Gość: Lejla
IP: *.aster.pl
21.07.05, 19:57
Wiele się tu mówi, jakie to fatalne, że w tym kraju pracę można znaleść
wyłącznie przez znajomości (z czym, nota bene, nie zgadzam się, ale nie o
tym). I generalnie rzecz biorąc - zgadzam się, że nie powinno tak być.
Ale z drugiej strony...
Szukamy teraz kogoś do pomocy, kogoś z kim miałabym dość blisko
współpracować. Czy fakt, że w pierwszej kolejności pomyślałam o znajomych,
który nadawaliby się do tej pracy jest dziwny? Czy to już nepotyzm? To są
ludzie, których znam, o których wiem, że poradziliby sobie (lub nie), a poza
tym - wiem, jak współpracowałoby mi się z nimi, a to dla mnie bardzo
istotne.
I naszła mnie refleksja - czy to jest nie fair? Tylko wobec kogo? Przecież
nie mam obowiązku nikogo zatrudniać, to wyłącznie moja sprawa, że chcę
pracować z osobą, którą znam i lubię (oczywiście warunkiem koniecznym są jej
predyspozycje i wiedza)... A jednak - nie czuję się w 100% komfortowo.
Jak Wam się wydaje?