Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    nauczyciele bez kwalifikacji

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 20:56
    Uczę angielskiego w liceum, mam pełne kwalifikacje (mgr filologii j. ang.
    specjalność nauczanie..) Koleżanka w mojej szkole też uczy angielskiego, ale
    jest mgr chemii i zaocznie robi licencjat z ang. - miała skończyć w czerwcu
    ale "przenieśli jej na wrzesień". Rozumiem, że nie ma kwalifikacji. Ale
    okazuje się, że ma godziny: etat i nadliczbówki z angielskiego i 1 klasę
    chemii, żeby mogła robić tzw. awans. Dodam, że nie ma imponujących wyników w
    nauczaniu, za to lubi się wymądrzać.
    Czy w innych szkołach też są takie chore sytuacje?
    Obserwuj wątek
      • Gość: noste Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 21:37
        zalezy od ukladow z dyrekcja. w przypadku, o ktorym piszesz dziwne jest to, ze
        przy takiej ilosci godzin chemii twoja kolezanka moze robic tzw. awans. mozliwe,
        ze i tutaj dyrekcja poszla jej na reke :-)
        • business3 Brakuje 6000 anglistów - i wciąż wyjeżdżają z RPIV 01.09.06, 08:13
          Brakuje 6000 anglistów - i wciąż wyjeżdżają z RPIV ! więc szybko sytuacja w szkołach się nie zmieni ze znajomością języka - chyba, że dzieciaki/studenci będą sami więcej po świecie jeździć i spikać, albo brać prywatnie korepetycje po 60zł/h od łebka...
          • Gość: mirek-b Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora to Ty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 11:57
            jesteś w swoim samouwielbieniu, Popatrz na to, że koleżanka skończyła bardzo
            ciężki kierunek, kiedy Ty pewnie wyleciałabyś na pierwszym egzaminie. Teraz to
            jednak ona nie ma pracy w swoim zawodzie i ciężko się uczy, by móc zdobyć
            drugi. A Ty potrafisz tylko krytykować, Pani "magister" po filologii.
            • gg4030808 Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t 01.09.06, 13:15
              Nie bądź śmieszny. Bardzo dobrze napisała.
              Chemia trudny kierunek? Jeśli młody mgr Chemii mówi mi, że jest to łatwy
              kierunek, to mnie to wystarczy. Powiedział, że materiału jest bardzo mało.
              Uczysz się wiązań i już jesteś chemik. Podstawowa Matematyka i Fizyka czyni Cię
              przyszłym chemikiem. I nie gadaj bzdur, że nie!
              • Gość: mirek-b Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:55
                OK, wszystko jest rzeczą względną. Może i łatwy, choć dla niektórych trudny.
                Chodzi jednak o taką bezpodstawną zawiść. Skoro ktoś kończy drugi kierunek, to
                znaczy, że chce to zrobić. Lepiej przyjrzeć się tym, którzy nic nie robią, a
                trzymają się kurczowo etatu. To jest większy problem.
              • Gość: ZABA Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t IP: *.sds.uw.edu.pl 01.09.06, 14:42
                CZESC!
                TWOJA WYPOWIEDZ cYTUJE:"UCZYSZ SIE WIAZAN I JUZ JESTES CHEMIK" ROZBAWILA MNIE I
                MOICH ZNAJOMYCH (CHEMIKOW) DO LEZ. SWIADCZY ONA O KOMPLETNYM BRAKU POJCIA CZYM
                JEST CHEMIA I STUDIA CHEMICZNE.TWOJA IGNORANCJA JEST TU OCZYWISTA I TYLE. I
                CYTUJAC DALEJE TWOJA WYPOWIEDZ " I NIE GADJA BZDUR, ZE NIe!!!!!!!!"
                • gg4030808 Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t 01.09.06, 18:58
                  Twoja wypowiedź z kolei świadczy o kompletnym braku zrozumienia mnie.
                  Podejrzewam, że zaczęliście się śmiać do łez z powodu swoich ograniczonych
                  mózgów, które mają przerwę w układzie zwaną "umiejętność czytania ze
                  zrozumieniem".
                  Przecież wyraźnie napisałem, że to są słowa chemika. Teraz dodam, że chemika,
                  który wykłada na państwowej uczelni. (Dla ludzi wścibskich, dla których
                  słowo "wykłada" kojarzy się - wedle ich zawodu - z wykładaniem kafelek dodam,
                  że wykłada różne rodzaje Chemii)
                  Wy zapewne jesteście chemikami, którzy nie pracują w zawodzie. Jeden jest
                  stróżem na płatnym parkingu, drugi ochroniarzem w Biedronce, a Ty może w
                  podstawówce uczysz Chemii i świrujecie razem, że jesteście po studiach
                  chemicznych. Tylko Pan z parkingu niech szybciej podnosi szlaban, Pan z
                  Biedronki niech przestanie łazić za mną między regałami, a Ty nie myśl, że coś
                  znaczysz w tej szkole podstawowej, bo każdy rodzic bez podstawówki może przyjść
                  i powiedzieć Ci, że źle uczysz. :)
                  • Gość: mirek-b Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 20:06
                    Wszystko można sprowadzić do "czytania z brakiem zrozumienia". Widocznie bardzo
                    daleko ci do nawet miernego satyryka, skoro nie da się twojej wypowiedzi
                    zrozumieć inaczej niż literalnie. Poczytaj coś może o konstruowaniu mowy
                    pozornie zależnej, to wówczas stworzysz tekst, który bedzie dwuznaczny i
                    śmieszny zarazem. A tak na marginesie: nie "mnie to wystarczy", a "mi to
                    wystarczy". To gimnazjum, pierwsza klasa. Aha, wypchaj sie swoimi podejrzeniami
                    o pracy w Biedronce. Może ty masz jakieś doświadczenia, na przykład przy
                    rozładowywaniu palet w którymś ze sklepów tej sieci?
                    • gg4030808 Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t 01.09.06, 21:04
                      Chętnie skomentowałbym Twoją wypowiedź, ale zwrócenie mi uwagi na temat "mnie
                      to wystarczy" zamiast "mi to wystarczy" skłoniło jedynie do napisania Ci: wróć
                      się do podstawówki lub chociaż teraz otwórz odpowiedni poradnik na ten temat i
                      przeproś mnie! Podpowiem, że to zależy od tego, gdzie będzie słowo wystarczy.
                      Pozdrawiam Cię, osiołku.
                      • Gość: mirek-b Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 21:46
                        OK, z jedną zasadnicza różnicą: nie szyk zdania, lecz akcent logiczny w zdaniu.
                        Cokolwiek byś nie napisał, to mi się to nie spodoba. Bo akcentuję
                        orzeczenie "nie spodoba", wykonawcę czynności w drugim zdaniu niejako usuwając
                        w cień. Wyraźnie usłyszałbyś to, gdybym Ci mógł to powiedzieć. Tak przypadkiem
                        Twoje "to mnie to wystarczy" w drugim członie zdania złożonego mi się nie
                        spodobało. Ale skoro słownik poprawnościowy dopuszcza obie formy w takich
                        wypadkach, to przesyłam Ci swoje "przepraszam". Ale już za tego "osiołka"
                        nigdy!! Właśnie namierzam Twoje IP ;-)
                        • gg4030808 Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t 01.09.06, 22:19
                          Ojj, tylko nie IP. Już będę posłuszny!

                          W odbyt sobie wsadź to moje IP. :)
                      • rafzu Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t 02.09.06, 06:05
                        Chciałbym zauważyć, że w języku polskim funkcjonują dwie formy niektórych
                        przimków - długa i krótka. Ta pierwsza, zgodnie z zasadami powinna być
                        stosowana na początku zdania i w miejscach, w których pada akcent logiczny. W
                        związku z powyższym sformułowanie "mnie to wystarcza" jest jak najbardziej
                        poprawne.
                        • Gość: koloratura1 Re: Do rafazzu: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.09.06, 16:10
                          rafzu napisał:

                          > Chciałbym zauważyć, że w języku polskim funkcjonują dwie formy niektórych
                          > przimków - długa i krótka.

                          Nie odnosząc się do meritum (nie jestem polonistką, choć "na wyczucie" uważam,
                          że masz rację), pozwól sprostować: mi/mnie to zaimek. Przyimki, to wyrazy takie
                          jak: na, w, przy, za, itp., itd.
                          • Gość: koloratura Re: Do rafazzu: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.09.06, 16:11
                            Przepraszam za błąd w Twoim nicku.
                  • Gość: ewa Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t IP: *.cable.ubr05.uddi.blueyonder.co.uk 01.09.06, 21:46
                    W podstawówce nie ma chemii. Z przykroscia czytam (po raz pierwszy zreszta) te
                    wypowiedzi. Skad tyle zlosci, agresji i zlosliwosci? Pozdrawiam z daleka i
                    zycze wiecej pogody ducha i serdecznosci wobec bliznich. Moze wtedy bedzie
                    latwiej?
                    • Gość: tomeczek A po co chemia w podstawówce? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 13:09
                      Gość portalu: ewa napisał(a):

                      > W podstawówce nie ma chemii.

                      Nie jest potrzebna. Niektórym wystarczał zestaw 'Małego Chemika', żeby ukochaną
                      budę puścić z dymem (albo przynjmniej 'o mało co') :))
                  • Gość: xz Złośliwość jest najniższą formą inteligencji. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 21:59
                    Wy zapewne jesteście chemikami, którzy nie pracują w zawodzie. Jeden jest
                    > stróżem na płatnym parkingu, drugi ochroniarzem w Biedronce, a Ty może w
                    > podstawówce uczysz Chemii i świrujecie razem, że jesteście po studiach
                    > chemicznych. Tylko Pan z parkingu niech szybciej podnosi szlaban, Pan z
                    > Biedronki niech przestanie łazić za mną między regałami, a Ty nie myśl, że coś
                    > znaczysz w tej szkole podstawowej, bo każdy rodzic bez podstawówki może przyjść
                    >
                    > i powiedzieć Ci, że źle uczysz. :)

                    Złośliwość jest najniższą formą inteligencji.
                    • eti.gda Re: Złośliwość jest najniższą formą inteligencji. 01.09.06, 22:06
                      Gość portalu: xz napisał(a):

                      > Wy zapewne jesteście chemikami, którzy nie pracują w zawodzie. Jeden jest
                      > > stróżem na płatnym parkingu, drugi ochroniarzem w Biedronce, a Ty może w
                      > > podstawówce uczysz Chemii i świrujecie razem, że jesteście po studiach
                      > > chemicznych. Tylko Pan z parkingu niech szybciej podnosi szlaban, Pan z
                      > > Biedronki niech przestanie łazić za mną między regałami, a Ty nie myśl, ż
                      > e coś
                      > > znaczysz w tej szkole podstawowej, bo każdy rodzic bez podstawówki może p
                      > rzyjść
                      > >
                      > > i powiedzieć Ci, że źle uczysz. :)
                      >
                      > Złośliwość jest najniższą formą inteligencji.

                      Mówi się też, że złośliwość jest bronią ludzi słabych (niekoniecznie fizycznie)
                  • Gość: Biochemik Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t IP: *.bu.edu 01.09.06, 22:40
                    Slowa tego chemika mozna okreslic jednym slowem - ironia. Lecz twoj umysl lotny
                    jak olow nie pojal tego. Kafelek to moze Ci spadl na glowe, bo wyklada sie cos
                    kafelkami, wzglednie kafelki.
                    Druga mozliwosc to ze ten twoj chemik wyklada rozne rodzaje chemii domowej na
                    stol z szafy, a potem czysci nimi uniwersyteckie podlogi, a bardziej
                    prawdopodobnie istniej jedynie w twojej przestronnej glowie (w ktorej slychac echo).
                    Ja znam wielu chemikow mowiacych swietnie po angielsku i ani jednego anglisty
                    znajacego sie na chemii. Polecam Ci pierwszy rok chemii, obstawiam, ze uwalisz
                    matme, fizyke i chemie nioerganiczna w dowolnym wydaniu - tak mysle na podstwie
                    niespojnosci twej wypowiedzi.
                    • Gość: haahaa eeee tam... IP: *.mnc.pl 02.09.06, 03:55
                      Wykładowca może mówić, że jego przedmiot jest prosty. Zwłaszcza po kilku latach
                      mówienia tego samego rok, w rok. Co wcale nie znaczy, że dla innych jest to
                      takie proste.

                      Mówiąc, że coś jest proste ciężko się powoływać na specjalistów lub ignorantów.
                      Dla jednego jest proste, bo długo w tym "siedzi",a dla drugiego dlatego, że
                      jeszcze za mało wie, by wiedzieć jak coś jest trudne.

                      A wracając do tematu. Myślę, że faktycznie nie jest źle, że koleżanka jest na
                      tyle ambitna, że się jej chce douczać.
                      Myślę, że na pewnym poziomie nauczania nie jest konieczny stopień profesora, czy
                      doktora. Często nawet osoba bez magisterium w danej dziedzinie może uczyć.
                      Zwłaszcza, że ponoć brakuje anglistów.

                      Rozumiem jednak, że każdy chciałby za swoje wyższe kwalifikacje w danej
                      dziedzinie otrzymywać więcej. Pieniędzy lub splędoru. Ale faktem jest, że nauka
                      w szkole, zwłaszcza państwowej, nie jest wysoko wyceniana przez rynek. Dlatego z
                      jednej strony wystarczy czasem licencjat, by uczyć, zaś z drugiej nawet profesor
                      zwyczajny nie dostanie w podstawówce wyższej gaży. Bo i po co przepłacać...
              • Gość: agalux Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 01.09.06, 20:36
                Sam jestes smieszny. Nie wypowiadaj sie na temat o ktorym nie masz bladego
                pojecia ignorancie!!!!!!!!!
            • java84 Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t 01.09.06, 16:01
              akurat filoligia angielska nie jest latwym kierunkiem. juz na starcie trzeba
              wykazac sie biegla znajomoscia jezyka, a potem ciagle sie uczyc, zeby
              doskonalic jezyk i poglebiac wiedze. ponadto jest duza selekcja, mgr dostaje
              jakies 20 % tych, co na te studia sie dostali, wiec chyba nie wiesz, o czym
              piszesz. studia filologiczne sa trudne, bo wiedze o gramatyce, jezykoznawstwie
              i literaturze zdobywa sie w jezyku obcym, sa problemy z materialami, itp. nie
              twierdze, ze chemia jest latwa, ale latwo sie na nia dostac (nawet przy starej
              maturze wystarczylo zdac ja na 5 na maturze i bylo sie zwolnionym z egzaminow
              wstepnych), na kazdych (no, prawie) studiach trzeba sie uczyc. tu chodzi o cos
              innego- brak kwalifikacji do nauczania danego przedmiotu. ok, laciny moze uczyc
              romanista, bo kurs trwa rok lub dwa i malo kto w ogole interesuje sie lacina.
              natomiast w przypadku angielskiego zenujace jest, jak uczen lepiej mowi od
              nauczyciela, zarowno pod wzgledem wymowy, jak i slownictwa, a zdarzaja sie
              takie przypadki.
              • Gość: juta50 Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 17:23
                chyba nie zrozumialas poprzedniego rozmowcy. Byla mowa o kierunku: CHEMIA a nie
                FILOLOGIA.
                Chemia wcale nie jest takim latwym kierunkiem.....
              • Gość: mirek-b Ale mowa jest o tym, że podjęła studia właśnie na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 18:03
                anglistyce, a teraz robi licencjat. Gdy tak kiedyś skończą się dobre czasy dla
                anglistów, nikt im nie zabroni studiować na przykład chemii, jeśli w tym
                zawodzie będzie deficyt. Tak na marginesie jestem polonistą i trudno mi
                zarzucić, że to łatwe studia, i że każdy może się na nie dostać. Jednak kiedy
                się okazało, że niełatwo o pracę w tym kierunku, nie wahałem się, by studiować
                jeszcze inny. Jest jeszcze jedna rzecz: wyniki w pracy nauczyciela prawie
                wyłącznie zależą od uczniów, których uczy. Skoro ta "koleżanka" ponoć nie ma
                sukcesów, widocznie dlatego, że dyrektor nie daje jej - jako
                niewykwalifikowanej jeszcze do końca - lepszych klas.
                • Gość: Tea Re: Ale mowa jest o tym, że podjęła studia właśni IP: *.icpnet.pl 02.09.06, 07:54
                  Bzdura!!!! Wyniki nie zawsze zależą od uczniów. Miałam klasę technikum i w
                  zeszłym roku była lepsza niż LO u kolegi lenia.



                  Darmowe repetytorium gramatyczno-leksykalne

                  engbook.eu
            • Gość: do mirka Re: Do zzazzu: więcej pokory, dziewczyno. Chora t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 21:13
              co ty za głupoty kszanisz, anglistka ma kwalifikacje a chemiczka nie, zastanów
              sie zanim cos mądrego napiszesz??
          • Gość: Monarchista Re: Brakuje 6000 anglistów - i wciąż wyjeżdżają z IP: 62.233.231.* 01.09.06, 14:42
            business3 napisał:

            > Brakuje 6000 anglistów - i wciąż wyjeżdżają z RPIV ! więc szybko sytuacja w
            szk
            > ołach się nie zmieni ze znajomością języka - chyba, że dzieciaki/studenci
            będą
            > sami więcej po świecie jeździć i spikać, albo brać prywatnie korepetycje po
            60z
            > ł/h od łebka...

            Masz rację! kilka tygodni pobytu w obcym kraju, jeżeli ma się podstawy danego
            języka, więcej daje niż rok nauki w kiepskim liceum.
      • Gość: smutek Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.netpark.pl 18.08.06, 10:31
        Niestety tak jest - zwłaszcza jeśli chodzi o nauczycieli języka angielskiego.
        Po prostu ich brakuje i stąd potem tworzą się takie hybrydy. Z drugiej strony,
        osoby po filologii nie za zbytnio pędzą do placówek oświatowych...a dyrektor
        dziurę musi upchać...
        • Gość: jaaaj Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 11:28
          u mnie w pracy tak jest.pracuje w przedszkolu integracyjnym, i moja koleżanka
          nie ma studiów skończonych z zakresu oligofrenopedagogiki a jest
          olinofrenopedagogiem!Bo mama załatwili,bo mama byli dyrektorem;-)
        • Gość: Monarchista Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 62.233.231.* 01.09.06, 14:25
          Gość portalu: smutek napisał(a):

          > Niestety tak jest - zwłaszcza jeśli chodzi o nauczycieli języka angielskiego.
          > Po prostu ich brakuje i stąd potem tworzą się takie hybrydy. Z drugiej
          strony,
          > osoby po filologii nie za zbytnio pędzą do placówek oświatowych...a dyrektor
          > dziurę musi upchać...

          A kto pamięta, jak po zniesieniu obowiązkowej nauki języka rosyjskiego kazali
          rusycystom "przekwalifikować się", np. na anglistów, germanistów, itp.
          "Jak długo uczyłby się pan języka chińskiego? - zapytano raz znanego
          językoznawcę. To zależy - odpowiedział - jakby tak dobrze przysiąść, myślę, że
          ze trzy lata. Potem spytano o to samo studenta. A kiedy egzamin? - odparł".
        • Gość: cichyobserwator Szkoła to magiel, choć czasami mam wrażenie, że IP: 82.160.70.* 01.09.06, 15:21
          w przysłowiowym maglu plotkuje się mniej złośliwie, a poziom plotkujących pań i
          panów (tak!)jest wyższy niż niejednej/nego anglistki/ty, germanistki/ty czy
          polonistki/ty. Oczywiście uogólniam, ale fakt pozostaje faktem: jest to
          najbardziej rozplotkowana i bezinteresownie złośliwa grupa zawodowa jaką znam.
          Nauczyciele plotkują, donoszą, piszą anonimy, źle o sobie mówią, podlizują się
          i rywalizują o względy dyrekcji. Dyrekcja z kolei jednych nauczycieli foruje a
          innych gnębi. I o to chodzi. Kiedy nauczycieli są skłóceni, łatwiej wygrać
          własne cele. Jestem nauczycielem, wiem o czym piszę.
          • Gość: witaminki Re: Szkoła to magiel, choć czasami mam wrażenie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 18:42
            Święte słowa - a do tego im się wszystko należy, choć niedouczonych, takich co
            to np. nagminnie robią błędy ortograficzne, prawie połowa. A wiem co mówię -
            pracuję w tym środowisku już prawie 17 lat.
        • Gość: anglistka Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 01.09.06, 23:47
          Ja nie chcę wyjeżdżać: jestem magistrem filologii angielskiej, posiadam
          tzw. 'przygotowanie pedagogiczne' i bardzo chciałabym pracować w szkole
          publicznej, ale nikt nie chce mnie w takiej zatrudnić w moim 300-tysięcznym
          mieście. W niektórych szkołach uczą osoby przekwalifikowujące się, zazwyczaj
          posiadające podejrzane koneksje z dyrekcją. Angielski znają czasami słabiej
          niż co poniektórzy uczniowie, ale to chyba nikomu nie przeszkadza. Trudno
          nauczyć się porządnie języka na codwutygniowych zjazdach w podrzęnych szkółkach
          wyższych. W szkołach językowych natomiast praca dla prawdziwych anglistów
          jest: wniosek z tego może być taki, że niedouczeni uczniowie niedouczonych
          nauczycieli muszą płacić słone pieniądze, żeby prywatnie nauczyć się tego, co
          powinna zapewnić im zwykła szkoła. Oczywiście przyznaję, że część nauczycieli,
          którzy się dopiero przekwalikowują, zna angielski wystarczająco dobrze i
          potrafi go dobrze uczyć. Ale denerwuje mnie, jak słyszę w telewizji, że nawet
          w większych miastach brakuje wykwalifikowanych anglistów do pracy w szkołach:
          oni są, tylko może nie mają odpowiednich znajomości...
      • konkie76 Re: nauczyciele bez kwalifikacji 18.08.06, 12:16
        wszędzie tak jest, ja nie mogłam miec etatu, bo historii w mojej szkole uczyła
        babka po technikum.
        • gloomy2 Re: nauczyciele bez kwalifikacji 19.08.06, 07:40
          a czy ktos zna odp na nastepujace pytanie:
          moja kuzynka konczy wlasnie biologie w Niemczech,jezyk zna doskonale,kurs
          pedagogiczny ukonczyla
          czy moze uczyc poza biologia rowniez niemieckiego czy do tego potrzebna jej
          germanistyka???
          bede wdzieczy za pomoc.
          • Gość: ja Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 22:32
            o ile wiem, wystarczy mieć mgr z 1 przedmiotu, więc jeżeli biologię ukończy i
            będzie to równoznaczne z mgr to ok, a drugiego przedmiotu może równiez uczyc,
            ale musi miec jakieś potwierdzone kwalifikacje, może egzamin państwowy z
            niemieckiego, bo tak bez dokumentu nie bardzo, a co z kwalifikacjami
            pedagogicznymi? uczenie języka to nie to samo co uczenie biologii, więc
            przydałby sie kurs poedagogiczny dla nauczycieli jezyków obcych, myśle, że przy
            potwierdzonych kwalifikacjach może uczyc, u nas w szkole tak jest, ale musi
            być "papier", lepiej po prostu dowiedzieć sie w konkretnej szkole, bo dyrektor
            nie zatrudni kogos przez kogo będzie miał problemy, to jasne przecież, więc
            jeżeli nie będzie mogł, to nie da godzin niemieckiego, najlepiej popytać w
            kilku szkołach, albo sięgnąć wyżej do autorytetów, ale przede wszytskim miec
            POTWIERDZONE kwalifikacje

            powodzenia!! :)
            • toolkien Re: nauczyciele bez kwalifikacji 21.08.06, 11:57
              www.wrotamalopolski.pl/root_Edukacja/jezyki+obce/Certyfikaty/
              • koszalek_opalek1 Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 13:31
                Moja znajoma ma 21 lat, robi licencjat i uczy anglika... Tragedia - tak brakuje
                nauczycieli, że niedługo będą 14-sto latki uczyć tego przedmiotu.
                • Gość: Amar Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:40
                  Racja, często uczniowie kończący gimnazjum wykazują się lepszą znajomością
                  języka niż niektórzy nauczyciele tego przedmiotu w szkołach średnich
                  legitymujący się certyfikatem(FC).
                  • toolkien Re: przesadzasz :) 02.09.06, 18:38
                    nie przesadzaj, w szkole średniej nie można uczyć z FCE. Należy mieć zdany co
                    najmniej Certificate of Proficiency in English i stopień magisterski jakiejś
                    uczelni. Żaden szanujący sie dyrektor nie zatrudni w szkole średniej kogoś
                    jedynie z podstawową języka - dawno minęły czasy deficytu nauczycieli
                    angielskiego :)
                • Gość: Monarchista Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 62.233.231.* 01.09.06, 14:50
                  koszalek_opalek1 napisał:

                  > Moja znajoma ma 21 lat, robi licencjat i uczy anglika... Tragedia - tak
                  brakuje
                  > nauczycieli, że niedługo będą 14-sto latki uczyć tego przedmiotu.
                  Nie martw się, Ania z Zielonego Wzgórza została nauczycielką mając lat 16, a
                  więc wszystko przed nami.
            • Gość: Amar Re: Kończy biologię w Niemczech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:33
              Radziłbym zastanowić się czy warto się zatrudniać w szkole w charakterze
              nauczyciela języka niemieckiego. Pan Marcinkiewicz i Giertych eliminują ten
              język wprowadzając od pierwszej klasy podstawówki język angielski, więc za
              jakiś czas większość nauczycieli niemieckiego może stracić pracę.
            • fredkap Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 16:45
              Aby uczyć języka obcego nauczyciel musi mieć skończone kolegium językowe, nawet
              jeśli doskonale zna język. Zadne certyfikaty nie są uznawane.
          • toolkien certyfikaty uprawniające do nauczania jęz. obcego 21.08.06, 11:56
            potrzebny papier o kwalifikacjach i znajomości języka. Prosze zerknąć na link z
            tymi certyfikatami :)
            Pozdrowionka :)
          • toolkien certyfikaty uprawniające do nauczania jęz. obcego 21.08.06, 11:58
            www.wrotamalopolski.pl/root_Edukacja/jezyki+obce/Certyfikaty/
          • toolkien jeszcze jedne link o uprawnieniach :) 21.08.06, 11:59
            www.znp.edu.pl/artykul.php?id=1685&PHPSESSID=4279370a686e666a447f081212e30ed3
          • Gość: oczywiście Oczywiście IP: 80.48.173.* 01.09.06, 07:40
            Kolega uczy angielskiego a ukończył prawo. Musiał jakieś podyplomowe studia
            robić, ale napewno nie była to filologia.Chyba Przygotowanie metodyczne do
            nauki języka.Ponadto miał certyfikat advanced.

            Generalnie zależy to od dyrektora.
            • yorrick2 Re: Oczywiście 01.09.06, 15:50
              Pisze się na pewno (osobno).
          • Gość: Monarchista Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 62.233.231.* 01.09.06, 14:27
            gloomy2 napisała:

            > a czy ktos zna odp na nastepujace pytanie:
            > moja kuzynka konczy wlasnie biologie w Niemczech,jezyk zna doskonale,kurs
            > pedagogiczny ukonczyla
            > czy moze uczyc poza biologia rowniez niemieckiego czy do tego potrzebna jej
            > germanistyka???
            > bede wdzieczy za pomoc.
            Może germanistyka nie, ale na pewno jakieś kursy pedagogiczne, bo znać dobrze
            dany język a potrafić go nauczyć innych to dwie całkiem różne rzeczy.
        • Gość: Mycha Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.chello.pl 01.09.06, 13:51
          jestem nauczycielem historii-pełne kwalifikacje. Niestety nie pracuję juz w
          szkole, ponieważ nauczyciel informatyki - de facto kuzyn pani dyrektor nagle
          okazał sie ,,bardziej potrzebujący" bo urodziło mu się dziecko i to on dostał
          moje godziny historii. Oczywiście nie posiada kwalifikacji. A o anglistce po
          turystyce i hotelarstwie oraz bibliotekarce po fizyce nie wspomnę.
          • Gość: Monarchista Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 62.233.231.* 01.09.06, 14:56
            Gość portalu: Mycha napisał(a):

            > jestem nauczycielem historii-pełne kwalifikacje. Niestety nie pracuję juz w
            > szkole, ponieważ nauczyciel informatyki - de facto kuzyn pani dyrektor nagle
            > okazał sie ,,bardziej potrzebujący" bo urodziło mu się dziecko i to on dostał
            > moje godziny historii. Oczywiście nie posiada kwalifikacji. A o anglistce po
            > turystyce i hotelarstwie oraz bibliotekarce po fizyce nie wspomnę.

            Bibliotekarka po fizyce? Historia zna lepsze przypadki. Nie wiem, czy spotkała
            (e)ś się z tym, że w dawnych rodach panujących, a szczególnie u Habsburgów, był
            zwyczaj, że każdy mężczyzna musiał się nauczyć jakiegoś zawodu. Np. cesarz
            Franciszek Józef nie wysilił się zbytnio i wybrał sobie zawód bibliotekarza i
            archiwisty, co chyba było zgodne z jego zainteresowaniami. I z takimi
            kwalifikacjami został cesarzem.
      • kill.em.all Re: nauczyciele bez kwalifikacji 19.08.06, 12:44
        Zazdrość, nienawiść, donosicielstwo, pycha, to przecież cechy nam ludziom takie
        bliskie!
        • Gość: zzazzu Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 21:28
          nie wiem czy pisanie na forum to jest donosicielstwo, zazdroscic nie mam czego,
          o zawisc tez tu nie chodzi.
          chodzi tylko o prawo, ktore nie jest przestrzegane i zastanawiam sie czy jest
          to powszechne i dlaczego tak jest.
          • dmj1 Re: nauczyciele bez kwalifikacji 21.08.06, 11:15
            Gość portalu: zzazzu napisał(a):

            > chodzi tylko o prawo, ktore nie jest przestrzegane i zastanawiam sie czy jest
            > to powszechne i dlaczego tak jest.

            Mogłabyś sprecyzować o co dokładnie Tobie chodzi ? Gdzie w przypadku twojej
            koleżanki prawo nie jest przestrzegane ? Ma pełne magisterskie z pp,
            kwalifikacje do pracy w szkole są więc wystarczające. Powinna uzupełnić
            kwlifikacje w zakresie nauczania angielskiego, co właśnie czyni.
            Czy odebrała Tobie tak cenne godziny? Jeśli ona ma ponad-etat a Ty tylko jego
            część to faktycznie coś nie tak...
            Swoją drogą fakt ukończenia filologii nie predystynuje jeszcze do bycia świetnym
            nauczycielem języka. Nie mówię w tym wypadku o Tobie bo tego oczywiście nie wiem
            i mocno wierzę w to, że jesteś doskonałym nauczycielem; jednak.... przynajmniej
            ja znam na pęczki marnych przedmiotowców z pełnymi kwalfikacjami z danego
            przedmitu z tytułami naukowymi włącznie.
            Pozdrawiam,
            darek
            • Gość: zzazzu Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 20:38
              precyzuje:
              # wydaje mi sie ze prawo jest naciagane, ale moze faktycznie nie jest - dlatego
              to pytanie na forum - sytuacja mnie wkurza, ale chce wiedziec czy slusznie.
              # tak, zabiera mi cenne godziny: mamy "po rowno" i przed zamknieciem naboru
              nigdy nie jest pewne czy bede miala etat

              i odpowiadam:
              masz racje ze to nie dyplomy czynia z czlowieka swietnego nauczyciela.
              • dmj1 Re: nauczyciele bez kwalifikacji 21.08.06, 21:51
                Gość portalu: zzazzu napisał(a):

                > nigdy nie jest pewne czy bede miala etat..

                Rozumiem to dobrze, chyba aż za dobrze. Szkołę traktuję jako jedno z najgorszych
                środowisk pracy.
                Dawno dawno temu sam byłem nauczycielem. Również chemii, z pełnym wykształceniem
                i pp. Ponieważ szkółka była mała, w klasach 7/8 w sumie było 9 godzin chemii. A
                do tego ja właśnie chciałem pracować na pół etatu i ani godziny dłużej (
                wykonywałem równolegle inne, dobrze płatne zajęcie). Dla p. dyrektor byłby to
                więc układ idealny, ale byłby...bo okazało się, że ja jako osoba dobrze
                zarabiająca gdzie indziej odbierałbym chleb nauczycielce ....wf, dla której 9
                dodatkowych godzin chemii to niezłe podreperowanie pensum. I tak też się stało.
                Nie robiłem z tego afery gdyż i tak nie chciałem w tych układach tkwić.
                Pytając Ciebie, o co ci chodzi - sądziłem, że jako "full wypas" anglistka masz w
                150% etat a jeszcze złym i zazdrosnym okiem patrzysz na koleżnkę. No cóź, czasy
                się trochę zminiły i pozostaje mieć nadzieję, że nie spotka Ciebie mój los :-)
                darek
              • Gość: nnn Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 80.48.173.* 01.09.06, 07:42
                Jesteś wogole warta podziwu, iż po filologii trafiłaś do szkoły:)
            • business3 Do nauki języka potrzebna jest SkUtEcZnOśĆ !!! 01.09.06, 08:06
              Do nauki języka potrzebna jest SKUTECZNOŚĆ !!! a nie nic nie znaczące certyfikaty i egzaminy. Znam kupę ludzi z nimi, a nie potrafią nikogo porządnie języka nauczyć, a już na pewno nie w szkole.
              • bezzasadnie Re: Do nauki języka potrzebna jest SkUtEcZnOśĆ !! 01.09.06, 12:18
                zgadzam się w całej rozciągłości. niestety, zdobycie tytułu magistra jest raczej łatwe i niekoniecznie świadczy o jakiejś wyjątkowej wiedzy czy bystrości umysłowej.
            • bezzasadnie Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 12:17
              zgadzam się, nie skończone studia i kursy czynią kogoś nauczycielem, choć na pewno są ważne. gdy ja uczę się języka w szkole językowej, nie dochodzę, jakie papierki mają uczący mnie nauczyciele, a patrzę na to, w jaki sposób i ile ze swojej wiedzy są w stanie mi przekazać. i znam wiele znakomitych nauczycieli, którzy nie skończyli żadnych filologii, a język znają perfekcyjnie.

              gdy uczyłam się w liceum, miałam wielu kiepskich, nudnych, sfrustrowanych nauczycieli z tytułem mgr. i jedną świetną, naprawdę zaangażowaną dziewczynę, która właśnie pisała magisterkę na anglistyce. i nikt inny nie przekazał mi w liceum tyle wiedzy, co ona.
        • Gość: Taquilla NIE "nam ludziom" tylko: nam Polakom !!! IP: 83.147.164.* 01.09.06, 01:53
          OT CO !!!
      • toolkien Re: nauczyciele bez kwalifikacji 21.08.06, 11:51
        może spójrzmy na to łagodniej - kwalifikacje jednak ma, nie ma tylko
        (JESZCZE!!! przeciez niebawem go dostarczy :) dyplomu :) a czy u nas nadal
        wiecznie żywa jest zasada, że "bumaga u nas ważnieje czełowieka" :)
        Pozdrawiam :)
      • arabella7 Re: nauczyciele bez kwalifikacji 31.08.06, 21:32
        U mnie w szkole (zespole szkół) też tak jest, tylko w wersji zmutowanej.
        Panienka po licencjacje z niemieckiego (zaoczny) uczy w liceum, kiedy ja mam 6
        godzin w gimnazjum, a resztę w liceu. Ona jest po socjologii i zarabia tyle co
        ja mając niższe kwalifikacje i jeszcze w konforcie pracy w liceum. Jestem na
        etapie szukania pracy, bo nie wygram z konkurencją po znajomościach, a głową
        muru nie przebiję. Żadne dobre liceum nie zatrudni po licencjacie. Czy to nie
        jest chore?
        • Gość: buba Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.devs.futuro.pl 31.08.06, 23:45
          ale teraz za godziny na które ma tylko licencjat będzie brac mniejszą kasę. a
          wl z licencjatem w ogóle nie będzie mogła uczyć!!!
        • ajala1 Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 00:03
          Do tematu dodałabym jeszcze - bez wyobraźni i bez umiejętności czytania aktów
          prawnych.
          Arabella7 - jak ktoś po socjologii i dodatkowo z licencjatem z
          języka /obojętnie jakiego/ ma od Ciebie niższe kwalifikacje - to jakie Ty
          posiadasz?
          Jeśli przy "niższych kwalifikacjach" zarabia tyle co Ty, tzn. że ma np.
          znacznie dłuższy staż pracy, ewentualnie wyższy stopień awansu zawodowego.
          A te 6 godzin w gimnazjum tak Cie bolą?
          Ja w ogóle jestem zdumiona czytając ten wątek, w którym wypowiadają się głównie
          nauczyciele języków obcych. Mam już bardzo długi staż pracy i spotkałam
          nauczycieli języków bardzo dobrych "po licencjacie zaocznym" czy też tylko z
          certyfikatami, a także beznadziejnych mgr po filologiach dziennych.
          To już nie te czasy, kiedy studia stacjonarne były przez pracodawców
          postrzegane jako "wyższe kwalifikacje", niż zaoczne czy podyplomowe.
          Ludzie po zaocznych to często przedsiębiorczy i myślący perspektywicznie,
          doskonali pracownicy, którzy maja niezaprzeczalną przewagę nad świeżymi
          absolwentami "dziennych" - doświadczenie w pracy i umiejętność efektywnej
          współpracy oraz bezbolesnego /dla pracodawcy/ dostosowania się do norm
          obowiazujących w danej firmie.
          Uważam więc, że argument, jakie kto studia skończył /a może jeszcze na jakiej
          uczelni/ niezwykle rzadko przekłada się na jakość pracy w szkole i tylko
          dyrektor - snob będzie na to zwracał uwagę.
          Dyrektor moze natomiast w obrębie języków zrobic pewien manewr, który w ogóle
          pozbawi Cie pracy. Przecież nie wszyscy muszą się uczyć niemieckiego lub
          angielskiego, czy francuskiego. Coraz częściej spotykany jest włoski lub
          hiszpański.
          Jeśli ktoś jest mgr czegokolwiek, wystarczy że zrobi studia podyplomowe
          kwalifikacyjne z danego przedmiotu i już. Znam mgr elektroniki, którego
          dyrekcja szkoły podstawowej (!) zwolniła, bo wg niej nie miał kwalifikacji do
          nauczania techniki. Tylko on się nieco wkurzył i ... został burmistrzem tego
          miasteczka, a w związku z tym przełożonym i pracodawcą tejże dyrekcji:)
          Zresztą moi drodzy lingwiści - nie narzekajcie - z korków macie drugą pensję.
          I czytajcie uważnie akty prawne na stronach menowskich.

          • business3 Dobrze prawisz - dać ci wódki ! 01.09.06, 08:09
            Dobrze prawisz - dać ci wódki !
        • pbrwdb Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 06:44
          No cóż jak ktoś jest germanistą, to język ojczysty jest mu "na grzyba". Konfort
          to dla mnie absolutna nowość. Zawsze myślałem, że jest coś takiego jak komfot.
          zaznaczę, że nie jestem nauczycielem polskiego - z wykształcenia jestem
          paleontologiem (jakby biedni nauczyciele nie wiedzieli co to takiego - to
          specjalista od dinozaurów).
          • pbrwdb Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 06:46
            Przepraszam za "literówkę" KOMFORT
            • the_cause te, dinozaurolog 01.09.06, 08:00
              koNfort to też literówka. Więc nie przypieprzaj się i wracaj do tych swoich
              mezozoicznych trucheł.
              • Gość: Izzy Re: te, dinozaurolog IP: *.versanet.de 01.09.06, 23:27
                Te, co ty za bzdury wypisujesz? Przeczytaj TRZY powyzsze posty raz jeszcze,
                madralinski od siedmiu bolesci...
        • bezzasadnie Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 12:20
          wiesz co, to dziwne. jakie znajomości? szkół językowych jest naprawdę wiele, coraz bardziej brakuje anglistów (a teraz jeszcze mają w podstawówkach od pierwszej klasy być obowiązkowe lekcje angielskiego w dosyć dużym wymiarze, jak słyszę). ja sama, choć anglistyki nie skończyłam, znam dosyć dobrze angielski i miałam już kilka ofert pracy w szkołach językowych - bez znajomości. więc może kwestia tego, gdzie i jak szukasz?
      • Gość: antygonik Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 83.15.80.* 31.08.06, 22:41
        są, do tego jeszcze jak Kubuś Puchatek, o bardzo małym rozumku.
      • Gość: Lucyna Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 00:17
        jestem mamą uczennicy chodzącej do szkoły sióstr Felicjanek w Warszawie,tam uczy pewien pan Jacek J. Środowiska,Angielskiego,Fizyki i Chemii mimo że ma tylko licencjat z Fizyki.Angielskiego zna niewiele lepiej od dzieci,kiedyś mój mąż zaczął mówić do niego po angielsku na zebraniu,Pan Jacek powiedział że jest to ordynarne zachowanie ,że nikt nie bedzie nadwyrężał jego kwalifikacji i oburzony wyszedł.Prawda jest taka że nic nie zrozumiał...
        Więc jak Pan widzi zdarzają się takie chore sytuacje...
        • Gość: emi Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 212.160.70.* 01.09.06, 01:00
          człowiek na niewłaściwym stanowisku. to nie jego wina, że ma szerokie
          znajomości. w mojej szkoleuczyła dziewczyna mgr matmy podyplomowa fizyka i
          informatyka. uczyła angielskiego. powinni płacić jako stażyście , ale brakowało
          nauczycieli anglistów to dostała pensję jako kontraktowy - z łaski. wszysto
          zależy od dyrekcji. .....a pan Jacek i tak kiedyś się przejedzie na uczniach.
          zadają takie pytania że trzeba rozszerzać swoją wiedzę bo KLAPA. uczeń w klasie
          III gimnazjum zapytał mnie o całki i pochodne. po kilku "seansach" zrozumiał i
          zadawał całkiem trudne pytania. to jest wyzwanie dla nauczyciela ale również
          ogromna przyjemność mieć takiego ucznia.
          • Gość: Monarchista Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 62.233.231.* 01.09.06, 14:36
            Gość portalu: emi napisał(a):

            ...uczeń w klasi
            > e
            > III gimnazjum zapytał mnie o całki i pochodne. po kilku "seansach" zrozumiał i
            > zadawał całkiem trudne pytania. to jest wyzwanie dla nauczyciela ale również
            > ogromna przyjemność mieć takiego ucznia.

            A ja uczyłem kiedyś w technikum przedmiotu "Teleinformatyka" i był tam uczeń,
            który miał już firmę zajmującą się sieciami komputerowymi. Lekcję prowadziłem
            wspólnie z nim. Obaj się wiele nauczyliśmy. Ale to trzeba pozbyć się
            belferskiej pychy.
        • pbrwdb Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 06:47
          Uważaj, bo Cię Radio Maryja potepi. Jak można podważać jakość szkolenia w szkole
          Sióstr BACZNOŚĆ Felicjanek SPOCZNIJ.
        • Gość: Monarchista Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 62.233.231.* 01.09.06, 14:33
          Gość portalu: Lucyna napisał(a):


          ...Angielskiego zna niewiele lepiej od dzieci,kiedyś mój mąż za
          > czął mówić do niego po angielsku na zebraniu,Pan Jacek powiedział że jest to
          or
          > dynarne zachowanie ,że nikt nie bedzie nadwyrężał jego kwalifikacji i
          oburzony
          > wyszedł.Prawda jest taka że nic nie zrozumiał...
          > Więc jak Pan widzi zdarzają się takie chore sytuacje

          Może wyznawał powszechną zasadę, że wystarczy, aby nauczyciel był o 2 lekcje
          mądrzejszy od ucznia?
        • toolkien Re: do Lucyny :) 02.09.06, 18:53
          w liceum państwowym nauczyciel nawet nie śmiałby pomyśleć o takim zachowaniu
          jak ów pan Jacek z liceum Felicjanek :), a cóż dopiero tak postąpić...
        • Gość: Aneta Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 80.48.73.* 07.10.06, 14:44
          Nie ma takiego przedmiotu jak środowisko. W 1-3 jest nauczanie zintegrowane, w
          SP przyroda.
      • Gość: krea Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.chello.pl 01.09.06, 07:53
        Moja mama ma magistra z historii sztuki, przygotowanie pedagogiczne i od 22 lat
        pracuje uczac historii i plastyki, najpierw w podstawowce, teraz w gimnazium.
        Przez te lata miala dziesiatki olimpijczykow z historii,nagrody, prowadzila
        warsztaty historyczne, kolka zainteresowan (bylo kiedys cos takiego,
        pamietacie?), brala udzial razem ze swoimi uczniami w setkach historycznych
        imprez organizowanych przez kuratorium i rozne inne instytucje. Latami byla
        oblegana przez studentow historii ktorzy chcieli u niej miec praktyki zawodowe.
        Jej byli uczniowie, teraz po najrozniejszych kierunkach uniwersyteckich, dalej
        trzymaja z nia kontakt.
        I wlasnie tydzien temu dowiedziala sie, ze nie ma kwalifikacji zeby uczyc (brak
        wyksztalcenia kierunkowego).
        To jest zdrowe?
        • Gość: maryna76 Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.menos.org 01.09.06, 08:34
          nie to nie jest zdrowe. Uczę w szkole i widze to samo- nauczyciele którzy od 30
          lat pracują, mają osiągnięcia ale.... na dzień dzisiajszy nie mają kwalifikacji.
          Tylko że w pewnych miejscach da się to obejść np. w przypadku anglistów ( sama
          nią jestem) a przy innych przedmiotach dokonuje się lustracji nauczyciela i
          znajduje sie jakiś tam haczyk i koniec.Wiele zależy od dyrektora.
          • Gość: maryna76 a co ma powiedzieć moja koleżanka romanistka?? IP: *.menos.org 01.09.06, 08:39
            słuchajcie jaki paradoks. mam koleżankę lat 50, która przez całe życie uczyłam
            j.francuskiego. Od roku siedzi w domu na bezrobociu gdyż w naszym mieście ( na
            Śląsku) francuski umiera... Polityka miasta polega na tym iz będzie tylko
            j.angielski i ewentualnie j. niemiecki ale tylko w szkołach średnich!!! czyli w
            tej chwili tracą prace wszystcy germaniści z podstawówek i gimnazjów. A ona -
            absolwentka UJ zastanawia się co dalej. chce wyjechać sprzątać albo cuś.Jestem
            anglistką ale znam francuski _ ( kiedyś perfekt) ale po 5 latach bycia tu i
            nieużywania moja znajomość umiera również... Jak jest w innych miastach??
            • business3 Romanistka z korepetycji będzie żyła jak lordini, 01.09.06, 08:49
              Romanistka z korepetycji będzie żyła jak lordini, albo niech poszuka pracy w firmie mającej francuskich udziałowców/kapitał/personel czy biznes partnerów - z jej doświadczeniem językowym wezmą ją od ręki. I więcej zarobi niż w szkółce...


              Gość portalu: maryna76 napisał(a): 7

              > słuchajcie jaki paradoks. mam koleżankę lat 50, która przez całe życie uczyłam
              > j.francuskiego. Od roku siedzi w domu na bezrobociu gdyż w naszym mieście ( na
              > Śląsku) francuski umiera... Polityka miasta polega na tym iz będzie tylko
              > j.angielski i ewentualnie j. niemiecki ale tylko w szkołach średnich!!! czyli w
              > tej chwili tracą prace wszystcy germaniści z podstawówek i gimnazjów. A ona -
              > absolwentka UJ zastanawia się co dalej. chce wyjechać sprzątać albo cuś.Jestem
              > anglistką ale znam francuski _ ( kiedyś perfekt) ale po 5 latach bycia tu i
              > nieużywania moja znajomość umiera również... Jak jest w innych miastach??
            • Gość: titta Zupelnie nie rozumiem problemu IP: *.botany.gu.se 01.09.06, 12:24
              A czemu nie uczy prywatnie jak jest dobra?
              • Gość: maryna76 Re: Zupelnie nie rozumiem problemu IP: *.menos.org 01.09.06, 15:19
                Bo nie ma chętnych.tłumaczę że nigdzie nie ma francuskiego w szkołach to nie ma
                chętnych na korepetycje
      • Gość: Ania Paradoks IP: 217.153.180.* 01.09.06, 09:04
        Witam,
        no to co powiecie na kolejny paradoks. Otóż, żeby uczyć trzeba mieć kurs
        pedagogiczny, żeby rozpocząć kurs pedagogiczny trzeba pracować w placówce
        edukacyjnej ;o) no i koło się zamyka, bo już przy pierwszej rozmowie słyszysz
        pytanie: Ma Pan/i kurs pedagogiczny? Nie no to nie mamy o czym rozmawiać.
        Dzwonisz do placówki organizującej kursy słyszysz: Ma Pan/i zatrudnienie w
        placówce edukacyjnej? Nie, to proszę się do nas zgłosić jaki już będzie etat ;o)

        Pozdro dla pomysłodawców ;o)
        • Gość: annalogia Re: Paradoks IP: 195.117.149.* 01.09.06, 09:49
          He? Pierwsze słyszę, że do kursu trzeba niby gdzieś pracować. Ja mam zrobiony
          taki kurs, moja uczelnia organizowała, i dopiero później, po zrobieniu praktyk,
          moge gdzieś pracować. Czyli normalna kolejność. Ktoś Cie chyba zdecydowanie źle
          poinformował.
          • Gość: Ania Re: Paradoks IP: 217.153.180.* 01.09.06, 10:25
            Owszem, masz rację jeśli uczelnia organizuje kurs i jeszcze studiujuesz to
            wszystko jest tak jak piszesz.
            U mnie było inaczej, rok temu obroniłam dyplom, na mojej uczelni niestety kursy
            ped. zaczęły być organizowane jak ja już byłam na wylocie, a jako absolwent już
            nie mogłam z nich korzystać.
            Skończyłam psychologię i chciałam mieć przygotowanie pedagogiczne i pracować w
            szkole i uwierz, że to właśnie słyszałam dzwoniąc do szkół i ośrodków
            organizujacych kursy.
            Na szczęście się udało, bo jedna szkoła została z przysłowiową ręką w nocniku
            na dwa dni przed rozpoczęciem roku akademickiego nie mieli wykladowcy
            psychologii i przyjęli mnie, ale musiałam podpisać zobowiązanie, że w ciągu
            roku zrobię kurs, znalazłam placówkę i u mnie skończyło się dobrze, ale wiem,
            że z innymi już nie było tak różowo

            Pozdr
            • Gość: mamagda Re: Paradoks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 10:43
              Kusr pedagogiczny faktycznie dotyczy tylko czynnych nauczycieli, ale dla osób,
              które dopiero planują podjąc prace w szkole są studia podyplomowe z akresu
              pedagogiki i dają one potrzebne kwalifikacje , tj. przygotowanie pedagogiczne. W
              czasie tych studiów trzeba jednak zrobic praktyki, których nie robia słuchacze
              kursu.
              • Gość: Ania Re: Paradoks IP: 217.153.180.* 01.09.06, 12:53
                Wszystko się zgadza, ale jak nie chcesz iść na studia podyplomowe to musisz
                pokombinować jak zacząć pracę i robić kurs.
                Pamiętaj też, że nie na wszystkich kierunkach jest możliwość praktyk i nie
                wszystkie szkoły czekają na praktykantów z otwartymi rekoma ;o(((

                ale trzymajmy się i nie dajmy się systemowi ;o))
                pozdro dla wszystkich nauczycieli
                • Gość: Menelaos Re: Paradoks IP: *.77.udn.pl 01.09.06, 14:40
                  A ja dostałem zaświadczenie z uczelni o przygotowaniu pedagogicznym.Też
                  skończyłem psychologię.Pozdrawiam:-)
              • java84 Re: Paradoks 01.09.06, 16:18
                u nas w ogole jest bałagan- na filologii wloskiej i hiszpanskiej oraz na
                wszystkich bardziej egzotycznych- nie ma praktyk, bo trudno znalezc szkoly z
                takimi jezykami. odebralam dzisiaj licencjat z ocena bdb i na suplemencie w
                miejscu "uzyskane kwalifikacje" straszy puste miejsce. cos mi sie zdaje, ze za
                dwa lat na dyplomie mgr tez bedzie w tym miejscu pusta dziura. ;)))fakt, nie
                jestem ani dydaktykiem, ani tlumaczem, moge byc tylko jezykoznawca albo
                literaturoznawca. czyli zostaje chyba tylko praca naukowa.
          • Gość: Monarchista Re: Paradoks IP: 62.233.231.* 01.09.06, 14:46
            Gość portalu: annalogia napisał(a):

            > He? Pierwsze słyszę, że do kursu trzeba niby gdzieś pracować. Ja mam zrobiony
            > taki kurs, moja uczelnia organizowała, i dopiero później, po zrobieniu
            praktyk,
            > moge gdzieś pracować. Czyli normalna kolejność. Ktoś Cie chyba zdecydowanie
            źle
            > poinformował.

            A może by tak na uczelniach wyższych, niekoniecznie humanistycznych, wprowadzić
            zajęcia z pedagogiki, chociażby nadobowiązkowe? Często jest tak, że absolwenci
            politechniki mogliby sobie dorabiać, ale bez przygotowania pedagogicznego nie
            mogą bądź pracują na niższych stawkach.
            • Gość: tomeczek Nie chcę, żeby... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 13:16
              Gość portalu: Monarchista napisał(a):

              > A może by tak na uczelniach wyższych, niekoniecznie humanistycznych, wprowadzić
              > zajęcia z pedagogiki, chociażby nadobowiązkowe? Często jest tak, że absolwenci
              > politechniki mogliby sobie dorabiać, ale bez przygotowania pedagogicznego nie
              > mogą bądź pracują na niższych stawkach.

              Nie chcę, żeby moje dziecko uczyli nauczyciele, dla których praca w szkole
              będzie tylko dorabianiem!
      • Gość: waldemdy Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 09:45
        Chora sytuacja to ta, jedna osoba pisze na drugą, że jest do bani. Gdyby
        zapytac uczniów i ich rodziców, kto jest bardziej kompetentny można byc czasem
        mocno zaskoczonym!
      • Gość: AFika Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.radom.pl 01.09.06, 10:07
        jestem nauczycielem z dwoma specjalnościami i wykształceniem wyższym (mgr).
        szukałam pracy w szkole i .... tylko dla krewnych i znajomych królika...
        nadal szukam ale właśnie za pomocą "tylnego wejścia"
      • nooom Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 10:35
        Najlepiej napisz do kuratorium- tylko nie zapomnij się podpisać!
        Kiedyś uczyłem w pewnej szkole, ale właśnie z powodu takich "życzliwych
        kolegów" dałem sobie spokój - i nie żałuję.
        Ps. o ile mi wiadomo do badania wynikow nauczania pedagogów są powołani
        odpowiednio przeszkoleni metodycy ,inspektorzy, dyrektorzy placówek. etc- może
        czas pomyśleć o dodatkowym "papierze"?
        Ale najlepiej - zapisać się do -lpr-
        • Gość: elle Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.localnetwork.pl 01.09.06, 11:00
          Przecież o tym, że nauczyciele muszą uzupełnić kwalifikacje do roku 2006/2007
          trąbiono od dawna.Po co więc te dyskusje. Chcę pracy w szkole, podnoszę
          kwalifikacje!!!
      • irini Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 11:25
        Gość portalu: zzazzu napisał(a):

        > Uczę angielskiego w liceum, mam pełne kwalifikacje (mgr filologii j. ang.
        > specjalność nauczanie..) Koleżanka w mojej szkole też uczy angielskiego, ale
        > jest mgr chemii i zaocznie robi licencjat z ang. - miała skończyć w czerwcu
        > ale "przenieśli jej na wrzesień". Rozumiem, że nie ma kwalifikacji. Ale
        > okazuje się, że ma godziny: etat i nadliczbówki z angielskiego i 1 klasę
        > chemii, żeby mogła robić tzw. awans. Dodam, że nie ma imponujących wyników w
        > nauczaniu, za to lubi się wymądrzać.
        > Czy w innych szkołach też są takie chore sytuacje?

        W innych szkołach są jeszcze gorsze sytuacje, a przyczyną jest wysokie
        bezrobocie i walka szczurów.
      • Gość: karolina Nie tylko nauczyciele!!! IP: *.toya.net.pl 01.09.06, 11:49
        Nie tylko nauczyciele mają problem z kwalifikacjami. Jestem tegoroczną
        absolwentką jednej z wyższych uczelni w Łodzi. Ukończony kierunek: pedagogika.
        Po rozpoczęciu poszukiwania pracy dowiaduję się różnych ciekawostek. Przykład:
        Niestety moje spore doświadczenie w pracy z dziećmi oraz tytuł magistra nie
        daje mi możliwości zatrudnienia jako np. wychowawca w świetlicy szkolnej czy
        pedagog w poradni. Pomimo, że specjalizacja jaką ukończyłam jest bardzo
        zbliżona do wymaganej (czyli opiekuńczo-wychowawczej).
        Ale nie zamierzam pozostawić tego ot, tak. Nie wyobrażam sbie, że 5 ostatnich
        lat studiowania mogłoby pójść na marne. Zaczynam walczyć o swoje.
      • Gość: titta tzw. kwalifikacje tez o niczym nie swiadcza... IP: *.botany.gu.se 01.09.06, 12:11
        Bywaja rozne chore sytuacje - i takie, ze pani magister ale kompletna
        ignorantka awansuje i staje sie praktycznie nieusowalna. To jaki ktos posiada
        dyplom jeszcze wcale nie swiadczy o tym, czy sie do czegos nadaje...
        • Gość: karolina Re: tzw. kwalifikacje tez o niczym nie swiadcza.. IP: *.toya.net.pl 01.09.06, 12:22
          Oczywiście, że posiadanie dyplomu o niczym nie świadczy. Ale rozmawiamy o
          kwalifikacjach. A żeby sprawdzić, czy ktoś się nadaje, czy nie trzeba go
          zatrudnić...
      • Gość: titta Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.botany.gu.se 01.09.06, 12:17
        Jeszcze dodam, ze sama kiedys pytalam sie o mozliwosc zostania nauczycielem w
        swoim kierunku (scislym). Uslyszalam, ze jesli juz chce to lepeij jesli zrobie
        uwaga: First certificate i bede uczyc angielskiego. O czyms to jednak swiadczy.
      • Gość: Sylwia zazdrosnica IP: 24.72.149.* 01.09.06, 13:35
        ... typowe dla nauczyciela.Wbsciska napewno rowniez jestes
        • Gość: ważniak vel maruda Re: zazdrosnica IP: *.telpol.net.pl 01.09.06, 15:04
          nie cierpię nauczycieli......
        • Gość: Yorrick Re: zazdrosnica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 16:00
          Gość portalu: Sylwia napisał(a):

          > ... typowe dla nauczyciela.Wbsciska napewno rowniez jestes


          Pisze się na pewno (osobno).
      • karlajn222 Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 13:46
        hej, żeby uczyć w szkole potrzebne jest CAE, FCE nie wystarczy (na szczęście)
        ja mam skończone studia magisterskie na UW, dzienne, dość trudne, mam mgr,
        skończyłam dodatkowo podyplomowe studia odpowiadające kolegium języka
        angielskiego, mam uprawnienia pedagogiczne, robię teraz CPE, uczę w
        podstawówce, zarabiam 800 zł (jestem stażystką, pasek za wrzesień)
        bardzo lubię swoją pracę i nie zamierzam jej zmieniać
        z Waszych postów wynika, że nie mam kwalifikacji (gwoli ścisłości nie
        skończyłam anglistyki) - otóż powiem Wam, że się mylicie
        na przygotowaniu do CPE mam kilku magistrów po anglistyce (wawa) i przepraszam,
        ale kiepsko sobie radzą :-(
        tłumaczą się, że są przepracowani (uczą prywatnie, państwowo, gdzie bądź) i nie
        mają czasu odświeżać wiedzy
        powiem tak: oby Wasze dzieci uczyli nauczyciele z takimi kwalifikacjami jak ja,
        bo raczej tak nie będzie jeśil chodzi o języki obce
        PS - aha, w szkole, w której pracuję, pracuje też moja rodzina,więc oczywiście
        spotkałam się z zaruztami o kumoterstwo. Bez komentarzy.
      • Gość: Ado Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:53
        Jej chodzi koniecznie o to by mieć godziny w SZKOLE a nie uczyć w jakichkolwiek
        zwykle prywatnych szkołach językowych, bo tam jest się rozliczanym za
        skuteczność nauczania i solidność a w SZKOŁACH za przychodzenie i
        układziki.Przypomnijcie sobie te nauczycielki ze szkoły, które tytułowano PANI
        PROFESOR-nie wiedzieć czemu (Polskie dziwactwo?.)To jest dla Niej bardzo
        wygodne.Ot i cała prawda...
      • Gość: robi Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.tech.us.edu.pl 01.09.06, 14:07
        ty kobieto chora jestes i tyle. zal ci to do domu z toba i do garow tego ci
        nikt nie wezmie.
      • Gość: Pooor Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: 213.17.162.* 01.09.06, 15:12
        Ales ty zazdrosna kobieto.Po twoich uwagach widac ze i ty wielkich wynikow w
        nauczaniu nie osiagnelas. Rzeczywiscie imponujace. Ci mniej zdolni tez musza
        gdzies pracowac. Radze Ci sie samej dowartosciowac bo nie liczylbym na awans
        jesli glupsi od Ciebie awansuja a ty w miejscu stoisz.
        • obywatelpiszczyk Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 15:22
          To czy ktos jest dobrym nauczycielem zalezy przede wszystkim od mentalnosci i
          czegos co w jezyku angielskim nazywa sie "leadership" a w polskim nie ma
          odpowiednika. To taka mieszanka pewnosci siebie z umiejetnoscia motywowania
          innych do wzmozonego wysilku.
          Tego zaden kurs pedagogiczny nie moze nauczyc, poniewaz jest to cos bardzo
          organicznego, pierwotnego (zwierzeta tez potrafia byc "liderami") i ma wiele
          wspolnego z odpowiednim ustawieniem emocjonalnym w dziecinstwie. Mozna to
          natomiast wycwiczyc stosujac odpowiednie techniki.

          Z tego co napisalas, wnioskuje, ze kolezanka chemiczka moze byc duzo lepszym
          nauczycielem niz ty. Masz jej za zle, ze sie madrzy? To sama tez sie "madrz" i
          zobacz kto za kazdym razem wygrywa dyskusje.

          Howgh
          • Gość: Tolek Re: nauczyciele bez kwalifikacji IP: *.telkonet.pl 01.09.06, 15:49
            Nauczyciel jaki jest każdy widzi i słyszy ostatnio najbardziej opluwany zawód
            III RP chwała ci wielki ministrze z otwartą ciągle gębą. A klasy liczą od 24 do
            30 kilku uczniów. A miało być tak cudownie. Powstały Gimnazja weszły reformy.
            Teraz zaprowadzamy prawo sprawiedliwość i porządęk. Wyprostujemy tych
            cholernych nauczycieli zapatrzonych w ten tak ważny dla nich awans.
          • Gość: stary To "coś" nazywało sie kiedyś iskrą bożą IP: 82.160.70.* 01.09.06, 15:58
            lub powołaniem. Dzisiaj już nikt nie pamięta tych określeń i tamtych czasów i
            dlatego obecna szkoła jest jaka jest
            • java84 Re: To "coś" nazywało sie kiedyś iskrą bożą 01.09.06, 16:23
              czy wiecie moze, jak to jest z nauczaniem przedmiotow typu łacina, WOS,
              przedsiebiorczosc? wiem, ze kiedys np. romanista, ktory na studiach ma egzamin
              z laciny mogl jej spokojnie uczyc, WOS uczyli nauczyciele historii po kursie
              czy studiach podyplomowych i to bylo zgodne z prawem. jak jest teraz?
              • Gość: historyk pare uwag ogolnych IP: *.acn.waw.pl 01.09.06, 17:34
                > czy wiecie moze, jak to jest z nauczaniem przedmiotow typu łacina, WOS,
                > przedsiebiorczosc? wiem, ze kiedys np. romanista, ktory na studiach ma
                egzamin
                > z laciny mogl jej spokojnie uczyc, WOS uczyli nauczyciele historii po kursie
                > czy studiach podyplomowych i to bylo zgodne z prawem. jak jest teraz?


                dawniej mozna bylo uczyc wosu bedac mgr historii z pp.
                teraz trzeba miec studia podyplomowe - najlepiej politologie (dydaktyka wosu) z
                podstawami przedsiebiorczosci :) to daje pelne kwalifikacje do nauczania wosu w
                gimnazjum i w lo, oraz podstaw przedsiebiorczosci w szkolach srednich.
                pozdrawiam ...

                a co do glownego watku - przylacze sie raczej do osob potepiajacych poczatkowa
                wypowiedz. uwazam, ze szukanie u kolezanek wad i brakow w kwalifikacjach, zle
                swiadczy raczej o tobie (niestety to wlasnie zawisc w czystej postaci). Sam
                pracuje juz 12 lat w zawodzie, i z doswiadczenia wiem, ze gdy wykonuje sie
                swoja prace dobrze, gdy pracujesz z zaangazowaniem - zostaniesz doceniona, i
                nie mam na mysli dyrekcji (bo tu racja, czesto szerzy sie nepotyzm lub
                zwyczajne zanjomosci), ale przez kogos znaczenie wazniejszego - przez UCZNIOW a
                za ich posrednictwem - rodzicow. I zapewniam cie, jesli dyrekcja szkoly bedzie
                miala stos podan od rodzicow z prosba, abys to wlasnie ty uczyla ich dzieci, to
                dla ciebie bedzie najlepsza gwarancja ze nie stracisz etatu, a raczej doloza ci
                wiecej. Kwalifikacje sa wazna oczywistoscia, ale liczy sie tez osobowosc i
                charyzma, moim zdaniem raczej powinno sie pilnowac wlasnej dzialki
                dydaktycznej, niz grzebac w cudzej :)
          • eti.gda Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 20:45
            obywatelpiszczyk napisał:

            > To czy ktos jest dobrym nauczycielem zalezy przede wszystkim od mentalnosci i
            > czegos co w jezyku angielskim nazywa sie "leadership" a w polskim nie ma
            > odpowiednika. To taka mieszanka pewnosci siebie z umiejetnoscia motywowania
            > innych do wzmozonego wysilku.
            > Tego zaden kurs pedagogiczny nie moze nauczyc, poniewaz jest to cos bardzo
            > organicznego, pierwotnego (zwierzeta tez potrafia byc "liderami") i ma wiele
            > wspolnego z odpowiednim ustawieniem emocjonalnym w dziecinstwie. Mozna to
            > natomiast wycwiczyc stosujac odpowiednie techniki.
            >
            > Z tego co napisalas, wnioskuje, ze kolezanka chemiczka moze byc duzo lepszym
            > nauczycielem niz ty. Masz jej za zle, ze sie madrzy? To sama tez sie "madrz"
            i
            > zobacz kto za kazdym razem wygrywa dyskusje.
            >
            > Howgh

            Nie widzę problemu. Jeżeli ktoś ma takie zdolności pedagogiczne, wrodzone czy
            wyćwiczone, jak opisane powyżej, no to niech uzupełni kwalifikacje i zdobędzie
            ten papierek i po krzyku.
      • zzazzu zzazzu 01.09.06, 16:30
        widze ze ktos uzyl mojego nicka!
      • agnieszka100 Re: nauczyciele bez kwalifikacji 01.09.06, 17:30
        A co powiecie na to: ukonczyłam studia magisterskie o kierunku pedagogika
        specjalność informatyka, do tego mam podyplomówki uprawniające mnie do nauczania
        tego przedmiotu. Ale nagle okazuje się, ze nie posiadam przygotowania
        pedagogicznego:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka