firella2
02.05.06, 00:41
Chciałabym prosić o radę w sprawie mojego synka. Ma ponad cztery lata i nie
potrafi (nie chce?) zaśpiewać żadnej piosenki. Czy może to być objawem
jakichś deficytów rozwojowych albo np. ryzyka dysleksji? Synek jest bardzo
inteligentny - to opinia nasza oraz psychologa i pedagoga, ma dobrą pamięć,
łatwo uczy się wierszyków i lubi je. Natomiast w ogóle nie lubi śpiewu, kiedy
zaczynam coś nucić od razu mówi: nie śpiewaj. Synek od przeszło miesiąca
uczęszcza do Ośrodka Wczesnej Interwencji; zapisaliśmy go tam z powodu jego
nadpobudliwości. Głównie chodziło nam o zajęcia SI, które okazały się
niewypałem (20-25 minut co 2-3 tygodnie), ale udało sie załatwić fajne
zajęcia z panią pedagog, na których nasz synek świetnie sobie radzi i jest po
prostu wzorem grzeczności :))). Bez żadnego problemu potrafi "wysiedzieć" 45
minut. Mąż śmieje się, że to już ta integracja sensoryczna tak szybko
pomogła. Tak na poważnie to myślę, że pomogło mu samo wyjście do ludzi, a i
lekkie skorygowanie metod wychowawczych nie zaszkodziło ;). Teraz martwimy
się tym śpiewaniem, a raczej jego brakiem. Mówiłam o tym naszej pani pedagog,
ale zbagatelizowała problem mówiąc, że nauczy się w przedszkolu (pójdzie od
września). Nie chodzi nam o to, żeby zrobić z syna śpiewaka, ale przecież w
szkole będzie miał lekcje muzyki, a przedtem kształcenie zintegrowane, też z
jej elementami. Nie wiem jak nad tym pracować, będę wdzięczna za wszelkie
sugestie. A może warto sprawdzić słuch?