Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    pokolenie 4000 tyś brutto

    IP: 213.17.168.* 15.03.06, 10:13
    Ja i wiekszość moich znajomych jesteśmy 3 lata po studiach, pochodzimy z
    małego miasta na Podkarpaciu, sytuacja zmusiła nas do osiedlenia sie w
    Stolicy i nie narzekamy zarabiamy w granicach 4-6 tys brutto i nie uzalamy
    sie nad swoim losem że nie ma pracy, że sa kiepskie warunki finansowe.
    Wystarczyło tak niewiele, skończyć dobre studia we Krakowie, Lublinie i
    szukac pracy w Warszawie. Znajomi którzy postanowili zostac w rodzinnej
    miejscowości zarabiaja w okolicach 1500-2000 brutto i narzekaja jak to im
    jest żle. A czasem wystarczy tak niewiele (przeprowadzic sie do innego
    miasta) aby zmienic swoją sytuacje życiową. Ale niektórym sie nie che, nic
    nie robią w sprawie zmiany miejsca zamieszkania i zazdroszczą innym że im
    się powiodło. Smutne to.
    Obserwuj wątek
      • Gość: km Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 87.207.70.* 15.03.06, 10:15
        Na jakiejś "wiosce" 2000 brutto, to prawie to samo co w Stolicu 4000 brutto...
        • pep-per Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 10:19
          Poza tym, aby wyjechać do stolicy i tam poszukać pracy, potrzebne są pieniądze,
          a nie każdy je ma (nie każdy ma "dzianych" rodziców) ;)
          • Gość: maciej Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 213.17.168.* 15.03.06, 10:23
            ja mówię o pracy biurowej, a taką sie szuka wysyłajac aplikacje a nie chodząc
            od firmy do firmy
            • Gość: ta Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 10:38
              hm no tak-ja jestem absolwentką i właśnie szukam pracy..jest ciężko, zaczełam nawet rozważać wyjazd do wawki(powysyłałam aplikację i dzwonili za mną z wielu miejsc-tylko jest problem, kilkustopniowa rekrutacja?-skąd ja wezmę kasę, żeby z 3 razy w miesiącu np być w wawce po to żeby sie np dowiedzieć, że nie przyjmą mnie niestety...to nie takie proste...za pracą trzeba pochodzić, a każźda rozowa to cena biletu w 2 strony do wawki...no to weź-skąd mam na to wziąć pieniądze:(-nawet jak usciubie na te kilka wyjazdów a jednak nie zdecydują sie mnie przyjąć to co?-tyle kasy w błoto-jeden taki wyjazd to 200 zetów przynajmniej...więc weź..zamiast filozofować jak to wspaniale jest w wawce zasatnów się...)
              • Gość: maciej Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 213.17.168.* 15.03.06, 10:45
                Mysląc tak to nigdy nie znajdziesz pracy bo zawsze będzie za daleko albo brak
                pieniędzy, czasami trzeba sie poświęcić
                • Gość: Alex Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internet.v.pl 16.03.06, 11:59
                  a poza tym, koszt biletu do W-wy mozna zamknac w 80 zl w obie strony. Wiem, bo
                  mieszkam w Sznie, a to miasto jest polozone najdalej od stolicy.
                  • Gość: iwi Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 12:16
                    No nie wiem, to zalezy od komunikacji w danym regionie, a nie od Twojej
                    kreatywności. Ja mieszkam ok. 25 km od Warszawy i płacę 265 zł za bilet do i z
                    i do tego 66 zł po Warszawie.
                    Gdybym miała regularną pracę, a nie codziennie wychodziła o innej porze (czasem
                    po ośmiu, czasem po dzisięciu, a czasem po szesnastu godzinach pracy), to
                    mogłabym dojeżdżać z kimś na spółkę samochodem.
                    PKP i PKS to z reguły monopoliści w regionach.
                    • lumos2 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 17.03.06, 20:26
                      to chyba jeździsz taryfą!
                      • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 02:56
                        mieszkamy z zoną w warszawie od 8 lat. jak większosc naszych znajomyc
                        zostalismy tutaj po studiach i jak większości zyje nam sie bardzo dobrze. oboje
                        pracujemy w korporacjach i zarabiamy przyzwoite pieniądze (a przynajmniej nie
                        czujemy się wykorzystywani)
                        jak ma się odrobinę ambicji i zdolności to nie ma najmniejszego problemu zeby
                        ulozyc sobie życie w duzym miescie. NAWET JAK POCHODZI SIĘ Z BARDZO BIEDNEJ
                        RODZINY!!!. sposób na warszawę?
                        1. zdanie egzaminów na studia
                        2. zalatwienie akademika (obecnie koszt ok 230pln miesięcznie; np. shg-owskie
                        sabinki)
                        3. załatwienie kredytu studenckiego (obecnie ok. 500 pln miesięcznie)
                        4. załatwienie stypendium socjalnego (zależy od uczelni. przyjmijmy 300pln
                        miesięcznie)
                        5. dobre wyniki na studiach (stypendium naukowe 200-600pnl)
                        6. weekendowe korepetycje dla "dzieci specjalnej troski" (zależy od przedmiotu,
                        przyjmijmy min. 30pnl/h*10h/miesiąc=300pnl. korepetycje dla osób z roku lub
                        młodszych roczników to min. 50pnl/h ale to w pózniejszych latach)
                        7. po drugim roku wyjazd do USA na "work&travel" -zalezy od tego po co sie
                        jedzie ale mozna przywiezc kilka tys. zlotych lub samo (ale bardzo cenne)
                        doswiadczenie
                        8. po trzecim roku wakacyjne praktyki (zwykle za friko)
                        9. po czartym roku platne praktyki (ale jesli to nie korporacja to pieniadze
                        nie za duze)
                        10. po piatym roku "akcja rekrutacja": a)rozmowa kwalifikacyjna, b) testy
                        kompetencji analityczne i werbalne, c) assesment center a na koniec...

                        pricewaterhouse coopers, deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods,
                        coca-cola, procter&gamble, reckit, nestle, duza czesc banków i wiele, wiele,
                        wiele innch firm, które na wjazd placą absolwentom min. 4000pln brutto.

                        jak slysze kogos kto mowi ze mieszka w malym miescie na zadupiu i ze nie mozna
                        to mnie krew zalewa. i moja zona (południe) i ja (północ Polski) i wszyscy nasi
                        znajomi jestesmy tego najlepszym przykladem.
                        nawet jesli ktos jest zbyt tępy zeby miec stypendium naukowe albo udzielac
                        korepetycji innym studentom to niech ich udziela dzieciakom z podstawowki,
                        przepisuje teksty na kompie w bibliotece, albo handluje czyms na allegro ale
                        niech nie mowi ze nie mozna!!!

                        za 500pnl kredytu studenckiego, 200 z udzielanych korkow i 300 pnl stypendium
                        socjalnego (jak sie jest za bogatym na stypendium to 300 dostaje sie od
                        rodzicow) mozna bez problemow przezyc studia w warszawie!!!!

                        a jak ktos dalej ma watpliwosci to jest albo debilem albo nierobem albo ofermą
                        albo co najgorsze wszystkim jednoczesnie!
                        • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 03:19
                          aaa i jeszcze o jednym zapomniałem. nigdy, niegdzie nie spotkałem się z
                          przypadkiem oferowania komuś niższego wynagrodzenia tylko dlatego, ze jest
                          spoza warszawy. to jakis absurd! bzdura korej mozna sie doczytac tylko na
                          forach takich jak to.
                          chyba ze zatrudnia sie osobe spoza warszawy ktora mimo skonczenia uczelni o
                          podobnym profilu ma nizsze kompetencje niz po uczelniach warszawskich. ale to
                          przeciez normalne ze jak sie zatrudnia zawodnika ktory regularnie sypie po 3
                          gole w meczu to placi mu sie wiecej niz takiemu ktory w meczu strzela raz.

                          tak na marginesie to jest szerszy problem. z racji prowadzenia wykładów na
                          kilku uczelniach poza warszawą mialem okazje poznac ich poziom. poziom czesto
                          zenujacy. kazdy wie ze jezeli porowna sie studentow uczelni, do ktorej egzamin
                          wstepny sklada sie z matematyki, historii i dwoch jezykow obcych z taką, do
                          ktorej mozna sie dostac na podstawie konkursu swiadectw to tak naprawde nie za
                          bardzo jest co porownywac. niestety absolwenci slabych uczelni z prowincji
                          zamiast szukac sposobu zeby dorownac umiejetnosciami najlepszym powtarzaja
                          brednie o dyskryminowaniu osob spoza duzych miast.
                          • Gość: Wojtek Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl 19.03.06, 22:21
                            No, wiesz, ja nie wiem czy w Warszawie jest KAZDA uczelnia taka najlepsza, to
                            zalezy od kierunku, w Wawce też są żenujące uczelnie, zwłaszcza weiczorowe
                            zaoczne i tp.POziom ludzi, których teraz spotykam przyprawia mnie o zjeżenie
                            włosów, właśnie studiują tutaj....
                            • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 22:56
                              100% zgoda. ale jak ktos jest cienki to przyznasz ze nie ma podstaw zeby
                              upominac sie o zarobki na ktore nie zasluguje. nawet w warszawie
                              • inquisition 100% B-Z-D-U-R-A 22.03.06, 00:43
                                Tak się składa, że nawet w legendarnej Warszawie cholernie trudno dostać pracę
                                za więcej niż 3000 zł co przy porównaniu kosztów życia jest niewiele lepsze niż
                                1500-2000 zł gdzieś na "peryferiach".

                                Jeśli post ten nie jest bzdurą wyssaną z palca podaj nazwę choć jednego
                                pracodawcy, co za połowę tej kasy zatrudni studentów (nawet najlepszych
                                uczelni) oczywiście conajmniej 2 języki obce, biegłq znajomość w jakiejś
                                komputerowej dziedzinie (np CAD albo grafika) i innymi predyspozycjami
                                • Gość: korporacja Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: 80.72.40.* 26.03.06, 01:43
                                  proszę bardzo. wymieniam firmy, które placą absolwentom min. 4000 brutto na
                                  wjazd (oczywiscie nie w call center tylko w normalnych dzialach typu marketing,
                                  finanse, dzialy analiz itd):
                                  mckinsey, boston consulting group, accenture, pricewaterhouse coopers,
                                  deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods, coca-cola, procter&gamble,
                                  reckit, nestle, duza czesc banków, danone, microsoft, oracle, british american
                                  tobacco, andersen business consulting, philip moris, loreal, grupa żywiec,
                                  kraft foods, warszawska grupa inwestycyjna, itd. itd. itd

                                  wystarczy? czy dalej bedziecie wciskac ludziom ciemnote ze takie firmy nie
                                  istnieja. jakos ja i moi znajomi ze studiow (sgh) moglismy do nich trafic...
                                  • Gość: LGK Niby prawda, ale IP: *.std.tsi.tychy.pl 26.03.06, 12:25
                                    problem w tym, że w takich działach raczej nie przyjmuje się absolwentów, pod
                                    warunkiem... że mają już dość spore doświadczenie, lub dysponują jakąś dość
                                    unikalną, a potrzebną wiedzą/umiejętnością np: znajomość języka chińskiego.

                                    Z tym chińskim to nie przesada - 3000zł do ręki i zatrudnienie od zaraz w
                                    firmie eksportującej elementy elektroinstalacyjne do Peoples Republic of China
                                    dla absolwenta marketingu
                                    • Gość: zadowolony Student? IP: 80.54.38.* 12.04.06, 21:14
                                      Piękna polemika o językach obcych, praktykach w USA, tylko skąd, ku*wa, Peoples
                                      się znalazło? To chyba z Chińskiego...

                                      A lat 18, miasto w Polsce "B" przy granicy, angielski i rosyjski na poziomie
                                      egzaminu państwowego za nieopodatkowane 1300, przy 3 godzinach dziennie, to jest
                                      dobrze? Bo ja się cieszę...
                                  • Gość: Korporacje Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: 217.153.224.* 10.04.06, 22:42
                                    Co do zdolnosci analitycznych... Pokolenie 4000 tyś brutto? Czyli 4 mln brutto?
                                    Niezle, niezle... :))
                                    A co do firm powyzej to niestety nie wszystkie z powyzej wymienionych daja "na
                                    wjazd" 4 tys brutto. Ktore nie powiem :)
                                    Pozdr :)
                                  • Gość: wielbiciel WGI Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 12.04.06, 18:44
                                    > mckinsey, boston consulting group, accenture, pricewaterhouse coopers,
                                    > deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods, coca-cola,
                                    procter&gamble,
                                    > reckit, nestle, duza czesc banków, danone, microsoft, oracle, british
                                    american
                                    > tobacco, andersen business consulting, philip moris, loreal, grupa żywiec,
                                    > kraft foods, warszawska grupa inwestycyjna, itd. itd. itd


                                    Szczegolnie Warszawska Grupa Inwestycyjna po ostatnich skandalach jest
                                    pozadana ;) (wiedzieli chlopaki jak uciec z cudza kasa)
                                    • Gość: ~a jednak można Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: 195.33.69.* 12.04.06, 19:00
                                      Ja przyszedłem do jedej z tych "koporacji" jeszcze w trakcie studiów. Dzisiaj
                                      jestem 2,5 roku po studiach. Pracuję od 3 lat i zarabiam ponad 10k brutto.
                                      Dodam że na studiach nie robiłem nic, trochę pojeździłem na wyjazdy
                                      sponsorowane przez organizacje studenckie. Zacząłem pracę w połowie 4 roku.
                                      Przez pół roku na umowę zlecenie, później pół roku na umowę o pracę, a potem
                                      przeszedłem do "korporacji".
                                      I nie mówcie, że z pracą jest beznadziejnie i do dupy.
                                      • Gość: Łodzianin Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 13:43
                                        > Pracuję od 3 lat i zarabiam ponad 10k brutto.

                                        Czyżby McKinsey? :) dużo płacą ale średnia ilość pracy dziennie to 12h.
                                        Chyba nie skorzystam.
                                  • anna-dark Re: 100% B-Z-D-U-R-A 12.04.06, 19:47
                                    Taaaa... tylko kto tam się dostaje? Albo po znajomości, albo za dawanie dupska. Nie będę ci wymieniała które z tych firm odmówiły zatrudnienia NIE ze względów merytorycznych (kwalifikacje, doświadczenie, predyspozycje, cechy osobowości).
                                    Pozdro dla ściemniacza !

                                    Gość portalu: korporacja napisał(a):

                                    > proszę bardzo. wymieniam firmy, które placą absolwentom min. 4000 brutto na
                                    > wjazd (oczywiscie nie w call center tylko w normalnych dzialach typu marketing,
                                    >
                                    > finanse, dzialy analiz itd):
                                    > mckinsey, boston consulting group, accenture, pricewaterhouse coopers,
                                    > deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods, coca-cola, procter&gamble,
                                    > reckit, nestle, duza czesc banków, danone, microsoft, oracle, british american
                                    > tobacco, andersen business consulting, philip moris, loreal, grupa żywiec,
                                    > kraft foods, warszawska grupa inwestycyjna, itd. itd. itd
                                    >
                                    > wystarczy? czy dalej bedziecie wciskac ludziom ciemnote ze takie firmy nie
                                    > istnieja. jakos ja i moi znajomi ze studiow (sgh) moglismy do nich trafic...
                                  • Gość: Miki Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: *.chello.pl 12.04.06, 22:58
                                    No a tu sie zdziwisz ja pracuje w Dziale CC duzej korporacji zajmujacej sie
                                    mediami i sredni zarobek to ok 4,5tys brutto ,nie jest to Warszawka .Skończyłem
                                    studia zaocznie (tylko skonczyc 4-6 lat temu a teraz to inna bajka) .Nie
                                    narzekam mam nowe mieszkanie w fajnej spokojnej dzielnicy.A co do samej pracy
                                    trzeba miec szczescie i chciec pracowac ,bo niektorzy ludzie którzy sa na
                                    wyzszych stolkach dostaja sie na zasadzie kuzyn,kuzynka ,znajomy i fru zarzadza
                                    jak sobie poczyta 3 ksiazki o tym ;-) hehe.A co do SGH to renoma tej szkoly byla
                                    za komuny i na poczatku lat 90 teraz to mineło i juz nie wróci
                                  • Gość: miras Re: 100% B-Z-D-U-R-A IP: 81.210.38.* 13.04.06, 08:53
                                    Człowieku o czym ty piszesz.Kazdy wie że takie firmy istnieją i ludzie dobrze w
                                    nich zarabiają.Inna sprawa bardzo,bardzo, bardzo cięzko się do nich dostać ty i
                                    twoi znajomi pewno to juz opanowali.Troche pokory i trzezwego spojrzenia...
                          • Gość: Marek Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 193.109.212.* 22.03.06, 12:16
                            Pracuje w Warszawie, dojezdzam do Warszawy codziennie ponad 100 km, w ciagu
                            dwoch lat awansowalem na glownego specjaliste, dostaje liczne nagrody i wysokie
                            premie za moje "osiagniecia" w pracy. Nie narzekam na pobory, ale z racji
                            mojego mieszkania w niewielkiej miejscowosci zarabiam na poziomie 60-70% moich
                            kolegow, zajmujacych sie ta sama dzialka (IT) (maja nizsze stanowiska, no ale
                            mieszkaja w Warszawie) Wg naszego kierownictwa zycie poza Warszawa jest duzo
                            tansze. Czy duzo, raczej trudno powiedziec (napewno nie ma co porownywac kosztu
                            wynajecia czy kupienia mieszkania), z reszta to nie ma znaczenia - "to jakis
                            absurd! bzdura korej mozna sie doczytac tylko ..." to dopiero bzdurne
                            stwierdzenie. Faktycznie nie spotkalem sie z tego typu dyskryminacja ze wzgledu
                            na samo pochodzenie (W-wa czy z poza), ale miejsce zamieszkania odczuwam juz na
                            wlasnej skorze. Na uczelnie dostalem sie na podstawie trzech egzaminow
                            pisemnych (matematyka, fizyka, jezyk obcy) + dwa ustne: matematyka, fizyka.
                            Upss ... przepraszam, uczelnia "niewarszawska", co prawda jedna z wiekszych w
                            Polsce, ale to juz zapewne nie to ... rozumiem.

                            Pracuje w centrali jednego z Bankow
                          • Gość: Adam Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.koba.pl / *.koba.pl 23.03.06, 22:52
                            Teoretycznie się z Tobą zgodzę.
                            Praktycznie..... hahaha

                            Na WE Politecniki Białostockiej (jeden z lepszych w Polsce, szczególnie jeśli
                            chodzi o kierunek Elektrotechnika) nie było egzaminu a konkurs świadectw.
                            Kilku kolegów poległo...... no ale cóż,WE Politechniki Warszawskiej przyjął ich
                            z otwartymi ramionami... i co?? A no nic !!! Rządzą w Warszawie na uczelni z
                            egzaminami, i tylko się śmieją że nic nie robią.... do tej pory nie mogą się
                            andziwić z jakimi betonami studiują obecnie na 4 roku :/
                            Także mało tu zmienia czy egzamin jest czy go nie ma.

                            Ważny jest poziom "w toku studiów"...
                        • Gość: młoda matka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 15:33
                          dzieki za słowa OTUCHY tzn. za debila, nieroba i ofermę.
                          Jestem matką 2 dzieci 7 i 4 lata. zwolniono mnie z pracy a mój mąż też jest bez
                          pracy. Jesteśmy młodzi ambitni i wykształceni (po studiach mgr-skich)
                          To może jak jestesaki mądry wymyślisz gdzie mamy poszukAĆ taej roboty.
                          mieszkamy w małym mieście na zadupiu Polski, gdzie pracę dostają tylko
                          pociotki, przydupasy i protegowane półgłówki.
                          wiem co mówię bo z niejednym studiowałam.
                        • Gość: kasa Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.autocom.pl 20.03.06, 22:51
                          wiec w takim razie sprobuj przezyc w krakowie za 1000zl. i nie pie..mi tutaj
                          a jakichs stupendiach naukowych czy socjalnych. moja dziewczyna ma mama w
                          hiszpani i sie nie odzywa ani kasy ani mamy, jedynie tata ktory wplaca co moze,
                          bo jemu samemu nie jest lekko. Szkoda czlowieku ze naprawde nioe mieszkales w
                          malej miejscowsci bo wtedy bys poczul co to jest 4-5dni chleb ze smalcem lub
                          wcale nie miec chleba. Skoro jestes taki kujon to zycze ci jak najlepiej i obys
                          z zona dochowali sie tylu dzieci zeby zapelnic luke w naszym spoleczenstwie. i
                          popracuj zasmi troche na parkingu ale posprzedawaj troche ulotek to zobaczysz
                          jak przyjemnie jest zyc naszym polskim studentom.
                          • mgla_jedwabna Re: pokolenie 4000 tyś brutto 21.03.06, 00:40
                            no wlasnie...najlatwiej jest stwierdzic, ze nie chce mi sie rozdawac ulotek, a
                            potem zazdroscic takiemu, ktory rozdawal, a nie uzalal sie nad soba, i do
                            czegos w zyciu doszedl. latwiej jest siedziec i marudzic niz sie samemu wziac
                            za robote. potem mozna zwalic wine na rodzicow, mala miejscowosc,
                            panstwo,klimat i nie wiem, co jeszcze.
                            z kredytu studenckiego dostaje sie 600zl. Pozostale 300-400 mozna
                            zarobic/dostac jako stypendium naukowe lub socjalne/dostac od rodzicow. Np. po
                            100zl z kazdego z wymienionych zrodel. mozna? mozna. tylko trzeba uwierzyc, ze
                            bycie studentem nie oznacza wylacznie filozoficznych dyskusji, weekendy spedza
                            sie na dawaniu korkow a nie na balangach z tanim winem, a czas wolny to
                            ferie/wakacje a nie kazdy wieczor.
                            trzeba wziac odpowiedzialnosc za swoja sytuacje po prostu
                          • mgla_jedwabna Re: pokolenie 4000 tyś brutto 21.03.06, 00:42
                            ja sie utrzymuje w Wwie za mniej niz 1000 zl
                            nikt nie powiedzial, ze zyci studenta ma byc lekkie latwe i przyjemne
                          • Gość: ex studentka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.06, 08:38
                            przez 5 lat studiow zylam za 1000 zl w krakowie i jakos nie umarlam.
                            pozdro
                          • Gość: gucia Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 193.111.236.* 13.04.06, 09:40
                            Ja studia w Wawie przeżyłam za 1100 zł miesięcznie. Nie to, że rodzice nie
                            mogli mi dac więcej - po prostu starali się nauczyć mnie szacunku do pieniądza.

                            Przez całe studia miałam stypendium naukowe, od trzeciego roku pracowałam - ale
                            z tych pieniędzy nie korzystałam tylko oszczędzałam.

                            Fakt: rodzice kupowali mi książki, ale z drugiej strony płaciłam za pokój
                            jednoosobowy 500 zł. W Krakowie powinno być sporo taniej. A jeśli kogoś
                            naprawde nie stać to można przecież mieszkac z kimś.

                            Reasumując: 1000 zł powinno Ci wystarczyć na przeżycie w Krakowie - no chyba,
                            że za dużo wydajesz na "poznawanie uroków" tego pięknego miasta ;-)
                            • Gość: stefan czas obalić mity IP: *.centertel.pl 13.04.06, 11:19
                              ceny mieszkan w krakowie nie róznią się tak bardzo od wawy, jak kolezanko
                              sugerujesz podobnie jak i życie (według mnie kosztuje tyle samo), zreszta to
                              samo powiedzą pewnei ludziska z poznania czy wrocławia (pierwsze z brzegu),
                              poczawszy od chleba, poprzez alkohol na kinie konczac. chcesz isc do modnego
                              klubu wszedzie bulisz tyle samo itd
                        • Gość: m Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.225.121.1.bait.pl 21.03.06, 14:07
                          Dla tych wszystkich co wychwalaja ta warszawe ,byc moze wy ludzie macie
                          poprostu szczescie , ja tez skonczylem studia , nawet popularny kierunek ,
                          uczelnia renomowana , przyjechalem do wawy jakies 3 lata temu mniej wiecej i
                          wiecie co? przez rok szukalem i nic , wyslalem 400 aplikacji , kazda byla po
                          dane ogloszenie pisana i dupa powiem szczerze , i mialem wczesniej kulkuletnie
                          doswiadczenia zawodowe , i wyjeżdzalem w czasie studiow (zeby na nie zarobic) i
                          w koncu wyjechalem do usa , wrocilem i wiedzialem ze bedzie jak bylo i jest
                          takze podtrzymuje opinie niektorych tu WARSZAWA TO JEST WIELKIE ZADUPIE I SYF
                          aperspektywy to moga byc w Poznaniu a nie tu ,syf.
                          • magdalaena1977 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 23.03.06, 15:03
                            tu WARSZAWA TO JEST WIELKIE ZADUPIE I SYF
                            Jak Ci się nie podoba, to droga wolna.
                            Takich jak Ty w Warszawie nie potrzeba.
                            Ja nie piszę w ten sposób o miastach, które mi się nie podobają i gdzie nie
                            chciałabym mieszkać.

                            Nikt z moich znajomych warszawiaków po dziennych UW nie dostał normalnej,
                            przyzwoicie płatnej pracy od razu. Przez pierwszy rok - półtora wszsycy robili
                            co mogli, chodzili na rozmowy, pracowali na umowy do dzieło itp.
                            A w dwa lata po studiach jak odchodziłam z mojego symbolicznego 1/4 etatu do
                            normalnej pracy, to wszyscy znajomi już byli ustawieni i nie miałam kogo polecić.
                        • Gość: julka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.ostnet.pl 21.03.06, 22:48
                          To wszystko nie jest takie proste jak ci sie wydaje.
                          Skonczylam renomowana uczelnie w krakowie, bylam na 4 praktykach zagranicznych
                          i 2 stypendiach. Skonczylam studia bedac pewna ze czeka mnie swietlana
                          przyszlosc. Szukalam pracy 4 miesiace. Najwazniejsze bylo dla mnie znalezc cos
                          co bede lubic. Mozna powiedziec ze oczekiwalam na srednie warunki finansowe z
                          racji juz posiadanego doswiadczenia i co? Znalazlam prace za 1200 zl brutto i
                          to taka, ktora jest po prostu nudna. Probowalam w Warszawie, niestety nic.
                          Jak widac nie zawsze sie udaje, mimo tego ze sie czlowiek bardzo stara..
                          • magdalaena1977 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 24.03.06, 00:13
                            Gość portalu: julka napisała:
                            > Skonczylam renomowana uczelnie w krakowie, bylam na 4 praktykach zagranicznych
                            > i 2 stypendiach. Skonczylam studia bedac pewna ze czeka mnie swietlana
                            > przyszlosc. Szukalam pracy 4 miesiace. Najwazniejsze bylo dla mnie znalezc cos
                            > co bede lubic. Mozna powiedziec ze oczekiwalam na srednie warunki finansowe z
                            > racji juz posiadanego doswiadczenia i co? Znalazlam prace za 1200 zl brutto i
                            > to taka, ktora jest po prostu nudna. Probowalam w Warszawie, niestety nic.
                            > Jak widac nie zawsze sie udaje, mimo tego ze sie czlowiek bardzo stara..
                            Ależ jesteś na dobrej drodze do tego, żeby Ci się udało ! Czym innym jest
                            normalne doświadczenie czym innym praktyki studenckie (chyba że ktoś pracuje
                            etatowo w czasie studiów).
                            Prawda jest taka, że na początek dostaniesz jednak około 1000 zł netto, może
                            mniej może więcej (zresztą przy tych zarobkach jest mała różnica miedzy brutto a
                            netto). Za dwa trzy lata, jeśli będziesz się starasz i nie powinie Ci się noga,
                            prawdopodobnie dostaniesz te 3000 zł netto. IMHO cztery miesiące to przyzwoicie
                            na szukanie pierwszej etatowej pracy.
                        • Gość: JOASIA Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.68.70.157.kutno70.tnp.pl 27.03.06, 22:21
                          Cześć szczerze mówiąc to mi się niedobrze robi jak czytam te twoje pouczenia
                          (rady),o utrzymaniu się w Warszawie(kredyty,stypendia...itp), jak również to że
                          ci się tak dobrze żyje tam po studjach mając tyle kasy. A co to jest 4000 zł
                          brutto czy nawet netto w Warszawie, śmiechu warte pewnie masz na kredyt chate i
                          samochód a pracujesz minimum do 19 godz jak dobrze pójdzie. Nie mówie bo może i
                          się spełniasz w swojej pracy ale nie podawaj beznadziejnych punktów typu "Jak
                          się utrzymać w Warszawie?" innym jako wielkie przykazania sukcesu, bo tak
                          szczerze powiedz co ty masz z tego życia.Ja mieszkałam, studjowałam i
                          pracowałam w Poznaniu i znam takie życie co prawda nie zarabiałam aż takiej
                          kasy,ale też było jak na moje potrzeby i mój wiek ok.Jednak wróciłam do
                          miejszego miasta i wcale nie mam źle bo i ja i mój mąż zarabiamy bardzo dobrze
                          i stać nas na to by pojechac do wiekszego miasta na zakupy czy imprezke w
                          klubie, a co najwazniejsze to nie jestesmy tak zaganiani i mamy czas dla siebie
                          o czym w dużym mieście można tylko pomarzać. Generlnie dąże do tego że nie masz
                          się czym tu hwalić że ci się udało w Warszawce udało to udało ale żeby aż tak
                          znakomicie było?. Bez obrazy - to tylko moje zdanie :)
                          • Gość: maro Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 194.63.133.* 02.04.06, 16:37
                            Pewnie, ze mozna wybierac rozne drogi zyciowe - jedni sa gotowi poswiecic sie
                            pracy po kilkanascie godzin dziennie aby uzyskac wysoki standard materialny,
                            inni bardziej cenia sobie zycie prywatne i aby miec wiecej czasu na relaks i
                            hobby sa sklonni obnizyc swoje wymagania materialne. Ale mysle, ze w tym watku
                            bardziej chodzi o pokazanie narzekajacym, ze _mozna_ osiagnac godny standard
                            zycia nawet startujac z trudnej sytuacji (pochodzac z prowincji, z ubogiej
                            rodziny itd.). Tyle, ze to moze wymagac znacznych poswiecen (przenosiny do
                            wielkiego miasta, poswiecenie duzej ilosci czasu na zdobywanie pieniedzy na
                            studencki byt oraz swiadome budowanie swojej przyszlej wartosci na rynku pracy
                            jako absolwenta).
                          • kurrappa Re: pokolenie 4000 tyś brutto 12.04.06, 18:24
                            no i właśnie tak to u nas jest: bardzo dobrze zarabia osoba, która
                            pisze "studjowałam"...
                          • Gość: ojciec Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.169.137.* 12.04.06, 19:08
                            Joasiu, myślę, że zupełnie źle zinterpretowałaś wypowiedź gościa z Wawy. Tu nie
                            chodzi o chwalenie się, ale o pokazanie, że "się DA". Ja też miałem podobny
                            przykład na moich studiach (renomowana uczelnia, fajny kierunek, duże miasto,
                            itp.). Byli ludzie, którzy dorabiali na prawo i lewo na czym się dało. Sam
                            stałem nie raz pod hipermarketem robiąc z ludzmi 30min ankiety na mrozie.
                            Niektórzy zakuwali i wyciągali dobrą kasę na stypendium naukowym, inni zasuwali
                            z korepetycjami, jeszcze inni roznosili ulotki, itp. Ci, którzy starali się coś
                            osiągnąć i faktycznie poświęcali na to czas, osiągnęli jakiś sukces, albo są na
                            najlepszej do tego drodze. To czy sukcesem jest dla Ciebie rodzina czy kasa to
                            już jest inna sprawa.

                            Tak czy owak, w 100% zgadzam się z tym, że MOŻNA COŚ W POLSCE OSIĄGNĄĆ. Bez
                            kombinowania. Bez znajomości. Bez oszukiwania. Nie każdemu się uda - to
                            normalne, ale najgorsze jest siedzenie na tyłku i użalanie się nad losem.

                            Pozdrawiam wszystkich,
                            ojciec
                        • Gość: Rav Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.06, 19:42
                          Ja również jestem podobnym przypadkiem - chłopak z prowincjonalnego miasteczka,
                          który przyjechał na studia do Warszawy, dał sobie radę z wszelkimi
                          przeciwnościami losu i obecnie powodzi mi sie naprawdę dobrze. od kilku lat
                          pracuję w dużej firmie (jednej z wymienionych w postach korporacji).

                          Dlatego w ogólnym zarysie zgadzam się z autorem o ksywce korporacja.

                          Dlaczego w ogólnym zarysie? Bo zapomniał o kilku drobiazgach. NIe wystarczy
                          skończyć dobrej uczelni aby dostać pracę za 4-5 tys. Trzeba jeszcze:
                          - być człowiekiem inteligentnym i zdolnym, a jak zauważyłem po kandydatach
                          przychodzących do nas na rozmowy kwalifikacyjne, dyplom nawet dobrej uczelni
                          nie gwarantujer poziomu intelektualnego kandydata
                          - miec określone predyspozycje psychiczne i interpersonalne, chociażby takie
                          jak umiejętnośc pracy w zespole. To się wydaje banalne, ale wiele osób
                          przychodzi do nas na praktyki albo do pracy na początkowe stanowiska i po
                          pewnym czasie odpadają włąśnie z powodu braku umiejętności współpracy z innymi
                          - potrafić znieść stres i obciążenie czasowe związane z pracą - to jest czasami
                          przykre i naprawdę trudne, również dla mnie, i nie każdy jest w stanie się w
                          tym odnaleźć
                          - no i mieć odpowiednie podejście do pracy - odpowiedzialność za to co sie
                          robi, "ownership" zadań które się dostaje - a nie polskie podejście "od 8 do 16
                          i tak żeby się jak najmniej narobić".

                          Tak więc ja bym jeszcze te rzeczy dorzucił do dobrych studiów i aktywnie
                          spędzonego czasu studenckiego.

                          Pozdrowienia
                          • Gość: Rav Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.06, 19:45
                            No i jeszcze kwestia czasu pracy - niestety nikt nie płaci takiej kasy za pracę
                            8 godzin dziennie :( To się stało swoistą plagą w Polsce, ale niemal w każdej
                            dobrze płacącej firmie pracuje się dużo. Czasem bardzo duzo. Za dużo - ale cóż
                            zrobić, jeśli chce się żyć na przyzwoitym poziomie...
                            • Gość: kasia Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.sds.uw.edu.pl / *.sds.uw.edu.pl 12.04.06, 21:21
                              żebyś się kiedyś nie zdziwił....
                            • Gość: gucia Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 193.111.236.* 13.04.06, 09:54
                              Oj.. Ja pracuję za 4,5 tys. brutto w jednej z korporacji tyle, że nie w Wawie
                              (wróciłam stamtąd po paru latach - cóż - zycie osobiste...) Jestem rok po
                              studiach. No i o 16.00 towarzystwo zabija się w drzwiach wyjściowych...:-)
                        • Gość: Ja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 12.04.06, 18:41
                          pricewaterhouse coopers, deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods,
                          > coca-cola, procter&gamble, reckit, nestle, duza czesc banków i wiele, wiele,
                          > wiele innch firm, które na wjazd placą absolwentom min. 4000pln brutto.

                          Rzeczywiscie te firmy "na wjazd" placa m.in. 4000pln brutto ale z tym "brakiem
                          wykorzystania" to bym nie przesadzala.
                          Sama pracowalam w jednej z w/w firm i "podziekowalam" - praca duuuuuuuuuzo
                          powyzej 8-9 godzin dziennie wiec zarobki w przeliczeniu na godzine wychodza
                          niczym w Biedronce.
                          Lepiej wiec uderzac do konsultingu strategicznego (ten sam czas pracy za duzo
                          wieksze pieniadze) albo starac sie dostac do instytucji panstwowej (wbrew
                          pozorom niektore placa naprawde przyzwoicie :).
                          • Gość: mmm Re: pokolenie 4000 tys brutto IP: *.chello.pl 12.04.06, 21:54
                            Zgadzam się z Tobą.
                            Przy tym nie ma jednej uniwersalnej drogi tzw. kariery - truizm zresztą.
                            Pracuję obecnie w Wawie właśnie z 4k gros, mam dość ciekawą pracę (choć czaso-
                            żerną), do której dochodzilem mozolnym krokiem. To także prawda, że w
                            instytucjach rządowych (niektórych) można zarabiać nienajgorsze pieniądze na
                            stanowiskach średnio-niskiego szczebla. I dostać taką pracę wysyłając po prostu
                            podanie via email, mieszkając oczywiście poza W.
                            Przy okazji - pracowałem wcześniej także w ponad rok w jednej z korporacji
                            wielkiej 4. Dostałem tę pracę po ponad półrocznych poszukiwaniach po studiach,
                            również bez znajomości (standardowa 4-stopniowa rekrutacja). Poza Warszawą
                            zarobki dla ludzi na starcie kariery zaczynały się poniżej 2k brutto.
                            Moim zdaniem trzeba trochę samozaparcia, niezrażać się, i określić w miarę
                            dokładnie cel, jaki chce się osiągnąć składając podanie do danej
                            firmy/instytucji.
                            A Warszawa...? Da się lubić :o)
                            • Gość: maethor Re: pokolenie 4000 tys brutto IP: *.vilico.pl 13.04.06, 10:00
                              Ludzie co wy z tą Warszawką ... to jedyne miejsce w Polsce gdzie można pracowac
                              za rozsądne wynagrodzenie ?! ... a więc nie ... przyjechałem na 5 roku "za
                              pracą" do Wrocławia i na start 4k brutto ... a obecnie 6k brutto ... i co
                              mozna ... nie jestem zadym gigantem znajacym 8 jezyków i po praktykach w
                              wielkich korporacjach ... miałem po prostu szczęscie ... trzeba troche
                              samozaparcia i szczęscia ... i powtarzam na Warszawce świat się nie kończy ...
                              zapraszam na dolny śląsk :)
                        • Gość: Hania Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.server.ntli.net 13.04.06, 11:27
                          Praca w korporacji w Warszawie to dla mnie nie szczyt marzen. Tez w korporacji
                          pracowalam, w Warszawie, na 29 pietrze na stanowisku menadzerskim za 8.600
                          brutto - rok po studiach. Firma nawet wyslala mnie na roczny staz do centrali w
                          stanach. Ale poza gonitwa za zyskiem to byla wielka pustka, zero zycia, zero
                          rodziny, przyjaciol. Co weekend jechalam do wroclawia - mojego miasta
                          rodzinnego. Tak wiec sprzedalam mieszkanie i wyjechalam za granice. Poznalam tu
                          faceta i chociaz jestem chwilowo bezrobotna to jestem szczesliwsza. Polecam
                          wszystkim wyjazd z Warszawy ktora dla mnie jest synonimem wyscigu szczurow i
                          pogoni za konsumpcja.
                        • Gość: gosia Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.06, 14:43
                          Jezeli kazdy by mial mentalnosc taka jak Ty to bysmy nie potrzegowali malych
                          miejscowosci i wsi, kazdy by przeciez mieszkal w Warszawie!
                          Tylko dzieki takim idiotom jak Ty upadaja male miejscowosci bo kazdy jest
                          samolubny i chciwy na kase i wybiera prosta droge, nie robi nic by zmienic na
                          lepsze. I wlasnie dlatego Polska zawsze bedzie jednym z najgorszych krajow
                          Europy!!!
                    • Gość: AGa Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.hogart.com.pl 16.05.06, 14:06
                      Może potrzebne jest wyjaśnienie dla niektórych, że chodzi Ci o bilety
                      miesięczne?
                  • Gość: camel 80 pLN to czasem 15% wyplaty IP: 81.19.200.* 16.03.06, 15:21
                    ludzie w malych miasteczkach zarabiaja po 600 PLN brutto. (np w szpitalach).
                    wywalic 80 PLN na wyjazd do warszawy 3 razy w miesiacu to wydanie polowy pensji.
                    • Gość: zdegustowana Re: 80 pLN to czasem 15% wyplaty IP: *.csk.pl 16.03.06, 16:10
                      Dokladnie ja np. pracuje w takiej lokalnej TV i oczywiscie kazdy mysli, że w
                      mediach to można kokosów się dorobić, a tu sie okazuje ze co miesiąć dostaję
                      600 zeta na rękę plus honoraria ktore przychpodzą albo nie( jest 16 marca a ja
                      czekam na honorarnia za styczeń :-)a i tak nawet z honorariami lewdo sie
                      wyrabiam w 1200 PLN, czy to normalne???? za taka samą robotę którą odwalam
                      (operator kamery) w ogolnopolskich, komercyjnych mediach dostałabym 6 razy
                      tyle!!!!Ale mam rodzinę, dzieciaczka i mężusia i nie jest tak łatwo się
                      wyprowadzic:-(
                      • Gość: zły Re: takij bolszij IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 22:40
                        Masz mężusia i dzieciaczka a chciałabyś mięć jeszcze kase. Nigdy sie nie ma
                        wszystkiego.
                      • Gość: wojtek Re: 80 pLN to czasem 15% wyplaty IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 18.03.06, 11:20
                        W telewizji to tylko bozowie i wielcy artyści duzo zarabiają . Personel
                        techniczny lub niższy to jak ty. To wiadomo. Wszędzie tak jest. W szpitalah jest
                        podonie. Pracowałem jako administrator sieci w szpitalu i na rękę dostawałem 520
                        zł. Dobrze ,że nie mam dziecka i mieszkam z rodzicami bo by było.
                      • Gość: teżoperator Re: 80 pLN to czasem 15% wyplaty IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 20.03.06, 01:16
                        chyba wiedzialas co robisz jak wychodzilas za maz i zachodzilas w ciaze? no
                        coz..rybki albo akwarium, masz co chcialas
                        • Gość: Wojtek Re: 80 pLN to czasem 15% wyplaty IP: *.horajnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.06, 18:44
                          Oszczędź sobie tej urągającej tobie gadki. Pewnie jesteś starą panną i może zarabiasz dwa razy więcej ( to też mało) ale czujesz się lepsza bo nie masz dzieci i że niby taka rozsądna jesteś. To nie rozsądek i nie twój wybór. Po prostu nikt cię nie chciał i tyle.
                  • Gość: mentos Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 62.190.106.* 16.03.06, 15:42
                    hm najdalej a bylas kiedys w wacmierku? ok 450km
                  • Gość: ja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 21:14
                    mój drogi ja jestem z połódnia i napewno sę w 80 zł nie zmieszczęw obie
                    strony...chyab że resztę trasy na stopa...
                  • Gość: nebbia Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl 19.03.06, 12:20
                    MOI DRODZY,
                    SPECJALNIE PISZE WIELKIMI LITERAMI, ZEBY PRZECZYTALI TO WSZYSCY, KTÓRZY NIE MAJA
                    PIENIEDZY NA PODROZE NA ROZMOWY KWALIFIKACYJNE.

                    W dobrych firmach, czy tez koncernach przyjęta jest zasada, ze mozna uzyskac
                    zwrot poniesionych kosztow przyjazdu na rozmowe kwalifikacyjna. Wystarczy
                    zapytac sie o to po rozmowie i przedstawic bilety. Oczywiscie rozliczna jest
                    najtansza wersja podrozy - czyli 2 klasa pociag posp. i dodatek na bilety
                    miejskie - ok. 5 zł. Nikt nie odda Wam kasy za Intercity czy taksowki.
                    Dla pracownikow z rodzinami przewidziany jest tez czest czesto tzw. pakiet
                    relokacyjny - jesli firmie zależy na pracowniku, zapewnia mu dofinansowanie
                    wynajecia mieszkania przez określony czas i opłaca przeprowadzkę. Jeśli rodzina
                    pracownika z określonych powodów nie może się przeprowadzić, to pracownik
                    otrzymuje ekwiwalen pieniężny - za rozłąkę.
                    Pamiętajcie jednak, że głównym działaniem firm jest ZARABIANIE więc takie rzeczy
                    muszą się firmie po prostu opłacać. I nie prawdą jest, że w korporacjach na
                    każde miejsce czeka 10 innych osób. Bardzo trudno jest znaleźć naprawdę
                    wartościowego pracownika - dlatego jak już się takiego znajdzie, to się o niego
                    dba.
                • Gość: zazaza Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:34
                  ja z mezem sie nie uzalamy, chociaz w zimowe miesiace musimy zaciagac
                  wszelkiego rodzaju pozyczki, zeby przetrwac do 1-go, w lato jest duzo lepiej,
                  ale...wedlug znajomych mamy wspaniale i drogie zycie. wiekszosc naszych
                  znajomych. nie wazne czy skonczyli studia czy nie, pracuje za 600-1000 zl i to
                  nie w takim malym miescie, bo rozmawiamy o lodzi. gdyby kazdy mogl sobie
                  pozwolic na zarabianie 4000 to nikt by z tego kraju nie uciekal do stanow i
                  angli, tak jak to zrobili znajomi ze studiow. wiec: jak masz studia to
                  wspomagasz zagranice, jak nie masz, to z reguly zapitalasz pod nadzorem takich
                  co pisza o zarabiani 4000 i maja gdzies twoje potrzeby i oczekiwania
                  • Gość: prodigy Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 15:03
                    no to parę słów,4000 zł brutto to cholernie mało.Zdecydowałam o zmianie pracy z
                    10 tys i z trudem da się za to przeżyć.Nie wiem,czemu uważacie ,ze te pensja in
                    WARSAW jest niezła.Jest badziewna zarabiamtyle nie ruszjąc się z domu
                    • gale Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 21:10
                      Taaaa, ja jak robię kupę, to tłum ludzi rzuca się żeby wygrzebywać samorodki
                      złota z mojego stolca, natomiast na mój poranny mocz czekają zaopatrzeniowcy z
                      pubów położonych 500 m poza granicami Warszawy...

                      Jeśli nie umiesz się utrzymać na przyzwoitym poziomie w Warszawie za 10 tysięcy
                      to masz problem. Duży. Z sobą i rzeczywistością, w której żyjesz. Albo ze swoimi
                      marzeniami.

                      Tak, wynagrodzenie 4000 zł brutto jest póki co w Warszawie przyzwoite. Takie są
                      w Polsce warunki. Negowanie tego, silenie się na żenujące fochy jest po prostu
                      żałosne.

                      Miłego,

                      gale.
                      • Gość: Katarzynka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.chello.pl 16.03.06, 21:43
                        No bo 4000 zł to JEST cholernie mało.

                        Ja tyle, i to netto, wydaję na same opłaty (czynsz, rachunki, przedszkolex2,
                        zajęcia dodatkowe dla dzieci, telefony itp...). Też, jak koleżanka, mam dychę
                        brutto i naprawde nie jest to zbyt wiele kasy :-((( Owszem. Jesli ktoś nie ma
                        rodziny i nic poza pracą nie robi to może starczy na wegetację...

                        Poza tym jesli ktoś przyjedzie z pipidówka to i 4000 to dla niego kokosy...
                        • Gość: Ania Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 01:44
                          cienka jesteś, tyle to ja wydaje na waciki
                          • Gość: zefir Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 82.160.162.* 17.03.06, 16:29
                            śmieszna jesteś, waciki, duperelki, a prawdziwe życie się toczy bez względu na
                            to ile nasz w portfelu, ludzie macie jakies kompleksy, tu pipidówa, tu
                            warszawka, poza!!!, poza!!! a nocami płacz bez względu na to czy masz 600
                            brutto, 4000 brutto, czy 10 tyś brutto,
                        • Gość: Oskar oj, Katarzynka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 09:48
                          Katarzynka, pieprzysz. Mało tego, że pieprzysz to jeszcze robisz to w kiepskim
                          stylu. Moje uszanowanie.
                        • Gość: korp Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 03:44
                          • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 04:14
                            katarzynka nic dodać nic ująć. jak zaczynalem pierwsza powazna prace bedąc
                            jeszcze na studiach dostalem ok. 2000 pnl na reke. wydawalo mi sie to strasznie
                            duzo, ale i tak z imprez wracalem nocnym autobusem, a do rodzicow jezdzilem
                            nocnym pociagiem. bo taniej. teraz 3500 to miesiecznie wydaje na splate kredytu
                            mieszkaniowego. do tego ubezpieczenie samochodu, ktorym praktycznie nie jezdze
                            (bo jest sluzbowy), taksowki po imprezach, wakacje 2 razy w roku, zabawa na
                            gieldzie, za chwile budowa domu i tysiac innych wydatkow, ktorych 5 lat temu
                            nie bylo-z dzieckiem na czele. za 4000 brutto pewnie daloby sie jakos przezyc,
                            ale na pewno nie tak. bo jak juz sie dojdzie do pewnego poziomu konsumpcji to
                            te 4000 wydają się wegetacją. i mimo ze was rozumiem to obrazanie sie na nas za
                            to ze o tym mowimy jest po prostu glupie.
                            przyklad: gdy moi rodzice przyjezdzaja w odwiedziny i wychodze z ojcem na piwo
                            to zawsze robie wszystko zeby nie zobaczyl rachunku. bo dla niego, osoby ktora
                            piwo pija tylko przed telewizorem ogladając mecz, placenie 10-12 pnl za piwo
                            (standard na starowce) to klasyczne wyrzucenie pieniedzy w bloto. bo po co
                            placic 12 jak mozna miec to samo za 3. ano mozna. tylko czy to rzeczywiscie to
                            samo?
                            podwyżka to bilet w jedną stronę. to taka wspinaczka na górę, z której nie
                            mozna zejść. mozna tylko boleśnie spaść. i ci co są na dole nigdy nie
                            zrozumieją tych co są na górze.
                            pozdro i róbcie kariery. to sie oplaca:)
                            • mgla_jedwabna Re: pokolenie 4000 tyś brutto 21.03.06, 00:48
                              masz racje, wszystko zalezy od potrzeb. Gdybym dostala po skonczeniu studiow
                              prace za 2500zl to pewnie cieszylabym sie jak nie wiem, no ale nie mam dziecka,
                              nie kupuje domu...a z takimi obciazeniami to pieniadze duze dla mnie dla kogos
                              moga byc rzeczywiscie tylko na waciki...
                        • Gość: wika Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 19:27
                          Dziewczyno!!! Zastanów się nad sobą. Czy nie widzisz ludzi, którzy zarabiaja po
                          700 zł i mają rodziny na utrzymaniu. Rozumiem, że księżniczce może nie starczać
                          10000zł, ale chociaż się z tym nie obnoś, bo naprawde nie wypada. Pomyśl o
                          mdlejących na lekcjach z głodu dzieciakach. I pamiętaj, że wegetowac można
                          nawet zarabiając 20tys. Wazne jest jak zyjesz, a nie za ile.
                        • Gość: PIPIDOWKA Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.225.121.1.bait.pl 21.03.06, 14:39
                          KOLEZANKO WARSZAWA TO JEST PIPIDOWKA ZWLASZCZA POD WZGLEDEM MENTALNYM I KAZDYM
                          INNYM TEZ POWINNAS TO WIEDZIEC SKORO TYLE ZARABIASZ TO PEWNIE BYWASZ W SWIECIE
                        • kurrappa pipi-Kata-rzynka-dówka... 12.04.06, 18:29
                          ...a te dzieci będą takie same...
                          • Gość: ja...ja...ja...ja. Nie jest tak źle IP: 213.199.193.* 12.04.06, 18:50
                            Ja pracuję w 3 miejscach - jestem tłumaczem(po godzinach) - prawnikiem (źródło
                            mojego utrzymania) - jestem prawnikiem w jednej z gazet (nie powiem jakiej,
                            żeby później coś z tego nie wyszło:); z wykształcenia jestem historykiem (a
                            właściwie teraz zostanę doc.) i prawnikiem; mam 4 certyfikaty z języków
                            (angielski;francuski;hiszpański;łacina); niedługo wracam na uczelnię wykładać
                            prawko i historię. Mam własną dobrze działającą firmę - kancelarię, której sieć
                            jest ,,rozproszona" po całej Polsce. Z tego wszystkiego mogę wyciągnąć
                            miesięcznie 45-70 tys. (w zależności od miesiąca,np. w miesiącach jesiennych
                            ludzie są na siebie skazani przez co jest coraz więcej rozwodów, pozwów etc.)
                            Co do wakacji to różnie - ale zawsze ciepło:)- mam willę w Warszawie i dobry
                            samochód.
                            • Gość: Kazimierz Re: Nie jest tak źle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 20:32
                              Oczywiście, że nie jest tak źle!
                              Jestem z wykształcenia fizykiem, mieszkam w Gorzowie Wlkp zarabiałem pensje
                              nauczycielską (mizerota).Postanowiłem zrobić karierę wyjeżdżając do Wrszawki.
                              I co teraz się ze mną dzieje? JESTEM PREMIEREM!
                              ZADNE COCA COLE, DANONY, ŻYWCE CZY INNE FIREMKI.
                              Byt tych firm zależny jest tylko odemnie.
                              A jak pierdne, to i giełda popuści.
                              Tak się robi kariere!
                          • Gość: ja...ja...ja...ja. Nie jest tak źle IP: 213.199.193.* 12.04.06, 18:50
                            Ja pracuję w 3 miejscach - jestem tłumaczem(po godzinach) - prawnikiem (źródło
                            mojego utrzymania) - jestem prawnikiem w jednej z gazet (nie powiem jakiej,
                            żeby później coś z tego nie wyszło:); z wykształcenia jestem historykiem (a
                            właściwie teraz zostanę doc.) i prawnikiem; mam 4 certyfikaty z języków
                            (angielski;francuski;hiszpański;łacina); niedługo wracam na uczelnię wykładać
                            prawko i historię. Mam własną dobrze działającą firmę - kancelarię, której sieć
                            jest ,,rozproszona" po całej Polsce. Z tego wszystkiego mogę wyciągnąć
                            miesięcznie 45-70 tys. (w zależności od miesiąca,np. w miesiącach jesiennych
                            ludzie są na siebie skazani przez co jest coraz więcej rozwodów, pozwów etc.)
                            Co do wakacji to różnie - ale zawsze ciepło:)- mam willę w Warszawie i dobry
                            samochód.
                      • Gość: Maxi Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 21:32
                        Jezeli 4000brutto w Wawie jesy OK to co powiedziec o 4400brutto w Krakowie?
                        • Gość: ArtB Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.48.115.195.ltv.pl 29.03.06, 19:28
                          Do MAXI.Bardzo się ciesze że napisałaś że 4200 można dostać w Krakowie.Mam
                          prośbę jaka to branża lub firma możesz uszczknąc tajemnicy.Też bede szukał w
                          Krakowie.Pozdrawiam
                  • Gość: ja w Łodzi też mozna zarabiać dobrze IP: 83.16.165.* 13.04.06, 12:39
                    a ja w łodzi zarabiam 2400 a mój mąż 4600, więc nie jest tu chyba tak zle???
                • Gość: xea Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.mofnet.gov.pl 16.03.06, 16:18
                  chrzanisz takie głupoty, jakby twoi rodzice byli rodzeństwem
                  • Gość: Jarek Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.lubin.dialog.net.pl 17.03.06, 10:19
                    z was takie warszawianki mamy w rodzinie taką niemota praca się stara baba nie
                    spłamiła a gra warszawianke tuman zdechły i powstrzymajcie sie w tych swoich
                    przechwałkach żałosne jesteście
                • Gość: mart Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 81.15.160.* 28.03.06, 12:12
                  Jesli koszt dojazdu do Wawy to 200 zl, to prawdopodobnie mieszkasz w Londynie.
                • Gość: pietrasek211 Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.net.pulawy.pl / *.net.pulawy.pl 13.04.06, 13:50
                  no własnie sie poswieca ostatnią kase wydaje
              • Gość: miki Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.centertel.pl 15.03.06, 21:10
                koleżanko, lepiej zostań u siebie. jako pracodawca znam całą masę takich
                opowieści, znam kilka osób które tu przyjechały zarabiają po 2000 brutto i
                płaczą że nie maja kasy żeby na weekend do domu pojechać. Mieszkanie to minimum
                1000-1200, do tego bilet itp i kasa się kończy. później jest płacz...
                kiedyś myślałem że zatrudniając przyjezdnych będę miał osoby które bardziej się
                starają ale to nie prawda, przyjezdnego pozna się na kilometr. miejscowi nie
                chcą z nimi pracować bo oni włażą w dupę kierownictwu, zostają po godzinach i
                zachowują się jak cierpiętnicy.
                i mi już też nie jest żal przyjezdnych - ma robotę u siebie to na siłe w Wawie
                karierę chce robić. i później wstyd do domu wrócić bo palcem będą go wytykać że
                niezdara. i koło się zamyka, mieszka kilku przyjezdnych w 2 pokojach na
                zadupiu, po pracy do domu, zero integracji z miastem.
                do tego pracodawcy im płacą grosze bo wiedzą że taki za każde pieniądze będzie
                pracować

                apeluje zostańcie u siebie jak nie chcecie się rozczarować
                • Gość: Mariusz [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:29
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • Gość: TM Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 12:13
                  Miki a ty skąd sie w warszawie znalazłeś - widząc to co piszesz to łomą z butów
                  zajeżdża (jak wiekszość pseudo-Warszawiaków)Zastanów sie skąd rodzice pochodzą
                  i dziadkowie a potem pisz takie rzeczy. Pomieszkałes troche w mieście i wydaje
                  ci się że jestes Warszawiakiem. Zresztą wiesz co nadworny medyk powiedział
                  jednemu królowi Polski - gdzie ma się udać ze względu na zły stan zdrowia.

                  Pozdrowienia dla wszystkich
                • Gość: leeloo2002 Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.e-point.pl 16.03.06, 15:10
                  miki, ty chyba jestes z w-wy?

                  U mnie w firmie jest cala masa "przyjezdnych" to znaczy takich, co sie
                  przeprowadzili do Warszawy, a nie rdzennych. I nie widze cierpietnikow. I sa
                  zmotywowani, bo sami splacaja kredyty a nie dostali mieszkanie od rodzicow czy
                  po babci.
                • gale Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 21:12
                  Rozumiem, że jest to oficjalne stanowisko PTK Centertel Sp. z o.o., operatora
                  sieci Orange. Gratuluję.
                  • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 04:25
                    a na jakie stanowiska centertel zatrudnia za 2000??? chyba sprzątaczki i
                    konserwatorów. po kariere w tych zawodach nie trzeba wyjezdzac do warszawy.
                    nie gadaj glupot miki bo akurat centertel to placi dobrze.
                    • Gość: hehe Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 19.03.06, 23:17
                      Chciales powiedziec dobrze placil. Moze jakbys popracowal tam, to bys wiedzial
                      jak zaczali wyciskac ludzi jak cytrynke. Pracownicy ktorzy przechodzili z
                      outsourcingu z glodowych pensji dostali takie same pensje na etat. Potem doszlo
                      do dyskretnego kasowania etatow, czyli nikogo nie zatrudnali na miejsce tych,
                      ktorzy odeszli.

                      Pozatrudniali roznych ludzi od kasowania etatow i oszczednosci i pozostal tylko
                      mit o dobrych zarobkach w PTK. Maja je tylko Ci, ktorzy pracuja tam dlugo i nie
                      bylo jeszcze okazji, zeby je obciac.
                      Mysle, ze za 2000zl moga zatrudniac w call center, nie zapominajmy, ze czesc
                      ludzi pracuje w innych miastach, gdzie placi sie im mniej, np. Lublin.
                      PTK to tonacy statek.
                      • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 20.03.06, 00:41
                        2000 zl to jak na pracownika call center bardzo duzo nawet jak na warszawe.
                        czym sie rozni odbieranie/wykonywanie telefonow od kopania rowów. no moze tym
                        ze w pierwszym przypadku trzeba miec przyjemny glos, a w drugim troche sily w
                        rekach. na koniec dnia okazuje sie ze jedno i drugie to małpie roboty ktore
                        moglby wykonywac kazdy. znasz kogos kto traktowalby call center jako docelową
                        prace? to tylko sposob na dorobienie dla zaocznych i dodatkowa linijka tekstu w
                        punkcie "doswiadczenie zawodowe" w kiepskich cv.
                        co do centertela to znam tam kilka osob w dziale IT, ktore tak jak mowisz
                        trafily na etat z outsourcingu. faktycznie dostaly podobne pieniądze. tylko ze
                        te pieniadze sa bardzo dobre bo w warszawie w ogóle IT ma sie dobrze, a
                        informatycy zarabiaja fajnie. ja mówie o specjalistach, a nie asystentach
                        asystentów.

                        w filmie "monster" jest super scena. charlize theron wchodzi z ulicy do
                        kancelarii adwokackiej z prosba o prace. gosc w srodku patrzy na nią jak na
                        dziwoląga i mowi tak: "dzieciaki ida do szkoly, wkuwaja, walcza o dobre
                        stopnie, ida do dobrego highschool, pracuja w weekendy, potem ida na dobry
                        uniwersytet, dalej dorabiaja, w koncu dostaja pierwsza powazna prace, zdobywaja
                        doswiadczenie, nowe umiejetnosci, dalej sie uczą, stopniowo awansuja i osiagaja
                        pewną pozycje zawodową. A ty wchodzisz do mojego biura z ulicy i w ciągu chwili
                        chcesz dostac to na co normalny czlowiek pracuje latami?"
                        LUDZIE ZEJDZCIE NA ZIEMIE!!! JEZELI NIC NIE UMIECIE, NIE MACIE ZADNEGO
                        DOSWIADCZENIA A TYLKO SKONCZONE STUDIA, BO PRZEZ 5 LAT DOBRZE SIE BAWILISCIE TO
                        NIE LICZCIE NA KILKUTYSIECZNE PENSJE. BO NIBY ZA CO??????????????????
                        nasze realia są jakie są. nie twierdze ze nic nie powinnismy smieniac, ale nie
                        zrobicie rewolucji od samego gadania. trzeba jakos zyc i sie w tych realiach
                        odnalezc.
                        dziesiatki moich znajomych od poczatku wiedzialy ze same studia niczego juz nie
                        zalatwiaja, bo studiuje kazdy. trzeba sie wyroznic robiac w zyciu cos wiecej.
                        jezeli ktos zaczyna studia z mysla ze po 5 latach imprez odbierze dyplom i
                        swiat sam po niego wyciagnie rece to jest idiotą.
                        • Gość: pracownok cc Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.chello.pl 13.04.06, 13:30
                          przeczytałem ten komentarz i ... nieźle się ubawiałem. 2000 zł w call center
                          to grosze, mieszkam w Rudzie Śląskiej czyli do stolycy mi daleko i pracując w
                          call center ( dniówka tylko 7 godzin)i zarabiam ok. 4000 netto. mam tylko
                          prowizje do których są dołączane rozmaite programy motywacyjne w których mozna
                          wygrac od badziewnego kalkulatora po weekend w całkiem niezłym pensonacie w
                          zakopanem a zdarza się zarobic więcej, jak np w marcu 6300- 700zł na zus bo
                          musiałem zarejestrować dz.g.
                          praca w call center rózni się sie od kopania rowów tym ze będąc w tym naprawde
                          dobrym mozesz zarobic i 10.000 na miesiąc czego o wybitnym specjaliście od
                          kopania powiedziec raczej nie można. stosując porównania w stylu miły głos a
                          siła w rękach mozesz stwierdzic że praca na wysokim stołku w wielkiej firmie i
                          kopanie rowów tez niczym sie nie różni bo niby czym rózni się umiejetnośc
                          zarzadzania od siły w rekach ???
                          na chwilę obecną prace w cc pracuję jako docelową bo nie jest to sposób na
                          dorobienie a zarobienie całkiem niezłych jak na moje potrzeby pieniedzy w
                          całkiem łatwy sposób- np wolnej chwili mogę sobie odpisac na durny komentarz na
                          forum.
                          co do cv to moje pewnie wydało by ci sie kiepskie bo w pewnej firmie zarabiałem
                          300-400zł na miesiąc ale mam to gdzieś.mam srednie wykształcenie i studia na
                          razie nie sa mi potrzebne, niczego w mojej sytuacji nie zmienią, kompleksów z
                          tego tytułu nie mam, jesli mi sie zachce to pójdę na jakieś zaoczne choc wole
                          wolny czas spędzic z dzieckim niz na zdobywaniu papierka.
                          oczywiscie mój przypadek nie jest regułą ale jest potwierdzeniem na to ze nie
                          trzeba studiowac, nie trzeba wyjeżdżać do wawy , nie trzeba rezygnować z
                          załozenia rodziny, nie trzeba zapier... po 12 godzin i byc zadowolonym ze
                          swojej pracy i zarobków. wystarczy przecież miły głos...
                    • kasienka-1 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 03.04.06, 17:02
                      Wiecie co, tak sobie czytam te wszystkie głosy i patrzę, że zapominacie chyba,
                      iż jest to forum i każdy ma prawo do swojej opinii. Po co od razu się wyzywać
                      czy obrażać? To tylko świadczy o kulturze osoby piszącej... Wiadomo nie od
                      dziś ,że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i trudno się porównywać.
                      I nie trzeba wcale wyjeżdżać do W-WY żeby dobrze zarabiać.Można np. tak ja jak
                      znaleźć pracę w mniejszym mieście ale być zatrudnionym w firmie ze stolicy.
                      Zarabiam w tej chwili 4000 tys. brutto i uważam, że nie jest to mało, ale nie
                      jest też dużo jak się popatrzy na ceny wokół i jak człowiek ma jakieś plany
                      (dom, mieszkanie,slub itp.) a nie ma zamożnych rodziców i musi dorabiać się sam
                      od tzw. przysłowiowej łyzki. Mam 5 lat doświadczenia i zaczynałam pierwszą
                      pracę od zarobków 450 zł na "rękę".Ostatnią pracę znalazłam z Wyborczej,
                      musiałam 2 razy jechać na rozmowy do W-wy i na assesment centre ale jak widać
                      się opłacało.I nie zamierzam na tym poprzestać. Moim zdaniem trzeba wierzyć w
                      siebie i umieć się sprzedać przyszłemu pracodawcy. No i nie szukać na chybił
                      trafił tylko zdecydować się na konkretną pracę, sektor czy branżę i wysyłać
                      aplikacje. Na marginesie dodam,że nie znam żadnego jęz. obcego płynnie, nie mam
                      2 fakultetów, znajomości itp.Wydaje mi się, że najważniejsza jest zaradność i
                      dążenie do wyznaczonego celu. Rok czasu męczyłam się w poprzedniej pracy,
                      której nienawidziłam po to tylko żeby móc dostać tę pracę, którą mam teraz i
                      którą b.lubię dla odmiany. Bez jednej nie miałabym drugiej. To tyle ode
                      mnie.Pozdrawiam!
                • Gość: szczurza miki Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 01:40
                  niezły macie w Centertelu WYŚCIG SZCZURÓW
              • Gość: | Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:11
                > hm no tak-ja jestem absolwentką i właśnie szukam pracy..jest ciężko,
                > zaczełam nawet rozważać wyjazd do wawki(powysyłałam aplikację i dzwonili za
                > mną z wielu miejsc-tylko jest problem, kilkustopniowa rekrutacja?-skąd ja
                > wezmę kasę, żeby z 3 razy w miesiącu np być w wawce po to żeby sie np
                > dowiedzieć, że nie przyjmą mnie niestety...to nie takie proste...za pracą
                > trzeba pochodzić, a każźda rozowa to cena biletu w 2 strony do wawki...no to
                > weź-skąd mam na to wziąć pieniądze :(-nawet jak usciubie na te kilka wyjazdów
                > a jednak nie zdecydują sie mnie przyjąć to co?-tyle kasy w błoto-jeden taki
                > wyjazd to 200 zetów przynajmniej...więc weź..zamiast filozofować jak to
                > wspaniale jest w wawce zasatnów się...)

                biorac pod uwage rozniece potencjalnych przyszlych dochodow w dalszym horyzoncie
                czasowym pytanie powinno brzmiec: czy stac cie aby tych biletow NIE kupowac.
                klasyczny koszt alternatywny. jesli mozesz zarabiac dwa tysiace wiecej, to 10
                wyjazdow zwroci ci sie w ciagu zaledwie miesiaca. cale reszta do twojej
                kieszeni. na cos takiego warto imho wziac nawet kredyt.
                • pyzella Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 13:49
                  A kto jej zagwarantuje, że będzie miała pracę za 4000 zł. Co myślicie, że w
                  Warszawie to wszyscy zarabiają nie wiadomo ile.
              • Gość: ree Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 23:16
                jesteś the best, ciekawe co byś powiedziała gdybyś dostała pracę w wawce, pewnie
                "nie mam pieniędzy by tam mieszkać do pierwszej wypłaty"

                Ja z wrocka jestem, a w gdańsku pracuję, w domu jestem kilka razy w roku, kasa
                na koncie pulsuje i co z tego skoro mieszkanie, samchód opłaca firma, a łóżko
                widzę późną nocą. Nawet nie miałem czasu by to miasta zwiedzać, nic tylko praca
                i weekendowe wypady do burdelu z resztą ekipy z którą pracuję (mieszanka ludzi z
                całej polski). Co to za życie :/
              • bmwariat Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 06:46
                zarabiam więcej jak 4000 brutto i co z tego? musiałem wyjechać z mojego
                miasta, bo u mnie jest (było) 30 % bezrobocie. Obecnie mam zamiar wrócić w
                swoje rodzinne strony, ale tylko wtedy kiedy znajdę tam prace. Wcześniej
                zarabiałem 3000 do ręki w moich stronach, ale właścicielowi wzrósł VAT na
                produkty wytwarzane przez jego zakład i pozwalniał sporo osób. Zanim zaczął z
                powrotem przyjmować mnie już u siebie nie było. Siedze w stolicy od 2 lat i na
                początku lubiłem to miasto, a teraz nienawidze. 4000 w Warszawie to nie jest
                dużo, to jest jak 2000 brutto w innej części Polski( mówie o takich regionach
                jak mój). Tu życie jest droższe. Ile płaci się za wynajem mieszkania? Ja nie
                wyobrażam sobie życia i mieszkania w Warszawie, nie wyobrażam sobie życia na
                kredyt. Nie chce brać kredytów, pożytczek tylko po to by kupić sobie 2 pokojowe
                mieszkanie 42-45 m2 za 150 tys i więcej. Za 1m2 w moim regionie płaci się w
                granicach 850-1100 zł. Można łatwo przeliczyć ile podobny metraż będzie mnie
                kosztował. Będe miał do tego duży balkon, osobne łazienki, kuchnie -widną i
                osobną. Nie wiem kto na taki pomysł wpadł, by budować pokoje z aneksem
                kuchennym. Zresztą u siebie mam swoje mieszkanie, dziewczyna ma dom- mieszkać
                mamy gdzie. Tylko właśnie z pracą jest nieciekawie, ale mam nadzieje, że
                niedługo się to zmieni, bo już jest trochę lepiej:)
                • Gość: Pulanek Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.adsl.inetia.pl 16.03.06, 08:28
                  .. ale Ty jestes wyjatkiem chcacym wrocic do Ostrowca .. no coz powodzenia
                  • bmwariat Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 08:40
                    nie wyjątkiem. Mam tu znajomych z Ostrowca, którzy chcą też wrócić, ale
                    podobnie jak ja chcą mieć tam prace..
              • disperse Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 10:41
                poza tym, nie kazdy ma ochote mieszkac w 'wawce'
                • Gość: warszawianka? Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.poligrafia.com 17.03.06, 14:45
                  Już nie mogę znieść tych wszystkich żałosnych postów!!!!! Jeżeli tak
                  nienawidzicie Warszawy, to po co tu siedzicie?! Umiecie się tylko użalać nad
                  sobą i gderać, jak bardzo macie gdzieś to miasto. dzięki Warszawie jesteście
                  managerami, sekretarkami, handlowcami itp., macie służbowe samochody, komórki,
                  firmy dopłacają do mieszkań. Jeżeli nie chcecie tu być, to stąd wyjedźcie,
                  zrobicie tylko przysługę Warszawiakom, którzy przez takich jak wy: długo
                  siedzących w pracy wazeliniarzy nie mogą znaleźć pracy! A tak swoją drogą, to
                  ilu z was jest w Warszawie zameldowanych i płaci podatki, chociażby na
                  stołeczne drogi, które od nadmiaru ruchu już się rozsypują? Jazda na swoją
                  wieś!
                  • Gość: zefir Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 82.160.162.* 17.03.06, 16:35
                    załosna jestes warszawianko,
                  • Gość: marco [...] IP: 80.48.127.* 19.03.06, 03:53
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 04:16
                      kocham merytoryczne argumenty
                  • jardo-g Re: pokolenie 4000 tyś brutto 13.04.06, 11:33
                    Ania - po co tyle nerwów. Nie dziwię się ludziom, którzy nie pałają chęcią
                    mieszkania w Warszawie - chyba nie jest łatwo zostawić np. przyjaciół wszystkie
                    miejsca, które się lubi. I nie jest ich winą, że Polska jest bardzo
                    scentralizowana, co napędza kółko: ponieważ w Warszawie jest życie politycnz,
                    to tu są stacje radiowe i telewizyjne, ponieważ w Warszawie są stacje
                    telewizyjne, to tu mają siedzibę agencje reklamowe, ponieważ... itd.
                    Inna sprawa, że zauważ, że do Warszawy przyjeżdżają głównie wykształceni
                    specjaliści, których w takiej ilości nie znajdziesz w swoim mieście. A jeśli by
                    przestali przyjeżdżać, to business przeniósł by się gdzie indziej. I razem z
                    nim miejsca pracy wymagające niższych kwalifikacji (chociażby fryzjerzy,
                    sprzedawcy itd).
              • Gość: jackulus Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 195.42.249.* 16.03.06, 12:34
                Ale może jakimś rozwiązaniem jest "załapanie się" na pracę, która jest "prawie"
                pewna, chociaż nie spełnia Twoich oczekiwań ?
                Jeśli tylko starczy Ci na (nawet biedne) przeżycie, to jesteś już na miejscu i
                bez poprzednich zmartwień szukasz dalej...
                pozdrawiam :-)))
              • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 03:37
                "ta" jestes absolwentką i wlasnie szukasz pracy? nie wypisuj bzdur. jest srodek
                tygodnia, a ty o godz 10.00 zamiast szukac pracy siedzisz na forum i uzalasz
                sie jak ci ciezko! a co ty robilas w czasie studiow? np na czwartym roku gdy
                zajec jest juz nie wiele, albo na piatym gdy nie ma ich juz praktycznie
                wcale??? jesli spedzalas czas tak efektywnie jak teraz to nie dziw sie ze
                zasilasz szeregi "młodych zdolnych" bezrobotnych. tez bym cie nei zatrudnil.
                jak mam do wyboru 24-letnią swiezą absolwentke z cv pelnym projektow w
                studenckich organizacjach, z zagranicznym stypendium, z kilkoma "odbębnionymi"
                za darmo praktykami, z dwoma językami obcymi i obok niej mam ciebie spedzającą
                przedpołudnia w necie, to kogo mam wybrac?????? a moze mam zatrudnic was obie i
                jeszcze wam zaplacic po tyle samo, co bys mnie przypadkiem nie oskarzyla o to,
                ze dostajesz mniej bo jestes spoza warszawy?
                dziewczyno stan przed scianą i zacznij w nią walic glową. jak zmądrzejesz to
                przestan i zacznij robic cos pozytecznego. dobrze na tym wyjdziesz!
                • Gość: dziewczyna Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 22:01
                  jesli według ciebie na czwartym roku jest mniej zajęc a na piątym juz ich
                  prawie nie ma to powiem jedno fajne miales studia :-) pozazdrościć, podam ci
                  ina wrsje na 5 roku owszzem drugi semestr tylko seminarka zato na 1 4 egzaminy
                  + 10 zaliczeń czwarty rok zajęcia tak rozpiep..... w ciągu dnia ze wracasz na
                  mieszkanie lokum do akademika czy gdzie tam jeszcze kolo 20 wieczorem, co do
                  tych twoich wyjazdów studenckich na nie tez trzeba miec pieniążki mialam szanse
                  na sokrates nie pojechalam bo mnie nie stac powiesz mogłaś wziąś kredyt
                  studencki, no niby mogłam ale kto mi da gwrancje ze mialabym go z czego teraz
                  spłacać
                  wszytskim fajnie sie mówi : trzeba isc na dobra uczelnie, mozna pracowac i
                  studiowac, można dorabiać, itp itd
                  ale weźcie ludzie na wstrzymanie gdyby wszyscy studiowali na dobrych uczelniach
                  to studiowało by tak naprawde 10 procent tych co studiuja, gdyby każdy pracował
                  na studiach to naprawde studowałoloby 10 % reszta toczyła by sie z roku na roku
                  jak mnustwo mioch znajomych trzeba wybierac studia albo praca, jesli mozna to
                  pogodzic to znaczy ze cos sie olewa "rybki albo akwarium ", albo ze uczelnia
                  wczale nie ma takiego wysokiego poziomu jak sie wydaje

                  a na koniec powiem jedno nie mowicie ze jest tyle tej pracy wszędzie i trzeba
                  tylko umiec szukac, nie opowiadajcie ze wystarczy dobre cv zeby dostac dobra
                  parce, i błagam dajcie spokuj tym porównaniom "stolyca" i reszta kraju, fakt
                  jest taki to dwa różne światy tylko warszawiacy o tym zapominają a juz
                  szczególnie zapomnieli o tym ze gdyby wszyscy posłuchali by ich peanów na temat
                  stolycy i do niej przyjechali po prace too nawet ona po 2 miesiacach
                  wygladałaby jak reszta kraji rzesze szukajacych pracy i nieliczni szczęściaże
                  mający prace ale za to pracujacy za grosze
                  dziekuje skonczyłam nie musicie sie zgadzac to moje prv zdanie na ten temat
                  nie jeęcze mam prace, nie zarabiam 4tys mam 1600brutto po roku pracy odłaożyłam
                  4000 mieszkam z rodzicami zapeniają mi wyżywienie i dach nad głowa reszta to
                  mój problem rach za tel i neta też 3-5 razy w roku jade gdzieś na weekend raz
                  na 2tyg wakacji
                  jedyne co mnie wyprowadzaa z równowagi to fakt ze z moją druga połowa widze sie
                  1-2 razy na miesiąc o zamieszkaniu razem możemy pomarzyc bo ja tu on tam i moze
                  powiecie mi kto ma rzucic prace i jak przezyc w 2 osoby na soim za 1000
                  miesiecznie - mieszkanie rachunki jedzonko dojazdy do pracy, 4 miechy szukałam
                  pracy tu i u niego efekt znalazłam tu i kropka co dalej
                  zostaje poszukac faceta tu bo to łatwiejsze w ralizaji niz znalezienie pracy
                  tam ???????????????

                  papa
                • Gość: gosc Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.elterix.pl 13.04.06, 11:27
                  Ludzie co Wy mowicie..
                  pewnie ,ze sa takie firmy, ktore tyle placa, ale w tych firmach nie ma tylu
                  miejsc dla wszystkich poszukiwaczy pracy i tyle
                  i dlatego w Polsce mamy taka duzo roznice w miedzy tymi co zarabiaja super
                  (ktorych jest bardzo malo) a tymi co zarabiaja malo (ktorych jest olbrzymia
                  wiekszosc!!!)
              • mgla_jedwabna Re: pokolenie 4000 tyś brutto 21.03.06, 00:27
                to wlasnie odzwierciedla roznice miedzy pokoleniem obecnych 30 a 25 latkow. ci
                o pare lat mlodsi to wyz demograficzny, poza tym w ciagu ostatnich paru lat
                zaszly zmiany spoleczne w Polsce, co wygenerowalo nowe miejsca pracy...teraz
                rynek sie zapelnia i dla obecnych absolwentow nie ma juz tylu miejsc pracy co
                dla ich starszych kolegow. Np. psychologia. Od kilku lat Polacy przestali
                uwazac, ze to wstyd isc do psychologa i prywatne
                przychodnie/osrodki/spoldzielnie zaczely wyrastac jak grzyby po deszczu. Teraz
                nie przybywa ich juz az tyle (wystarcza te co sa) i swiezo upieczony psycholog
                ma juz troche trudnosci ze znalezieniem pracy
              • Gość: oka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.04.06, 14:19
                Dobre firmy zwracaja za dojazd na rozmowy.
              • zapytaniaznak Re: pokolenie 4000 tyś brutto 13.04.06, 11:47
                Oj bredzisz! Jakiż to koszt, tych kilka wyjazdów pociągiem!
                A nawet kilkanaście, kilkadziesiąt. Znam ludzi, którzy po prostu dojeżdżają do
                Wawy do roboty, codziennie.
                Oczywiście nie znaczy to, że Wawa to wspaniałe miejsce, ale na pewno łatwiej tam
                o dobrą pracę i tyle.
              • Gość: aapsik Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.makler.local / 195.187.134.* 13.04.06, 13:30
                ja tez pochodze z mniejszej miejscowości ze wschodniej części Polski. Wyboru
                wielkiego nie mialam - studia w Warszawie. trzeba myśleć perspektywicznie, a
                uczelnia, na którą się dostałam niestety nie ma filii w kraju:) ciężko było
                zwłaszcza na początku, potem zaczęły sie problemy finansowe rodziców i już na 3
                roku studiów zaczęłam pracować. Było to możliwe dzięki temu, że 1) studiowałam
                w Warszawie i wiedziałam co z czym się je, 2) jak już sie jest w tym mieście to
                prace względnie łatwo znaleźć, zwłaszcza jak ktoś studiuje na dobrej uczelni.
                Moja rada jest jedna - nie warto iść na łatwiznę, lepiej wcześniej pomyśleć o
                swojej przyszłości, włożyć więcej pracy w dostanie się na dobre studia w dużym
                mieście ( i wcale nie musi to być stolica) i mieć trochę realistycznego i
                aktywnego podejścia do życia - jeśli nie masz na studia to zakasujesz rękawy i
                podejmujesz każdą pracę, która da ci jakies pieniądze i nie będzie zbytnio
                kolidować z uczelnią. Nie mówię, że będzie łatwo - bo mi nie było (prawie 40h
                zajęć tygodniowo na uczelni i praca na pół etatu). Ale warto było przemęczyć
                sie ten pierwszy rok w roli studentki-pracownika.

                Popieram też wypowiedzi innych osób z forum, że siedzeniem w miejscu i
                miauczeniem, że się nie ma na to czy na tamto, nic się nie zwojuje. Nie masz
                pieniędzy jeździź do Warszawy na wielostopniowe rekrutacje? to po jakiego
                grzyba składasz papiery do największych molochów? bo przeważnie tylko takie
                firmy mają aż tak złozony proces rekrutacji. Poszukaj czegoś bliżej swojej
                miejscowości albo złap dodatkową dorywczą pracę, żebyś mógł/mogła pozwolić
                sobie na takie wyjazdy.
            • pep-per Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 10:56
              Częściowo zgadzam się z Tobą, ale czasem trzeba mieć pieniądze na ewentualne
              wynajęcie mieszkania i przeżycie do wypłaty. Zazwyczaj pracodawcy nie płacą "z
              góry".
              PS. Pracuję w firmie z centralą w Warszawie. Pracownicy centrali na tym samym
              stanowisku otrzymują identyczne wynagrodzenie. A ponieważ koszty utrzymania w
              Lublinie są dużo niższe - sam rozumiesz, na razie siedzę tutaj. Chociaz nie
              ukrywam, że będę myślał o przeniesieniu do centrali, a później o zmianie firmy.
              • dankowalski Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 11:05
                No właśnie i problemem pracy w małym ośrodku jest to ze zmiana pracy bywa
                czasami niemożliwa, a jezeli chce sie ja zmienic albo awansowac to i tak trzeba
                zmienic miejsce zamieszkania, najlepiej wiec juz od początku szukac pracy tam
                gdzie sie chce osiedlić
            • Gość: Zbychu Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.51.180.* 16.03.06, 07:48
              Ale kawa w warszawskiej kawiarni to wydatek ok.10 zł.Więc nie porównuj.A kto
              Twoim zdaniem za rozwijać np.Lubaczów, czy Pilzno, kiedy wykształceni wyjadą
              szukać swego miejsca?No odpowiedz.Coś licho Cię kształcili.
              • Gość: agawawa Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 01:59
                Pilzno jakoś przetrwa, ale czy Polska też, jeśli wszyscy wyjadą do Irlandii?
            • 52b1 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 09:56
              Mam pracę biurową i zarabiam ok. 2000 brutto i chętnie zamieniłabym na te 4000
              do 6000, to gdzie aplikować? Jestem po studiach dwa lata, też przyjezdna :)
              • Gość: prodigy Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 15:54
                przecież szukają za 3500 na stanowiski administracyjne czytaj
            • Gość: pcx Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 81.210.16.* 16.03.06, 12:38
              Gościu po dobrych studiach...
              Wracaj do podstawówki, bo to własnie na tym etapie edukacji uczą odmiany przed
              przypadki... !!!
              Szuka się TAKIEJ pracy, nie zaś TAKĄ pracę !!!
              Oto przykład tego, kto przyjeżdża do Warszawy: NIEDOUCZENI z manią wielkości...
              • Gość: iwi Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 12:54
                To na skutek notorycznego unikania czytania Polacy maja coraz większe problemy
                z ortografią i gramatyką, a niekoniecznie w wyniku "niedouczenia".
                Poza tym wiedza zdobywana na studiach bardzo często ma się nijak do
                rzeczywistości. Uczą nas jak być powinno, a nie jak jest i przede wszystkim w
                jaki sposób wiedza teoretyczna przekłada się na praktyczne umijętności.
                Ja studiuję na sgha i jeden z profesorów sam nam powiedział-"Pracy to wy się
                nauczycie w pracy, my dajemy wam poprostu wykształcenie".
              • podyanty Re: pokolenie 4000 tyś brutto 17.03.06, 00:08
                Moze wlasnie juz deklinacji NIE ucza a w konsekwencji biernik i dopelniacz zlewaja sie w jedno ?
                A bledy ortograficzne kazdy usprawiedliwia dysleksja... (przepraszam za brak polskiej trzcionki!)
                • Gość: Quantoo Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.lech.kso.pl 19.03.06, 20:15
                  chyba czcionki???!!! ale wpadka podyanty, co?
              • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 26.03.06, 01:57
                buahaha,
                typowy rozżalony nieudacznik. zamiast sie wziac do roboty czepia sie odmiany.
                brawo. bardzo ci sie zycie od tego polepszylo?
            • Gość: laura Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:58
              wy ze wsi zajmujecie tylko nam pracę w warszawie jak jestes z podkarpackiego to
              wracaj tam i tam się ustawiaj
              • big.em Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 16:19
                > wy ze wsi zajmujecie tylko nam pracę w warszawie jak jestes z podkarpackiego
                > to wracaj tam i tam się ustawiaj

                Wiec jak bedziesz kiedys (pewnie przez przypadek) aplikowala do mojej firmy
                uslyszysz odemnie podobna spiewke, chociaz sam jest ze wsi (wedlog Ciebie), bo
                z Lublina ;P

                A wracajac do tematu: jesli chce sie dobrze zarabiac w Warszawie (i nie tylko)
                najlepiej jest zalozyc wlasna firme - tylko tak mozna zarobic duze pieniadze.
                Kiedy bylem na II roku zaczalem pracowac jako informatyk w centrali duzej
                instytucji finansowej i dostawalem 1300zl netto. Obecnie jestem na III roku mam
                wlasna firme i podstawowa pensje 10 razy wieksza :)

                Pozdrawiam!
            • messer3009 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 16:12
              takiej sie szuka
              nie taka sie szuka
              gosciu spoza miasta
            • aari Re: pokolenie 4000 tyś brutto 18.03.06, 16:08
              o jakiej pracy konkretnie mówisz, chętnie pójdę.
              Mój mąż pracuje wbiurze w warszawie i zarabia 1000 netto
        • dankowalski Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 10:21
          róznica jest jednak w tym, że jak się pracuje za 4000 zł to się ma większą
          satysfakcje wewnętrzną z tego iż sie wiecej zarabia, i że twoja praca i wysiłek
          jest więcej warty - nawet pomimo tego że więcej sie wydaje.
          • Gość: km Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 87.207.70.* 15.03.06, 10:27
            Doskonale to rozumiem, ale zawsze przed podjęciem jakiejś decyzji życiowej robie bilans zysków i strat. I jeśli mi wyjdzie, że coś wymaga ode mnie większego poświęcenia, a zyskam na tym (realnie) 10-15% netto, to w to nie wchodze.
            • Gość: jedrus Wiem cos na ten temat bo sie przenioslem... IP: *.delphi.com 15.03.06, 19:45
              Powiem otwarcie, jesli myslicie o mieszkaniu, rodzinie, normalnym zyciu itp.
              przeprowadzka do duzego miasta (dla Warszawy dodalbym pewnie z 1000):

              - jesli jestescie singlem za min. 55000 brutto - wspomniane 4000 szybko okaza
              sie zbyt mala kwota a na pewno dla Warszawy - wiec Macku lepiej znajdz sobie
              druga polowke z podobnymi zarobkami. Bez obrazy:-)
              - jesli macie zone/meza za min. 7000 brutto - wspolnych zarobkow, z tym ze
              lepiej zeby facet wyciagal min. 2/3 z tego.

              Ku przestrodze tym ktorzy mysla ze w WIELKIM MIESCIE czeka ich raj za 4000
              brutto...
              • anjew 4000 brutto to nawet w Lodzi jest cienko, jesli 15.03.06, 23:10
                masz rodzine na utrzymaniu. Ja mam 4200 brutto plus kwartalne premie (realnie ok
                2000-2500 netto), auto, benzyna, komorka za darmo, ale gdyby zona nie pracowala
                (2200 brutto), to mialbym duze klopoty z utrzymaniem 4 osobowej rodziny. W Wawie
                mam mnostwo znajomych, ale oni zarabiaja zwykle minimum 6000 brutto i to
                najczesciej oboje, czyli w sumie 10-12tysi. Wtedy mozna zyc normalnie - wyjsc
                gdzies czasem, kupic cos, pojechac na fajne wakacje itp.
                • kolejnynowybezsensownylogin GOWNO! 16.03.06, 04:00
                  jestem z warszawy, studia wyzsze (UW), jezyki i GOWNO moge znalezc w Warszawie,
                  2000 to szczyt marzen, na szczescie za granica mnie chca z otwartymi ramionami.
                  Wiekszosc moich znajomych nie zarabia wiecej niz te 2tys brutto, tez po
                  studiach. Znam przyezdnych ktorzy klepia na Infoliniach za 900zl netto.
                  Kto pisze na tym forum???
                  • Gość: karol Re: GOWNO! IP: 212.244.31.* 16.03.06, 13:04
                    widac takze poza tymi studiami, jezykami itd. masz takze pecha,
                    albo sie nie umiesz "sprzedac" podczas rozmowy o prace...
                    znam ludzi bez studiow, ktorzy zarabiaja 10tys. zl i wiecej, ale
                    oni albo maja "to cos", czego nie ucza na studiach, a czego wymagaja
                    pracodawcy, albo po prostu maja szczescie.

                    no i tego zycze:)
                    • Gość: km Re: GOWNO! IP: *.chello.pl 16.03.06, 14:02
                      a co sprzedają?;)
                    • absurdello Żówno kwadrat ! 17.03.06, 19:43
                      Urodziłem się w Warszawie, mieszkam w Warszawie, zarabiam w Warszawie ... 3000
                      brutto (średnio)po 14 latach pracy jako inżynier elektronik serwisowiec w dużej
                      firmie, rodziny nie mam, perspektyw na podwyżkę też, w dziale gdzie pracuję
                      wszyscy mają dużo mniej ode mnie (wszyscy z Warszawy, większość starsza ode
                      mnie). Ostatnio przyszedł rachunek za gaz 1800 zł ... dobrze, że mam mamę
                      rencistkę ...

                      Kolega inżynier 10 lat starszy zarabia 2960 brutto (srednia) ma dwoje dzieci i
                      żonę nauczyciela na bezrobociu (pracodawcy szukają wprost osób po 50-tce).
                      Ostatnio brał zapomogę ...

                      Znajoma -> praca jako specjalista ekonomista (2 języki, kurs menedżerski, itd)
                      pracuje za 2300 brutto (nie powiem gdzie bo nie uwierzycie), bo mimo szukania
                      nikt nie chce osoby ponad 40 letniej z dziećmi w wieku szkolnym i
                      przedszkolnym ...

                      CIEKAWE GDZIE MY MAMY WYJECHAĆ BY OSIĄGNĄĆ CHOCIAŻ TE 4000 brutto ?

                      Przestańcie więc pier...ć o problemach za 4000 brutto lub więcej !!!!
                      • Gość: BiL Re: Żówno kwadrat ! IP: *.server.ntli.net 18.03.06, 02:16
                        Prawdę piszesz dobry człowieku, życze ci powodzenia w życiu osobistym. Bo 3000
                        brutto to nie tak źle, choć przy twoim wykształceniu powinno być więcej. :-)
                        • absurdello Fajnie, tylko załóż za to rodzinę ... 18.03.06, 04:08
                          kobiety wprost się zabijają o takich jak ja, co to są w stanie utrzymać z tego
                          kobietę na macieżyńskim (z perspektywą utraty pracy zaraz po) i dziecko lub też
                          kobietę bez pracy ...
                      • Gość: kufola Re: Żówno kwadrat ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 11:08
                        Dziękuję ci za ten wpis....
                        Też zastanawiałam się kto wypowiada się na tym forum. Akurat z takimi ludźmi jak
                        autor postu miałam styczność przez cały czas studiów (kolega piszący skończył na
                        pewno sgh) i dziękuję bardzo za tą przyjemność.

                        Tak, to prawda że 4 tys zl nie wystarczy na "wystawne" życie w Warszawie,
                        niektórym nie wystarczy nawet na "normalne" życie. Ale prawdą jest również, że
                        definicja "normalnego" życia może być bardzo szeroka.

                        Ale jest mnóstwo osób, która zarabiają w Warszawie mniej. Nie dlatego, że -jak
                        czasami wypowiada się autor postu - są niezadarni/mało zdolni/mało
                        ambitni/leniwi/bawili się przez całe studia zamiast zdobywać cenne doświadczenie
                        ale chociażby dlatego, że chcą robić w życiu coś co naprawdę kochają, co przyosi
                        im satysfakcję nie wspomniając o tym, że często ich zawód jest znacznie bardziej
                        pożyteczny dla świata niż "menadzerowanie". Wiem doskonale, że to wszystko
                        kwestia dyskusyjna (co jest bardziej pożyteczne "dla świata") ale....

                        Gdybyś wiedział jacy są szczęśliwi (wynajmując albo kupując na kredyt) swoje
                        małe mieszkanka, planując wakacje wykorzystując swoją wyobraźnię,
                        "wykorzystując" kontakty (chociażby z tych swoich marnych, nieekonomicznych
                        studiów) ze znajomymi z innych państw. I gdybyś wiedział jak bardzo nie potrafią
                        zrozumieć zmarwień tych, którzy uważają, że za 4 tys (brutto) nie można
                        "normalnie" żyć..:))
                  • Gość: aa A ja szukam specjalisty ds. administracji i nie ma IP: *.warta.pl / 195.149.64.* 16.03.06, 14:31
                    chętnych!!! 3500 brutto. Licencjat i język angielski.
                    • Gość: ciekawe Re: A ja szukam specjalisty ds. administracji i n IP: *.ulc.gov.pl 16.03.06, 15:23
                      co to za robota? mogę prosić więcej szczegółów? czy w wawie?
                      • inquisition A ja szukam mojego różowego gadającego słonia 22.03.06, 00:46
                        Taaa szukasz ale szczegułów czy kontaktu nie podasz - powodzenia w
                        tym "szukaniu"
                  • Gość: rokita Re: GOWNO! IP: 195.20.110.* 16.03.06, 15:14
                    warszawka to syf.chcecie dobrze zarabiac to przeprowadzac sie do Poznania lub
                    Wrocławia.

                    a przy okazji zobaczcie to:

                    s8.bitefight.pl/c.php?uid=26188
                  • mgla_jedwabna Re: GOWNO! 21.03.06, 17:44
                    masz studia wyzsze, jezyki itd. a i tak ci sloma z butow wylazi. wiesz czemu?
                    popatrz w temat swojego postu- nawet na stanowisko sekretarki od robienia kawy
                    wymagana jest wysoka kultura osobista...
                  • Gość: mar Re: GOWNO! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.06, 19:47
                    Jak kto pisze na tym formum?Ci co klepią na infoliniach.Tylko dzielą się na dwie
                    kategorie;odważnych, co wprost piszą, że w kraju jest syf i traktują nas jak
                    niewolników krajów kolonialnych oraz fustratów marzycieli, co odbijają sobie na
                    formum w stylu:"ja też lubię moje czerwone ferrari.."
                  • Gość: ja tu na chwile Re: GOWNO! IP: *.acn.waw.pl 10.04.06, 21:00
                    no właśnie też sie zastanawiam jak to możliwe ?
                    ja studia dzienne, politechnika skończona 4 lata temu, 2 języki, CAD itd, itp.
                    po studiach rok szukałem pracy, odpisywano: albo akwizycja albo 400 złotych za 3 miesiące
                    w końcu po roku dostałem refundowaną umowę za 800 potem dzięki pomocy złapałem pracę za 1500
                    w końcu chce wyjechać, bo tu się nie da żyć (warszawa) za 1500 bo rodziny sobie z takimi dochodami nie założę, a na pewno nie da się żyć normalnie
                    praca za 4000 ? ciekawe, od razu po sgh ?
                    chyba, że dotyczy to 3 prymusów na rok lub siostrzeńca dyrektora ?
                    no chyba, że ktoś sfałszował lub jak to niektórzy nazywają podkoloryzował CV i dopisał 4 lata stażu w jakiejś firmie ?
                • Gość: ??? Re: 4000 brutto to nawet w Lodzi jest cienko, jes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 09:52
                  do anjew: za 10-12 tys. zł mogą wyjść gdzieś CZASEM, coś kupić,
                  nie kpij sobie, jak zarabiasz 2 i 3 tysiące też możesz wyjść gdzieś i to nie
                  czasem ale CZĘŚCIEJ, coś kupić też, poza tym co oni robią, ze tyle zarabiają?
                  • Gość: prodigy Re: 4000 brutto to nawet w Lodzi jest cienko, jes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 15:12
                    co robią ? praqcują kotek,więc nie wychodzą.Kupują gotowe żarcie,nie wypada im
                    kupowac pewbych rzeczy(patrz taniocha: ciuchy).Też tak pracowałam .Poza tym
                    kosztuje terapeuta,chodzisz tylko do prywatnych lekarzy- na innych szkoda
                    czasu,zamawiasz żarcie do biura,bo szkoda czasu...i tak przerąbujesz tę cięzko
                    zarobina kasę nie mając chwili dla siebie
                    • embercadero Re: 4000 brutto to nawet w Lodzi jest cienko, jes 17.03.06, 16:56
                      Otóż to, wreszcie ktoś to powiedział! Co z tego że zarabiam 12 tys brutto plus
                      premia od czasu do czasu. Nie mogę się ubierać na bazarze, muszę przyzwoicie
                      wygladać - to kosztuje. Pracy mam tyle że o tanim gotowaniu domowym można w
                      zasadzie zapomnieć - kolejne koszty. Lekarzy na szczęście funduje pracodawca
                      więc bulić muszę tylko na dentystę. Gdyby nie to byłyby kolejne koszta, o
                      państwowej służbie zdrowia mogę zapomnieć, nie mam czasu wysiadywać w
                      kolejkach. Samych kosztów stałych (kredyty, wszelkie opłaty/rachunki itp)
                      nazbierałoby się koło 4tys. I tą oto metodą nie dość że nie mam żadnych
                      oszczędności to jeszcze debet nieustannie rośnie (choć fakt że wynika to
                      głównie z tego że kończymy wykańczać mieszkanie co pochłoneło masę pieniędzy,
                      za jakiś czas powinno być lepiej).
                      • absurdello Może zrezygnujcie z tych złoceń w pokoju ... 17.03.06, 19:46
                        i armatury platynowej pod zlewozmywakiem ...

          • Gość: prodigy Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 15:06
            nieprawda,że ma się wiekszą satysfakcję.To nie jest zależne od pieniędzy.Zalezy
            od tego co robisz
        • nan12 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 14:51
          no właśnie
        • Gość: korporacja Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.72.40.* 19.03.06, 02:54
          mieszkamy z zoną w warszawie od 8 lat. jak większosc naszych znajomyc
          zostalismy tutaj po studiach i jak większości zyje nam sie bardzo dobrze. oboje
          pracujemy w korporacjach i zarabiamy przyzwoite pieniądze (a przynajmniej nie
          czujemy się wykorzystywani)
          jak ma się odrobinę ambicji i zdolności to nie ma najmniejszego problemu zeby
          ulozyc sobie życie w duzym miescie. NAWET JAK POCHODZI SIĘ Z BARDZO BIEDNEJ
          RODZINY!!!. sposób na warszawę?
          1. zdanie egzaminów na studia
          2. zalatwienie akademika (obecnie koszt ok 230pln miesięcznie; np. shg-owskie
          sabinki)
          3. załatwienie kredytu studenckiego (obecnie ok. 500 pln miesięcznie)
          4. załatwienie stypendium socjalnego (zależy od uczelni. przyjmijmy 300pln
          miesięcznie)
          5. dobre wyniki na studiach (stypendium naukowe 200-600pnl)
          6. weekendowe korepetycje dla "dzieci specjalnej troski" (zależy od przedmiotu,
          przyjmijmy min. 30pnl/h*10h/miesiąc=300pnl. korepetycje dla osób z roku lub
          młodszych roczników to min. 50pnl/h ale to w pózniejszych latach)
          7. po drugim roku wyjazd do USA na "work&travel" -zalezy od tego po co sie
          jedzie ale mozna przywiezc kilka tys. zlotych lub samo (ale bardzo cenne)
          doswiadczenie
          8. po trzecim roku wakacyjne praktyki (zwykle za friko)
          9. po czartym roku platne praktyki (ale jesli to nie korporacja to pieniadze
          nie za duze)
          10. po piatym roku "akcja rekrutacja": a)rozmowa kwalifikacyjna, b) testy
          kompetencji analityczne i werbalne, c) assesment center a na koniec...

          pricewaterhouse coopers, deloitte, kpmg, ernst&young, unilever, masterfoods,
          coca-cola, procter&gamble, reckit, nestle, duza czesc banków i wiele, wiele,
          wiele innch firm, które na wjazd placą absolwentom min. 4000pln brutto.

          jak slysze kogos kto mowi ze mieszka w malym miescie na zadupiu i ze nie mozna
          to mnie krew zalewa. i moja zona (południe) i ja (północ Polski) i wszyscy nasi
          znajomi jestesmy tego najlepszym przykladem.
          nawet jesli ktos jest zbyt tępy zeby miec stypendium naukowe albo udzielac
          korepetycji innym studentom to niech ich udziela dzieciakom z podstawowki,
          przepisuje teksty na kompie w bibliotece, albo handluje czyms na allegro ale
          niech nie mowi ze nie mozna!!!

          za 500pnl kredytu studenckiego, 200 z udzielanych korkow i 300 pnl stypendium
          socjalnego (jak sie jest za bogatym na stypendium to 300 dostaje sie od
          rodzicow) mozna bez problemow przezyc studia w warszawie!!!!

          a jak ktos dalej ma watpliwosci to jest albo debilem albo nierobem albo ofermą
          albo co najgorsze wszystkim jednoczesnie!

        • Gość: niezły-gość a Warszawiak zarabia 2000 brutto, ah wy tania siła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 13:16
          robocza ha ha
        • Gość: Mario Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.orange.pl 12.04.06, 22:21
          Prawie robi duza roznice. 2000 brutto to ok 1300 netto i pewnie nic z tego nie
          zostanie na koniec miesiaca, 4000 brutto to ok 2600 netto i nawet wynajmujac
          mieszkanie za tysiaka i drugiego majac na utrzymanie(w wawie wiele rzeczy jest
          nawet tansze niz na prowincji) to jeszcze ze 6 stowek Ci zostaje, a to juz jest
          roznica. Jednak 4tys w warszawce to mala kaska. Ci co cos potrafia zarabiaja
          znacznie wiecej.
        • Gość: ola Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.fic.uni.lodz.pl 13.04.06, 12:28
          Teraz jesteś mądry że się wyprowadziłeś do stolicy zobaczymy kto pomorze Twoim
          rodzicom na starość bo ci co zostali w rodzinnej miejscowości będą mieli bisko
          do rodziców a ty poprostu się od nich odzwyczaisz wspomnisz kiedyś moje słowa. ola
      • Gość: ? Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.atol.com.pl 15.03.06, 11:06
        do Maćka! uważasz że wszyscy poszukujący pracy musza się przeprowszić do
        stolicy? nie zycze ci tego ale zobaczymy za parę lat jak bedziesz mówił, gdy
        załozysz rodzinę , gdy spotkają cię pierwsze poważne problemy zyciowe (a moze
        utrata pracy) wy młodzi bardzo lekko podchodzicie do życia .dopiero 3 lata temu
        skończyleś studia i uważasz że wszystko wiesz o zyciu, o ludziach. z takim
        tokiem myślenia życze ci dużo szczęcia, bo będzie ci b.potrzebne.
        • Gość: maciej Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 213.17.168.* 15.03.06, 11:12
          Niestety pzry obecnej polityce gospodarczej rządu, tzn dążeniu do
          centralizacji kraju, centralnych przetargów dla całej administracji,
          powstawanie nowych urzedów centralnych w stolicy najlepsze miejsca pracy będa
          powstawać w Warszawie bo tam bedzie najblizej do władzy i urzedów. I jeżeli
          ktoś chce się wybic ponad przecietność w Polsce to pozostaje mu Warszawa. Może
          co prawda pracowac w takim Krakowie np. w nowopowstających centrach finansowych
          ale jest to klepanie faktur do systemu za 1500 zł. A prawdziwy biznes i
          wyszukane miejsca pracy to są w stolicy.
          • gonzales.wroclaw Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 19:21
            I jeżeli
            > ktoś chce się wybic ponad przecietność w Polsce to pozostaje mu Warszawa. Może
            > co prawda pracowac w takim Krakowie np. w nowopowstających centrach finansowych
            >
            > ale jest to klepanie faktur do systemu za 1500 zł. A prawdziwy biznes i
            > wyszukane miejsca pracy to są w stolicy.

            Jesteś typowym przykładem syndromu prowincjusza, który załapał się na fuchę "w stolycy". W dodatku w swoim zafascynowaniu tracisz kontakt z rzeczywistością.
            Właśnie na zadupiu w stylu Lublina wybijesz się szybciej ponad przeciętność, aniżeli w takim mieście jak Warszawa. Zresztą, Warszawa to też wielkie zadupie, nawet jak na polskie warunki.
            • get.up.stand.up Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 20:27
              A gdzie on napisał, że pracuje w Warszawie?

              Naucz się czytać :-) Z powyższego tekstu nie wynika, że mieszka i pracuje w
              Warszawie.

              > Zresztą, Warszawa to też wielkie zadupie, nawet jak na polskie warunki.

              Pod każdym względem Warszawa bije na głowę pozostałe miasta. Atrakcyjne posady,
              wysokie zarobki, bliski dostęp do wszystkiego co ważne, oferta kulturalna -
              jedym słowem wszystko. Z Warszawy wcale nie jestem, ale w przeciwieństwie do
              Ciebie potrafię obiektywnie oceniać sytuację w Polsce.
              • Gość: gosc Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:59
                Warszawka???A po co tu? Korki, dojazdy, chamstwo zewszad.Ludzie. Róbcie studia
                i ...nie przyjezdzajcie tu. Nigdy. Jak ktos juz tu sie urodzil, to trudno, ale
                zeby samemu skazywac sie na ten brud, smrod itd?
                • Gość: imigrant Warszawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:26
                  Mieszkam tu 20 lat a wcześniej na wsi. Zostałem sam, bezdomny i nie było
                  alternatywy. Jeśli macie alternatywę, przyjaciół to nie ma czego tu szukać. Co
                  z tego, że mam mieszkanie 7000 zł itp, jak za przedszkole muszę płacić 800 na
                  miesiąc. O publicznym możesz zapomnieć. Starsze dziecko w podstawówce na 2
                  zmiany, a młodych ludzi z dziećmi przybywa. Coraz więcej tanich mrówkowców
                  budują deweloperzy. Na takie tylko mieszkanie będzie was stać, lub weźmiecie
                  kredyt. W bloku 15 pięter i 8 klatek. Wychodzisz rano w samochodzie wybita
                  szyba brak radia, albo kół. Normalka. Do pracy tylko 4 km, ale możesz jechać
                  godzinę, a z powrotem drugą. Gdy jestem czasem w jakimś miasteczku w Polsce
                  służbowo np. Leszno, Białystok, Leżajsk to odczuwam błogi spokój, czego nie
                  doświadczysz w Warszawie. Tutaj ciągły pęd, wpychanie się samochodem wszędzie z
                  lewa i prawa. Totalna irytacja.
                  Nawet najzdrowsze osoby z czasem mogą mieć dosyć i wtedy zatęsknią za stronami
                  z dzieciństwa. Dobrze jeżeli ktoś ma do czego wracać.
                  • Gość: MX Re: Warszawka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.06, 23:11
                    Moim zdaniem piszesz bzdury.
                    Jestem z "prowincji", mieszkam w W-Wie od 15 lat i inaczej widzę sprawy o
                    których piszesz.
                    Jeżeli po 20 latach pracy mieszkasz w wielkiej płycie na starym
                    pokomunistycznym blokowisku ( a takie warunki opisaleś ), to albo wykonujesz
                    nisko płatną pracę, albo za dużo przepijasz i przejadasz.

                    Nie przelewa mi się, mam 3-kę dzieci i nie stać mnie na wiele rzeczy, ale
                    mieszkam w lepszych warunkach we własnym mieszkaniu na nowym osiedlu gdzie to o
                    czym piszesz nie ma miejsca.
                  • Gość: lu Re: Warszawka IP: *.adsl.proxad.net 16.03.06, 01:32
                    Ale sie usmialam czytajac Imigranta :))))). Ma facet poczucie humoru i
                    fantazje. Wyglada na to, ze to warszawiak, ktory stara sie odstraszyc nowych,
                    zeby nie przyjezdzali do Wawy. Dla mnie metoda jest bomba!
                  • Gość: Ignac Re: Warszawka IP: *.stegny.2a.pl 16.03.06, 08:31
                    "Do pracy tylko 4 km, ale możesz jechać
                    godzinę, a z powrotem drugą. "

                    No to brachu chodź piechotą - zaoszczędzisz najmarniej 40 minut na dobę. Rowerem
                    przejedziesz tę trasę w kwadrans.
                  • Gość: imigrant Re: Warszawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 08:55
                    Dla trochę wtajemniczonych podam więcej szczegółów. Ulica Dzieci Warszawy
                    wyjazd z tąd między 7.00 a 9.00 to katorga. Nowe bloki wielkie jak za komuny
                    wszyscy co wnich mieszkają to świeży narybek z prowincji. Do kolegi, który
                    sugeruje dojazd rowerem do pracy. Dobre, ale w Koziej Wólce tutaj nikt nie
                    odważył się wyjechać na ulicę rowerem. Czasem widać pojedynczych kamikaze.
                    Miałem kiedyś okazję widzieć takiego, który w korku jechał przy krawężniku
                    wpadł biedak pod skręcający samochód. Wina oczywiście rowerzysty bo nie wolno
                    wyprzedzać z prawej jadących prosto. Można książkę napisać o tutejszych
                    warunkach życia. Powtórzę tylko jeśli macie gdzie mieszkać, macie przyjaciół i
                    środki do utrzymania się. Wystarczy 1500zł. To tam gdzie jesteście będziecie
                    szczęśliwsi.
              • gonzales.wroclaw Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 22:37
                get.up.stand.up napisał:

                > A gdzie on napisał, że pracuje w Warszawie?
                >
                > Naucz się czytać :-) Z powyższego tekstu nie wynika, że mieszka i pracuje w
                > Warszawie.

                Oto co niejaki maciej napisał w pierwszym poście:
                "Ja i wiekszość moich znajomych jesteśmy 3 lata po studiach, pochodzimy z
                małego miasta na Podkarpaciu, sytuacja zmusiła nas do osiedlenia sie w
                Stolicy i nie narzekamy zarabiamy"
                No chyba, że w Polsce mamy jakąś inną stolicę.

                > Pod każdym względem Warszawa bije na głowę pozostałe miasta. Atrakcyjne posady,
                > wysokie zarobki, bliski dostęp do wszystkiego co ważne, oferta kulturalna -
                > jedym słowem wszystko. Z Warszawy wcale nie jestem, ale w przeciwieństwie do
                > Ciebie potrafię obiektywnie oceniać sytuację w Polsce.
                Taaak? Czyli w takich miastach jak Poznań, Kraków, Trójmiasto, Wrocław, Katowice etc. ludzie zarabiają grosze, wszędzie jest daleko i nie ma bogatej oferty kulturalnej? No, chyba że oferta kulturalna jest tożsama z ilością galerii handlowych, to co innego ;)
                Pozdrawiam.
                • Gość: ale jednak Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 212.160.172.* 16.03.06, 14:05
                  Witam wszystkich
                  Jako Warszawiak, ktory obecnie przeniósł się ze względów finansowych do
                  Pruszkowa (tańsze mieszkania) mam tylko prośbę do ludzi z poza Warszawy
                  szukających pracy - nie dawajcie się tak tanio sprzedawać. W Warszawie naprawdę
                  należy bardzo dużo zarabiać np 6 tysiecy brutto aby przeżyć i np kupić
                  mieszkanie 45 metrowe w stęchłym bloku z płyty z lat 70 tych za 250 tysięcy.
                  Nawet jeśli dojeżdżacie z poza Warszawy to też należy się cenić i chcieć
                  więcej. Jesli wszyscy tak podeszliby do tematu zarobków to nie byłoby pensji
                  typu 1000 zł brutto czyli wegetacja pod tzw. "mostem".
                  Kolega mieszka w Warszawie i od 2 lat nie może znaleźć pracy, a za takie grosze
                  nie chce iść. Oferują takie pensje tylko dlatego, że są chętni za tyle
                  pamiętajcie o tym szukając pracy.

                  Z nadziejami na lepsze jutro
            • Gość: Shannon Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 80.240.163.* 15.03.06, 20:52
              "Lepiej byc dobrym w powiecie aniżeli ch.. w świecie"
          • Gość: Bullshit killer Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 15.03.06, 21:11
            > A prawdziwy biznes i wyszukane miejsca pracy to są w stolicy.

            Prawdziwy biznes i wyszukane miejsca pracy to sa w Londynie, Nowym Jorku i
            Tokio, syneczku.
            • get.up.stand.up Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 21:29
              Ale rozmawiamy o Polsce, prawda?

              A prawda jest taka, że w Polsce jest Warszawa i dalej nie ma nic.
              • Gość: Bullshit killer Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 15.03.06, 22:07
                > Ale rozmawiamy o Polsce, prawda?

                Nie zauwazylem.

                Ale nawet jesli, to stwierdzenie, ze "prawdziwy biznes i
                wyszukane miejsca pracy to są w stolicy" jest wg mnie naciagane.

                > A prawda jest taka, że w Polsce jest Warszawa i dalej nie ma nic.

                Zgoda. Mimo to opisujac ten stan nie posuwalbym sie do tak kategorycznych sadow
                jak powyzszy.

              • Gość: ketonal Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 212.14.58.* 16.03.06, 08:39
                prawda jest taka że w polsce nie ma nawet Warszawy... jest tylko nic...:P
              • Gość: Kuleczka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.centrum.brewet.pl 16.03.06, 08:53
                Nie sądzę, żeby świat kończył się na Warszawie. Śląsk jest ok i koszty życia
                dużo niższe, myślę, że Wrocław, Poznań i Kraków też coś mogą dodać od siebie.
            • Gość: jas Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 219.130.158.* 16.03.06, 06:11
              Bzdura kochaneczku, to sa przezytki
              Jesli chcesz szybko wejsc w duzy business, jedz do Chin - po kilku latach
              wrocisz jak gosc
              • Gość: życzliwy Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.03.06, 06:41
                ja mieszkam w Wawie od urodzenia tak jak moi rodzice i dziadkowie i nie chodzi
                tu o jakieś przechwałki ale wkurza mnie to ,że przyjeżdżają tu wszyscy i potem
                szpanują jacy to oni są warszawiacy - przez tych przyjezdnych warszawiaków
                wszędzie w Polsce mieszkańcy Wawy są nielubiani. Efekt najlepiej widać jak są
                święta - w stolicy jest wtedy luźno a wszyscy ,,rodowici" warszawiacy jadą po
                tatową wieprzowinę.
                • Gość: KeRaD Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.jawman.pl / *.246.jawnet.pl 16.03.06, 11:55
                  swita prawda - kiedys bylem uprzedzony do warszawiakow, bo nie wiedzialem ze te
                  buce z ktorymi mialem do czynienia, wcale nie sa z warszawy:) tylko z jakiegos
                  wąchocka...za to jedno wiem - jak ktos na pytanie skad jestes? odpowiada: ze
                  stolycy! to trzeba uciekac...i to szybko, bo na pewno nie jest z wawy:) ps. ja
                  jestem ze ślaska:>
      • Gość: DJ abeł wiele to czy niewiele ? IP: *.e-wro.net.pl 15.03.06, 11:37
        > sytuacja zmusiła nas do osiedlenia sie w
        > Stolicy i nie narzekamy zarabiamy w granicach 4-6 tys brutto i nie uzalamy
        > sie nad swoim losem że nie ma pracy, że sa kiepskie warunki finansowe.

        bądź pewien, że ja też bym się nie użalał nad swoim losem, gdybym zarabiał w
        granicach 4000.00 pln brutto, gdybym miał pracę, gdyby była ona w stolicy.

        > Wystarczyło tak niewiele, skończyć dobre studia we Krakowie, Lublinie i
        > szukac pracy w Warszawie.

        czy utrzymanie w czasie studiów finansowałeś z własnej kieszenie ?
        czy koszty szukania pracy w Warszawie finansowałeś z własnej kieszeni ?

        > Znajomi którzy postanowili zostac w rodzinnej
        > miejscowości zarabiaja w okolicach 1500-2000 brutto i narzekaja jak to im
        > jest żle.

        a czy Ty byłbyś z tego zadowolony ?

        > A czasem wystarczy tak niewiele (przeprowadzic sie do innego
        > miasta) aby zmienic swoją sytuacje życiową.

        dla jednego przeprowadzka do innego miasta to niewiele, a dla drugiego bardzo
        dużo.
        • jacek.jankowski Re: wiele to czy niewiele ? 15.03.06, 15:04
          No właśnie, przeprowadzka - duzo czy nie ?:)

          Ja pochodzę z Wrocławia, pracuje w Warszawie (przeprowadzkę zafundowali mi
          jeszcze rodzice, to oni przeprowadzili się za pracą do Wa-wy jeszcze przed
          przełomem - w 1987 czy 88).

          A teraz ja się dziwie młodym, że narzekają.
          Miałem propozycje pracy i we Wrocławiu i w Sopocie, a ostatnio na śląsku, już
          prawie prawie się przeprowadzałem, tylko na miejscu zawsze znajdowało się coś
          lepszego.

          Teraz widzę różne oferty praktyk, stażów gdzie trzeba się wyprowadzić - np. do
          Augostowa gdzie staż funduje BAT (www.iza.pl) - ciekawe ile osób, jak zda
          sobie sprawę z tego że "przecież trzeba sie wyprowadzić" rezygnuje z dobrze
          płatnej pracy.

          Szczególnie "warszafka" :)
      • Gość: Magda akurat !!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 14:36
        Kurcze a ja (po dobrych studiach 2 fakultety) na prowincji - totalne zadupie
        zarabiam 4000 brutto plus co miesiąc 500 zł na rękę - umowy zlecenie. Nad losem
        sie nie uzalam, bo mieszkanie kosztuje mnie 500 zł miesięcznie. Do mamusi
        blisko, cała rodzinka obok mnie. Super. A i doświadczenie ogromne, bo zakład
        bardzo duży. Pracy nie dostałam po znajomosci, a dzieki wiedzy. Pracuje od 8 do
        16, czasami jak trzeba dłuzej, ale bez przesady. Warszawa często do mnie dzwoni
        i chce mnie sciągnąc do siebie. Na razie nie mam na to najmniejszej ochoty.
        • Gość: MX Re: akurat !!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.06, 23:19
          Masz dużo szczęścia. Oby Ci się wiodło jak najlepiej, ale prawda jest taka że
          tego typu miejsc pracy jest względnie mało poza dużymi ośrodkami ( W-Wa,
          Poznań, Wrocław, Kraków, Gdańsk i coś może jeszcze... ), a wśród tych dużych
          ośrodków bezdyskusyjnie najlepsza sytuacja panuje w W-Wie i to się raczej w
          najbliższych latach nie zmieni.
      • Gość: Karol Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 14:56
        Za 4000 brutto to juz można jakoś pożyć. Ja mam 2500 brutto (Toruń) i 2 lata
        praktyki jako office manager. W tym roku kończe studia. Chętnie bym się
        przeniósł do Wawy. Pozdr.
      • jacek.jankowski Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 14:58
        No właśnie - wystarczy ciężka praca - w sumie niewiele i start z jakiś dobryk
        praktyk lub stażu, proste nie ?
      • iberia30 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 15:11
        a pomyslales co by bylo jakby wszyscy wzieli doopki w troki i pojechali do Wawy??Poza tym zarobek w Wawie 4-6 tys brutto to zadna rewelacja.
        • Gość: Karol Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 15:17
          świetnie. to sie zamień ze mną na 2500 brutto. W Toruniu to szczy marzeń.
        • Gość: Bullshit killer Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 15.03.06, 21:21
          To jest wpis dnia!

          A pomyslalas jaka bylaby tragedia, gdyby wszyscy zjechali sie nagle do np. Lomzy?
          • Gość: skin_ticket Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.06, 22:34
            > To jest wpis dnia!
            >
            > A pomyslalas jaka bylaby tragedia, gdyby wszyscy zjechali sie nagle do np.
            Lomzy?

            Zgadzam się, prawdziwy dramat...
            I ta nierównowaga na łomżyńskim rynku pracy, conajmniej 10 k PLN brutto
            musieliby dawać żebym się wziął do roboty :)))
          • iberia30 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 11:57
            a nie pomyslales ze aby niezle zarabiac wcale nie trzeba do Wawy jechac ?? Wyobraz sobie, ze sa firmy dzialajace w innych miastach w Polsce, w ktorych naprawde mozna dobrze zarobic,a gloryfikowanie Wawy zaczyna byc nudne i coraz mniej zasadne.
            • Gość: Pablo Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 08:15
              To fakt.Zgadzam się z powyzszyn postem.Wa-wie ostatnio nie jest kolorowo.Ja
              jako specjalista w dużym koncernie zarabiam 5.500 netto.Po studiach w
              renomowanej uczelni nie dostaje się pracy od zaraz.sczególnie absolwenci z
              Lublina,Krakowa,Kielc i Trójmiasta uderzają na stołeczny rynek.Ale nie
              oszukujmy się tacy ludzie często godzą się pracować za minimalną stawkę,bo są
              gotowi na wszystko.Byleby mieć te 1000zł.Przez to pracodawcy idą na
              łatwiznę.Wolą zatrudnić informatyka z Lublina czy po PŚ w Gliwicach za 1000
              zł,niż absolwenta UW z praktyką w Stanach za większą stawkę.Ale większość z
              tych ludzi i tak wypada po trech mięsiącach.Jeszxcze kilka lat temu dla
              absolwentów z Wa-wy był raj w stolicy.Ja na poczatku zaczynałam od 2200 netto
              po renomowanej uczelni.Później oczywiśćie pracodawca doceniał strania i efekty
              w pracy,ale nie uwierzę,że na wstępe proponuje się pracę taka stawkę.Badam
              rynek,poniewż jestem specjalistą od HR i wiem na czy to polega.
      • Gość: jacobs Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.brda.net 15.03.06, 15:48
        > Wystarczyło tak niewiele, skończyć dobre studia we Krakowie, Lublinie i
        > szukac pracy w Warszawie.
        Dobre studia to pojęcie względne, co zresztą widać w twoim tekscie :).
        • pilulka Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 17:16
          buahahahaa...zgadzam się...zwłaszcza "we Krakowie"..cudo
      • ply_mouth 4000 tyś brutto i swiat u stop :) 15.03.06, 16:01
        oj widac, ze z podkarpacia jestes. :))))
        no to policzmy. netto masz kolo 2700. kawalerka w wawce pewnie 1000-1500 to
        zostaje 1200 do 1700 na jedzonko, przyjemnosci i wyjazd w rodzinne strony, zeby
        sie pochwalic znajomym ile osiagnales. rzeczywiscie, krolem swiata jestes. :)
        prawie jak w LA w tej Warszawie. :)
        • marzec2006 Re: 4000 tyś brutto i swiat u stop :) 15.03.06, 17:37
          Mam paru znajomych w Warszawie, którzy mogą z całą pewnościa stwierdzić, że
          zarobki w Warszawie wcale nie są takie oszałamiające biorąc pod uwage koszty
          utrzymania i życia.Właściwie to niewiele przewyższaja te w innych większych
          miastach.Ja swoją droga nigdy nie brałam pod uwagę wyjazdu do Warszawy, bo nie
          cierpię tego miasta!!!!!
          Wolę żyć sobie na tej mojej prowincji (tak jak określają Warszawiacy Gród
          Kraka)za te moje marne 2500 brutto:)
          • Gość: MX Re: 4000 tyś brutto i swiat u stop :) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.06, 23:24
            Jakieś kompleksy jednak przez Ciebie mówią :-)
            Ja nigdy nie słyszałem aby ktoś w W-Wie pogardliwie wypowiadał się o Krakowie,
            a słyszałem wiele jak ludzie z Krakowa mówią o tym że ludzie z W-Wy traktują
            Kraków jak prowincję. Myślę że to są zupełnie nieuzasadnione kompleksy.
      • Gość: starycynik Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.dyn.centurytel.net 15.03.06, 17:33
        Mysle ze ci z prowincji co pracuja za 1500 powinni cie publicznie przeprosic za
        to ze jeszcze zyja, a ci bezrobotni isc do Warszawy z pielgrzymka boso biczujac
        sie po drodze i wznoszac hasla na chwale twoja i Balcerowicza.

        Ale niektórym sie nie che, nic
        > nie robią w sprawie zmiany miejsca zamieszkania i zazdroszczą innym że im
        > się powiodło. Smutne to.

        Upadek moralnosci, znieczulica spoleczna, brak wlasnego ogladu, zarozumialosc;
        to jeszcze smutniejsze.
        • Gość: mariusz_robert Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.chello.pl 15.03.06, 17:53
          wlasnie ze mna w regionie pracuje dziewczyna z takiej podkarpackiej wsi zabitej
          dechami, czyli z twoich rodzinnych stron, zarabia co prawda mniej niz ja, ale w
          granicach 3000 brutto, puszy sie tym jak paw, wynajmuje z jakas kolezanka
          obskurne mieszkanko-zeby bylo taniej, ubiera sie na bazarach :-( mimo studiow,
          ktore skonczyla chyba za kaczki tudziez gesi i jajka, jest dla mnie i moich
          kolegow prostaczka, ktora wyrwala sie do duzego miasta, ale smrod za nia dalej
          sie ciagnie....i to jest zalosne
          • Gość: jarek panasiuk tp [...] IP: *.chello.pl 15.03.06, 19:29
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: grochowiak Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:36
              "Dlatego każdy powinień plunąc w pysk warszawiaka jak go spotka !!!"
              człeku to forum nie jest po to abys kogokolwiek na nim obrażał !!!!!!
              uwazaj, żeby tobie ktoś nie splunął frajerze
          • starybaca Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 21:18
            Gość portalu: mariusz_robert napisał(a):

            > wynajmuje z jakas kolezanka
            > obskurne mieszkanko-zeby bylo taniej, ubiera sie na bazarach :-( mimo studiow,
            > ktore skonczyla chyba za kaczki tudziez gesi i jajka, jest dla mnie i moich
            > kolegow prostaczka,

            A ja powiem ci jaką ja mam rozrywkę. Jak napotkam jakiegoś napuszonego
            warszawiaka, zawsze wdaję sie z nim w rozmowe, i mowię czym się
            zajmuję, gdzie pracuję, itd. Kiedy już widzę, że mu to zaimponowało,
            niecierpliwie czekam aż zada pytanie: "a z jakiego miasta jesteś?".
            Wtedy odpowiadam: "e, wiycie panie, jo to prosty gorol ze wsi,
            od Zokopanego".

            Bardzo to otrzeźwiająco działa na takich palantów jak ty.
          • kurrappa Re: pokolenie 4000 tyś brutto 12.04.06, 18:45
            a ze mną w firmie jest własnie taki gość jak ty, jedynym kryterium oceny
            człowieka jest to, gdzie się ubiera, bez względu na to, skąd pochodzi.to jest
            właśnie prostak! jeśli jesteś uprzedzony w stosunku do kogoś tylko ze względu
            na tanie ubranie, które nosi, jesteś wieśniakiem na maksa i o jest właśnie
            żałosne. a słoma nie tylko zbutów ale i z gęby ci wystaje.
      • Gość: Andre 4 tyś. brutto ? Z czego tu się cieszyć ?? IP: *.chello.pl 15.03.06, 19:27
        Ja rok po studiach zacząłem pracować za 7 tys. a teraz ok. 10 tyś. netto (5 lat
        po studiach) + auto, telefony i inne duperele.
        Ty Maćku i Twoi znajomi też moglibyście tle zarabiać ale Wy oczywiście godzicie
        na wszystko i przyjmujecie marne 4-6 tyś brutto...
        • Gość: Syruss Re: 4 tyś. brutto ? Z czego tu się cieszyć ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:41
          Wiecie co troche mi was żal, może to troche naiwnie zabrzmi ale jak ja skończe
          studia to będę się starał pomagać innym ludziom w znalezieniu pracy, a nie
          chwalić się ile to się zarabia dzień po magisterce, ale takich ludzi jak ja
          (społeczników) jest mało, wiem o tym ale właśnie dla tego jest tak źle w tym
          kraju . Jeśli złapie prace z powiedzmy kwotę która pozwoli mi na samodzielne
          funkcjonowanie i która będzie wiązała się z pomaganiem innym, to na 100% ją
          wezmę niż miałbym pracować z jakimiś zakompleksionymi 30 latkami Pokolenia
          4000brutto, więcej wyobraźni "ludzie sukcesu"
          • steve13 Re: 4 tyś. brutto ? Z czego tu się cieszyć ?? 17.03.06, 09:30
            Jacy wy wszyscy jesteście biedni... Normalnie szczęka opada...
            To że apetyt rośnie w miare jedzenia to jednak nie mit.
            Ja 2 lata po studiach nie mogąc nic znaleźć w moim małym miasteczku
            przyjechałem do wrocka, jedyne co znalazłem to robota na uczelni za 1000zł.
            Niestety zarabiam za DUŻO!!! bo z takimi dochodami OPIEKA SPOŁECZNA wytoczyła
            mi proces o ALIMENTY (bo nie mają z czego płacić na zasiłki dla mojego ojca
            którego nigdy w życiu nie widziałem).
            No ale cóż 1000zl minus to co ukradnie pomoc społeczna minus opłaty czynsze
            itp. a i tak da się wyżyć. Współczuję tylko tym co zarabiając po 10.000
            użalają się nad sobą bo takich jak wy to można policzyć na palcach jednej
            ręki...
        • Gość: pawel Re: 4 tyś. brutto ? Z czego tu się cieszyć ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:53
          no a ile to będzie wg ciebie "nie marne"?? bo to twoje 10 netto jakoś nie robi
          na mnie żadnego wrażenia...
        • Gość: dobrze zarabiajacy Re: 10 tyś. brutto ? Z czego tu się cieszyć ?? IP: *.chello.pl 15.03.06, 22:18
          Myslisz ze jestes bogiem z tymi "marnymi" 10 tys.? I wysmiewasz tych od 4 tys.
          Jestes smieszny i chyba na tych 10 tys. konczy sie Twoja wybraznia o dobrych
          zarobkach? Przed Toba jeszcze duzo pracy do osiagniecia dobrych zarobkow i do
          nabrania dystansu do pieniedzy.Nie pozdrawinam
        • Gość: jas Do glupiego i prymitywnego Andre IP: 219.130.158.* 16.03.06, 07:09
          Polacy w Londynie moga miec tyle zbierajac konskie g... po ulicach.

          i co te twoje 10tys??, a czy potrafisz zarobic 100tys miesiecznie - netto???,

          za maly masz umysl



          Autor: Gość: Andre IP: *.chello.pl
          Data: 15.03.06, 19:27 + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          Ja rok po studiach zacząłem pracować za 7 tys. a teraz ok. 10 tyś. netto (5 lat
          po studiach) + auto, telefony i inne duperele.
          Ty Maćku i Twoi znajomi też moglibyście tle zarabiać ale Wy oczywiście godzicie
          na wszystko i przyjmujecie marne 4-6 tyś brutto

      • Gość: informatyk Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.orasoft.net.pl 15.03.06, 19:28
        Zgadzam się z właścicielem wątku, w wawie rozpoczołem pracę 2 lata temu po
        zakończeniu 3 letniej nauki (obecnie mgra robie zaocznie). Pochodze z biednego
        południowgo wschodu, z miasteczka w którym nie ma więcej niż 40 tyś
        mieszkańców. Niestety nie mogłem znaleść żadnej pracy w swoim fachu, bo
        wszyskie wakaty tylko po znajmościach a ja ich nie miałem. Co zrobiłem ?
        Przyjechałem do Warszawy, pierwszy rok był cięzki bo zarabiałem 2000 brutto,
        ale to było i mineło, zmieniłem firmę i zarobki skoczyły do 5800 brutto. I za
        to lubię Warszawę jak ktoś chce coś osągnąć to ma na to realne szanse!!
        • Gość: Warszawiaki to zak [...] IP: *.chello.pl 15.03.06, 19:31
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: niełodzianin Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.toya.net.pl 15.03.06, 20:25
            Czytam te wypowiedzi i nadziwić się nie mogę. Warszawka, warszawka,
            warszawka.... prowincja zaludniona przy okazji potrzeby znalezienia de facto
            taniej siły roboczej. A JA PRZEPROWADZIłEM SIĘ DO ŁODZI I JEST MI TU BARDZO
            DOBRZE!!!!! Nie zarabiam 4000 brutto, lecz netto,a i tak uważam, że niewiele. To
            takie smutne jak bardzo widoczne sę problemy emocjonalne i kompleksy , jak ktoś
            to ujął "prowincjuszy" z tzw. warszawki (małą literą!!!).
            Pozdrawiam z biednej, brudnej i zażulonej Łodzi. Ale pięknej bo wystardzająco
            oddalonej od "warszawiaków", miłośników PKP, posiadaczy miesięcznych biletów (by
            na czas zdążyć ze stancji w Żyrardowie).Oj, bieda w waszych główkach...Jeśli
            komuś się naprawdę chce i potrafi ciężko pracować wszędzie da sobie radę, bez
            względu na to jak i gdzie.
            P.S... "więcej uczeli w bramie"....
            • typson Re: pokolenie 4000 tyś brutto 16.03.06, 01:58
              hehehe ;)
              • Gość: buahaha Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 20:46
                Sama prawda o przyjezdnych. Pracują za marne grosze, siedzą po godzinach ale na
                swojej WSI są KIMŚ... buahahaha.... moja kierowniczka ma taką podstawę jak ja
                (3000 brutto). Tylko ja o 16 mówię "dowidzenia", a ona nie wychodzi przed
                20.00. i Tacy frajerzy sa potrzebni w Warszawie (mojej ukochanej). Wieśniara
                pracuje a mój szef to wykorzystuje. Wie, że ja nie byłabym tak dobrym
                kierownikiem za tak marna kasę.
                Wieśniaki zapraszamy do wawki!!! Ludzi od zapier... za grosze nigdy tu dość :D
        • Gość: tektyrka Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:39
          Prawda jest taka, że za 4 tys złotych w Warszawie, samemu bardzo cieżko jest wyżyć. Tyle ile sie płaci tu za samo komorne to gdzie indziej można opłacić wszystkie rachunki i jeszcze zostanie na inne wydatki. Warszawa jest DROOOOGA
          • Gość: Gość Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.06, 02:00
            Widzę że na tym forum wypowiada się sama burżuazja!Nie wiem do jakiego stndardu
            życiowego jesteście przyzwyczajeni ale jestem w szoku że ktoś ne może wyżyć za
            4000!!! Ja od trzech latjestem w Warszawie i 2000 iesięcznie wystarcza mi aż
            nad to.
        • Gość: sam szatan Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 62.141.228.* 15.03.06, 20:01
          ple ple ple, mogłam mieć pracę za tę kasę w moim rodzinnym mieście, wystarczyło jedno słowo, byłam na pierwszym roku studiów [teraz jestem na trzecim i czasem nie mam na papierosy], odmówiłam bo rzecz szła po okrutnych znajomościach po prostu - a jak słyszę takie wypowiedzi że w wawie najlepiej, że wuchta kasy i w ogóle, a na prowincji nie ma co robić to mną rzuca. dlaczego nie ma co robić na prowincji? bo wszyscy wyjeżdżają. pomyślcie trochę.
        • orys100 Re: pokolenie 4000 tyś brutto 12.04.06, 20:00
          hmmm .. wiesz bycie informatykiem nie zwalnia od znajomości ortografii a
          przynajmniej odrobiny staranności... dlatego sprawdzając teksty pisane przez
          kandydatów do pracy (też informatyków) zawsze zwracam uwagę na błędy ... a
          wiesz dlaczego?? .. dlatego że piszą używając komputera ... i odrzucam tych
          robiących błędy nie za brak znajomości ortografii ale za niechlujstwo i
          lenistwo
          pozdr.
      • Gość: M Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 67.98.3.* 15.03.06, 19:42
        Ja zrobilem jeszcze wiekszy krok 2,5 roku temu , 6 miesiecy po tym jak
        ukonczylem studia w Nowym SAczu, wyprowadzilem sie z malej miejscowosci w
        lodzkiem dokladnie do USA, zajmuje sie planowaniem produkcji. nie jest mi zle,
        nie narzekam bo naprawde zyje spokojnie i na poziomie. Wystarczylo mi ukonczyc
        studia i dostac papierek Bachelora a potem wyjechac z Polski w poszukiwaniu
        pracy i doswiadczenia. Nawet jaby zaoferowane mi zarobki 6 tys brutto nie wroce
        pracowac dla niewiem jak "najwspanialszej" firmy typu P&G, Unilever itd.
        smutne jest to ze od mego wyjazdu rzad nic nie zrobil zeby ulatwic rowzoj malym
        firma tylko wspiera polityke rozdawania pieniedzy podatnikow w spodob
        nieefektwny, skladki zus nie zachecaja pracodawcow do zatrudniania nowych
        pracownikow a takze podwyzszania wynagordzen obecnym, biurokracja, lapowki,
        populizm, wielkie obietnice dla ludzi , nieumiejetnosc wdrazania dobrych
        pomyslow i wiele wiecej. KIEDY to SIE Zmieni?
        Przeciez wiele ludzi z mojego rocznika wyjechalo zagranice, kolejne wyjezdzaja
        CZy myslicie ze To POKOLENIE ONE WAY TICKET :)) POwroci do POLSKI?
        • Gość: pawel Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:50
          No OK, a ile właściwie tam zarabiasz?
        • Gość: z wyspy Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.dev.sportingbet.com 15.03.06, 19:55
          Witam

          Tez sie nad tym zastanawiam, jestesm w Anglii i choc w Polsce pewnie bym nawet
          w posredniaku pracy nie znalazl to tu mam niezla biurowa prace i ciesze sie ze
          mam jakies pieniadze i mozlowosci rozwoju. Decyzje o powrocie do kraju odkladam
          z roku na rok, teraz to chyba po kadencji Kaczorow, a potem mam nadzieje ze nie
          bedzie za pozno zeby to wszystko odkrecic w gosp. co ten rzad nabruzdzi. Tylko
          mi zal patrazc na Slowakow, Czechow ze maja normalne rzady i politykow ktorzy
          maja wiedze z ekonomii na tyle zeby zrozumiec ze procesy spol-gosp. sa
          skomplikowane i dynamiczen, ze nonstop trzeba stanowic dobre prawo. W
          przeciwniesnitwie do populizmu w tej chwili komisje sledzcze etc.

          Przeciez nasz rzad nawet nie ma danych o emigracji czasowej lub na stale ludzi
          z naszego kraju. Jeszcze pare lat i beda nas blagac o powrot jak zabraknie rak
          do pracy i zestarzeje sie spoleczenstwo. Nie mozna nonstop chowac glowy w
          piasek i kupowac spoleczenstwo tanimi haslami , a gdzie polska racja stanu.

          Poki co wierze ze to jest tak jak z Irlandia, choc nie wiem czy final bedzie
          tez taki optymistyczny poniewaz w te kilka lat Czechy i Slowacja moga nas
          spokojnie przegonic. Nie ogladajmy sie na innych patrzmy na siebie.

          Ja tak zrobielem nie wzialem od mojego kraju zlotego zasilku, wyjechalem tym
          samy dalem sobie sznase i innym nie blokujac i miejsca pracy w Polsce. A do
          Polski wroce za pare lat jak zaglosujecie np : na PO, generlnie na liberalizm w
          gospodarce, wtedy swoje doswiadczenie uzyje zeby rozkrecic biznes w Polsce,
          jestem patriota i do kraju kiedys wroce.

          Poki co apeluje do wszystkich chodzcie na wybory nawet na obczyznie i
          intersujcie sie programami nie sloganami.

          Pozdrowienia
          • Gość: pawel Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:08
            I tak mi mów - widać pozytywne podejście, a nie olewanie rzeczywistości.
            Może już niedługo będziesz mógł wrócić - kto wie. Może wściekłe kaczki prędzej
            się pójdą j.. niż im sie wydaje. Oby. Jak co, trzymam za słowo co do tego
            powrotu. ;)
          • Gość: aga Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 16.03.06, 12:25
            mieszkam na wyspie od lat trzydziestu wiec znam problemy kolejnych pokolen
            rodakow prosze pisz prawde
          • Gość: henryk Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.acn.waw.pl 16.03.06, 23:58
            > z naszego kraju. Jeszcze pare lat i beda nas blagac o powrot jak zabraknie rak
            > do pracy i zestarzeje sie spoleczenstwo. Nie mozna nonstop chowac glowy w

            Tak, tak. Zaraz zabraknie rąk do pracy i będziemy błagać, żebyś wrócił do
            Polski:) Tej wersji się trzymajmy. Tyle, że niektórzy wasze wyjazdy traktują jak
            odstąpienie od wielkiego tortu. Dzięki wam dostajemy większe kawałki:)
            • Gość: Romek Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 12:19
              Może teraz dostajesz większe kawałki, ale niedługo nie będzi miał Ci kto tego
              tortu upiec - smacznego
        • Gość: z Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.attu.pl 15.03.06, 19:55
          Mam 30 lat, mieszkam i pracuje w Gdyni i zarabiam kolo 9 tys. brutto. Niby
          ekstra ale mam dosc, dlugo staralem sie o bizneswize USA i udalo sie. Teraz
          uzbieralem dosc kasy i wyjezdzam. Klimat gdzie zatrudniani sa koledzy kolegow
          szefa i ludzie, ktorzy dzieki kontaktom rodzinnym "moga sie przydac" nie sluzy
          mi, wrecz szkodzi. Obawiam sie, ze dlugo jeszcze sie nic w naszym kraju nie
          zmieni. Martwi mnie to.

          pozdrawiam
          • Gość: jas Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 219.130.158.* 16.03.06, 07:19

            moj drogi, Ameryka to nie raj, bedziesz zapiepszal za darmoche. Mozesz miec i
            100k$ rocznie, ale g.. co zostanie, no moze zapalczany domek, ktory tez moze
            byc niedlugo malo warty.

            Ja juz z tego faszystowskiego kraju wyjechalem


            30 lat, mieszkam i pracuje w Gdyni i zarabiam kolo 9 tys. brutto. Niby
            ekstra ale mam dosc, dlugo staralem sie o bizneswize USA i udalo sie. Teraz
            uzbieralem dosc kasy i wyjezdzam. Klimat gdzie zatrudniani sa koledzy kolegow
            szefa i ludzie, ktorzy dzieki kontaktom rodzinnym "moga sie przydac" nie sluzy
            mi, wrecz szkodzi. Obawiam sie, ze dlugo jeszcze sie nic w naszym kraju nie
            zmieni. Martwi mnie to.
      • Gość: pawel czek. 4 tysiace brutto ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:47
        powiesilbym sie gdybym tyle zarabial ;)
        • Gość: pawel Re: 4 tysiace brutto ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:51
          a ile musisz zarabiać, żeby się nie powiesić??
      • Gość: dude Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 82.112.148.* 15.03.06, 19:53
        ja mam 2 razy wiecej
      • Gość: voicne Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.06, 19:58
        I dla Ciebie te 4000 to tak duzo?
        Twoje ambicje koncza sie na wawie?
        Ja pracuje w UK za 25000 na miesiac i dopiero teraz wiem
        co to prawdziwe zycie.Mimo wyzszych kosztow zycia jest
        to naprawde duzo kasy co najsmieszniejsze ze w kraju
        dostalbym za ta prace ok 2000-2500.
        • Gość: pawel Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:02
          nadal mało... i twoje ambicje kończą się na tych 25000 ?? a efektywnie - po
          odliczeniu tych niewątpliwie wyższych kosztów to ile zostaje?
          I co tak wchodzisz komuś na ambicję - czy to eleganckie? o co takiego robisz w
          tym UK??
          • Gość: gosc Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:08
            nie trzeba jechać do UK - ja w wawie mam ponad 40000 i nie mam najwięcej w mojej
            firmie. oczywiście do tego super furka....
            • Gość: GAs Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 23:17
              Stary widze ze juz wyobraznia niezle dziala i połowa osób dodaje sobie zera:)
              40.000 tys? Chyba rocznie:) Jezeli miesiecznie to co jestes prezesem banku? Kto
              tyle płaci pracownikowi? W jakim celu?
              • absurdello Wystarczy, że pracuje w firmie zagranicznej 18.03.06, 04:59
                gdzie płacą mu pensję adekwatną do stanowiska tyle, że w euro ... resztę robi
                przelicznik euro -> złote.

                Niestety są takie płace :( w Polsce ...
            • Gość: jam mam wiecej! Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 02:17
              a ja mam 250 tys na miesiac i ciagle jestem w dlugach
              fury nie mam bo nie mam prafka jezdze rowerem do pracy
          • Gość: tomcio Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.acn.waw.pl 15.03.06, 20:11
            No i ja doloze swoje 3 grosze...

            Chcialbym odniesc sie do wszystkich watkow w stylu "wyjechales do warszawy, bo
            miales kase od rodzicow".

            Nie moge sie z tym zgodzic. Pewnie , wielu ludzi tak ma, i bardzo dobrze. Ale
            wielu tez wyjezdza nie majac kasy, a juz nie mowcie mi, ze jesli ktos nie ma
            kasy od rodzicow to nie ma zadnej opcji na wyjazd do innego miasta/panstwa.
            Polska to kraj leni, czekaja az praca sama przyjdzie
            • Gość: lala Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:16
              znajomy zarabia 12000 + premia, mieszka w WWie, a ta prace znalazl na Slasku.
              Wiec nie zawsze trzeba wyjezdzac. A 4000 brutto w Warszawie na przezycie
              samodzielnie starczy, ale na nic wiecej. A ile mozna wkladac obcym za wynajem.
              Przy 6000 juz mozna zaczac mysle o swoim M-2 (chyba, ze ma sie dofinansowanie
              od starych, to o wiekszym). Co do kasy- jak zamieszkalismy w Wwie, to mielismy
              na miesiac wynajmu, a przez 3 miesiace okres probny) ledwo wiazalismy koniec.A
              teraz kupujemy ponad 100- metrowe mieszkanie blisko centrum.
        • Gość: zx-spectrum Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:43
          A ja pracuje za 1000 zeta brutto na umowe zlecenie. Dobrze mi z tym, lubie swoja
          prace. Kocham zycie i potrafie sie nim cieszyc. Bez dodatkowych zer na koncie
          tez wiem co to prawdziwe zycie. Pozdrawiam :)
          • Gość: bisior Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:22
            Jedyny normalny post na forum wyścigu szczurów. Mam wrażenie, że dla wszystkich
            wpisujących się tu jedynym wyznacznikiem wartościowego życia jest ilość mamony
            na koncie. Przykre:(
            • Gość: Romek - Łódź Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 12:30
              Bardzo przykre, dlaczego nikt nie napisze że jest zadowolony ze swojej pracy,
              że cieszy go że jego podwładni też dobrze zarabiają, że robi to co lubi, że
              robi cos dla innych a nie tylko dla siebie. Ja tez studiuje i pracuje, ale nie
              zamierzam brac udziału w wyścigu szczurów. Potrafie czerpac radość nie tylko z
              pensji.
              Pozdrawiam
              • Gość: marry Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 217.153.51.* 30.03.06, 13:15
                Hello. Wydaje mi się że nikt nie pisze że jest zadowolony z pracy ponieważ 80%
                ludzi nie jest zadowolonych i pracując gdzieś szuka jednocześnie innej
                (lepszej?) pracy. A może po prostu trzeba być pasjonatem... ale nie wiem ilu
                jest prawdziwych entuzjastów marketingu, sprzedaży czy finansów, bo to chyba,
                że tak powiem, mało pasjonujące profesje;-) A co do tych 4000 brutto to jest to
                realne ale w dużych korporacjach, więc nie wiem czy określenie pokolenie 4000
                brutto jest adekwatne.... proponuję "pokolenie 3000 brutto" versus "szcześliwcy
                (?) z korporacjii" całusy wiosenne
      • Gość: warszawiak Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.Red-83-37-125.dynamicIP.rima-tde.net 15.03.06, 20:19
        Pracując za takie grosze jak 4000 tyś brutto (2600 netto) psujecie rynek pracy i
        zmuszacie przyzwoitych warszawiaków do emigracji za jakąś dobrze płatną pracą.
      • vitek25 a co "4000 brutto" ma wspólnego z "pokoleniem"? 15.03.06, 20:23
        hehe...
        • Gość: maw to samo co JPII ma z pokoleniem (po-kolanem?) IP: *.acn.waw.pl 15.03.06, 21:04
      • Gość: miki Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.173.wmc.com.pl 15.03.06, 20:29
        Ja zostałem po studiach w dużym mieście (nie Wawa) pierwszy miesiac fundneli mi
        rodzice, a potem przez 3 miechy zasuwałem jako przedstawiciel w małej
        hurtowni . Znalazłem w końcu fajną pracę zgodną z zawodem ale za marną kasę, za
        to z niezłymi szansami rozwoju. Niestety/na szczeście 2 lata później wyniosłem
        się na drugi koniec Polski za obecną żoną. Nie żałuję. nie mieszkam w wawie,
        ale pracuje w zawodzie, w małej firmie z fajnymi ludźmi i wyciągam spokojnie
        4000 netto. Nie bałem się podjąć ryzyka, chociaż ludzie mówili - gdzie ty się
        durniu pchasz tam nie ma pracy, żadnych perspektyw, zostań w Dużym Mieście.
        Oprócz tego dokształcam się (na koszt pracodawcy) i jak dobrze pójdzie - za 5-7
        lat będę miał własną firmę.. W życiu trzeba dać szczęściu szansę. Nie boję się
        bezrobocia, bo nawet nagła utrata pracy może ewentualnie spowodować
        przekwalifkowanie się. Dużo w życiu widziałem, sporo się nauczyłem potrafię
        wiele, dam sobie radę.. Duże miasto ma ten plus że pozwala wyrwać się z
        beznadziei, UWIERZYĆ W SIEBIE, a to bardzo dużo.... Jedyne czego się boję - to
        oglądać wiadomości...
        • Gość: miki Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.173.wmc.com.pl 15.03.06, 20:37
          dodam, że mam znajomych, którzy zostali.. ale z własnej woli (może poza tymi,
          których nie było stać na studia). Znam ludzi, któzy zasuwają do Niemiec czy
          Anglii i tam zarabiają na studia. Znam takich, co studiują wieczorowo pakując
          paczki w hipermarkecie przez cały tydzień. Liczą się cele i ambicja. jak się ma
          kasę ma się lepszy start, ale mówią, że większą ambicję mają ludzie z nizin, bo
          oni czują jak dużo mogą wygrać i wiedzą gdzie wrócą w przypadku przegranej. Mój
          kumpel wyjecha do wawy po studiach. Pracował tam i starał się dostać na
          aplikację. Nie udało się, wrócił po kilku latach - brak kasy i sytuacja.
          Pracował za grosze i kuł. Potem pojechał do Wawy i zdał egzamin. jest teraz
          adwokatem ma własną kancelarię. Jemu zależało.. Nie oszukujmy się. Bilet
          kosztuje grosze, a w dużym mieście przez pierwszy `miesiąc można wyżyć za
          tysiaka, półtora. Większość z nas jest w stanie temu podołać, nawet na kredyt.
          Polacy jadą w ciemno do NY gdzie pracują za 2 $ na godxzinę i wychodzą. Płaca
          frycowe, żyją w tragicznych warunkach, ale w końcu stają na nogi. Najważniejsza
          jest motywacja i trochę szczęścia...
          • bugsior Re: pokolenie 4000 tyś brutto 15.03.06, 20:42
            generalnie sie zgadzam z toba. jedna drobna uwaga... w NY nie znajdziesz
            zupelnie nikogo kto bedzie pracowac za $2, nawet zadnego meksykanina. najmniej
            to w okolicach $5.

            pozdrawiam!
          • Gość: jas do ambitnych wojtkow zbyszkow krzysiow zosiek tez IP: 219.130.158.* 16.03.06, 07:42
            Masz racje Miki

            dam ci inny przyklad, swoj, Nie denerwujcie sie, to nie jest chwalenie,
            zobaczcie skad pisze.
            Tez w NYC zaczynalem od zmywania garow, mono ze po studiach w polsce, nie ma co
            czego wstydzic. W koncu pracowalem w swoim zawodze, ale 100K$ rocznie to juz w
            Hameryce trudno dobrze zyc, wiec zaczalem od nowa, tym razem w Chinach.
            Przyjechalem tutaj bez grosza ( nie liczac kilki k$) i po 4 latach mam swoja
            fabryke, koszt budowy 2mil$, ale za 10Mil$ nie sprzedam. mozna to ciagnac,
            zyski okolo 30tys$ miesiecznie, ale mam wieksze plany. Jeszzce 2-3 lata, nowy
            projekt i nastepna fabryke bede wynajmowal jednej z duzych amerykanskich firm
            za 100K$ miesiecznie, juz bez wlasnej pracy.
            Po co to pisze??. Moze kogos to zainspiruje i bedzie mial wieksze plany niz te
            4000zl miesiecznie. Wokol mnie nie ma zadnego Polaka - niestety zadnego bialego
            takze nie ma, wszyscy sie boja Chin - a tutaj jest duze pole do popisu


            """dodam, że mam znajomych, którzy zostali.. ale z własnej woli (może poza
            tymi,
            których nie było stać na studia). Znam ludzi, któzy zasuwają do Niemiec czy
            Anglii i tam zarabiają na studia. Znam takich, co studiują wieczorowo pakując
            paczki w hipermarkecie przez cały tydzień. Liczą się cele i ambicja. jak się ma
            kasę ma się lepszy start, ale mówią, że większą ambicję mają ludzie z nizin, bo
            oni czują jak dużo mogą wygrać i wiedzą gdzie wrócą w przypadku przegranej. Mój
            kumpel wyjecha do wawy po studiach. Pracował tam i starał się dostać na
            aplikację. Nie udało się, wrócił po kilku latach - brak kasy i sytuacja.
            Pracował za grosze i kuł. Potem pojechał do Wawy i zdał egzamin. jest teraz
            adwokatem ma własną kancelarię. Jemu zależało.. Nie oszukujmy się. Bilet
            kosztuje grosze, a w dużym mieście przez pierwszy `miesiąc można wyżyć za
            tysiaka, półtora. Większość z nas jest w stanie temu podołać, nawet na kredyt.
            Polacy jadą w ciemno do NY gdzie pracują za 2 $ na godxzinę i wychodzą. Płaca
            frycowe, żyją w tragicznych warunkach, ale w końcu stają na nogi. Najważniejsza
            jest motywacja i trochę szczęścia..."""

            • comrade Re: do ambitnych wojtkow zbyszkow krzysiow zosie 16.03.06, 09:40
              > dam ci inny przyklad, swoj, Nie denerwujcie sie, to nie jest chwalenie,
              > zobaczcie skad pisze.
              > Tez w NYC zaczynalem od zmywania garow, mono ze po studiach w polsce, nie ma co
              >
              > czego wstydzic. W koncu pracowalem w swoim zawodze, ale 100K$ rocznie to juz w
              > Hameryce trudno dobrze zyc, wiec zaczalem od nowa, tym razem w Chinach.
              > Przyjechalem tutaj bez grosza ( nie liczac kilki k$) i po 4 latach mam swoja
              > fabryke, koszt budowy 2mil$, ale za 10Mil$ nie sprzedam. mozna to ciagnac,
              > zyski okolo 30tys$ miesiecznie, ale mam wieksze plany. Jeszzce 2-3 lata, nowy
              > projekt i nastepna fabryke bede wynajmowal jednej z duzych amerykanskich firm
              > za 100K$ miesiecznie, juz bez wlasnej pracy.
              > Po co to pisze??. Moze kogos to zainspiruje i bedzie mial wieksze plany niz te
              > 4000zl miesiecznie. Wokol mnie nie ma zadnego Polaka - niestety zadnego bialego
              >
              > takze nie ma, wszyscy sie boja Chin - a tutaj jest duze pole do popisu

              Gratuluje. Ale nie wierze zeby to bylo mozliwe bez jakichs wczesniejszych
              kontaktow w Chinach, tzn. nie wyobrazam sobie zeby czlowiek wysiadajacy na
              lotnisku w całkowicie obcym kraju, nie znajacy jezyka, zwyczajów, ludzi i majacy
              kilka tysiecy w kieszeni w ciagu 4 lat dorobil sie majatku wartosci $10M...
              Jesli prawdą jest to co napisales to przyznaj sie ze wczesniej juz jakies
              kontakty z Chinami miales i wiedziales gdzie i do kogo uderzyć i jechales z
              jakims konkretnym planem dzialania/inwestowania... Inaczej nie uwierze.
              • Gość: Juras Re: do ambitnych wojtkow zbyszkow krzysiow zosie IP: 193.138.110.* 16.03.06, 10:19
                Ja mam tylko jedno pytanie:

                - ile płacisz miesięcznie chińskim robotnikom w Twojej fabryce, dają radę wyżyć
                za to????

                Juras
                • Gość: jas Re: do ambitnych wojtkow zbyszkow krzysiow zosie IP: 219.130.158.* 16.03.06, 11:41
                  Juras, bys sie zdziwil. Srednio zarabiaja 200 dolcow miesiecznie, ale maja 3X
                  dzeinnie wyzywienie i mieszkanie prawie za darmo. Wiec prawie wszystko
                  oszczedzaja i po 2 latach pracy u mnie buduja w swoich wsiach domki. Gdzie
                  Kowalskiego stac na to??
                  U mnie przecietnie zarabiaja 2-3 razy wiecej niz u Chinczykow. I traktuje ich
                  jak ludzi
                  • Gość: jas Re: do ambitnych wojtkow zbyszkow krzysiow zosie IP: 219.130.158.* 16.03.06, 12:23
                    moja pomylka. Dolcow Chinskich czyli Yuan lub RMB, 1/8 USD, co jest duza pensja
                    w Chinach. Minimalna jest chyba 370.00 Yuan. Po studiach minumum 900 Yuan, dane
                    z wczoraj - bylem na Job Fair szukac wiecej ludzi - latwo znalezc ludzi ze
                    znajomoscia angielskiego
              • Gość: jas Re: do ambitnych wojtkow zbyszkow krzysiow zosie IP: 219.130.158.* 16.03.06, 12:14
                Masz racje comrade. Przedtem przez rok jezdzielem z kalifornii to Chin i
                handlowalem na Internecie na poczatek ebay - co tylko sie dalo wsadzic do
                waliz, mialem juz prawo zabrac 100kg, wszystko legal. Pozniej nie bylo sensu
                mieszkac w CA, wiec zaczalem mieszkac w Chinach i raz w miesiacu jezdzdzilem do
                CA. Teraz mieszkam na stale w Chinach. Mam tutaj dziewczyne-Chinke, ktora duzo
                mi pomogla, przy mnie nauczyla sie dobrze po angielsku. Ona zalatwiala wszyskie
                sprawy w urzedach i uzerala sie z konstruktorami, chyba z milion zaoszczedzilem
                przez to - placilem wszedzie chinskie ceny - nie frycowe (tez rada, Chinki sa
                wierne jak pies, zadne inne zony juz nie chodza w rachube, a moze jednak mialem
                szczescie??). W Chinach na dluzej nie mozna mieszkac - brud, duze
                zanieczyszczenia, takze nie nalezymy tutaj.

                Mozliwosci nadal sa, jest duzo produktow ktore w USA czy w Europie sa duzo
                drozsze niz w Chinach. Nim znalazlem swoj produkt, probowalem chyba z 30. Jak
                juz znajdzesz i bedziesz znal swoj rynek, zalozysz wlasna produkcje tutaj. Nie
                bedziesz mial taniej, ale jakosc bedzie ludzo lepsza, na tym jedziesz.
                Idealnym rozwiazaniem byloby dwoch kumpli, jeden na stale w Chinach, drugi
                nawet w Polsce i co jakis czas wymiana. Duzo pracy, oszczedzania,
                przewidywania. Nie licz na szczescie. Po tych latach, nadal brak mi forsy, bo
                ciagle inwestowanie, zakupy, rozwoj. Mam nadzeje ze to tylko 2-3 lata wiecej,
                pozniej juz tylko pod palmami na zime a na lato jakis palac/muzeum w Polsce i
                jakas inna praca, tym razem dla przyjemnosci a nie dla forsy. Zreszta jak cos
                zrobisz, juz zostaniesz pracusiem do konca swoich dni
                • pizmak31 Re: do ambitnych wojtkow zbyszkow krzysiow zosie 17.03.06, 15:02
                  A najbardziej pogratulowac zony wiernej jak pies. Zastanow sie, chlopie, co Ty
                  piszesz.
        • Gość: vaffell Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: 212.244.78.* 15.03.06, 21:50
          Do : Miki

          Ogromny szacunek.
          Więcej takich postów na forum.
          dzięki i pozdrawiam.
        • Gość: sohc Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.pl / *.pronets.pl 16.03.06, 15:21
          POpieram i pozdrawiam!!!! PS- faktem jest to, że w życiu zawodowym trzeba się
          będzie coraz cześciej przekwalifikowywać niemal, że z roku na rok!!! Je jestem
          Logistykiem z zawodu a już myślę o polibudzie wieczorowej "bo nigdy nic nie
          wiadomo" PZDR!!
      • Gość: bogiemslawiena Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:34
        ;)
        zastanawiam sie, o czym piszecie? ze trudno utrzymac sie samemu za 4
        tysiace??? :D smiech na sali, prosze panstwa.
        zarabiam 2000 tysiace netto + od czasu do czasu jakies bonusy (srednio 300 zl
        miesiecznie) i udaje mi sie po oplaceniu mieszkania w centrum Warszawy (wcale
        nie obskurnego) i zycyia typu zarcie, internet, ksiazki zaoszczedzis ok. 500 zl
        miesiecznie. i slowo daje, nie jem zarcia z dyskontow, nie oszczedzam na zycie,
        do tego pale papierosy (200 miesiecznie)... czy wasz apetyt rosnie w miare
        jedzenia? dlaczego radze sobie z placem w du..ie za taka waszym zdaniem marna
        kwote? i nie czuje sie biedna? :))
        chciwulce... ;))
        • Gość: 1,3k PLN Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 15.03.06, 20:57
          a za co umeblowalas mieszkanie i kupilas komputer? az nieprawdopodobne a moze
          mieszkanie tez kupilas zarabiajac 2000 netto? cos mi sie nie chce wierzyc
          normalnie tej
          • Gość: bogiemslawiena Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 22:27
            mieszkanie wynajmuje za 950 miesiecznie +gaz, prad i net. komputer mam stary,
            piecioletni, jeszcze wyniesiony z domu. wazne, ze dziala. wiec uwierz. naprawde
            mozna nie topic kasy i z zarobkami 4000 b chociazby wziac mieszkanie na
            kredyt...
        • Gość: FreakyMisfit Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 15.03.06, 21:59
          I tym sposobem, odkładając 500 zeta miesięcznie, za "tylko" 200 miesięcy będzie cię stać na własne mieszkanie za 100tys (czyli taki trochę większy kurnik) w Warszawie. Super, nie ma co.
          Założyciel tego wątku to prowokator, w dodatku niezbyt udany. Gdyby wiedział, jakie są koszty życia (życia, nie wegetacji), to by napisał coś o 6000brutto...
          • Gość: bogiemslawiena Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 22:16
            "I tym sposobem, odkładając 500 zeta miesięcznie, za "tylko" 200 miesięcy
            będzie cię stać na własne mieszkanie za 100tys
            (czyli taki trochę większy kurnik) w Warszawie. Super, nie ma co.
            Założyciel tego wątku to prowokator, w dodatku niezbyt udany. Gdyby wiedział,
            jakie są koszty życia (życia, nie wegetacji),
            to by napisał coś o 6000brutto..."
            to ja ci wciaz mowie, ze nie wegetuje, zyja rozsadnie i tyle :) i stac mnie na
            to, zeby isc do kina czy teatru a za odlozone pieniadze wyjechac na łykend, bo
            chce odpoczac :))
            a o dom nie musze sie martwic, bo mam takowy pod warszawa... zreszta tylko
            kretyni kupuja mieszkania w Warszawie, kiedy moga kupic za takie same pieniadze
            dom,z ktorego samochodem bedzie sie jechalo do pracy tak samo dlugo jak
            tramwajem w miescie;)
            widze, ze ci sie, drigi, droga MistyFreak nie udalo na mnie do konca wyzyc:)
            wciaz podtrzymuje zdanie, ze apetyt rosnie w miare jedzenia i jasne, ze
            niektorym trudno utrzymac sie za 5000 b, skoro sa takie powazne wydatki jak
            wakacje hen daleko czy kolejny bajer do domu :)) ave konsumpcyjny styl zycia:)
          • Gość: bogiemslawiena Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 22:21
            FreakyM... poza tym w Warszawie nie znajdziesz teraz mieszkania za 100
            tysiecy :)) pracuje w nieruchomosciach i czesto mam klientow z taka
            swiadomoscia (badz nieswiadomoscia) co ty :))
          • Gość: bartek Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 18:41
            nie wiem ale chyba czegoś tu nie rozumiem
            biedaczki nie mogą wyzyć 6tys ???

            ja mam z moja narzeczoną mamy 3-4 tys netto miesięcznie w zalezności od premii
            (wrocek)i żyjemy sobie spokojnie, spłacamy nieduża rate za mieszkanie i
            zapierdzielamy od pon do piatku ale łikendy mamy wolne.
            Skoro wawa taka okrutna to zmiencie miejsce zamieszkania i pracy
            mi osobiście wawa sie nie podoba ,jestem tam 3-4 razy w roku jeden wielki
            syf,bród,smród,menele i cwaniaczki. MASAKRA!!!!
      • Gość: * urzekła mnie twoja historia (n/t) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:48
      • Gość: Gienek A ja mieszkam w Parchołach Dolnych ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 20:53
        ... i zarabiam 40000 miesiecznie, dolarów.

        Co za bzdety. 10000 netto, rok po studiach i 100m mieszkanie ... haha odejmijcie
        se po jednym zerze i opowiedzcie jak zapier$%#lacie na prawde od 8.00 do 21.00
        jako 'menedżierzy' w salonach sieci komórkowych hehehe. Och przepraszam ...albo
        'Sales manadżierzy' i 'sales representatives' (cala doba w cinkłaku z kratka i
        hemoroidy przed 30-tka hehe)
        • Gość: LukZ Re: A ja mieszkam w Parchołach Dolnych ... IP: *.chello.pl 15.03.06, 21:01
          Po co w ogole ten temat. Ludzie leczcie kompleksy gdzie indziej. 4 brutto to
          Cie kreci......
        • Gość: lala Re: A ja mieszkam w Parchołach Dolnych ... IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 22:18
          akurat masz racje- osoba o ktorej pisalam pracuje jako sales..- z tym, ze
          angielski zna perfekt i generalnie ma wysokie kwalifikacje (jak ktos jest sales
          rep. to nie zawsze oznacza, ze sprzedaje mydlo i powiodlo, bo tak samo nazywa
          sie osoba, ktora handluje np. materialami elektronicznimy- zarobki sa rozne, w
          zaleznosci od branzy)
      • Gość: Edward Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.petrus.com.pl 15.03.06, 21:01
        zmiana miasta to nie jest niewiele synku
        • Gość: bakarat Re: pokolenie 4000 tyś brutto IP: *.tsi.tychy.pl / *.tsi.tychy.pl 15.03.06, 21:08
          miałem kierowniczą posadkę w banku w W-wa potem prawie 5 miesięcy szukałem roboty nie udało się więc na ŚLąsk wróciłem zarabiam mniej, ale wystarcza na szczęście. W-WA to nie koniecznie miasto spełnionych marzeń , a ceny wynajmu mieszkań są nie przyzwoite.Raczej tam nie wrócę szukać pracy bo Warszawiakom wydaje się że rozum to tylko oni mają mieć rację i zapomnieli że częśćz nich jest zza BUGA . hahaha
      • id999 rozwazania naiwniaka nic nie wiedzacego o zyciu 15.03.06, 21:06
        Interesujacy jest konflikt (a wlasciwie sprzecznosc) postaw, ktory ujawnia sie
        przy dluzszej lekturze forum wyborczej. Z jednej strony: przy artykulach typu
        pracownicy Biedronki protestuja przeciwko pensji 700 netto, pracy w pieluchach,
        lamaniu praw pracowniczych albo "kamienicznik wywala lokatorow na bruk" od razu
        pojawia sie multum komentarzy typu "jak sie nie podoba to emigruj na
        Kube", "jak sie nie podoba zawsze mozesz sie zwolnic" plus "lewactwo lewactwo
        lewactwo". Z drugiej strony: przy tego typu dyskusjach jak ta wlasnie, duza
        czesc dyskutantow nie kryje sie z duzo wiekszymi roszczeniami: np. twierdzi, ze
        4 tysiace
        zlotych brutto to wynagrodzenie zalosne i zasluguja na duzo wiecej i apeluja
        generalnie o to, zeby "sie szanowac" (cokolwiek to znaczy). Czyli klasyczna
        moralnosc Kalego tzn. mi sie nalezy duzo (za mniej nigdy bym nie pracowal), a
        innym niekoniecznie. I im lepiej
        sobie radze (albo raczej im wiekszego awansu doswiadczylem), tym bardziej te 2
        sprzeczne postawy reprezentowane sa w ich skrajnych postaciach.

        Nie chce mowic, ze to zawsze ci sami postujacy, ale ton w kazdym razie podobny:
        protekcjonalny, z ledwie skrywanymi pretensjami do swiata i poczuciem wyzszosci
        wobec innych, ktorym nie idzie tak dobrze (albo w ogole nie idzie) albo tym,
        ktorych sytuacja materialna jest wrecz dramatyczna. To takie ogolne
        spostrzezenia - ciekawe, czy ktos inny myslal o tym.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka