak. Albo
        macie tak niesamowitego pecha, albo wszyscy sie na was uwzieli, albo poprostu
        jest z wami cos nietak. Jezeli ktos was wykorzystal to zetrzyjcie z czola napis
        NAIWNIAK i wezcie swoj los w swoje rece. Walczcie o to co sie wam nalezy i nie
        pozwolcie zeby was wykorzystywano. Jezeli jednak jest w tym wasza wina bo albo
        nie przeczytaliscie umowy myslac juz jak to wydacie zarobione dolary albo nie
        zrobiliscie wywiawdu o tym jak naprawde jest Stanach to pogodzcie sie z mysla
        ze popelniliscie kosztowny blad, wyciagnijcie wnioski i nierobcie tego wiecej.
        Przestancie sie zalic
        • Gość: jacek Re: Kilka porad IP: *.nandu.krakow.pl / 10.102.0.* 24.07.02, 20:26
          Gość portalu: Wojtek napisał(a):

          ) Zanim wyraze swoja opinie na temat studentow ktorzy tak bardzo narzekaja chce
          ) sie podzielic informacja ktora moze sie wam przydac i w wielu przypadkach
          ) zaoszczedi wam pieniedzy.
          ) 1. Gdy wypelniacie forme W-4 (do odciagania federalnych podatkow) w rubryce 7
          ) napiszcie EXEMPT. W ten sposob pracodawca nie bedzie potracal od was
          ) federalnego podatku od dochodu. W wiekszosci stanow na stanowych formach
          ) rowniez bedzie taka opcja. Spotkalem sie z kilkoma ludzmi w W&T programie
          ) ktorzy placili podatek federalny i chociaz nalezal im sie zwrot to przepadal
          ) poniewaz nie rozliczyli sie na koniec roku.
          ) 2. Jezeli pracodawca wam niezaplacil to powiniscie natychmiast skontaktowac
          sie
          )
          ) ze stanowym Labor Department. Pracodowca w Stanach musi zaplacic pracownikowi
          ) za wykonana prace bez wzgledu na to czy dobrze czy zle robil i czy jest w
          ) Stanach legalnie czy nie. Jezeli podejzewacie waszego pracodawce to
          zbierajcie
          ) jakiekolwiek dowody na to ze prace wykonaliscie np. adres gdzie malowaliscie
          ) dom. Nie kontaktujcie sie z prawnikami bo zedra z was pieniadze i zrobio to
          co
          ) sami mozecie.
          )
          ) Rozumiem wasze rozgoryczenie sytuacja jaka zastajecie tutaj po przyjezdzie.
          ) Uwazam ze powiniscie dochodzic swojego po powrocie do Polski bo nikt nie
          ) zasluguje na to zeby byc oszukiwany bez wzgledu na to czy jest mamisynkiem
          czy
          ) nie. Jednakze sadze ze studenci sa tez nie sa bez winy i najprawdobodniej
          gdyby
          )
          ) dokladnie przeczytali umowy to wiedzieliby w co sie laduja. Trzeba tez sie
          ) troche orientowac w tym co sie dzieje na swiecie. Sytuacja ekonomiczna w
          ) Stanach jest niezbyt ciekawa i wielu Amerykanow podejmuje roboty za minimalne
          ) wynagrodzenie zeby sie jakos utrzymac. To jest nierealne zeby jakikolwiek
          ) pracodawca placil wam $10 za godzine i oferowal mieszkanie za darmo. W
          okresie
          ) letnim gdy przyjezdacie tutaj zeby pracowac macie olbrzymia konkurecje ze
          ) strony amerykanskich studentow ze szkol wyzszych jak rowniez szkol srednich.
          ) Wiekszosc studentow pracuje tutaj od 16 roku zycia czego nie mozna powiedziec
          o
          )
          ) polskich studentach ktorzy maja po 20 pare lat i nigdy w zyciu nigdzie nie
          ) pracowali. Wiec pracodawca woli zatrudnic amerikanina za $8 i nie martwic sie
          o
          )
          ) mieszkanie, niz polskiego studenta ktoremu musi dac $8 i mieszkanie. Wielu
          was
          ) jest tez niesamowicie rozczarowych tym jakiego typu prace dostajecie. Czego
          sie
          )
          ) spodziewaliscie ?!!! Myslicie ze ktos przyjmie was do pracy do biura bez
          ) doswiadczenia. Tym ktorzy jeszcze tego nie zrozumieli chce wam powiedziec ze
          ) wasze "studia" sa nic niewarte zarowno w Stanach jak i w Polsce. Konczycie te
          ) wasze szkoly i nic niepotraficie robic, nawet jezykow obcych ktorych was
          uczyli
          )
          ) od podstawowki przez 12 lat nieznacie. Szczegolnie denerwuja mnie hasla
          ) typu "przyszli magistrzy", musze wam powiedziec ze te wasze przyszle dyplomy
          ) nie beda warte wiecej niz papier na ktorym sa wypisane. Przyjezdzacie tutaj
          do
          ) Stanow i spodziewacie sie niewiadomo czego. Myslicie ze umowa ktora
          zawarliscie
          )
          ) w Polsce cos tutaj znaczy. Otuz drodzy studenci w wiekszosci stanow umowy o
          ) prace nie obowiazuja a jezeli masz taki papierek to jest on niewazny wedlug
          ) prawa stanowego. Czy myslicie ze Ameryka zagwarantuje wam prawa ktorych sami
          ) obywatele amerykanscy nie maja? Tutaj pracodawca moze zwolnic was w kazdej
          ) chwili i bez podania powodu. Nikt nie musi dac wam 40 godzin na tydzien, jak
          ) jest praca to sa godziny a jak nie to do domu. Jezeli nie znacie angielskiego
          ) co z moich doswiadczen jest regula to nieprzyjezdzajcie! Bedzie wam naprawde
          ) bardzo ciezko. Jezeli niepotrafisz rozmawiac po angielsku (czytanie, pisanie
          ) oraz znajomosc slowek niema znaczenia) to mocno zastanow sie nad przyjazdem.
          ) Czesto widze Polakow ktorzy sa tutaj na stale i nieznaja angielskiego i wiem
          ) jak jest im ciezko. Wiekszosc z nich pracuje na sprzataniu biur za niecale
          $7.
          ) Czesciowo to nie jest wasza wina ze macie wspaniala opinie o Stanach. Jest
          ona
          ) rozpropagowana przez tutejsza polonie ktora mieszka po piwnicach i pracuje na
          ) sprzataniu lub na azbestach i zbiera pieniadze zeby raz na 3 lub 4 lata
          ) przyjechac do Polski i pokazac sie wszystkim znajomym jak to super jest w
          ) Ameryce. Gdy tylko znajdziesz sie na samolocie z Nowego Jorku do Warszawy
          ) bedziesz otoczony przez samych kierownikow, wlascicieli biznesow i wszelkiego
          ) pokroju biznesmenow ktorzy jeszcze wczoraj szorowali kible na nocnej zmianie.
          ) Przyjezdzaja oni do Polski i wmawiaja ludziom jak im sie cudownie zyje i jak
          to
          )
          ) oni sobie na wczasy co tydzien jezdza. Niemozna was wiec winic ze macie
          ) wpaniala opinie o Ameryce.
          )
          ) Jezeli chodzi o zla polonie ktora czycha aby wykorzystac biednych studentow
          to
          ) nic nowego. Polacy sa podlym narodem. Napewno wielu ludzi to obrazi ale taka
          ) jest prawda. Tutaj w Stanach moze bardziej sie to zauwaza bo gdy
          przyjezdzacie
          ) z Polski to oczekujecie pomocy od lokalnej polonii. Placzecie ze polskie
          ) agencje pracy chca z gory tygodniowke a czy ktos z was wie dlaczego? Otuz
          gdyby
          )
          ) zatrudniali Polakow na godzniy to ci pracownicy odebrali by im klientow
          ) oferujac sie za mniej niz agencja bierze. Te osoby ktore prowadza agencje
          musza
          )
          ) zarobic za czas ktory temu poswiecaja i niemoga tracic biznesu tylko temu ze
          ) zatrudnili polke ktora pochodzila tydzien przez agencje i dogadala sie z
          ) wlascicielka domu ze bedzie jej sama sprzatac za $2 mniej na godzine niz
          ) agencja bierze. Temu tez chca tygodniowke za ich zainwestowany czas w
          ) znalezienie wam pracy. Nastepna sparawa to jest to ze jestesmy norodem ktory
          ) zazdrosci gdy komus innemu sie powodzi i szukamy okazji zeby ta osobe
          ) znizszczyc. Caly czas myslimy jakby tu w szprychy kij wsadzic. Z tego powodu
          ja
          )
          ) i moja rodzina wystrzegamy sie "polaczkow" jak ognia. Teraz sobie myslicie
          jaka
          )
          ) ta polonia jest wredna ale w Polsce jest jeszcze gorzej. Hamstwo panoszy sie
          ) wszedzie. Obsluga w biurach, urzedach, sklepach itd. jest poprostu wstretna.
          ) Jak chcesz cos zalatwic to musisz blagac i modlic sie ze pani za biurkiem
          ) bedzie w dobrym nastroju lub trzeba szykowac lapowke. Bezczelna mlodziez
          ktora
          ) szuka tylko zeby kogos pobic, okrasc i napic sie. Strach jest cokolwiek miec
          bo
          )
          ) albo ci ukradna albo ktos kto tobie zazdrosci znisczy twoja wlasnosc i
          jeszcze
          ) ciebie pobije. Jestesmy tez narodem rozleniwionym przez komune. Czy sie stoi
          ) czy sie lezy tyle samo sie nalezy. Niestety, ale reszta swiata tak niedziala.
          ) Jak chcesz cos miec to musisz na to zarobic. Nauczono nas tez ze jak sie
          ) kradnie w pracy to nie jest przestepstwo ani grzech, to jest normalne
          ) zachowanie. Nazywamy zlodziejstwo i oszustwo kombinowaniem lub zaradczoscia.
          ) Nim wiecej nad tym mysle to dochodze do wniosku ze Polacy jako narod
          ) zorganizawany i wspierajacy sie moga jedynie istniec w niewoli. Te wszystkie
          ) rozbiory i wojny byly dla Polski blogoslawienstwem bo tylko dzieki temu
          ) przetrwalismy jako narod. Poprostu mielismy wspolny cel a teraz kazdy ciagnie
          w
          )
          ) swoja strone wymachujac ramianamy zeby przyokazji kogos w glowe stuknac i
          ) podstawiajac nogi sasiadom. Podsumowujac, drodzy studenci jezeli myslicie ze
          ) wszyscy zawinili i agencje w Polsce i agencje pracy w Stanach i pracodawcy i
          ) linnie lotnicze ktore chca $100 za zmiane biletu, i wlasciciele domow ktorzy
          ) chca zarobic wynajmujac wam mieszkania, i drogie taksowki, autobusy, hotele i
          ) bilety lotnicze, podla polonia itd. itp. to cos naprawde jest nie tak. Albo
          ) macie tak niesamowitego pecha, albo wszyscy sie na was uwzieli, albo poprostu
          ) jest z wami cos nietak. Jezeli ktos was wykorzystal to zetrzyjcie z czola
          napis
          )
          ) NAIWNIAK i wezcie swoj los w swoje rece. Walczcie o to co sie wam nal
        • Gość: jacek ZWROCCIE UWAGA NA TA WYPOWIEDZ IP: *.nandu.krakow.pl / 10.102.0.* 24.07.02, 20:57
          TO NIESTETY SMUTNA PRAWDA O POLSKIEJ RZECZYWISTOSCI. urodzilem sie na slasku,
          jestem SLAZAKIEM. musze powiedziec ze rozgoryczenie wsrod naszej malej slaskiej
          spolecznosci jest ogromne i bardzo wiele osob takze ja po skonfrontowaniu tego
          co nam polskie szkolnictwo do glowek nakladlo(polonocentryczne,
          nacjonalistyczne, na polska modle zaklamane i tendencyjne) z ta wlasnie
          wstretna rzeczywistoscia (wybralem sie na studia do krakowa co uwazam za swoj
          zyciowy blad, poznalem polakow ich chamstwo i cwaniactwo w domu i w zyciu
          publicznym, powszechne lenistwo i niechlujstwo, nie macie w sobie za grosz
          pragmatyzmu, nie potraficie wspoldzialac, wielu z was nie mozna ufac ani na was
          polegac, lubicie klamac i krasc, chcielibyscie nas kultury uczyc a sami
          jestescie prowincjonalni, nietolerancyjni, pozwalacie sobie na slowa i
          zachowania ktorych niejeden prosty czlowiek na Slasku by sie wstydzil)
          zastanawia sie jak wygladaloby nasze zycie gdyby Slask pozostal w ubieglym
          stuleciu w Europie Zachodniej do ktorej nalezal od zawsze. zylismy w panstwie
          prawa (nawet przekleci nazisci ktorzy wszystko zniszczyli w jakims stopniu go
          przestrzegali tak silnie szacunek do prawa i porzadku byl w Niemczech Austrii
          Czechach zakorzeniony) szanowano ciezka prace na ulicach bylo czysto. kiedy
          odwiedzam wroclaw gliwice zabrze widze slady dawnego niebywalego rozmachu z
          jakim rozwijaly sie te miasta. w rybniku czy w raciborzu ekspendientka w
          sklepie, urzedniczka czy pracownik banku do dzis w zyciu nie zachowaliby sie
          tak bezczelnie i odpychajaco jak ich pseudoodpowiedniki w "stolecznokrolewskim"
          (ta polska sklonn0osc do wielkich slow bez pokrycia, czesto juz nie tyle
          smieszna co zalosna) miescie krakowie (ze nie wspomne o takich miastach jak
          warszawa czy radom bo tam jest jeszcze gorzej). POLACY PRZYJRZYJCIE SIE SOBIE.
          NAUCZCIE SIE SZANOWAC INNYCH I SIEBIE. wiele lat uplynie zanim polacy naucza
          sie tego co jest niezbedne zeby zyli w tym siermieznym kraju nad Wisla jak
          ludzie. ja juz nie chce miec z wami do czynienia i wyjezdzam! mozecie mnie
          cmoknac.
          • Gość: Dark Re: ZWROCCIE UWAGA NA TA WYPOWIEDZ IP: *.cudenver.edu 25.07.02, 02:06
            Gość portalu: jacek napisał(a):

            > TO NIESTETY SMUTNA PRAWDA O POLSKIEJ RZECZYWISTOSCI. urodzilem sie na
            slasku,
            > jestem SLAZAKIEM. musze powiedziec ze rozgoryczenie wsrod naszej malej
            slaskiej
            >
            > spolecznosci jest ogromne i bardzo wiele osob takze ja po skonfrontowaniu
            tego
            > co nam polskie szkolnictwo do glowek nakladlo(polonocentryczne,
            > nacjonalistyczne, na polska modle zaklamane i tendencyjne) z ta wlasnie
            > wstretna rzeczywistoscia (wybralem sie na studia do krakowa co uwazam za swoj
            > zyciowy blad, poznalem polakow ich chamstwo i cwaniactwo w domu i w zyciu
            > publicznym, powszechne lenistwo i niechlujstwo, nie macie w sobie za grosz
            > pragmatyzmu, nie potraficie wspoldzialac, wielu z was nie mozna ufac ani na
            was
            >
            > polegac, lubicie klamac i krasc, chcielibyscie nas kultury uczyc a sami
            > jestescie prowincjonalni, nietolerancyjni, pozwalacie sobie na slowa i
            > zachowania ktorych niejeden prosty czlowiek na Slasku by sie wstydzil)
            > zastanawia sie jak wygladaloby nasze zycie gdyby Slask pozostal w ubieglym
            > stuleciu w Europie Zachodniej do ktorej nalezal od zawsze. zylismy w panstwie
            > prawa (nawet przekleci nazisci ktorzy wszystko zniszczyli w jakims stopniu go
            > przestrzegali tak silnie szacunek do prawa i porzadku byl w Niemczech Austrii
            > Czechach zakorzeniony) szanowano ciezka prace na ulicach bylo czysto. kiedy
            > odwiedzam wroclaw gliwice zabrze widze slady dawnego niebywalego rozmachu z
            > jakim rozwijaly sie te miasta. w rybniku czy w raciborzu ekspendientka w
            > sklepie, urzedniczka czy pracownik banku do dzis w zyciu nie zachowaliby sie
            > tak bezczelnie i odpychajaco jak ich pseudoodpowiedniki
            w "stolecznokrolewskim"
            >
            > (ta polska sklonn0osc do wielkich slow bez pokrycia, czesto juz nie tyle
            > smieszna co zalosna) miescie krakowie (ze nie wspomne o takich miastach jak
            > warszawa czy radom bo tam jest jeszcze gorzej). POLACY PRZYJRZYJCIE SIE
            SOBIE.
            > NAUCZCIE SIE SZANOWAC INNYCH I SIEBIE. wiele lat uplynie zanim polacy naucza
            > sie tego co jest niezbedne zeby zyli w tym siermieznym kraju nad Wisla jak
            > ludzie. ja juz nie chce miec z wami do czynienia i wyjezdzam! mozecie mnie
            > cmoknac.

            Dla mnie czlowiek ktory pisze Polak z malej litery, moze wyjechac i nie wracac.
            Jesli sie nie myle to 7 linijka. Pozatym nie wiem czy On sie uwaza za Slazaka
            czy za Polaka.
          • Gość: wnerwiony Re: ZWROCCIE UWAGA NA TA WYPOWIEDZ IP: *.client.attbi.com 28.07.02, 02:50
            Ty bucu zajebany! Jestem Slazakiem nie Polakiem? Jestes bucem zajebanym! Tak,
            Polacy to idioci, a ty jestes jednym z nich.
            • Gość: Siwy Re: ZWROCCIE UWAGA NA TA WYPOWIEDZ IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.07.02, 03:33
              Niestety czlowieku nie jestes ani Slazakiem ani Polakiem tylko Niemcem ktory
              mial to nieszczescie ze musi mieszkac w Polsce. Bardzo dobze ze wyjezdzasz z
              tego kraju bo nie chcialbym widziec tu nikogo kto pochwala nazistow.
        • Gość: grace Re: Kilka porad IP: *.152.170.43.Dial1.NewYork1.Level3.net 26.07.02, 02:22
          wspolczuje stereotypow myslowych i tak strasznych doswiadczen zyciowych ktore(przypuszczam)stereotypy te
          wywolaly.
      • Gość: Alex Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.nyu.edu 24.07.02, 18:27
        Jest to skandal i zachowanie nieetyczne jak rowniez
        prawdopodobnie nielegalne. Tlumaczenie ze kopiuja umowy i oferty
        o prace zeby pomoc stronie amerykanskiej jest jednym wielkim
        klamstwem, bo tak na prawde tylko dodaja klopotow amerykanom.
        Kiedy w stanach jest oferta pracy, jest to dokladnie jedna
        oferta pracy o ktora moze sie ubiegac kilka osob. ale jest to
        zawsze otwarty "wyscig". Informowanie studentow ze prace maja
        zagwarantowana, jak rowniez nocleg jest po prostu jedym wielkim
        klamstwem i skandalem. Aczkolwiek prawda jest ze rynek pracy w
        stanach bardzo sie zalamal po 11 wrzesnia i wszyscy dostali w
        plecy. Mam szczera nadzieje ze sprawa ta trafi do sadu. Ktos
        musi zaplacic za ten caly balagan, nerwy i pieniadze wyrzucone
        przez niewinnych niczego studentow.
        • Gość: halifax Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.ken / 192.168.0.* 25.07.02, 00:30
          w tym konkretnym przypadku komentarze typu ze mamisymki nie
          powinny sie wybierac do usa sa co najmniej niepowazne. te osoby
          zostaly po prostu wprowadzone w blad i oszukane. firma ktora
          zapewnila im prace nie wywiazala sie z umowy i w tym tkwi
          problem. obiecano im prace ktorej nie ma. podejrzewam ze zadna
          z tych osob nie placila by 7 tys pln a wielu nie pojechalo by
          wogole gdyby o tym laskawie zostali powiadomieni. umowa byla
          umowa i praca miala byc. nie bylo chyba napisane ze prace maja
          sobie znalesc sami, mial to zrobic posrednik ktory wzial za to
          kase. w takim wypadku nie mozna tym osobom zarzucac ze sami nie
          potrafia sobie znalezc roboty bo gdyby studebts center wywiazalo
          sie z umowy to taka umiejetnosc nie byla by im potrzebna.
          • Gość: PLOJEK Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 217.8.168.* 25.07.02, 09:47
            Gość portalu: halifax napisał(a):

            > w tym konkretnym przypadku komentarze typu ze mamisymki nie
            > powinny sie wybierac do usa sa co najmniej niepowazne. te osoby
            > zostaly po prostu wprowadzone w blad i oszukane. firma ktora
            > zapewnila im prace nie wywiazala sie z umowy i w tym tkwi
            > problem. obiecano im prace ktorej nie ma. podejrzewam ze zadna
            > z tych osob nie placila by 7 tys pln a wielu nie pojechalo by
            > wogole gdyby o tym laskawie zostali powiadomieni. umowa byla
            > umowa i praca miala byc. nie bylo chyba napisane ze prace maja
            > sobie znalesc sami, mial to zrobic posrednik ktory wzial za to
            > kase. w takim wypadku nie mozna tym osobom zarzucac ze sami nie
            > potrafia sobie znalezc roboty bo gdyby studebts center wywiazalo
            > sie z umowy to taka umiejetnosc nie byla by im potrzebna.

            Zgadzam się, że umowa to umowa i mam nadzieję, że ktoś za to odpowie, ale skoro
            się tak stało to nie należy oddawać osocza tylko poszukać pracy. Nie można
            siedzieć w jednym miejscu i lamentować. I tu zgadzam się, z komentarzem
            typu "maminsynki". Ludzie przebojowi na pewno znajdą sobie pracę jeśli nie w
            San Diego to być może na drugim końcu Stanów.
          • Gość: PLOJEK Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: 217.8.168.* 25.07.02, 09:47
            Gość portalu: halifax napisał(a):

            > w tym konkretnym przypadku komentarze typu ze mamisymki nie
            > powinny sie wybierac do usa sa co najmniej niepowazne. te osoby
            > zostaly po prostu wprowadzone w blad i oszukane. firma ktora
            > zapewnila im prace nie wywiazala sie z umowy i w tym tkwi
            > problem. obiecano im prace ktorej nie ma. podejrzewam ze zadna
            > z tych osob nie placila by 7 tys pln a wielu nie pojechalo by
            > wogole gdyby o tym laskawie zostali powiadomieni. umowa byla
            > umowa i praca miala byc. nie bylo chyba napisane ze prace maja
            > sobie znalesc sami, mial to zrobic posrednik ktory wzial za to
            > kase. w takim wypadku nie mozna tym osobom zarzucac ze sami nie
            > potrafia sobie znalezc roboty bo gdyby studebts center wywiazalo
            > sie z umowy to taka umiejetnosc nie byla by im potrzebna.

            Zgadzam się, że umowa to umowa i mam nadzieję, że ktoś za to odpowie, ale skoro
            się tak stało to nie należy oddawać osocza tylko poszukać pracy. Nie można
            siedzieć w jednym miejscu i lamentować. I tu zgadzam się, z komentarzem
            typu "maminsynki". Ludzie przebojowi na pewno znajdą sobie pracę jeśli nie w
            San Diego to być może na drugim końcu Stanów.
      • Gość: rafek Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.moreyspiers.com 24.07.02, 19:03
        podobnie jak rzesza studentow z polski postanowilem
        skorzystac z mozliwosci wyjazdu do usa za posrednictwem
        ccusa. powiedzmy sobie
        ze koszt takiej wycieczki nie jest maly ale za to
        gwarancje znalezienia pracy i permanentnej opieki
        sprawowanej przez centrale organizacji w kalifornii nieco
        usprawiedliwiaja te kwoty. niestety naprawde nic z tego
        nie wynika bo znalezc prace w yellowstone do ktorego
        trzeba dotrzec na wlasna reke nie jest wielka sztuka a
        okazuje sie ze dosc duzy odsetek studentow wlasnie tam
        zostal wyslany. na szczescie polski student kombinowac
        potrafi i m.in. dlatego w Wildwood i okolicach mozna
        spotkac ziomala niemal wszedzie. wynika to z niskiego
        kosztu przejazdu, bliskosci nowego yorku oraz specyfiki
        miasteczka.
        ja jestem wsrod szczesliwcow ktorzy tu wlasnie trafili i
        nie zgodze sie ze trzeba byc jakims wybitnym
        anglojezycznym mowca zeby znalezc tu prace. trzeba po
        prostu szukakc i to wystarczy i wiem to z wlasnego
        doswiadczenia. w tej chwili tzn. okolo konca lipca prace
        mozna zmieniac juz plynnie i nikt nie wymaga tu wybitnej
        znajomosci jezyka do sprzatania w hotelu czy obslugi
        karuzeli. oczywiscie nie jest zagrywka fair ze strony
        organizatora ze za wszelka cene chce wyslac do stanow jak
        njwieksza liczbe studentow nie dbajac o ich pobyt ale z
        drugiej strony jesli ktos decyduje sie na taki wyjazd to
        powinien liczyc sie z tym ze odrobina samodzielnosci
        predzej czy pozniej bedzie mu niezbedna...
        • munde Kto zawinil ? 24.07.02, 19:43
          Sądzę, że wszyscy chcieli dobrze – ja zresztą
          też. Do kogo mieć pretensje, kiedy pracodawca twierdzi,
          że „Owszem, chciałem przyjąć Cię do pracy, ale już nie chcę – bo
          jest mały ruch w interesie i nie dam Ci tej pracy”?
          Czy powinnam obwiniać polskie biuro czy
          amerykańskiego pracodawcę. Kto zawinił?

          ZAWINIL KAPITALIZM.

          • Gość: Fiendix Re: Kto zawinil ? - wszyscy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 23:05
            munde napisała:

            do kogo mieć pretensje, kiedy pracodawca twierdzi,
            > że „Owszem, chciałem przyjąć Cię do pracy, ale już nie chcę &
            > jest mały ruch w interesie i nie dam Ci tej pracy”?
            > Czy powinnam obwiniać polskie biuro czy
            > amerykańskiego pracodawcę. Kto zawinił?
            > > ZAWINIL KAPITALIZM.

            Zgadzam sie. Niektorzy studenci mysla ze tylko dlatego ze zaplacili 7000 to
            maja gwarancje wszystkiego. Niestety zaden pracodawca w USA nie zatrudni
            studenta jesli nie ma wystarczajacej ilosci godzin. Na liscie dysk. sa ludzie
            ktorzy twierdza ze maja oferte pracy wiec musza miec gwarancje pracy. Nic
            takiego - w USA wyglada to inaczej. Tylko Polacy ze swoim zacofanym kodeksem
            pracy za czasow socjalizmu mysla ze ktos im cos musi gwarantowac i nie moze ich
            zwolnic albo musi to uzasadnic. Mowia ze maja umowe i tam jest napisane ze maja
            pracowac. W USA sa uklady zbiorowe o zwolnieniach albo kontrakty na okreslony
            czas. W branzy sezonowej KAZDY moze byc zwolniony z dnia na dzien - czy to
            Polak czy Amerykanin. Prosze jednak pamietac ze studenci tez korzystaja z tego
            1 dniowego wypowiedzenia lub wogole nie jada do miejsca pracy. Dziala to w obie
            strony - tylko nikt nie pamieta o pracodawcy jesli nagle w szczycie sezonu
            zaden student nie przyjezdza.....

            Nastepnie - jak ma taka firma w Polsce (ktora uzgadnia w grudniu ilosc
            pracownikow ktory dany pracodawca chce przyjac)ma miec pewnosc ze w czerwcu
            sytuacja wygladac bedzie tak samo? Rozumiem irytacje studentow jesli
            rzeczywiscie firma taka jak "student center" wyslala specjalnie za duzo z
            premedytacja - wiedzac ze nie ma pracy pare miesiecy wczesniej. Taka firma nie
            powinna istniec - jednak nie wiem czy mozna to udowodnic.

            Studenci mysla ze WT to wycieczka do pracy zorganizowanej - a to raczej wyjazd
            w nieznane - na wymiane kulturowa (exchange visitors program). To NIE jest
            posrednictwo pracy. Student nie jest jakims kontraktowym pracownikiem. On ma
            prawo pracowac ale NIE jest to cel tego programu. Szkoda ze wszyscy o tym
            zapomnieli.
            Rzad USA w programie przewiduje ze kazdy musi miec "sufficient funds" aby sie
            utrzymac w USA. Wiekszosc studentow zabiera o wiele za malo pieniedzy (np 400
            USD) i mysli ze wszystko bedzie okej. Natomiast wystarczy ze musi dojechac
            Greyhoundem do miejsca pracy, potem zaplacic za 2-7 dni zakwaterowania zanim
            pracodawca go przymie, potem zakwaterowanie na nastepny tydzien i ostatecznie
            nie starczy mu kasy na wyzywienie poniewaz pierwszy paycheck dopiero za tydzien
            lub nawet 3 tygodnie po rozpoczeciu pracy. Sami przez to laduja sie w klopoty.
            Taka sama sytuacja jest jak pracodawca ich nie przyjmuje do pracy lub zwlania
            po tygodniu.



            • Gość: PLOJEK Byli uczestnicy W&T mają swoje biura IP: 217.8.168.* 25.07.02, 09:35
              Zgadzam się, że więcej winy leży po stronie samych studentów. Jednak jeśli
              dostają od Was podpisane potwierdzenie, że mają pracę a po przyjeżdzie na
              miejsce jej nie ma to lepiej zamknijcie biuro bo w końcu jakiś prawnik dobierze
              Wam się do tyłka. Macie już pewne doświadczenie i nie zaskoczyło Was przecież,
              że w tym roku jest recesja i wielu z waszych wspólpracowników wypnie się na was.
            • munde DO FIENDIX 25.07.02, 15:50
              Bardzo sluszna w kazdym slowie opinia.
              Wyjatkowo do tego trzezwe spojrzenie na sprawe.
              Od siebie dodam (15 lat pracy w znanej na calym swiecie kompanii amerykanskiej
              w Nowym Jorku) ze nie tylko pracownik sezonowy w USA moze byc zwolniony z dnia
              na dzien.
              Osobiscie nigdy nie podpisywalem zadnej umowy o prace w momencie gdy ja
              zaczynalem.... wszystko tu jest "na gebe", bo umawiaja sie powazni ludzie/
              strony, ktorzy respektuja sie wzajemnie. Podpis na papierze nie jest nikomu do
              szczescia potrzebny.
              Jeszcze raz kapitalizm.
      • Gość: Bezsenny w Seattle Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.client.attbi.com 24.07.02, 20:01
        Ja tam nie narzekam! Trzeci raz juz jestem w USA. Trzeci raz z
        Lingwista i wszystko sie zgadza. Pierwszy raz na Florydzie w
        Kissimmee, pracowalem w hotelu i McD, drugi raz w Hartford
        (Wisconsin) w drukarni, a teraz w Seattle. Za kazdym razem
        mialem adres miejsca, gdzie moge sie zakotwiczyc, choc
        przyznam, ze potem sam szukalem innego lokum lub innej pracy,
        bo nie byl to najwyzszy standard. Trzeba sie tez troche
        zakrecic obok pracy, gdyz mozna zarobic wiecej w innych
        miejscach. Trzeba tylko szukac i chciec!!! A nie obwiniac
        kogos innego za swoja nieporadnosc. Poza tym jazda do USA bez
        umiejetnosci porozumiewania sie po angielsku??? Ten program nie
        nazywa sie "TRAVEL TO WORK"!!! Opanujcie sie!

        • Gość: Misiu Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.07.02, 16:58
          Gratuluje postawy, gdyby w Polsce bylo wiecej takich studentow, nie byloby afer
          i problemow z programem WAT

          pozdrawiam

          Misiu

          Gość portalu: Bezsenny w Seattle napisał(a):

          > Ja tam nie narzekam! Trzeci raz juz jestem w USA. Trzeci raz z
          > Lingwista i wszystko sie zgadza. Pierwszy raz na Florydzie w
          > Kissimmee, pracowalem w hotelu i McD, drugi raz w Hartford
          > (Wisconsin) w drukarni, a teraz w Seattle. Za kazdym razem
          > mialem adres miejsca, gdzie moge sie zakotwiczyc, choc
          > przyznam, ze potem sam szukalem innego lokum lub innej pracy,
          > bo nie byl to najwyzszy standard. Trzeba sie tez troche
          > zakrecic obok pracy, gdyz mozna zarobic wiecej w innych
          > miejscach. Trzeba tylko szukac i chciec!!! A nie obwiniac
          > kogos innego za swoja nieporadnosc. Poza tym jazda do USA bez
          > umiejetnosci porozumiewania sie po angielsku??? Ten program nie
          > nazywa sie "TRAVEL TO WORK"!!! Opanujcie sie!
          >
      • Gość: Magik Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.nas.onetel.net.uk 24.07.02, 21:00
        Ja bylem w Pensylwanii i choc zasuwalem jak wol i moi kumple tez to sobie
        chwalimy, a zagadzam sie z przedmowca mozna podnosic swoja znajomosc
        angielskiego ale nie jak sie nie zna jezyka wogole !!! wtedy jest dramat !!!
        A zeby uniknac taki roznych dziwnych problemow to proponuje posrednictwo
        sprawdzonych firm jak CC USA, Camp America , Campus etc., Bunac takie na
        ktorych ktos byl i sprawdzil to w koncu za wielka woda a nie na drugim krancu
        Europy !!

      • Gość: brocha Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.tera.com.pl 24.07.02, 22:12
        Ja byłem 2 lata temu na work&travel, było super. Ale nie od
        początku, w stanach jest pełno cwaniaków i jaż też nie maiłem od
        początku, takiej pracy, jaką mi obiecano, ale nie wolno sie
        poddawać.
        Dzo dziś wspominam to jako najlepsze wakacje mokego życia.
        • Gość: grazyna Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.ny5030.east.verizon.net 25.07.02, 01:45
          fragment jednego z postow; "trzeba pracowac za pieniadze za ktore nie podjeli
          by siepracowac studenci amerykanscy....i byc przygotowanym na towarzystwo
          zoltych, czarnej biedoty i Polakow." Wszyscy studenci amerykanscy pracuja za
          taka sama stawke jak wy i nie wybrzydzaja , tu kazda praca sie oplaca i
          studenci nie maja tyle pogardy do innych co przedstawiciel lepszej bialej rasy
          z Europy Wschodniej. Wstyd.
          • Gość: obcy Re: Wakacyjna praca polskich studentów w USA to c IP: *.dyn.optonline.net 25.07.02, 01:56
            Gość portalu: grazyna napisał(a):

            > fragment jednego z postow; "trzeba pracowac za pieniadze za ktore nie podjeli
            > by siepracowac studenci amerykanscy....i byc przygotowanym na towarzystwo
            > zoltych, czarnej biedoty i Polakow." Wszyscy studenci amerykanscy pracuja za
            > taka sama stawke jak wy i nie wybrzydzaja , tu kazda praca sie oplaca i
            > studenci nie maja tyle pogardy do innych co przedstawiciel lepszej bialej
            rasy
            > z Europy Wschodniej. Wstyd.

            Popieram calkowicie.

            W Polsce nie ma zwyczaju, by studenci w czasie wakacji
            pracowali gdziekolwiek; tutaj pracuja gdzie sie da,
            w supermarketach i gdziekolwiek, by troche zarobic na reszte
            wakacji; i wcale nie pochodza oni z rodzin biednych!
            tu jest poprostu taki zwyczaj;
            A w Polsce to nie daj boze zeby sudent musial pracowac gdzies
            w sklepi obok gdzie mieszka, coz to bylby za wstyd, sasiedzi by
            to widzieli i wogole; dlatego Ameyka jest bogata, a Poska zawsze
            bedzie biedna, bo praca tam nie ma poszanowania.
            Ot, i tyle .

            :)




      • Gość: Dark ZOSTALISMY OSZUKANI IP: *.cudenver.edu 25.07.02, 02:02
        Wlasnie pisze z Denver, znalazlem sie tam za posrednictwem warszawskiego
        biura Foster, ktore zapewnilo nam,jest nas 3 Polakow, prace jako malarze domkow.
        Wszystko sie zapowiadalo rozowo, tym bardziej, ze znajomosc jezyka angielskiego
        nie jest moja mocna strona.
        Pracodawca sie z nami nie skontaktowal, mimo, ze do niego dzwonilismy i
        wiedzial gdzie sie zatrzymalismy. Dopiero bod naciskiem Fostera, zaczelismy
        prace ktora trwala cale 3 dni. Pozniej zostalismy zwolnieni, oczywiscie nie
        zostalismy o tym powiadomieni i dowiedzielismy sie o tym od naszych rodzicow,
        ponoc za nieodpowiednie zachowanie i niewykonywanie polecen. Gdy chcielismy
        odzyskac pieniadze za nasza prace, dowiedzielismy sie, znow od naszych
        rodzicow, ze nam zaplacili, a przy okazji tego nasz pracodawca zostal przez nas
        pobity. Dopiero interwencja amerykanskiego znajomego, ktory postraszyl
        pracodawce, firme College Pro, prawnikiem, doprowadzila do otrzymania przez nas
        pieniedzy.
        Na cale szczescie po kilku tygodniach, udalo sie nam znalezc prace, moim
        kolegom sie poszczescilo i moga jeszcze zarobic na tym, ja bede mial szczescie
        jak mi sie zwroci. Oczywiscie pracujac, caly czas szukam lepszej pracy i mam
        nadzieje, ze mi sie uda.
        • Gość: obcy Re: ZOSTALISMY OSZUKANI IP: *.dyn.optonline.net 25.07.02, 02:35
          Gość portalu: Dark napisał(a):

          > Wlasnie pisze z Denver, znalazlem sie tam za posrednictwem warszawskiego
          > biura Foster, ktore zapewnilo nam,jest nas 3 Polakow, prace jako malarze
          domkow
          > .
          > Wszystko sie zapowiadalo rozowo, tym bardziej, ze znajomosc jezyka
          angielskiego
          >
          > nie jest moja mocna strona.
          > Pracodawca sie z nami nie skontaktowal, mimo, ze do niego dzwonilismy i
          > wiedzial gdzie sie zatrzymalismy. Dopiero bod naciskiem Fostera, zaczelismy
          > prace ktora trwala cale 3 dni. Pozniej zostalismy zwolnieni, oczywiscie nie
          > zostalismy o tym powiadomieni i dowiedzielismy sie o tym od naszych rodzicow,
          > ponoc za nieodpowiednie zachowanie i niewykonywanie polecen. Gdy chcielismy
          > odzyskac pieniadze za nasza prace, dowiedzielismy sie, znow od naszych
          > rodzicow, ze nam zaplacili, a przy okazji tego nasz pracodawca zostal przez
          nas
          >
          > pobity. Dopiero interwencja amerykanskiego znajomego, ktory postraszyl
          > pracodawce, firme College Pro, prawnikiem, doprowadzila do otrzymania przez
          nas
          >
          > pieniedzy.
          > Na cale szczescie po kilku tygodniach, udalo sie nam znalezc prace, moim
          > kolegom sie poszczescilo i moga jeszcze zarobic na tym, ja bede mial
          szczescie
          > jak mi sie zwroci. Oczywiscie pracujac, caly czas szukam lepszej pracy i mam
          > nadzieje, ze mi sie uda.

          No, coz wydaje mi sie ze te agencje sa prowadzone
          za posrednictwem Polakow, a wtedy nic mie nie zdziwi.
          Ponadto jak sie wybierasz na taka "wycieczke" to warto
          znac chociaz troche jezyk amerykanski; wystarczy kilka
          zwrotow, a najwazniejsze to "fuck you", lub "fuck off",
          jakbys ich uzyl napewno by Ci wszystko wyplacili.
          Musisz wiedziec,ze nie jestes w jakims instytucie naukowym,
          ale wsrod prostych ludzi.
          Zycze powodzenia,
          :)


          • Gość: Hadrian Re: ZOSTALISMY OSZUKANI?No i co nowego? IP: *.cros.kcls.org 25.07.02, 04:57
            Ludzie!
            Bez wzgledu na to czy ktos czuje sie oszuakny czy nie wydaje mi
            sie ze skoro jest tak daleko od domu to powinien zastanowic sie
            czy chce wracac i ewntualnie probowac sie procesowac czy po
            prostu wziac sie do pracy.Jesli przyjezdzasz na miejsce i
            okazuje sie ze nikt na ciebie nie czeka.Co wiecej obiecanej
            pracy tez brak, a firma posredniczaca po prostu sciemnia
            (wymyslajac kolejny powod) to nie ma co rozpaczac i go to work.
            Pretensje pozniej,teraz gdy jestem kilka tysiecy kilometrow od
            Polski zapominam o swoim wyksztalceniu, o obiecanych przez
            posrednika pieniadzach i szukam pracy.Jestem obecnie w sytuacji
            podobnej do kolegow z San Diego, ale nie rozpaczam tylko
            kombinuje co by tu zrobic, gdzie by tu jeszcze zadzwonic w
            poszukiwaniu roboty.W USA pracy jest wiecej niz w Polsce ale
            wszystko zalezy od aspiracji:jesli ktos liczy ze dostanie szmal
            bo jest studentem to sie myli.Pieniadze za prace, bez wzgledu na
            kierunek studiow.
            Z drugiej strony firmy posredniczace wykazuja sie wielka
            pazernascia na szmal wysylajac kolejnych studentow choc wiedza
            ze nie ma dla nich pracy.Oraz brakiem profesionalizmu w sytuacji
            gdy trzeba pertraktowac z posrednikami w USA.Powinno im zalezec
            na losie ludzi ktorych wysylaja a nie slepo wierzyc w
            zapewnienia nieuczciwych posrednikow (IROD) ze to studenci
            wybrzydzaja a oni im daja prace.Prawda jest taka ze studenci
            kwitna w zatechlej dziurze wraz z cala armia azjatow czekajac
            na laskawy telefon z firmy posredniczacej.Czy firmy w Polsce nie
            zdaja sobie sprawy ze w ten sposob traca klientow przyszlych
            wycieczek:przeciez taki porzucony student wracajac do kraju
            napewno "dobrze" rozleklamuje takie biuro.
            Reasumujac:Jak nie masz na kogo liczyc licz na siebie.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka