Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dlaczego pracujemy w budżetówce?

    IP: *.chello.pl 08.01.06, 10:59
    Od dwóch lat pracuję w budżetówce (moja pierwsza praca). Lubię to, co robię,
    wiem, po co to robię i dla kogo, wiem, że to ma sens i od czasu do czasu
    przynosi nawet pozytywne efekty. Poza tym mogę dorabiać do woli, mam
    fantastyczną atmosferę w pracy itd. itd.
    ALE: moja praca wyceniona jest na niecałe 900zł/netto (to chyba najważniejszy
    problem), nie mam żadnych możliwości formalnego rozwoju zawodowego (bo
    "nieformalnie" rozwijam się przecież każdego dnia:) + ten straszny klimat pań
    Halinek, Bożenek, panów Kaziów, którzy przychodzą w brzydkich swetrach do
    pracy i jedzą kanapki z ćwikłą... brrr...
    Pytanie do wszystkich pracowników budżetówki:
    - dlaczego w niej pracujecie?
    - jak długo jeszcze planujecie?
    - czy jakikolwiek normalny pracodawca (czyli komercyjny) przyjmie do pracy
    kogoś, kto w budżetówce zaczynał?
    Obserwuj wątek
      • Gość: Ibelin Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 213.25.20.* 10.01.06, 09:29
        Pracowałam w budżetówce cztery lata (pierwsza praca). Z prostego powodu - nie
        mogłam zanleźć innej pracy. Atmosferka - jak w czasach głebokiego socjaliczmu,
        ludzie niekompetentni, biurokracja, imieninki. Płaca - grubo poniżej 1000 zł
        netto.
        Pracowałam z bardzo fajnymi ludźmi i widziałam, że czasami moja praca przynosi
        wymierne efekty, ma jakiś sens. Bardzo dużo się nauczyłam dzięki mojej
        kierowniczce i koleżankom z pokoju (organizacja pracy, załatwienie spraw,
        czytanie przepisów itp.), co zaprocentowało w następnej pracy.
        Kiedy już straciłam nadzieję, na zamienę pracy, bo cały czas szukałam innej i
        myślałam,że ugrzęznę w tym cholernym urzedzie do końca życia, nastapił cud -
        zmieniłam pracę. Odpowiedzienao na moją ofertę, którą wysłałam dwa lata
        wcześniej.
        Dla mojego pracodawcy (duża spółka państwowa), to że pracowałam w budżetówce
        nie było żadną przeszkodą, a nawet poewnym plusem. Chodziło o to że znam
        ogranizację pracy w duzej instytucji. To czego nauczyłam się w urzędzie - pewna
        ogólna wiedza o paracy - pozwoliła mi - na pracę w zupełnie nowej branży.
        Ze swoimi kolezankami z urzędu utrzymuję kontakt do tej pory.
        Nie uważam, że cztery lata pracy w budżetówce zostały zmarnowane. I bardzo
        doceniam swoją obecną pracę.
        Szlag mnie tylko trafia jak słyszę kedy ludzie w firmie narzekaja na zarobki -
        płace sa dobre. Chyba nie mają pojęcia ile zarabia sie gdzie indziej
        • Gość: tomeczek Przecież sama sobie przeczysz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 09:53
          Gość portalu: Ibelin napisał(a):

          > Pracowałam w budżetówce cztery lata (pierwsza praca). (...)
          > Atmosferka - jak w czasach głebokiego socjaliczmu,
          > ludzie niekompetentni, biurokracja, imieninki. Płaca - grubo poniżej 1000 zł
          > netto.

          A niżej

          > Pracowałam z bardzo fajnymi ludźmi i widziałam, że czasami moja praca przynosi
          > wymierne efekty, ma jakiś sens. Bardzo dużo się nauczyłam dzięki mojej
          > kierowniczce i koleżankom z pokoju (organizacja pracy, załatwienie spraw,
          > czytanie przepisów itp.), co zaprocentowało w następnej pracy.

          Czego się nauczyłaś od niekompetentnych pracowników??
          "Bardzo fajni ludzie" w systemie biurokratyczno-imieninkowym??
          • Gość: Ibelin Re: Przecież sama sobie przeczysz? IP: 213.25.20.* 10.01.06, 11:22
            Akurat tak się złożyło, że w dziale w którym pracowałam ludzie byli OK - akurat
            i kompetentni i mili. I nie uprawniałaśmy w swoim gronie "atmosferki"
            Co innego urząd jako całość, co innego kilka osób, na które miałam szczęscie
            trafić
            • Gość: polka? Re: Przecież sama sobie przeczysz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 11:20
              Skoro tak mało zarabiacie to z czego robicie sobie imieninki? w wielu zakładach
              imieniki poszły do lamusa.
        • Gość: Kocur Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 08:34
          Witam :)
          ja pracuje 2 lata ale też ciagle szukam czegos lepszego - mam tylko pytanie - bo
          mówisz ze ci jedna firma odpisala po 2 latach - tak z ciekawosci pytam -
          aplikowałaś na konkretne stanowisko czy po prostu wysyłałas CV jak leci do
          wszystkich i akurat ci odezwali sie po 2 latach ?

          pozdr
          • Gość: Ibelin Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 213.25.20.* 13.01.06, 10:08
            Wysyłałam jak leci do urzędy, sądy, ZUS, elektrownia, gazownia itp.
            Jak widać część takich ofert wystyłanych na chybił trafił jest przechowywana.
            Szukano osoby na konkretne stanowisko z określonym wykształceniem.
            Dodam, że rozmowa kwalifikacyjna była OK, krótko i na temat bez durnych pytań,
            dlaczego pani chce zmienić pracę, jakie sa pani zalety i wady.
            Rozmowa była w piątek a w poniedziałek dostałam odpowiedź.
            Nie przeszkadzało że nie mam dośwaidczenia na danym stanowisku - zostałam
            wprowadzonia w obowiązki przez osobę odchodzącą, co do reszty - musiałam sie
            nauczyć (przepisy, procedury)


            • Gość: Kocur Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 10:15
              dzięki za odpowiedz - ostatnie pytanie -
              wysyłałaś maile czy listy papierowe ?

              to w sumie pytanie do wszystkich:

              bo ja czasami uważam, że maila to klikniecie "delete" i pozamiatane - a na listy
              papierowe jakoś częsciej mam odpowiedzi i zaproszenia na rozmowy... jak to jest..
              może jest tu jakis pracownik HR ?
              • Gość: Ibelin Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 213.25.20.* 13.01.06, 12:40
                Papierowe, CV - ze zdjęciem
              • Gość: pracownik HR cv papierowe czy mail IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 23:07
                nie wyrzucam ani jednych ani drugich
                elektroniczne mam pod ręką zarchiwizowane wg stanowisk, do papierowych sięgam
                rzadziej...
              • l_o_k_i Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 16:10
                Do urzedow tylko papierowe.
                • lucusia3 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 07.08.06, 15:10
                  Weź pod uwagę, że często państwo pracujące w budżetówce musi dobre 15 minut szukac kartki, gdzie ma zapisane jaki ma adres mailowy. Ja bym składała na kartce.
        • Gość: flaszka@autograf.p Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.chello.pl 16.01.06, 02:48
          W budzetówce pracuje od ponad 21 lat.Niema się czym chwalić-bo pensja w tej
          branży to kpiny, chodzi o dół bo góra krzywdy sobie nieda zrobić.POZDRAWIAM
          • Gość: prawnik Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 19:25
            No to znaczy,że nigdzie ciebie nie chcą.21 lat!!!!!!?????Zresztą w sądach jest
            to samo-budżet!
        • Gość: prawnik Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 19:22
          POPIERAM!!!!!!To jest karygodne ten poziom wiedzy i organizacja pracy.Płace już
          nie są tak złe no i gwarantowane!Do tego socjalne,trzynastki,dodatki
          specjalne,odprawy,dodatki stażowe,jubileusze itp.Internet gratis.Atmosferka no
          różna.Bzdety o kodeksie etyki urzędnika.Wszystko gra.Placa dyrektora i
          naczelniczka to 4000-5ooo zł.I o co chodzi?O Polsko-tu nigdy nie będzie dobrze!
        • Gość: Myszeczka Budżetówko wróć! IP: *.chello.pl 21.08.06, 23:35
          Ja też zaczynałam w budżetówkach. Kiedy zlikwidowano mój zakład pracy zaczęłam
          pracę w zachodnich korporacjach. Bo chciałam więcej zarabiać, coś osiągnąć,
          rozwijać się. I wtedy się zaczeło- zarobki wcale nie wyższe niż w państwowych
          firmach, problemy z urlopami, problemy z dostaniem umowy o pracę, brak szacunku
          ze strony pracodawcy, wyzysk, poczucie niepewności, chora w pracy zamiast w
          łóżku...Dzisiaj mam 30 lat, pracuję w dużej amerykańskiej korporacji i
          całkowicie wypalona zawodowo wskutek wyścigu szczurów i z rozrzewnieniem
          wspominam budżetówkę.
      • Gość: GOŚĆ Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 193.28.0.* 10.01.06, 12:07
        pOPATRZ tu
        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3099558.html
        My nie mozemy dorabiać do woli: mamy zakaz


        • looney1 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 15.01.06, 18:17
          Budżetówka zmienną jest ale warunki pracy różnią nie tyle od strefy prywatnej
          co raczej wielkości firmy. NIe ma co wieszać psów na budżetówce - to bardzo
          łatwe a wielokrotnie można tam spotkać kompetentnych i uprzejmych ludzi.

          --
          O zdjęciach - rzeczowo i z kulturą
      • xystos Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 11.01.06, 16:11
        Dlatego ze z prywatnego przedsiebiorstwa ,za taka prace juz dawno by Nas na
        bruk wykopano !!!
        • Gość: Memento Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.chello.pl 11.01.06, 18:11
          A ja Ci powiem po dzisiejszym dniu, że gdybyśmy tak pracowali na swoim, jak ja
          dzisiaj w tej nieszczęsnej budżetówce, na którą wszyscy narzekają, bylibyśmy
          milionerami....
          • Gość: wanda Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.pools.arcor-ip.net 16.01.06, 12:40
          • lapetu1 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 14:28
            Gość portalu: Memento napisał(a):

            > A ja Ci powiem po dzisiejszym dniu, że gdybyśmy tak pracowali na swoim, jak ja
            > dzisiaj w tej nieszczęsnej budżetówce, na którą wszyscy narzekają, bylibyśmy
            > milionerami....

            Jak rozumiem przed przejściem na własny rachunek i zostanie drugim Kulczykiem
            powstrzymuje cie poczucie misji wypełnianej przez administracje publiczna
      • deser_t Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 12.01.06, 14:30
        Gość portalu: Memento napisał(a):

        > [...] ten straszny klimat pań
        > Halinek, Bożenek, panów Kaziów, którzy przychodzą w brzydkich swetrach do
        > pracy i jedzą kanapki z ćwikłą... brrr...

        Co kto lubi - mnie przeraża klimat biura o wystroju prosektorium z mikrofalówką
        w kuchni obskakiwaną przez zorientowanych na sukces cool ludzi w
        najmodniejszych garsonkach, garniturkach i z pustką pod fryzurami od Jagi
        Hupało ;-)


        Co ja lubię w budżetówce? Brak wyścigu szczurów, panie Halinki i Bożenki, które
        z troską obsypują mnie przepisami na syrop cebulowy gdy zaledwie kichnę, brak
        stresu, możliwość wcześniejszego wyjścia po dziecko od czasu do czasu, brak
        bezpłatnych nadgodzin...
        Normalny pracodawca przyjmie do pracy każdą wartościową, reprezentującą coś
        sobą osobę i tu fakt pracy w budżetówce nie ma żadnego znaczenia.
        Pracowałam w urzędzie trzy lata, potem u prywatnego (wziął mnie z pocałowaniem
        ręki) a teraz znów jestem biurwą :-))
        • Gość: oszołom Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.otenet.gr 16.01.06, 17:29
          Pracujemy, ponieważ nie mamy wyjścia, ale i dlatego że nie chcemy w wielkich
          firmach, gdzie liczy się tylko zysk. To wszystko czy lubimy swoją pracę czy nie
          zależy od bardzo wielu czynników, między innymi od ludzi, z którymi na co dzień
          się musimy spotykać. Jeśli jest tam znośnie i można spotkać w miarę rozsądnych
          ludzi - to wszystko OK.
        • Gość: Lucusia Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 212.244.186.* 21.08.06, 13:59
          deser_t gdzie Ty pracujesz? ja tez chcę, wyjść wcześniej po dziecko, płacone nadgodziny, ja tez tak chcę! Niestety budżetówka, budżetówce nierówna. Prawda, biuro nie ma przegródek, tylko ściany i okna, nie ma mikrofalówki, ale o chodzeniu w rozciągnietym sweterku czy klapkach raczej nie ma mowy.
      • melena2 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 12.01.06, 15:38
        Dlaczego? Proste, nie mogłam znaleźć pracy gdzie indziej.Po 7 latach pracy w
        międzynarodowej, dużej spółce akcyjnej, podziękowano mi z dnia na dzień -
        skońzyły się kontrakty, dział puścili na zieloną trawkę. NIKT nie zastanawiał
        sę, czy aby nie przesunąć nas na inne miejsca, że może przystosujemy się do
        pracy w innym dziale. Gdzie tam! Wio, na bruk! Szok - zostały panienki, które
        ledwo co duakły po angielsku i dla których szczytem umiejętności było wklepania
        danych z faktury do kompa... Bo one zarabiały mniej. Możnabyło je zostawić.
        Nikt nie wpadł na pomysł, że my też chętnie byśmy zostali z pensjami mniejszymi
        nawet o 30%, byle nie tracić pracy!
        Bezrobocie trwało 11 miesięcy. Każdy pracodawca obrzucał mnie podejrzliwym
        wzrokiem - "młoda pani jest, zaraz się dzieci posypią". Mało nie wyłam z
        rozpaczy, bo akurat werdykt lekarzy brzmiał "dzieci pani mieć nie będzie". I co?
        Miałam im zaświadczenie od gina pchać pod nos?...
        Wreszcie znalazłam pracę w budżetówie. Płaca - koń by się uśmiał, mam na rękę
        900 PLN. A obowiązków od groma i ciut, czterech szefów! Fakt, widzę ile tam
        pozostałości ze starych lat - po korytarzach przemykają się ledwo pełznące
        dziadki, które siedzą tam chyba na łaskawym chlebie, mają zero do pracy, ale
        pensja leci i młodym miejsce zajmują. Imieninki jak za socjalizmu - wiadomo, że
        solenizant, szczególnie jeśli dyrektor - jest tego dnia wyłączony z obiegu.
        papierkologia straszna. Nie wystarczy poprosić sprzątaczki, żeby umyła okna -
        musi pójść pismo z prośbą do administracyjnego!
        Ale kiedy okazało się, że mogę zajść w ciążę (trudną - leżenie plackiem w
        szpitalu), nikt złego słowa nie powiedział, były telefony i SMSy podtrzymujące
        na duchu, szybko zorganizowano zastępstwo, obiecując, że będę miała gdzie
        wrócić. A na razie mam dbać o siebie i dziecko.
        Dla kobiet, które mają w planie wychowawczy - jedyne w miarę bezstresowe miejsce
        to właśnie budżetówa...
      • Gość: Balcer... Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 195.205.200.* 15.01.06, 18:28
        Niestety twoje szanse na znalezienie pracy poza budżetówką są nikłe. Trzymaj
        się tej pracy rękami i nogami bo zginiesz.
        • gocha1002 Bo zarabiam tam bardzo dobrze 15.01.06, 18:35
      • anga1976 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 15.01.06, 18:37
        Nie wiem w jakich Wy urzędach pracujecie, ale ja jako specjalista dostaje
        niecale 1600 na rękę. Jestem zadowolona z pracy w urzędzie, przedtem pracowalam
        kilka lat w prywatnej firmie, gdzie co chwilę ktoś slyszał, że na jego miejsce
        jest 100 chetnych. Tutaj tego nie ma, wręcz przeciwnie. Nie chcą wypuszczać jak
        ktoś jest dobry. A może ja trafiłam na jakis dziwny urząd?
      • alasme Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 15.01.06, 19:14
        Ja pracuje w szkole i podoba mi się fakt, że nikt nie może mnie wykopac z pracy
        ot tak, bo głośniej krzyknęłam na jego dziecko, jak to wygląda w niektórych
        szkołach prywatnych. I chyba najwazniejsze - okreslona ilośc godzin pracy w
        konkretnym budynku, wiec mozna dorobic w innym miejscu i ta pewnosc, ze co
        miesiac bedzie wyplata, a nie wtedy jesli pracodawcy sie zachce mi wyplacic.
        • Gość: th Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.06, 19:42
          Dlaczego warto pracować w budżetówce:
          - bez ograniczeń można korzystać z Gadu-Gadu
          - herbatę pije się bez pośpiechu
          - czy się stoi czy się leży premia się należy
          - "stary, zarobiony jestem" oznacza, że w ogóle dziś coś zrobiłem
          - "przejechałem dziś... 80 km" (miara gigantycznego wysiłku samorządowca)
          - jeden informatyk przypada na 4 komputery
          - "ruchome zasoby ludzkie" (czyt. "nieludzie"), to wszyscy pracujący poza
          urzędem
          • Gość: Henryk 50 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 19:52
            Ty to chyba w urzędzie wogle nie byłeś ale rozumiem jak ma się 16 lat to i po
            co. Spytaj się lepiej swojej mamy ale co tam ty i tak wiesz lepiej .
            • Gość: th Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.06, 19:57
              Oj byłem, byłem. Ale wiem, wiem, urzędnicy wykonują najbardziej odpowiedzialną
              i najcięższą pracę w RP. Pogadaj z Romkiem Kluską on coś o tym wie ;-)
              • Gość: Henryk 50 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 20:11
                Wcale tak nie uważam jest to taka sama praca jak innma. Ale ja cię rozumiem
                (zazdrościsz) w budżetówce pracuje się bezpieczniej i nie musisz się tak nisko
                kłaniać ale tylko pod warunkiem,że nie masz zbyt jasno sprecyzowanych poglądów
                politycznych.
                • berecik7 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 15.01.06, 20:39
                  - bo mam pensję 2400 na rękę
                  - pracuję tak naprawdę tylko 3 dni w tygodniu
                  - fajni, młodzi ludzie (brak pań Bożenek i Halinek, choć akurat mnie nie
                  przeszkadza- sa takie w księgowości i są OK)
                  - mogłam bez stresu urodzić dziecko

                  A teraz wady:
                  - wiem, że moja pensja już nie podskoczy (tyle samo zarabiałam 5 lat temu i za
                  5 lat też będzie tyle), a zatem kompletny brak motywacji, by zrobić coś ponad
                  niezbędne minimum
                  - brak rozwoju (od trzech lat chyba niczego się nie nauczyłam)
                  - obecny szef cholernie stresujący (niby miły, ale fałszywy - i..uwaga! wywala
                  z dnia na dzień, bez ostrzeżenia)
                  - poczucie braku przydatności mojej pracy komukolwiek...
                  oj, długo bym jeszcze mogła wymieniać.
                  • Gość: pytanie Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.06, 20:55
                    który sektor placi 2400 na rekę?

                    czy nie jakas niesprywatyzowana kopalnia?

                    btw:
                    jak wygląda rekrutacja do budżetówki?
                    urząd pracy czyli zbieranie nieudaczników?
                    • zbig72 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 14:31
                      2400 na rękę, przynajmniej w ministerstwach, to normalna pensja na stanowiskach
                      straszego czy głównego specjalisty (po 4-5 latyach takie stanowisko powinno się
                      wypracować)

                      ani urząd pracy ani zbieranie - zerknij na www.usc.gov.pl :)
                  • Gość: cesca Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 20:57
                    Oj tak Mam to samo Poczucie że gdyby zlikwidowano moje stanowisko i 10 podobnych
                    nikt by tego nie zauważył
                    • and.zia Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 03.03.06, 22:21
                      a ja takiego poczucia nie mam:)
                  • Gość: ana Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 22:39
                    u mnie podobnie... zaczęlam staż w szkole, nieco ponad 700 na rękę, malo godzin
                    pracy. wiem, ile zarobię za 5 lat(patrz tabela MENiS), niczego się już nie
                    nauczę (uczę niemieckiego, moja sugestia, że zacznę studiować angielski,
                    spotkala się z następującą odpowiedzią dyrektora: no to się Pani podzieli etat
                    na 2 przedmioty...), kasa kompletnie nie motywuje, dyrektor falszywy, a to
                    gorsze niż dyrektor niemily ... też mogę wymieniać minusy w nieskończoność...
                    pozdrawiam stażystów!
                  • Gość: ja Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.chello.pl 22.01.06, 00:46
                    poczucie braku przydatności mojej pracy komukolwiek...


                    I WTYM ZAWIERA SIE CAŁA ODPOWIEDZ!!!!!
                    PIENIĄDZE PODATNIKA W BŁOTO !
                • Gość: magda Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 213.155.167.* 16.01.06, 00:55
                  Jeśli w urzędach jest tak ciężko, to czemu wielu ludzi zamiast na emeryturze
                  siedzieć blokuje etaty młodym fachowcom. Mój mąż pracuje w urzędzie i wiem coś o
                  tym. Młodzi pracują na stażach a starzy wyżeracze kawki spijają i kombinują jak
                  tu się urwać wcześniej, blokując przy tym miejsca pracy dla młodych.
                  • Gość: an Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 62.93.42.* 02.08.06, 12:53
                    i taka pani Gienia siedzi i je i nic nierobi bo... blokuje etet młodym!!
                    -o 7.30 kawka + prasówka
                    - o 9.30 pierwsze śniadanko
                    - o 11.30 kawka nr. 2 + krzyżóki
                    - o 12.30 coś by się zjadło tylko co???
                    - o 13.00 ucieczka do sklepiku po coś słodkiego i zakupy do domu
                    - o 14.00 zaczyna przekładać papiery coś podpisze....
                    - o 15.00 no trzeba pożądkować biurko i jak niema szefa (kierownika)ucieczka do
                    domu
                    - o 15.30 legalne wyjście z pracy gdy jest szef

                    oto cały dzionek pracy pani Gieni i innych "kwok" które blokują miejsca pracy
                    młodym

                    a młoda koza niech zapie.. .... A CO??

                    - o
                • fnx1 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 11:30
                  Ten .... th ... nie zazdrości... on poprostu czyta prasę, ogląda TV i wierzy im
                  bezkrytycznie. A o meritum sprawy nie ma pojęcia - zresztą widać to z jego
                  wyobrażeń o budżetówce - z serii "Jak mały Jasio budżetówkę sobie wyobraża"...
                • Gość: wojtek Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 16.01.06, 12:30
                  Co, szczególnie w budżetówce trzeba się nisko kłaniać . Z nikim nie można
                  porozmawiać bo każdy na drugiego donosi. Też człowiek się bo i glupia
                  papierkologia. Jedyny fakt to, że dostajesz regularnie wypłatę.
                  • Gość: oportunista Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.otenet.gr 16.01.06, 17:44
                    Zgadzam się z Tobą w 100% - w dzisiejszych czasach nie można liczyć na przyjaźń
                    w pracy- nawet, jeśli pracuje się w budżetówce. Nie ma ludzi niezastąpionych, a
                    donosicielstwo, służalstwo i lizusostwo kwitnie. Lepiej robić swoje i nie wdawać
                    się w układy i układziki. Szkoda, że tak karlejemy moralnie, trzęsąc się o
                    państwowe posadki.
          • Gość: informatyk Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.crowley.pl 16.01.06, 14:58
            Gość portalu: th napisał(a):

            > Dlaczego warto pracować w budżetówce:
            > - bez ograniczeń można korzystać z Gadu-Gadu
            > - herbatę pije się bez pośpiechu
            > - czy się stoi czy się leży premia się należy
            > - "stary, zarobiony jestem" oznacza, że w ogóle dziś coś zrobiłem
            > - "przejechałem dziś... 80 km" (miara gigantycznego wysiłku samorządowca)
            > - jeden informatyk przypada na 4 komputery
            > - "ruchome zasoby ludzkie" (czyt. "nieludzie"), to wszyscy pracujący poza
            > urzędem:

            Śpieszę donieść ,że u nas 75 komputerów przypada na 1 informatyka:).
            Z resztą zalet różnie bywa.

            pozdrawiam

            informatyk
            • armagedon6661 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 01.08.06, 13:27
              Spiesy donieđ w pewnzm đypitalu pryzpadao 130 komputerw i jesycye chceieli wcisn
              serwer. Jednak bzo fajnie.
          • Gość: Bagger Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 17:14
            chyba w elbonii, w moim urzędzie wychodzi na głowe 90 komputerów, nie wspomne
            ze to na moją głowę...
        • tymon99 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 09:58
          alasme napisała:

          > Ja pracuje w szkole i podoba mi się fakt, że nikt nie może mnie wykopac z pracy
          > ot tak, bo głośniej krzyknęłam na jego dziecko

          no super. stosujesz przemoc wobec uczniów i przechwalasz się na forum
          bezkarnością.. może powinnaś się trochę nad sobą zastanowić i jednak zmienić
          pracę?? a jeśli mimo wszystko zostajesz w szkole, napisz której. daj nam szansę
          uchronienia dzieci przed kontaktem z tobą.

          PS ja pracujĘ, ty pracujESZ, on pracujE. uczysz pewnie polskiego??
        • malyjanek Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 17:21
          Bardzo mi się to podoba. Proszę krzyczeć na dzieci do woli, a nawet trzepnąć jak trzeba. TYLKO TAK FEST! Nie wiadomo, czy komuś się będzie chciało, jeśli PANI NAUCZYCIELKA tego nie zrobi! Śmiało.
          Pozdrowienia
          Janek Mały
          • Gość: xhack janekmaly, a ty dzieci masz??? /no text IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 00:16
      • Gość: Lehoo Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.internet.v.pl 15.01.06, 21:00
        Bo lubię uczyć. Lubię poznawać nowe technologie. Lubię zadawać sobie pytania i
        poszukiwać na nie odpowiedzi. Lubię dyskutować z kolegami na temat ich problemów
        - czasem dochodzi do współpracy i rozwiązujemy je wspólnie. Bardzo rzadko stykam
        się z chamstwem, prostactwem i głupotą - więc mój świat jest można powiedzieć
        elegancki i przyjazny. Chyba starczy, prawda ?
        • Gość: kot Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 21:49
          Ty idioto skończony tylko po co komu Twoje zadawanie pytań za pieniądze
          podatników.
          • Gość: Lehoo Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.internet.v.pl 15.01.06, 21:55
            Znalezienie odpowiedzi na pytania pozwala wszystkim łatwiej żyć. Dlatego robię
            to co robię. A Ty komu ułatwiłeś życie ?
            • viking2 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 07.03.06, 03:54
              Gość portalu: Lehoo napisał(a):

              > Znalezienie odpowiedzi na pytania pozwala wszystkim łatwiej żyć. Dlatego robię
              > to co robię. A Ty komu ułatwiłeś życie ?

              Sobie. Ale na swoj wlasny rachunek...
      • Gość: yuii Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 15.01.06, 21:11
        Ja pracuje w budżetówce ponad dwa lata i narzekam tylko na atmosferę w pracy
        tzn. głównym specjalistą w naszym dziale jest eksesbek który wszędzie węszy
        podstęp i wyciek tajemnicy służbowej. Cały czas próbuje skłócić ludzi poprzez
        wzajemne napuszczanie ich na siebie. Po za tym reszta jest ok.
        • Gość: xyz Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 22:11
          Pracujecie w jakichś bardzo luksusowych urzędach. Pracuję w budżetówce naście
          lat,stanowisko kierownicze, jakieś 1800 na rękę, pracy od zarąbania, każda
          minuta rozliczana, wyjścia prywatne do odrobienia, niekończące się nadgodziny
          (specyfika pracy tego wymaga), przez lata pracowalam bez podwyżki bo nie mam
          plecow, imieniny niemile widziane, zero komunikatorow w czasie pracy, internet
          monitorowany, telefony monitorowane. W moim wydziale byli nowi, ale uciekli po
          paru dniach.
          • Gość: aka Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 22:54
            Pracujęjuż 30 lat w tym w budżetówce ( urzędzie ) 11 lat. Wcale nie jest tak
            różowo. Pensja 1400 na rękę. Co cztery lata nowa władza, która obsadza
            stanowiska swoimi ludżmi. Urzędnicy chcą być kompetentni, lecz zero szkoleń.
            Dobrze, że wzajemnie sobie przekazujemy aktualne przepisy. Najgorzej wkurzają
            tacy interesanci, co uważają, żę z ich podatków mamy pensje. Zaznaczam, że
            odnosimy się do nich kulturalnie i staramy się pomóc. Nie wiem w jakich
            urzędach pracujecie, że macie luz, bo u nas robota nie do przerobienis. Ktoś
            stwierdził, żę jeden informatyk na cztery komputery, a u nas trzech
            informatyków na prawie 200 osób. Dobrze, że niektórzy z nas są w tej dziedzinie
            dobrzy i sobie pomagamy. Jak zaczynałam pracę, to mówiłam,żę nigdy nie będę
            pracować w urzędzie, ale zmusiły mnie okoliczności ( likwidacja mojej firmy ).
            • szfeniko Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 00:32
              <Najgorzej wkurzają
              tacy interesanci, co uważają, żę z ich podatków mamy pensje.>


              A Ty niby myslisz , ze skąd ta kasa sie bierze? z drukarni???

              I nie pisz, ze zwracasz do nich z kulturą bo na 10 bab z urzedu max 2 są miłe.
              Jak ja bym z klientem rozmawiał jak te biurwo-babska ze mną rozmawiają, to by mnie szef dawno wywalił z roboty.
              • fnx1 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 11:07
                >
                > I nie pisz, ze zwracasz do nich z kulturą bo na 10 bab z urzedu max 2 są miłe.
                > Jak ja bym z klientem rozmawiał jak te biurwo-babska ze mną rozmawiają, to by m
                > nie szef dawno wywalił z roboty.

                O Twojej kulturze świadczy już sposób wyrażania swojego zdania ANONIMOWO na
                forum. Zakichany moralizatorze.
      • Gość: budo_życik Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.rzeszow.mm.pl 15.01.06, 22:45
        Dlaczego - to proste bo taką udało mi sie załąpać jakieś 6 lat temu jeszcze na
        studiach a dokł w trakcie zimowej sesji na 4 roku, miałem nadzieje nauczyć sie
        czegoś i przy okazji mieć stałę źródło utrzymania

        Obecnie równolegle do budżetówki kręce własny biznes, w zasadzie teraz żyje z
        mojego interesu a budżetówka to małe ale pewne pieniądze na rachunki

        Jak długo - myśle o emigracji lub tylko włąsnej firmie bo uważam że praca jaka
        nie daje środków na normalne skromne życie to conajmniej nieporozumienie
        Jade niebawem do Anglii zobacze jak tam jest i wtedy zadecyduje

        Czy ktoś cie przymie - skomplikowane pytanie, ja miałem i mam oferty pracy z
        różnych firm ale na razie grzecznie odmawiam ponieważ wole łączyć prace w
        budżetówce z prowadzeniem włanej firemki

        Dla jasności nie jestem urzędnikiem tylko informatykiem pracującym w urzędzie,
        przez 4 lata pracy awansowałem i sie uczyłem teraz jest kompletny zastój i to
        najbardziej mnie motywuje do zmiany pracy
      • tabala Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 15.01.06, 22:55
        Pracujemy w budżetówce, bo daje nam stabilność, wolne weekendy, wolne wieczory
        dla rodziny, wynagrodzenie nie za wysokie, ale bez opóźnień, możliwość pójścia
        na urlop wychowawczy bez stresu, że stracimy pracę. Myślę, że to sporo plusów.
        Ale na brak pracy nie możemy narzekać, jesteśmy zasypani papierami, atakowani
        przez tysiące interesantów, nie zawsze jest czas na wypicie herbaty nawet w
        pośpiechu.
        • szfeniko Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 00:25
          <Najgorzej wkurzają
          tacy interesanci, co uważają, żę z ich podatków mamy pensje.>


          A Ty niby myslisz , ze skąd ta kasa sie bierze? z drukarni???
          Ja tez tyram jak wół ale jak się opieprzam, to szefa okradam a nie innych obywateli jak Ty.
          • szfeniko Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 00:27
            To było do niejakiej Pani aka. Dla tabali szacuneczek.
            • Gość: TTTRRR Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 82.139.11.* 16.01.06, 02:06
              W budzetówce jest fajnie bo nikt cie nie wywali z dnia na dzien za byle co. Czy
              sie stoi czy sie leży ...itp. , to niestety prawda. Pracuje 4 lata i powoli
              przestaje sie czegokolwiek uczyc bo to nie ma znaczenia co potrafie. Niestety.
              Układy i obyczaje rodem z PRL. Masa emerytów którzy nie nadają sie absolutnie do
              niczego a zarabiaja wiecej ode mnie. Brak motywacji jest najgorszy, to zabija we
              mnie ciekawosc i jednoczesnie wzbudza strach że za 15 lat bede taki sam jak ci
              emeryci którzy wegetuja - aby do 15.30. Kazda inicjatywa jest zabijana na
              miejscu a wynagrodzenia otrzymuja włazidupce-nie mający o niczym pojęcia.Jedyna
              perspektywa rozwoju-mianowanie urzednicze, to pomysł rodem z PRL. Gdyby nie
              bezrobocie którego doświadczyłem i którego sie boje to uciekłbym do prywatnego.
              Moze byłbym niewolnikiem ale przynajmniej wiedział bym za co. Zarabiam 2000 zł
              netto plus premie. Jak na małe miasto-srednio, jak na potrzeby smiesznie mało.
              Pracuje w skarbówce i mimo debilnych przepisów mam poczucie, iz moja praca komus
              sie przydaje. Wnioskuję tak z reakcji klientow (podatnikOw) którym czesto
              naprawde pomagam, choc nie potrafie (i nie moge) im powiedziec ze mamy głupie
              prawo i niektórych urzedników-ignorantów. Wiem bo musze z nimi pracowac
              codziennie. Reasumując - to bezpieczna i CHOLERNIE SMUTNA PRACA.
              • Gość: Garathen Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.gorzow.mm.pl 16.01.06, 10:52
                komentarz do skarbowki
                dokladnie prawo mamy debile - ja czekam na zwrot podatku za 2004 rok do tej
                pory dlaczego - poniewaz w ciagu roku zmienialem adres 5 razy - skoki po
                Polsce - a "niektórzy" mądrzy się przekomarzają który Urząd skarbowy ma mi to
                zwrócić
                • fnx1 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 11:18
                  Coś kitujesz... akurat takie rzeczy są dosyć jasno rozwiązane...
      • asia-fb Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 15.01.06, 22:57
        Pracowałam w budżetówce dwa lata z hakiem. Wspominam miło, była to pierwsza
        praca, mniej więcej zgodna z robionymi wówczas równolegle studiami, fajni
        ludzie, do dzisiaj utrzymujemy kontakty, wypłata wpływała na konto co do dnia,
        czasami dzień wcześniej, ale nigdy z opóźnieniem.
        Minus- pensja (1200 brutto).
        Nie chciałabym pracować znów w urzędzie, w agencji reklamowej bardziej mi się
        podoba :)
        • Gość: eva Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.tvk.torun.pl 16.01.06, 04:14
          Pracowałam w UM 15 lat temu. Przez 3 lata. Dalo mi to wiele. Umiejetność
          rozumienia sposobu funkcjonowania miasta. Płaca rzeczywiscie była marna. A
          ludzie przeróżni. Byle jacy i wspaniali. Dziś bardzo dobrze sprawdzam sie w
          biznesie. Te pare lat w budżecie na pewno nie było stracone.
      • julita451 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 08:33
        pracowałam/pracuję tu i tu ( w b. i u "prywaciarza")- zawsze formalnie z racji
        zawodu; w każdej prywatnej firmie wypłaty różniły się od należnych , oczywiście
        na moją niekorzyść; w b. też jestem wyzyskiwana ale "inaczej"; w b. to ja mogę
        mieć pretensje o płace-co nic nie zmienia- zmieniają sie tylko "ministry"- a u
        prywaciarza- on ma zawsze pretensje ,że mi płaci cokolwiek!
      • Gość: konchita Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.wup.lodz.pl / 193.28.230.* 16.01.06, 08:41
        pracuję w budżetówce 2 lata plus 10 m-cy stażu. Przygnębiajace są zarobki, brak
        awansu oraz brak samodzielnosci. Wszytsko muszę pokazywać przełozonym, którzy
        sprawdzaja mi jak nauczyciele, czy nie zrobiłam błedu jakiegoś. Wkurzajace jest
        tez to, że na 100 osób w urzędzie pracuje tak naprawdę połowa, reszta załatiwa
        tutaj swoje prywatne sprawy, obija się, albo przebywa ciagle na zwolnieniu.
        Pensja nie zalezy od tego co robisz i co umiesz, tylko od
        1. stażu pracy (jakoś starzy wyjadacze zarabiają całkiem nieźle)
        2. tego jaką drogą do urzędu ktoś się dostał (im większe plecy tym wyższa
        pensja)
        Do tego to traktowanie urzędnika z góry przez ludzi z zewnątrz .

        Plusy:
        1. Wychodzę o 16, nawet jeśliw iem, że mam duzo roboty. Wiem, że zrobie to
        jutro, przelożeni rzadko wywierają presję, żeby zostać po godzinach (zostaja
        sami, bo pracują tu za inną kasę)
        2. Urodziłam dziecko, bylam na wychowawczym pare m-cy i urzad się w związku z
        tym nie zawalił
        3. Najbliższe otoczenie w urzędzie - ok, gdzieś tam dalej przewijają się te
        Haliniki Bożenki, ale mozna to spokojnie ignorować
        4. Poczucie, ze nie wywalą mnie na bruk za m-c czy dwa - wazne jeśli mysli sie
        bardziej rodzinnie.

        Mimo to z checia zmienię te pracę na inną, ale z wykorzystaniem tego czego sie
        tutaj nauczyłam, i wciąż ucze.
        • Gość: DŻEJMS BŁĄD Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 09:40
          w grudniu minęło ..uwaga...17lat!!!dziergania w BUDŻETÓWCE..
          czemu? WTEDY była to dla mnie PRACA MARZEŃ!!! (kultura)
          choć wtedy bezrobocie jeszcze nie szalało, to trudno było mi znaleźć pracę
          taką jaką bym chciał...a jednak...przez przypadek...przez 7 lat pracowałem jak
          nakręcony...świątek , piątek..niedziela.NAKRĘCONY ale SZCZĘŚLIWY
          1.Byłem szczęśliwy,że mam pracę (pierwsza)
          2.Robiłem to co lubię
          3.PENSJA, mimo iż niewielka, wystarczała do 1-go (niestety po tych wszystkich
          latach nic się nie zmieniło w tej kwestii)
          MOJA ZNAJOMA robi dokładnie to samo co ja, dostaje 4 razy wiekszą pensję ale za
          nic w świecie nie chciałbym pracować w firmie, która nastepnego dnia moze mi
          powiedzieć:- "W RAMACH CIĘĆ MUSIMY PANA ZWOLNIĆ" jak to ma miejsce w jej firmie.
          Nigdy też nie zależało mi na dorobieniu się fortuny ale muszę też przyznać,że
          to co dostaję za moją pracę powoduje nieraz łezkę w oku (PAMIĘTACIE "DZIEŃ
          ŚWIRA" gdy Adaś odbiera jałmużnę w kasie? Też tak mam)
          JA potrzebuję bezpieczeństwa. Niektórzy mogą to nazwać "grzaniem stołka"
          Choć wielokrotnie chciałem sie zwolnić ze wzgledu na CHORE UKŁADY w pracy
          - nadal tu jestem, chociaż już na zupełnie innym stanowisku...JUZ NIE SZALEJĘ.
          Czasem nadal marzy mi się żeby przy najblizszej wypłacie pójść do sklepu i
          kupić sobie coś OT TAK, BEZ PLANOWANIA, OSZCZĘDZANIA, NIE MYŚLENIA
          o 1-szym, bez zastanawiania, że przecież nie mam jeszcze butów na zimę a jak
          kupię buty, to nie zapłacę za swiatło...
          Mimo, iż lidzie z którymi pracuję nie należą do najmilszych,
          Mimo, iż nigdy nie dorobię się samochodu, BA! nawet prawa jazdy.
          Mimo, iż nigdy nie spędzę całego urlopu w ukochanej Chorwacji
          Mimo, iż nigdy nie bedę miał wymarzonego domku na wsi
          Mimo to zostaję i
          WYBIERAM NĘDZĘ od BRAKU POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA.

          P.S. w każdej historii jest jakieś ALE
          ALE poszedłbym stad natychmiast, gdyby okazało się któregoś pięknego dnia,że
          muszę pracować KU CHWALE KACZYŃSKIEGO!!!czy innego GIERTYCHA.
          Tfffuuu!
          • Gość: zadowolona Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 09:57
            A ja jestem zadowolona z pracy w budżetówce! Wcześniej pracowałam w innej firmie i pomimo zadowolenia z samego charakteru pracy nie czułam stabilizacji socjalnej. A teraz:
            - 2600 na rękę
            - wczasy pod gruszą ( na moja rodzinę 760 zł co roku)
            - jestem wiarygodna dla banków i nie mam problemów z kredytami
            - zawsze jest wypłata na koncie o stałej porze
            - wiem, że moje dziecko nie będzie głodne
            Minusy ( czyli coś za coś)
            - 40 minut jazdy samochodem w jedną stronę
            Pozdrawiam!
            • Gość: Mag Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 12:46
              Jesteś szczęściarą taka pensja w budżecie to chyba tylko na kierowniczym
              stanowisku;
              ale rozumiem mimo 1/3 tego co ty masz nie zamieniła bym tego co robię na inną
              pracę;
              po pierwsze: robię dokładnie to co chciałam;
              po drugie: mam taki zawód, żę jak bym chciała pracować w zawodzie to zawsze
              była by to budżetówka, a tu mam przynajmniej różnorodność zadań;
              po trzecie: wcale mi się nie nudzi - w sezonie to czasem nie mam nawet chwili
              na herbatę (a sezon u mnie trwa od marca do grudnia);
              po czwarte: oprócz zarobków ta praca potrafi naprawdę dać satysfakcję
              a tak na marginesie pracuję w urzędzie gdzie siedzą sami pasjonaci i
              niezależnie od tego ile mają lat i na jakim są stanowisku wierzą, że ich praca
              jest czymś dobrym i to jest w tym najpiękniejsze.
              • Gość: zadowolona Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 21:12
                Jesteś szczęściarą taka pensja w budżecie to chyba tylko na kierowniczym
                > stanowisku;
                Stanowisko nie jest kierownicze, ale budżetówka dość szczególna, bo mundurowa.
          • Gość: jacek kurski Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.chello.pl 22.01.06, 00:53
            bedziesz żałował, bo życie masz pacanie - onanie jedno !!
            !
      • ysssa Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 10:19
        bo :
        - mam 2.100 na rękę (jednostka budżetowa M.St.wawy)
        - mogłam urodzic dziecko i spokojenie wrócic po macierzyńskim do pracy
        - mam "13"stki
        - mam "wczasy pod gruszą" - u mnie 600 zł
        - mam płatne zawsze terminowo do 30-tego każdego miesiąca
        - bo pracuję po 8 godzin i więcej mnie nie interesuje
        - bo mogę sobie wychodzić wcześniej i nikt nie robi z tego problemu
        - internet bez ograniczeń
        - bo ta praca to pewniak

        wady:
        - dojeżdzam godzinę
        - brak rozwoju
        • ysssa Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 10:21
          dodam, ze pracuję 6-ty rok
      • Gość: Janka Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 10:25
        Pracuję już 12 lat w budżetówce i bardzo lubię swoją pracę.Jedyne co bardzo
        denerwuje, to zmiany ekip rządzących.Zwalnia się ludzi z doświadczeniem bo
        trzeba zatrudnić sztab 20 letnich doradców. Powinno zatrudniać się w budżetówce
        ludzi naprawdę bezpartyjnych a Służba Cywilna Powinna być NAPRAWDĘ Służbą
        Cywilną a nie komedią omyłek. Najwspanialsi są ludzie (oczywiście nie wszyscy)-
        pracujący z zaangażowaniem (pomimo 1.000 PLN netto) Czasami dziwię się tym
        młodym ludziom wykształconym co oni robią w tej budżetówce? Praca w budżetówce
        daje mi poczucie spełnienia jakiejś misji i mimo miesięcznej zapomogi chciałabym
        pracować do emerytury
        • Gość: Urbanista Praca w budzetówce taka jak każda inna... IP: *.dobrynet.pl / 83.238.140.* 16.01.06, 10:46
          Hmm nie pracuję ale współpracuję z budżetówką, nasza firma zajmuje się
          opracowywaniem projektów planów miejscowych i decyzji wz, czasem współpracujemy
          z architektami przy spr. urzedowych. Mam też znajomych pracujących w miejskich
          pracowniach urbanistycznych i urzędzie marszałkowskim. Moja doświadczenia z
          budzetówką są rózne: wiele z osób które znam pracuje z dużym oddaniem a kwestia
          wyboru pracy "w budżecie" to dla nich nie tylko kwestia socjalnego
          bezpieczeństwa. Słynne "Biurowe herbatki", czy ekipa urzedu o 15:45 w blokach
          startowych w tym przypadku to chyba specyfika tej pracy...

          Jest też liczna grupa urzędników co do których mam jak najgorsze opinie:
          - pan z urzędu gminy X zajmujący się wuzetkami, ostatnio dostałem do nich
          wniosek datowany z sierpnia 2005 r. współczuje inwestorowi, pan zawsze wionie
          alkoholem;
          - pani z wydziału geodezji powiatu Y, salatka w sloiku na biurku, telefon przy
          uchu "tutaj mamusia do ciebie mowi", ja stoje z wnioskiem o wypisy z ewidencji
          przy ladzie 30 min. i się wkur&*^m;
          - pani od pozwolen na budowe, telefon "nie wiem czy damy wam pozwolenie bo nie
          wiem czy kaplica przy domu pogrzebowym to obiekt sakralny (!)" takich przypadkow
          jest najwiecej - malo wyobrazni, swiety paragraf i zero myslenia o tym co jest
          meritum sprawy;

          Podsumowujac - praca taka jak inne, nie ma co generalizowac. Moim zdaniem nie ma
          sie tez co obawiac co do przyszlosci zawodowej. Sam wysylam brata do urzedu zeby
          zapoznal sie z procedurami "od kuchni" , potem zwerbuje go do doradztwa
          inwestycyjnego :) "Wtyka" w urzedzie to tez dobry dostep do informacji
          zawodowych i znaczna pomoc w pracy :)))) No a PRLowski panie Halinki w końcu wymrą.
      • zielona_wrona Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 11:04
        Pracuję w budżetówce od... 15 lat chyba. Z niewielka przerwą na prywaciarza.
        Na początku była nędza ale dużo sie uczyłam. Skończyłam studia kierunkowe,
        znieniłam resort. Tam rozwinęłam się bardzo, choć nadal płacili niewiele, z
        ochotą szłam do pracy. Atmosfera fajna, imieninki dało się przeżyć. Jakoś.
        Teraz zrobiłam specjalizację w swoim fachu, pracuje 4 dni w tygodniu, zarabiam
        3200 netto.
        Obecnie jestem na zwolnieniu - sami mnie wygonili, życzliwie patrząc jak sapię w
        ciąży. Bez stresu idę na macierzyński, potem na wychowawczy.
        Mam duże szanse, że do pracy wrócę i nikt mi nie powie - won.

        Ale są też minusy: dziedzina jaką się zajmuje jest ok, ale nie za bardzo pasuje
        mi klimat i podejście do pracy co poniektórych. Panie Basie i Krysie mnie nie
        ruszają pod warunkiem, że są kompetentne. A wielokrotnie nie są. Także dziadunia
        na przetrwaniu wydają się blokowac miejsce młodym.
        A najgorsze jest to, że ta cała plejada niekompetentnych ludzi ma takie zarobki,
        że daj Panie Boże w niektórych firmach na specjalistycznych stanowiskach tyle
        zarabiać... Jeśli ja, zwykły niefaworyzowany trybik w maszynie, choć po
        specjalizacji, zarabiam 3200 i to jest bardzo przeciętne wynagrodzenie, to można
        mieć wyobrażenie o uposażeniach innych.
        No i jeszcze mnie gniecie brak mozliwości dorobienia. W moim wypadku już nie
        chodzi tylko o kasę ale o zbieranie doświadczenia. I tu widze pułapke w tej
        ciepłej posadce. Kiedy przyjdzie mi stamtąd sie wynieść moje cv będzie wygladać
        dość marnie, choć robie co mogę, żeby tak nie było.
      • Gość: kiu Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.01.06, 11:30
        no ciekawy watek, zwłaszcza w mojej obecnej sytuacji - tez pracuje w budzetówce,
        zarobki 1900 z groszami netto, ale planuje odejsc, bo zamierzam otworzyc własną
        firmę z przedmiotem działania zblizonym do tego co robie obecnie,... i kurcze
        mam dylemat, moja obecna praca jest ok, zero nadgodzin, w miare ciekawe zadania,
        ale jest jedno ale - wiem, ze tu i teraz nie osiagne juz nic wiecej, w
        szczególności finansowo, a to jak wiadomo istotny element; w sumie podjąłem juz
        decyzje, ale jeszcze na 100% nie wiem czy słuszną, zamieniam tzw " ciepłą
        posadkę" na walke na wolnym rynku, chociaz z lepszymi perspektywami finansowymi,
        troche mnie to stresuje, bo tutaj wiem co mam, kiedy i za ile a tam....no cóz,
        różnie może być
      • Gość: nosiwoda Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: 195.94.207.* 16.01.06, 11:52
        Proste - bo ta praca mnie znalazła tuż po studiach. A ja i tak myślałem o
        posadzie urzędniczej. Nie zarabiam wcale tak mało (oczywiście w porównaniu z
        niektórymi kolegami/koleżankami zarabiam śmieszne pieniądze), wyżyć się da,
        można coś jeszcze zrobić po pracy czy w weekend. Zero nadgodzin, ludzkie
        podejście. A imieninki u mnie jedynie bywają. Co młodsi (jak ja) ukrywają swoje
        imieniny i tematu nie ma, starsi stażem pracownicy (głównie pracownice) owszem,
        przyjmą kwiatki, ale nie ma całodziennych nasiadówek nad kawusią z okazji
        imieninek. Ja najchętniej w ogóle bym wywalił imieninki ze spisu rzeczy, o
        których tutaj się pamięta, ale nie jest to aż tak dotkliwe. Oczywiście do
        szefowej czy do szefa całego biura 'należy' iść - ale jakbym nie poszedł, to
        raczej świat by się nie zawalił.
        Wolę taki luz i nieco mniejsze pieniądze niż harówkę do 21 i dyspozycyjność na
        urlopach. Tak ma kumpel internetowy, a zarabia w firmie prywatnej chyba nawet
        mniej niż ja (a ma 2 dzieci i żonę na bezrobociu). Dziękuję, nie mam wielkich
        ambicji, wolę mieć święty spokój i czas na czytanie książek po pracy.
        • Gość: Oświata Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.mcon.pl 16.01.06, 12:16
          Donoszę uprzejmie, ze oswiata to też budżetówka.Nauczyciel dyplomowany z
          33letnim stażem pracy 1900 zł.na łapę.No i należy jakos wykształcic tych zuchów
          tępawych na"biznesmenów"straganowych.Tragiczny los polskiej oswiaty, w której
          nie ma kasy na nic!!!Ale powtórne wybory za kilkaset milionów złotych będą!
          Wiwat Rydzyk, wiwat inne stany, puśćmy Kaczora na wagary, bezterminowe.
          • Gość: też budżetówka Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 12:41
            Kapitalny komentarz! Widać, że nie wysokość pensji decyduje o predyspozycjach
            umysłu :) Pracuję w budżetówce ponad 30 lat i nie pora na zmianę pracy...Pozdrawiam
          • Gość: cenzyt Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 12:52
            za ile godzin tygodniowo te 1900 zl netto? ile dni urlopu? a jestem po
            studiach, odpowiedzialna praca, ponad 25 lat pracy, firma prywatna i 1500 zl
            tez netto, a w tygodniu 40 godzin i 26 dni urlopu.
          • Gość: xyz Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 19:34
            Oświato, 1900 zł. na rękę to wcale niemało, ja po takim samym stażu mam mniej
            na kierowniczym stanowisku z czasem pracy min. 50 godzin tygodniowo.
      • koko25 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 12:36
        jak to czytam to się zastanawiam w jakich urzędach wy wszyscy pracujecie?? Nie
        siedzicie po godzinach, macie premie i 13 tki, wczasy pod gruszą, bony na
        święta. U nas to wszystko sie skończyło 2 lata temu.Premie weszły do pensji
        (oczywiście stralcilismy na tym, a 13-tek juz nie ma, abony w tym roku dostali
        tylko ci co najmniej zarabiaja i bylo to max. 100 zl. Ja prucuje w US, średnio
        3 razy w tygodniu siedze po godzinach, do 19-tej, 20-tej. I nikt mi za to nie
        dziekuje i nie płaci.Moj mąż również pracuje w urzędzie i tak jak ja siedzi w
        pracy po godzinach, codziennie do 19, ma prace która trzeba zrobic i nikt nie
        pyta czy da radę (za nadgodziny też mu nie płacą). A mało tego, to na weekend
        bierze robote do domu. A dlaczego tu pracujemy?/ Tylko dlatego, ze mamy
        stabilnośc zatrudnienia (ja mogłam urodzic dziecko i bez problemu wróciłam do
        pracy)i wrażenie, ze to robimy ma sens. A jeżeli chodzi o panie biurwy halinki,
        Krysie itp..., to jest ich coraz mnie, powoli sie wykruszaja, a i one uczą sie
        od nas młodych jak szanowac prace i petentów. W kazdej firmie, czy to
        państwowej czy prywatnej znajdzie sie taka pani halinka czy inna Krysia,
        Marysia....która warknie na klienta. takie zycia, nie zawsze każdy ma dobry
        dzień. Zarowno u mnie, jak i u męża ludzie sa bardzo kompetentni,bardzo mili i
        pomocni jak ktos zadzwoni lub przyjdzie. ALe najgorsze jest to, że ludzie
        przychodząc do urzędu sa od razu wrogo nastwawieni do urzędników, bo jak
        twierdza nie lubia urzędów. Ja tez jak mam cos załatwić w jakimkolwiek urzędzie
        to jestem chora, ale takie zycie, bez urzedów sie nie da, tak jest wszędzie.
        Pozdrawiam wszystkich urzedasów:)
        • ardzuna Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 19.01.06, 18:41
          koko25 napisała:

          > jak to czytam to się zastanawiam w jakich urzędach wy wszyscy pracujecie??
          Nie
          > siedzicie po godzinach, macie premie i 13 tki, wczasy pod gruszą, bony na
          > święta. U nas to wszystko sie skończyło 2 lata temu.Premie weszły do pensji

          Bo wyście w skarbówce mieli bardzo wysokie premie. Inni takich nie mieli, więc
          nie budziły zainteresowania i nie włączono ich do pensji. Proste :)
      • Gość: mjr nemo Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 12:55
        Praca w budżetówce jest moją pierwszą stałą pracą po studiach, nie licząc tych
        wszystkich czasowych w okresie studiów. Pracuję tu piętnasty miesiąc, w tej
        chwili jestem już na umowie na czas nieokreślony. Zarabiam ok. 2000 na rękę (w
        tym mam 1600 zł „czystej” pensji). Jednak charakter tej pracy jest specyficzny.
        Są miesiące (np. styczeń), kiedy pracy mam na 2-3 godzinny dziennie, a są
        miesiące – jak np. grudzień, kiedy codziennie pracuję po 10 – 12 godzin na
        bardzo wysokich obrotach. Nie jest to może najlepsza praca, jaką można
        wykonywać, ale ma też dużo plusów. Gwarantuje pewną stabilność, jeśli chodzi o
        płacę czy np. o urlopy. Wychodzę jednak z założenia, że nie będę płakał, jeśli
        kiedyś przyjdzie mi się z nią rozstać. Fajnie, że ma taki słodko-gorzki
        charakter, dzięki czemu tak do końca nie daje się polubić... Praca ta to
        również inne przemyślenia. Jestem przerażony ogromną biurokracją (praca ta
        uświadomiła mi to dobitnie – problem nieistotnego przecinka w zdaniu ustawy czy
        rozporządzenia może stać się problemem, którym w ramach „obowiązkowości”
        i „sumienności” kilku urzędników będzie się zajmować przez kilka dni).
        Biurokracja daje mi zatrudnienie; ale to droga donikąd. W naszym państwie
        sytuacja się nie poprawi, jeśli ktoś nie pomyśli o przekształceniu struktury
        urzędów. Bo w takim kształcie, w jakim one są obecnie, nadal będą „objadać”
        państwo i sprawiać, że będzie kulało…Dlatego w moim urzędzie większość
        głosowała na PIS, bo PO przekształciłaby strukturę urzędów, zwalniając 50%
        urzędników i pozbawiając tym samym ciepłych stołków wszystkie Halinki i
        Bożenki...
      • Gość: Kocur Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 13:32
        Czytam i przecieram oczy ze zdumienia :)

        W jakich wy budżetówkach pracujecie że macie po 2000 netto a ktoś napisał że ma
        3000 na rękę ?!?!??! - chyba ze np. Orlen to dla was budżetówka...

        pracuje w jednym z krakowskich urzedów miejskich - mam pod sobą ponad 80
        stanowisk komputerowych plus "serwis" oprogramowania - każdy urlop po komórką -
        zdarza sie czasami ze musze zostać po godzinach - i mam niecałe 1300 netto !! (z
        prawie 5 letnim stażem nie tylko w budżetówce)

        bez jaj ...

        • Gość: gabi Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 16.01.06, 13:46
          Kocur, tylko mi nie mów, że jesteś informatykiem. Jeśli tak, i zgadzasz się na
          pracę za 1300 to nie obraź się, ale jesteś frajerem.
          • Gość: Kocur Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 14:06
            w innym temacie - moze jeszcze go admini nie zdjęli - była rozmowa o zarobkach :)

            szukam w Krakowie pracy od jakis 2-3 miesiecy - wiele rozmów kwalifikacyjnych -
            jako administrator sieci - w zależnosci od firmy mówie - 2 -3 tysiace netto

            i kończy "dziękujemy za uwagę" - nie obrażam sie :) ja szanuje swoją prace
            gdziekolwiek i za ilekolwiek bym nie pracował - akurat tak trafilem i moze mam
            pecha w szukaniu - jeszcze się douczam we wlasnym zakresie - nie jestem idealny
            - ale sa rzeczy ktorych w domu nie zrobisz - a czasami sa wymagane - takie zycie


            pzdr
            • zbig72 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 14:33
              w ministerstwach na stanowiskach starszego czy głównego specjalisty (na takie
              się zwykle pracuje ok 4-5 lat) pensja pomiedzy 2 a 3 tysiące netto to rzecz
              normalna + premie ok 1000 netto co kwartał albo pół roku (zależnie od urzędu)

            • Gość: ja Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.chello.pl 22.01.06, 01:02
              informatyków teraz jest jak psów,!!

              dobrego moożna miec za 600 zeta
        • Gość: Lehoo Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.71.am.szczecin.pl 16.01.06, 13:50
          Bo my pracujemy już bardzo długo. Mamy doktoraty, habilitacje, nalezny dorobek
          i zaslugi, więc też i pobory wedle tego. Pozdro !
          • zszywaczem Ja już 5 lat i wcale nie mam zamiaru zmieniać :) 16.01.06, 14:24
            pierwsze lata to był rzeczywiście nieciekawy okres - zarabiałem 1000 do 1400
            netto, żadnych szkoleń, niskie premie itd.

            nie tego chciałem po skończonych studiach prawniczych, mając język obcy,
            doświadczenie z pracy w okresie studiów...

            ale po 3 latach przeniosłem się z mojego pierwszego urzedu do jednego z
            ministerstw i tu zaskoczenie - pensja ponad 2000 netto, młody zespół (poza
            radcami prawnymi wszyscy pon. 35 lat), ciągłe szkolenia i wręcz presja (dobra
            presja) na dokształcanie się - w ciągu dwóch lat dwókrotnie awansowałem,
            zrobiłem wreszcie certyfikat języka (niestety wszędzie liczy się "papier"), a w
            tym roku się mianowałem, zacząłem doktorat...

            ostatnio zmieniłem pracę na kolejną "budżetową", zarabiam z dodatkami prawie
            3500 netto, mam sporo darmowych szkoleń, z pracy wychodzę przed 17 i mam czas
            dla rodziny, wszystkie weekendy wolne, niemal 100% pewność pracy, sympatyczne
            szefostwo, fajnych znajomych z którymi pijemy piwko w piątkowe wieczory i jak
            dla mnie jest ok - w życiu nie zaminiłbym się z kumplami ze studiów harującymi
            w kancelariach za wcale niedużo większe pieniądze, za to do 21 albo i dłużej...

            może po prostu nie nadaje się do wyscigu szczurów, a może nie uważam że warto
            się zabijać dla dodatkowych paru stów i prywaciarza, który kopnie cię w tyłek
            gdy juz przestaniesz być potrzebny albo przestaniesz pasować do "nowej
            strategii firmy" albo po porsu szef będzie miał synka szwagra na twoje
            miejsce :)

            pozdrawiam, choć oczywiście to praca nie dla każdego i niektórzy nie lubią tego
            rodzaju pracy i odchodzą do sektora prywtnego - i o to chodzi, żeby "dla
            każdego było coś miłego"
        • Gość: Kosmoludek Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 14:17
          Czytam o tych pensjach budżetówki i też nie wierzę... No chyba, że wypowiadają
          się osoby na stanowiskach kierowniczych...
          Pracuję 3 lata na stanowisku referent w jednostce samorządu terytorialnego na
          Śląsku, mam skończone studia magisterskie, których kierunek pokrywa się w sporej
          mierze z moimi obowiązkami. Jestem jedną z dwóch osób (wśród pracujących tu ok.
          130 osób) wyspecjalizowanych w funduszach europejskich, poza tym mam szereg
          innych obowiązków. Zaczynałam od pensji brutto 850, zaliczyłam 2 ustawowe
          podwyżki, w tej chwili płaca brutto 1150 /netto z premią (5%) to 813 zł./
          Możliwości awansu - zerowe, szlag mnie trafia, bo osoby o mniej
          odpowiedzialnych zajęciach, ale z większym stażem (takie Panie Bożenki,
          Halinki)dostają 3-4 krotnie większy % premii niż ja, bo ktoś wymyślił, że premia
          zależy od stażu. Co za bzdura!
          Plus - praca jest dość pewna, trzeba naprawdę "namieszać", żeby wylecieć, ale są
          i tacy, którzy nie robią nic, albo właśnie "mieszają" i nikt ich nie zwalnia (to
          się nazywa dobre plecy!)i to jest sporym MINUSEM, bo za takie osoby trzeba
          pracować, a one i tak zgarniają pensję...
          Plusem to oczywiście wypłata zawsze na czas, wypłacane po wakacjach (sic!)wczasy
          pod gruszą (u mnie 350zł.)i "trzynastka".
          Minus - często brak kasy na szkolenia, więc podniesienie kwalifikacji graniczy z
          cudem. Najlepiej jeśli się na własną rekę poszuka _bezpłatnych_ szkoleń...
          Jeszcze jeden minus - próby zmiany wizerunku urzędu, w którym się pracuje i tak
          pójdą na marne, bo choć ja jestem kompetentna i uśmiechnięta do interesantów, to
          szereg innych moich współpracowników potraktuje ich niefachowo. I łatka
          "urzędasa" i tak zostanie...
          Reasumując - po 3 latach jestem dość zmęczona tą pracą - jest ona po prostu
          frustrująca. Szczególnie, że mam upierdliwych przełożonych uprawiających często
          prywatę (jak im odmówić i pracować jeszcze w spokoju?!). Mimo poczucia
          bezpieczeństwa jakie tu odczuwam, w tym tygodniu, kiedy stukneły mi 3 lata w JST
          postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę, za ok. miesiąc złożyć
          wypowiedzenie, próbować szczęścia (czyt. satysfakcji lub/i pieniędzy) gdzie
          indziej... Ale mi jest łatwiej podjąć taką decyzję - jestem panną, nie mam
          dzieci, zobowiązań, kredytów etc.
          • zbig72 Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 16.01.06, 14:27
            hmm... składasz wypowiedzenie w obecnej pracy nie mając zaklepanej nowej -
            nawet nie wiem jak nazwać taką krótkowzroczność...

            a nie możesz szukać pracy pracując w obecnej? wszyscy tak robią!
          • Gość: george Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? IP: *.icpnet.pl 06.08.06, 11:30
            Podzielam twoje zdanie. U mnie to samo. 4 lata w JST w środkowej Polsce. Pensja netto 1100 zł. Niestety trzymam się stołka, bo u mnie w mieście perspektywy innej pracy są bardzo nikłe. Szukam cały czas , ale jest kiepsko na rynku pracy, gdzie bezrobocie oficjalne to 17,5% a nieoficjalne ponad 25%.
            NIe wiem gdzie pracują ludzie, którzy w JST mają ponad 2000 zł do ręki! U mnie takie pensje są poza zasięgiem!
            U mnie jest identycznie jak opisałaś. Pracy dużo za psie pieniądze. Co jakiś czas spadają z nieba nowi pracownicy, koledzy/koleżanki szefa, którzy na wstępie dostają pensje 2 razy jak ja. Dlaczego - mają plecy i zero kompetencji! Mam kierownika, który jakby mógł, to by z urzędu wyniósł do domu stół i krzesła! Kombinuje facet jak w PRLu. Służbowy telefon do celów prywatnych, kilometrówka na dojazd do pracy, laptop dla dzieci, cyfrak na rodzinne imprezki, materiały biurowe dla dzieci, gadżety promocyjne jako prezenty dla znajomych... Wszyscy widzą to złodziejstwo, ale każdy siedzi cicho! Nawet jak się poskarżą, to i tak oberwiesz ty, jako donosiciel. Ale , że się okrada w ten sposób podatników - nikt nie reaguje! Panie Jadzie i Krysie wiecznie tylko organizują imieninki i latają z siatkami na zakupy. Siedzą cicho i nie protestują, bo szczyt ich ambicji kończy się na umiejętności stawiania pieczątek. Chcesz mieć awans, podwyżkę - musisz czapkować kierownictwu i się zniżać do ich poziomu. Co oznacza być prymitywnym. Frustrację budzą nie tylko niskie pobory, bowiem sama atmosfera jest chora. Młodzi ludzie, świetnie wykształceni przypisani zostają do śmiesznych stanowisk, gdyż nie wolno im powierzać odpowiedzialnych zadań. Dlaczego - bo by szybko się okazało, że większość zadań obecnie realizowanych przez starą gwardię może być robione 3 razy szybciej i lepiej. A to by już stwarzało zagrożenie dla "dziadków". Panie Jadzie i Krysie zapisują się do jakiś szkółek niedzielnych, by pokazać, jakie są zdolne i ambitne. Za kury i kaczki kończą jakieś licencjaty korespondencyjnie! Po co to robią mając 3 lata do emerytury? Dla siebie samych? Wątpię... Ale jak wykładowcami w takich szkółkach są kierownicy urzędu, którym to pani Jadzia i Krysia płacą za naukę, to potem są szanowane. Bo pan wykładowca nie skrzywdzi swoich uczniów...Śmiechu warte. Pracuje ze mną chłopak po studiach, znający dobrze 3 języki obce, mający 2 fakultety bliskie pracy w JST, pracowity i ambitny. Szef nim gardzi, bo wie, że jest mądrzejszy o niebo od niego samego. Przez to już 2 rok nie dostał podwyżki i awansu. A jak sam realizuje jakieś zadania, to w połowie prac odbiera się mu zadanie na rzecz jakieś niedojdy, która podpisze się pod tym, jako pod własną pracą! Bezczelność na maxa! Mimo wszystko chłopak siedzi cicho, bo wie, że nie ma pleców. Są przypadki zatrudniania ludzi bez matury, bez konkursów, z wyrokami... Ważne, że są pociotkami szefów... Kompletny nepotyzm. Szkolenia są tylko dla wybrańców, którzy i tak jadą służbowym autem na nie. Innych nie stać. Jak się człowiek chce załapać na darmowe, to zawsze znajdą powód, by nie pojechał. Nie wolno wykazywać inicjatywy! Ciągle słyszę: "Ty się nie wychylaj, ty się ciesz z tego, co masz". Jeśli chodzi o starą gwardię, to zdarza się, że niekompetentnie obsługują petentów, chociaż wielu się stara! Wina często leży po stronie kierownictwa, które z "braku czasu" popełnia karygodne błędy podpisując się pod głupotami!
            Wszelkie normy ISO czy certyfikaty są załatwiane po znajomości. Te normy w prywatnej firmie w życiu by nie zostały przyjęte, bo w JST po prostu dużo rzeczy nie działa! Przejrzystość urzędu polega na przejrzystości biur obsługi klientów. W pokojach wyżej już nie jest tak przejrzyście! Tam pod biurkiem się załatwia większość spraw. Także problem korupcji niestety czasem występuje w urzedach. Nie wszędzie i zawsze, ale zdarza się.
            Najlepsze są nagrody dla urzędu za różne działania. Jak to działa - robi się odpowiednie manipulacje statystyczne odpowiednio pod daną dziedzinę i wychodzi, że np. zamiast bezrobocia 20% jest 15%. Ogłasza się wtedy sukces w aktywizacji zawodowej, albo coś w podobie. Kto się zna na statystyce wie, jakie to łatwe. Wystarczy odpowiednie założenia do wyliczeń przyjąć by sukces był w zasięgu ręki.
            Ogólnie rzecz biorąc praca w JST to dno! U mnie wcale nie ma bezpieczeństwa socjalnego i pewności zatrudnienia. Znam przypadki, że ludzie w poniedziałek rano nie znaleźli sie na liście obecności, bez żadnych uzasadnień. Po prostu wylecieli. A jaki jest najczęstszy powód zwolnień - utrata zaufania do pracownika! Tak, tak - utrata zaufania! Bo jak ktoś tylko inaczej myśli niż szef, to staje się jego wrogiem wręcz. I nie chodzi tu o polityczne poglądy. Nie ważne jakie, ważne że są! Np. jeśli ty nie zdradzasz narzeczonej i głosisz pogląd, że adrada jest zła, a szef w tym czasie posuwa sekretarkę, to ty już jesteś pod kreską! Szefa nie wolno pouczać i moralizować! Nawet w myślach!
            Plusem pracy w JST jest tylko dłuuugi urlop i duuuużo znajomych. Nic poza tym!
            Jeśli zaś chodzi o korpus cywilny - u mnie nic by to nie dało. Zawsze można cię wywalić z $52 kpa! Mam nadzieję, że następne wybory na jesień wygra nowa władza, która i tak nic nie zmieni, ale odetnie od koryta tymczasowo obecnych pasożytów! Marna satysfakcja, ale zawsze...
            Pozdrawiam wszystkich sfrustrowanych urzędasów - trzymajcie się!
        • zielona_wrona Re: Dlaczego pracujemy w budżetówce? 17.01.06, 10:24
          To ja pisałam, że mam 3200 netto. Bo tyle mam. Bez stażowego byłoby ok. 2700zł.
          W dodatku pracuje 4 dni w tygodniu. I to jest najniższe uposażenie w moim dziale.
          Większość ma około 4000. Kierownicy maja około 6.000. I to jest regularna
          budżetówka. Wiem, że bardzo dużo, jak na państwową posadę ale bywa i tak.
          Nie wiem, ile zarabiają tam informatycy ale... mój maz jest informatykiem i
          przynosi do domu zdecydowanie lepsze pieniądze, z tym, że on nie pracuje 8
          godzin dziennie w budżetówce. Z moich obserwacji wynika, że informatycy w
          budżetówce sa bardzo sfrustrowani i maja poczucie, że reszta jest o niebo lepsza
          od nich. I to nie dlatego, że jest mądrzejsza, tylko dlatego, że ma możlowości
          rozwoju.
      • Gość: ewunciia Moj brat od niedawna pracuje w Minist. Spraw Zagrn IP: 194.181.0.* 16.01.06, 14:20
        z tego co wiem zarabia calkiem niezle na razie okolo 3000 netto, ale przede
        wszystkim robi bardzo ciekawe rzeczy, i chyba dlatego tam jest
        ja tez uwazam ze w wielu urzaedach zwlaszcza centralnych praca jest o niebo
        ciekawsza niz w firmach, zajmujesz sie merytotycznymi sprawami a nie
        nagabywaniem klientow

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka