Gość: doświadczony
IP: 212.106.152.*
05.08.02, 22:31
Mam prośbę.
Czy moglibyście się podzielić doświadczeniami czy/i anegdotami z Waszej
pracy, kiedy trafiliście [lub nagle się zjawiał]na przełożonego, który był
kompletnym idiotą, bucem, kretynem, głupkiem wioskowym, etc. - i jeszcze w
dodatku: a) zarabiał od Was więcej, b) 'rządził' wami. Bardziej was śmieszył,
irytował czy przerażał.
Czy mieliście jakieś sposoby na buraka?
Nie mam na myśli mobbingu, lecz taką krajową przaśność.
Miałem kiedyś taką sytuację [był to mały teatrzyk absurdu - Ionesco
pomieszany z Pinterem] i byłem o krok od popełnienia czegoś strasznego -
teraz bardziej mnie to śmieszy, ale czasami jak sobie przypomnę - to dalej
zębami zgrzytam.
Pozdrawiam wszystkich podwładnych