Gość: Homer
IP: *.acn.waw.pl
08.01.02, 14:40
Studiuje prawo w Wwie. Jestem w tym procederze dosc zaawansowany, wiec jakis
czas temu zaczalem myslec o perspektywach pracy. Aby zdobyc punkty do CV,
podjalem praktyke w jednej z wiekszych warszawskich kancelarii prawnych.
Pracuje w niej juz od pewnego czasu, niektore sytuacje nadaja sie do opisania w
dziale "Dilbertoza", inne pozostaja w klimacie "Wyzysk w hipermarketach". Jak
napisalem wyzej, jest to spora kancelaria, nie nalezy jednak do gigantow, w
zwiazku z czym atmosfera pracy zbliza sie czasem wrecz do familijnej (inna
sprawa, ze nie kazdy do familii nalezec moze).
Moje pytanie dotyczny wlasnie "gigantow". Jak sie pracuje w firmach typu PwC,
Andersen, czyli Wielka Piątka et consortes? Czy nieludzkie tempo, brak więzi
międzyludzkich itd. kompensowane sa przez obiektywne kryteria oceny osiagniec
pracownika, jasne zasady awansu? (w firmie, w ktorej pracuje, jest dokladnie
odwrotnie)
Moje obecne wyobrażenia nt. pracy w polskich oddzialach miedzynarodowych
korporacji lokuja sie na poziomie wizji z "Wall Street" i "Matrixa", z pewnymi
watkami z zycia mlodych prawnikow a la Grisham.
Prosilbym o oswiecenie mnie w tej kwestii. Chociaz obawiam sie, ze - zgodnie z
moimi mglistymi wyobrazeniami - prawcownicy / byli pracownicy ww. firm nie
traca czasu na forum dyskusyjnym GW.