sagittarius954
22.03.10, 20:07
Krzyk (Grido)reż. Michaelangelo Antonioni rok produkcji 1957.
Na film Grido natknąłem się przypadkiem. Bawiąc się pilotem włączyłem kanał
tvp kultura a początek filmu zainteresował mnie na tyle ,że po prostu w niego
wsiąkłem .
Od początku scen oglądam czarno - biały obraz rzeczywistości włoskiej małych
miejscowości , dosyć przytłaczający swoim pesymizmem jednak z perełkami dla
oglądającego go widza . W tej brudnej codzienności twarze aktorek są jakby nie
z tej ziemi, piękne , włosy zadbane, oczy pełnej wiary w swoją postawę . A
główny bohater , Aldo mężczyzna tułający się po kraju w poszukiwaniu swojego
miejsca i pracy wraz z córką małą dziewczynką blondyneczką z długimi
warkoczami dla której od pierwszego momentu mieć będziemy wiele sympatii.
Film zrealizowany prostymi ujęciami kadru , statyczna kamera pozwala przyjrzeć
się poczynaniom aktorów lecz nie odkrywa ich głębi , do której musimy sami
dotrzeć .
Tak jak wspomniałem Aldo porzucony przez kobietę zakochaną w następnym
mężczyźnie próbuje jeszcze namówić żonę do powrotu , każdy gest w takiej
sytuacji , każda prośba, jak wyciągnięcie ręki żebraka jest śmieszne i jeszcze
bardziej pogrąża porzuconego a co mówić o bohaterze pragnącym nagle kupić
pasek dla żony .
Od tego momentu oglądamy jego tułaczkę wraz z dzieckiem po prowincji włoskiej
. Akcja filmu z luźno pokazanymi wątkami rozgrywa się na przestrzeni może
dwóch lat a bohater jak statek próbuje zakotwiczyć się w portach do których
dociera . I o ile on sam traktuje napotkane kobiety instrumentalnie o tyle one
jeszcze bardziej wykorzystują jego męskość i urodę . Świat po prostu przestał
już mu sprzyjać , jeszcze tylko marzenie pracy w dalekiej Wenezueli trzyma go
przy dorywczych zajęciach . Ten pesymistyczny obraz staje się jeszcze bardziej
gorzki, gdy przypatrujemy się córce Aldy samotnie pozostawionej sobie bez
żadnego wsparcia od ojca i towarzyszących mu kobiet . Nie ma tutaj dla niej
miejsca i wywołuje we mnie ta samotność , gdy ojciec próbuje się pieśćić z
właścicielką stacji benzynowej , rozkładając swój płaszcz na piachu za
wielkimi kegami po układanych kablach elektrycznych a jego córka zbiera
kamienie tuląc je do swojej małej piersi , Jej ucieczka z tego miejsca jak i
ten fragment filmu jest najtragiczniejszym momentem , właśnie wtedy wywołała w
e mnie chęć wejścia w ten ponury obraz i wzięcia jej za rękę . Po prostu ,żeby
nie była sama .
W filmie sami musimy sie domysleć co odczuwają wszystkie postacie , jest nam o
tyle jest łatwiej, że każdy przeszedł już tą drogę . Z mniejszym lub większym
obciązeniem psychicznym odbyliśmy drogę załamań psychicznych, zdrad,
następnych miłości , poszukiwania pracy a może nawet głodu .
Film kończy się powrotem Aldy do miejscowości skąd wyruszył . Kamera pokazuje
jeszcze raz wieżę skąd bohater schodził na początku filmu. tyle tylko ,że
wtedy miał drogę do przebycia , teraz już jej nie ma , jak ptak spadający na
ziemię rozbije się ze swoimi marzeniami o miłości do kobiety , dziecka i
wiary świat . I tylko wspomnienie małej dziewczynki blondyneczki z długimi
warkoczami , chęć pomocy dziecku , gdy nie można już zapanować nad światem
dorosłych pozostanie we mnie na długo .
Warto zobaczyć, bo Kultura powtarza stare filmy . Niektóre filmy nigdy się
nie zestarzeją a fama o ich reżyserach przetrwa niejedno pokolenie .