Gość: wkurzona_na_maxa
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
06.06.06, 14:24
Takiego chamstwa to w życiu nie widziałam:
Miesiąc temu rozpoczełam pracę w nowej firmie - na rozmowie kwalifikacyjnej
zapytana o oczekiwania finansowe, podałam trochę wyższe niż do tej pory
zarabiałam (w starej fimie). Kadrowa się zgodziła. Kiedy pokazałą mi wzór
umowy o pracę - złożyłam wypowiedzenie w starej firmie i odpracowałam jeszcze
dwa tygodnie okresu wypowiedzenia.
Przy podpisywaniu umowy właściwej okazało się, że owszem, dostanę tyle ile
chciałam, ale 30% w formie premii uznaniowej. Spytałam, o co chodzi, a
kadrowa, że chcą w ten sposób uniknąć podatku, ale premia jest zawsze
wypłacana więc na jedno wychodzi. Uznałam, że przecież składkę emerytalną
mogę opłacać sama (nawet lepiej - fundusze prywatne są lepsze niż ZUS).
Zgodziłam się.
Dwa dni temu - zobaczyłam, że na koncie mam za mało kasy z wypłaty - brakuje
tej premii. Dowiedziałąm się, że ta premia jest bardzo żadko wypłacano,
prawie nigdy, bo prezes zawsze znajdzie pretekst, żeby jej nie wypłacić.
Powiedziano mi, że kadrowa często tak robi - prezes każe jej znaleźć
wykwalifikowanego pracownika z dwoma językami za groszową pensję. Rozlicza ją
z tego, ona się go boi, więc wciska kity kandydatom. Ponoć w dziale
handlowym, w którym pracuję, jest straszna przez to rotacja pracowników.
Przecież to straszne chamstwo!!! Straciłam przez to dobrze płatną pracę.
Czuję się oszukana! Chce mi się płakać! Co radzicie? :(