Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    KOSZMARNE INTERVIEW

    IP: *.jmdi.pl 12.09.05, 19:51
    Wpisujcie proszę przykłady nieprofesjonalnie przeprowadzonych spotkań o pracę
    oraz nazwy firm, gdzie Was to spotkało. Ku przestrodze dla innych. Jestem
    przekonana, że tak jak się traktuje kandydatów tak również traktuje się
    pracowników.
    Obserwuj wątek
      • Gość: ewa SIMPLE- polska firma ciuszkowa IP: *.jmdi.pl 12.09.05, 19:58
        Zacznę pierwsza. Niektórzy z Was już czytali tę historię mrożącą pianę na
        pysku, ale myślę że warto ten wątek rozwinąć. Piętnujmy chamstwo!!!

        Pamiętam jak kiedyś miałam rozmowę w SIMPLE.
        W życiu nie przeżyłam czegoś bardziej nieprofesjonalnego !!!!!
        Kiedy przyszłam NA UMÓWIONĄ GODZINĘ to okazało się, że poczekalnia była pełna
        pań, które tak jak ja były umówione dokładnie na tą samą godzinę. Każda rozmowa
        z kandydatkami przede mną trwała jakieś 5-10 minut, ponieważ że osoby
        prowadzące spotkania (2 damulki - właścicielki) nie czytały wczesniej CV
        kandydatek i dopiero na rozmowie okazywało się, że im (2 damulkom) coś się
        jednak w kandydatkach nie podoba. Jedna kandydatka to nawet przyjechała z
        Legionowa do siedziby firmy, która jest gdzieś pod Raszynem (dokładnie nie
        pamiętam). Ta dziewczyna z Legionowa to prawie się popłakała bo zmarnowała
        praktycznie cały dzień żeby usłyszeć po 5 minutach, że damulkom się nie podoba,
        bo nie ma wystarczającego doświadczenia w pracy !!!
        Ja byłam rekordzistką, bo ze mną rozmawiały całe 30 minut. Pomyślałam, że to
        dobrze rokuje. Na koniec rozmowy zapytały mnie ile mam wzrostu. Nigdy nie
        dostałam od nich wiadomości o decyzji po spotkaniu ze mną. Za to w następnej
        poniedziałkowej Gazecie Wyborczej w ich ogłoszeniu pojawiła się informacja, że
        kandydatka na kierownika ich sklepu musi mierzyć co najmniej 164 cm (chyba, nie
        pamiętam dokładnie. Ja mam 160 cm). Szczęka mi opadła. I co wy na to?

        NIGDY NIE WEJDĘ DO ŻADNEGO Z TYCH SKLEPÓW. Tak damulki-właścicielki przez takie
        zachowania tracicie nie tylko pracowników (byc może wartościowych), ale również
        klientów.
        • Gość: abc Re: SIMPLE- polska firma ciuszkowa IP: *.chello.pl 18.01.06, 21:07
          akurat co do wzrostu - moze to byc wymog zwiazany z bezpieczenstwem w
          magazynie...
      • Gość: gość Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 20:18
        Firma Chemiczna Dwory , stanowisko w Dziale Organizacyjno-Prawnym. Zakład
        powyższy jest notowany na Giełdzie Papierów Wartościowych. Na pytanie o moje
        prywatne zainteresowania odpowiedziałem , że jest nim rzeczona Giełda Papierów
        Wartościowych(taka jest prawda), w odpowiedzi dowiedziałem się od pracownika
        wysokiego szczebla tej firmy , że: "... mam dziwne zainteresowania jak na młodą
        osobę"(mam 23 lata).
        • Gość: sekretarka :) Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.dwory.pl / *.dwory.pl 26.09.05, 11:27
          Cóż, pracuję w tej firmie 2 lata :). Osoba tak zakompleksiona i z taka manią
          przesladowczą na rozmowach o pracę pojawiła sie chyba po raz pierwszy -
          wyciskajaca łzy z oczu skarga pojawiła sie chyba na wszystkich skrzynkach
          mailowych - zwłaszcza wyższej kadry łącznie z subiektywnymi opisami i
          nazwiskami :). Strasznie mi przykro, że straciliśmy tak cennego donosiciela :)
          zwłaszcza w dziale prawnym osoba taka byłaby bezcenna :D.
      • Gość: betty Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: 82.177.97.* 12.09.05, 20:25
        Ja jestem zagorzałą przeciwniczką wypytywania się o dzieci i inne osobiste
        sprawy, więc powiem w których firmach na rozmowach kwalifikacyjnych zadano mi
        to bezczelne pytanie:
        1) NEXT DOOR (pewnie nie znacie) szkoła języków obcych - miałam być
        recepcjonistką, po czym dowiedziałam się, że miało być to stanowisko przez 3
        miesiące po tym okresie zatrudniony/a miał pozyskiwać im klientów jeżdżąc po
        firmach i gdzie się da.
        2) Securitas (agencja ochrony) miałam być specjalistą ds. sprzedaży.
        Brak profesjonalnej rozmowy udziela się także
        3) Realowi gdyz szanowna komisja składająca się z 4-ech karierowiczów usilnie
        starała mi się udowodnić, że się na niczym nie znam.
        4) Salwator - pan palił przy mnie papierosy.
        5) Listek (firma meblowa) pan zapytał mnie: co pani o mnie sądzi, co ścięło
        mnie z nóg !
        6) Douglas - wielka kierowniczka pracująca od 3 misięcy chciała uzyskać
        odpowiedzi na pytania, które sama by chciała usłyszeć np. zapytała jaki lubię
        kolor i dlaczego po czym drążyła to pytanie po 20 razy aż sama na nie
        odpowiedziała tak jak jej się wydaje, że powinien mi się on podobać.
        7) Sunset Suits - zadzwonili do mnie i kazali jechać do Krakowa (160 km ode
        mnie), zależało mi więc pojechałam. Obeszłam Galerię Handlową w której miała
        się zgłosić i okazało się, że nie ma tam ich salonu (a miał być). Zadzwoniłam
        do domu i poprosiłam aby podali mi numer tel który przypadkiem wyciągnęłam od
        nich na wszelki wypadek (dobrze, że ktoś był w domu, bo inaczej musiałabym
        wrócić do domu z niczym). Następnie zadzwoniłam pod numer i zapytałam, gdzie
        mam pójść, bo salonu tu nie ma. Odpowiedzieli mi, że jest tylko dopiero
        powstaje, tej samej firmy ale pod inną nazwą ale spotkanie i tak się tam nie
        odbędzie tylko gdzie indziej (czyli musiałam nie znając Krakowa przejechać
        dwoma tramwajami na drugi koniec miasta). Dojechałam i dowiedziałam się, że
        przesłucha mnie tamtejsza kierowniczka, bo kierownik regionalny nie dojedzie.
        Rozmowa w prawdzie była miła, ale trwała ok 15 minut i ze zmarnowanym czasem
        (wstałam o 5 rano) i pieniędzmi (100 zł, bo żeby zdążyć na pociąg powrotny
        musiałam wziąć taxówkę) wróciłam do domu i nigdy do mnie nie zadzwoniono (nawet
        przez szacunek za czyjeś starania).
        • u1234567 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 12.09.05, 21:03
          ja mialam takie dwa:

          bylam pytana o to czy bylam chrzczona, czym zajmuja sie moi rodzice,
          dziadkowie, partner, jakiego on jest wyznania:-0

          potem AC - kobieta non stop wychodzila-(kiedy pracowalismy w grupach), od 10-18
          nie zrobila slowa notatki(16uczestnikow)- nawet patrzylam czy nie ma kamery, bo
          dla mnie to bylo szokujace

          czekam co jeszcze mnie spotka !

          ale motywacja leci.........
        • Gość: szklanka Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 12.09.05, 21:05
          no coz bylo to pare lat temu...pewna dosc znana w polsce szkola jezykowa majaca
          filie w roznych duzych miastach w polsce... JDJ
          pan a raczej chlopak, mlodszy ode mnie, wlasciwie nie zadawal mi pytan i nie
          byl zainteresowany tym co ja chce powiedzec, opowiadal mi jak to byl w irlandii
          i "zarzygal" (uzyl tego slowa)autobus, dowiedzialam sie ze jest glodny i ze
          musi dlugo siedziec bo ma wielu kandydatow..
          no comments.. malo profesjonalnie i wspolczuje firmie ze ma takich pracownikow.
        • Gość: ad Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.man.rsk.pl 13.09.05, 16:58
          Teź składałam do next doora, ogłoszenie wyglądało ładnie, a tu jednak kolejni
          naciągacze okazało się
        • gls1 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 23.11.05, 09:18
          A mnie najbardziej wkurza chamstwo polskich pracodawczyków, polegające na
          tym ,że burak nie zadzwoni nawet powiedzieć , "że mogę się nie łudzić"!!! Raz
          zadzwoniłem po czasie oczekiwania na "pewną negatywną pdpowiedż", osobiście, a
          bezczelna zamiast powiedzieć mi, chociaż że ma mnie gdzieś, to zaczęłą mnie
          przepraszać i oznajmiła, że zadzwoni za 3 dni bo bedzie wiedzialą już wszytsko
          bo proces rekrutacyjny się jeje przedlużył.... Co za buractwo!! Następną sprawą
          jest debilne pytanie : "Ile chciał by Pan zarabiać" ostatnio odpowiedzialem, ze
          10 tys EURO netto / miesiąc i wyszedlem bo mnie nerwy puściły!!!!
      • Gość: zuza SPA Jaszan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 21:20
        SPA JAszan w Bielsku-Białej. Właścicelka, na oko chyba piętnastoletnia (może
        młodo wygladała) uczepiła się jednego pytania: proszę coś opowiedzieć o sobie.
        no to opowiedziałam. a ta dalej: prosze opowiedzieć coś o sobie. i tak w kółko.
        potem padło pytanie czy kradnę (!) a potem dowiedziałam się, że jestem
        emocjonalnie zablokowana. po tej rozmowie stwierdziłam, że nie mam tam czego
        szukać, choć pani twardo za mną wydzwaniała:)
      • clk Sklep ROXY BY QUICKSILVER Gdynia 13.09.05, 08:20
        - polgodzinna rozmowa z kierownicza (wypytwanie sie o wszystko, ale ok, taki
        rynek). W poniedzialek przychodze, po poludniu po pracy podpisuje umowe
        - w poniedzialek, po caly dniu pracy, kierowniczka stwierdzila, ze ma jeszcze
        okolo 50 kandydatow i zadzowni do mnie za miesiac, jak sie zdecyduje...!!!!
        Potem dowiedzialam sie, ze nie tylko mnie tak "wrobili".
        • Gość: iza Re: Sklep ROXY BY QUICKSILVER Gdynia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 08:54
          Standard:czy ma Pani dzieci?(jestem 1,5roku poślubie)Jakie ma pani plany macierzyńskie?
      • Gość: Michelle Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:46
        Firma Hoffman z Wrocławia zaprosili na interview tylko poto zeby kazać wypełnić
        ankietę z tymi samymi informacjami co cv, potem szef miał sobie wybrać, a
        jednym z pytań było Jaki jest twój znak zodiaku?
      • bez_mapy Re: KOSZMARNE INTERVIEW 13.09.05, 12:11
        Firma ABM Alarm - stanowisko:asystentka prezesa.
        Rozmowa trwała 2 godziny. Najpierw przepytywał mnie prezes (właściciel), kiedy
        tam siedziałam zawołał syna, żeby ten mnie "obejrzał", nastepnie przepytywała
        mnie córka. Pan prezes oczywiście zadawał durnowate pytania typu plany
        macierzyńskie, zobowiązania, czy jestem bardzo odporna na stres, bo da mi do
        wiwatu itp. Ogólnie koszmar. Na koniec powiedział, że dzisiaj (był to piątek)
        zadzwoni i da mi odpowiedź. Oczywiście nie zadzwonił więc sprawę potraktowałam
        jako nieaktualną. W poniedziałek rano, o godz. 7 dzwoni telefon stacjonarny i
        pan krzyczy, że mam za godzinę być w pracy (drugi koniec miasta) z
        referencjami, indeksem itp., bo "zarząd", chce mnie obejrzeć i podpisać umowę.
        Powiedziałam, że nie zdążę w tak krótkim czasie, a on na to, że przecież mam
        samochód. Oczywiście nie pojechałam, mimo, że zaproponował niezłą kasę jak na
        tak małą firmę.
        • Gość: ... Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 13:02
          dlaczego nie pojechałaś? Za dobrą kasę? Trzeba było poprosić o więcej czasu np.
          na 9.00 i juz. Jeżeli by im zależało to by poczekali. Oj Głupiutka jesteś
          • konopielka80 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 13.09.05, 13:23
            Pytania pewnego pana - "Czy choruje Pani na coś czym mógłbym się od pani zarazić?" "Nie rozumiem jak w Pani wieku można nie posiadać własnego mieszkania i mieszkać z rodzicami" (mam 24 lata, miesiąc temu skończyłam dzienne studia)
            "Jeżeli chce Pani u mnie pracować musze o pani wszystko wiedzieć , o pani rodzinie, otoczeniu"
          • bez_mapy Re: KOSZMARNE INTERVIEW 13.09.05, 13:39
            Skoro ktoś się ze mną umawia na telefon i nie dzwoni, to sprawę uważam za
            nieaktualną. Nagle dzwoni rano po paru dnaich bez uprzedzenia i każe się stawić
            natychmiast? Nie jestem pieskiem. Poza tym, miałam umówione inne rozmowy na
            ten dzień. A jeśli chodzi o kasę, pieniądze to nie wszystko. Liczy się też
            satysfakcja i dobra atmosfera w pracy. Facet wydał mi się okropnym bucem, a
            zakres obowiązków też "podejrzany", m.in. obsługa szefa i jego gości, czyli
            kawka itp. Mogłabym to robić np. w dużej firmie, gdzie miałabym możliwość
            rozwoju, awansu, podnoszenia kwalifikacji...
            • Gość: karola Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 13:47
              tym bardziej, że mógł Ciebie trzymać w odwodzie, na wypadek gdyby coś mu nie
              wyszło - widocznie tak było i w dodatku myślał, że przybiegniesz na zawołanie,
              przepraszam, ale też miałabym w dupie
              • bez_mapy Re: KOSZMARNE INTERVIEW 13.09.05, 13:50
                No, wkońcu ktoś mnie poparł... Moi rodzice też mnie ochrzanili, że nie wzięłam
                tej pracy i już zaczęłam się zastanawiać, czy może za dużo wymagam, jestem
                przewrażliwiona itp.
                • Gość: Dosia Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.malnet.pl / 62.233.164.* 13.09.05, 14:35
                  Alez oczywiscie, ze dobrze zrobilas! Bezwzglednie. W pierwszej kolejnosci mamy
                  obowiazek szanowac siebie.
                  • Gość: mati Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:41
                    ja spędziłam prawie godz. w gabinecie szefa - masakra!jego współpracownica ok.
                    konkretne, sensowne pytania...ale dziadek!!jak sie zaczął "rozwodzić" nad
                    tematem...aż mnie mięśnie twarzy od uśmiechania bolały!! na koniec kazali mi się
                    zastanowić i jezeli chcę u nich pracować( badania środowiska pracy) to mam
                    jechać na 3 dni do w-wy i zrobić sobie przynajmniej 1 kurs =650zł OCZYWIŚCIE
                    WSZYSTKO NA MOJ RACHUNEK! i wtedy przyjdę do nich na 2 m-ce popracować i jak im
                    się "spodobam" to mnie zatrudnią! ZROBILI WSZYSTKO ŻEBY MNIE ZNIECHĘCIĆ! i dobrze!
                    • Gość: klaser Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.chello.pl 02.11.05, 12:08
                      chyba oni mają prowizję od liczby kursantów

                      kiedyś byłem w takiej firmie i tez zaproponowano mi kursy - i ze po kursie to
                      juz bedę pracownikiem - pewnie bym poszedł, gdyby nie to, że spotkałem znajomego
                      i od słowa do słowa zgadalismy się, że on również był w tej firmie i też miał
                      juz zagwarantowaną pracę - po kursie - ciekawe ilu takich z gwarancją było na to
                      jedno jedyne stanowsiko
                  • lusia023 Ericsson -taki news ;-) 13.09.05, 18:48
                    Po pierwsze przybyłam na spotkanie przemierzając ponad 100 km i byłam 15 minut
                    przed umówionym spotkaniem natomiast pani, która została wezwana przez
                    recepcjonistkę zeby zabrać mnie na gorę-musiała zjechać 10 pięter w doł co
                    zajęło jej ok 25 minut, czyli 10 minut już po umówionej godzinie.
                    Zaprowadzono mnie do oszklonego pokoiku gdzie mialam wypelnić test dotyczący
                    moich predyspozycji psychologciznych aczkolwiek badanie to chyba nie
                    ograniczało sie tylko do odpowiedzi na kartce papieru ponieważ czułam się jak
                    zwierzak w ZOO- pracownicy chodzili po holu i zaglądali do pokoju, w ktorym
                    zostałam pozostawiona sama sobie na ok 15 minut-test skończyłam po 5 minutach.
                    Później przyszła pani od spraw personalnych-zapomniała mojego CV z biurka i
                    musiała się wrócić do swojego pokoiku- zgroza!!!
                    Rozmowy nie będę komentowała bo szkoda miejsca i czasu ale okazało się że
                    wszystko co dowiedziałam się w Agencji pośredniczącej- Randstad- ku przstrodze
                    dla innych-np okres pracy, możliwośc pracy na stałe, wynagrodzenie - czyli w
                    moim mniemaniu rzeczy najistotniejsze- okazły się znacznie różnić- chyba jakiś
                    błąd w przekazie informacji między Agencją a firmą ;-)
                    Później przyszedł mnie zobaczyć mój przyszły potencjlany szef- szef działu w
                    ktorym miałabym pracować.To nic że znów czekałam na niego 15 minut to dopiero
                    był początek...
                    Pan na wejściu powiedział że został tu wyciągnięty i ze on to nie był ze mną
                    dziś umówiony i ze nawet nie wie kto to? co to? itd i ze nawet tego hmm... CV
                    nie czytał :-/
                    Zaczęło się sylabizowanie mojego CV, rozszyfrowywanie skrótów, wypytywanie o
                    wszystko i o nic oraz udowadnianie mi, że to wszystko co jest zawarte w CV jest
                    nieprwdą i ze tak właściwie doświadczenie jakie posiadam to zero doświadczenia
                    jeśli chodzi o ich firmę. Później przeszedł do oceniania i komentowania
                    kierunku studiów jaki ukończyłam oraz dośwaidczenia jakie zdobyłam.
                    Zapytał między innymi jak sobie wyobrażam pracę w ich firmie w jego dziale.Po
                    uzyskaniu wszelkich wyczerpujących odpowiedzi powiedzia ze yyy... chyba tyle no
                    chyba ze jakieś pytania.Kiedy zapytałam jaki byłby zakres moich obowiązków i
                    czy moje wyobrażenie na temat pracy firmy jest zgodne ze stanem rzeczywistym
                    odpowiedział że nie odpowie mi, nie powie nic bo nie chce i nie musi, że mają
                    jeszcze innych kandydatów i on nie będzie mi nic mówił , jak będą chcieli ze
                    mną dalej rozmawiać to moze wtedy......
                    aha.... wy o mnie wszystko ja o was nic?
                    Jednym słowem brak punktualności, hamstwo, bezczelnośc, gnojenie ludzi i
                    wyzysk. Pomijam stratę czasu i pieniędzy( ok 80 zł)na dojazd i powrot ok 3,5
                    godziny i ...1,5 godziny spędzonej na "pseudorozmowie kwalifikacyjnej".
                  • Gość: www Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 08:26
                    Popieram Cię w 100%, dobrze zrobiłaś!
                  • Gość: gosc Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.server.ntli.net 14.09.05, 22:12
                    Tak sobie czytam i czytam i zastanawiam sie jak wy reagujecie na takie akcje? Bo
                    wiecie co ja poprostu smieje im sie w twarz i wychodze. To za w kraju jest
                    bezrobocie to nie znaczy ze jakis baran czy baranica ma ze mnie robic wariata!!
                    Na szczescie od poltora roku nie mieszkam juz w Polsce , a w pracach moge
                    przebierac i nikt sie mnie z glupa nie pyta " jakie sa pani plany na przyszlosc?"
                    Swoja droga ciekawe co chca uslyszec? moze "chcialabym pracowac 19 godzin
                    dziennie za 800 zl brutto?" ,a tak na marginesie kiedys na spotkaniu w sprawie
                    pracy jakas pani podsunela mi 2 kartki z zadaniami matematycznymi.nawet na nie
                    nie spojzalam.


                • Gość: Pet Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.bie.lama.net.pl 30.11.05, 13:50
                  I bardzo dobrze, że nie pojechała. Właśnie przez ludzi, którzy by pojechali
                  rynek pracy w Polsce wygląda tak jak wygląda.
                • Gość: lala Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.chello.pl 05.02.06, 00:56
                  Ja tak samo bym zrobiła, bo wyobrażam sobie jak ten szef by Cię traktował. Od
                  samego początku sprawiał wrażenie złe.
          • Gość: Tom Dobrze zrobiła.Widocznie nie mieli jakiegoś zdespe IP: *.cable.satra.pl 15.09.05, 09:14
            rowanego kandydata, który zgodziłby się na takie pomiatanie.
            Lepiej unikać takich pracodawców, aby nie nabawić się jakieś choroby psychicznej.
      • piaget11 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 14.09.05, 14:47
        firma ok. 10 km za Jankami, ja mieszkam na Mokotowie, więc było jakieś 25 km.
        Ale co tam, szukałam pracy, mam samochód, więc jadę na umówioną godzinę (15.00).
        40 minut drogi w upale (nie mam niestety klimy), zdenerwowana, wykończona
        upałem, a jeszcze przed samą firmą nawalił mi samochód i z pomocą ochroniarza
        wepchnęłam go na teren firmy... Stres nie z tej ziemi. Potem szukam samej
        firmy, bo budynków na terenie kilka i oczywiście nie raczono mnie poinformować,
        w którym miejscu odbędszie się rozmowa. Znalazłam. Zaczęło się szukanie pani
        prezes (z nią miała być rozmowa), bo nikt nie potrafił mi powiedzieć, gdzie ją
        mogę znaleźć (nie miała sekretariatu?!). W końcu trafiłam na pewną pannę,,
        która usadowiła mnie w korytarzu i kazała zaczekać. OK myślę sobie, posiedzę,
        odsapnę (działała klimatyzacja), pozbieram myśli... Ale pani prezes jak nie
        widać tak nie widać. Po 40 minutach stwierdziłam, że szkoda mojego czasu (nie
        mówiąć o kasie na benzynę - w końcu byłam bezrobotna i 50 km przejechałam na
        darmo w obie strony), ale niestety nie było w pobliżu nikogo, komu mogłabym
        powiedzieć, że wychodzę. Po prawie godzinie złapałam ową "panienkę" i
        zakomunikowałam, że dłużej czekać nie mogę i wychodzę. Na co pani (ani
        przepraszam, ani pocałuj mnie w d...) tylko spytała, czy jeszcze do nich
        przyjadę... bez komentarza
        Tak więc niestety mówi się, że ludzie nie chcą pracy, a prawda jest taka, że
        tych ludzi w ogóle się nie szanuje (mieli mój tel. komórkowy, mogli przełożyć
        spotkanie) i zatrudnia się kogo popadnie, za byle jakie pieniądze.
        • piaget11 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 14.09.05, 15:01
          kolejna firma RNR, czy jakoś tak
          na rozmowie wstępnej standartowe pytanie o oczekiwania finansowe i od razu:
          ojej, a dlaczego tak dużo? no comments
          potem druga rozmowa (z prezesem) a następnie telefon, że wybrali dwie
          kandydatki ( wtym mnie) i chcą żebym następnego dnia przyszła do pracy i
          została u nich tydzień. Potem przyjdzie tamta pani na tydzień i oni się
          zastanowią... (chcieli podpisać umowę-zlecenie i nawet zapłacić) Kasa, jak dla
          mnie, marna a czułabym się jak królik doświadczlany, któremu patrzy się na
          ręce. W akcie desperacji poprosiłam, abym to ja była tą drugą. I dobrze, bo
          odezwali się z innej firmy z konkretną ofertą pracy :)
          • piaget11 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 14.09.05, 15:04
            inna firma na stanowisko sekretarki: niechj mi pani spróbuje sprzedać ten
            przedmiot (to był pilot, czy coś)...
            w dodatku facet był stary, ślinił się, a w pokoju siedziała jakaś panienka ( a
            gdzie poufność?)
            • Gość: szukająca pracy Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.pl / *.interkar.pl 14.09.05, 15:49
              Właśnie wróciłam z koszmarnego spotkania. Przyszłam kilka minut przed umówioną
              godziną, wchodzę do budynku "Firmy" a tam... spęd ( przepraszam za wyrażenie)
              kandydatów. Wszyscy umówienia na ta samą godzinę. jestem któraś tam w kolejce i
              z tego co mówią w korytarzu to rekrutacja odbywa sie ale nie wiadomo na jakie
              stanowisko ( ja składałam aplikacje do pracy w sekretariacie). A że w
              samochodzie czekała na mnie mała dzidzia postanowiłam podejśc do pracownika
              firmy i dowiedzieć się czegoś więcej o profilu stanowiska, czy to praca
              stacjonarna i jaki będzie charakter taj pracy ( z ogłoszenia nic wyczytać nie
              można było). I co usłyszałam, że jak jestem taka dociekliwa to oni już ze mną
              nie chcą rozmawiać i, że mam sobie wyjść. Zdębiałam bo takiego buractwa dawno
              nie doświadczyłam. Poprosiłam o zwrot swojej aplikacji i usłyszałam, że żadnych
              dokumentów nie dostanę bo to teraz ich własność.
              Firma ma siedzibę w Gdyni.
              Napiszcie co o tym myślicie
              • Gość: lolo Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.crowley.pl 15.09.05, 10:42
                o matko! dobrze, że zapytałaś, bo mogłaś wyjść i nie starciłaś zbyt dużo czasu.
                Buractwo nad buractwem. Dobrze, że nie musisz z nimi pracować! :):)
              • clk Re: KOSZMARNE INTERVIEW 15.09.05, 10:59
                tak z ciekawosci, gdzie w gdyni? mialam podobna sytuacje..
                • Gość: szukająca pracy Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.pl / *.interkar.pl 15.09.05, 11:24
                  "Firma" Alco Gdynia Redłowo
                  • Gość: Indy Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 13:41
                    Maiłęm tam kiedyś pracować, z tym, że w oddziale w Warszawie. Rozmowa OK, ale
                    potem był wyjazd do Gdyni na szkolenie. Tragedia i żenada. Pięć godzin czekania
                    na szefa, bez możliwości wyjścia z budynku na papierosa "bo zaraz przyjdzie".
                    Potam, jak już przyszedł to się dopiero zaczęło. Zaczęło się szkolenie.
                    Prowadziło je kilka osób. Najpierw było opowiadanie o firmie i o tym, czy się
                    zajmuje i jakie to wspaniałe. Chodziło o Timeshare. Na koniec szkolił sam
                    Jaśnie Wielmożny Pan Prezes. Jego szkolenie polegało na tym, że mówił dumny i
                    blady jakie to on pije wina za kilkanaście tysięcy za butelkę, a że my (tzn. ja
                    i jeszcze jeden chłopak z Warszawy) jesteśmy biedni i kupujemy garnitury w
                    hipermarketach. Burak totalny. Poza tym znawca taki, że się nie poznał, że
                    akurat miałem na sobie garnitur ciut lepszy niż z hipermarketu.
                    I następnego dnia rano poinformowałem, że mam gdzieś taką pracę, a przede
                    wszystkim takiego szefa i wracam do Warszawy. Myślałem, że mnioe zabije. Ledwo
                    udało mi się wyjść. No i było jeszcze straszenie, że on ma takie znajomości, że
                    nigdzie już pracy nie znajdę itd.
                    UWAGA NA ALCO!!!!!!!
                    • Gość: szukająca pracy Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.pl / *.interkar.pl 15.09.05, 14:08
                      Masz rację. Nowobogaccy prezesi, którzy czerpią satysfakcję z upokarzania
                      pracowników. A jeśli chodzi o ich ubiór, to widziałam co mieli na sobie i mogę
                      śmiało powiedzieć,że eleganckie garnitury to oni widzieli ale na wystawie w
                      dobrym sklepie. Nieprawdopodobna pewność siebie w rozmowie ze mną i poczucie
                      wyższości, że to on może mnie wyprosić. Brrr okropność. A to co Indy napisał
                      świadczy o prostactwie, bo nikt z klasą nie będzie podkreślał ile wydaje na
                      ubrania, gdzie bywa i za jakie pieniądze pije wina
                      • Gość: Indy Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 15:41
                        Ciebie wyprosili, bo się zapytałaś o szczegóły. Ja sam chciałem wyjść, to była
                        afera;-))) No cóż, muszą pokazywać, kto tu rządzi. To się chyba
                        nazywa "kompleksy". Żal mi tylko tego chłopaka, który był razem ze mną. On
                        został i nawet przez jakiś czas pracował. Do momentu, kiedy powinien dostać
                        pieniądze...
                        • Gość: to ja Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.crowley.pl 16.09.05, 09:27
                          pracowałąm kiedyś w takiej firmie (timeshare) - praca wyłącznie na prowizji, a
                          jak ktoś odchodził, to oczywiście szefostwo mówiło, że go zwolnili.
                          Ja zrobiłam lepszy numer, bo przed spotkaniem z klientami - jak zwykle
                          motywowanie pracowników (żenada)- zapyatli mnie, czy chcę dzisiaj sprzedać.
                          Odpowiedziałam NIE. Dlaczego? zapytali przy wszystkich (!) a ja na to, że ja
                          się tylko przyszłam, pożegnać, bo ta praca mi nie odpowiada... hehehehhee
                          wyproszono mnie z "firmy"
                          • Gość: Indy Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 11:11
                            Bardzo ładnie;)))
                            A u mnie w firmie dawali podstawę 800PLN. A raczej mówili, że dadzą...
                  • umathurman Re: KOSZMARNE INTERVIEW 10.12.05, 15:56
                    o kurde! mialam tez tam umowiona rozmowe, ale sie rozchorowalam i nie
                    pojechalam ;)

                    i dwa dni pozniej oddzwonili z innej firmy, gdzie zaproponowali mi umowe...
                    uff, cale szczescie.
          • Gość: Fryderyk kot w worku czyli jak szef sprawdza kandydata IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 15.09.05, 09:28
            > na rozmowie wstępnej standartowe pytanie o oczekiwania finansowe i od razu:
            > ojej, a dlaczego tak dużo? no comments

            ojej, po prostu chcieli wiedzieć na jakiej podstawie wyceniłaś siebie.

            > wybrali dwie
            > kandydatki ( wtym mnie) i chcą żebym następnego dnia przyszła do pracy i
            > została u nich tydzień.

            czyli zwykły test umiejętności o jakich kandydatka opowiadała podczas rozmowy
            kwalifikacyjnej.

            > Kasa, jak dla
            > mnie, marna a czułabym się jak królik doświadczlany, któremu patrzy się na
            > ręce.

            no przecież trzeba sprawdzić co umiesz. Kasę za to zapłacą. Więc chyba czysty
            układ ?

            > W akcie desperacji poprosiłam, abym to ja była tą drugą. I dobrze, bo
            > odezwali się z innej firmy z konkretną ofertą pracy :)

            nie byłaś więc na tym tygodniowym teście ?
            • Gość: piaget11 Re: kot w worku czyli jak szef sprawdza kandydata IP: *.crowley.pl 15.09.05, 10:43
              a pewnie, że nie :)))
      • Gość: ewa PROSZĘ, PISZCIE NAZWY FIRM, żebyśmy je omijali IP: *.jmdi.pl 14.09.05, 16:04
        • Gość: asio Re: PROSZĘ, PISZCIE NAZWY FIRM, żebyśmy je omijal IP: 195.26.15.* 14.09.05, 16:42
          JDS consulting. Odpowiedzieli na moje ogłoszenie. O charakterze pracy miałam
          zostać poinformowana na rozmowie. Pojechałam, a co tam. Okazało się, że mają
          jedynie szumną nazwę i fajną stronę internetową. Reszta to kompletna porażka.
          Rozmowę przeprowadzał jakiś zakompleksiony niby - prezes, a obok niego
          siedziała arogancka sekretareczka, popijając kawę i co chwilę wtrącając swoje 3
          grosze. Poziom kultury tej pani był zatrważający. Co drugie słowo to błąd
          językowy. Nie miałam siły jej słuchać.
          Po 40 minutach opisywania, jak to ich firma się rozwija, jakie ma perspektywy
          okazał się, że pchcieliby zatrudnić "jelenia" do telefonicznego szukania
          chętnych na organizowane przez nich szkolenia i sponsorów tych imprez. PORAŻKA!
          • Gość: m. Re: jaja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 09:29
            moja koleżanka została zaproszona do firmy handlowej na stanowisko handlowca
            (było to kilka lat temu). Przyszła i zobaczyła grupke ok. 15 osób czekających
            na spotkanie - wszyscy na tę samą godzinę.
            weszli do sali i zaczęło się - wspólne robienie pajacyka (tak, tak), klaskanie,
            wołanie: jesteśmy wielcy i uda nam się (dzis wiem, że to była jedna z firm typu
            Amway - wierzymy w swój sukces, itd.). ćwiczyli tak godzinę, ona tez bo chciała
            się dowiedzieć co to za bzdura. Po wysłuchaniu prelegenta jaka to super praca,
            dostali przydzielonego opiekuna i wyszli w miasto... sprzedawać karty do
            teatrów... przynajmniej zrzuciała kilka dkg na tych ćwieczeniach, ale do dzis
            sie z tego smiejemy. Ona oczywiście zrezygnowała jak tylko zobaczyła na czym
            polega ta praca, ale wielu ludzi sprzedawało te karty...
            • piaget11 Re: jaja 15.09.05, 10:48
              hehehe
              pamiętam, też kiedyś byłam :)))
              takich firm jest wiele, ciągle szujkają osób, a jak ich zapytasz, czy
              akwizycja, to wszyscy zgodnie odpowiadają: nie, skąd!
              • Gość: autor Re: jaja IP: 217.153.188.* 18.09.05, 13:20
                akwizycja to wiocha. w dodatku nie da się na niej zarabiać stabilnie i godnie w
                dzisiejszych czasach. ale z tego co wiem, to akurat nie ma akwizytorow amwaya,
                ktorzy łażą po chatach. ich produkty oficjalnie kupuje się na infolinii lub na
                stronie internetowej (vebso) za pośrednictwem dilera (bezpośrednio mogą kupować
                tylko stali klienci opłacajacy roczny abonament, ale za to kupujący taniej -
                bez marży).
                jeśli ktoś łazi z tymi produktami po chatach, to łamie jakiś tam kodeks etyczny
                firmowy. tak samo jeśli sprzedaje na e-bayu lub allegro.
                Poza tym jak poszedłem na plan marketingowy amwaya, to doskonale wiedziałem
                jaka to firma, nikt niczego pzrede mną nie ukrywał. nie zająłem się tym, bo
                jestem wygodnym leniuchem - wolę zarabiać mało, ale bez odpowiedzialności
                większej. może to sie zmnieni... jeśli tak, to już wiem gdzie pójdę najpierw...
                ps: nie rozumiem ciśnienia i plotek rozpuszczanych na ten temat. praca nie boli
                i trzeba mieć tego świadomość. nie rozumiem takze dlaczego praca "na własny
                rachunek" ma niższe notowania w społeczeństwie niż praca dla kogos, na etat lub
                zlecenie.
                weżcie sie ludziska do pracy, a jeśli nie to nie rzucajcie kamieniami - żadna
                praca pzrecież nie hańbi. choc - jak już wspomnialem - akwizycja to
                zreczywiście wiocha.
                • Gość: Dilbert Re: jaja IP: *.chello.pl 21.09.05, 22:36

                  "...takze dlaczego praca "na własny
                  rachunek" ma niższe notowania w społeczeństwie niż praca dla kogos, na etat lub
                  zlecenie.
                  ..."

                  PO PROSTU CZLOWIEK MA NATURĘ NIEWOLNIKA ... Jak w tej bajce o orle co sie wsród
                  wróbli wychował :-(
                • Gość: lok Re: jaja IP: *.crowley.pl 23.09.05, 14:08
                  bo na własny rachunek oznacza: że musisz mieć księgową (bo prowadzisz firmę i
                  ktoś musi czuwać nad finansami), musisz płącić ZUS (700 zł miesięcznie), nie
                  masz urlopu (masz, ale bezpłatny) i nie możesz chorować - bo nie zarabiasz. A
                  do tego nie masz firmowych gadżetó, premii, wyjazdó integracyjnych i służbowego
                  kompa :)
                  • Gość: Sylla Re: jaja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.05, 15:53
                    a ja mam ZUS 250 zł, ksiegowa za 60, zdrowoltne za 140 i swiety spokoj!
                    Zarabiam na czysto 7000 w Warszawie. Po odkliczeniu rzeczy wyzej wymienionych
                    latwo policzyc ile mi zostaje.
                    Wiec trzeba tylko umiec myslec....

                    pozdrawiam.
                    • Gość: zdziwiona Re: jaja IP: *.chello.pl 22.11.05, 19:55
                      a podatek dochodowy?
                  • Gość: Milady Re: jaja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.05, 01:20
                    ponieważ na własny rachunek oznacza, że pracownik NIE MA ŻADNYCH PRAW!!!!!
            • Gość: tooloo Re: jaja IP: *.chello.pl 23.11.05, 20:07
              Ja też byłam na czymś takim dawno temu i też chodziło o karnety ale nie wiem
              czy do teatru. Ale rozmowa była w porzadku, zostałam wybrana, poszliśmy w
              miasto i pajacyki były dopiero wieczorem. Ja nie chciałam tańcować. Ja miałam
              wreażenie że to jakaś sekta, bo nie chcieli mnie puścić do domu. Jak wyszłam to
              więcej się nie pokazałam....
            • Gość: KSW Re: jaja IP: *.pl / *.pronets.pl 11.12.05, 17:01
              HE HE!! TO JA KIEDYŚ W TELE 2 ZACZALEM PRACE JAKO PH-OWIEC HE HE!!! WIEM WIEM
              BYLEM NAIWNY ALE COZ... DZWONIE BO BYL TYLKO NR TELEFONU I BABKA MOWI ZE MAM
              PRZYJSC NA SPOTKANIE Z PREZESEM I DOWIEM SIE WSZYSTKIEGO NA MIEJSCU.. OK
              POJECHALEM: OWSZEM IMIŁĄ ROZMOWA Z JAKIMŚ BUCEM PRZED 30 KĄ, KTÓRY CAŁY CZAS
              WTRĄCAL SIE W MOJĄ ROZMOWĘ I WCISKAL MI , ZE SKĄDŚ MNIE ZNA I, Z E STUDIOWAŁ
              TEZ NA MOIM WYDZIALE I MIESZKAŁ NA MOIM OSIEDLU... CÓŻ.... PÓZNIEJ PRZYSZŁĄ
              JAKAŚ "FIONA ZE SZREKA" KTÓRA MIALĄ MNIE WYSZKOLIĆ I WDROZYC. POWIEDZIALA ŻE
              MAM PRZYJŚC JUTRO........PRZYSZEDŁEM I CZEKAM W POCZEKALNI.. NAGLE PO 10
              MINUTACH DO NIEJ WTARGNĘŁO CHYBA 30 TYPKÓW OKOŁO 20 LAT W BIAŁYCH KOSZULKACH I
              SPODNIACH OD KOMUNI ŚW I TANICH KRAWATACH I WBIEGŁO TO STADO DO GÓRY NA PIĘTRO.
              PRZYSZŁĄ MOJA "PRZEŁOŻONA" I ZABRAŁĄ MNIE TEŻ TAM..... NO I ZACZĘŁO SIĘ!!! ::
              WSZYSCY STALI W JAKIEJŚ HALI I POMIĘDZY NIMI CHODZIŁ TEN " PREZES" DZWONIĄC
              DZWONKIEM TAKIM JAKI MA KSIĄDZ W KOSCIELE ( CHYBA TEŻ GO MU ZAROMBAŁ Z
              KOŚCIOLĄ) I DZWONI JAK POJE..Y!! INNI STOJĄ W KÓŁKO I KALSZCZĄ I BUCZĄ
              WYKRZYKUJĄ NA ZMIANĘ " ILE DZWONÓW SPRZEDALI" - CZYLI ILE SPRZEDALI UMÓW
              TELEKOMUNIKACYJNYCH, I NAWZAJEM PRZYBIJAJĄ SOBIE PIĄTKI!! NAGLE "PREZES" MÓWI
              CISZA!!! I PRZESTAJE DZWONIC.....I TYM CO MIELI NAJWIĘKRZY OBRÓT, PRZYBIJA
              OSOBISCIE PIĄTKĘ ( W NAGRODĘ) OKU............WA!!!!! MYSLĘSOBIE JAKAŚ SEKTA
              CZY CO? ALE DALEJ STOJE BO TO BYŁO SMIESZNE!!! PÓŻNIEJ PUŚCIŁ JAKIEŚ DICHO I
              WSZYSCY ZACZĘLI BIEGAC JAK NA WF-IE DOOKOŁA SALI, JA TEZ NIESTET ( DAL
              BEKI.... )POZNIEJ MOJA "PRZEŁOZONA" ZABRAŁĄ MNIE W TEREN CZYLI AKWIZYCJA
              NAJBARDZIEJ BEZCZELNA!!! CIĄGAŁĄ MNIE PO JAKIŚ NAJGORSZYCH PATOLOGICZNYUCH
              DZIELNICACH NO I CO?? SPRZEDAWALĄ W 3 GODZINY ZAWARŁĄ 12 UMÓW... PODZIWIAM JĄ
              NO ALE TO NIE DLA MNIE..... ALE UBAWIŁEM SIE EXTRA!!!
              • Gość: agmaa Re: jaja IP: 80.48.73.* 11.12.05, 18:31
                Popłakałam się ze śmiechu-przede wszystkim ten dzwonek;)
              • Gość: ola Re: jaja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.06, 17:09
                też byłam na takiej rozmowie. dzwoneczki itp a do tego zaproponowali 2
                tygodniowy okres "szkolenia"(czyli chodzenia po domach żeby sprawdzili czy się
                nadajesz) i jak coś to potem umowa zlecenie.a kiedy chciałabym zrezygnować z
                tego szkolenia to płacę karę 50 zł!!!cały czas sie ogłaszają w gazetach.moim
                zdaniem co 2 tygodnie wymiana składu i tak ludzie im robią kaskę podpisując
                umowy a nie amjąc z tego nic...no poza przejściem szkolenia
                najgorsze jest to, że ludzie na to idą i wierzą tym oszustom
                ja zrezygnowałam i wyszłam
                ale napatrzyłam się na to wsyzstko to faktycznie jak sekta pozdrawiam
            • Gość: mala Re:akwizycja - no comment IP: *.chello.pl 14.06.06, 13:49
              Też byłam kiedys na ciekawej rozmowie :):) W ogłoszeniu pisali, że poszukują
              młodych osób najlepiej studentów do pracy biurowej, dogodne godziny pracy i
              możliwość awansu. Cóż był to początek mojego szukania pracy i nie widziałam w
              tym ogłoszeniu nic podejrzanego, zostałam zaproszona na rozmowe na której
              zaproponowano mi 2 stanowiska do wyboru, już dokładnie nie panietam jakie to
              były ale jedno na miejscu a drugie lepsze tylko, że musiałabym dojeżdżac kawałek
              do siedziby - to była lepsza oferta bo większe szanse na rozwój hehehe. Ja
              wolałam prace na miejscu i jak im o tym powiedziałam to byli zdziwieni, ale
              zaprosili mnie na następny dzień. Coś oczywiście cały czas mi nie dawało spokoju
              , ale poszłam na drugi dziń i czekało ze mną 4 osoby w takiej samej sytuacji jak
              ja... Powiedzieli nam , że jedziemy do innej miejscowości gdie jest siedziba
              firmy i powioedzieli byśmy wsiadali do samochodów, oczywiście nie wsiadłam tylko
              wkurzyłam sie i podeszłam do jednego z organizatorów "wycieczki" i wymusiłam na
              nim powiedzenie o co w tym wszystkim chodzi... Zabierali nas do miejscowości
              odległej o 60 km gdzie mieliśmy sprzedawać na ulicy jakieś lipne towary, a jeśl
              komuś by się nie spodobało to na miejscu to musiałby wracać do domu na własną
              rękę!!!! Rozumiecie!! Powiedziałam im co myślę o oszukiwaniu i odóciłam sie i
              wróciałam domu! Powiec wam ze nienwidze kłamstwa i potrafią mnie tacy ludzie
              dporowadzi do pasji. W każdym razie po moim krótkim wywodzie nie byli w stanie
              słowa z siebie wydobyć - dobrze im tak! Reszta osób (te 4 które tam były ze mną)
              jak usłyszały co sie dzieje, od razu wysiadły z aut i zrezygnowały z "wycieczki".
              Pozdrawiam i przestrzegam
      • piaget11 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 15.09.05, 10:46
        ok. jeszcze jedna:
        pani maglowała mnie prawie godzinę, czytała pytania z kartki (chyba z 6 stron
        A4) i wpisywała odpowiedzi - żenada. I zabiła mnie pytaniem "jaki jest pani
        kodeks moralny?"
        matko ! firma z Konstancina Jeziorna
        • Gość: Mała Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.net-serwis.pl 15.09.05, 10:56
          Ministerstwo Skarbu Państwa - rozmowa trwała 3,5 minuty - nie muszę chyba pisać czemu tak krótko - a przede mną dziewczna wyszła chyba jeszcze szybciej

          Komenda Stołeczna Policji - kobitka przede mna czekała 2 godziny i zrezygnowała - mieli takie opóźnienie ;)

          Solid Security - rozmowy prowadziła asystentka i nie wiedziała o co pytać

          Bank Millenium - kiepskie merytorycznie pytania - brak obiecanej informacji zwrotnej
          • Gość: Bezrobotny Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.chello.pl 09.12.05, 14:55
            Jeszcze lepiej było w Urzędzie Marszałkowskim, po co oni bawią się w te pseudo
            konkursy, szkolo liczy się tylko kogo znasz... Jerst jeden ustawuiony kandydat,
            reszta to tgz "Wypełniacze", sama rozmowa trwa około 5 min, Panie się
            spóźniają, a przed rozmową rozmawiają słodko ze swoim faworytem....tragedia
        • Gość: tar Re: IP: *.stk.net.pl 01.08.06, 21:06
          heheh chyba domyslam sie co to za firma.bodjaze maja oddzial w jednym z miast na
          dolnym slasku?czyz nie?:)tez odczulam taka rozmowe -prowadzona w ten sam
          sposob-jako żenadę.pytania z "dupy wzięte".no ale coż.heheh
      • Gość: karol Re: Inco-Veritas żenada IP: *.crowley.pl 15.09.05, 11:22
        przejechałem się na rozmowie w Inco-Veritas
        gdzieś na zadupiu na Dolnym Śląsku (jako ph)

        jechałem ok.400 km w dzień wolny od pracy,
        w "komisji" zasiadło chyba 5 osób, w pomieszczeniu
        było koszmarnie zimno, a zapytano mnie m.in.
        "proszę mi sprzedać piękne jabłko" :P
        a firma handluje chemikaliami i mat.budowlanymi m.in.
        i trzeba sie troszkę produktowo przy sprzedaży wykazywać,
        a nie "jabłkowo", co nie omieszkałem wytknąć :PPP

        dyrektor nie miał w ogóle koncepcji pracy przedstawiciela
        handlowego,potrzebny był im chyba człowiek "robiący" sprzedaż
        własnym sumptem ,a "my ci ewentualnie coś odpalimy jak sprzedasz"

        no i oczywiscie żadnego telefonu po rozmowie, nawet "dziękuję, że sie
        Pan fatygował tyle km,ale niestety jest ktoś lepszy etc"

        a niby firma poważna,z ustabilizowaną pozycja na rynku
        żenujące
        • Gość: ixi Re: Inco-Veritas żenada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 14:29
          Na stanowisko handlowca to podstawowe pytanie "sprzedaj mi to jabłko, te
          zapałki, tą kartkę". Dobry handlowiec musi potrafić wszystko sprzedać. TO TY
          CHYBA NIE MASZ DOŚWIADCZENIA W TEGO TYPU ROZMOWACH
          • Gość: karol Re: Inco-Veritas żenada IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.05, 13:04
            po pierwsze nie krzycz bo nie mam 10 lat
            po drugie mam liczne doswiadczenia handlowe w firmach miedzynarodowych,
            i tylko o niskim poziomie pytających świadczą takie pytania;
            można je zadawać osobom bez doświadczenia handlowego,które uważają,
            że sprzedaż to nic trudnego

            jeśli uważasz,ze dobry handlowiec to taki który potrafi wszystko sprzedać
            to się mylisz
            w rozmowie handlowej sprzedajesz przede wszystkim siebie, reszta jest tylko
            skutkiem tej sprzedaży

            ludzie którzy w rozmowie handlowej sprzedają produkty są conajwyżej tylko
            dobrymi akwizytorami, do handlowca jeszcze daleka droga

            • Gość: meg Re: Inco-Veritas żenada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 14:38
              W rozmowie handlowej sprzedajesz przede wszystkim KORZYŚCI... PZDR
      • lusia023 Zagrożenie nowymi pracownikami ;-) 15.09.05, 11:37
        Na jednej rozmowie kwalifikacyjnej pani mniej wiecej w połowie przerwala mi
        wypowiedź i zapytała "czy moje paznokcie są prawdziwe czy sztuczne?"
        odpowiedziałam ze prawdziwe, na co ona z wielką złoscią w oczach i głosie, ze
        ona zawsze marzyła o takich a tymczasem co tydzień musi wydawać ileś tam -nie
        pamiętam ;-)- i sobie doprawiać.Przyznam ze zatkało mnie ale to nie był koniec
        bo dodała, że tak szczerze mówiąc to ona nie chce tutaj w pracy zbyt ładnych
        dziewczyn bo ona jest panną i chce mieć sznsę na znalezienie faceta.Tu mnie
        zamurowało ;-))) ale uspokoiłam ją ze ja napewno nie będe w pracy szukała
        faceta i ze juz mam w ogóle jednego od 2 lat i narazie mi wystarczy.
        Za 2 godzinki jadłam obiad w lokalu i spotkałam dziewczynę, ktora była umówiona
        na to samo spotkanie po mnie i ona miała to samo dziwne wrazenie że pani
        rekrutująca czuła sie zagrożona i że w ogóle nie interesowala sie
        doswiadczeniem i kwalifikacjami a makijażem i ubiorem.
        hmm......więc po co w końcu te zdjęcia w CV?Przecież widzieli ze nie jesteśmy
        najbrzydsze.Dlaczego przeszłyśmy do kolejnego etapu?Moze myślała że to tylko
        retusz ;-)
        • renata0 Re: Zagrożenie nowymi pracownikami ;-) 15.09.05, 14:45
          wysłałam swoje papiery do fundacji FLANDRIA Bydgoszcz
          przez dwa tygodnie szkoliłam sie u nich, za darmo oczywiscie. Okazało sie że
          spełniam ich oczekiwania i na koniec powiedzieli, że mnie zatrudnią od 1-wszego.
          Minął pierwszy - zadnego odzewu, dzwonie : sekretarka nic nie wie, bo nie ma
          pani Prezes, Pani prezes była nie uchwytna (chyba tylko dla mnie) , mam ochote
          ich obsmarowac w prasie jak mnie zrobili w "jajo" !!!!!!!!!!!!!!! dwa tygodnie
          chodziłam do nich po co? tania siła robocza? po co mnie szkolili? po co
          przygotowywali i gadali wokoło jak ktos przyszedł, że szkolą nowego pracownika
          do Bydgoszczy!
        • Gość: rekruter Re: Zagrożenie nowymi pracownikami ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.06, 19:13
          Niestety to jest czestym powodem dyskwalifikacji kandydata. Mielismy klienta,
          firma francuska otwierajaca oddzial w Polsce, nowy "szef" szukal pracownikow.
          Dziwilismy sie, ze wielu bardzo dobrych odrzucil. Kiedys przyjechal jego szef z
          Francji i tez sie dziwil, ze pracownicy, ktorych zatrudnil byli raczej
          sredniakami. Opowiedzielismy mu o innych, odrzuconych kandydatach to sie
          podrapal w glowe;)
      • emtyl Uwielbiam.... 16.09.05, 13:37
        ....uwielbiam...rozpływam się ..gdy słyszę pytanie pt:
        Proszę opowiedzieć coś o sobie...
        Jak wy reagujecie na takie słowa?
        Moim warunkowym odruchem jest..wstanie, ukłonienie się i wyjście..
        • Gość: Indy Re: Uwielbiam.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 13:49
          Ja mówię, że mam żonę, dwa koty i zepsuty telewizor.
          I w tym momencie to rekrutujący nie wie, co na to powiedzieć, a nie ja;-)))))
        • Gość: karol proszę coś o sobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.05, 13:12
          dla mnie to najlepsze pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej,
          możesz wtedy pokierować rozmową własnie Ty, mówiąc to co Ty chcesz,
          uważnie obserwujac pytającego,co go naprawdę zainteresuje w twojej wypowiedzi
          (zachowania niewerbalne),najlepiej znaleźć np.wspólne zainteresowania , jakiś
          inny temat i na tym koniu jechać al fine :-)
      • Gość: beetty1 Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: 82.177.97.* 16.09.05, 15:28
        No właśnie - też jestem ciekawa jak reagujecie na takie pytania. Ja mówię:
        Urodziłam się w "xxx" i tutaj mieszkam, skończyłam takie a takie szkoły a
        przebieg pracy zawodowej napisałam w CV. Wiem, że chodzi im o to, by samemu się
        wygadać z kim się mieszka, ile ma się dzieci itp. A ja specjalnie tego nie
        mówię i obserwuję, jak oni się zachowają, jak nie usłyszą tego, co chcieli...
        • Gość: Indy Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 15:39
          Albo pytanie jeszcze - moim zdaniem - ciekawsze: "Dlaczego chce PAn/Pani
          pracować akurat u nas?"
          Kiedyś, po kilku rozmowach jednego dnia, odpowiedziałem "a dlaczego nie?".
          I właśnie w tej firmie pracuję do dzisiaj;)))
          • Gość: Magda Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.05, 23:41
            Indy!
            Świetny tekst! "Mam żonę, dwa koty i zepsuty telewizor" :)
            Padłam ze śmiechu pod biurko - tych ciemniaków niektórych trzeba właśnie tak
            traktować. Strzał w 10!!!
            • Gość: Indy Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 10:43
              Magda.
              Jak zadają głupie pytania, to dostają głupie odpowiedzi;-)
              A przynajmniej po ich reakcji można się zorientować, z kim ewentualnie miało by
              się pracować.
              Poza tym, czasami niech to oni nie wiedzą co powiedzieć;))))))
      • Gość: joker Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.szczecin.mm.pl 17.09.05, 13:41
        Castorama szczecin ku słońcu

        Umówiłem się na rozmowe kwalifikacyjną na godzine 13.00.Przyszedłem tam o
        godzinie 12.55 do punktu obsługi klijenta ( pewnie jakieś 5 min zajeło by
        przyjście kierownika ).No więc w POK przedstawiłem się i powiedziałem w jakiej
        sprawie przyszedłem, oni mi kazali czekać i tak czekam 10,15 min, potem kazali
        mi wejść do pokoju i usiąść.Tam siedziały takie dwie modelki, które malowały
        sobie paznokcie, zadawały mi typowo psychologiczne pytania, było widać że się
        nabijają, a mi chodziło tylko aby sobie dorobić na kasie bo studiuje zaocznie,
        wystarczyło nawet pół etatu, a rozmowa wyglądała tak jak bym się starał o
        stanowisko dyrektora.Jedna przerywała drugiej, sypały się pytania, ciągle
        analizowały, noga na nodze i uśmiech do góry.Potem mi podziękowali i
        powiedzieli że zadzownią, zadzwonili że "przykro nam", no OK, trudno nie udało
        się.

        Castorama Szczecin ul.Południowa, staram się o pół etatu na kasie, za i tak
        śmieszną pensje.

        Po 20 min przychodzi jaśnie szanowny kierownik działu budowlanego i siada ze
        mną, już na pierwszy rzut oka czuć antypatią, razem siadamy, po zadaniu 1500
        pytań o przewozeniu taczką betonu żegnamy się, a ja chce tylko kasować na
        kasie?.Człowiek był cholernie niesympatyczny, skąd oni takich ludzi biorą?, a
        był taki pewny siebie - widać że sztucznie, miał się za niewiadomo kogo.
        Oczywiście zadzownili po paru dniach i powiedzieli że "przykro nam".

        I dobrze, po miesiącu pracuje w innej firmie jako sprzedawca i zarabiam więceh
        i praca mi się podoba a co ważne wszystko moge pogodzić ze szkołą i wszyscy są
        ze mnie zadowoleni a ja ze wszystkiego.
        • Gość: KSW Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.pl / *.pronets.pl 11.12.05, 17:35
          TO I TAK DOBRZE ZE ZADZWONIŁ!!!!
      • Gość: aga Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.05, 20:13
        rozmowa na stanowisko ph w firmie Storck,po pierwszej rozmowie w Gorzowie(w
        miare normalnej)zadzwonili ok.21,że mam być nazajutrz o 10 w Warszawie.na
        miejscu oczywiście 15 minut czekania na dyra generalnego i pierwsze pytanie po
        co pani tu dzisiaj przyjechała...rece mi opadły.najbardziej mnie wkurzają
        pytania w stylu proszę wymienić jakie marki produkuje nasza firma,chyba myślą,że
        mają do czynienia z debilami
      • Gość: STAR FOODS Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: 213.241.40.* 20.09.05, 11:42
        Stanowisko PH. Pani rekrutująca stwierdziła że jestem osobą nie odpowiedzialną
        gdyż będąc kiedyś 3 miesiące bez pracy nie zatejestrowalam się jako bezobotna.
        Układanie domków z zapałek i słomy. Seria pytań o dzieco, kto będzie zostawał
        jak się rozchoruje, co robi mój mąż, jakie plany macierzyńskie. Podziękowałam
        za poświęcony mi czas i powiedziałam że nie jestem zainteresowana pracą w tej
        firmie.
      • Gość: Ann Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: 82.160.53.* 20.09.05, 12:02
        ALBA w Chorzowie; pytania poniżej pasa, jak u większości z Was, a na koniec
        propozycja finansowa - PLN: 1000,- brutto plus wypracowana prowizja
        • krysiulka ALBA W BYTOMIU-nigdy!!!! 18.10.05, 22:54
          Dwóch ze mna rozmawiało. Jak jednemu zadzwoniła komórka, to drugi walnął do
          mnie "a z pani to już stara d**a jest". Miałam wtedy 24 lata, studiowałam na
          drugim fakultecie...
          Wtedy nie wyszłam, dziś facet oberwałby w swój świński ryj (przepraszam świnie,
          nasze żywicielki...)
        • Gość: brrrr Re: IP: *.stk.vectranet.pl 04.08.06, 14:23
          o kurde, ja wczoraj tez byłam na rozmowie -i również mi zaproponowali 1000 zł
          brutto +prowizja.az mi szczęka opadła jak to usłyszałam-a wcześniej się
          chwalili, że są firmą z długoletnia tradycją.no coż-powiedziłam im, że właściwie
          chce zarabiać 50 tyś na rękę i chyba ich na mnie nie stać hehehe..może troche
          chamsko-ale gościu mnie wnerwił bo cały czas lustrował mnie z góry do
          dołu-miałam wrażenie że jego oczy dostaną zeza tak mi się patrzył w
          bluzkę.dupki.phiii-toż to firma z długoletnia tradycją.
      • Gość: karola Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 12:06
        Tak naprawdę nie przeżyłam części tego, o czym tu napisaliście, ale byłam
        kiedyś na rozmowie, na którą potencjalny szef się spóźnił, ja marzłam skulona w
        hallu. Następnie wpuścił mnie do malutkiego kantorka, który był
        jego "gabinetem," posadził i zaczął grzebać w papierach. Cisza. Papiery szur
        szur. Cisza. Szur. Grzeb. Chrząk. Po dłuższej chwili: "nooooo, niech pani o
        sobie mówi, noooo!" YYY więc zaczynam coś mówić, bez składu, bo nie byłam na
        coś takiego przygotowana. Nie wiem, o czym najpierw - wykształcenie czy kursy,
        itd. Widzę, że facet w ogóle mnie nie słucha, grzebie dalej w tych papierach.
        Rozgląda się po pokoiku, chrząka, smarka, patrzy na zegarek. To był po prostu
        koszmar. Co dziwne, na koniec zaproponował mi tę pracę, ale na szczęście nie
        musiałam w rezultacie jej przyjmować, bo na drugi dzień znalazłam sobie coś
        innego.
        • Gość: frodo Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 08:59
          to ze w szpitalach nie ma standardów to chyba wszyscy wiedzą :)
      • Gość: bezrobotna Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 12:20
        Szukam pracy od kilku mcy:( i nic. Byłam na kilku rozmowach.. i nic.
        Na ostatniej facet sam przyznał, że nie umie formułować pytań (!!)-zadawał
        pytania dot. ich wewnętrznych zwyczajów, procedur - skąd miałam to wiedzieć??
        Na innej rozmowie dyr. mowi - w sumie nie wiem, po co panią tu zaprosiłem.. ma
        pani za wysokie kwalifikacje na to stanowisko, poza tym nie bedzie pani pasowala
        do zespolu, w ktorym są sami męzczyzni.
        Inna akcja - aplikowalam na kierownika oddzialu, zaproponowali mi prace agenta
        ubezpiecz.
        pomijając oczywiscie pytania o stan cywilny, o dzieci, o plany macierzyńskie a
        np zero pytań dot. chęci dalszego kształcenia. Raz nawet usłyszałam: szkoda, że
        pani jest kobietą.
        Tez zaczynam żałowac

      • strawberrycream solid security 20.09.05, 12:32
        .. przestrzegam przed pracą w tej firmie...lepiej szukać coś innego niz tam
        siedzieć..
        • Gość: sim Marketing Polska IP: *.icpnet.pl 20.09.05, 13:32
          czy jakoś tak- w Bydgoszczy.
          Odpowiedzieli na moje ogłoszenie, rozmow atelefoniczna- podpytali czym sie
          zajmowałam i takie tam- zaprosili na rozmowe na drugi dzień.
          Pojechałam- w siedzibie firmy około 1 osób w jednym pomieszczeniu- siedzimy i
          czekamu na jakiegos kierownika. Kierownik przychodzi i zaczyna ściemniać- że w
          tej firmie trzeba pracować, a nie przekładać segregatorki jak to wszyscy
          wszędzie robia. Warunki zaproponowane tragiczne- dzwonienie do potencjalnych
          klientów w systemie 2zmianowym- najpierw umowa zlecenie a po pół roku może coś
          więcej- to tytułem wstępu- przerwa- kieras zapowiedział, że jak ktoś nie czuje
          się na siłach to w przerwie może wyjśc- wyszłam jako jedyna z wielkim uśmiechem
          na twarzy- dawno się tak nie ubawiłam.
          W ten sam dzień miałam drugą rozmowę po której dostałam pracę.

          Pozdrawiam i życzę wszystkim szukającym powodzenia.

          Moja rada jest taka: jak ktoś się zachowuje jak kretyn spytać wprost jak się
          nazywa, czy można zapisać nazwisko i jakie właściwie stanowisko w firmie
          zajmuje- najlepiej niech da wizytówke. najlepiej robić to na początku rozmowy-
          rekrutujący boją się takich zachowac i można ich troszke utemperować już na
          samym początku.
        • Gość: trisu Re: solid security IP: *.jmdi.pl 21.09.05, 17:58
          Napisz coś więcej, bo właśnie prowadzę z nimi rozmowy w sprawie współpracy. Co
          takiego jest nie w porządku?
        • Gość: nitka Re: solid security IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 09:34
          hej a mozesz mi powiedziec na jakim stanowisku pracowales i dlaczego warunki
          byly az tak straszne?
      • annis1974 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 20.09.05, 13:55
        Parę lat temu szukając pracy chodziłam na każde spotkanie, jakie mi się
        nawinęło. Byłam między innymi w firmie, która poszukiwała ankieterów. Nie
        pamiętam niestety nazwy, ale w moim mieście miała ona tylko tymczasowe biuro.
        Na rozmowie wypytano mnie o wykształcenie, zainteresowania, stan rodzinny
        oczywiście, oczekiwania w stosunku do zarobków, itp. Kiedy zapytałam, na czym
        dokładnie ma polegać ta praca, pani, która ze mną rozmawiała odpowiedziała, że
        to zbyt dużo do opowiadania i najlepiej jeśli jutro z samego rana pojadę z
        jednym z "ankieterów" w trasę. Zgodziłam się, ale po wyjściu z tego biura
        spotkałam moją dawną koleżankę i okazało się że ona tam pracuje i bynajmniej
        nie jest "ankieterem" tylko oczywiście akwizytorką... poduszek masujących za 70
        zeta. Ankieta to przykrywka. Pogratulowałam sobie naiwności. Na przyszłość
        wiedziałam już, że tego typu oferty można sobie ze spokojnym sumieniem
        odpuścić. Żeby wszystko było jasne: nie mam nic przeciwko akwizytorom, ale sama
        nie chciałabym się tym zajmować.
        • annis1974 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 20.09.05, 14:02
          Kolejny przykład z bardzo bliskiej przeszłości. Warsztaty Terapii Zajęciowej w
          niewielkiej miejscowości xxx, składałam tam CV na terapeutę. Oczywiście było
          duże zainteresowanie, zostałam zaproszona na rozmowę, ale okazało się że na tę
          samą godzinę zaproszono kandydatów na wszystkie oferowane etaty, począwszy od
          sprzątaczek. Jako kandydaci na terapeutów mieliśmy być odpytywani na samym
          końcu. Czekałam 4 godziny, aby dowiedzieć się, że jest jeden malutki problem -
          moje wykształcenie i doświadczenie nie pokrywa się z potrzebami WTZ na
          jakiegokolwiek terapeutę. Można było mi to od razu powiedzieć przez telefon,
          zamiast zajmować mi cały dzień. Wszystko było dokładnie opisane w CV.

          annis
          • organza77 Re: 20.09.05, 14:15
            Rozmowa odbyła się w Związku Gmin Żydowskich. Z pierwszej ręki /brata
            narzeczona pracowała tam jako sekretarka/wiedziałam,że jestem najlepszą
            kandydatką. Rozmowa kwalifikacyjna była w języku polskim i angielskim- pytania
            były zadawane naprzemian-po polsku,po angielsku.
            I cóż- ostatnie pytanie i ostatnia odpowiedź przeważyła,że moja kandydatura
            przepadła
            "Właściwie, jaki jest Pani stan cywilny- bo to nie zostało wskazane w cv /nie
            mam w zwyczaju podawać tego do wiadomości/"
            "Panna, bezdzietna"
            "Uuuu, jaka szkoda- ma Pani nieuregulowaną sytuację rodzinną, (?!?!?!?!)bardzo
            nm przykro .... ale wie Pani... "

            - Bez komentarza -
            • Gość: bezpracy Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 14:28
              a ja nie mogę znaleźć pracy m.in. z tego względu, że jestem po rozwodzie (nie
              mam dzieci) więc moja sytuacja też jest "niestabilna" (raz powiedziano tak
              wlasnie, dosłownie)
              • Gość: doro11@gazeta.pl Re:koszmarne interview IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.06, 22:17
                HAHAHAA no czytam to a że mam swoje lata to i doświadczenie dużeeeeeeee jeszcze
                nigdy nie udało mi się dostać pracy z ogłoszenia bo byłam:za młoda,za mała,nie
                wyglądałam groźnie(!)może się będę rozmnażać i co wtedy?jak się rozmnożyłam
                przestałam być dyspozycyjna,niestety jestem kobietą a oni tylko młodych
                mężczyzn...za małe kwalifikacje,za duże,brak własnego samochodu,brak jeszcze
                jednej umiejętności a 7 kursów skończone to jeszcze trzeba się doszkolić i
                nikogo naprawdę to nie interesowało czy jestem pracowita,uczciwa i takie tam
                brednie....teraz jestem za stara i zazdroszczę Wam młodym a jak czytam że ktoś
                ma dość bo szuka pracy 3mies.to hahaha...u nas ludzie biorą pracę za
                500zl.jeśli mają szczęście takową dostać ale większość już wyjechała lub
                właśnie wyjeżdża bo stwierdzili że"tam"za tą samą pracę dostaną np.5000 i są
                traktowani bardziej po ludzku...aha i uwielbiam słowo "wolontariat"tj.super
                praca dla osoby która ma już np.27 lati własną rodzinę normalnie świetny żart
                hahahahaha.
      • Gość: se Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 15:56
        Royal Collection - stanowisko: kierownik sklepu/ kierownik Hugo Boss

        na początku wszystko ok, wprawdzie rekrutujący pan trzy razy zmieniał termin
        spotkania, ale zawsze uprzedzał odpowiednio wcześniej

        Potem spotkanie: w sklepie, w centrum handlowym, na 10:00

        przychodze punkualnie - sklep zamkniety, wisi kartka "dziś od 11". Ok. czekam
        pod drzwiami 15 minut, nikogo nie ma. Dzwonie, pan zdziwiony ze dopiero teraz.
        Ale jeszcze jest dobrze. Przychodzi w towarzystwie podstarzałego pana.
        Przedstawiam się, podaję rękę, pan rekrutujący przedstawia się, drugi pan nie
        mówi nic. Idziemy do kawiarni.

        Panowie zamawiają sobie kawę. Ja nie bardzo wiem jak się zachować - więc nie
        zamawiam. Rekrutujący ładnie wygląda i to w zasadzie wszystko. Drugi pan
        zaczyna opowiadac o swojej ciężkiej pracy. I że w Polsce jest bardzo zła
        koncepcja urbanistyczna. Oraz że ludzie w jego firmie bardzo się nie lubią.

        Wreszcie pada pytanie - jaki jest moim zdaniem powód tej złej atmosfery w
        sklepach? Jestem nieco zaskoczona, ale jako psycholog z wykształcenia podaję
        kilka prawdopodobnych powodów. Pan przerywa niemal po każdej mojej wypowiedzi.
        W koncu pyta kolegi "a pani na jakie stanowisko"? Kolega rekrutujący odpowiada.

        Pan opowiada dalej o koncepcji urbanistycznej, oraz jakie ona powoduje
        niesnanski wśród sąsiadów na osiedlach. Następnie padają stwiedzenia "ja też
        jestem trochę psychologiem" (moje ulubione, zawsze mam ochote odpowiedzieć że
        ja jestem tak trochę chemikiem oraz weterynarzem).

        Na końcu pan z rozbrajającą szczerością mówi, że on nie wie czy ja się nadaję,
        bo to ja powinnam wiedzieć. Proponuje mi tydzień próbny. Pytam o warunki - pan
        parska śmiechem. Wreszcie postanawiam wyjść. Grzecznie dziękuję za rozmowę,
        panowie nie raczą wstać od stolika.

        PS Starszawy pan był właścicielem/ szefem.
        • Gość: tralala Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 20.09.05, 23:07
          wiecie co jak slysze albo czytam o takich sytuacjach to mi sie niedobrze robi.
          jak mozna tak ludzi nie szanowac? jak mozna nie szanowac czyjegos czasu,
          pieniedzy osoby bezrobotnej ktora szuka pracy, nerwow, stresu i jak mozna nie
          miec taktu?? czy osoby rekrutujace, wogole maja jakiekolwiek sumienie badz
          rozumek? chyba nie. a wogole wiekszosc rekrutujacych nie ma o tym pojecia o
          kuluturze osobistej i manierach nie wspomne.
        • Gość: lokos Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.crowley.pl 23.09.05, 14:22
          o matko, teraz pobiłaś wszystkich !
        • Gość: zła Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.chello.pl 05.02.06, 01:17
          I jak w tym kraju ma być dobrze skoro takie prostactwo się szerzy ?!!! To woła
          o pomstę do nieba, pieniądze już naprawde uderzają tym sku..elom do tych
          pustych łbów! Ja jeszcze bym im powiedziała co o nich myślę, niech mają
          świadomość swojego zachowania buraki pieprzone!
      • Gość: Germanos Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.trynek.gliwice.pl 21.09.05, 15:19
        Germanos Gliwice

        Dostałam kiedyś cynk,że kierownik salonu Germanos w Gliwicach poszukuje
        dziewczyny na stanowisko sprzedawcy. Zaniosłam papiery i po ponad miesiącu
        kazano mi się stawić już do pracy.
        Po całym dniu obserwacji charakteru takiej pracy, dostałam "prikaz" czego
        powinnam się nauczyć do końca tygodnia (taryfy Ery i ceny telefonów). Kierownik
        miał skontaktować się z kadrową, aby podpisać ze mna umowę, zapoznał mnie z
        zakresem obowiązków, dostałam papiery wewnątrzfirmowe oraz firmowa koszulę,
        czyli wszystko gra.
        Nie omieszkał mi też powiedzieć,że za dwa dni zjawi się koordynator lokalny
        Germanos i należałoby salon jakoś ogarnąć. Także, ja nastepnego dnia szorowałam
        (dosłownie!) lokal, który nie był sprzątany od świąt, całe szczęście tych
        wielkanocnych (rzecz miała miejsce w lipcu).
        Oczywiście następnego dnia o koordynatorze ani widu ani słychu, a ja dostałam
        "wolne do końca miesiąca". Miano się ze mna skontaktować, a te parę dni w
        salonie, to jedynie praktyka (praktyki ze sprzątania nie potrzebuję).
        Po upływie paru tygodni i kilku telefonach z mojej strony, zobaczyłam, że w
        salonie jest już inna dziewczyna.
        Historia jak wiele i nawet bym o niej nie pisała, gdybym nie zauważyła parę dni
        temu,że tamtej dziweczyny już nie ma, a na jej miejsce przyszły nowe.
        Tak więc, przestarzegam przed tym "lokalem", no chyba, że ktoś lubi sprzatać za
        frajer.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka