kate24w
11.11.12, 15:27
Nie wiem co mam z tym zrobić. Mam zaszczyt mieszkać na ul. Pelikanów i ogólnie wszystko było by cudownie gdyby nie dzieciak sąsiadów, przypuszczam, że jakiś 2-3 latek. Codziennie między godziną 5-tą a 6-tą rano dzieciak wpada w histeryczny krzyko-płacz, a przy tym tupie albo wali w coś. Ten kto mieszka na tym osiedlu to wie, że ściany grubością nie grzeszą i często można posłuchać o czym sąsiedzi rozmawiają przy śniadaniu. Jestem cierpliwa, ale to już trwa od dobrych kilku miesięcy. Pomijam również fakt, że takie sytuacje mają miejsce również w czasie dnia i wieczorem, a na początku moje mieszkania na tej ulicy też i w nocy. A matka też jest dobra, drze się na tego dzieciaka a i często zdarza się że wyzywa małego. Jestem już zmęczona tym, bo ileż można. Może mi ktoś poradzi co powinnam zrobić? zgłosić do spółdzielni, na policję czy do opieki społecznej... Może ktoś był w podobnej sytuacji i znalazł rozwiązanie...?