Gość: sturbow
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.12.06, 14:55
Przeczytałam wątek pewnej pani, która nie chce zatrudnić żony brata w swoim
nowootwartym butiku, gdyż ta ma wielką blinę na twarzy. Wątek wydaje mi się
trochę "trollowy", ale porusza wazną sprawę.
Będąc ostatnio na zakupach w centrum handlowym zauwazyłam, że chętniej
przymierzam i kupuję ubrania w sklepach, w których pracuję osoby trochę przy
kości, o przeciętnej urodzie, ubrane normalnie. Chciałam kupić spodnie - w
momencie, kiedy podchodziła do mnie sprzedawczyni o figurze niemalże modelki,
rezygnowałam z przymiarki i mówiłam, że chcę "tylko pooglądać", a gdy
obsługiwała mnie osoba przeciętna lub b. mało atrakcyjna, z chęcią mierzyłam
ubrania i z przyjemnością przyjmowałam sugestie sprzedawczyni (tym b.
atrakcyjnym w ogóle się nie pokazywałam).
Jestem normalnej budowy i chociaż czuje się dośc atrakcyjna, to jednak mam
sporo kompleksów. Atrakcyjna sprzedawczyni te kompleksy pogłębia, natomiast
przy przeciętnej moge całkowicie na luzie przymierzać i kupowac ubrania,
mówiąc otwarcie i defektach mojej figury.
Przeprowadziłam małą sondę wśród koleżanek i wszystkie maja b. podobne
odczucia. Żadnej nie przeszkadzałyby nawet b. widoczne defekty, typu blizny
czy myszki na twarzy, natomiast atrakcyjne sprzedawczynie często działają jak
odstraszacze.
Wiem, że zaraz ktoś mi zarzuci, że ten wątek powinnam umieścić raczej na forum
kobieta, ale dotyczy on własnie pracy i myślę, że może być cenną wskazówką dla
pracodawców.