Gość: qwer
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
07.11.07, 08:02
wn końcu, kto śledzi forum, to zna moje perypetie. W końcu dostałęm
ambitną pracę,w tym w czym chciałem pracować. W końcu, po całym tym
przeczołganiu. Satż rzucam z chwilą podpisania.
Wziełem udział w konkursie, chętnych było 15. Pomyślałe,m bez szans.
Wziełem udział i okazało się że wygrałem. Robiłem w czymś podobnym
wcześniej, miałęm konkretne umiejętności na to stanowisko. Udało
się. I to jeszcze taka kreatywna praca- w tym w czym chciałem robić.
Nie tam supermarket czy ochrona. Jednak musiał ten moment przyjść,
po całych upokarzających wizytach w UP, rozmowach kwalifikacyjnych
na s6tanowiska za 800 zł , gdzie mnie nie chcieli itd.