sagittarius954
06.01.10, 04:42
Chciałem wam zaproponować taki temat .Ostatecznie każdy z nas ma swoją teorię
małżeństwa wynikłą z doświadczenia . Dlatego nie chcąc narzucać ram rozmowy ,
chociaż miałem taką chęć , sam ot tak z ciekawości przebiegłem pobieżnie ileś
stron internetowych na ten temat .
I wiecie , jest tego niesamowita ilość i niektóre są bardzo ciekawe .
Każdy od naukowego podejścia poprzez emocjonalny aż do teoretycznego zajmuje
się w małżeństwie zupełnie czym innym .
Bo też jedni szukają dobrego małżeństwa w dobrym narzeczeństwie , inni sumują
małżonków liczbą zdrad i zazdrości , jeszcze inni podchodząc do tego naukowo
uwypuklają wykształcenie i co tam można przeczytać ? Ano ,że im wyższe
wykształcenie tym szybciej może skończyć się małżeństwo .
Jeszcze są tacy podając za Cesare Pavese tu zacytuję bo bardzo mi się to
zdanie spodobało: kto nie jest zazdrosny o majtki swojej najpiękniejszej
nie jest zakochany . Masz ci los nawet majtki grają swoją rolę w
małżeństwie . Ale zaraz pod tym zdaniem dodają
: Siła kobiet leży w tym , że są w stanie uznać złudzenia za rzeczywistość
Oho ! Tu sam zamysliłem się : jeszcze takiej kobiety nie spotkałem ,
która nawet pod latarnią złudzeniami się karmi . O nie, co to to nie. Takich
nie ma .
Wreszcie niby celem na tym ziemskim padole każdego człowieka jest osiągnięcie
jakiegoś wymiaru szczęścia . A jeśli tak , to czemu i nie małżonków . Żyjąc
razem tyle lat, zwykle małżeństwa trwają dwa do trzech istnień psów i tyleż
kotów , czyli na kilka rozwinięć rodziny . Dziecko , wnuczka i prawnuczka są w
zasięgu wzroku każdego , jak i pokolenia sierściuchów płodzących się bez
umiaru . W Nowy Rok stanąłem nad akwarium kuzyna , szukając rybek wśród traw
tego akwenu i znalazłem tylko jedną mi znajomą . Kuzyn tłumaczył że inne padły
niebożęta i tylko ta została . I jest dla niej teraz szczególnie cierpliwy .
Ta jakby oddawała mu swoją podległość stojąc cały czas nieruchomo z utkwionym
wzrokiem w majaczącej się za szybą postaci . Delikatnie falujące płetwy
zaznaczały życie . Kuzyn oczywiście wykorzystał tę sytuację do rozpatrzenia
więzi jakimi jest scalony z małżonką , choć szybko dodał że gdyby zmienił
otoczenie tej rybki ona by padła a co mówić o nim . Spojrzałem na niego i
dodałem - stałbyś się rekinem . Nie powiem , zadziwiłem go .
Dlatego dalej nie będę się rozwodził, może i niepotrzebnie . Poczekam co też
wy napiszecie na ten temat , ale nie spieszcie się jeszcze przed nami jedno
pokolenie, które musi przyjść na świat , prawnuki , jeszcze jeden pies i kot a
jak trzeba to całe akwarium też można wymienić .