Dodaj do ulubionych

Fenomen zupy

20.10.10, 21:24
Zastanawiam się dlaczego niektóre mamy mają takie ciśnienie na zupy. Może ja czegoś nie wiem, to niech mi ktoś wyjaśni. W czym zupa jest lepsza od gotowanych (na przykład na parze) warzyw? I dlaczego zupa musi być obowiązkowym elementem diety dziecka nawet jeśli podanie zupy sprawia kłopot?

Bo może ja krzywdzę swoje dziecko, które zup prawie nie dostaje?
Obserwuj wątek
    • monikaa13 Re: Fenomen zupy 20.10.10, 21:30
      Jeżeli dziecko je gotowane warzywa to chyba zupa nie musi być ale...Zupa też jest dobra smile Dziecko je zupę i wie, że jest smaczna. Jak nie je to może się tak przyzwyczaić i nigdy nie jeść tak jak ja np. Teraz jestem już bardzo dorosła i sporadycznie jem zupy, wręcz zaczynam. Nie wiem z czego to wynika ale od zawsze zup nie jadłam, żadnych oprócz rosołu.

      W zupie są też inne warzywa jak np. pietruszka, seler, por (i pewnie jeszcze jakieś, nie wiem, bo nie gotuję big_grin ) których raczej nie podaje się samych. Do tego jest gotowane mięsko, makaron, ziemnaki. To wszystko razem z ciepłą wodą.

      Myślę, że zupy są ważne i zdrowe ale jak ich nie ma to nie znaczy, że dziecko chore będzie smile
      • joshima Re: Fenomen zupy 20.10.10, 21:36
        monikaa13 napisała:
        > W zupie są też inne warzywa jak np. pietruszka, seler, por (i pewnie jeszcze ja
        > kieś, nie wiem, bo nie gotuję big_grin ) których raczej nie podaje się samych.
        Jak nie jak tak?

        > Do tego jest gotowane mięsko, makaron, ziemnaki.
        A tego nie można podac bez zupy?

        > To wszystko razem z ciepłą wodą.
        No właśnie o tę wodę mi chodzi. O ten konkretny fenomen. Co to ma w sobie takiego?

        > Myślę, że zupy są ważne i zdrowe
        No ale tak konkretnie bym się chciała dowiedzieć. Serio.
      • ant-nat Re: Fenomen zupy 21.10.10, 09:29
        dlaczego niestety?
        Moje dzieci przeważnie jedzą zupę, dopiero potem drugie danie.
        Zupa jest ciepła, można w niej przemycić warzywa, których dziecko nie chce jeść samych (inaczej mój syn jadłby tylko ziemniak i fasolkę szparagową.
        Zupa rozgrzewa jest treściwa.
        Moje od początku przyzwyczaiłam do zup i nie ma problemu z ich podaniem.

        Jak akurat nie mam zupy lub zupa ma już trzeci dzień to im nie daję tylko drugie danie i też nie ma problemu.
        • thorgalla Re: Fenomen zupy 21.10.10, 10:56
          >>można w niej przemycić warzywa, których dziecko nie chce jeść samych
          O to właśnie chodzi.O ile gotowaną marchewkę i ziemniaki mała zje ( z mięsem to różnie bywa,zależnie od humoru) to np.selera czy brukselki to za Chiny nie zje.A w zupie lubi wszystko,jak widzi zupę to pyszczek otwiera najszerzej jak umie (serce matki się raduje)
    • slonko1335 Re: Fenomen zupy 20.10.10, 21:59
      Zupa jest prosta do zrobienia a potem do przechownia i łatwo przemycić w niej rzeczy których dziecko samych nie zje a w zupie nie zauważywink
      Ja tam uwielbiam zupy, w moim rodzinnym domu były zawsze dwa dania, moje dzieciaki też lubią. Zupa nie musi być obowiązkowym elementem diety i wcale nie jest lepsza od gotowanych na parze warzyw, no chyba że dziecko warzyw na parze nie zje a zupę owszem-wtedy tak lepszawink
      • slonko1335 Re: Fenomen zupy 20.10.10, 22:32
        Przemyślałam sprawę jednak od samych warzyw gotowanych na parze jest lepsza,w zupie i mięso i jakieś zbożowe zazwyczaj (ja często z jakąś kaszą, ryżem, makaronem gotuję), jednak gdy do warzyw mięcho dodajesz i inne dodatki to na jedno wychodzi jak na moje ale gdybym miała do wyboru dać gotowaną brukselkę z masełkiem a zupę brukselkową na mięsie i jakiejś kaszy to zdecydowanie to drugie bym wybrała .
    • abigail_23 Re: Fenomen zupy 20.10.10, 22:16
      Moje dziecko (prawie roczne) zup praktycznie nie je, ew. kawałki warzyw pływające w zupie.
      Zup więc nie gotuję, nie widzę sensu. Je za to warzywa gotowane podane do obiadu.
      Dla mnie fenomenem zupy jest działanie rozgrzewające, talerz gorącej pysznej zupki - super.
      Ale skoro maluch i tak kończy jedzenie zimne, to chyba jej niczego nie odbieramwink
    • aihnoa Re: Fenomen zupy 20.10.10, 22:17
      Kiedyś już się nad tym zastanawiałam. Choć problemu nie mam, bo moje dzieci bardzo lubią zupy. I tak zdroworozsądkowo (na własnym przykładzie):
      - w zupie jednorazowo zje się więcej (różnych) warzyw, niż do drugiego dania (więc bogactwo witamin i dieta zdrowsza)
      - można przemycić warzywa, kt. dziecko inaczej nie zje (jak zauważyła słonko)
      - jeśli warzywa nie są gotowane na parze, to część witamin rozpuszcza się w wodzie, w której są gotowane, więc siłą rzeczy woda+warzywa jest "lepsza" niż same warzywa. Jeśli są gotowane na parze, to znikoma ilość ucieka, ale niektóre warzywa na parze trzeba by gotować dłużej żeby były miękkie, niż w wodzie => nie każdy ma czas, a i proces droższywink
      - do zup dodaje się różne zioła, których do samych warzyw się raczej nie dodaje => bogatsza dieta
      - nie wiem - może niektóre warzywa połączone razem dają jakiś synergiczny efekt, którego nie mogłyby osiągnąć osobno, hehe - coś a la antyteza do tego, że pomidora i ogórka nie powinno się razem, może jakieś inne się powinno. To pytanie do dietetykówsmile
      czysto akademickowink

      W każdym razie - moje dzieci uwielbiają niektóre warzywa, niektórych nie. Ale jak w pomidorówce zmiksuję np. pietruszkę, seler, marchewkę i cebulę, to zjedzą ze smakiem, mimo że osobno - nie bardzo.
      W barszczu zjedzą czosnek... choć to akurat zły przykład, bo czosnek lubią osobno też.
      • mala220 Re: Fenomen zupy 20.10.10, 22:34
        rozumiem, ze temat miedzy innymi do mnie sie tyczysmile
        a wiec powiem tak. na poczatku gotowalam zupki, zalecila mi to moja pediatra, gdyz moje dziecie nie tolerowalo w ogole picia w jakiejkolwiek by bylo postaci. oprocz mleka (kaszek) i zupy w ogole nie pil, ani wody, ani sokow, nic! a w zupie choc troche plynu bylo..
        po drugie w zupie jak juz wyzej bylo napisane mozna ziola przemycic. pietruszke, koperek, poza tym mozna podac wiecej warzyw niz jednorazowo do raczki..
        nie upieram sie przy zupach, absolutnie nie, ale przyznam ze to wygoda.
        • joshima Re: Fenomen zupy 20.10.10, 23:22
          mala220 napisała:

          > po drugie w zupie jak juz wyzej bylo napisane mozna ziola przemycic. pietruszke
          > , koperek, poza tym mozna podac wiecej warzyw niz jednorazowo do raczki..
          Mylisz się. A poza tym chyba nie do końca jest to wygodne. Znaczy ugotować jest łatwo, ale co z tego skoro nie da się tym nakarmić dziecka?
          • aihnoa Re: Fenomen zupy 20.10.10, 23:45
            dlaczego mylisz się? Jakieś argumenty.
            Dla mnie jest wygodne np. - mój półtoraroczny syn je zupy całkiem sam i rozlewa tylko ok. 10% smile

            > łatwo, ale co z tego skoro nie da się tym nakarmić dziecka?
            >
            Mylisz się. smile
            • joshima Re: Fenomen zupy 21.10.10, 14:58
              Cóż tu argumentować. Zwyczajnie gotując na parze można posypać warzywa dowolnymi ziołami.

              > > łatwo, ale co z tego skoro nie da się tym nakarmić dziecka?
              > >
              > Mylisz się. smile
              Widać nie przeczytałaś mojego posta rozpoczynającego wątek. Pisałam o problemie który się nazywa: dziecko nie chce/nie może/nie potrafi* jeść zup a mama ma parcie, że zupa musi być.

              *niepotrzebne skreślić
              • aihnoa Re: Fenomen zupy 21.10.10, 22:20
                joshima napisała:
                > Widać nie przeczytałaś mojego posta rozpoczynającego wątek. Pisałam o problemie
                > który się nazywa: dziecko nie chce/nie może/nie potrafi* jeść zup a mama ma pa
                > rcie, że zupa musi być.
                >
                > *niepotrzebne skreślić
                >


                Nie odpowiadam na posty, których nie czytam. Z 5 zdań, które napisałaś w poście głównym, 3 są rozważaniem nt. wartościowości zupy. Wątków obocznych nie czytałam, więc ustosunkowałam się do Twojego.
                Widzę natomiast, że przyjęłaś jakąś tezę na początku (pt. zupa nie ma żadnej przewagi) i z założenia zamknęłaś się na wszystkie argumenty. Niektóre tezy trzeba czasem obalić, najlepszym się zdarzałowink Bo zamykanie się na info z zewnątrz, to kiepska postawa przy pracy naukowej (choć nie wiem, czym się parasz).
                Pozdrawiam i kończę.
                • joshima Re: Fenomen zupy 21.10.10, 22:40
                  aihnoa napisała:

                  > Widzę natomiast, że przyjęłaś jakąś tezę na początku (pt. zupa nie ma żadnej przewagi) i z założenia zamknęłaś się na wszystkie argumenty.

                  Dziękuję za psychoanalizę. Niestety chybiona. Miałam nadzieję rozmawiać o zupie nie o mnie tongue_out

                  > choć nie wiem, czym się parasz
                  Jestem z wykształcenia fizykiem a z zawodu programista tongue_out Ale nie wiem jaki ma to związek z zupą tongue_out
                  • aihnoa Re: Fenomen zupy 22.10.10, 10:13
                    żadna psychoanaliza, takie stawiam odpłatnie :p proste wnioski z dyskusji.

                    > Jestem z wykształcenia fizykiem a z zawodu programista tongue_out Ale nie wiem jaki ma
                    > to związek z zupą tongue_out

                    jak dla mnie żadnego. Ale widzę, że jednak chętnie opowiesz o sobie;p
              • mala220 Re: Fenomen zupy 22.10.10, 15:25
                dotyczylo to mojego tematu (innego) o tym ze syn nie chce jesc kawalkow w zupce, kawałków- nie zup. jak jest wszystko na gladko to je. i nie wpycham uparcie w malego na sile-nie jestem z tych co na sile wpychaja dziecku, bo w jakiejs ksiezce czy internecie wyczytaly ze zupa musi byc. moj maly lubi je, ale musza byc gladnie.
              • silje78 Re: Fenomen zupy 23.10.10, 14:20
                twoje dziecko zje pietruszkę ugotowaną na parze? seler? mi na samą myśl jest niezbyt dobrze uncertain
                dla jednego dobra, zupa dla drugiego seler na parze posypany ziołami.
                moja córka marchewki gotowanej nie tknie, podobnie z innymi warzywami.
                dla mnie zupa jest najlepszym sposobem na podanie warzyw. do drugiego dania zje tylko buraczki (te w każdej ilości), ogórka kiszonego i kapustę kisz.
                • joshima Re: Fenomen zupy 23.10.10, 17:19
                  silje78 napisała:

                  > twoje dziecko zje pietruszkę ugotowaną na parze? seler? mi na samą myśl jest ni
                  > ezbyt dobrze uncertain
                  Mi też, ale cóż zrobić skoro mojemu dziecku tak właśnie smakuje? Mam zabronić tylko dlatego, że dorosłym się to nie mieści w głowie?
                  • silje78 Re: Fenomen zupy 23.10.10, 17:40
                    ja nie namawiam, nie przekonuję o wyższości jednego nad drugim. napisałam, że jeden ubi to drugi co innego. twoje małe zje selera, moja by mi zwymiotowała na stół (dosłownie) sad
                    nie zabraniać, a dawać to co lubi.
                    • joshima Re: Fenomen zupy 23.10.10, 18:44
                      silje78 napisała:

                      > twoje małe zje selera, moja by mi zwymiotowała na stół (dosłownie) sad
                      Próbowałaś? Moje dziecko dostawało do ręki różne warzywa od niemowlęcia. Może dlatego nie ma uprzedzań?
          • ivaz Re: Fenomen zupy 21.10.10, 09:25
            A dlaczego się nie da nakarmic zupą dziecka??? w czym jest trudność??? moja córka ma 19 mcy i zupę zjada sama, najlepiej lubi rósół z makaronem i zupę krem z dyni z grzankami, siada z nami przy stole i wcina sama normalną, dużą łyżką, z normalnegpo dorosłego talerza owszem pozalewa się, rozleje troche na stole, ale to chyba norma u małych dzieci, ja nie widzę tu zadnej niewygody.
            • joshima Re: Fenomen zupy 21.10.10, 14:59
              ivaz napisała:

              > A dlaczego się nie da nakarmic zupą dziecka??? w czym jest trudność???
              Co najmniej raz w miesiącu pojawia się wątek: ratunku moje dziecko nie chce jeść zup bo się krztusi grudkami i wymiotuje tongue_out I mimo to mama ma parcie, że zupa musi być, bo jak to tak bez zupy...
              • memphis90 Re: Fenomen zupy 22.10.10, 14:34
                No tak, ale jak dziecko krztusi się rozpaćkaną zupą z grudkami, to jakoś nie widzę go pogryzającego selera naciowego. Nie jestem przekonana czy sama rezygnacja z zupki coś by dała przy tym problemie.
                • joshima Re: Fenomen zupy 22.10.10, 14:46
                  memphis90 napisała:

                  > No tak, ale jak dziecko krztusi się rozpaćkaną zupą z grudkami, to jakoś nie wi
                  > dzę go pogryzającego selera naciowego.
                  Zdziwiła byś się smile
        • kosciotrupek Re: Fenomen zupy 25.10.10, 01:03
          No, u mnie jest tak samo: przede wszystkim przemycam w zupie wodę. Moje dzieciaki też piją bardzo mało - mniej więcej połowę tej ilości, co powinny, więc z tą zupą zawsze się uciuła trochę więcej płynów. No, a poza tym przemycam warzywa smile
      • joshima Re: Fenomen zupy 20.10.10, 23:20
        aihnoa napisała:

        > - w zupie jednorazowo zje się więcej (różnych) warzyw, niż do drugiego dania (w
        > ięc bogactwo witamin i dieta zdrowsza)

        Dieta ma byc urozmaicona ogólnie a nie w obrębie jednego posiłku tongue_out

        > - można przemycić warzywa, kt. dziecko inaczej nie zje (jak zauważyła słonko)
        Albo i nie, bo jak dziecko poczuje to nie zje całej zupy.

        > - jeśli warzywa nie są gotowane na parze, to część witamin rozpuszcza się w wod
        > zie, w której są gotowane, więc siłą rzeczy woda+warzywa jest "lepsza" niż same
        > warzywa.
        Nie sądzę, żeby witaminy wypłukane z warzyw w procesie gotowania znajdowały się w nienaruszonym stanie w tej wodzie.

        > - do zup dodaje się różne zioła, których do samych warzyw się raczej nie dodaje
        A dlaczego nie?

        A poza tym pytałam dlaczego niektóre mamy mają ciśnienie na podawanie zup nawet wtedy gdy napotykają silny opór dziecka, które nie chce tych zup jeść. To trochę pod wpływem kolejnego wątku na temat dzieci plujących grudkowymi zupami, co kończy się miksowaniem zupy zamiast podaniem dziecku warzywa w kawałku.
        • aihnoa Re: Fenomen zupy 20.10.10, 23:43
          > Dieta ma byc urozmaicona ogólnie a nie w obrębie jednego posiłku tongue_out
          czepiasz się;P ale OK, wytłumaczę jako fizykowi - powinnaś widzieć zależność:
          bardziej urozmaicony 1 posiłek => bardziej urozmaicona cała dieta (przy zał. że inne czynniki constans) tongue_out

          > Albo i nie, bo jak dziecko poczuje to nie zje całej zupy.
          Moje jedzą. Wiem, wiem, to nie cała populacja, ale dzieci słonko i kilku innych forumek, kt. się wypowiedziały w wątku też. Więc pomału zbiera się grupa reprezentatywna;p

          > Nie sądzę, żeby witaminy wypłukane z warzyw w procesie gotowania znajdowały się
          > w nienaruszonym stanie w tej wodzie.
          Czy nienaruszone, nie wiem, ale z jakichś powodów poleca się właśnie picie tej wody po gotowaniu, jako tej mającej więcej witamin, niż warzywa same w sobie po gotowaniu. Use google.

          > > - do zup dodaje się różne zioła, których do samych warzyw się raczej nie
          > dodaje
          > A dlaczego nie?

          No nie wiem dlaczego. Do czego dodajesz np. cząber? ;p I jak dodajesz suszone zioła, "poza sezonem" do przyprawiania warzyw?

          > To troc
          > hę pod wpływem kolejnego wątku na temat dzieci plujących grudkowymi zupami, co
          > kończy się miksowaniem zupy zamiast podaniem dziecku warzywa w kawałku.

          No jak nie chcą jeść grudek, to na moje nie chcą jeść właśnie warzyw. Więc warzywa w kawałku by nie zjadły. Skoro miksowane jedzą, to znaczy, że zupy chcą jeść - tylko kremy. Nic w tym złego. Wartość odżywcza ta sama.
          • aretahebanowska Re: Fenomen zupy 21.10.10, 11:08
            Witaminy wypłukują się w trakcie gotowania (nie wszystkie oczywiście). Więc tę wodę dobrze jest wypić. Oczywiście w warzywach gotowanych na parze problem wypłukania nie istnieje więc te witaminy tam zostają. Część jest rozkładana w wysokiej temperaturze ale to dotyczy zarówno gotowania w wodzie jak i na parze.
          • joshima Re: Fenomen zupy 21.10.10, 15:03
            aihnoa napisała:

            > > Dieta ma byc urozmaicona ogólnie a nie w obrębie jednego posiłku tongue_out
            > czepiasz się;P ale OK, wytłumaczę jako fizykowi - powinnaś widzieć zależność:
            > bardziej urozmaicony 1 posiłek => bardziej urozmaicona cała dieta (przy zał
            > . że inne czynniki constans) tongue_out
            Jednak to nie jest jedyny słuszny sposób. Bardziej urozmaicone posiłki (nawet 2-3 składnikowe) - zróżnicowana dieta. tongue_out

            > Moje jedzą. Wiem, wiem, to nie cała populacja, ale dzieci słonko i kilku innych
            > forumek, kt. się wypowiedziały w wątku też. Więc pomału zbiera się grupa repre
            > zentatywna;p
            OK, ale ja pisze o parciu na zupy u mam, które mają problem z jej podaniem tongue_out Więc...

            > No nie wiem dlaczego. Do czego dodajesz np. cząber? ;p I jak dodajesz suszone z
            > ioła, "poza sezonem" do przyprawiania warzyw?
            Normalnie. Posypuję warzywa podczas gotowania na parze tongue_out albo robię bardzo gęste sosy do makaronów. Ewentualnie dodaję do placków robionych z różnych kasz i warzyw tongue_out Możliwości jest sporo a moja córka uwielbia zioła.
        • ania_kr Re: Fenomen zupy 21.10.10, 07:47
          > A poza tym pytałam dlaczego niektóre mamy mają ciśnienie na podawanie zup nawet
          > wtedy gdy napotykają silny opór dziecka, które nie chce tych zup jeść. To troc
          > hę pod wpływem kolejnego wątku na temat dzieci plujących grudkowymi zupami, co
          > kończy się miksowaniem zupy zamiast podaniem dziecku warzywa w kawałku.

          Bo każde dziecko jest inne. Twoje zje gotowane na parze warzywo, prawie każde, niezależnie czy to jest brokuł, marchew czy seler. Moje nie. Z warzyw danych do ręki chętnie zje kalafiora, brokuła i ogórka. Przy każdym innym protestuje. Poza tym jak zobaczy ukochane warzywo to nie zje już mięska, tylko domaga się kolejnej porcji brokułów np. Dlatego dostaje zupę, gdzie przemycę prawie wszystko co zechcę, a dziecko zje ją ze smakiem. Przy drugim daniu uczy się samodzielnego jedzenia, nie tylko trafiania widelcem do buzi, ale zachowania przy stole, zachowania proporcji w zjadaniu warzyw/mięsa/kaszy.
          U mnie ten system sprawdza się bardzo dobrze.
      • memphis90 Re: Fenomen zupy 22.10.10, 14:32
        > - jeśli warzywa nie są gotowane na parze, to część witamin rozpuszcza się w wod
        > zie, w której są gotowane,
        Raczej je w tej gorącej wodzie szlag trafia...

        > - nie wiem - może niektóre warzywa połączone razem dają jakiś synergiczny efekt
        > , którego nie mogłyby osiągnąć osobno
        Hmm, gotowany pomidor jest lepszy, niż surowy, bo ma wtedy więcej czegośtam- ale nie pamiętam teraz czegowink
    • walasia1 Re: Fenomen zupy 20.10.10, 22:40
      W Anglii zup dla małych dzieci nie ma, więc nie daję. Chyba, że akurat coś ugotuję i młoda pochłepce. W Polsce spróbowałam zupkę ze słoika i wiem jedno, nie lubię jak mi coś z łyżeczki spływa tongue_out Łatwiej się karmi daniem obiadowym niż zupą. Zupa jest wszędzie. Mloda woli wyjadać rzeczy z zupy niż jeść calościowo.
      -
    • hermetyczka Re: Fenomen zupy 20.10.10, 22:42
      dluuuugo tego nie rozumialam, jako dorosla juz osoba zup nie jadlam.
      ale: zupa to pozywienie idealne, choc, oczywiscie, niekonieczne w naszej strefie klimatycznej.
      zupa dobrze zrobiona, powinnam powiedziec.
      dobrze skomponowana zupa ma WSZYSTKIE składnieki ozywcze, ociepla etc.
      jest pozywieniem polecanym w wielu dietach, tych lepszych.
      moze napisze, ja zupe nalezy gotowac, to bedzie wiadomo, dlaczego jest tak zdrowasmile
      -zupe gotujemy na warzywach, co z warzyw to najlepsze- jest w niej wiekszosc rozpuszczalnych witamin. ja osobiscie przyzwyczaiłam rodzine do tego, ze czesc warzyw z tzw wloszczyzny jest zmiksowana w zupie- jest to mieszanka w naszej strefie klimatycznej idealna, a zmienia to smak zupy niedoszczegalnie, latwo mozn asie przyzwyczaic
      -nie gotujemy zupy na miesie, to akurat, poza rosołem, fatalny polski zwyczaj (ufff, a na kosciach...)- co z moczonego truchła, to niedobre- choc w niektorych dietach jest to polecane
      -dodajemy weglowodanów (ziemiaki, makaron, lane kluski, ryz, czy tez, doskonala dla nas kasza- u nas podstwa parwie kazdej zupy)
      -unikamy tej nieszczesnej kosttki rosolowej, czy tez prawdziwej wegety, dodajemy tluszczu masla klarowanego ghee, czy tez oliwy z oliwek- ja osobiscie, zwyczajem makrobiotycznym, warzywa czesto podsmazam- w teorii niezdrowe, ale znów, w wielu dietach polecane- niektore witaminy rozpuszczaja sie w tluszczach, i tylko w takim towarzystwie sie wchłaniaja.
      -ogolnie: ocieplajaca, dobrze wplywajaca na odpornosc (dluzej niz na parze gotowane, choc nie rozgotowane warzywa i kasza w krupniku- cud diety, likopen we wlasciwej formie w pomniidorówce, zupa fasolowa- bardzo duzo roslinneo bialka, polecane kilka razy w tygodniu wg piramidy zywieniowej, rosół na jesienno/zimowe chłody tez doskonale wplywa na odpornosc etc)
      - w naszej tradycji- czesto element mleczny- zabielamy chudą smietana, jogurtem

      ogólnie: lekkostrawna, pozywna, pyszna, latwa do zrobienia, latwa do przechowania (hmm, ja zawsze na dwa dni gotuje...), szybka
      naprawde, wg dietetyków- danie idealne.
      do drugiego danje ja podaje raczej swieze ssurówki, wiec zupa dodaje tresci warzywnej.
      mozna podaw w niej warzywa, jakie trudno podac w innej formie, a warto, np korzen pietruszki (wloszczyzna) czy np soczewica, rozne rodzaje fasolki.
      my lubimy zupy kremy, wiele zup, np kalafiorowa, ziemniaczana, czesciowo miksuje- jest bardziej lagodna, warzyw stosunkowo nie czuc, wiec jak moja corka ma mniej warzywny dzien i grymasi, to i tak zje.
      polecam zupy, szczególnie teraz zimą.
      aha, w wielu krajach nie jest nieodzwonym elementem (usa, anglia etc)- popatrz jak oni wygladaja...

    • imogen0 Re: Fenomen zupy 20.10.10, 23:39
      U nas rzadko zupa,bo nie przepadamy,sporadycznie jarzynowa,pomidorowa i kapuśniaksmileMałej muszę zagęszczać,bo jej z łyżki ta zupa ucieka;
      Ale moja mama uważa,że właśnie zupka najlepiej syci i rozgrzewa;
      Mojego męża średnio syci,bo po zupie kanapki robismile
      Dwóch dań nigdy nie robię...
    • my_valenciana Re: Fenomen zupy 21.10.10, 00:22
      Nie rozumiem na czym polega problem z nakarmieniem dziecka zupą? Mój nabiera na łyżkę, wkłada do buzi, gryzie i połyka, albo wariant drugi - ja podaję łyżkę do buzi dziecka , mały gryzie (nie ruszy - zupy kremu) i połyka. Nigdy nie napotkałam na problem z podaniem zupy dziecku. Poza tym pierwsze słysze żeby zupa stanowiła jakiś fenomen.
      • joshima Re: Fenomen zupy 21.10.10, 15:09
        my_valenciana napisała:

        > Nie rozumiem na czym polega problem z nakarmieniem dziecka zupą?
        Niektóre dzieci uparcie odmawiają jedzenia zup, bo są grudki np. Jak już pisałam wątek powstał właśnie pod wpływem wątku na ten temat. A moja córka z kolei nie jadała zup, bo nie było takiej opcji, żeby ja karmić, a sama nie umiała. Miałam ją zmuszać? O to pytam.

        Zadziwiające, że najwięcej wypowiada się tu mam, których dzieci jedzą zupy więc to żaden problem. Tymczasem chodzi mi o postawę: dziecko ma problemy z zupą, ale musi ją jeść bo zupa musi być tongue_out
        • kaamilka Re: Fenomen zupy 21.10.10, 15:12
          > Zadziwiające, że najwięcej wypowiada się tu mam, których dzieci jedzą zupy więc
          > to żaden problem

          Bo to standard na forum. Zapytaj o coś, a głównie odpowiadają te, które z danym tematem nie mają żadnych problemów.
          • slonko1335 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 15:52

            Zadziwiające, że najwięcej wypowiada się tu mam, których dzieci jedzą zupy więc to żaden problem. Tymczasem chodzi mi o postawę: dziecko ma problemy z zupą, ale musi ją jeść bo zupa musi być

            joshima Ty juz nie pierwszy raz masz problem ze zrozumieniem tego co sama napiszesz....
            Wkleję Ci Twój pierwszy post:
            "Zastanawiam się dlaczego niektóre mamy mają takie ciśnienie na zupy. Może ja czegoś nie wiem, to niech mi ktoś wyjaśni. W czym zupa jest lepsza od gotowanych (na przykład na parze) warzyw? I dlaczego zupa musi być obowiązkowym elementem diety dziecka nawet jeśli podanie zupy sprawia kłopot?
            Bo może ja krzywdzę swoje dziecko, które zup prawie nie dostaje? "


            jest tutaj pięć zdań, kilka pytań i tylko w jednym momencie jednego częścią jest: "nawet jeśli podanie zupy sprawia kłopot?" nigdzie nie napisałaś w tym wątku, że masz problemy z nakarmieniem dziecka zupą ani że pytanie kierujesz do tych którzy takowe mają...
    • karro80 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 01:12
      Bo dobra zupa nie jest zła, a fajnie jak dzieć uczy się jeść i zupę i drugie, można miksować - a czemu nie? moja też wolała zupy kremy z początku(jeśli zmiksujesz zupę to automatem dzieć zjada w niej więcej warzyw -wiem ile np brokuła wciągała młoda w kawałku a ile właziło go do miseczki zupy i kalorii - fajna rzecz dla niektórych) a warzywa na parze w kawałkach dostawała jako przekąskę zwykle, nie jako posiłek główny.
      Poza tym krupnik, żurek,pomidorówka czy ogórkowa są zarąbiste w smaku i na parze se ne da czegoś takiego.
    • franczii Re: Fenomen zupy 21.10.10, 05:03
      Moje dzieci jak chyba wiekszosc dzieci nie przepadaja za warzywami gotowanymi i duszonymi, jadaja je ale w niezbyt duzych ilosciach a kiedy jest zupa, ktora ja zawsze robie w postaci kremu z grzankami i kawalkami sera to sie zajadaja i dostaja naprawde porzadna porcje warzyw.
    • hermetyczka Re: Fenomen zupy 21.10.10, 07:50
      a wlasnie, o co chodzi z tym nakarmieniem.
      bo jestesmy na forum male dziecko, czyli dzieci ponad rok, a takie juz same jedza lub sie staraja, nie? tongue_out
      idealna do trenowania jedzenia, można trochę zmiksować, tak 1/3- ma fajny smak, i robi się gęstsza, bardzij sie trzyma łyżki. można też w niej zmiksować ziemniaka-oczywiście w zależności od zupy. można dodać żółtko surowe i zagotowac i za- trochę zgęstnieje, robi sie baaardzo odżywcza (te nieszczesne niejadki...) i trochę inna w smaku.
      moja corka, której stałe żarcie było wprowadzane zgodnie z baby led weaning (oj polecam, prawdopodobnie tak o 90% zmniejszyąłby sie liczba forumowych "niejadków"), jako tak ok 7 msc niemowle hmmm, w jednej rece trzymala łyżkę i nia machała, a druga wyciagała warzywa i zjadała. nastęnie podnosiłą miskę i wypijała "wodę"...
      potem można by ją do pralki razem z kuchnią wrzucić, bo wiekszość jakoś miałą...we włosach...
      • joshima Re: Fenomen zupy 21.10.10, 15:12
        hermetyczka napisała:

        > a wlasnie, o co chodzi z tym nakarmieniem.
        > bo jestesmy na forum male dziecko, czyli dzieci ponad rok, a takie juz same jed
        > za lub sie staraja, nie? tongue_out
        Serio? To chyba niezbyt regularnie tu zaglądasz tongue_out


        > moja corka, której stałe żarcie było wprowadzane zgodnie z baby led weaning
        No popatrz, moja też sobie tak zarzyczyła, a łyżką zaczęła dopiero po 18-tym m-cu życia tongue_out Opóźniona czy co?
    • ona30buntownik Re: Fenomen zupy 21.10.10, 08:45
      Moje starsze dziecię zupy jada w szkole i to raczej bardzo niechętnie.
      W domu są zwykle drugie dania. Zupy zjadałam 2 talerze i ciągle byłam głodna. Nie lubię sterczeć nad garami i kroić warzyw na maleńkie, równiutkie kwadraciki. Rosół robię wyjątkowo (jak mam lenia). Do obiadu można wykombinować tyyyyle fajnych surówek. Poza ziemniakami korzystam z kasz (jest dużo rodzajów), sama robię makarony, ewentualnie na szybko brązowy ryż. Ostatnio Młoda rozsmakowała się w.........zwyczajnych buraczkach zasmażanych smile
      Młody to "zupo-fan". Uwielbia każdą. Co drugi dzień gotuję mu w małym garnuszku zupkę tylko dla niego. To taki nasz kompromis wink
    • semi-dolce Re: Fenomen zupy 21.10.10, 08:53
      Nie wiem czy jest lepsza - pewnie nie - ale łatwo ja ugotować, latwiej niz drugie danie i mniej zmywania. Poza tym ja lubię jak mi taki ciepły płyn zimą do żołądka spływa.

      Ale moje dziecko je wszystko, więc jakos specjalnie się nie zastanawiałam ani cisnienia na cokolwiek nie mam.
      • elan-o100 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 09:19
        nie wiem czy jest lepsza czy gorsza od warzyw w innej postaci, ale kazdy robi jak mu wygodnie.
        Ja gotuje zupy,bo moje dziecko za chiny ludowe nie zje wielu warzyw w kawalu, w w zupie jak najbardziej i to jest moj sposob, zeby mu przemycic jak najwiecej tych warzyw. Nie wiem jak moglabym podac swojemu synowi seler, pietuszke, kalafior, brokul, czy pomidor gdyby nie byla to zupa.
        z drugiej strony w okresie jesienno-zimowym zupy sa swietnym rozgrzewaczem.
        jesli Twoje dziecko lubi warzywa na parze, a zup nie lubi to niech je to co lubi.
        w czym problem?....

        to kolejny wątek w stylu, ja robie po swojemu i mam z tym problem.... bo inni robia inaczej.
        • 2-halina Re: Fenomen zupy 21.10.10, 09:24
          joshuma napisała:

          >Bo może ja krzywdzę swoje dziecko, które zup prawie nie dostaje?

          Boze, co za pytanie....naprawdę chba szkodzisz...porażka

          zgadzam się z poprzedniczką- masz kolejny wielki problem...


        • 2-halina Re: Fenomen zupy 21.10.10, 09:25
          joshuma napisała:

          >Bo może ja krzywdzę swoje dziecko, które zup prawie nie dostaje?

          Boze, co za pytanie....naprawdę chyba szkodzisz...porażka

          zgadzam się z poprzedniczką- masz kolejny wielki problem...


        • joshima Re: Fenomen zupy 21.10.10, 15:14
          elan-o100 napisała:

          > to kolejny wątek w stylu, ja robie po swojemu i mam z tym problem.... bo inni robia inaczej.

          Czyżby? Chyab nie do końca zrozumiałas tongue_out
          • elan-o100 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 20:50
            joshima napisała:

            > elan-o100 napisała:
            >
            > > to kolejny wątek w stylu, ja robie po swojemu i mam z tym problem.... bo
            > inni robia inaczej.
            >
            > Czyżby? Chyab nie do końca zrozumiałas tongue_out
            >
            no to odpowiadajac na Twoje pytanie: Nie, nie krzywdzisz swojego dziecka, nie dawaj mu tych nieszczesnych zup jesli uwazasz, ze nie sa mu do niczego potrzebne...
            czy tym razem wykazalam sie inteligencja i DOBRZE zrozumialam sens tego wątku (bo zakladam, ze jakis sens mial miec ) tongue_out
    • leneczkaz Re: Fenomen zupy 21.10.10, 10:25
      - bo zupy są pyszne
      - bo można w nich ukryć mięso i warzywa, udając, że je tylko makaron z wodą
      - bo jak się nie ma nic w lodówce to zawsze się coś wygrzebie na zupę tongue_out

      Nam podanie zupy sprawia mniej kłopotu niż podanie gotowanego kalafiora czy marchwi. Tzn. samo podanie nie jest kłopotliwe, tylko jak mam niby umieścić to w brzuchu młodego?
      • anettchen2306 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 12:24
        No wlasnie w tym problem, ze moje dzieci nie chca jesc wody-z-czyms-tam wink
        A ja zagladajac do lodowki/zamrazarki mam na mysli wszystko, tylko NIE zupe wink
        Jak w lodowce nic nie znajduje to siegam po makaron z czyms-tam lub robie nalesniki z czyms-tam wink
        Wszystko - tylko nie zupe ...
        • aretahebanowska Re: Fenomen zupy 21.10.10, 12:33
          Dla moich z kolei zupa to pewniak. Na inne dania czasem kręcą nosem, wybrzydzają, a zupę zjedzą zawsze i praktycznie każdą. Nawet w przedszkolu jak nie smakuje im drugie danie to go nie jedzą ale zupę zjedzą zawsze, często z dokładką.
          • anettchen2306 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 12:38
            Mieszkamy w kraju, gdzie nie ma raczej "zupnych" tradycjiwink Nawet w szkolnych stolowkach, w przedszkolach jest obiad jednodaniowy smile plus deser. Ja - wychowana w Polsce - chetnie zupe zjem, moje dzieci juz niestety nie. Na poczatku gotowalam, ja zjadalam, oni krecili nosami ... Kwestia przyzwczajenia smile
            Z gotowych dan sloiczkowych dla niemowlat sa u nas az dwie zupy-kremy: jarzynowa i pomidorowa. Zupe gotuje sie przewaznie w ... Wielki Piatek (albo robi rybe).
      • ma_niusia Re: Fenomen zupy 21.10.10, 10:56
        Zupy nie są obowiązkowe ale to zależy od dziecka.

        Ja sama bardzo lubię zupy, Młody ma różne fazy. Jak lubił to jadł po dwie miseczki pod rząd, to mu wtedy przemycałam w nich a to mięsko, a to żółtko (którego samego nie ruszy). Teraz od tygodnia nawet nie tknie zupki, panie w żłobku się martwią, a ja tylko tyle, że mu więcej różnych warzyw gotuję i ma dwa razy drugie danie przy czym z dużą ilością warzyw, z masełkiem lub oliwą. I luzik, nie chce to nie. Pewnie jak któregoś dnia kalafiorową ugotuję to go znów najdzie i spoko.

        Zgadzam się z tym, że jak dziecko chce jeść to łatwiej podać, przemycić coś, zgadzam się tez że jak dziecko nie chce to nie musi, a warzywa, mięso, żółtko, zioła, przyprawy - wszystko może być podane w innej formie!

        A tak na marginesie jeśli chodzi o zioła i przyprawy to ja osobiście używam najczęściej do mięs bo świeże dobrze przyrządzone warzywa sa tak smaczne, że nie potrzebują przypraw. Cząbru używam często do pieczeni wieprzowej i zajadamy się nią z Młodym smile
    • plusimisi Re: Fenomen zupy 21.10.10, 11:05
      Ciśnienia nie mam, dla mnie jest to najlepszy posiłek, mój był niejadkiem i tak właśnie przemycałam mięso i warzywa. Podanie zupy też nie jest kłopotem, teraz od kiedy mały ma sztućce z postaciami z Toy Story chętnie je sam.
      • anettchen2306 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 12:21
        Ja dokladnie tak samo wink Nie ma u nas tradycji zup. Nawet dla niemowlat jest to raczej papka, nie zupa. Rosol moja rodzina komentuje jako "woda z makaronem". Kazda inna zupe podobnie: "woda z czyms-tam". Po kilku probach zrezygnowalam, bo po co gotowac cos, czego i tak nie zjedza? Jedyna zupe ktora jadamy i naprawde lubimy jest kremowa zupa porowo-serowa, z kawalkami indyka/kurczaka.
        Moje dzieci wychowane na makaronach. Apetyt na "zupke" mlodsza miala, gdy okrotnie zabkowala i gryzienie sprawialo jej bol. Jadla wtedy raczej "wodniste" rzeczy. Gotowanych warzyw na parze tez nie lubi ;-(
        No i nigdy nie bylo dwoch dan wink
        Dzisiaj tez jest zapiekanka makaronowa smile
    • green_hill Re: Fenomen zupy 21.10.10, 12:10
      Na poczatku gotowalam dziecku warzywa na parze, ktore moglam potem sobie sama zjesc, bo syn tego nie ruszyl. Jedyne warzywo, ktore je z wody to zielony groszek. Tak samo z kaszami i ryzem - na sypko nie ruszy.

      Gotuje wiec zupy, albo pomidorowa z ryzem albo rozne warzywne z kasza jaglana. I o dziwo, mlody wsuwa te zupy, wybiera kawalki warzyw. Moze chodzi o to, ze jedzenie jest "mokre"? Pojecia nie mam.

      Nastawienie zupy trwa max. 5 minut, wiec nie widze problemu. Gdyby syn jadal warzywa na parze, zup bym pewnie nie gotowala (albo rzadko).
    • epreis Re: Fenomen zupy 21.10.10, 12:47
      > (na przykład na parze) warzyw? I dlaczego zupa musi być obowiązkowym elementem

      musi?!a dlaczego?! nie musi- może.
      chyba wolałabym podawać warzywa gotowane na parze- ale z takich to moje dzieci może marchewkę by zjadły,reszty z założenia nie.
      natomiast jak zrobię zupę mix warzywny i to włąściwie nie wiedzą czy to pietruszka czy zieminiak,czasem nawet kalafior przejdzie smile
      ważne,że ciepłe..
      nie- ważne,że wogóle jedzą...
      • dianaro Re: Fenomen zupy 21.10.10, 12:53
        No właśnie - zupa to fenomen - nic dodać nic ująć.
        Moje dziecko, od zawsze niejadek, chomik i pędziwiatr jak zje zupę to przynajmniej wiem, że się najadło i dostało różne wartościowe składniki.
        Zupę można przygotować naprawdę z różnorodnych składników, przemycić wszystko co się chce, dostosować jej konsystencję do dziecka (syn jak choruje to miksuję, jak nie chce jeść, bo duże kawałki to rozdrabniam widelcem, podaję taką jaka jest). Można łatwo przechować na drugi dzień, zabrać gdzieś ze sobą, podgrzać.
        Myślę, że więcej nie trzeba dodawać. Sama lubię zupy i uważam, że są więcej wartościowe od "drugiego dania". Takich dań moje dziecko je naprawdę niewiele, a zupę każdą zje.
    • issun88 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 14:10
      Zupa też składa się z warzyw więc nie wiem skąd te naciski na podawanie zupy. Jest mnóstwo innych sposobów na zdrowe jedzonko. Niedawno czytałam gdzieś o tajemniczej kuchni- takiej stronce. Tam są fajne przykłady co podawać dzieciakom i się dobrze bawić. Bo o to chyba chodzi, żeby jedzenie nie było przymusem.
      Pozdrawiam i życzę smacznego dla dziecka i mamy teżsmile
    • mamasi Re: Fenomen zupy 21.10.10, 15:19
      ja nie gotuję zup bo tym sie nie najadamy, zawsze musi być coś jeszczesmile najczęściej w tygodniu jemy tylko drugie danie, w weekendy jest zupa w południe (najczęściej w niedziele) i drugie danie później. Moja mała uwielbia warzywa (owoce też) i mięso również - jedynie ziemniaki nie zawsze jej podchodzą, za zupami srednio przepada choć jak jest to zje
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka