robitussin
16.02.12, 11:34
Uważajcie na rośliny doniczkowe z Biedronki oraz Lidla.
Nie dość, że często są to po prostu powtykane w ziemię pocięte kawałki pędów czy wierzchołki wzrostu, które oczywiście jakąś tam szanse na ukorzenienie mają, ale to też zależy od gatunku, to duża ilość roślin zarażonych jest przędziorkiem. Nigdy nie miałam w domu tego cholerstwa, a kwiaty hoduję we własnym mieszkaniu od ponad 16 lat. Niestety, w zeszłym roku kupiłam właśnie w Biedronce piękne bluszcze w różnych gatunkach i po kilku tygodniach nie dość, że same zaczęły chorować, to jeszcze pozarażały mi połowę moich domowych kwiatów, głównie cissusy, benjaminy i figowce. Część udało mi się odratować, reagując w miarę szybko, ale część choruje nadal i nie mam już pomysłu, jak to cholerstwo wytępić. Nie wiem, czy to jakieś mutanty czy co, bo środki chemiczne są bezskuteczne.
Tak więc chociaż rośliny w Biedronie są wyjątkowo tanie, to jak widać nie zawsze warto je tam kupować. Albo po zakupie od razu profilaktycznie wyszorować liście, zmienić ziemię i spryskać Karate czy inną chemią.