Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Polski yuppie: seks, stres i all inclusive

      • mentor Jeszcze jeden polski mit? 14.08.08, 08:57
        Tak samo jak na reklamach swieci slonce i sa swieze buleczki
        usmiechnieta zona i dzieci tak samo tutaj Swingers kluby i amfa i
        niesamwite zarobki. W polsce lubi sie pokazywac fasady itd
        tak samo jak w Szwecji wszyscy pieprza sie w parkach oczywiwscie
        wedlug popoludniowek. Jestem ciekaw jednego ..co ci ludzie beda
        robic potem? No ale zyje sie raz..
      • Gość: Antydepresant "Robi w finansach"? A co to za nowomowa? IP: *.chello.pl 14.08.08, 09:07
        Czy autorka artykułu zdawała maturę w chlewni? Co to za język? A
        jeśli już, to można było chyba użyć cudzysłowu?
      • knockout Zalosny artykul 14.08.08, 09:09
        niesamowicie przerysowany artykul, napisany w nowym, skandalizujacym
        stylu gazeta.pl. Ale nie o tym.. rozbawilo mnie wyliczenie korzysci,
        na ktore "moga liczyc" kierownicy, "zwrot wydatkow sluzbowych czy
        karta kredytowa" - hahaha dziekujemy laskawym pracodawcom za tak
        niewyobrazalne "bonusy"!! W kazdej normalnej firmie to standard, a
        tutaj nagle tylko dla kierownictwa.

        A druga sprawa - przykladowa osoba zarabiajaca na poczatku tysiac
        zlotych a pozniej juz kilka razy wiecej - to jest warszawski city
        high-flyer? tyle moze wyciagnac w biurze firmy budowlanej pana
        Smitha 50 km na polnoc od Ladka Zdroju pracujac 7.5h/dzien, przy
        zapewne mniejszych kosztach zycia.

        Ten artykul to zenada na conajmniej dwoch plaszczyznach:
        - styl pisania
        - zycie owych "jappies" i zalosne pieniadze, za jakie sie sprzedaja.
        • lakomy_l Re: Zalosny artykul 14.08.08, 10:30
          popieram!
          rozbawilo mnie niesamowicie ze wyznacznikiem sukcesu jest awans na
          wice-kierownika oddzialu po kilku latach ciezkiej pracy. Regionu,
          departamentu - to jeszcze bym zrozumial, ale oddzialu?? Przeciez tam
          ludzi z lapanki biora - bo prowizji niet - a trzeba odwalac robote
          za kierownika wlasciwego..
          Mysle ze tekst powinien nosic tytul "Problemy emocjonalne ludzi nie
          potrafiacych sie znalezc na rynku pracy". LUDZIE: lata 90 dawno sie
          skonczyly, juz nie trzeba zasuwac po kilkanascie godzin zeb Cie
          tylko nie wyrzucili z pracy. Wystarczy tylko wsciubic nos ze swojej
          norki i rozejrzec sie jak to wyglada dookola - ale jak sie ktos
          uczepil swojego "szczescia" i innej kultury pracy nie zna to narzeka
          pozniej ze stres, praca ponad sily i koniecznosc odreagowania
          stresu. Nie to nie sukces - to sie nazywa sadomasochizm.
          • Gość: k. Re: Zalosny artykul IP: *.aster.pl 14.08.08, 12:04
            Tej pani chodziło raczej o polski oddział banku z UE. Takim "oddziałem" jest np.
            cały Polbank.
        • Gość: Andre Re: Zalosny artykul IP: 85.89.230.* 14.08.08, 12:45
          Zgadzam się... Artykuł bardzo słaby. Może realizuje jaką linię
          redakcyjną, ale z rzeczywistością nie musi mieć wiele wspólnego.
          Raczej są to zebrane razemw szytskie negatywne opinie o yuppies,
          podbudowane naukowymi autorytetami. Takie artykuły moga leczyć z
          kompleksów tych, którzy mało zarabiają i tu ich plus. Ale chyba z
          rzetelnym dziennikarstwem ma to mało wspólnego.
        • Gość: olek Re: Zalosny artykul IP: 67.159.44.* 25.08.08, 14:47
          > Ale nie o tym.. rozbawilo mnie wyliczenie korzysci,
          > na ktore "moga liczyc" kierownicy, "zwrot wydatkow sluzbowych czy
          > karta kredytowa" - hahaha dziekujemy laskawym pracodawcom za tak
          > niewyobrazalne "bonusy"!!

          to forma niewolnictwa. Firma GOOGLE nawet Cie zywi, daje pralnie, lekarza-
          wszytsko ZA DARMO W PRACY! slowem OBOZY PRACY!
          Pomyslcie czmu tak robia. Jak chcesz zjesc obiad z zona w domu
          to nie wypada bo TWOJ SZEF zamierza JESC Z TOBA!

          Dlatego najbardzoiej h***e miejsce pracy w USA to wlasnie firemki typu GOOGLE o
          SUPER PROPAGANDZIE i realiach obozow.
          Najbardziej podatni na to sa wlasnie STUDENCI i ludzie mlodzi.
          Z czasem madrzeja.
      • Gość: Majka Przerysowane. IP: *.chello.pl 14.08.08, 09:16
        Podobne artykuły pojawiają się dosyć często i nie dość , że nie
        mówią prawdy to jeszcze utrwalają stereotypy. Pieniądze szczęścia
        nie dają, młodzi korporaci bojący się urlopów i ten przygodny seks i
        narkotyki. Bzdura. Może są takie osoby ale to wyjątki i zdarzają się
        w każdym środowisku. Mąż pracuje właśnie w takiej korporacji.:) Jest
        zupełnie normalnym człowiekiem, ma normalnych przyjaciół, naszym
        obecnym zmartwieniem jest zmiana mieszkania na większe ale nie
        myślimy przeprowadzać się do centrum tylko w jakąś cichą okolicę.
        Nasi znajomi mają rodziny, dzieci i każdy z nich nie może doczekać
        się urlopu. I jeszcze jedno. Myślę, że częstszym problemem jest
        poczucie niedocenienia w pracy, niskich zarobków, poczucie
        niewykorzystanych szans w życiu towarzyszące osobom, które nie mają
        dobrze płatnej pracy, a mają ambicję i inteligencję. Jakiejś okazji
        nie wykorzystali, może nie odważyli się na przeprowadzkę, nie
        wytrwali na studiach, za wcześno założyli rodzinę itp. Ale o tych
        problemach jakoś prasa się nie rozpisuje. Ciekawe dlaczego.
      • Gość: sfd o karierze IP: *.mia.three.co.uk 14.08.08, 09:19
        Dluga lista uzaleznien od pracy po seks i narkotyki, opis intensywnego zycia a
        na koniec kilka cytatow i znowu lista zbytkow. W srodku gdzies wlepione :
        "Polacy mają tendencję do przepracowywania się i niezadowolenia z pracy. Z
        raportu Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że prawie milion rodaków pracuje
        ponad 12 godzin dziennie."
        A ja sie zastanawiam czy w innym kraju czytalbym taka glupote jak to ten narod
        to, ten narod tamto i tylko poglebialbym stereotypy. Wreszcie, czy to jest czyms
        odkrywczym i wyjatkowym, ze tacy wlasnie yuppies poswiecaja dla pracy zycie i
        dzien w dzien sa nia pochlonieci?
        Dylematu jakos nie mam, bo takie wlasnie mialem wyobrazenia - idace pewnie za
        szukaniem sprawiedliwosci - i tak tez zawsze myslalem o ludziach, ktorzy maja
        5cio cyfrowe wyplaty dajac 50cio cyfrowe zyski swoim szefom. I tylko szkoda, ze
        1. czuje sie zle, w koncu konsumpcyjne wartosci miec musze albo zostac zrzeda,
        2. artykul mnie slabo stymuluje, bo dziennikarz nie wszedl z buciorami w zycie
        konkretnych ludzi tylko agaty z kobialkowa co jest w warszawie i leszka z
        obornik co pracuje dla korporacji. Obejrzalbym American Psycho i tez bym to
        jakos podobnie sklecil. Ja chce igrzysk gazeto, niech agata opinie o trzymaniu
        za rece zachowa dla siebie, ja chce wiedziec co ona jadla na sniadanie i czy aby
        nie ma pryszczy.
      • Gość: Tomek Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 09:21
        bzdury
      • Gość: jack Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 138.106.14.* 14.08.08, 09:22
        ten artykuł pokazuje żałosny poziom naukowców z nad Wisły. To wygąda
        na wypracowanie studenta 1-go roku pedagogiki; po prostu żenada !!!
        • aleksy1978 Mlodzi w miescie. 14.08.08, 09:39
          I tacy sa mlodzi, ambitni Polacy! Przepadaja w miastach lub w innych
          krajach i ciagna orke ponad sily. W zyciu poza praca ich nie ma...
          Dlaczego???
          Kasa,pieniadze,siano,kapusta. Transformacja w Polsce dla nich
          jeszcze sie nie SKONCZYLA. Dla swiatowego banku juz tak... (tak
          wyliczono)!
      • Gość: Stefan Za kilka tysięcy to mało raczej IP: 195.93.211.* 14.08.08, 09:27
        Trzeba miec kilkanascie tyś ale na rękę: kredyty, wydatki i zabawę.
      • Gość: rrr a ja zmieniłem podejście... skończyłem w moim IP: 217.116.98.* 14.08.08, 09:29
        dziale z siedzeniem po 15 godzin, do 22-giej i lepiej... wszyscy najpierw przeszli jakieś drogie wieloetapowe kursy asertywności i położyłem nacisk na bardziej intensywną pracę, ale krótszą, mało tego - delikatnie zasugerowałem, że prawcownik, który ślęczy godzinami po nocach i w weekendy pracując nie radzi sobie z zadaniami, to było rok temu, teraz średni czas pracy zmniejszył się z 13 godzin na 9,5 a produktywność działu spadła tylko o 6 procent... zacząłem myśleć, że ta "kultura" siedzenia w pracy godzinami to czasami własny wybór, spędza się często godziny na niepotrzebnych spotkaniach, kawkach i lunchach... moi pracownicy przykładają teraz większą wagę do swojego kalendarza i moim zdaniem lepiej planują czas
        • Gość: sfdwe Re: a ja zmieniłem podejście... skończyłem w moim IP: *.mia.three.co.uk 14.08.08, 10:16
          I bardzo dobrze Panie kolego. Wartosci kadry umyslowej nie musza byc wiec
          karierowiczowe, samochod z napedem na 4 kola bedzie kiedy wykorzystac, a agate
          nie bedzie nikt ograniczal zeby byla lepszym symbolem sukcesu. Biale kolnierzyki
          tez byc moga produktywne i tylko szkoda, ze mit ceny wiekszych zarobkow sluzy i
          tym i mniej zarabiajacym. A pracodawcow Ci u nas niedostatek.
      • Gość: artysta Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 09:30
        idealnie przedstawiony profi yuppie. nie ma to jak korporacyjne życie :)
      • Gość: Ryśku Nie znają smaku życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 09:35
        Wieczór na leżaku na tarasie, przy nogach pies, w ręku szklaneczka z łyskaczem.
        Zero tv itp
        • Gość: a Re: Nie znają smaku życia IP: *.chello.pl 15.08.08, 11:18
          zero tv to zaden minus. zero filmow/seriali - juz predzej. po co tracic czas nba reklamy?:>
      • Gość: deja_vu Też to miałem, a dziś nie. I nie żałuję. IP: *.pl 14.08.08, 09:39
        Też miałem dochody osobiste, że nie musiałem kalkulować do
        pierwszego i wydawałem na siebie do woli. A teraz są żona i dziecko,
        (a rodzina to koszty) i czasami żal tej finansowej nonszalancji. Ale
        tylko do czasu gdy brzdąc rano przyjdzie i zawoła: Ta-ta. Albo
        weźmie za rękę i ciągnie przez całe mieszkanie by się z nią bawić.
        Było fajnie, a jest fajniej.
        • Gość: Nill Re: Też to miałem, a dziś nie. I nie żałuję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 23:19
          gratuluje i to jest zdrowe podejscie, tak trzymac :D
      • Gość: niestety troszkę prawdy w tym jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 10:03
        Jak mi znajomy opowiedział co się dzieje na imprezach integracyjnych
        to się za głowę złapałem.
        Wszysycy pijani i jedna wielkia orgia, niewazne czy mężatka czy mąż.

        OMIJAĆ COŚ TAKIEGO SZEROKIM ŁUKIEM
        • trans_liberal Re: troszkę prawdy w tym jest 14.08.08, 10:16
          Koloryzują. Bajanie. Pijaństwo pewnie. Orgie bez przesady. Jak ktoś na kogoś
          okiem w robocie łypie, wypiją to ciągnie. Jest okazja. Jak na weselu.

          Tu nie wypowiadają się yuppie nie mają czasu.
          Znam PRAWDZIWYCH yuppie tak powiem. Puste szczurki, chorzy pracocholicy, ceniący
          ludzi według tego ile wydają, zarabiają i co zarabiają. Pustaki.
          • Gość: Zołza Re: troszkę prawdy w tym jest IP: *.chello.pl 26.08.08, 07:56
            Przerysowane zdecydowanie. Nawet i pijaństwo rzadko się chyba
            zdarza. W mojej firmie jest na przykład sporo małżeństw, jak jadą na
            integrację, to razem i jest fajnie. A czasem są integracje, na które
            jedzie się z małżonkami z poza firmy, więc jest wszystko pod
            kontrolą i integracja postępuje w kierunku intelektualno-
            koleżeńskim, a nie alkoholowo-łóżkowym.
      • Gość: mcbet tylko po co powtarzac artykul po Metrze? IP: *.adsl.inetia.pl 14.08.08, 10:09
      • Gość: yacho brednie i miejskie legendy IP: 157.25.31.* 14.08.08, 10:12
        j.w.
        pracuje w korporacji. Nie znam takich ludzi. moi znajomi pracują
        dużo ale mają zwykłe rodziny i normalne życie.
        Zarobki (najpierw 1000 a potem parę razy więcej :-)))) kupa śmiechu.
        ja rozumiem ze tacy ludzie z artykułu istnieją ale to patologia i
        margines.
        Generalnie jeszcze raz: brednie i straszenie tzw. warszawka.
        • Gość: tylda Re: brednie i miejskie legendy IP: 62.29.169.* 14.08.08, 10:26
          ale jakie straszenie :) fajne samochody, seks i trawka sa fajne :)

          oczywiscie zgadzam sie, ze wiekszosc ludzi ma normalne rodziny, a
          juz nie slyszalam, zeby ktos sie w pracy dopingowal amfa, ale to
          wynika ze wzorcow spolecznych, mi sie nie spieszy z mezem, szukam
          powoli, mam wielu wspanialych przyjaciol, moze za ktoregos wyjde :)
          dzieci nie chce miec, wiec na razie troche tak zyje: praca, uzywki,
          seks, ale to chyba kazdy tak zyje, albo zyl na studiach, nim nie
          zalozyl rodziny, jak Bozia kaze... ale ja rodziny nie chce :) wiec
          baluje :)
          • Gość: yacho Re: brednie i miejskie legendy IP: 157.25.31.* 14.08.08, 11:00
            ja znam pojedyncze przypadki używania amfy w pracy. Generalnie znam
            też ludzi balujących ale powiadanie ze to codzienność i w ogóle
            epatowanie tą ponurą patologią jest śmieszne.
      • Gość: tylda Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 62.29.169.* 14.08.08, 10:20
        ja znam tylko taki swiat i dla mnie on jest normalny, co prawda
        czasem pojawia sie seks i pytanie, czy warto sie np. podlizywac w
        pracy dla awnasu, ja odczuwam czasem koniecznosc 'sprzedazy siebie'.
        Moim zdaniem kariera i luksusowe zycie sa ok, poki czlowiek jest
        zadowolony. Ja np. najpierw zmienilam prace na mniej platna, choc z
        prespektywami, bo bardziej mnie interesowala, a potem poklocilam sie
        z przelozonymi, zeby bronic wlasnej wizji. Jednak mam taki
        background (wyksztalcenie, znajomych), ze sie nie boje. Ale w moim
        swiecie zwykle ludzie nie maja takiego podejscia, zwykle, jak ktos
        zauwazyl, sa zagubieni. Nie wiedza, czego tak naprawde chca, nie
        wyznaja zadnych wartosci, nie doceniaja wielu aspektow zycia
        (relacje, zmysly). Artykul dosc uproszczony i krotki, ale wiem, ze
        problem istnieje, ale dotyczy raczej ogolnie kapitalistycznego
        swiata i miejsca w nim dla 'staroswieckich' wartosci, nie mowie juz
        nawet o moralnosci, ale o samorealizacji, godnosci, kurtuazji... Ja
        tez od dawna mam 5 cyfrowa pensje, weekendy w 4 gwiazdkowych
        hotelach w Polsce i zagranica, jak mowie, nie znam innego swiata.
        Ale czasem odczuwam spory stres, bo widze, ze wiekszosc ludzi to
        maszyny bez zasad. Byc moze pochodzenie z prowincji ma znaczenie...
        W kazdym razie trudno w tym swiecie forsowac wlasna droge, gdy
        presja tlumu jest inna.
        • Gość: ;) tylda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 12:42
          background masz, powiadasz? a na słownik pensji już nie starczyło?
          • Gość: tylda Re: tylda IP: 62.29.169.* 14.08.08, 13:00
            słownik pensji mam w glowie, a o co konkretnie chodzi? :)
            • Gość: lynx Re: tylda IP: 217.153.201.* 14.08.08, 14:13
              "słownik pensji"? Czy Ty kobieto nie rozumiesz po polsku?
              • mahadeva Re: tylda 14.08.08, 14:18
                a ok, dzieki :)
                ale chyba sie mowi: nie starczylo pensji, a nie: pensji nie
                starczylo :)
      • Gość: cocos Psychiatrzy robią kokosy na wyścigu szczurów... IP: *.wro.vectranet.pl 14.08.08, 10:22
        W szpitalach psychiatrycznych coraz więcej Napoleonów i Cezarów i
        tych co Rosjanie im wpuszczają gaz przez dziurkę od klucza-tych co
        nie wytrzymali wyścigu szczurów,korporacyjnych niewolników.
        Gabinety prywatne-zapisy na miesiąc w przód.
        A korporacje:pięć latek i wypad.Proszę następny,młodszy i bardziej
        produktywny niewolnik.
        • draaka Re: Psychiatrzy robią kokosy na wyścigu szczurów. 14.08.08, 12:10
          psychiatrzy, farmaceuci, korporacje farmaceutyczne i cala reszta tego stuffu.
          jak sie rozejrzysz to wiekszosc tych manekiow z korporacji trapia te same
          dolegliwosci. pekajaca od przepracowania glowa, bol brzucha z nerwow i wrzodow,
          nerwobole.
          • wolny_ben Re: Psychiatrzy robią kokosy na wyścigu szczurów. 14.08.08, 14:52
            STAAAAAAAARRRRRRRYYYYYYYYY a co ty myślisz????????? Życie to nie
            bajka!!!!!!!!!!!! Co ma w portfelu yuppie: guma, viagra, ketonal, a od kiedy
            wycofali ten ostatni z refundacji to febrofen albo najczęściej refastin. STARY
            to ty nie wiesz: jak coś boli trzeba się ZNIECZULIĆ. Żrą to jak mentosy i nie
            czują nic. Terminator 2008 polish version deluxe. Ból głowy, zęba, brzucha:
            piguła. Przecież są jak tu niektózy piszą NORMALNI.
            • Gość: Weź to wyłącz Re: Psychiatrzy robią kokosy na wyścigu szczurów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 15:24
              Weźcie się wyłączcie mitomani. Jesteś lepsi od syntetica i faktu.
      • Gość: ech co za bzdury IP: 217.116.98.* 14.08.08, 10:26
        nie wiem skad autorka wytrzasnela Agate i Marka, ale jesli tacy ludzie są, to
        stanowią może 5% osob pracujacych w korporacjach miedzynarodowych (sam pracuje
        w jednej z najwiekszych w Wawie i mam znajomych w wielu innych)

        przecietny pracownik korporacji jest po prostu... normalny. zwykle jest z
        kimś, czasem sam, ma czasem samochod, czasem nie ma, troche imprezuje, pojdzie
        na piwo, pokopie pilke z kolegami, pojdzie do kina, ale... amfetamina? jeep
        na 4 koła i mieszkanie z zarobkami kilka tysiecy (czyli niskimi)? swingersi? i
        to ma byc przekrojowy obraz grupy spolecznej? BZDURY!

        ten artykul ma tyle wspolnego z rzeczywistoscia co filmy typu "Nigdy w życiu"

      • mieczyslawww life life life 14.08.08, 10:37
        Pracuje na zachodzie troche czasu to wiem .Polak młody wyjezdrzający
        na zachud.Zachowuje się tak jak by był trzymany w niewoli.Zaczyna
        zarabiać kase ma jej wiecej jak w polsce i co dalej i tu jest
        problem .Dużo młodzierz stara sie by ich tygodniówka szybko
        wyparowała.Odkładają i oszczędzają tak samo jak nasz Rząd wiedomo z
        jakim skutkiem .To ich dzieci jaki ojciec taki syn .Kto demoralizuje
        obywatela na 1000% politycy .Jak bym był politykiem to bym kradł i
        używał życia czy to jest normalne .Dla mnie nie taka jest opinia
        młodzierzy przyszlosci polski.W Polsce jest wogule dziwny sterotyp
        Modlic się oszukiwać kraść to domena tego kraju.Dlatego nic nie
        zmieni tego jesli my sami tego nie zmienimy.Holandia to jest dopiro
        dziwny kraj co dziwne ludzie z całego świata się tolerują co
        niemiało by miejsca w Polsce.
        • Gość: vahooz Re: life life life IP: *.gprs.plus.pl 14.08.08, 17:47
          "zachód", "w ogóle", "wyjeżdżający", "młodzieży", itp... co za baran jeden. Nie
          zna języka a się wypowiada.

          Proszę nie wracać z tego zachodu... może jakiś eksternistyczny kurs języka
          polskiego? Proszę o tym pomyśleć...

          "zachud"... posrałem się ze śmiechu.
          • Gość: a Re: life life life IP: *.chello.pl 15.08.08, 11:22
            nie cierpie takich typow jak ty, to ze ktos pisze z bledami, to nie znaczy, ze pisze bez sensu, a ty jak widac nie masz sie do czego innego przyczepic w zwiazku z powyzsza wypowiedzia. ;/
      • Gość: Manager Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 10:40
        Chce zauważyć, ze patologie zdażaja sie w każdym srodowisku :
        bogaci, biedni, zarządzający, pracownicy szeregowi. Patologia jest
        czymś marginalnym, na podstwie której nie można twierdzić, że dane
        środowisko jest takie czy inne. Powyższy artykuł (moim zdaniem) jest
        ogromnym uogolnieniem. Oczywiście takich ludzi sie spotyka.
        Zadam jedno pytanie:
        czy osoba nie umiejąca poradzic sobie z własnym życiem jest zdolna
        do prowadzenia firmy, działu w korporacjach ? Sadzę, że nie.
        Osoby które znam i zachowywały się w sposób opisany przez artykuł, a
        pracujace w korporacjach juz tam nie pracują - moim zdaniem nie
        dorosły do tego co życie im dawało i dlatego sie skończyło.

        Jako kilkunastoletni pracownik korporacji uwazam, że takie artykuły
        sa zupelnie niepotrzebne.

        Mam nadzieje, że managerowie z Gazety Wyborczej nie zachowują sie w
        ten sposób, jeżeli tak to ....... GW tez jest korporacją.

        Pozdrawiam
        • Gość: lynx Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 217.153.201.* 14.08.08, 14:16
          Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie managera!
          Nawet jeśli nie znasz zasad ortografii...
      • Gość: mike2000 Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.171.188.71.crowley.pl 14.08.08, 10:42
        Sam pracuję tak od kilku lat, ale to co pisze autorka to mitologia.
        Zarządzanie, konsulting czy sprzedaż to poważne i odpowiedzialne zajęcia,
        które owszem kosztują sporo nerwów i godzin spędzonych w pracy ale po pierwsze
        są baardzo rentowne a po drugie nie potrafię sobie wyobrazić żeby działać
        skutecznie w biznesie pod wpływem narkotyków. Na pewno zdarzają się takie
        przypadki ale rynek sam to szybko weryfikuje. Kredyty i życie ponad stan wcale
        nie musi być powiązane z dużymi zarobkami i pracą w korporacji - nie trzeba
        żyć na kredyt. Sztuką jest wykazać się skromnością i gdy wygra się
        przysłowiowy milion nie kupić domu za dwa miliony. Wybór między pracą a
        rodziną też jest fikcją dziennikarską. Każdy kto chce coś osiągnąć musi
        pracować. Jeśli chce zarabiać godnie musi dać z siebie dużo. Jeśli rodzina
        chce żyć na poziomie musi to zaakceptować innej drogi nie ma i żadne
        psychologiczne bzdury tego nie zmienią.

        Pani redaktor chyba marzy się świat w którym po 12 godzinnej orce zaczyna się
        12 godzinna impreza, ale to w Polsce być może ma miejsce czasami wśród młodych
        graczy giełdowych, moje pokolenie szuka odpoczynku i metod na odstresowanie i
        tu zgodzę się pomysłów jest wiele ale narkotyki na pewno nie są normą.
        • panismok "Jeśli rodzina chce żyć na poziomie..." 14.08.08, 21:57
          to, przepraszam, jesteś zwolennikiem modelu "pan przynosi kasę do domu, a reszta siedzi cicho"?
          Nie uważasz, że ważne dla związku/małżeństwa i rodziny kwestie powinno się uzgadniać wspólnie? Moim zdaniem o ilości czasu przeznaczanego na tzw. "dom" nie decyduje się w pojedynkę. Może myślę w ten sposób dlatego, że nie wyobrażam sobie bycia na czymś utrzymaniu lub utrzymywania kogoś...
          Może nie dla każdego najważniejsze jest mieszkanie w apartamentowcu, lepszy samochód czy wakacje w Tajlandii. Może czasem "rodzina" wolałaby M3 w bloku i wyjazd w Bieszczady, byleby spędzać w pełnym składzie więcej czasu? Bo na mój gust, ludzie chyba zakładają rodziny, żeby być razem; dobrze się ze sobą czują i chcą razem wprowadzać w świat swoje dzieci.
          Model, o którym piszesz, nie jest "razem"... Jak dla mnie, udany związek i rodzina są osiągnięciami dużo rzadziej spotykanymi niż kierownicze stanowisko i kupa forsy...
          Żeby nie było, że jestem taka mądra - też mam dylematy związane nie tyle z pieniędzmi, co z szansami rozwoju zawodowego. Mój obecny pomysł na karierę może wymagać wyjazdu za granicę, dokąd moja druga połowa raczej nie pojedzie. Postanowiłam więc przekonać osoby decyzyjne, że to samo mogę robić w Polsce. Jeśli się nie uda - nie będzie tragedii, zostanę na dotychczasowym stanowisku. I popracuję nad innym wariantem "ścieżki" ;-)

          Myślę, że wszystko da się pogodzić, jeśli tylko człowiek chce...

          I ci przepracowani, gdyby naprawdę zależało im na rodzinie, potrafiliby sobie to zorganizować; -)
          A o tym, czy potrzeba głębokich więzi z innymi ludźmi jest czy nie jest "psychologiczną bzdurą" - wybacz, nie będę się wypowiadać. Sprawdzaj na żywo.

      • Gość: fgds Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 193.24.24.* 14.08.08, 11:06
        debile, jednym słowem
      • Gość: kapitan długa pała to prawda czy fantazja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 11:07
        "Ostatnio wybrała się ze znajomymi na Mazury, nie do rodziny, ale na służbowo - wypoczynkowy weekend. - Dwa upojne dni, dużo alkoholu, trochę marihuany i dwie upojne noce z kapitanem jachtu, który wynajmowaliśmy "

        Na mazurach raczej nie ma kapitanów (chyba że w białej flocie:). Mówi się raczej o prowadzącym jacht.

        To na mazurach są czartery z kapitanem? Niessamowite 8) To zanczy co Spotrina czy Tango z kapitanem?

        A sex to był u "kapitana" w hundkoi czy może w messie? A reszta się przyglądała czy się kochała z "zastępcą kapitana"?
      • Gość: niewolnictwo pranie mózgu działa bez zarzutu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 11:11
        wystarczy 4 czy 5 tysiecy netto, imprezy integracyjne, szkolenia i
        człowiek kupiony tzn. pozmieniane wartości życiowe

        ja się na to nie dałem nabrać, mam rozum na karku.
        zarabiam spoko, 8 godzin i domu do dzieci i żony - zyjemy spokojnie

        pozdrawiam niewolników - kiedyś przejrzycie na oczy ale będzie już
        za póżno
      • Gość: żal mi.... żal mi takich ludzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 11:30
        to są BIEDNI ludzie, po prostu.

        pieniądze im mózg wyżarły ale to już ich sprawa

        pociągną do trzydziestu kilku lat i potem co?
        zawał? śmierć?

        ale z drugiej strony podziwiam korporacje bo świetnie wiedzą jak
        człowieka kupić, a potem to juz nie człowiek tylko niewolnik - robot

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka