Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Po co są panienki z HR?

    IP: *.eranet.pl 19.01.09, 09:34
    Jestem specjalistą w dziedzinie IT. Żadna z dotychczasowych pań z HR nie
    nadawała się do rozmowy kwalifikacyjnej - nie miała pojęcia o komputerze. Czy
    myślicie że te panienki (średnia wieku 25 lat) nadają się do zatrudniania
    specjalistów technicznych? Każda moja praca została zdobyta wyłącznie po
    rozmowie z profesjonalistami w mojej dziedzinie. HRki pytają mnie o bzdury
    typu jak wyobrażam sobie swoją karierę za 10 lat, robią testy ze zdolności
    managerskich, a na temat techniczny nie wiedza nic, prawie zero pytań.
    Sprawdzać się to może przy rekrutacji na handlowca ale po cholerę wysyłać taką
    młodą laseczkę do zatrudniania do branży IT skoro ona nie ma zielonego o tym
    pojęcia?
    Obserwuj wątek
      • Gość: Gross margin Re: Po co są panienki z HR? IP: *.hhgroup.com 19.01.09, 09:56
        Boli że pracy nie znajdujesz, co?
        • Gość: gross Dobrze jest czytac ze zrozumieniem. IP: *.eranet.pl 19.01.09, 10:53
          Jakbys czytał uważnie, wiedziałbyś że nie mam problemów z pracą, w momencie gdy
          rozmawiam ze specjalistą. Faktycznie, żadna rozmowa z panienką z HR, lub, co
          gorsza, z firmy headhunterowskiej, nie udawała się. Trudno by się udała skoro
          kobietka pyta się mnie na czym moja praca polega i nie zna podstawowych pojęć z
          zakresu IT.
          Do IT mimo wszystko powinni rekrutować specjaliści.

          Co do drugiepo postu: loda szefowi raczej nie robią - młode nie znaczy
          atrakcyjne w tym wypadku, o nie!
      • Gość: AA Dla szefa :-) IP: *.106.113.82.net.de.o2.com 19.01.09, 10:30
        Pomysl chwile: panienka z HR: srednia wieku 25 lat, inteligencja tez nie
        najwyzsza. Toz to raj dla szefa-mezczyzny...
        I po to one sa ....
        Aha, i jeszcze po to aby zanizac bezrobocie...
        Choc ja sie sklaniam do tego, ze raczej sa dla szefa lub zeby mowic po francusku
        lub zrobic loda, jak bedzie goraco latem :-)

        A pracy to ty dlugo w Polsce nie dostaniesz: nie wiesz, ze w buszu, gdzie rozwoj
        technologiczny jest na poziomie zerowym nie potrzebuja inzynierow ? Inzynierowie
        sa potrzebni tylko w krajach inwestujacych w nowoczesna technologie.
      • lena575 Re: Po co są panienki z HR? 19.01.09, 11:23
        "Panienki z HR-u" są po to by badać kompetencje miękkie jakie życzy
        sobie u zatrudnianego pracownika pracodawca. Ostatnim decydującym
        jednak spotkaniem jest rozmowa z "technicznym" badającym kompetencje
        twarde. Proste.
        • annataylor Re: Po co są panienki z HR? 19.01.09, 12:28
          ja tez takie mam wrazenie, ze panienki z HR nie maja pojecia o pracy na ktora
          rekrutuja. dotyczy to wlasnie dziedzin typowo technicznych, ale i nie tylko.

          moze warto by HR zajmowal sie np. informatyk (jesli chodzi o twoj przypadek),
          ktory ma np. skonczona podyplomowke z HR. chyba bedzie bardziej kompetentny do
          oceniania kandydata.

          zreszta mysle, ze jak szef kogos szuka, to raczje mowi panience od HR jakie
          kwalifikacje powinnien miec przyszly pracownik. nawet jesli ona sie nie zna IT
          to chyba ma jakies wytyczne??? np. obsluga konkretnych programow itp itd...
        • Gość: gosc Re: Po co są panienki z HR? IP: *.bb.sky.com 26.01.09, 02:54
          ciekawa sprawa, znam pare osob, ktore sa w stanie dosc swobodnie manipulowac
          tzw. miekkimi kompetencjami podczas rozmowy z HR - pelne spektrum na zyczenie,
          od introwertyka po ekstrawertyka, itp itd. jest to jakims dowodem na to, ze
          kompetencje miekkie, ktorych waznosci nie neguje, nie sa do zbadania w trakcie
          godzinnej rozmowy z osoba, ktorej sie nie zna, ktora nie zna osoby badanej.
          Sam przeszedlem takich rozmow ok. 10 i mam tylko jedno pozytywne wspomnienie,
          kiedy to osoba po drugiej stronie stolu wykazala sie swietnymi kompetencjami w
          branzy, nawet wiekszym od osob z ktorymi rozmawialem pozniej, a byla to firma w
          top 3 swojej branzy. Reszta przypadkow to beznadzieja, pierdoly o celach
          zyciowych za 10 lat (kto to tak naprawde wie, swiat sie zmienia co roku),
          przyklady na team leading, rozwiazywanie problemow, sranie w banie. tymi
          hrowcami mozna krecic jak sie chce. a juz szczytem wszystkiego byli ludzie w
          wieku 23-25 lat, ktorzy podczas rozmow chcieli na mnie wywrzec wrazenie, ze moje
          cale przyszle zycie zawodowe zalezy od tej rozmowy.
          i mala historia - firma duza, pare oddzialow w pl, pare lat temu, rozmowa w
          sprawie stanowiska sredniego szczebla. rozmawiaja dwie panie z hr i moja skromna
          osoba. rozmowa zaczyna sie milo, sensowne pytania itp i po pewnym czasie
          przeradza sie w pseudopsychologiczne rozmowy, idiotyczne pytania i tak dalej.
          maialem juz dosc, transportowalem sie 250km na ta rozmowe, panny zaczely sie
          robic obcesowe, wiec zaczalem baaaardzo mocno kolorowac swoje doswiadczenia
          wiedzac, ze nie chce tam jednak pracowac, wiec co mi tam. sciemka byla na tyle
          skuteczna, ze w trakcie rozmowy poprosily o przyjscie szefa dzialu, bo byc moze
          zaproponuja mi umowe juz dzis. przyszedl koles, mily obcokrajowiec, sporo pytan
          branzowych, jedno mnie polozylo zupelnie, ale reszta poszla ok. po 20 minutach
          wracaja z oferta, ja mowie, ze chce dwa razy wiecej niz mowia. zegnamy sie w
          przyjazni. Wniosek - osobami z hr mozna zakrecic wedle wlasnej woli a juz w
          ogole smieszne sa fantastyczne techniki lapania niescislosci w stylu zmiany
          stylu pytan, wracania do tego samego pytania itp. dzizas... nikt w miare bystry
          sie na to nie lapie, haloo!
          • Gość: taylor Re: Po co są panienki z HR? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 14:21
            moze to cos wyjaśni
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=88917081
      • mojekontolalala Re: Po co są panienki z HR? 19.01.09, 13:19
        no właśnie sam nie wiem po co są te panienki
        a o co zapytać inżyniera "jaki jest pana ulubiony kolor" a jakiego testu nie
        przejdzie inżynier? "ojoj, nie podoba mi sie, ojej nie dał zdjęćia do CV"
        panny z HR są potrzebne po to by na nie narzekać i mieć powód do emigracji
        • Gość: gfrhgfhg Re: Po co są panienki z HR? IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.09, 14:07
          Nigdy nie miałem jakichś złych doświadczeń z nimi - pełna kultura -
          może ich nastawienie wynika wskutek Twojej postawy do nich ?
          • mojekontolalala Re: Po co są panienki z HR? 19.01.09, 15:20
            moje nastawienie ?
            moja koleżanka pracowała w 2 firmach HR i panny odrzucały ludzi po zdjęciach,
            nie patrząc na kwalifikacje.. skandal
            a moje osobiste doświadczenia ?
            a przez telefon menda mi mówi "umowa o prace" , po długimy wypytywaniu czy warto
            jechać wyduszam, że ma być 3000 na rękę
            na miejscu jak przyjeżdżam "umowa o współprace-zakłada pan działalność"
            i 3000 ale brutto w najlepszym okresie z premią...
            inna rozmowa - "proszę przyjechać" "weryfikacja dokumentów w banku" a na
            miejscu... "chodzi o znajdowanie klientów na ubezpieczenia"
            • mojekontolalala Re: Po co są panienki z HR? 19.01.09, 15:22
              aha i panna w pracy techniczno-logistycznej pytała mnie o ulubiony kolor
              inna w innej pracy mnie pytała jakim bym chciał być zwierzęciem, jakbym nie był
              człowiekiem , paranoja !!!
              mojego kolege co szedł do pracy technicznej panna pytała o ulubioną muzykę,
              ulubione kolory, co chce robić za 5 lat
              • Gość: zniesmaczony Głupie są te lole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 17:21
                Prawda. Testy rodem z pisma dla nastolatek: jakim chciałbyś być zwierzęciem???
                Może do mediów, rozrywki lub reklamy to się nadaje ale do IT czy księgowości?
                Zdecydowanie przerost formy nad treścią!
            • lena575 Re: Po co są panienki z HR? 28.01.09, 15:45
              mojekontolalala napisał:

              > moje nastawienie ?
              > moja koleżanka pracowała w 2 firmach HR i panny odrzucały ludzi po
              zdjęciach,
              > nie patrząc na kwalifikacje.. skandal
              >

              Pozwolę sobie to między bajki włozyć. "Panienki z HR" mają
              przełożonych i wykonują dokładnie pracę którą dają im przełożeni.
              W każdej normalnej firmie jeśli robi się nabór na określone
              stanowiska to potencjalny przełożony "rzuci" na nie okiem
              zanim "panienki z HR-u" to odrzucą. One naprawdę o niczym nie
              decydują.
          • Gość: dr. dre Re: Po co są panienki z HR? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.09, 15:26
            No tak pełna kultura, ktoś to nazwał "asertywnością", ktoś inny
            powiedział coś o grzecznym szyderstwie, czy też uśmiechniętej
            brutalności świata tegoż praw....
            To mi przypomina bardzo fajne scenki gdzie np. on i ona są na
            jakiejś imprze, a ona właśnie w najlepsze flirtuje z jakimś gachem,
            podczas gdy ON gdy zwraca jej uwagę, jest grzecznie strofowany że
            głupoty opowiada i ma kłopoty z wzrokiem.


            A czy "mówi po francusku" równoznaczne jest z "kręci gałę pod blatem
            biurka"?

            Dlaczego wg mnie HR ma powodzenie?
            Bo duże koncerny muszą się chwalić nowoczensą strukturą
            organizacyjną.
            Bo głównie panienki, i głównie zabawpwe (to zabawowy kierunek, znam
            to)..
            Bo wystarczy parę szablonów komunikacyjnych, schematyczne pytania,
            testy kompetencyjne (co to takiego?), frazesy pseudopsychologiczne i
            już mamy eksperta zwanego "łowcą głów".
            Bo mówi po francusku chętnie i namiętnie..?
            • lena575 Re: Po co są panienki z HR? 28.01.09, 14:32
              Obawiam się,ze nie masz racji. HR to dane "kadry". Zawsze w firamch
              byli są i będą ludzie któzy będą robili pierwszy "odsiew"
              kandydatów. Sprawdzają "papiery", mogą we współpracy z szefem
              określonego działu do którego potrzebni są pracownicy zdecydować
              kogo zapraszają na dalesz rozmowy,przeprowadzają wstępne testy,
              rozmowy i pozostali kandydaci trafiają na rozmowy z potencjalnym
              przełożonym. Czasem z testó widomo,ze ktos jest indywidualistą,
              czasem widać,ze lubi prace w grupie i to moze mieć wartość.
              Jest jeszcze rekrutacja przez firmy doradztwa personalnego ale oni
              zwykle za znalezienie pracownika biorą jego kwartalną pensję. Na
              bardzo wysokie staonowiska są ok, oczywiście nie wszyscy. Trzeba
              znać firmę by na niej polegać.
              • Gość: winiaczka To chyba nie istotne czy ktos lubi prace w grupie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 15:04
                Jezeli jestes profesjonalistą, praca nie jest dla ciebie zabawą czy kącikiem
                towarzyskim, wiec takie sprawy jak to, czy lubisz prace w grupie czy nie,
                ulubiony kolor (ja np. zmieniam to w zależności od nastroju - czasem granat
                czasem bordo, lub pomarancz itp). Ważne są twoje kwalifikacje. O takie bzdury
                można spytać ewentualnie pod koniec rekrutacji, jeżeli nie możemy sie w ogole
                zdecydować pośród dwóch kandydatów. Kogo np. obchodzi czy księgowa jest
                towarzyska, czy nie, podobnie jak informatyk, sprzątaczka, analityk itp???
                Pracujemy dla pieniędzy, to powinno być jasne, przyzwoita kultura firmy jest
                ważna, ale imprezowych kumpli można szukać gdzie indziej!
                • lena575 Re: To chyba nie istotne czy ktos lubi prace w gr 28.01.09, 15:32
                  Obawiam się,ze nie rozróżniasz umiejętności/predyspozycji do pracy w
                  grupie od imprezowania.
                  No i cały twój wywód do bani :)))
                  To tłumaczę ! Jeśli szukam informatyka do zespołu, do powiedzmy
                  szarej roboty, który ma coś tworzyć wspólnie to szukam człowieka z
                  predyspozycjami do pracy w grupie. Jeśli szukam człowieka z
                  pomysłami który popchnie pewne prace to szukam indywidualistę
                  nastwaionego na efekt. Jesli szukam człowieka który ma pracować sam,
                  ma sam być za pracę odpowiedzialny to szukam indywidualistę.
                  Zupełnie inaczej poszukuję człowieka do grupy a inaczej spcealistę
                  do zadań specjalnych. Proste?
      • Gość: jonasz HR wróży z fusów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.09, 14:59
        Toż to czysty szamanizm sprowadzony z Zachodu! W trakcie rekrutacji podobno
        można sprawdzić kandydata po tym jaki sok zamówił lub jak odkłada łyżeczkę.
        BUAHAHAHAHAAAAAAA!
      • Gość: luzzzbluzzz Re: Po co są panienki z HR? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.09, 16:20
        Dla jaj zadzwoniłem do firmy potrzebującej tokarza. Odebrała panienka. Pytam na
        jakich obrabiarkach pracują (konwencjonalnych czy numerykach), z jakich
        materiałów produkują, czy jest stawka godzinowa czy akordowa, jeszcze parę
        podobnych pytań. Odpowiedź panienki, aaaa ja nie wiem, proszę przyjechać i
        zobaczyć i z szefem porozmawiać. A po chugo mam jeździć jak na numerykach nie
        pracuję. Panienki nic nie wiedzą ale udają jak by co najmniej dyrektorkami były.
      • ranita_08 Czy to jest już Orwell? 21.01.09, 21:12
        Ja nigdy nie miałam złych doświadczeń w sensie kultury ludzi w HR. Zawsze pełna
        kultura i poziom ale i sztuczność. Wspominając moje rozmowy z nimi nic miłego
        nie przychodzi mi na myśl.

        Człowiek czuje się na takich spotkaniach jak zwierzątko w laboratorium. Setki
        tysięcy osób już mówiło i pisało że jest to poniżające i ośmieszające. Ponadto
        zabawne.

        Pytania z serii: największy sukces, porażka, zwierzątka, kolory, marzenia....
        hmmm...a co to kogo obchodzi? Mam wrażenie że takie testy to rozbieranie
        człowieka na części pierwsze i poniekąd obnażanie z prywatności.

        Już słyszałam że są prace nad programem komputerowym, który będzie skanował
        źrenice pracownika i robił raport z jego emocji podczas wykonywania obowiązków (
        ci bez euforii po 12h pracy pewnie będą zwalniani:P)

        Czy to jest już Orwell?


        • Gość: wibowit Mnie sie zapytała jedna o znak zodiaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 12:53
          :(
          • annajustyna Re: Mnie sie zapytała jedna o znak zodiaku 24.01.09, 14:09
            I co? Nie wiedziales? :P
            • Gość: gość Re: Mnie sie zapytała jedna o znak zodiaku IP: *.autocom.pl 24.01.09, 14:26
              a jakie to ma znaczenie?
              • annajustyna Re: Mnie sie zapytała jedna o znak zodiaku 24.01.09, 14:28
                Bo to glupstwo jest i raczej dosc zabawne pytanie (zwlaszcza, ze w CV stoi
                zazwyczaj data urodzenia kandydata). Wieksza zgroza napawa fakt, ze szefowie
                (nie panienki) potrafia pytac bez pardonu o stan cywilny i dzieci. O, to jest
                dopiero problem spoleczny!
                • mijo81 Re: Mnie sie zapytała jedna o znak zodiaku 25.01.09, 14:24
                  No bo jak ci szefowie szukają żony........to się pytają
                • monia420 Re: Mnie sie zapytała jedna o znak zodiaku 26.01.09, 12:16
                  A ja nie boczę się na to pytanie. Moje dzieci to mój największy skarb, sukces
                  itp. i się nim chwalę. Jeśli komuś nie odpowiada pracownik z ustabilizowaną
                  sytuacją rodzinną to jest burakiem. A jak się pracodawca boi o zwolnienia, to
                  już trudno. Ja muszę godzić pracę z wychowaniem i nic tego nie zmieni. Dzieci
                  rosną, innym się rodzą. Jest to pewien etap życia, który się z czasem kończy,
                  by mógł się zacząć inny.
            • Gość: wibowit Re: Mnie sie zapytała jedna o znak zodiaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 14:16
              Wiedziałem, ale nawet jeśli nie to... co z tego?
              Czy nie jest śmieszne pytanie o horoskop w procesie rekrutacji na stanowisko
              również techniczne? O czym to do cholery świadczy???
              • annajustyna Re: Mnie sie zapytała jedna o znak zodiaku 25.01.09, 14:48
                Nie wiem, moge tylko pocieszyc, ze pytania o dzietnosc sa bardziej uwlaczajace.
        • Gość: madziar Żenua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 15:20
          Być może teraz w trakcie kryzysu firmy będą ciąć koszty zwolniwszy to
          niepotrzebne stanowisko?
      • Gość: sratatata Re: Po co są panienki z HR? IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.09, 18:00
        Wiesz, to sa takie napalone suczki po roznych psychologiach ktore g..
        wiedza a musza pokazac jak to sa potrzebne firmie. Stad te glupie i
        kretynskie testy, pseudo wyliczania itd itd.
        • Gość: anka_skakanka Nie zgodzę się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 22:08
          Też jestem z HR! Ta praca wymaga cięzkich studiów!
          • Gość: gfrhgfhg Re: Nie zgodzę się! IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.09, 22:55
            humanistycznych ?:>
            • Gość: mojzesz Ciężkie studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.09, 12:27
              w Pułtusku
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka