Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    siedzę w nowej pracy i nic nie robię

    IP: *.chello.pl 06.09.07, 20:05
    Od poniedz.znów po dłuższej przerwie pracuję.Znalazłąm pracę w dziale handl.nawet za niezłe pieniądze tylko trochę daleki dojazd i branża nie leży mi za bardzo.
    Branża jest dość ciężka i pewnie dlatego tak ciężko jest się wdrożyć. Pracy mają w tej firmie bardzo dużo, a ja siedzę i NIC nie robię, bo nie ma chętnego żeby mnie przyuczyć, posprawdzać jak robię itd. Staram się oczywiście zaznajamiać się z katalogami produktów,przeglądam zamówienia, czasem koło kogoś siąde i patrzę co robi, jak robi. Ale jak na razie jestem niewydajnym pracownikiem, pąłcą mi za siedzenie.Kierownik działu powiedział, że musi minąć dużo czasu nim się wdrożę, że na razie boją się mi dać przyjmowanie zleceń, bo to ogromna kasa itd. Ale czy to normalna syt., żeby na początek nie znalazła się dla mnie jakaś mniej odpowiedzialna nawet praca, żebym nie siedziała bezczynnie. Takie :nicnierobienie" jeszcze bardziej męczy niż nadmiar pracy. Co Wy na to?
    Obserwuj wątek
      • markus.kembi Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 06.09.07, 20:17
        A ja chciałbym tak - nic nie robić i brać za to pieniądze. Co prawda przeżyłem
        już coś takiego, przez 3 miesiące byłem na stażu, gdzie zdarzały się dni, że
        siedziałem przez 7 godzin dziennie i czekałem, aż zlecą mi np. pójście na
        pocztę, nie robiąc nic, podczas gdy będąc w domu zawsze mam jakieś zajęcie. To
        było nie najciekawsze przeżycie, ale gdyby mi zapłacono za to 1000 zł netto
        miesięcznie, to jakoś bym przebolał.
        • Gość: Stokrotka Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.centertel.pl 06.09.07, 20:33
          I tym sie właśnie markus różnisz od ambitnych ludzi planujących
          swoja kariere. Z takim podejściem nic nie osiągniesz a za 10 lat
          stwierdzisz, że straciłeś 40 godzin w każdym tyg.swojego bezcennego
          życia za marne pieniądze. Tyle sie wynudziłeś, nic nie zarobiłeś a
          czasu straconego nikt nie Ci nie odda.

          Jeżeli chodzi o pracę w handlu to ponoć tam początki zawsze sa takie-
          nie masz jeszcze kontaktów , stałych klientów itp. Mąż jest
          handlowcem i wiem, że na początku też tak miał. Teraz nie może się
          opędzić od roboty.To pewnie zależy od branży.
          • Gość: nowozatrudniona Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.chello.pl 06.09.07, 20:48
            NIE!!, Nie dostałam tej pracy po znajomośći!! Znalazłam ją przez ogłoszenie w gazecie, byłąm na rozmowie w marcu, a potem była cisza aż do sierpnia, kiedy zadzwonili, że mnie zatrudniają od razu, bo potrzebują ludzi. Mój mąż mówi, że to SPYCHOLOGIA, że nikt nie chce mnie uczyć bo tak jest z nowymi. A w tej firmie zlecenia są trudne do wprowadzania (trzeba liczyć, dobrze znać produkt, matmę) i tym gorzej się to tłumaczy nowemu, zielonemu w branży.
            • Gość: jagna Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.ztpnet.pl 06.09.07, 22:59
              Miałam tak samo (moze to ta sama firma, hmmm...) i sie wkrotce okazało ze nie
              potrzebują pracownika (no tak, skoro nie ma mu co dac do roboty), podziękowali
              mi :D mimo ze sami dali ogłoszenie
              • bonnieparker1 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 07.09.07, 00:36
                Widocznie organizacyjnie ta firma jest do dupy. Zatrudniając kogoś i
                pozostawiając go samemu sobie, skazując go na brak zadań to rodzaj psychicznego
                terroru, a już na pewno zero szacunku ze strony przełożonych wobec nowego
                pracownika. Póniej może być jeszcze gorzej-inne formy mobbingu.Bo jest to
                mobbing, gdy pracownik rwie się do pracy, a nie ma możliwości aktywnego
                spędzenia czasu.
                • 0tdr0 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 07.09.07, 08:12
                  Takie cos nie podchodzi pod mobbing.
                  • anula36 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 07.09.07, 09:17
                    ja bym w takiej sytuacji albo na wlasna reke jesli ktos z kolezentwa chetny, albo poprosila szefa o przydzielenie do jednej konkretnej osoby i siedziala przy niej caly czas, do jakichs zadan pomocniczych zawsze sie przydasz, a przynajmniej bedziesz sie uczyc konkretow w dzialaniu, a nie sama kartkowac katalogi.
                    • yavorius Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 10.09.07, 17:35
                      Tym bardziej, że jeśli nagle ktoś Cię z szefostwa zapyta, czym się
                      zajmujesz, a powiesz, że niczym, to nikogo nie będzie obchodziło, że
                      nikt Ci nic nie dał do roboty.
                      • Gość: qwerty może to test IP: *.broker.com.pl 10.09.07, 21:21
                        Mi się coś obiło o uszy, że niektóre firmy właśnie tak sprawdzają pracowników -
                        zatrudniają, dają dobre warunki zatrudnienia i ... czekają. Jeżeli pracownik
                        wykaże się inicjatywą, pokarze że potrafi być samodzielny to znaczy, że jest
                        dobrą inwestycją, a jak nie - cóż zawsze można pracować w hipermarkecie (też
                        handel;) ) albo w administracji - tam inicjatywa nie jest wymagana...
                      • Gość: Kira Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.csk.pl 10.09.07, 23:06
                        Jeśli jestem w pracy i od godziny nie ma nic do roboty, to wariuję!
                        Bo ile można palić, przeglądać czasopisma i zaglądać w komórkę :/ w
                        pracy jestem po to, żeby pracować i dawać z siebie ile się da. A
                        szef, choć mówi, że jestem szybka, precyzyjna i jest ze mnie
                        zadowolony, to nie przydziela mi tyle obowiązków co innym w biurze.
                  • bonnieparker1 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 07.09.07, 22:19
                    0tdr0 napisał:

                    > Takie cos nie podchodzi pod mobbing.

                    Tak mówią ci, którzy go uprawiają.
                    Pomijanie pracownika, jakie ma tu miejsce jest formą mobbingu.
                    Inny problem stanowi pracownik, który widocznie godzi się na to.
                    Ale też to, dlaczgo i na jakich zasadach zatrudnia się kogoś, na specjalistyczne
                    stanowisko,jeśli ta osoba w ogóle nie ma pojęcia o co w tej pracy chodzi.No
                    chyba, że jest to taśma produkcyjna i poznawanie specyfiki pracy polega na
                    zasadzie- patrz i ucz się.
                  • Gość: pracująca Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 15:08
                    Takie coś, jak najbardziej, PODCHODZI POD MOBBING. To niewykorzystywanie
                    kompetencji i czasu pracownika - nie z jego winy, ale na skutek działań
                    (powiedzmy, że zaniechań) jego przełożonych i współpracowników. Ostatecznym
                    celem mobberów jest bowiem upokorzenie prześladowanego pracownika, podważenie
                    jego poczucia własnej wartości. Może to być takie właśnie "olewanie", albo
                    powierzanie mu zadań poniżej jego kompetencji i kwalifikacji. Do tego w tym
                    przypadku mamy - chyba - do czynienia z izolowaniem od reszty zespołu. To
                    przemoc psychiczna, choć większości zapewne się z nią nie kojarzy, ale jeśli
                    odbija się na poczuciu własnej wartości, to jest to mobbing.
                    Większości z nas prześladowanie w miejscu pracy kojarzy się z wrzeszczącym lub
                    nazbyt krytycznym szefem, ale nie jest to pełny zakres działań mobberów. Ci
                    nieco subtelniejsi, albo cwańsi tudzież świadomi zapisów Kodeksu pracy,
                    wybierają takie właśnie metody - w białych rękawiczkach. To trudniej udowodnić,
                    jeśli nie ma się świadków do ewentualnej sprawy w sądzie. Nawet złośliwe plotki
                    w miejscu pracy mogą być elementem mobbingu.
                    I chyba nie warto czekać, aż pojawią się objawy psychosomatyczne - np. lęk
                    uogólniony czy depresja na skutek takiej atmosfery w miejscu pracy. Lepiej
                    poszukać sobie nowej, takiej, gdzie stężenie psychopatów i zakompleksieńców jest
                    nieco niższe. Czego nam wszystkim życzę :-)
                    • Gość: Asystentka Litości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 17:08
                      Dziewczyny, przeczytajcie (ze zrozumieniem) definicję mobbingu!
                      Każdy sąd by Was wyśmiał... Czy tak trudno postawić sie w położeniu
                      strony przeciwnej? Po prostu ludziska nie wyrabiają z własną robotą,
                      więc póki im nikt nie każe, nie będą się wyrywać do szkolenia
                      żółtodzioba z własnej woli: strata czasu, nerwów, a często i kasy
                      (np. ewentualnej prowizji). Zła organizacja pracy - fakt, ale żeby
                      zaraz mobbing?! Życzę wszystkim, by z prawdziwym mobbingiem nie
                      zetknęli się nigdy i nie posługiwali się terminami, których
                      znaczenia nie rozumieją
                    • Gość: bezrobtona- robotn Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.chello.pl 21.09.07, 15:09
                      Do PRACUJĄCEJ: Mam do Ciebie pytanie. Czy jeśli ja osobiście
                      doświadczylam takiego traktowania w dawnym miejscu pracy- z tym, że
                      kiedyś nie nazywano tego mobinngiem -takie pojęcie nie istaniało.
                      Ale teraz wiem, że w moim przypadku to było to. Powiedz mi czy
                      mialabym jakies sznse , żeby skarżyć tamta instytucję, w ktorej
                      doświadczylam tego bo instytucja nadal funkcjonuje, ba nawet pracuja
                      te same osoby, ktore pracowały razem ze mną. Ale czy mam
                      jakiekolwiek szanse na to żeby sprawę zacyznać.
                  • Gość: dilbertówka Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.07, 19:26
                    podchodzi i to bardzo... widac nie znasz ani definicji mobbingu, ani kodeksu pracy..

                    mój drogi/droga

                    pracodawcy obowiazkiem jest zapewnienie pracownikowi pracy zgdonie z jego
                    kwalifikacjami

                    zresztą

                    to az nazbyt oczywiste, zeby chcialo mi sie tlumaczyc

                • Gość: aha Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: 212.244.31.* 07.09.07, 09:17
                  bonnieparker1 napisała:

                  > Widocznie organizacyjnie ta firma jest do dupy. Zatrudniając kogoś
                  i
                  > pozostawiając go samemu sobie, skazując go na brak zadań to rodzaj
                  psychicznego
                  > terroru, a już na pewno zero szacunku ze strony przełożonych wobec
                  nowego
                  > pracownika. Póniej może być jeszcze gorzej-inne formy mobbingu.Bo
                  jest to
                  > mobbing, gdy pracownik rwie się do pracy, a nie ma możliwości
                  aktywnego
                  > spędzenia czasu.

                  I nie przyjdzie Ci do głowy, że jest to po prostu polityka firmy.
                  Może taki mają system selekcji, że nowy pracownik musi wykazać się
                  aktywnością wystarczającą na zdobycie odpowiedniej wiedzy od innych
                  pracowników. Sam pracuje w firmie, gdzie wiele rzeczy trzeba się
                  dowiedzieć samemu. Szperać w bazach danych, czytać procedury.
                  Oczekuje się, że masz wiedzieć rzeczy ogólnie dostępne. Musisz tylko
                  się dowiedzieć, gdzie szukać i poświęcić czas na naukę.
                  • bonnieparker1 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 07.09.07, 21:52
                    aha napisał(a):

                    > I nie przyjdzie Ci do głowy, że jest to po prostu polityka firmy.
                    >wiele rzeczy trzeba się
                    > dowiedzieć samemu. Szperać w bazach danych, czytać procedury.

                    Bzdury wypisujesz. Zanim będzie się szperać, trzeba otrzymać jasno sformułowany
                    zakres obowiązków.Fajnie doradzasz koleżance-szperać w bazach danych.

                    piszesz też:

                    >Musisz tylko
                    > się dowiedzieć, gdzie szukać i poświęcić czas na naukę.

                    Właśnie-to należy do obowiązku pracodawcy-wskazać źródło tej wiedzy, a następnie
                    żądać jej pomnażania.
                    Gdy w grę wchodzi wyścig szczurów, jaki współ-szczur zechce dzielić się tą wiedzą?







                    • Gość: Monika Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.aster.pl 08.09.07, 10:10
                      Zaraz zaraz a autorka wątku jak godziła się na tą pracę to nie znała jeszcze
                      obowiązków na tym stanowisku? Może ma słabą pamięć bądź nie potrafi samodzielnie
                      za coś się wziąć i uważa,że trzeba jej wszystko pokazywać palcem.
                    • Gość: bolo Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.gprspla.plusgsm.pl 08.09.07, 13:54
                      zakres obowiązków jest na papierze i praktycznie można podciągnąć
                      pod to wszystko, stwierdzenie: Obsługiwać klienta tzn. przyjmować
                      zlecenia, opracowywać oferty dla niego, negocjować etc.
                • hugow tez to mialem 11.09.07, 11:29
                  przyjeli nas 3 - kazdy z nas siedzial i sie nudzil w swoim pokoju,
                  trwalo to 3 tygodnie. Po tym czasie zostawili jednego - ktory przez
                  ten czas, obserwujac innych sam sie wdrozyl, czytal literature
                  fachowa, zadawal pytania. Z poczakowego 1200 zl w nastepnym miesiacu
                  mial 3600 zl na reke. Prezes firmy tlumaczyl mi, ze nie sa im
                  potrzebni ludzie bez ikry. Wola przez miesiac placic za nic - niz
                  zaangazowac czas lepszego pracownika jakiemus lewusowi, ktory jest
                  zwyczajnie leniwy, opieszaly i jak przestanie sie go kontrolowac -
                  nic nie zrobi.
            • Gość: Monia Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.aster.pl 07.09.07, 11:11
              Hej ,ja też miałam ostanią podobną pracę i też sama się uczyłam, dzięki temu
              zdobyłam potrzebne mi kwalifikacje ale to mi nawet pasowało bo nie lubię jak
              ktoś mnie nadzoruje. Samej szybciej mi wchodzi,materiały do nauki mi zapewniono
              czyli książki, programy gdyż to w branży informatycznej. Później gdy się
              sprawdzałam faktycznie miałam więcej roboty a jeszcze później innych
              szkoliłam(poza firmą), za co otrzymywałam najlepsze wynagrodzenie.Widocznie szef
              Twój podobnie jak mój poprzedni liczy na Twoją samodzielność i umiejętność
              uczenia się.
        • Gość: e. Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.it-net.pl 10.09.07, 14:13
          Tak Ci sie tylko wydaje.Takie siedzenie ze swiadomościa,ze do
          niczego nie jestes potrzebny nie wpływa najlepiej na psychikę.Do
          takiej pracy nie chce sie wstawać,a tym bardziej w niej siedzieć.
      • justysia1000 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 07.09.07, 10:31
        ja mam bardzo podobną sytuację. też nic nie robię w nowej pracy,
        czas mi się strasznie dłuży tragedia.
        wrrr tak bym chciała coś robić, najgorszy jest ten ciągnący się w
        nieskończoność czas:(
        • Gość: magda Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.smgr.pl 07.09.07, 18:41
          Miałam niedawno bardzo odobną sytuację. Siedziałam 8 godzin i nic
          nie robiłam! poza tym dostawałam naprawdę niezłą pensję. Każdy mi
          mówił, że trochę potyrwa zanim się wdroże, ale nie było chętnych
          żeby mi cokolwiek pokazać. po 1,5 m-ca...zwolniłam się. Znalazłam
          inną pracę. teraz mam co robić.
          • Gość: nowozatrudniona Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.chello.pl 07.09.07, 20:51
            do Magdy: a może pracowałaś w tej firmie co ja?
            U mnie dziś znów było bezrobocie. Od szefowej działu dowiedziałam się (mówiąc jej że trcohę głupio sie czuję nic nie robiąc), żebym się nie przejmowała, powoli się nauczę. Sama boję się brać za wprowadzanie zleceń, bo są to trudne rzeczy, wymagające przeliczania wzorami matemat., a ja dawno z czymś takim nie miałam styczności. Sumy zamówień są wysokie, jakbym się "rąbnęła" to mogłyby to być potworne koszty. A czasu dalej nikt nie ma żeby koło mnie usiąść i mnie uczyć. Jakas paranoja!
            • Gość: Monika Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.aster.pl 08.09.07, 10:13
              No ale zasymulować możesz a później np. dać komuś do sprawdzenia(tej
              kierowniczce najlepiej). Za dużo się boisz,weź się za to mimo efektów czegoś się
              nauczysz.
            • Gość: karolcia Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.pub.dka.pl 11.09.07, 08:26
              siedzę w mojej pierwszej pracy, nie znam się na niej, ale robię co
              mogę, tzn pracuję od rana, a po południu spokojnie mogę oddawać się
              słodkiemu lenistwu. czuję się do tego uprawniona po kilku godzinach
              wytężonego wysiłku.
              jeśli nie lubisz tej pracy, to nie pracuj. zarabiaj to, co ci dają i
              jednocześnie szukaj czegoś innego.
            • Gość: wdrożony Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.crowley.pl 11.09.07, 09:29
              a może tak zamiast narzekać że wzory za trudne, to usiądź,
              przypomnij sobie matematykę, postaraj się te wzory zrozumieć itd?
              zacznij coś robić, żeby się wdrożyć; daj coś z siebie... na pewno Ci
              to wyjdzie na plus!!
      • Gość: wito Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: 212.127.66.* 10.09.07, 12:57
        to chyba znaczy ze firma jest zle zorganizowana - nie zdazyla przystosowac procesow biznesowych do zwiekszajacej sie rotacji pracownikow
      • Gość: lysa spiewaczka Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 13:31
        tez tak mam....od miesiaca pracuje w firmie w ktorej nie ma co
        robic.a zwolnilam sie z ksiegarnii i teraz marze o pospiechu i
        chaosie jaki tam trwa z uwagi na sezon podrecznikowy w pełni.
        a ja tu czekam az ktos wpadnie kupic jakas czesc do silnika:(
      • sniperslaststand Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 10.09.07, 14:10
        Nowozatrudniona, nie przesadzaj! :)

        Jeszcze się w życiu napracujesz, w tej pracy będziesz miała trudne
        zlecenia, dużą odpowiedzialność, stres i zbyt mało czasu na
        realizację zadania.

        Skoro to się jeszcze nie zaczęło, ciesz się swobodą w poznawaniu
        nowego środowiska bez presji i przymusu.

        Osobiście wyznaję zasadę, że "człowiek urodził się zmęczony i żyje
        po to, aby odpocząć" i gdy tylko można coś robić żółwim tempem,
        odżywam :)

        Także... spokojnie. Niech Ci się nie pili do bycia eksploatowaną
        ponad stan!


        pozdrawiam i powodzenia :)
        • Gość: e. Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.it-net.pl 10.09.07, 14:14
          Tu chyba bardziej chodzi o samorealizację i chęc robienia czegos
          pożytecznego.Zapewne ten kto jest przepracowany oddałby wszystko za
          taka prace,ale po tygodniu chciałby wrócic do tej starej.
      • Gość: syla Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: 84.203.164.* 10.09.07, 14:16
        ja tez mam podobny zgryz.
        pracowalam w restauracji w szalonym tempie i stresie.
        zachcialo mi sie biura i wolnych weekendow.
        poszlam na rozmowe i sie dostalam. Okres probny gdzie mam sie uczyc
        na trwac rok.
        tylko ze tu nie ma co sie uczyc, bo cisza i cisza.
        czekam i siedze na zlecenia,az ktos zamowi czesci zapasowe do maszyn
        i ja je pozniej wysle i wystawie mu fakture.
        po prostu klapa. jestem juz zmeczona i znuzona.
        dodam tylko ze kasa jest niezla. siedze i sie tam nudze za euro w
        irlandii...

        trzymaj sie cieplo!
      • Gość: ja Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 14:17
        Znam ten ból. Ja też w pracy siedze i nic nie robie. Z początku było
        fajnie, ale teraz już mnie to bardzo wkurza. Mogłabym ten czas
        wykorzystać na swoje sprawy. Znajomi się dziwią, że narzekam, ale to
        jest naprawde męczące. Często wracam bardziej zmęczona niż jak
        pracowałam "normalnie" w centrum handlowym gdzie zawsze było dużo do
        roboty.
        • Gość: gos Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.um.krakow.pl 10.09.07, 14:30
          eh... tez tak mam. Tyle że w urzędzie. Nikt nie przychodzi po informacje. Mam
          wrażenie ze sie cofam w rozwoju. Wcześniej pracowałam w sklepie gdzie było tyle
          roboty ze nie wiedziałam w co ręce włożyć, bo to towar, klienci, faktury, itd.
          A teraz siedzę i kwitnę za biurkiem i przed kompem, przynajmniej kasę mam ok.
      • robert.zimnicki mialem to samo - w nauce 10.09.07, 14:25
        Zatrudniono nas (8 osob) na studia doktoranckie w pewnym instytucie naukowym o
        50 letniej tradycji. Szybko okazalo sie, ze przyuczanie polega na siedzeniu i
        czytaniu ksiazek, tyle, ze nikt nie powiedzial co czytac. Jak sie okazuje
        ksiazka zawiera wiele rzeczy, ale tylko kilka procent tych, ktore beda potrzebne
        akurat na tym stanowisku. Potem przydzielono mnie do grupy zajmujacej sie
        raportami, za tym, ze ta grupa sama kombinowala sobie zlecenia. I tu sie
        zaczelo. Na delegacjach dowiedzialem sie wreszcie tego, co mialem wiedziec, ale
        tylko za dobra wola jednego z jej czlonkow. Zazwyczaj byla to towarzyska
        pogawedka i tylko o tym, co najwazniejsze w tym fachu.

        Po poaru latach podziekowano mi za wspolprace, ale jednoczesnie mialem napisac
        prace doktorska. Gdyby nie to, to 8 godzin patrzenia w sufit lub latania po
        sieci zrobilo mi niezlego zajoba. Najpiekniejsze chwile przychodzily, jak byla
        praca - zrobic mape, zestawienie, napisac referat na konferencje, potem pojechac
        i go wyglosic. Ale pomiedzy tymi epizodami niestety wtopa. Oczywiscie pytan o
        efekty jest wiele, jest nawet powiedziane cos o stosunku sluzbowym, ale zeby
        ktos zarzadzil co trzeba zrobic i jak poprowadzic badania..... Jak sie okazuje
        kierowanie w naszej firmie (w naszym zakladzie, bo w innych zakladach
        zarzadzanie jest na wysokim poziomie) jest do dupy, ludzie udaja ze pracuja i
        robia samodoksztalcanie sie, ale juz nie dla firmy, tylko dla swojej
        przyszlosci. Odbiory pracy sa wysmienite, jak sie okazuje mozna zrobic roczna
        prace w miesiac, a przez nastepne 11 miesiecy znow czekac, czy kierownictwo ma
        pojecie o pracy i przyjdzie sie zainteresowac czy tylko bedzie wymagalo efektow.
        W sumie nic takiego, ale wszelkie zlecenia trzeba zalatwiac samemu, wiec czas na
        typowo chemiczne i naukowe zajecia jest ograniczony. Zostaje wiec doksztalcac
        sie w innym fachu w kazdej chwili wolnej i szukac nowej pracy, gdzie przez te 8
        godzin bede wydajny, a nie pierdzial w fotel i psul oczy internetem. I czesc
        ludzi tak robi, reszta pracuje jak za komuny, czyli byle do wyplaty..
        • a.nancy Re: mialem to samo - w nauce 12.09.07, 08:26
          robert.zimnicki napisał:

          > Zatrudniono nas (8 osob) na studia doktoranckie w pewnym instytucie naukowym o
          > 50 letniej tradycji. Szybko okazalo sie, ze przyuczanie polega na siedzeniu i
          > czytaniu ksiazek, tyle, ze nikt nie powiedzial co czytac.

          od doktorantow wymaga sie troche wiecej niz od studentow pierwszego roku. na
          przyklad, zeby byli na tyle zorientowani w branzy, by nie trzeba im bylo mowic
          co maja czytac.
          • robert.zimnicki Re: mialem to samo - w nauce 12.09.07, 20:28
            a.nancy napisała:


            > od doktorantow wymaga sie troche wiecej niz od studentow pierwszego roku. na
            > przyklad, zeby byli na tyle zorientowani w branzy, by nie trzeba im bylo mowic
            > co maja czytac.
            >

            Ladna dogryzka. Ciekawe jakby Ci przyniesli 20 kilogramow pozolklych publikacji
            nie na temat i zlecili napisac seminarium na temat, ktory jest tak ograniczony,
            ze materilay ma tylko kopalnia w Belchatowie. Owszem, po roku pojechalem w
            delegacje i przy obiedzie otworzyla sie dla mnie magiczna szafa z papierzyskami.
            A druga rzecz, ktorej nie napisalem, to zajmowalem sie polimerami, a tu nagle
            przyszlo mi pisac o wodach podziemnych. Na szczescie po trzech latach sam
            doszedlem do kilkudziesieciu kilogramow ksiazek, paru swoich publikacji w
            materialach konferencyjnych, wiec "pomoc" szefowstwa nie bylami potrzebna.

            Ale kolega zabawia sie w EPR i ma tak cudoene zarzadzanie w swoim zakladzie, ze
            umiera z nudow, czakajac, az mu cos dadza do analizy. Ale publikacji to kazdy by
            chcial, tyle, ze jedyne co daje w zamian to swoje nazwisko na liscie plac...
            • a.nancy Re: mialem to samo - w nauce 13.09.07, 09:23
              > Ladna dogryzka. Ciekawe jakby Ci przyniesli 20 kilogramow pozolklych publikacji
              > nie na temat i zlecili napisac seminarium na temat, ktory jest tak ograniczony,
              > ze materilay ma tylko kopalnia w Belchatowie.

              zdarzalo mi sie pisac na temat, na ktory materialow nie ma w Polsce (i
              bynajmniej nikt mi nie dal nawet listy publikacji do zdobycia). to sie wzielo
              tydzien wolnego i pojechalo do Niemiec, 8 godzin dziennie w bibliotece (bez
              przerwy na obiad bo szkoda mi bylo czasu) i jakos wybrnelam. jak sie chce, to
              wszystko mozna.
              • robert.zimnicki Re: mialem to samo - w nauce 13.09.07, 11:04
                a.nancy napisała:

                > > Ladna dogryzka. Ciekawe jakby Ci przyniesli 20 kilogramow pozolklych publ
                > ikacji
                > > nie na temat i zlecili napisac seminarium na temat, ktory jest tak ograni
                > czony,
                > > ze materilay ma tylko kopalnia w Belchatowie.
                >
                > zdarzalo mi sie pisac na temat, na ktory materialow nie ma w Polsce (i
                > bynajmniej nikt mi nie dal nawet listy publikacji do zdobycia). to sie wzielo
                > tydzien wolnego i pojechalo do Niemiec, 8 godzin dziennie w bibliotece (bez
                > przerwy na obiad bo szkoda mi bylo czasu) i jakos wybrnelam. jak sie chce, to
                > wszystko mozna.
                >

                Owszem, napisalem prace i w grundiu jej bronie. Dalo sie.

                A co mi chodzi?

                Po piewsze - wymagania, typu zrob sobie sam, ale do efektow dopisze sie piec
                osob. Czyli klasyczny feudalizm.

                Po drugie - promotor nie ma pojecia o niczym wiecej niz tylko tytul pracy. Nie
                zna sie na tym, co jest w srodku, ale udzial w pracy ma. Feudalizm.

                Po trzecie - mlody ma robic wszystko, ale jego opiekun jest na sztuke. Nie ma
                pojecia o temacie, ale wymaga. Owszem, mozna skorzystac ze specjalisty, ale
                trzeba mu zaplacic. W dodatku po co, skoro na miejscu jest zaplecze badawcze i
                sprzet, tylko ta kwestia ludzka powoduje, ze zdobywa sie wiedze wszedzie, tylko
                nie w sojej firmie.


                Po czwarte - brak u nas pracy dydaktycznej. Mozna zalatwic, ale opiekun robi
                miny, jak sie z nim o tym rozmawia.

                Po piate - wyklady. Zgroza, wszystkie dostosowane do innych dziedzin niz moja,
                ale byc trzeba. Raz jedyny opiekun poszedl na ugode i dal zezwolenia na
                uczestnictwo w wyklkadach dostosowanych do mojej pracy. I wreszcie poczulem sie
                jak doktorant, a nie jak szcur z podstawowki. NIestety nikt nie dostosowuje
                programu do wykonywanejk pracy, a potem ma pretensje, ze nauka w polsce jest 20
                lat za Europa.

                Na zakonczenie - praca napisana. Bedzie oceniana przez Politechnike Wroclawska,
                bo tam sa spece od tego tematu.

                Jutro wracam, do domu z pieciomiesiecznego stypendium IAEA /Wieden/, na ktorym
                szkolilem sie z dziedziny mojej pracy. W ubieglym roku szkolilem sie z
                preparatyki, tez na wyjezdzie.


                Moze zle to wyjasnilem - bledem polskeij nauki reprezentowanej przez pewne
                instytucje jest to, ze nie maja ludzi, ktorzy poprowadza prace w odpowiednim
                kierunku. Samemu to sobie mozna, ale w pewnym momencie trafia sie w mur ukladow,
                powiazan i chocby praca byla nagrodzona przez ministra oswiaty, to i tak
                spocznie w kurzu pokrytej pajeczyna biblioteki.

                Dla porownania. Slyszales o GSF w Monachium lub o UFZ w Halle? Akurat tam jest
                kilku ludzi, ktorzy pokierowali potencjalem ludzi i dlatego maja wyniki.

                A ja po prostu czuje, ze moj potencjal jest niewykorzystany w calosci. Moge
                zrobic wiecej, tylko potrzebny jest dobry zarzadca. Jak na razie caly moj
                wysilek idzie w powietrze, bo okazuje sie, ze trzy czwarte pracy wykonanej w
                trej firmie poszlo na marne i bedzie kisic sie w szufladzie. Grant, w ktorym
                bylem podwykonawca zapewne nigdy nie ujrzy swiatla dziennego, bo ministerstwo
                edukacji ma wazniejsze rzeczy na glowie.
                Piekne plany mojej komorki /grupy ludzi/, ktora miala robic tak cudne rzeczy,
                padly, bo kierownictwo nie mialo pomyslu co mamy robic. I tak jest w kilku
                zakladach. Kilka osob zoztalo zwolnionych, bo promotorom nie spodobaly sie prace
                doktoranckie. Tyle, ze podczas ich tworzenia, ich przy tym nie bylo. To tak
                jakby zlecic malarzowi pomalowanie mieszkania, ale nie powiedziec na jaki kolor.
                A potem miec do niego pretensje........ Oto, o co mi chodzilo. O brak
                zarzadzania w nauce.
      • kobun mam tak samo i irytuje mnie to okropnie 10.09.07, 14:28
        "wdrażacz" jest bardzo zajęty, teraz polazł na zasłużony urlop. zastępcy
        wdrażacza nie ma, nie ma też (o zgrozo) dokumentacji do systemu, którym mam się
        zajmować.

        czas leci a wraz z nim okres próbny.

        PS - życzę Ci powodzenia ;)
        • Gość: boncza Re: mam tak samo i irytuje mnie to okropnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 18:26
          Mnie się trafiło kiedyś jeszcze coś gorszego. Najpierw zaprosili
          mnie na rozmowę kwalifikacyjną a jak przyszedłem to od razu mi
          powiedzieli że nie mogą mnie zatrudnić bo nie mają nikogo wolnego
          kto mógłby mnie wyszkolic ( czy raczej kontrolowac na początku to co
          robię ).
      • Gość: Gosc Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: 195.117.255.* 10.09.07, 15:47
        Ech...skad ja to znam.Od kwietnia robie w pewnej instytucji
        finansowej.placa mi bardzo przyzwoite pieniadze, dofinansuja nauke
        angielksiego, pelny socjal... tyle ze ja przychodze na 8, odpalam
        kompa i nawet nie mam juz pomyslow jaka strone moglbym
        odwiedzic.Ksiazek czytac nie wypada, bo w pokoju 5 innych osob, a
        wszyscy symuluja, ze zarobieni sa!Najbardziej przeraza mnie to ze
        brak perspektywy na przyszłosc!nie mam gwarancji, ze dadza mi tu
        jakies zajecie!boje sie, ze jak tu zostane to zamienie sie w rosline
        niezdolna do myslenia! A najgorsze jest to, ze niczego nowego sie
        nie ucze!glupio znowu zmieniac robote, no bo jak to na milosc boska
        w cv bedzie wygladac!skonczylem studia niecale 3 lata temu i 3
        robota!Cos mi sie wydaje, ze pracodawca krzywo na to patrzy. no
        nic...probowac trzeba , bo czlowiek zglupieje. pzdr
        • Gość: Qwert Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: 57.66.197.* 10.09.07, 16:26
          Ja mam dokladnie to samo - siedze od poczatku lipca no i kompletnie
          nic...
          Podobnie inne osoby w moim dziale, na szczescie mozna przynosic
          ksiazki :)
          Jak masz jakies fajne stronki/blogi to podeslij na maila - bede
          baaardzo wdzieczna :)
          allegretta@gazeta.pl

          Pozdrawiam
      • Gość: NICANIC Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: 86.29.196.* 10.09.07, 17:26
        Witam!
        Jak czytam to forum, mam wrazenie ze widze siebie. Od ponad 6
        miesiecy pracuje w firmie, w ktorej jak sama sobie nie znajde
        zajecia, to NIC NIE MAM DO PRACY. Mysle, ze wielu pracodawcow
        chcialobyby aby pracownik wyszedl ze swoja inicjatywa, pomyslami,
        organizacja pracy. Super, ale warto by bylo miec choc jakies ramy
        tej pracy. Zmienilabym prace na cos bardziej wymagajacego mojego
        wkladu....ale pojawia sie jeden problem...CO JA CHCE ROBIC!!!!
        Wkonywac prace, dla samego wykonania, to za malo. Ja tez mam problem
        z nic nie robieniem w pracy...ale chyba chyba wiekszy z
        samookreslenie co chcialabym robic w zyciu. Czy wy wszyscy co sie
        nudzicie w pracy wiecie czego chcecie...Czy ta praca ktora
        wykonujecie to jest TO? Czy tylko mi sie wydaje, ze tak naprawde nie
        to do konca sie liczy, ze powinnam patrzec na caloksztalt?Klimat w
        pracy, warunki, pieniadze a na koncu ambicje??
        Serdecznie pozdrawiam...i zycze nam wszystkim POWODZENIA:)))))
        • Gość: zarobiona Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.icpnet.pl 10.09.07, 18:18
          Czy ja mogę dostać namiary na takich pracodawców??? Dlaczego mi się zawsze tak
          trafia, że pracuję za trzech, a wypłatę mam niewiele większą niż w sklepie???
          agencja reklamowa - samodzielne stanowisko, duże projekty, praca po 12 godzin
          dziennie, często weekendy, nadgodziny oczywiście niepłatne, pensja poniżej
          średniej krajowej...
          • Gość: Robert28 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.09.07, 18:57
            ja podobnie mam wrażenie że widzę siebie czytając poprzednie wpisy, pracuję już w tej firmie rok a tak na prawdę mam pracy średnio na
            2, 3 godziny dziennie / 8h.
            Staram ją rozciągnąć jak tylko mogę wynajdywać sobie nowe zajęcia,
            jak na początku miałem pełną werwę do pracy teraz już nieco mniejszą bo mam wrażenie że stanąłem w rozwoju w miejscu, jedyne co to trochę język podszkoliłem i co nieco innych rzeczy ale tak tylko co nieco i to takich "podstawowych - biurowych" czynności. Jedyne co ok to pensja w miarę ok. Podobno w przyszłości mam mieć większy zakres obowiązków, podobno. Czasem się zastanawiam czy czekać czy szukać czegoś nowego, trzyma mnie jeszcze to że firma jest "dosyć rozwojowa" przynajmniej dla niektórych pracowników.
      • aldona.santarek Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 10.09.07, 18:46
        Nie słuchaj głupot o żadnym mobbingu. To normalne, że w pracy starsi
        pracownicy nie mają czasu ani ochoty na zajmowanie się nowym. Mają
        swoje zadania, z kórych są rozliczani, a poza tym nie chą wychowywać
        sobie konkurencji. Tak po prostu jest, takie są ludzkie zachowania i
        jestem pewna, że po jakimś czasie sama tak się będziesz zachowywać:-)
        Często też jest tak, że na początku chcą sprawdzić, czy jesteś
        samodzielna i zaradna, czy też trzeba prowadzić Cię za rączkę.
        Nie przejmuj się, po prostu bądź dla wszystkich miła, no i ucz się
        nowej pracy. Jeżeli sami Ci nic nie dają, to sama proś o jakieś
        zadania (tylko grzecznie i spokojnie). Spróbuj wytypować kogoś
        życzliwego i pytaj, jak coś zrobić, czy dobrze robisz itp.
        I pamiętaj, praca to nie rozrywka, tam się zarabia pieniązki na
        życie i inne miłe rzeczy :-))
        • Gość: Robert28 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.09.07, 19:04
          a najprzykrzejsze jest to że wiem że niektóre obowiązki wykonuje np. ktoś inny za mnie i to osłabia na prawdę morale
      • toffi29 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 10.09.07, 19:01
        Właśnie do mojego działu trafił świeży, prosto po szkole pracownik.
        Ma pecha, gdyż w dziale jedyną osobą do tłumaczenia jestem ja, gdyż
        jeden kolega odszedł, drugi jest na zwolnieniu lekarskim. Pracuję za
        trzy osoby więc nie mogę mu poświęcić zbyt dużo czasu - więc przez
        najbiższe dwa tygodnie będzie" przynieśc, podaj pozamiataj" czyli
        nudne i czasochłonne zajęcia, które tak naprawdę umie robić każdy.
        • Gość: podinspektor Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.gprspla.plusgsm.pl 10.09.07, 20:25
          2 lata pracuję w administracji i kompletnie nie mam nic do
          robienia. nie że rzadko, albo mało - k*wa po prostu nic. ałymi
          tygodniami nie przychodzi do mnie żadne pismo. urząd marszałkowski w
          dużym mieście w zachodniej polsce. pełno baranów z młodzieży
          wszechpolskiej, dyrektorzy bez mgr, kierownicy z protekcji (PIS albo
          PO), 2 osoby na kierowniczych stanowiskach mówi w innym języku obcym
          niz rosyjski. przez ten czas brałem dłuższe urlopy bezpłatne i po
          powrocie zawsze byłem gdzieś przenoszony (5 razy) do miejsca w
          którym miano mi dac jakieś zajęcie. bez skutku, za każdym razem tak
          samo.

          własnie zmieniam pracę na odrobinę b. ambitną. polecam to wszyskim
          pracującym w administacji.
      • yanca1 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 10.09.07, 19:27
        Jak byłam na stażu, zdarzały się dni, w których miałam co robić przez godzinkę,
        góra dwie.na początku mnie to stresowało i pytałam każdego w czym mu mogę pomóc
        - czasem dostałam coś do przepisania. Ale z czasem się przyzwyczaiłam i zaczęłam
        przynosić sobie książki. Trochę to śmiesznie wyglądało jak przychodzili petenci,
        koleżanki pracowały a ja sobie czytałam. Ale to był staż - i ja i oni wiedzieli,
        że tam nie chcę pracować, a płacił UP. Niczego się przez te pół roku nie
        nauczyłam - chociaż na początku naprawdę chciałam. Gdybym miała tak pracować to
        raczej bym nie dała rady
      • wikal Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 10.09.07, 19:28
        Boże, socjalizm naprawdę wraca. To obrazek wypisz wymaluj z lat 70-
        80.
      • proces7 Możesz zabijać czas pisaniem na forum 10.09.07, 19:55
        Załóż sobie blog, poczytaj co w necie, polityce, na giełdzie. Byle do emerytury;).
        • Gość: Kali Czegoś tu nie rozumiem.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 21:27
          Skoro boisz się dużych liczb i matematycznych wzorów, to co ty tam w
          ogóle robisz, pomijając, iż nie pracujesz, a się obijasz, bo tak ci
          dyrekcja nakazała? Chcesz jakieś zlecenie, ale się boisz, bo tam
          jest dużo zer i wzory, których nie znasz... Zastanów się, czy chcesz
          tam pracować, czy nie, jak nie, to daj spokój już teraz, skoro boisz
          się wielu zer i wzorów...
        • Gość: equilibrium Re: Możesz zabijać czas pisaniem na forum IP: *.adsl.inetia.pl 10.09.07, 22:08
          jak ktos juz wyzej napisal mozesz poswiecic ten czas na szepranie w intranecie
          (nie mylic z internetem), czytanie procedur itp. ja tez mialem ogorkowe sezony
          (glownie w wakacje), ale dostalem teraz nowe stanowisko i juz sie nie nudze. ale
          szczerze to nie lubilem tych wolnych dni, siedzialem liczylem czas do lunchu.
          choc wszystko z umiarem, z kolei jak jest koniec roku i zawierucha to mam ochote
          nastepnej osobie co przyjdzie mi przeskadzac z dynki wyjechac:)
      • Gość: gosc Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.09.07, 22:25
        hej, nic się nie martw. tak czasami bywa. za jakis czas bedziesz wspominac te
        chwile z lezka w oku.
        ja tak mialam na poczatku, wyslano mnie na szkolenie do warszawki na 2 tyg, a
        potem powrocilam do wroclawia. nic sie nie dzialo, wszyscy gdzies biegal na
        spotkania a ja staralam sie cos robic, cokolwiek.
        A teraz powinnam zaczynac o 9, jestem o 8,30, koniec o 17 raczej sie nie zdarza,
        papieros w pedzie, lunch na kolanie. mam satysfakcje oczywiscie. po przyjsciu z
        prcy padam, biore ksiazke , po 3 stronach spie.


        • Gość: grazza Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.adsl.alicedsl.de 10.09.07, 22:45
          pracowalam przez prawie 2 lata w dosc duzej zachodniej firmie IT
          po 6-8 godzin dziennie zarabiajac naprawde porzadne pieniadze (okolo 2000 euro
          na reke)
          caly dzien mialam w sumie tylko ok pol godziny pracy, czasem godzina ale to
          naprawde maksimum, zdarzalo sie raz na kwartal.
          juz nie moglam wytrzymac tej beznadziejnosci i doszlam do wniosku ze pieniadze
          to nie wszystko ze trzeba sie rozwijac, cos robic a nie stac w miejscu i udawac
          ze sie pracuje.
          wielu moich znajomych mowilo mi ze jestem skonczona idiotka i ze powinnam sie
          trzymac rekoma i nogami ale sie i tak zwolnilam,
          nie zaluje tej decyzji choc obawialam sie przez 1 miesiac ze bede tego kiedys
          zalowac. teraz pracuje dla siebie, mam dobrze prosperujaca firme i zarabiam na
          czysto ok 2-3 razy tyle co kiedys

          grazza
      • struzyk2 Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 10.09.07, 22:41
        Hej nowozatrudniona!! Obejrzyj sobie film "W pogoni za szczęściem" z
        Willem Smithem to może poczujesz że to co robisz ma sens i mozesz
        zajśc daleko.
      • badjuk Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 10.09.07, 22:50
        Gdzie znalazlas tą pracę? Dawaj szybko namiary!
      • Gość: dexter Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.org 10.09.07, 23:13
        ja jak przychodze do nowej pracy to mam dwie ścieżki-to co mówią o pracy tam
        pracujący ludzie i to co tam zastanę ,droga jest srednią
        problemów się nie boje bo każdą usterkę da się zrobić tylko jak ktoś nad tobą
        stoi to jest problem(i jeszcze gada czemu tak długo).Ogólnie jeśli jesteś
        fachowcem to myślę że nie ma problemu (tylko problem kasy bo za wiedzę i
        doświadczenie nikt nie chce płacić-ale to się szybko zmieni-serwis kosztuje).
      • Gość: tooz Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 23:37
        Koncze obecnie 3 miesieczne praktyki w jednej z renomowanych firm w dziale sprzedazy - mam zwykle w cholere roboty chodz zdarzaja sie luzniejsze dni. U mnie jest super atmosfera, nawet jezeli ktos nie ma czasu w jednej chwili zawsze kiedys go znajdzie i ci pomoze, kasa super jak na praktyki, w cholere sie nauczylem chodz fakt ze ciezko bylo sie dostac-masa konkurencji. Mysle, ze firmy ktore zatrudniaja pracownikow, ktorzy potem tylko siedza sa prowadzone przez skonczonych idiotow albo ludzi, ktorzy za cholere sie nie nadaja na kierownicze stanowiska.
        1.po cholere komus placic za siedzenie-ja bym po prostu nikogo nie zatrudnial i niech sie wypruwaja moi pracownicy jezeli ma byc taka sytuacja?
        2.jezeli jest co robic to ktos, kto nie szkoli pracownika dostalby ode mnie jako pracodawcy taka zjebke zeby sie nie pozbieral-po to kogos zatrudnialem zeby praca byla lepiej podzielona i zajmowala mniej czasu i generowala ogolny przyrost zysku.
        Nie wiem czy to by cos dalo ale jakbym byl w takiej sytuacji to bym czlowieka, ktory umie najwiecej i zajmuje sie tym czym ja mialbym sie zajmowac, bez przerwy meczylbym o tlumaczenie rzeczy ktorych nie rozumiem oraz obserwowal co robi tak czesto jak moge. Z czasem zaczalbym podbierac mu pomniejsze zadanie itd,itp. Na pewno nie pozwolilbym sobie brac kasy za nic i sobie siedziec - poza tym to ktos kto jest nade mna powinien mi przydzielic opiekuna i go z tego rozliczac...
      • Gość: skrzat waldek Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.c3-0.abr-ubr2.sbo-abr.ma.cable.rcn.com 11.09.07, 05:50
        Hej.
        Nie czytalem wsszystkich odpowiedzi, ale od trzech miesiecy mam identyczna
        sytuacje. Choc jestem w innej branzy, ale mam wrazenie ze np. jutro moge
        spedzic cala zmiane na robienu w zasadzie niczego, a wokol mnie wszyscy sa po
        uszy zanurzeni w projektach...moja najwieksza obawa jest ze jak przyjdzie co do
        czego, to wypadne na jakiegos dyletanta nie przygotowanego do pracy, choc nikt
        nie jest obecnie zainteresowany aby mnie odrobine podszkolic w procedurach
        firmowych...coz, przynajmniej praca jest. pozdr.
        • Gość: lysa spiewaczka Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.07, 08:01
          a ja....dawkuje sobie nawet wycieranie kurzu na polkach, bo jak
          wytre na wszytskich regalach to co bede robic jutro??dwie poleczki
          dziennie:)
      • Gość: Fiona Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.taeu.com 11.09.07, 09:39
        Ja tez tak nic nie robilam i gadali mi to samo co Tobie. Kazdy dzien
        to bylo 8h na gg i latanie po necie, myslalam, ze mnie szlag trafi.
        Czasem i to naprawde czasem dali mi cos do zrobienia, ale jakies
        totalne g.. typu pozmywac naczynia, pojsc po watrobke dla szefowej.
        Kazdego dnia szlam tam jak na skazanie i juz od wejscia odliczalam
        godziny do wyjscia - na szczescie po miesiacu znalazlam normalna
        prace.
        • Gość: znuzona Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.junisoftex.pl 11.09.07, 09:58
          No i masz, myslalam ze tylko ja tak mam!serio! Dla mnie ejst to tragedia, ze
          czlowiek przychodzi do pracy, ma zapal, energie, chce sie nauczyc, branza na
          czasie, ale ludzie boja sie cokolwiek ci pokazac, bo a nuz bedziesz lepszy!
          Paranoja! Przyjezdzam tu, siedze, zaklejam koperty z fakturami, bo pani, ktora
          miala mi cos pokazywac ciagle musi sama cos zrobic i "teraz wlasnie nie ma
          czasu", pare razy sie na sile przysiadlam, mowiac ze w takim razie popatrze jak
          ona to robi no ale ile mozna? czlowiek sie glupio czuje, i nie wiedza nic ci co
          mowia ze tez by tak chcieli, bo nie ma nic gorszego niz poczucie straconego
          czasu.Ja juz szukam czegos nowego i mam nadzieje ze znajde, pol roku wystarczy.
          • Gość: Fiona Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.taeu.com 11.09.07, 10:16
            hehe, dokladnie mialam to samo:-) Radze intenstywnie szukac czegos
            innego i zwiewac stamtad jak najszybciej, bo to sie raczej nie
            zmieni. U mnie minal miesiac na takim zaklejaniu kopert czy
            siedzeniu i patrzeniu na innych zajetych praca ludzi i tez sie
            glupio czulam, a frustracja z kazdym dniem narastala. Wspolczuje Ci
            i zycze powodzenia!
      • Gość: bahmat Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.07, 09:51
        pociesz się, że w każdej nowej pracy, czy jest bardziej lb mniej
        płatna trochę trzeba podsiedzieć. Ja w każdej pracy musiałem swoje
        odsiedzieć, zeby zaobserwować co siędzieje w nowej firmie, napewno
        doczekasz sie nawału pracy do tego stopnia, ze nie będziesz
        wiedzieć, gdzie włożyć ręce i co jako pierwszą sprawę trzeba
        załatwić. Powodzenia
        • nastja Re: siedzę w nowej pracy i nic nie robię 11.09.07, 10:16
          Bosz! Ludzie, gdzie wy jesteście?? jestem pracodawcą ktory nie wie
          do czego ma ręce włożyć a na rozmowy kwalifikacyjne juz nikt nie
          przychodzi... jak czytam te wpisy to mam wrażenie że moje miasto to
          jakiś inny świat.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka