l005 Inicjatywa i niezależność to atuty doświadczenia 06.01.09, 15:26 Jeden fragment wywiadu, ten dotyczący własnej dziełalności jest według mnie szczególnie ważny. Po paru dekadach pracy powinniśmy nabyć umiejętności które dają możliwość unikalnego spojżenia na to czym zajmowaliśmy się, np na rynki, technologie, itp. To daje ludziom drogę do indywidualnej działalności. Nie czakasz aż ktoś ci zaproponuje pracę ale ty proponujesz co możesz osiągnąć albo zostajesz swoim własnym pracodawcą. Oczywiście pod warunkiem że przez całą karierę dbaliśmy o własny rozwój bo jak w wieku 50+ trzeba się uczyć od nowa to takiego pracownika albo eksperta nikt nie potrzebuje ponieważ pracodawcy mają pulę wykształconych i gotowych do pracy. Przynajmniej w USA powszechna jest działalność indywidualna po 50+. Ludzie często chętnie biorą wcześniejsze emerytury z markowych firm aby pójść samemu w nowym kierunku. Co prawda w systemie amerykańskim jest to stosunkowo łatwo zrobić zwłaszcza gdy w czasie kariery zbudowało się swój network ludzi. Pracować wtedy można ile zdrowie pozwala a głównie ile chce się samemu dla przyjemności bo na ogół tacy ludzie mają wystarczająco dużo pieniędzy aby spędzać czas jak zechcą. Myślę że do takiego stanu rzeczy powinniście dążyć w Polsce. Człowiek powinnien od dziecka być nauczony liczenia tylko na siebie i dbania o własny rozwój przez całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: int Re: Inicjatywa i niezależność to atuty doświadcze IP: 66.198.41.* 06.01.09, 16:10 Z Polski wyjechałem w 1998r, kiedy wszystko zaczynało się sypać. Gazety były pełne ogłoszeń "wiek do 35 lat". Chciałem wtedy zostać kontrolerem ruchu lotniczego, więc wysłałem CV na ogłoszenie w GW. Po kilku dniach telefon z Warszawy: proszę podac nam dokładna date urodzenia. Podałem. Po kilku dniach przyszedł list: Pańskie podanie zostało rozpatrzone negatywnie. Juz wtedy dano mi do zrozumienia, że jestem za stary, a miałem...30 lat. Wyjechałem do USA. Już po roku pobytu i podszlifowaniu języka zdałem egzamin na kontrolera i spełniłem marzenie. Spełniło się coś, czego w Polsce nie mógłbym osiągnąć. Od czasu, dla zabawy wysyłałem CV do odpowiedniej agencji zajmującej sie naborem na takie stanowisko w Polsce. Zawsze przychodziły odmowne odpowiedzi. Pisałem też do podobnych instytucji w normalnych krajach EU zachodniej, i, o dziwo - zapraszali na rozmowy ! Jakoś tu nie przeszkadzał im mój wiek. Za rok wracam z USA, ale chce nadal wykonywać moją pracę. Niestety - nie będę mógł robić tego w Polsce... Jestem po rozmowach z kontrolą ruchu lotniczego w pewnym zachodnim kraju, są gotowi zatrudnić mnie od ręki i moje 40+ czy nawet 60+ nie jest żadną przeszkodą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adioscompanieros Re: Inicjatywa i niezależność to atuty doświadcze IP: *.centertel.pl 06.01.09, 16:34 Zgadzam się z przedmówcą. Sama mam prawie 41 lat. Przez 17 lat pracowałam w branży od referenta do menedżera. ZNAM BRANŻĘ JAK WŁASNĄ KIESZEŃ.Zrezygnowałam sama z powodu mobbingu. Mimo wielu ogłoszeń nie zostałam zatrudniona przez żadnego pracodawcę, ale...Odkryłam co mogę robić wykorzystując swoje doświadczenie.Pogadałam z kilkoma ludźmi, oni pogadali z innymi ludźmi. Efekt? Mam przesłać SWÓJ AUTORSKI PROJEKT DO OCENY w kontekście patronatu nad moim projektem.Myślę nad pozyskaniem unijnych dotacji, z takim patronatem powinnam je uzyskać. A więc myślę, że ten rok będzie dla mnie przełomowy. Nie rozstaję się z branżą, wręcz przeciwnie, będę się rozwijać i będę niezależna:) Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
ugenwillla Może to problem młodego HR u pracodawców? 06.01.09, 16:43 Skoro większość rekruterów ma po 20, góra 30 lat, to wydaje się im, że człowiek 50 letni stoi nad grobem, musi mieć raka albo demencję i tylko siłą woli zwłókł się na rozmowę kwalifikacyjną po zażyciu opakowania śrdoków przeciwbólowych? Jak osoba w tym wieku może ocenić przydatność wieloletniego doświadczenia skoro sama ma 2 - 3 lata praktyki zawodowej? Jak może wiedzieć czego się spodziewać po starszym pracowniku, jeżeli w swoim zawodowym życiu spotyka tylko samych młodych i "kreatywnych"? Wyobrażam sobie, że gdyby pani czy pan od HR miał 50 lat, to nie wygłaszałby tak lekko opinii, że starzy się do niczego nie nadają, mają same minusy z punktu widzenia pracodawcy, może znalażłoby się też parę plusów, np. przywiązanie do firmy, wiarygodność, sumienność, brak obciążenia małymi dziećmi i problemami rodzinnymi, atut bogatego życiowego doświadczenia? Ale we wszystkich "nowoczesnych" firmach i korporacjach HR zaludniają podfrufajki, które ławto i bezrefleksyjnie przekreślają czyjej cv, bo "stary" i sięgają po młodego, bo będzie fajniejszym kolegą, bo będzie "pasował do zespołu", bo będzie z kim tańczyć na imprezie integracyjnej. Tylko jak to zmienić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Etap X Re: Może to problem młodego HR u pracodawców? IP: 195.90.102.* 06.01.09, 16:52 Co tu dużo mówic. Oto etapy kariery według podręczników HR. Ostatni etap to wiek 43-50 lat. www.architekcikariery.pl/jakie-sa-fazy-kariery,178,2,34.html Odpowiedz Link Zgłoś
johnny_p Ostatni etap, brrr... 06.01.09, 16:55 Gość portalu: Etap X napisał(a): > Co tu dużo mówic. Oto etapy kariery według podręczników HR. Ostatni > etap to wiek 43-50 lat. I tak nieźle, w informatyce starość zaczyna się po 35. A co po 50? Odstrzał? Odpowiedz Link Zgłoś
johnny_p Tańczenie na imprezie integracyjnej (50+) 06.01.09, 16:53 ugenwillla napisała: > ...sięgają po młodego, bo będzie fajniejszym kolegą, bo > będzie "pasował do zespołu", bo będzie z kim tańczyć na imprezie > integracyjnej. Mam 50+ i czaczę z figurami zatańczę - pozytywne doświadczenie z ostatniego sylwestra, również z młódkami :-) Natomiast dyskotekowy "taniec maszyny do szycia" mnie nie interesuje. Ja myślę, że młodzi nie przewidują osobistego przekroczenia czterdziestki. A potem się obudzą z ręką w nocmiku i zaczną uprawiać kontrpropagandę. Ale będzie za późno, młodzi ich wyśmieją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mrówa Re: Może to problem młodego HR u pracodawców? IP: *.acn.waw.pl 06.01.09, 17:00 Nie wiem ile masz lat, ale z postu wnioskuję że jakieś 10-12. Poważna firma to nie agencja towarzyska, nie zatrudnia się osób tylko dlatego że są fajne, miłe i dobrze tańczą. Firma ma osiągać zyski, a pracownik jest po to żeby te zyski przynosić. Naprawde nie znam firmy (mówię o poważnych instytucjach, nie urzędach) która lekkomyślnie naraziłaby sie na straty zatrudniając niekompetentna osobę tylko dlatego, że ładnie tańczy. Nie bądź smieszna. Takie zarzuty łatwo tłumacza nieudolność, brak kwalifikacji, bo zawsze można zrzucić winę na dyskryminację zamiast poważnie pomyśleć nad przyczynami. Do rekrutacji 2-3 lata doświadczenia w zupełności wystarczą. Zwłaszcza jeśli rekrutuje sie wciąż na te same stanowiska. Śmieszy mnie też podział na "starych" po 50-tce i 18-letnie "podfruwajki" tak jakby pomiędzy nimi była już tylko próżnia. Ja mam 27 lat i od 4 lat zajmuję sie właśnie rekrutacją. Do której grupy mam siebie zaliczyć? PS. Walcząc ze stereotypami dotyczącycmi starszych spychasz je na inne grupy - np. młodych rodziców (obciążenie małymi dziećmi, problemy rodzinne). Sama widzisz, że jednak jest to fakt, że każda grupa wiekowa ma pewne ograniczenia. Tylko że własnych nie widzisz a cudze owszem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do mrowa Re: Może to problem młodego HR u pracodawców? IP: *.dsl.bell.ca 06.01.09, 18:45 koles ja bym cie z tego stanowiska rekrutacyjnego natychmiast zwolnil,chociazby za to ze nie umiesz czytac! zobacz co ci przedmowca napisal?gdy bedziesz 40-latkiem juz bedziesz mial problemy,bo tez bedzie inaczej - bardziej nowoczesnie;a ty widac,ze glab jestes i nie potrafisz sie uczyc,wiec ci zadne kursy kwalifikacyjne nie pomoga;masz 27 lat,to moze zostan kochajcym inaczej i obys milosci w zyciu nie zaznal! wez swoich rodzicow co cie splodzili wyrzuc na smietnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 38 - latka a ty głupi jesteś i głupi zostaniesz IP: *.elartnet.pl 06.01.09, 21:28 jedyne czym się popisujesz na tym forum to obrażanie innych i brak zrozumienia problemu, na który odpowiadasz, jak na HR-owca zupełny brak empatii i czytania ze zrozumieniem - cv tak pewnie też tak czytasz i gó... widzisz, współczuję twojej firmie - jesteś typowym przykładem zarozumiałego młodego pawiana, który myśli że zawsze będzie młody i rozchwytywany a ironii czy przenośni wyczuć to już nie potrafii. Żałosne. Obyś stracił pracę w wieku 49 lat i znaleźć następnej już nigdy nie mógł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.dsl.bell.ca 06.01.09, 16:55 jesli u was w Polsce pracodawca zada w aplikacji(podaniu)abyscie podali swoj wiek,albo wasz nr socjalny(nie wiem jak to sie u was nazywa?) - to jest to bezprawne lamanie waszych praw obywatela,a ironia jest,ze to sa firmy z tych panstw,gdzie tego nie mozna robic; ale tak jest wszedzie i nieswiadomi imigranci tego doswiadczaja tez,oprocz tego,ze jest mnostwo przepisow biurokratycznych - jednym slowem:ludzie ludziom caly czas gotuja ten los Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do xyz Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 17:18 Homo homini Lupus! im mlodszy tym glupszy!Dzieki Bogu ten tok myslenia mlodych lupus dotyczy tylko Polski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Romek z Anglii Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.in-addr.btopenworld.com 06.01.09, 21:56 Szanowna Pani Krystyno, Mam 54 lata. Jestem inzynierem-elektronikiem. Caly czas w zawodzie. Jak zaczynalem to byly na rynku procesory 4-bitowe!!!!!!. Ostatnie 10 lat to same zakrety i te same problemy, co Pani ma. Byli i sa ciagle pracodawcy w Polsce, ktorzy mowili, badz mowia o drewnianych jesionkach...... Od 1 lipca 2008 jestem w Anglii, w firmie realizujacej przodujace technologie swiatowe w telekomunikacji. Ze wzgledu na tajemnice sluzbowa nie moge ujawnic nazwy. Prace znalazlem przez Internet. Byla to 9-ta propozycja pracy z UE, ktora zakonczyla sie podpisaniem umowy o prace. Wczesniej bylem w 8-miu firmach (w ciagu roku) z Anglii, Irlandii, Belgii i Norwegii, odbylem rozmowy kwalifikacyjne i nawet egzaminy, ale bez powodzenia. Jednak wiedzialem, ze w tych rozmowach nie bylem zajacem - byli po prostu lepsi kandydaci. Pracodawcy byli na tyle uczciwi, ze kazdy przedstawil bardzo obszerne uzasadnienie. Nawiasem mowiac, to wykonalem juz dwie prace dla pracodawcy, ktory mnie odrzucil wczesniej, a teraz podpisal umowe z moja firma - troche sie zdziwil, jak mnie zobaczyl. Tu w Anglii pracuja brzydcy i ladni, b. mlodzi i tacy jak my tez ciagle mlodzi i bardzo silni, nie tylko wiedza. Jest Pani wspaniala kobieta. Moze by tak zmienic otoczenie? W koncu Unia Europejska jest b. duza. Ja jak juz bez Polski nie moge wytrzymac, to zawsze mnie puszcza na kilka dni. Trafilem na dobra atmosfere w pracy, koledzy w duzym przekroju wiekowym, roznych narodowosci. W okolicach Londynu jest nas sporo takich dinozaurow niedobitych, calkiem dobrze wyksztalconych. Wszyscy ktorych znam jakos sobie radza. W Polsce to nawet na posade rzadowa nie ma szans czlowiek w naszym wieku. Jak spelnia wszystkie kryteria, najwyzej go zwolnia. Jest tutaj "b. wiekowy" inzynier spawalnictwa podwodnego zwolniony przez ostatni rzad z posady w spolce skarbu panstwa - pracuje w British Petroleum, ale nie na stacji benzynowej, tylko w biurze konstrukcyjnym. Inny kolega-samochodziarz, troche co prawda mlodszy, pracuje u Bentleya w biurze rozwoju konstrukcji. Moze zrobie w tym roku dobry uczynek. Inzynier z Mielca pracuje w kolejach brytyjskich jako konduktor. Chca go do biura konstrukcyjnego - jest swietnym mechanikiem. Broni sie rekami i nogami, bo mowi ze ze wzgledu na wiek nie da rady. Ja go namawiam ze wszystkich sil - moze sie uda........... Mysle ze to jest jakis pomysl............... Jak by Pani sie zdecydowala, to na pewno pojdzie latwiej niz Polsce. Tylko znowu pokazemy, ze tylko poza Polska potrafia nas docenic. Wszystkim Rodakom, a szczegolnie tym 50+ zycze samych sukcesow w Nowym Roku. Wierze w Pania i zycze wyboru wlasciwej drogi. Pozdrawiam, Romek PS. Nie mam polskich liter w komputerze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emi Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.09, 08:15 Ciekawa jestem co panienka od HR (27 lat) napisze za 3 lata jak już przekroczy granicę starości? Może honorowo sama się poda do dymisji? Odpowiedz Link Zgłoś
monia420 Re: Pracodawca patrzy na metrykę 07.01.09, 10:25 Ja właśnie do tej panienki z HR chciałam dwa słowa. Nie mam nic przeciwko firmom rekrutacyjnym i rekruterom. Wkurza mnie tylko, gdy idę na interview i widzę osobę dwudziestoletnią, która nie ma doświadczenia w pracy z różnymi pracodawcami, na różnych stanowiskach, a ogłoszenia traktuje jak wyrocznię.Sama mam 30 lat, dwoje dzieci niedorosłych i to jest główna determinanta moich decyzji. Źle się czuję udowadniając dwudziestolatce bez zobowiązań, że dam radę udźwignąć obowiązki zawodowe i prywatne. Zdecydowanie lepiej rozmawia mi się z osobami, które wiedzą o co chodzi w życiu...właśnie w tej branży 50+ to jest mój idealny typ. Odpowiedz Link Zgłoś
agap25 Pracodawca patrzy na metrykę 07.01.09, 13:22 „Aktywne poszukiwanie pracy” Skóra cierpnie mi na te słowa. Czy można być bardziej aktywnym niż ja byłam? Nie wiem. Czy można być aktywnym z pomocą biura pracy? Nie! Miałam założone konta na kilku portalach poszukiwania pracy. Kilka innych przeglądałam codziennie. Penetrowałam Trzeci Sektor, czyli organizacje pozarządowe. Brałam udział w ich konferencjach i szkoleniach. Byłam na wolontariacie w trzech stowarzyszeniach, z opcją, że jak tylko pojawią się jakieś pieniądze, mam w nich udział. Próbowałam sama napisać program dla siebie, ale dobry doradca nie jest biegłym księgowym, a tego wymagają programy. Jednak polecam tą metodę, bo nie jest się samemu, coś się robi, ma się dostęp do różnych informacji. W końcu jakiś program ruszył i pracuję w nim na umowę. Tak się właśnie w programach i III Sektorze pracuje- od programu do programu, na umowy. Panie w biurze pracy nie wiedzą, co to jest III Sektor. Nie mają pojęcia o rekrutacjach w trybie konkursowym do organów administracji, której same są częścią. Te oferty też sama wyszukiwałam. Nigdy nie było między mną a „prowadzącą mnie” panią z urzędu rozmowy, o jakie stanowiska się staram, dlaczego, i gdzie jeszcze ich szukać. Raz zapisałam się sama do doradcy zawodowego, burząc cały biurowy światek, bo bez skierowania! Nic mi zresztą nie pomogli. Takie instytucje jak CIS, WOES odkrywałam sama. Trochę pomogła mi pani z wojewódzkiego ośrodka doradztwa zawodowego, przynajmniej ze mną rozmawiała. Długo. O mnie. Nikt nie zapytał mnie ani razu, czy mam z czego żyć, czy nie potrzebuję choćby prac interwencyjnych. Odnoszę wrażenie, jakby temat czy ma się z czego żyć jest wstydliwy i panie boją się go poruszyć. Rozmowa o tym, co to jest depresja i że trzeba ją leczyć bo człowiek sobie nie poradzi, w ogóle przekracza pojęcie służb zatrudnienia. A opanowanie depresji bezrobotnego to podstawa, bez tego większość działań jest nieskuteczna. Sam widok biura pracy, „przerabianych” wedle liter alfabetu tłumów ludzi wpędza w depresję. Jak tam wchodziłam to od razu wpadałam w wyuczoną bezradność. Wejść, odczekać swoje, dać papiery, podpisać, wyjść. Odreagować i wrócić do swego aktywnego poszukiwania pracy. Od nowa wierzyć w jego sens. Bardzo chciałam z kimś porozmawiać o moich planach, projektach, czy jest sens aplikować na te stanowiska, czy inne, jakie są faktyczne wymagania pracodawców, jakie niepisane obyczaje, itp. Czasami wciskano mi jakąś ofertę, bo wizyta bez oferty nie mieści się w pojęciu urzędnika, choćby wcale do klienta nie pasowała. Choć przyjmują mężczyzn, mam zadzwonić i zapytać, czy przyjmą kobietę. Pani urzędnik tego zrobić nie może, choć na korytarzu pustka, nikt za mną nie czeka. Prawie każda oferta wymaga znajomości języka. Język się rozwija i dla takiego mamuta jak ja przydałby się kurs odświeżający. Ale w myśl przepisów to nie wystarcza by sfinansować mi taki kurs. Choć swoich lat nie cofnę, język mogłabym odświeżyć. Podobnie z kursem pedagogicznym. ¾ ofert go wymaga. Ale to też nie jest podstawa. Byłam gotowa do myśli o podjęciu własnej działalności, ale też chciałabym z kimś o tym pogadać. Nie wiem z kim. Trzeba przeszukać wiele stron internetowych, umieć odróżnić firmy, stowarzyszenia, instytucje które pomagają ludziom od tych, którym chodzi tylko o unijne pieniądze, doszukać się wszystkiego samemu i zweryfikować te informacje- boleśnie, na własnej skórze. Mając na karku depresję bezrobotnego i stres w rodzinie. I jeszcze trzeba zanieść pani z biura pracy jakiś dowód odmowy z internetowej rekrutacji, żeby jak najszybciej od niej wyjść bez dyskusji. A potem okularami ni do dali, ni do bliży przestudiować na ścianie 2 płachty z ofertą szkoleń i kombinować, czy coś się dla siebie nie znajdzie. O ile moja koncepcja zatrudnienia siebie jest dobra, bo nikt mi jej nie zweryfikuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Górka Bardzo gorzkie ale prawdziwe IP: *.elartnet.pl 13.01.09, 19:39 W Polsce urzędy pracy służą jedynie do dystrybucji zasiłku i statystyki bezrobocia, po za tym panie urzędniczki mają PRL-owskie podejście do problemu i do pracy, najważniejsze są papierki, decyzje, kwitki i pozbycie się kłopotu czyli przepędzenie petenta bo przecież w pracy przeszkadza! Smutne to bo człowiek zostaje sam ze swoim problemem, odbija się od drzwi do drzwi i wyje z bezradności i niemożności. Niestety, jeżeli nie znajdziesz sobie pracy na wolnym rynku, nie ma co liczyć na jakieś inne wyjścia, wszelkie kursy i szkolenia dla bezrobotnych organizowane sa głównie po to aby zarobili szkolący, bezrobotnym raczej w niczym nie pomogą bo ile można słuchać o zakładaniu działalności gospodarczej skoro i tak nie ma się pomysłu i pieniędzy? Podobnie z programami 40+, 50+ ... czy ktoś po takim kursie znalazł pracę, dowiedział się czegoś przydatnego w szukaniu pracy? Wątpię ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aneczka Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.chello.pl 08.01.09, 16:21 Coś się zmienia? gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,6104299,40_letni_pracownik__To_cudownie.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 17:51 Jestem 50+ i co??? I co dalej?? Pracuję całe 34 lata nieprzerwanie (no dobrze 2+2 czyli ok 4 lat / wychowawczym). Mam doswiadczenie pracy w dużych liczących się z-dach pracy. I co??? Zeszłam na dalszy plan. Rządzą młodzi. I niby pracuję w znaczącym, ważnym dziale w firmie, wykonuję od paru miesięcy śmieszne czynności (zostałam od poważnych odsunięta). Moimi powaznymi zajęła się młoda osoba. Ja juz chyba nie umiem tego co umiałam przez parę lat!!! hihihi... Mimo dobrej znajomości środowiska Windows i wielu innych czynności koniecznych do wykonywania powaznych prac. I umysł u mnie nie stary :)Dyrektorowi, kierownikowi (oczywiscie są to d. młodsze osoby) nie pasuje ktoś kto oceni b. realne sytuację i pyta o podwyżkę (bo zakład ma zyski) i nie chce pracowac powyżej 8 h bez zapłaty - jescze niedawno pracowałam, (a młody będzie, bo o pracę trudno, i jest jest mało kreatywny, robi to co mu każą, bez inwencji twórczej, bez komentarzy, i nie madrzejszy od szefa, przynajmniej tego , jak narazie , nie pokazuje). Nie znoszę zakłamania, nie potrafię kłamać ani lawirować, czyli tak naprawdę jestem normalna (ale nie na te czasy). To też "wada" ludzi z 50+. Zeszłam na drugi moze 4-ty plan, czuję się jakbym zaczynała pracę , a pracodawca pewnie liczy, ze się sama zwolnię lub wykorkuję ze znużenia i niezadowolenia. A jeśli chciałabym zmienić pracę to przeszkadza 50+!!! Pozostaje wegetacja!!! i uwstecznianie się , bo juz nawet nie chce mi sie mysleć. Staje się dla mnie nieważne czy pracuję dobrze czy źle.Jakoś to ciagnę... Muszę przeciez zapłacić rachunki. Gdybym mogła zmieniłabym te pracę "w trzy miga". Pozdrawiam wszystkich 50+++++ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.8.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 26.02.09, 14:35 same slogany truizmy , żadnych konkretów,a życie kosztuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angelika691@gazeta Pracodawca patrzy na metrykę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.09, 12:31 Klika miesięcy temu miałam dyrektorke w wieku 26 lat ( ja mam 40l). Panienka juz po kilku dniach pracy dała mi do zrozumienia, co o mnie mysli.Była to praca w niewielkim oddziale banku. Bylam swiadkiem całej serii ochów i achow pani dyrektor na temat swojej koleżnaki w wieku 21 lat ( pani dyr. była zachwycona jej powieszchownością ). Aż podczas któregoś dnia usłyszałam jak w mojej obecności padły słowa, fajnie Paulina ,że ty jesteś bo Z TĄ PANIA TO CHYBA BYM SAMA NIE WYTRZYMAŁA.sic!!!. Z pobłażliwością też obserwowałam jak stara się walczyć ze sobą ze steroetypami na temat " ludzi starszych" i jak jej cięzko to idzie.Ponieważ miałam lepsze wyniki sprzedażowe w stosunku do swojej koleżanki zajmującej równorzędne stanowisko- moja pani dyr. wymyśliła, że mam jej przekazać 5 klientów ( chodziło o produkty wysokomarżowe - rozliczenie prowizyjne) którzy trafią do banku z ulicy- powód moje stanowisko jest bardziej widoczne od dzwi wejściowych. Było jeszcze kilka podobnych sytuacji. Ja wysnułam z tego jeden wniosek, częstokroć ci rzekomo " młodzi" mają w głowie więcej stereotypów i uprzedzeń, niż starsi. Nawiasem mówiąc wcale nie czuję się staro, nie brak mi pomysłów i energii, nie boje się ani komputera ani nowości. Rzuciłam te pracę, bo cenie sobie empatie w pracy i dobre stosunki, świeżość umysłu - a te go po prostu tam nie było. Obecnie jestem 2 miesiąc bez zatrudnienia- złożyłam wniosek do PUP o dofinansowanie do otwarcia działalności gospodarczej, czekam na decyzję (.. i mocno sie denerwuje, bo bardzo mi zależy na tym aby to wypaliło ). W między czasie miałam kilka propozycji pracy, ale wynagrodzenie mi zupełnie nie odpowiadało. Myślę, że najważniejsze jest podejście do życia, konstruktywny plani konsekwentne trzymanie się go. Wiek to sprawa drugorzędna. Po prostu trzeba uwierzyć w siebie i nie poddawać sie czarnym myslom.TAK TRZYMAJCIE !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Pracodawca patrzy na metrykę IP: 89.231.219.* 27.03.09, 17:07 Jeśli mogę spytać. Czym konkretnie zamierzasz się zajmować,w ramach działalności gospodarczej ? Odpowiedz Link Zgłoś
angelika691 Re: Pracodawca patrzy na metrykę 03.06.09, 22:23 tym samym co robiłam w pracy :) Odpowiedz Link Zgłoś