Gość: cynamon
IP: *.aster.pl
19.11.06, 21:41
Pokrótce - pierwsza po studiach praca, trafiam do ogólnopolskiej redakcji
(hurra! tak myślę) i na pierwszą "przyjaciółkę" Nadszyszkownika.
Okazuje się, że potrzebna jest osoba, która wypełni lukę powstałą między
funkcją reprezentacyjną "przyjaciółki" (resztę przemilczmy) u boku szefa, na
rzecz obowiązków.
OK, myślę, nie mam TYCH walorów, ale z innymi, cyt.: "się przydam się"
Staram się to rozumieć, szef to też człowiek, kryzys wieku średniego,
potrzebuje wsparcia. I jej i mojego. Z tym, że w róznym zakresie.
Przeszkadzam tylko "przyjaciółce". Bo ma dziewczyna ambicje.
Wybrnęłam. Co przeżyłam (intrygi rodem z seriali klacy D...U.P.A) - moje.
Szczera rozmowa, i na trzy lata spokój. Ja robię swoje. Ona swoje.
każda rozwija się. Na swój sposób.
Duża praca emocjonalna, ale egzystujemy pokojowo.
Zrozumiała, że mi chodzi tylko o "radość pracy" - nie zrozumcie źle - lubię
nowe projekty, wyzwania, kontakt z ludźmi, sukcesy i porażki. Robić "coś",
uczyć się.
Potem możliwośc awansu gdzie indziej. Odchodzę.
I tam siurpryza - "przyjaciółka" numer dwa. Znów bojowo nastawiona.
I znów inrygi. Nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. Szef kompletnie
otumaniony. W pracy przestaje chodzić o pracę?!
Największa aktywność, większości ludzi to sianie fermentu.
Bosh. Uciekłam.
Do trzeciej pracy.
A tam?
Już wiecie?
"Przyjaciółka" numer 3.
Pluje jadem na mój widok :(
Z jednej strony ją rozumiem, myśląc jej kategoriami, czuje się zagrożona.
Tylko czym? Przychodzę tylko do pracy - lubię to i tylko dlatego tam jestem.
Mam swój dom, prywatne, szczęśliwe życie - najważniejsze -poczucie
bezpieczeństwa.
Post zrobił się jak broda Matuzalema - a mialo być krotko.
Chodzi o to:
- wszystkie laski, wymiękały. Pierwsza, druga i trzecia odeszły.
- w każdym przypadku, moje kontakty z szefem zawsze mają "bonus emocjonalny" -
trudno mu dopieprzyć się do kogoś, kogo potrzebuje, ale ma ŻAL i poczucie
zagrożenia? (cyt.: "Mam wrażenie, że w duchu się podśmiewasz)
Kurcze, deja vu, czy pech?
Opanowana, cicha, profesjonalna, szanująca cudze słabości i zachcianki -
sądziłam, że to wystarczy żeby normalnie funkcjonować w pracy.
Wpadłam już w taki stan, że boję się zmieniać pracę, bo atmosfera jest nie do
wytrzymania :(