Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zwolnili mnie z pracy!

    12.11.07, 17:02
    W nowoczesny sposób: kurier przywiózł kopertę, w której było
    wypowiedzenie (pracodawca ma siedzibę w stolicy, moje miejsce pracy
    znajduje się w dużym mieście wojewódzkim). Miałam 25% szans, bo
    wiadomo było, że ktoś zostanie odstrzelony. Bezpośredni przełożony
    nawet nie próbował obronić mnie, chociaż typował kogoś innego. Mam
    huśtawkę nastrojów: z jednej strony żal, bo zaangażowałam się w tę
    robotę, plubiłam ją; z drugiej radość, że chociaż może mi być trudno
    znaleźć nową pracę po zakończeniu wypowiedzenia pozostaje świadomość,
    że współpracownicy zatęsknią za mną jak już odejdę, a kierownik
    zrozumie, że warto mieć wpływ na to, z kim chce się na codzień
    pracować?
    Obserwuj wątek
      • stanley_fish Zwolnili mnie z pracy! 12.11.07, 17:47
        Samo zjawisko ruchu w firmie nie jest takie negatywne. Sprawia, że pracownicy są
        w "gotowości bojowej", wciąż się rozwijają i są atrakcyjni na rynku pracy.
        • Gość: shem zaraz! jakie zwolnienia z pracy?przeciez GW pisala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.07, 09:39
          Artykul o zwolnieniach z pracy jest zaskakujacy.
          O jakich to wypowiedzeniach GW pisze?
          Przeciez jeszcze kilka tygodni temu ukazywaly sie
          artykuly opisujace sytuacje na polskim rynku pracy,
          na ktorym to pracodawcy az blagali ludzi,zeby
          podjeli u nich prace i ze wystarczylo tylko przyniesc swoje cv,
          aby zostac zatrudnionym.
          A teraz nagle GW publikuje artykul o zwolnieniach.
          Spora zmiana.
          • Gość: bezrobotny Re: zaraz! jakie zwolnienia z pracy?przeciez GW p IP: *.chello.pl 14.11.07, 11:11
            Rynek pracy nie uległ poprawie od lat 90tych.
        • Gość: iza do stanleya Re: Zwolnili mnie z pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.07, 09:43
          Czy ja wiem... Może, ale czy nie pomyślałeś o tym, że mogą podkładać sobie
          świnie? Walczyć ze sobą? że takie zagrożenie ze strony pracodawcy "ho ho nie
          wiadomo kto wyleci, ale ktoś na pewno, bo już tu państwa za dużo" powoduje zanik
          koleżeństwa?
          Szef swego czasu w rozmowie w cztery oczy kazał mi donosić na kolegów. Gdy
          odmówiłam, powiedziałam, że nie umiem i w życiu, zapytał od kogo dostaję
          pieniądze - od niego czy od kolegów. Brrrr.
          Niektórzy starają sie lepiej pracować, a inni lepiej sie podlizywać. W mojej
          firmie dawnej (mnie już dawno tam nie ma) nie przetrwali najpiękniejsi ani
          najmądrzejsi, tylko ci, którzy spełniali życzenioa szefa, a nawet starali się je
          odgadywać.
          Przepraszam za literówki. i dzięki, że czytasz moje teksty :)))))))))))))
          • Gość: bezrobotny Re: Zwolnili mnie z pracy! IP: *.chello.pl 14.11.07, 11:16
            Do Iza
            Poruszyłaś bardzo ważne aspekty zachowań w pracy. Brak pracy, ciągła
            obawa o jej utratę, troska o pieniądze czyli byt szmacą ludzi.
            Miernoty czuja sie zagrożone więc liża d szefostwu, donoszą. Dobrzy,
            kreatywni i uczciwi są tu na przegranej pozycji.
            Taka sytuacja jest na ręke pracodawcom. Wyznają stare komunistyczne
            zasady: dziel i rządź. Wiele wody w Wiśle upłynie zanim przejmą tok
            rozumowania bardziej światłych kapitalistów z Zachodu.
            • Gość: Earnest Pole Naivety vs trust IP: *.ists.pl 14.11.07, 12:08
              "bardziej światłych kapitalistów z Zachodu" nie załamuj mnie... chyba, że masz na myśli Tocquville'a, to Ci daruję.
              Iza Zasłona coraz lepsze teksty ma, chociaż z ciążą trochę przyfarmazoniła. Poza tym git materiał. Właśnie sęk w tym, żeby na poziom ogólności za bardzo nie wyskakiwać i nie mieszać jej z kosmetyką.
              Nad własną "mobilnością" chyba każdy "pracownik" w depresji, czy nie, powinien się zastanowić. Czy jest to jego poważna karta w grze, czy ma znamiona histerycznej hamletyzacji. Nic jednak nie pomoże w sytuacjach, w których po prostu nie da się racjonalnie odpowiadać z pozycji wykształconego człowieka na zagrywki HRowca z poziomu podręcznika do psychologii społecznej dla studentów I roku innych kierunków humanistycznych. Jeśli Twoja pozycja w danej organizacji wymaga od Ciebie konfrontowania się w tym stylu (oczywiście mam na myśli wyłącznie wewnętrzne konfrontacje), to znak, że trzeba z takiej organizacji odejść, choćby prowadziło to do zachowań irracjonalnych i sięgania po zajęcia, które Twoją domeną być nie powinny. Trudno. Jeśli wymagamy, to wymagamy, jeśli nie, to nie, białe jest białe itd.. Każda rola wymaga aktorstwa, a każdy autentyzm zaangażowania emocjonalnego.
              • torelek Re: Naivety vs trust 14.11.07, 13:04
                Nie uważacie, że w tym artykule autor przedstawia pracodawców jako osoby, które
                tylko czekają jak "wydmuchać" pracownika? I do tego namawia do zachowań niezbyt
                fair, a nawet nielegalnych, np. fikcyjne zwolnienie lekarskie.
            • ezavv Re: Zwolnili mnie z pracy! 15.11.07, 08:37
              Witam, nasz "kwiat kierowniczy" zatrzymał się na chorych naukach
              zarządzania z lat '80. Brak etyki, brak kindersztuby wychodzi, jak
              słoma z butów. Przykładem "etycznych" zwolnień jest tepsa - na
              przestrzeni kilku lat "dobrowolnie" odeszło z TP około trzydziestu
              tysięcy pracowników. Nie są, nie były to miernoty - firma
              postanowiła ograniczyć koszty zatrudnienia. Pracę zwolnionych ludzi
              wykonują, za psie pieniądze, pracownicy firm outsourcingowych
              (Agencji Pracy Tymczasowej - APT), od wielu lat ci sami ludzie,
              tylko nazwy firm się zmieniają (przykład polskiej patologii). Po
              części w rozumowaniu prawda - pokorne ciele (...), jednak nie
              zawsze. Generalizując, zarządzający traktują pracownników za masę,
              nie powiem, że za "rogate", które pozbawione jest rozumu.
              Tylko "władzunia ma umysł zdolny do myślenia, ma inny żołądek od
              mas. Przykre. Zniszczono ustalone, wypracowane przez lata systemy
              zarządzania - postawiono na młodzież posiadającą wiedzę bez
              doświadczenia niejednokrotnie. Mamy przykład arogancji wieku -
              jesteś starszy to (...)
        • Gość: Nocarriera Utopia! IP: *.chello.pl 14.11.07, 13:23
          To o czym piszesz jest piękne, ale nie spotykane. Gdyby pracownicy
          walczyli o uznanie kierownictwa uczciwą i rzetelną pracą, a
          pracodawcy odsiewali ziarno od plew na zasadzie: liczą się zdolni,
          kreatywni, pracowici itd., byłabym w niewielkim stresie i miałabym
          motywację do lepszego działania na polu tzw. kariery, poszłabym na
          kolejne studia, nauczyła się kolejnego języka, tylko po co? Mój
          wychowawca z liceum powtarzał, że liczy się "mierny, bierny, ale
          wierny" czyli ten co lezie w d...pę szefowi, donosi, mataczy, robi
          intrygi, zawsze sobie dobrze w życiu zawodowym poradzi. Pracowałam
          10 lat w firmie, a jak wreszcie doszło w niej do zwolnień,
          to "wyoutuowani" zostali najlepsi specjaliści i pracusie. Ktoś
          powie, że pozbyto się ich, bo i tak mieli szansę na szybkie zdobycie
          innej pracy ze względu na kompetencje, ale jak to się ma, do
          cholery, do tzw. dobra firmy, o które powinno się dbać właśnie nie
          zwalniając lecz zatrzymując ludzi wartościowych. A tak, zostały same
          matoły, biurwy pijące kawkę, robiące łaskę petentom i szefostwu, że
          wypiszą jakiś świstek, który mógłby wypełnić przedszkolak. Języków
          się nie uczą (choć firma była gotowa za to płacić), studiów nie
          kończą, ani nawet nie zaczynają, patrzą tylko na zegarki i jak już
          dochodzi 16, startują z bloków aż się kurzy. Dawniej nie wierzyłam,
          że zupełna miernota i leń może się ostać w firmie nawet w
          największym kryzysie, ależ może! Donosząc na kolegów prawdziwie lub
          fabrykując fakty i dowody, podkładając tzw. świnie, podlizując się
          tak szefostwu, że ktoś z zewnątrz dostałby odruchu wymiotnego. To
          możliwe, można być kretynem lub idiotką i świetnie sobie poczynać na
          rynku pracy, a może to właśnie debilami są ci, którzy jeszcze wierzą
          w uczciwość, fachowość zamiast zająć się podsłuchiwaniem pogawędek
          kolegów w toalecie? Wystarczy przecież ukraść z sąsiedniego biurka
          ważne papiery, które przypadkiem znajdują się "bez opieki" i zrobić
          koledze koło du...y.
          • Gość: Miś Konkurencja podstawą dobrej jakości pracy IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 14.11.07, 15:24
            Gość portalu: Nocarriera napisał(a):
            > To o czym piszesz jest piękne, ale nie spotykane. Gdyby pracownicy
            > walczyli o uznanie kierownictwa uczciwą i rzetelną pracą, a
            > pracodawcy odsiewali ziarno od plew na zasadzie: liczą się zdolni,
            > kreatywni, pracowici itd., byłabym w niewielkim stresie i miałabym
            > motywację do lepszego działania na polu tzw. kariery.

            Przemawia przez Ciebie pesymizm i zgorzknienie. Uważam, że nie jest
            to dobra postawa w życiu.

            Są źli szefowie faworyzujący tzw. biernych ale wiernych. Ale jeśli
            firma toleruje takich szefów to można mieć niemal pewność, że trzeba
            będzie szukać nowej pracy, bo zostanie ona wyeliminowana z rynku
            przez lepsze firmy, które cenią pracowników o dobrej jakości pracy.
            Pracowałem przez 22 lata w Stanach, kraju tzw. dzikiego kapitalizmu.
            Wprawdzie zostałem w końcu 4 miesiące temu zwolniony, po raz
            pierwszy w życiu. Ale sądzę, że powodem zwolnienia był fakt, że
            skończyłem 62 lata, a w moim wydziale najstarszy pracownik, który
            pozostał ma 55 lat.

            Jedną z fundamentalnych zasad w Stanach jest zapewnienie istnienia
            konkurencji na rynku. Konkurencja zapewnia dobrą jakość produktów i
            usług, znacznie lepiej niż jakiekolwiek kontrole i przepisy. Dlatego
            PRL i inne kraje socjalistyczne "zbankrutowały" i rozpadły się, że
            był monopol firm państwowych. W efekcie wydajność pracy w znanych mi
            firmach w PRL była średnio 25% podczas gdy w Stanach wynosi ona 80%
            (80% czasu pracownik pracuje dla firmu, 20% czasu rozmawia z kolegą,
            pije kawę, czyta wiadomości na Internecie itp).
            • Gość: sos Re: Konkurencja podstawą dobrej jakości pracy IP: *.chello.pl 14.11.07, 15:32
              Sam napisałeś, że tak jest w Stanach. A nam do USA jeszcze daleko,
              oj daleko!
            • Gość: jacek226315 Re: Konkurencja podstawą dobrej jakości pracy IP: *.proxy.aol.com 15.11.07, 01:23
              Misiu Twierdzisz ,ze w Stanach wydajnosc wynosi 80% czy w tej
              liczbie uwzgledniles wydajnosc murzynw i spanioli? Ja tez
              doczlapalem do emerytury w stanach w duzej korporacji i bylo nas
              bialych procz mnie trzech ,reszta to portorykanie,poludniwi
              amerykanie i czarni, .Kochany jesli polska wydajnosc jest wg.Ciebie
              25% to ich 5%
              • Gość: Miś Wydajność pracy inżynierów w Stanach IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 15.11.07, 13:51
                Gość portalu: jacek226315 napisał(a):
                > Misiu Twierdzisz ,ze w Stanach wydajnosc wynosi 80% czy w tej
                > liczbie uwzgledniles wydajnosc murzynw i spanioli?

                Te 80% to wyniki badań wydajności pracy inzynierów. Nie było tam
                zróżnicowania rasowego. Znaczna część inżynierów w moim wydziale to
                Chińczycy. Osobiście nie zauważyłem różnicy w wydajności pracy wśród
                inżynierów i techników w zależności od koloru skóry czy kraju, z
                którego pochodzą.
      • diplomatica nie daj sie zwolnic 14.11.07, 12:27
        lepiej samemu odejsc od razu do innej pracy (w domniemaniu niby
        lepszej)

        mnie na razie tak sie udawalo przy czym nikt mnie nie chcial
        zwolnic, a raczej w poprzedniej firmie szef nie chcial mnie puscic
        do innej
      • Gość: Kula Ku przestrodze! IP: *.chello.pl 14.11.07, 13:49
        A to taka opowieść życiowa: nie lituj się nad innymi, bo i tak cię
        wydupczą. Ja zlitowałam się nad stażystką, nauczyłam jej
        wszystkiego, a nie umiała nic - podając kawę dostawała trzęsawki rąk
        i wpadała w histerię, nie wiedziała, jakim guzikiem przełączyć
        rozmowę z centralki, nie obsługiwała faksu, kopiarki, była
        kompletnie zielona. Musiałam wyrzeźbić ją począwszy od nauczenia
        mówienia klientom "dzień dobry", poprzez odpowiedni ubiór i
        prezencję, a miała być tylko recepcjonistką. Broniłam jej, kiedy
        szefostwo chciało wywalić na twarz, wysłuchiwałam jej problemów z
        szefem, matką, chłopakiem, migreną etc. Laska miała jednak coś,
        czego zabrakło mi. Urodę. Urodą powoli, powoli przekonała do siebie
        szefa (w końcu się do niej przyzwyczaił), a w końcu wkręciła do
        firmy swojego chłopaka, który, choć nie miał odpowiednich
        kwalifikacji (m.in. nie znał języka obcego, obsługi komputera itp.),
        a mimo to wskoczył najpierw na pozycję mojego pracownika, a potem
        wypchnął mnie poza firmę i tak stałam się "wesołą bezrobotną". Jakoś
        sobie poradziłam. W ogólnym rozliczeniu cieszę się, że już tam nie
        pracuję, bo otworzyły się przede mną nowe możliwości gdzie indziej,
        ale pozostał niesmak i uprzedzenie do ludzi. Czasem kusi mnie
        jeszcze, żeby komuś nowemu pomóc, ale zapala mi się czerwone
        światełko i mijam go obojętnie. Nie chcę się angażować "uczuciowo" i
        dostać kolejnego kopa w tyłek.
        • Gość: jan2 Re: Ku przestrodze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.07, 14:50
          A jednak..nie ma tego złego coby ny dobre nie wyszło :-)I jeśli
          wolni mi zasugerować...Trzeba o tym zapomieć, o ile to możliwe-bo
          szkoda Zdrowia Pozdrawiam.
        • Gość: INA Re: Ku przestrodze! IP: *.chello.pl 14.11.07, 18:14
          Zgadzam się z Tobą "Kula".Ja miałam bardzo podobną sytuację w pracy.
          Przyuczałam do zawodu nie jedną osobe a kilka osób, w tym koleżanki,
          które przyszły świerze do pracy. Jedna z nich tak mi się
          odwdzięczyła, że przez 8 lat, powtarzam przez OSIEM LAT!!! chodziła
          DZIEŃ w DZIEŃ do pokoju naszej szefowiej i DZIEŃ W DZIEŃ nadawała na
          mnie i na innych. Efekt był taki, że to ONA dostawała najwyższe
          premie, nagrody, najwyższe podwyżki, bo przecież tylko ONA
          najwydajniej pracowała. Dodam,, że nie ma dzieci a więc była osoba
          tzw. dyspozycyjną, JEJ jedynym problemem to było co dziś mężusiowi
          ugotowac na obiadek . Przez NIĄ też musialam zmienić pracę bo
          wszystkie pozostałe koleżanki z działu tak skutecznie ustawiała
          przeciwko mnie, łącznie później z nową szefową, że po prostu
          zaszczuły mnie. Tylko wtedy nie wiedzialąm że to się nazywa mobbing.
          Po krótkim czasie kiedy zmieniłam pracę , w tej samej instytucji,
          zostalam całkowiecie zwolniona z pracy bo przyszło nowe szefostwo a
          wiadomo nowa miotła itd. Tak więc zwolnienie z pracy zawdzięczam
          właśnie tej mojej pseudo koleżnce, bo gdyby nie ONA pracowałamby tam
          nadal, a tak już od 5 lat borykam się i ciągle szukam pracy, a lata
          niestety lecą na moją niekorzyść. NIGDY w życiu JEJ tego nie
          wybaczę i mam nadzieję że los ją odpowiednio wynagrodzi za podłość i
          wyrachowanie i na pewno nie zapomnę tego, bo przez taką pseudo
          koleżankę stracilam bardzo dobrą pracę.
        • Gość: odpowiadka Re: Ku przestrodze! IP: *.ip-p10.gni.pl 15.11.07, 09:02
          Niezwykle podobne wnioski mogę wyciągnąć na podstawie
          swojej "kariery zawodowej" z tą różnicą, że to ja jako młoda ambitna
          osoba, z głową przepełnioną wiedzą (jak rozpoczęłam pracę byłam na 5
          roku studiów), oddawałam innym swoją wiedzą, uczyłam, prowadziłam
          kursy, szkolenia, przygotowywałam dla nich różne materiały - i dla
          osób indywidualnych i dla firmy - oczywiście zaniedbuując rodzinę i
          malutkie dziecko. Od 3 lat jestem kopana w tyłek, zabrano mi moje
          godziny odddając je zastępcy dyrektora, efekty mojej pracy
          przywłaszczały sobie d...włazy, ciągle promowane są zachowania
          przeciwko mojej osobie i różnego rodzaju podkopywania.
          Mimo to chodzę uśmiechnięta! A to najbardziej ich wkurza.
          Pracowałam przez rok w przemyśle w trybie 40h tygodniowo, gdyż
          chciałam w łagodny sposób zmienić pracę rezygnując z tej pierwszej w
          odpowiednim momencie (korzystnym finansowo dla mnie i mojej
          rodziny). Niestety od chwili, gdy moja macierzysta jednostka pracy
          dowiedziała się o mojej drugiej pracy, zadbała o to, bym nie mogła
          łączyć obu prac układając mi przydział godzin tak, że musiałam
          zrezygnować z jednej pracy...
          Zrezygnowałam z tej drugiej ze względu na niższe wynagrodzenie...
          - Mobbing - powiecie.
          - Wiem - odpowiem - ale nie mam siły na to by walczyć...

          Pozdrawiem wszystkich uczciwych pracowników i wierzą, że nadejdzie
          czas na uczciwość wzglądem i nas, i tych, którzy nas krzywdzą.

          P.S.
          Sorki za potok słów nieco może chaotyczny ale pisany w dyżych
          emocjach...
          • Gość: Odpałka Re: Ku przestrodze! IP: *.chello.pl 15.11.07, 14:48
            Mnie kopnęli w du...ę w najgorszym momencie - byłam w ciąży i czułam
            pismo nosem, że coś już tam kombinują z moim stanowiskiem pracy.
            Przykre było to, że to jedna baba się uparła, żeby mnie uwalić. Nie
            mogła znieść, że mam męża i dziecko w drodze, a jej córeczka (którą
            zresztą za ciężkie pieniądze wepnchęła do firmy, bo bidulka nie
            umiała znaleźć sama pracy, więc mamusia załatwiła) odstraszała
            petentów i nie była gwiazdą instytucji. Mamusia była z kolei znajomą
            kogoś wyżej i dała mi popalić. Zorganizowała mi szybki mobbing,
            który skończył się dla mnie problemami z utrzymaniem ciąży i
            długomiesięcznym leżeniem w łóżku oraz stresem, który sprawił, że w
            ciąży zamiast przytyć schudłam i rozchorowałam się ciężko, co
            skończyło się również chorobą dziecka. Po powrocie do pracy, chyba
            tylko po to, żeby usłyszeć, że powinnam się jak najszybciej
            ewakuować, bo szykuje się na mnie długotrwała nagonka, do skutku.
            Przypisano mi panienkę, którą miałam szkolić i nie owijano w
            bawełnę, osoba ta miała mnie zepchnąć ze stołka. Byłam uczciwa do
            końca, szkoliłam pannę, ale atmosfera pracy coraz bardziej
            wykańczała mnie fizycznie i psychicznie. Po latach pracy zdawałam
            sobie sprawę, że mój wysiłek, nadgodziny poświęcone firmie,
            gorliwość i koleżeństwo (zawsze ukrywałam błędy koleżanek, ich
            spóźnienia i różne wpadki) mogę o kant stołu potłuc. Widziałam, jak
            świetnie czuje się w firmie koleżanka, która była kochanką zastępcy
            prezesa. Jej ciążę potraktowano jako coś wyjątkowego i niemalże
            noszono na rękach. Obrzydliwe było patrzenie, jak wszelkiej maści
            dupolizy i donosiciele świetnie się mają, bez skrupułów i wyrzutów
            sumienia wykorzystując swoją pozycję wynikającą nie z kompetencji, a
            ze zwykłych układów z szefostwem. Odeszłam z firmy i wiecie co?
            Znalazłam inną pracę. Cieszę się, bo nie oglądam już tych
            prostytuujących się dla marnej stówki twarzy, nie mam do czynienia z
            konfidentami, czyimiś kochankami, krewnymi wkręconymi po znajomości.
            Ostatnio dowiedziałam się, że w mojej ex-firmie zmieniła się władza,
            a nowi dają popalić teraz starym wyjadaczom organizując im podobne
            piekiełko, które ja przeżywałam, niestety w samotności.
      • goodwater Zwolnili mnie z pracy! 14.11.07, 15:11
        >>Zwalnianie z dnia na dzień, bez uprzedzenia - wygasa druga umowa o
        >>pracę, trzeba się pozbyć pracownika, który nie daj Boże nabyłby
        >>przywileje zatrudnionych na czas nieokreślony. To nieprzyjemna dla
        >>obu stron chwila, więc najlepiej odwlekać ją jak najdłużej.
        To dla mnie największe kur..o nie przedłużyć komuś umowy ostatniego
        dnia (najlepiej przed końcem zmiany). Nie rozumiem takiego
        zachowania, czy tu chodzi o to, że ktoś wiedząc wcześniej pójdzie na
        L4? Przeciez może mieć wpisaną na L4 datę ostatniego dnia umowy.
        Takie postępowanie jest nagminne niestety, a osoba zostaje na
        lodzie, jeśli wcześniej nie miała żadych podejrzeń...
      • Gość: Łukasz Re: Zwolnili mnie z pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.07, 15:17
        Wiesz co, wydaje sie ze mógłbym ci pomóc. Nie wiem co robiłaś
        wcześniej dokładnie , ale ja właśnie wsółpracuje z firmą, która
        wydaje mi się że z pewnościa chciała by współpracować z tobą, bo
        jesteś osobą zdecydowaną, a przy tym perfekcyjną w tym co robisz.
        Jeśli chcesz wiedzieć więcej to pisz na e-mail: land123@interia.pl.
        Pozdrawiam i do usłyszenia.
      • boewulf Lament o "wylewaniu" z pracy .... 14.11.07, 15:18
        świadczy o efektywności polskich pracowników.
        • Gość: Gosia Re: Lament o "wylewaniu" z pracy .... IP: *.chello.pl 14.11.07, 15:34
          A może nie o efektywność tu chodzi tylko wciąż wysokie bezrobocie,
          kulejącą gospodarkę i sposób zarządzania rodem z PRL, a więc
          faworyzowanie wszelkich znajomków i pociotków? Bo gdzie się nie
          ruszę, to słyszę, że ktoś komuś coś załatwił, coś po znajomości itd.
          Na palcach jednej ręki mogę policzyć ludzi, którzy znaleźli pracę
          wskutek prawidłowej, uczciwej i opartej na kompetencjach rekrutacji.
          • boewulf Przeczytaj post "Misia" 14.11.07, 15:41
            Jeżeli w Polsce ciągle mamy PRL, to jej gospodarka nie wytrzyma konkurencyjności
            z innymi państwami i wcześniej czy później znajdziesz się bez pracy. Lepiej
            zawczasu zmienić pracodawcę!
      • Gość: leif "Zalatw sobie zwolnienie" IP: *.ericsson.net 14.11.07, 15:38
        Przez podejscie wyrazajace sie m.in. w zalatwianiu zwolnienia 100 razy sie czlowiek zastanowi nim pracownika zatrudni. Propagowanie takiego cwaniactwa jest naganne.
      • Gość: gosc USA Zwolnili mnie z pracy! IP: *.socal.res.rr.com 14.11.07, 16:27
        now wlasnie outplacement nie nazwalbym zwolnieniem monitorowanym a
        raczej zwolnieniem ze wzgledu na slaba kondycje firmy. Jezeli
        szefowie szykuja takie zwolnienia to nikt nie wie kto bedzie
        zwolniony. Pracoowalem w Stanach w firmie elektronicznej, w pewnym
        czsie zwolnili kilkunastu pracownikow bo firma bardzo kiepsko
        szla,to byli swietni profesjonalisci i przy pomocy mojej firmy w
        ciagu miesiaca tylko chyba dwoch nie dostalo pracy.Moja firma dala
        im trzy miesieczne wynagrodzenie, i ci ludzie dostali w wiekszosci
        lepiej platna praca, co bylo gorsze ze niestety stracili wysluge lat
        oraz musieli zarabiac na platny urlop od nowa(zazwyczaj w pierwszym
        roku pracy masz dwa tygodnie, od drugiego do piatego roku pracy trzy
        tygodnie, pozniej 4 tygodnie)Sa to faktycznie straty. Wiec lay offs
        sa tez problemem, w odroznieniu od wyrzucenia kogos z pracy za brak
        kwalifikacji ktore jednak mozna wykryc w ciagu miesiaca. Tak wiec tu
        sie nie wywala ludzi za brak kwalifikacji po roku czy dwoch pracy, w
        ogole sie nie zatrudnia ludzi od razu tylko korzysta z tzw venders
        czyli przyslanych przez head hunters i dopiero po pol roku firma
        moze zlozyc oferte stalej pracy. Z drugiej strony tu nikt nikogo nie
        wyrzuca na emeryture i ludzie pracuja nawet do 70tki.
      • Gość: dobrypracownik U mnie jest 30 wakatów.... praca od zaraz IP: *.chello.pl 14.11.07, 20:00
        a za zwerbowanie nowego pracownika płacą nam po 100 zł.
        Jesli pracownik wytrzyma do umowy na czas nieokreslony ( 3 mies. ),
        to werbujący dostaje jeszcze 400 pln.
        Minęły te czasy kiedy pracę znajdywało się tylko po znajomości.
        Teraz po znajomości szuka się pracowników, a wymagania stawiane
        kandydatom są wyjątkowo zaniżone ( nawet nie trzeba zaswiadczenia o
        niekaralności ) - dlatego pełno jest u nas obiboków, tumanów,
        wydziarganych " garów " po długoletnich wyrokach, niezrównowazonych
        psychicznie, albo po operacjach głowy.
        Żeby było smiesznie kazdemu dają 1800 na początek+ nadgodziny+premie.
        Sam nie mogę uwierzyć w to, co piszę; ponieważ jeszcze 3 lata temu
        mimo dobrego wykształcenia, wielu umiejętności, i bogatego
        doswiadczenia sam musiałem garować na zasiłku przez prawie pół roku.
        Cóż - czasy się zmieniają bardzo szybko.
        • Gość: novembre Re: U mnie jest 30 wakatów.... praca od zaraz IP: *.chello.pl 14.11.07, 20:49
          To jeszcze mi napisz,
          - 1800 brutto czy netto?
          - w jakim miescie? Bo wiesz, w Ostrowcu beda cie po nogach calowac, ale w
          Warszawie smiechem zabija..
          - jaki typ pracy? biurowa 8h i do domu, przy tasmie, zmianowa?
          - praca wymaga doswiadczenia?

          No pisz pisz, moze dam ci sie zatrudnic.
          Jesli mi bedzie praca odpowiadac ;).

          novembre
        • mijo81 Re: U mnie jest 30 wakatów.... praca od zaraz 14.11.07, 21:17
          Ja też pracowałem w firmie która płaciła od 200 do 1000 zł za
          zwerbowanie pracownika który wytrzymał dłużej niż 3 miesiące
        • Gość: byłydobrypracownik Re: U mnie jest 30 wakatów.... praca od zaraz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.07, 21:59
          Ze mną i z moją głową jest wszystko w porządku. U nas
          nie jest tak fajnie i dlatego obecnie "garuję" na zasiłku,
          nie z mojej winy. U nas zdarzają się pracodawcy oferujący
          936 zł brutto lub niewiele więcej.
      • Gość: since1977 dyrdymały IP: 83.143.100.* 14.11.07, 23:53
        bzdury, bzdury, bzdury, bzdury, bzdury, bzdury, bzdury, bzdury,
        bzdury, jeśli teraz ktoś zwalnia pracownika jest samobójcą ( z
        wyjątkiem dyscyplinarek etc po C2H5OH itp.
      • Gość: Jagoda Zwolnili mnie z pracy! IP: *.aster.pl 15.11.07, 03:08
        Może wreszcie dziennikarze zajęliby sie nieuczciwymi pracodawcami,
        takimi jak wielkie korporacje, które zwolnily mnie z pracy 1) raz
        dlatego, ze szef wyjechal zagranicę i nie bylo dla mnie miejsca
        wsród paru tysięcy pracujących 2) drugi raz, gdy prezes zarządu
        przyznal, że dobrze pracuję, ale mu się nie podobam. Za
        porozumienie stron płacił mi przez parę miesięcy pensję 3) a trzeci
        raz byłam mobbingowana przez emerytkę (wiekiem) na wysokim
        stanowisku. Czy to wszystko nie jest jakimś koszmarem ? Dlaczego
        dziennikarze boją się o tym pisać ? Dlaczego nie piszą o tym, że
        nikt nie chce NADAL zatrudniać czterdziesto i
        pięćdziesięciolatków ? Bo sami dziennikarze boją się być wylani
        przez swojego szefa, czyli Panią Agorę czy też innego zachodniego
        WIELKIEGO SZEFA ? ? Dziennikarze ! Odpiszcie !
      • kapitan_stopczyk Szpicluj, donoś, właź w d... - nie zwolnią cię !! 15.11.07, 05:13
        Takie cechy sie dużo bardziej liczą nić kompetencja, wiedza i
        kwalifikację.
        Bo to Polska.
        Wylecisz wtedy kiedy trafisz na wiekszą szuje od siebie samego.

        -------------------------------------------------------
        - Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego odnowionej,
        demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej?
        - Bezapelacyjnie. Do samego końca. Mojego lub jej.
        • Gość: Łapówka Re: Szpicluj, donoś, właź w d... - nie zwolnią ci IP: *.chello.pl 15.11.07, 09:25
          Ja jestem z pokolenia urodzonego pod koniec lat 70. Dopadły mnie
          jeszcze resztki socjalizmu, w domu wkładano mi do głowy, nieraz
          paskiem, że nie ma nic gorszego jak donoszenie na innych i
          wchodzenie w tyłek jakiejkolwiek formie władzy. Kojarzę, jak przez
          mgłę Stan Wojenny, sama doświadczyłam w podstawówce "prześladowań",
          kiedy na akademii ku czci Lenina zapomniałam tekstu wiersza, co
          uznano (poważnie!) za formę dywersji. Była oczywiście i kara. No i
          uważne przypatrywanie się mnie i mojej rodzinie. Od dziecka wiem, że
          donoszenie na innych jest gorsze niż ku....stwo i złodziejstwo, że
          to poniżej godności człowieka, który się czegoś takiego podejmuje. I
          nie mogę się nadziwić, że teraz, kiedy od kilkunastu lat już nie
          jesteśmy PRL-em, ludzie upatrują swój sukces właśnie w podpieprzaniu
          innych, włażeniu w tyłek komu się da i gdzie się da. Mój telefon ma
          podobny numer, co pewien oddział ZUS. Ludzie często się mylą.
          Dzwonią i donoszą na swoich kolegów. Jedna pani chciała rozmawiać z
          kimś z kontroli, bo jej koleżanka podejrzanie długo jest na
          zwolnieniu, ręce mi po prostu opadły. No, żeby takie fakty chciał
          jeszcze sprawdzać pracodawca, ale żeby znajoma znajomej? Inny
          przykład: wózek dziecięcy stojący na korytarzu przeszkadzał cieciowi
          sprzątającemu w moim bloku. Mimo, że widuje mnie codziennie, nie
          zwrócił mi uwagi, tylko napisał donos do spółdzielni, że nielegalnie
          składuję menele przed drzwiami utrudniając mu pracę. Sąsiad robił
          remont - wyrzucił gruz do śmietnika, nie zamówił
          kontenera, "życzliwy" sąsiad zadzwonił do spółdzielni mieszkaniowej,
          zleciały się jakieś krzykliwe baby i straszyły sąsiada sądem,
          że "zaśmieca śmietnik, który jest dobrem publicznym". Mój pracodawca
          miał jednego tygodnia podejrzanie wiele kontroli - wpadła mu do
          chaty policja, potem CBS, następnie firmę zlustrowali mu Urząd
          Skarbowy, Inspekcja Pracy i Inspekcja Sanitarna. Pomijam fakt
          czyjejś winy, ale jak można tak żyć wbijając szpile innym? I nie
          mając z tego wymiernych korzyści tylko chorą satysfakcję. Co
          ciekawe...niektórzy wprost mówią o tym, że na kogoś donieśli. Kiedyś
          takie rzeczy ukrywano, była to jednak działalność wstydliwa, a o
          kapusiach żartowano, że kończą na dnie Wisły w betonowych butach.
          Dziś otwarcie popiera się takie działania - donieś na kogoś zanim
          doniesie na ciebie. Znajomy uczy dzieci, aby donosiły na kolegów i
          nikt tego nie zwalcza w szkole, ba, w klasie to normalne, że ktoś
          kogoś podpieprzył. Włażenie w dupę w celach finansowych lub ku
          tworzeniu tzw. układów, torowaniu sobie kariery to dziś
          całkiem "normalne". Co się dzieje? Kiedy dotknęły mnie kłopoty,
          usłyszałam, że muszę sobie radzić sama, bo życie jest brutalne i
          słabsze ogniwa odpadają z całego łańcucha, nie ma się też co litować
          nad frajerami i nieudacznikami. Coś lub ktoś zabił w nas wrażliwość,
          która powoduje, że ciągle jeszcze rajcują nas takie sporty jak
          donosicielstwo, wazeliniarstwo i dupowłazizm, wyścig szczurów etc.
          Straszne jest patrzenie, jak jedni ludzie spychają innych z
          przepaści, jak wbijają im ostatni gwóźdź do trumny, z uśmiechem i
          przeświadczeniem, że czynią sobie dobrze, a czynienie sobie dobrze
          jest najwyższym dobrem i moralnością, inni zaś to stado baranów,
          kwestią więc sprytu i samozaparcia jest wypchnąć tych innych na
          rzeź, samemu pozostając w zagrodzie, lub, co więcej, będąc
          rzeźnikiem. Nie o taką demokrację i zachodni styl życia mi chodziło.
          Nie o to walczyły też poprzednie pokolenia.
          • Gość: aleksy1978 a to k.... Polska wlasnie!Rzekl poeta.. IP: *.pl.man-mn.com 15.11.07, 09:48
          • Gość: ninia Re: Szpicluj, donoś, właź w d... - nie zwolnią ci IP: 86.157.60.* 17.11.07, 03:58
            Bo tu jest Polska.
            I dlatego po podobnych doswiadczeniach postanowilam nie pracowac w Polsce. Teraz
            jestem w UK, mam normalna biurowa prace, normalnie oplacana. Jesli zdarzy sie
            tak, ze zniesie mnie do innego kraju, chetnie zdobede nowe doswiadczenia. Ale
            jeden kraj jest dla mnie przekeslony ze wzgledu na to, jak niski obowiazuje w
            nim poziom szacunku dla czowieka - ten kraj to Polska wlasnie.
            Moge wpasc z wizyta do rodziny, znajomych. Ale zyc w niej, pracowac...?
            Dziekuje, nie skorzystam.
      • Gość: Pracodawca Zwolnili mnie z pracy! IP: 213.77.90.* 15.11.07, 07:00
        Artykuł wpisuje się w powszechny stereotyp: jeśli pracodawca zwalnia
        pracownika, to jest to z pewnościa zły niedobry szef krzywdzący
        niewinną ofiarę. Tymczasem rzeczywistość nie jest czarnobiała. Z
        kilkunastoletnich juz obserwacji w obu rolach tj. pracodawcy i
        pracownika mam takie wnioski: Jeśli pracownik ma postawę
        roszczeniową i do tego donosi, a nadto za roszczeniami nie idzie
        chociaż szczera chęć rzetelnej pracy, szef (jeśli jest mądry) nie ma
        innego wyjścia. Taka czarna owca potrafi zepsuć nawet najlepszy
        zespół.
        Jeśli szef polega na donosach i tworzy atmosferę szczucia i
        wewnętrznej konkurecji, jego szef (oberszef) powinien go wylać, a
        pracownicy powinni sami szukać innej pracy. To nie boli. Nie ma dla
        firmy gorszej prognozy jak wewnętrzne gierki. Prawdziwa gra to
        konkurowanie o klienta i ta właśnie gra jedynie ma sens.
        Przypadki pośrednie czyli średni szef i średni pracownik dają szansę
        porozumienia się - tak w przypadku zwolnienia, jak i pozostania w
        pracy. W pewnym momencie któraś ze stron może dojśc do wniosku, że
        nie jest nam po drodze. To ludzkie i nie ma się co obruszać, nawet
        małżeństwa czasem się rozwodzą.
        Na koniec dodam, że to wielki wstyd opisywać w poważnej gazecie
        nieuczciwe tricki pracowników wobec pracodawców. Tzw. rosnąca
        świadomość pracowników skutkuje tym, że pracodawcy nie chcą zawierać
        umów na czas nieograniczony etc. Bo te tricki kosztują pracodawcę, a
        więc również kolegów i koleżanki z pracy. Może jakaś promocja
        uczciwości w GW by się przydała? Pytam chyba retorycznie ...
      • mazda1f ankietowani kierownicy byli na ogół autokratami :) 15.11.07, 08:13
      • Gość: mała Zwolnili mnie z pracy! IP: 193.24.220.* 15.11.07, 19:36
        nieprawdą jest ze można sie ustrzec od skutków nie przyjęcia korespondencji
        zawierającej wypowiedzenie, wystarczy, iz pracownik mogł sie zapoznać, miał taką
        możliwosc, a że nie odebrał listu bo nie chciał to nie chroni go przed
        rozpoczęciem biegu wypowiedzenia, wg przepisow zostanie to uznane za doręczone
        ze wszystkimi skutkami, wiem co piszę -pracuję w sądzie
      • Gość: xl Zwolnili mnie z pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.07, 21:49
        To prawda, że w dzisiejszych czasach liczy się
        donosicielstwo i wazeliniarstwo. Znam takich i im powodzi
        się bardzo dobrze. Mają wykształcenie podstawowe, panienka z
        gościem prowadzą podwójne powszechnie akceptowane życie, mimo
        że mają swoje rodziny / wszyscy o tym wiedzą, tylko nie
        zainteresowani /. Roznoszą różne plotki, aby odwrócić uwagę
        od siebie. Mnie zwolnili z pracy, a oni po kolei donoszą
        na innych. Kradną, robią przekręty a następnego dnia lecą
        do biura uprzejmie donieść , że ktoś ukradł itp. To
        obrzydliwe. Jednak oni chyba nie mają sumienia. Żal mi
        ich , nie zazdroszczę im zawziętości, chciwości, pazerności
        i złośliwości. Co ci ludzie z tego mają ?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka