Gość: zdesperowany
IP: *.chello.pl
13.01.09, 14:11
Na początku (koniec lat 90-tych) było cool. Hm, może nie cool,
normalnie było. Po ludzku, uczciwie.
Pracę po studiach technicznych znalazłem dość szybko, właściwie to
mogłem wybierać, skuteczność w odpowiedziach na moje aplikacje -
jakieś 70-80%. Fakt, uczelnia z górnej pozycji rankingu Wprost plus
kilka innych atutów, ale koledzy też nie mieli problemów ze
znalezieniem pracy więc przyjmuję to za sytuację normalną i
wyjściową.
Pierwszy pracodawca był super (Siemens, tak na marginesie),
nadgodziny, diety - normalne - pracujesz więc Ci się należy.
Uczciwie - firma zarabia więc Ty też. Narzędzia pracy, szkolenia -
są potrzebne więc dostajesz. Jest fajnie więc nie szkodujesz firmie
swojego czasu, nie świrujesz, jak trzeba popracować dłużej (czasem
dużo dłużej). Wiesz, że będzie to miało odzwierciedlenie na pasku.
Zresztą nie tylko o sianko chodzi - masz poczucie, że Cię szanują,
doceniają, że jesteś partnerem dla firmy.
To dla mnie niewyjaśniony dotąd paradoks. Firmy niemieckie są z
zasady dość restrykcyjne i poukładane. Mimo to nie pamiętam, by ktoś
się sprzeciwiał tym zasadom. No, raz koleś wstawił do komisu
służbową Astrę ;-)
Niestety przyszedł kryzys (taki prawdziwy, nie wymyślony przez
pismaków) i dopadł również mnie, gdzieś koło 2003 roku.
Drugi pracodawca był OK, może bez fajerwerków, ale uczciwie.
Niestety tu krysyz również przyszedł, ale nieco później.
I dalej to już totalna porażka - totalne zeszmacenie rynku pracy i
pracodawców. Z moich obserwacji wynika, że jest coraz gorzej,
zarówno jeżeli chodzi o poziom profesjonalizmu (tak,
profesjonalizmu!), jak i zwykłe międzyludzkie stosunki.
Oto paradoksy które zaobserwowałem:
1. Różnej maści agencji pracy narobiło się jak psów, a w nich Panie
Psycholożki z mgr z kropką na końcu, rekrutujące specjalistów. Skąd,
pytam skąd, młoda siksa po studiach wie jak wygląda praca? Z
książek? Z Internetu? Z gg?
2. W/w agencje, przepraszam Agencje, służą tylko i wyłącznie dymaniu
innych (tak, jak te prawdziwe), a powtarzane jak mantra słowo
ałtsorsing jest jedynym, które w/w Panie Psycholożki zapamiętały ze
swoich szkółek. Sorki, jest jeszcze w d..ę j....y...
3. Ład korporacyjny, który mój kolega nazwał bełkotem
korporacyjnym... jedyną firmą, gdzie go spotkałem był właśnie w/w
Siemens.
4. W nieskończoność powtarzające się ogłoszenia - tak, niektórzy
rekordziści wznawiają je przez pół roku. Hm, jak nie ma u nas
specjalistów, to może ich sprowadzić z Indii?
5. Stawki - o ile 10 lat temu dobijałem do 5 cyfr (oczywiście
łącznie z dodatkami), o tyle teraz muszę żebrać o trzy na rękę. Tak,
żebrać...
Kolejne puntky dopiszę później.
Efekt jest taki, że po 10 latach pracy, z kilkoma językami, mnóstwem
kursów, szkoleń, certyfikatów na koncie nie znajduję na rynku
miejsca, gdzie są przestrzegane elementarne zasady współżycia
społecznego. Ba, nie znajduję pracy w ogóle :/
Przyznam, że liczę na ożywioną dyskusję. Może coś z tego wszystkiego
skumam...
Adwersarzom, szafującym opiniami typu: "pracy jest w brud,
poszukaj", "zarabiam dychę", z góry proszę o niewłączanie się do
dyskusji!
Dziękuję!