mysi_pyszczek
17.04.03, 08:30
spotkałam się niedawno z koleżanką, która przyjechała odwiedzić rodziców po
1,5 rocznym pobycie w irlandii. powoli zastanawia sie by wrocić do polski i
rozpączać zycie. zaczela mi ujawniac swoje plany. załamałam sie. po raz
kolejny spotkałam osobę wracającą z zagranicy, która po ok. roku czasu ma
totalną amnezję i brak poczucia rzeczywistości. dziewczyna myśli (mamy po 26
lat), że jak udało jej się skończyć roczne podyplomowe studia w niemczech i
zna 2 jezyki obce to zwojuje Polskę. wie o bezrobociu, ale myśli, że cała
trudność w poszukiwaniu pracy polega na szukaniu jej przez max. 2 m-ce. po
prostu trochę dłuzej trzeba szukać. Poinformowałam ją, ze jak coś przygrucha
na początek za 800 zł to powinna się cieszyć. A ona na to, że przecież są
minimalne pensje dla absolwentów i kazdemu po studiach dają min. 1500 na
rękę. Poza tym była przekonana, ze kupi sobie mieszkanie za 30 tys. zł.
Takich podanych przez nią przykładów można by było mnożyć. Zastanawiam się
dlaczego większość z powracających z zagranicy osób ma tak wysokie mniemanie
o sobie, myśląć, ze skończone zagranicą studia i sam pobyt stawia ich wyżej w
hierarchii???