Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    znajmości... inaczej

    IP: *.aster.pl 21.07.05, 19:57
    Wiele się tu mówi, jakie to fatalne, że w tym kraju pracę można znaleść
    wyłącznie przez znajomości (z czym, nota bene, nie zgadzam się, ale nie o
    tym). I generalnie rzecz biorąc - zgadzam się, że nie powinno tak być.

    Ale z drugiej strony...

    Szukamy teraz kogoś do pomocy, kogoś z kim miałabym dość blisko
    współpracować. Czy fakt, że w pierwszej kolejności pomyślałam o znajomych,
    który nadawaliby się do tej pracy jest dziwny? Czy to już nepotyzm? To są
    ludzie, których znam, o których wiem, że poradziliby sobie (lub nie), a poza
    tym - wiem, jak współpracowałoby mi się z nimi, a to dla mnie bardzo
    istotne.

    I naszła mnie refleksja - czy to jest nie fair? Tylko wobec kogo? Przecież
    nie mam obowiązku nikogo zatrudniać, to wyłącznie moja sprawa, że chcę
    pracować z osobą, którą znam i lubię (oczywiście warunkiem koniecznym są jej
    predyspozycje i wiedza)... A jednak - nie czuję się w 100% komfortowo.

    Jak Wam się wydaje?
    Obserwuj wątek
      • Gość: zuzu Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 20:08
        nie będę oceniać tego pod względem moralnym, tylko praktycznym.
        Zastanów się, czy aby na pewno to dobry pomysł pracować z kimś znajomym?
        Znasz tych ludzi na gruncie prywatnym, tak naprawdę nie wiesz, jak zachowują
        się w pracy. W pracy mogą być zupełnie innymi osobami. Może to Ci się nie
        podobać. Mogą powstać konflikty - będą pewnie ostrzejsze niż pomiędzy kolegami
        tylko z pracy, ponieważ nie ma już między wami pewnego dystansu, który mógłby
        ten konflikt wyhamować. Rozumiem też, że Twoi znajomi znają się pomiędzy sobą -
        jak będzie wyglądać Twoja sytuacja towarzyska, gdy skonfliktujesz się ze
        współpracownicą-koleżanką? Praca zacznie przenosić się na sferę prywatną. To
        bardzo niekomfortowe.
        Jestem zdecydowaną przeciwniczką łączenia życia zawodowego i prywatnego. To
        dwie różne bajki.
        Oczywiście, jeżeli Twoja dobra przyjaciółka nie ma pracy, jest w tragicznej
        sytuacji finansowej - to powinnaś mimo wszystko zaryzykować i jej pomóc.
        • Gość: Lejla Re: znajmości... inaczej IP: *.aster.pl 21.07.05, 20:15
          Nad tym tez się zastanawiałam. Ale z drugiej strony - nawiązałam dość bliskie
          kontakty z ludźmi z pracy, spotykamy się po pracy, przyjaźnimy... Więc w sumie
          co za różnica, co było wcześniej?

          A osoba, o której myślę nie jest w ogóle w złej sytuacji, to jeszcze studentka,
          ale wiem, że byłaby świetna w tej pracy. I chcę mieć kogoś takiego w swoim
          zespole.
      • Gość: mac Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 20:09
        mysle ze to jest ok...gorzej jesli dajesz ogloszenie do prasy, netu a z gory
        wiesz ze to Twoj znajomy bedzie zatrudniony a oferta pracy zamieszczona w
        mediach to tylko reklama firmy, wymóg proceduralny itp.
        • Gość: Lejla Re: znajmości... inaczej IP: *.aster.pl 21.07.05, 20:16
          dlaczego gorzej?
          • Gość: młody Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 20:33
            Daj spokój, naprawdę nie rozumiesz? Jeśli zatrudniasz kogoś bezpośrednio to
            jest sprawa między wami. Ale jeśli dajesz ogłoszenia itd. wiedząc, że i tak
            zatrudnisz znajomą to oszukujesz ludzi. W zeszłym tygodniu musiałem zrezygnować
            z romowy o pracę u jednego pracodawcy na rzecz innego (obie wypadły w tym samym
            terminie i musiałem wybierać). Na rozmowie wysilałem się jak głupek próbując
            pokazać swoje kwalifikacje a wczoraj dowiedziałem się, że to i tak była tylko
            formalność bo na to miejsce już był kandydat. Reasumując:
            -być może straciłem szansę na zatrudnienie ponieważ musiałem zrezygnować z
            rozmowy kwalifikacyjnej,
            -straciłem 4 godz., mnóstwo nerwów i cenne pieniążki
            -robiłem z siebie cyrkowego błazna przekonując szanowne jury, że to ja jestem
            właściwym kandydatem
            Dobrze, że mam mocne nerwy i raczej zabiłbym kogoś niż siebie ale są osoby,
            które takie oszukiwanie naprawdę podłamuje.

            A odnosząc się tak ogólnie do twojego pierwszego postu. Nie wiem jak konkretnie
            wygląda twoja sytuacja. Jeśli jesteś pracodawcą to tylko twoja wyłączna sprawa
            kogo chcesz zatrudnić. Ale jeśli pracujesz dla firmy, to moim zdaniem, powinnaś
            kierować się tym kto przyniesie najwięcej korzyści firmie a nie tobie. Nie
            możesz tak po prostu kierować się swoją WYGODĄ.
            • Gość: Lejla Re: znajmości... inaczej IP: *.aster.pl 21.07.05, 21:01
              Ależ ja właśnie chcę jak najlepiej dla firmy! Chcę zatrudnić inteligentną,
              fachową, pracowitą osobę, która dodatkowo nie będzie miała problemów z
              kontaktem z resztą zespołu. A właściwie to chcę ją tylko polecić, bo nie mam
              mocy decydującej. Trudno jest ocenić kogoś w trakcie rozmowy (wiem, mam w tej
              kwestii trochę doświadczenia), a tu mam pewność.
              • Gość: zuzu Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 21:06
                no to poleć ją, skoro ją lubisz i uważasz, że jest ok. A jeśli ją przyjmą, to
                jesteś za nią odpowiedzialna. Bo jak coś będzie nie tak, no to wiesz...
                Ale ja jestem malkontentką.
                • Gość: Lejla Re: znajmości... inaczej IP: *.aster.pl 21.07.05, 21:09
                  Tak, tego tez się trochę obawiam...
              • Gość: młody Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 21:13
                Problem polega na tym, że twoje wyobrażenie o tej osobie jest skażone dużą dozą
                subiektywizmu chociaż być może sama tego nie wyczuwasz. Skąd ta pewność, że
                jest to osoba fachowa i że sprawdzi się w twoim zespole? A czy naprawdę nie
                byłabyś w stanie w trakcie rekrutacji sprawdzić kompetencji wybranych
                kandydatów? A czy jesteś pewna, że nie ma lepszej kandydatki/kandydata? A czy
                jesteś pewna, że będziesz mogła być w stosunku do niej zupełnie obiektywna
                jeśli idzie o ocenę jej pracy? Nie wiem w jakiego rodzaju pracę wykonujesz, ale
                skąd taka pewność, że ta osoba jest fachowa? I skąd przekonanie, że tylko ona
                nie będzie miała problemów z współpracą z resztą zespołu? A może to dzięki
                tobie?

                Zrobisz jak uważasz, ale spróbuj być szczera wobec siebie
                • Gość: Lejla Re: znajmości... inaczej IP: *.aster.pl 21.07.05, 22:13
                  Może mogłabym znaleść kogoś lepszego, ale po co ryzykować?
                  • Gość: młody czyli jednak własna wygoda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 22:41
                    nie obraź się ale tak ja to widzę
                    • Gość: Lejla Re: czyli jednak własna wygoda... IP: *.aster.pl 21.07.05, 22:47
                      Koszt nietrafionej rekrutacji jest dość spory, więc nie tak do końca wygoda.
                      Poza tym zatrudniam kogoś dobrego, a nie byle kogo. Czy prawdopodobieństwo
                      znalezienia kogoś lepszego jest na tyle duże, żeby ryzykować te pieniądze? Moim
                      zdaniem - nie.
                      • Gość: młody Re: czyli jednak własna wygoda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 23:16
                        Słuchaj, nie wiem jaka to ma być praca. Jeżeli decydujące znaczenie mają mieć
                        tzw. 'miękkie' umiejętności, cechy charakteru itd. to być może znasz
                        wystarczająco swoją koleżankę. Ale jeśli ma to być praca wymagająca konkretnych
                        umiejętności to dlaczego nie zrobić wewnętrznej rekrutacji? Nie trzeba od razu
                        wynajmować zewnętrznej firmy. Wystarczy dać ostre kryteria już w samym
                        ogłoszeniu a następnie zaproponować kandydatom rozwiązanie konkretnych
                        problemów. Jeśli twoja koleżanka rzeczywiście jest inteligentna i kompetentna
                        to chyba nie powinna mieć problemów? Wówczas, gdyby było kilku równorzędnych
                        kandydatów można by zrozumieć wybranie osoby o której już coś wiesz. Oczywiście
                        tak tylko tu sobie piszę sobie a muzom bo decyzję przecież podjęłaś już dawno a
                        na forum szukasz nie wiem czego... usprawiedliwienia?

                        Tak czy inaczej w imieniu szukających pracy w inny sposób proszę cię - nie
                        oszukuj ludzi. Jeśli jesteś pewna tej osoby to idź do 'mającego władzę' i
                        ręcząc swoją reputacją zaproponuj koleżankę. Mam nadzieję, że nie masz zamiaru
                        ustawiać lipnego konkursu.
                        • Gość: Lejla Re: czyli jednak własna wygoda... IP: *.aster.pl 21.07.05, 23:25
                          Nie, lipnego konkursu nie zrobię na pewno, jeśli będzie rekrutacja to wygra
                          najlepszy. A rekrutacja wewnętrzna nie wchodzi w grę, potrzbuję kogoś z
                          wykształceniem, jakiego nie ma akurat nik w organizacji.
                          • Gość: młody Re: czyli jednak własna wygoda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 23:40
                            Nie, przepraszam użyłem skrótu myślowego z tą rekrutacją wewnętrzną. Chodziło
                            mi o rekrutację przeprowadzaną przez Was a nie wynajętą firmę. Koniec debaty :)
      • Gość: Dosia Re: znajmości... inaczej IP: 62.233.164.* 21.07.05, 20:29
        Moim zdaniem nie masz zupelnie podstaw do rozterek moralnych. To oczywiste, ze
        najpierw szuka sie wsrod zaufanych, ludzi, ktorych sie zna, lub polecil ich ktos
        kogo zdanie szanujemy. Bez tego da sie moze zatrudnic osobe do kserowania, ale
        na normalne, merytoryczne stanowisko? Tylko z polecenia + udokumentowane
        umiejetnosci i doswiadczenie. Uwazam, ze to normalne i naturalne. Po co
        zatrudniac kogos kogo nikt nie zna i nie moze go polecic???

        A tak na marginesie. Chcialabym zapytac ludzi, ktorzy tak zzymaja sie na to, ze
        prace zalatwia sie po znajomosci, co by zrobili gdyby ktos im "zalatwil" w ten
        sposob prace, ktos ich komus polecil itp. Czy uniesliby sie duma i nie przyjeli
        propozycji? Watpie.

        Dla mnie to smieszne. Uwazam, ze kazdej pracy szuka po znajomosciach, z czyjegos
        polecenia, albo w wyniku jakiegos "cynku". To zupelnie naturalne. Reszta to
        oczywiscie umiejetnosci i wiedza.

        Patologia jest jedynie przyjmowanie po znajomosci do firm panstwowych znajomych,
        ktorzy kompletnie sie na te stanowiska nie nadaja ze wzgledu na brak
        odpowiedniego przygotowania zawodowego. To jest naganne. Natomiast zatrudnienie
        z polecenia osoby doskonale nadajacej sie na stanowisko jest jak najbardziej
        porzadane.
        • Gość: Dosia Re: znajmości... inaczej IP: 62.233.164.* 21.07.05, 20:33
          Komputer jednak oglupia. Zaczynam robic orty :(
        • Gość: młody Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 20:41
          Pierdu, pierdu. Przypadki, że zatrudnia się po znajomości kogoś kompetentnego
          są niestety w mniejszości. A to, że ludzie dobrze się znają bardzo często -
          przynajmniej w dużych firmach - prowadzi do tworzenia się różnej maści klik a w
          następstwie tego patologii. Jasne, że lepiej zatrudnić koleżankę ze studiów.
          Przecież nie będzie się czepiała jak coś jest robione źle, nie sypnie za małe
          leniuchowanie. A taka nowa pinda to od razu chciałaby zmienić to i tamto,
          pyskuje i niczego się nie boi. A co gorsza jeszcze by się okazało, że pracuje
          lepiej od innych. Samo życie...
        • Gość: zuzu Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 20:43
          przesadzasz z tym stwierdzeniem że bez znajomości można dostać tylko posadę
          kogoś do kserowania. Ja pracowałam w kilku miejscach i miałam odpowiedzialne
          stanowiska - i była to praca z ogłoszeń.
          Jest coś takiego jak referencje i świadectwa pracy. Nie każdy ma znajomości.
          Gdybym je jednak miała, to z pewnością bym je wykorzystała, i myślę, że 99%
          innych osób też. Mimo to przyznam, że o wiele bardziej komfortowo jest dostać
          pracę w normalny sposób - w drodze castingu.
          • Gość: mac Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 21:09
            o to co internauta 'młody' pisał mi chodzi, po co dajesz ogłoszenie do prasy
            skoro wiesz ze i tak bedzie zatrudniony Twoj kolega? zdajesz sobie sprawe z
            tego ze angażując tych ludzi w ustawiony proces rekrutacyjny marnujesz im czas,
            pieniądze, nerwy!!!! a moze w tym czasie napisali by list motywacyjny do swego
            przyszlego pracodawcy? a moze znalezliby w urzedie pracy cos jeszcze ciepłego?
            czasem czas sie liczy a Ty im go marnujesz! nie mam nic przeciwko zatrudnianiu
            znajomych ale w swoich, prywatnych firmach to raz a dwa tak by nie robić
            prowizorki czyli bez ogloszen w mediach skoro wiesz ze to na nic bo juz wiesz
            kto bedzie pracownikiem
        • Gość: realista Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 22:52
          Gość portalu: Dosia napisał(a):

          > Bez tego da sie moze zatrudnic osobe do kserowania, ale
          > na normalne, merytoryczne stanowisko? Tylko z polecenia + udokumentowane
          > umiejetnosci i doswiadczenie. Uwazam, ze to normalne i naturalne. Po co
          > zatrudniac kogos kogo nikt nie zna i nie moze go polecic???

          Zapamiętaj te zdania. Jak kiedys będziesz sie zastanawiać dlaczego konkurencja jest lepsza to się przyda.Albo jak się okaże że znajomy Cię zrobił w balona.

          Co do znajomości... Dwie pierwsze prace załatwili mi rodzice. I to były ostatnie prace z polecenia. Okazuje się że nie możesz w pewnych sytuacjach zaprotestować bo "znajomy" a znajomy bez oporów dyma cię ile wlezie. Nigdy więcej żadnych znajomości.W przypadku obcej osoby masz dużo większą swobode działania i nie obciążasz kogoś swoim zachowaniem. Niekiedy bardzo niegrzecznym bo inaczej nie można.
          • Gość: Dosia Re: znajmości... inaczej IP: 82.210.246.* 22.07.05, 15:18
            Chyba sie nie zrozumielismy. Ja nie mowie o znajomosciach typu: psiapsiolka,
            kolezanka z klatki schodowej, ciocia mojej kuzynki etc. Mowie o sytuacji kiedy
            np. firma prawnicza szuka dobrego prawnika od prawa antymonopolowego i
            ma "cynk", ze jest taki i taki gosc/gosciowa, o ktorym ten i ten powiedzial, ze
            jest zajebistym prawnikiem.

            Albo szukamy programisty i szef dzialu mowi, ze zna goscia, ktory pracowal w
            tej i tej firmie i kierownictwo uwazalo, ze jest swietny - moze tak by go
            sciagnac.

            Etc. etc. O takim sytuacjach mowie. I takie sytuacje dzieja sie naturalnie
            zawsze i wszedzie! Bo to sie nazywa dzialanie na korzysc firmy. Zreszta jest
            jeszcze cos takiego jak referencje - ktore wszelako istnieja i funkcjonuja.

            Po drugie kazdy z nas pracujac daje sie komus zapamietac - i to czesto wraca.
            Przychodza do Ciebie pozniej i mowia: taka i taka firma szuka kogos takiego jak
            Ty, nie chcialbys/nie chcialabys sprobowac? To sa naprawde czeste sytuacje.
            Dlatego WARTO DOBRZE PRACOWAC.
            • Gość: realista Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 12:19
              a ile jest takich stanowisk co jest prowadzona rekrutacja? W Polsce jest slaba konkurencja dlatego nie trzeba zbyt fachowych ludzi. Raczej obecnie częściej spotykanym zjawiskiem jest zwalnianie pracownika-fachowca a w zamian przyjmowanie kogos z rodziny bo nie ma pracy. I potem czlowiek idac po poradę do kompetentnej firmy sam wie duzo wiecej niż obsluga. Co do referencji... w praktyce tak to wygląda że człowiek sam sobie pisze a szef podpisuje bo chce się pozbyć człowieka :-))) Przyznam że nie spotkałem się( a przeczesałem pamięć) z sytuacją ze kogoś ktos zatrudnił bo jest dobrym pracownikiem. Najczęsciej spotykana sytuacja - to pracownik ma dosyć i szuka sobie nowej lepiej platnej roboty.To o czym piszesz jest zjawiskiem marginalnym i dosyć rzadko spotykanym w Polsce. Przy normalnym rynku pracy to będzie dosyć częste zjawisko ale obecnie przy cięciu kosztów nie da rady.Zauważ że obecnie praca jest chwilowa i szybko nastepują rotacje ( czytaj nikt się na czlowieku nie pozna) albo pracownik się zasiedzi w turystycznej robocie "pracując" na pół gwizdka. Brak konkurencji a rzeczy bardziej skomplikowane importujemy bo nie ma kto wytworzyć. Natomiast pracowników - pasjonatów ( choć bez udokumentowanej praktyki ) firmy nie potrzebują. No może z jednym wyjątkiem - trzeba tanio rozruszać firmę to przyjmie się jeleni dających sie złapać na obiecanki a narazie tyrających za darmo. Poparciem tego jest zwalnianie starych pracownikow (i/lub obcinanie im pensji). A ludzi wykwalifikowanych i z odpowiednia praktyką jest zbyt mało ( pochodna bezrobocia i fatalnej polityki rozwojowej firm).
              Z dobrej pracy możesz mieć jedynie satysfakcję że to co zrobiłaś nadal działa po latach i klienci tęsknią za starą fachową obsadą.Tylko to musi być poparte mądrym zarządzaniem firmą. Oczywiście zjawisko polecania jesli już to ma miejsce w dużych ośrodkach bo w małych (poniżej 150 tys.) jest nędza i powszechna wegetacja.
              Obecnie sporą rozrywkę mam jak obejrzę sobie jakiś film z czasów PRL-u. Nic sie nie zmienilo w pracy. Sytuacje wtedy absurdalne nadal występują. Choć tak naprawdę nie jest to śmieszne.
              • Gość: Dosia Re: znajmości... inaczej IP: 62.233.164.* 23.07.05, 12:41
                To wszystko zalezy o jakiego rodzaju firmach mowimy. Wiadomo, ze w bylejakich
                firmach rodzinnych (choc nie kazda firma rodzinna jest bylejaka!), panstwowych i
                innych dziwnych beda zdarzac sie przypadki zwalniania fachowcow na rzecz
                zatrudnienia kogos z rodziny, kto pojecia nie ma o swej pracy. O ile w firmach
                rodzinnych g..wno mnie obchodzi co robia ich wlasciciele (bo to w koncu oni
                zbankrutuja zatrudniajac miernoty, a nie ja), o tyle w firmach panstwowych
                jakiekolwiek zatrudnianie znajomych i rodziny powinno byc zabronione pod
                sankcjami karnymi. Bo takie dzialanie jest dzialaniem na szkode panstwa.

                Natomiast jezeli mowimy o duzych firmach, najczesciej z zagranicznym kapitalem,
                dzialajacych pod okiem kierownictwa z zagranicy - zatrudnianie znajomych
                praktycznie nie istnieje. A jezeli juz "po znajomoci" to po znajomosci innego
                rodzaju - ktos kogos polecil bo jest swietnym specjalista, a nie dlatego, ze
                jest czyims synem. Takie firmy zawsze beda dzialac na swoja korzysc i nigdy nie
                zatrudnia osoby, ktora sie nie nadaje.

                Opowiem historie, ktora znam (przekrece tylko stanowiska :). Prezes duzej firmy
                X, bedacej klientem innej duzej firmy Y doradzajacej firmie X (obie firmy
                wielkie, bogate, korporacje innym slowem), zwrocil sie do prezesa firmy Y z
                prosba o zatrudnienie "po znajomosci"... swojej corki. Poniewaz wiadomo, ze
                prezesowi firmy Y bardzo zalezalo na niezakloconej wspolpracy z firma X (ciagly
                doplyw kasy :)) to zgodzil sie na ta propozycje (z bolem). I co? Ano, na nic sie
                zdaly prosby, zaleznosci biznesowe. Corka okazala sie niewystarczajaco dobra,
                aby pracowac w firmie Y. I niestety po 3 miesiacach musiala sie pozegnac z firma
                Y. A firma X jest nadal dobrym klientem firmy Y. I nikt nie mial do nikogo
                pretensji. Firma Y postapila racjonalnie. Zreszta ten przypadek byl naprawde
                wyjatkowy, zeby zatrudnili kogos tylko dlatego, ze jest czyjas corka.

                Mam szczescie pracowac w dobrej firmie, gdzie przypadki chorej protekcji nie
                zdazaja sie - tu naprawde dostaja sie tylko ludzie dobrzy. Jezeli odbywa sie
                jakas rekrutacja to zawsze jest tak, ze szef HR mowi nam o tym z prosba o
                podsylanie kandydatow jezeli wiemy, ze ktos sie moze nadac, oprocz tego toczy
                sie normalny proces rekrutacyjny. I czasem ktos tam kogos poleci, jednak i tak
                wiadomo, ze ta osoba przejdzie przez sito - takie same jak ludzie "z ulicy". I
                dostanie sie najlepsza. Raz ta polecona, innym razem ktos zupelnie swiezy. Ja
                dostalam sie bez znajomosci. Raz tez kogos polecalam (ten ktos nie zostal
                przyjety). I tak to sie odbywa.

                Gdybym szukala kiedys pracy i okazalo sie, ze przegralam rywalizacje z jakas
                "corka tatusia" to nawet przez mysl by mi nie przeszlo byc zla - bo ja w takiej
                firmie po prostu nie chcialabym pracowac :)
                • Gość: realista Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 13:05
                  Gość portalu: Dosia napisał(a):

                  > Natomiast jezeli mowimy o duzych firmach, najczesciej z zagranicznym kapitalem,
                  > dzialajacych pod okiem kierownictwa z zagranicy - zatrudnianie znajomych
                  > praktycznie nie istnieje. A jezeli juz "po znajomoci" to po znajomosci innego
                  > rodzaju - ktos kogos polecil bo jest swietnym specjalista, a nie dlatego, ze
                  > jest czyims synem. Takie firmy zawsze beda dzialac na swoja korzysc i nigdy nie
                  > zatrudnia osoby, ktora sie nie nadaje.

                  Najlepszym komentarzem do tych zdań jest mina Stuhra na Seksmisji gdy przeczytał podanie o "naturalizację".
                  • Gość: realista precyzyjniej :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 13:16
                    Oczywiscie rzetelne rekrutacje mają miejsce przy starcie firmy w Polsce gdy kierownictwo jest zagraniczne. Potem jednak po przejęciu firmy przez polskie zarządzanie zaczyna się to sypać. widać to w funkcjonowaniu frim na przestrzeni tych ostatnich 10 lat. Obecnie coraz częściej zaczyna tracić się kompetencje na rzecz znajomości ( związane jest to z odpływem nadzoru zagranicznego i chciwością lokalnych menadżerów). Zjawisko to osiągnęło już spore rozmiary (ostatnio sam się niexle zdziwiłem).
                    • Gość: Dosia Re: precyzyjniej :-))) IP: 82.210.246.* 26.07.05, 15:37
                      To powiem wyrazniej. Ze zlymi firmami masz do czynienia.
                      • Gość: realista Re: precyzyjniej :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 16:34
                        kiedy innych w okolicach ani widu ani słychu.A przeprowadzkę to mogę. Owszem. ale o tysiące km ;-))) ...bo w Warszawie już nie akceptuja prowincjuszy :-))) No i to brzydkie miasto.
      • pietnacha40 Re: znajmości... inaczej 21.07.05, 21:25
        Z własnego doświadczenia odradzam zatrudniania dobrych znajomych.Praca to inny
        świat,jeśli jesteś pracodawcą,a twój dotąd fajny znajomy zostaje
        pracownikiem,to siłą rzeczy zmieniają się relacje między wami.Mam
        przyjaciółkę,która jest mądrą,pracowitą osobą.Przez pewien czas bardzo lużno
        współpracowałyśmy ze sobą i okazało się,że mamy zgoła inne podejście do
        pracy.Na całe szczęście drogi nasze się rozeszły ,więc do dzisiaj się
        przyjażnimy.Czy możesz sobie wyobrazić sytuację,jak koleżanka coś zawali,będzie
        chciała urlop w nieodpowiedniej dla firmy chwili,jednak Cię zawiedzie,puszczą
        jej nerwy przy dobrym kliencie?Nie ma ludzi idealnych,ale Twoje
        decyzje,uwagi,zaczną budować mur waszej znajomości.Nie mówiąc o kasie...
      • Gość: realista Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 22:44
        > I naszła mnie refleksja - czy to jest nie fair?

        Nie. To brak doświadczenia. Najlepsze i najefektywniejsze sa zespoły dobierane w sposób mieszany z ludzi obcych sobie ale posiadających okreslone umiejetności. I nie ma zjawiska wykorzystywania znajomości. Jak coś zawalę to się upiecze.

        W tej sytuacji jaką budujesz pamiętaj że to TY będziesz ponosić odpowiedzialność za ewentualne wpadki polecanego. I staniesz się niechcący stroną konfliktów gdyby powstały.
        • Gość: mgrinz Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 22:49
          nie dając ogłoszenia tylko potwierdzasz regułę o pracy po znajomości, bo inni nie mają szans nawet o tym stanowisku usłyszeć
          tu jest ten probllem o którym nie raz pisałem,pełno jest ogłoszeń, ale na : dziwki, murarzy, fryzjerki, handlowców, akwizytorów, pseudo agentów ochrony, czyli cieciów lub super kadrę specjalistyczną, a o innych ciekawych pracach się nie słyszy, właśnie potwierdziłaś tą regułę i tyle...
          co do fair to się wolę nie wypowiadać
          • Gość: mgrinz Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 22:58
            dokończając wypowiedź;
            jesteś niekonsekwentna, najpierw mówisz o tym, że gadanie, że praca po znajomości to nie prawda, a za chwilę piszesz, że sama bierzesz bez konkursu...
            to tak, jakby najpierw pójść do sklepu po "ukochaną czekoladę" a idąc z torbą pełną czekolady narzekać, że się nie lubi slodyczy i że wolisz solone frytki...
            trochę konsekwencji we własnych poglądach...
            albo A albo B, tercium non datur,,,
            • Gość: Lejla Re: znajmości... inaczej IP: *.aster.pl 21.07.05, 23:24
              Czytaj ze zrozumieniem.

              Nie uważam, że pracę można dostac wyłącznie po znajmości. Jak na razie życie
              utwierdza mnie w tym przekonaniu, każdą z moich prac zmieniałam z własnej
              inicjatywy znalazłszy uprzednio ciekawszą - z ogłoszenia w gazecie bądź
              internecie. Podobnie większość moich znajomych. Co dowodzi teorii, że istnieje
              taki fenomen jak praca bez znajomości.

              Z drugiej zaś strony - frapuje mnie problem, czy jest moralnie bez zarzutu
              zatrudnić znajomą. Ona się nawet do tego jakoś przesadnie nie pali, propozycja
              wyszła z mojej strony - po prostu znam ją i wiem, że właśnie takiej osoby
              potrzebujemy. Mam wątpliwości - ale właściwie nie umiem ich nawet sprecyzować -
              bo przecież pracodawca nie musi zatrudnić najlepszego pracownika w sensie
              obiektywnym - może zatrudnić kogo mu się żywnie podoba. Czy moze nie? I co to
              właściwie są równe szanse - jeśli szukam prawnika, to czy mam zapytac
              wszystkich absolwentów prawa czy aby nie chciali by u mnie pracować - bo może
              któryś okaże się lepszy, a ja zatrudniłam tego z ładniejszymi oczami
              (dyskryminacja!!!)
              • Gość: zuzu Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.05, 10:16
                przecież pisałaś, że i tak nie Ty decydujesz, że możesz po prostu kogoś polecić
                uwadze szefów. W tym wypadku w ogóle nie widzę problemu moralnego - przecież to
                i tak szefowie zdecydują. Rozumiem tylko, że będzie ogłoszenie w prasie również?
                • Gość: Lejla Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 10:33
                  Nie, nie będzie ogłoszenia, jeśli ją polece - to na 99% zostanie przyjęta. Szef
                  polega na moim zdaniu.
          • veritas1 Re: znajmości... inaczej 22.07.05, 23:06
            Gość portalu: mgrinz napisał(a):

            > co do fair to się wolę nie wypowiadać

            "...bo przypadkowo sam mam prace po znajomosci, ale oczywiscie dlatego ZE MI SIE
            NALEZY bo ja jestem mgrinz" (tu nastepuje pieprzenie na 10000 slow)
      • Gość: atomowy Re: znajmości... inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.05, 23:16
        punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czyli wszystko zależy od doopy

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka