Dodaj do ulubionych

Choć czas nas goni

21.06.10, 14:22
Tytuł tego wątku zapożyczyłem z tytułu filmu z 2007 roku ,w których rolę
główną grają dwa tuzy amerykańskiego kina Morgan Freeman i Jack Nicholson .
Rzadko ogląda się filmy, w którym główni bohaterowie umrą przed zakończeniem a
jednak sceny finałowe są odbierane z pewną nostalgią połączoną ze spokojem i
spełnieniem . Oczywiście nie będę was zanudzał opisywaniem scen filmu ani
rozpływał się nad grą aktorów . Z Założenia, producenci wiedzieli kogo
obsadzić w rolach głównych , bo niby kto inny, mógłby zagrać brawurowo
ostatnie chwile życia przekonując do tego co nieuniknione poprzez wykonanie
kilku rzeczy zaspakajających nasze sumienie na tyle, by odejśc z podniesiona
głową z tego padołu łez .
Po krótce jednak muszę wspomnieć, czego dotyczy tematyka filmu . Dwaj panowie
spotykają się w pokoju szpitalnym pragnąc wyleczyć to co nieuleczalne . Raka.
Oczywiście dowiadują się obaj ,że dni ich są już policzone . Wobec powyższego
jeden z nich mechanik ( morgan) pocieszając się wypisuje na kartce co chciałby
jeszcze zrobić przed zakończeniem życia . Drugi ( Jack ) bogaty biznesmen , z
racji swego ciekawskiego charakteru podnosi rzucona żółta karteczkę i czyta
punkty do spełnienia chorego kolegi z łóżka obok . nie bez sprzeczki dochodzą
do wniosku, że ostatecznie warto zadowolić siebie przed zamknięciem oczu .
Morgan rzuca dotychczasowe życie i nie rozumijącą go żonę a bogaty samotnik
Jack zabiera ze soba opiekującego się nim asystenta i bloczek z czekami
Ruszają w świat zaspakajać swe pragnienia .


Film oglądałem już niejednokrotnie i do tej pory nie wywołał u mnie takiego
pragnienia zrobienia czegoś na przekór oczekującym znajomym i rodzinie . ale
widocznie wreszcie czara pragnienia i u mnie napełniła się wystarczająco , by
samemu zrobić taką listę . Tyle że u mnie pozostanie w sferze marzeń , ale
dlaczego mam się nie podzielić choć moimi marzeniami .
Moją listę rozpoczyna pragnienie zjedzenia najsmaczniejszego obiadu na świecie
. Już widzę wasze zdziwienie . Bo i niby jak wytypować najsmaczniejszy obiad
na świecie podawany w jakiejś restauracji . Wymyśliłem sobie ,że 10
największych kucharzy doszłoby do wniosku , co i gdzie jest podawane jako
najsmaczniejszy obiad świata . A ja po prostu skorzystałbym z tej rady .
Jednak , znając ekstrawagancję tych ludzi zabrałbym ze sobą pyzy robione
przeze mnie polewane skwarką z boczku lub nadziewane słodkim serem .
Zaspokoiłbym przy tym głód jak i smak a prazy tym i swoje wymagania dotyczące
tego dania .smile

Mając pierwszy punkt przed sobą, rozpocznijmy wędrówkę do punktu drugiego .
Niejednokrotnie podróżowanie nie daje zadowolenia , bo zawsze naszą uwagę coś
wyprowadzi poza ramy przygotowane misternie wycieczki . wobec powyższego
chciałbym w tratwie ratunkowej spędzić tydzień na Oceanie Spokojnym . Do
pewnych przemyśleń potrzebna jest potęga przyrody , a nic nie jest bardziej
potężne od wody i nieba .
Wydaje mi się ciekawym przetrwanie w takiej małej łupince mając do dyspozycji
kilka cukierków , troszkę wody i zestaw wędkarski . Prądy może zaniosły by
mnie bezludną wyspę więc pragnienie spotkania się z potęga przyrody splotło by
się, z pragnieniem trzeciego punktu który zdecydowanie odhaczam . I w ten
sposób mam załatwiona sprawę 30 % swego upragnionego programu . wobec
zagrzania się kompa zmuszony jestem przerwać swe wywody aby nic mi nie znikło
w przepastnych straonach wirtualnego szczęścia . Do następnego razu . smile
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Choć czas nas goni 21.06.10, 18:29
      Zawsze myślałam,że dobrze mieć marzenia bo są motorem działania, ich spełnienie
      celem jakim sobie stawiamy ale tak marzyć, żeby marzyć, no nie wiem.Najlepszy na
      świecie obiad,hmm to nam powinny powiedzieć nasze kubki smakowe a nie najlepsi
      nawet kucharze.
      • wiga2008 Re: Choć czas nas goni 22.06.10, 00:12
        Lubię ciszę, spokój, samotność. Zdarza mi się uciec od ludzi na dzień, dwa.
        Taka moja krótkodystansowa bezludna wyspa.
        Ale na dłuższą metę nie potrafię żyć bez ludzi, bliskich będących na wyciągnięcie ręki,
        rozgadanych przyjaciół. Są mi niezbędni do życia.

        A z obiadem Sagi nie ryzykuj. Poprzestań na pyzach. big_grin
    • natla Re: Choć czas nas goni 22.06.10, 00:26
      "Film oglądałem już niejednokrotnie i do tej pory nie wywołał u
      mnie takiego
      pragnienia zrobienia czegoś na przekór oczekującym znajomym i
      rodzinie . ale
      widocznie wreszcie czara pragnienia i u mnie napełniła się
      wystarczająco , by
      samemu zrobić taką listę . Tyle że u mnie pozostanie w sferze
      marzeń , ale
      dlaczego mam się nie podzielić choć moimi marzeniami ."

      Ja i bez tego filmu mam na to ochotę. Ciągle robię coś dla ludzi,
      bliskich i dalekich, w większości swoim, mniejszym czy większym
      kosztem. Marzę o kropli egoizmu, nie przejmowania sie, ze kogoś
      zawiodę. Mam teraz okazję powiedzieć nie i zrobić coś, co dla mnie
      ważne i ciekawe. Wiem jednak, ze kogoś to zaboli......a moze sobie
      wmawiam? Moze jednak pogonie tchórza? Przecież ludzie mnie też
      urażają, nie liczą się ze mną, mają pretensje, kiedy nie mogę
      czegoś zrobić, posądzają o różne matactwa, nie bacząc, czy robią mi
      przykrość. Mam taki charakter, że wolę ustąpić, niż kogoś zranić,
      ale zaczynam sie buntować.
      • natla Re: Choć czas nas goni 22.06.10, 00:34
        A teraz idę przemyśleć, co bym zrobiła, gdybym mogła......ale
        przecież ja juz wszystko mogę, (poza tymi obrotowymi drzwiami wink)
        tylko niestety, w większości "po trupach". A najbardiej, to chyba
        skrzywdziłabym Topa, bo to teraz i on mnie tak ogranicza.
        • filip505 Re: Choć czas nas goni 22.06.10, 05:06
          ....no wiesz natlo,ziemia to nie miejsce
          dla anniolow,nie da sie przejsc przez
          las i nierozdeptac jakiegos stworzenia,
          jakis zloty srodek wskazany,chciaz srebrny.
      • victoria876 Re: Choć czas nas goni 23.06.10, 11:42
        Natlo. Odrobina egoizmu w życiu jest wręcz wskazana. Nie można uszczęśliwić
        wszystkich, którzy kręcą się wokół. Może nawet wcale tego nie potrzebują, ani
        nie oczekują. Dla mnie to było (na szczęście - było) takie trochę przeżywanie
        życia za innych, decydowania, doradzania. W wielu sytuacjach jest to, oczywiście
        potrzebne, ale w wielu niekoniecznie. Teraz staram się trzymać pewnych prostych
        zasad, świat się nie zawalił, ja jestem bardziej zadowolona, otoczenie może ma
        trochę pretensji, może nie - nie zastanawiam się nad tym. Te zasady to m.in.
        staram się pomagać tylko wtedy, jeśli ktoś mnie o to poprosi; jeśli nie mogę
        czegoś zrobić to bez wahania mówię "nie"; staram się zastanowić dobrze zanim coś
        obiecam, czy czegoś się podejmę; jeśli nie chcę, nie muszę komentować określonej
        sytuacji. Każdy w życiu musi ponieść swój bagaż sam - niektórzy chcieliby ująć
        coś ze swego i dorzucić innym. Nie musimy się na to godzić.
        • natla Re: Choć czas nas goni 23.06.10, 12:41
          Jasne, macie 100 % racji. Mnie nawet nie chodzi o pomoc ludzim, ale
          o zmuszanie mnie do np. imprez, na które nie mam ochoty. Kiedy
          mówie "nie", widzę urażenie w twarzach, a nawet i komentarze
          złosliwe. W ogóle jak ja mogę nie przyjać oferty....to sie w głowie
          nie mieści.
          Właśnie jestem przed imprezą, na którą z wielu subiektywnych
          względów nie mam ochoty iść. Jednak nie wystarczy powiedzieć "nie
          gniewaj sie, ale nie przyjde", tylki zaraz zaczyna sie
          przesłuchanie....a dlaczego (w domyśle: śmiem odrzucać prpozycję).
          Więc pójdę, żeby nie robić "kina", przetrzymam jakoś, ale juz po
          raz ostatni. Tym bardziej, że wcale nie jestem pewna pozytywnych
          uczuć w stos. do siebie. Potem będzie zasadnicza rozmowa smile
          • czarna12.3 Re: Choć czas nas goni 23.06.10, 15:48
            Victorio, podpisuję się pod tym, co napisałaś.
            Natlo,nie patrzmy na czyjąś urażoną minę, a patrzmy na swoją twarz, czy jest zadowolona, nie tłumaczmy się przed nikim, tylko spytajmy siebie, czy to nam odpowiada, nie słuchajmy ( a tym bardziej, nie domyślajmy się) opinii o nas. Patrzmy na siebie i słuchajmy siebie- na Ziemi nie jesteśmy na próbę, wykorzystajmy czas jaki nam dano.
            A ta impreza może będzie o jedną za dużo? Jeśli zrobisz tak, ja Ty chcesz, a nie ktoś, poczujesz swoją siłę.
          • victoria876 Re: Choć czas nas goni 23.06.10, 21:02
            Jeszcze do Natli. Z tego co napisałam wcześniej absolutnie się nie wycofuję, ale
            zmuszona jestem jeszcze coś dodać, bo, życie wiadomo, nie jest takie proste, nie
            jest tylko biel, czy czerń, często bywa wiele odcieni szarości. Dlatego,
            uwzględniając doświadczenie, wiek, rozumność musimy też rozważyć kwestię
            zburzenia, zniszczenia czegoś. Dlatego w życiu, wprawdzie bez euforii, ale
            stosuję czasami jeszcze jedną zasadę: jeśli, z pewnych względów, nie mogę czegoś
            zmienić (ew. odmówić) to staram się sytuację zaakceptować. W akceptacji może
            pomóc znalezienie pozytywnych stron. Każdy w konkretnej sytuacji jest zdany na
            własne wybory i powinien wybrać czasami mniejsze zło.
    • sagittarius954 Re: Choć czas nas goni 23.06.10, 20:16
      Już najwyższa pora przedstawić następne 30 procent swoich marzeń zanim ucieknę z
      tego świata . Ileż to razy korciło mnie włożyć rękę do czegoś czarnego , (
      zauważacie ,że nie mówię tu o czarnej dziurze , jakakolwiek by byłasmile )i nie
      będąc pewnym czy z
      stamtąd wyciągnę ją całą, czy też zostanie skrócona o pewne nieprzemyślane
      przecież działanie . Ileż to razy korciło mnie i korciło, wreszcie pora z tym
      coś zrobić . Dlatego wymyśliłem, że najlepszą odtrutką odwykową od tego rodzaju
      pragnień będzie złapanie gołą ręką najbardziej jadowitego węża świata . Co
      prawda jest ich kilka ,ale wszystkie zapewne pełzają po terenach Australii . To
      musi być wspaniały kraj , znam go od momentu, kiedy to pierwszy raz zakochałem
      się w kimś zupełnie wymyślonym . Alfred Szklarski to sprawił ,że Sally stała się
      przez dobre dwa lata bohaterką wielu, wielu, bardzo wielu moich myśli . Dlaczego
      dalej nie rozprawiam o tym wężu ? Sam nie wiem czy wyszedłbym z tego spotkania
      cały, czy też sczerniałbym jak smoła po zagotowaniu w beczce . Myslę ,że gdyby
      mi sie udało, pozbyłbym się wszystkich wątpliwości jakie kiedykolwiek mnie
      naszły i czarna dziura i pokusa czarnej dziury, poszłyby do wszystkich diabłów .

      Teraz myślę sobie ,że warto by było zatrzymać się jeszcze na moment na jeszcze
      jednym kontynencie , lodowatej Arktyce . To tam chciałbym zanurzyć się i
      nurkować w przezroczystych i czystych wodach Arktyki . Pływanie podobne jest do
      latania a tego doświadczałem już ( co prawda w śnie )wiele razy . Ostatni raz
      był zdecydowanie tak realistyczny, że sam nie dawałem wiary temu co odczułem
      podczas takiego latania . A Przebywanie w przestworzach niewiele się różni od
      pływania w głębinach , gdzie nie widac ani góry ,ani dołu, ani boków ,ani żadnej
      innej wskazówki umożliwiającej odnalezienie punktu wyjścia . Takie pływanie
      zdaje się, podobne jest też do zapadania się podczas odbywania stosunku z
      kobietą którą się kocha i to bardzo . Łut szczęścia dosięga oboje ,ale tylko
      każde z nich doświadcza swojego i przez moment opadamy w tym szczęściu gdzieś
      głęboko . A siła ciążenia zamiast przyciągnąć, nas wypycha z tego raju , którego
      mogliśmy posmakować przez drobny moment . I w reszcie sami nie wiemy czy nam się
      to sniło, czy też doświadczyliśmy wszystkich tych odczuć zmęczenia , smaku
      słodyczy , naprężenia mięśni i zjednoczenia się w jedność .
      Cały w tym problem ,że kobiety są ciepłolubne i nurkować razem ze mną nie
      chciałaby żadna . Zanurzać się w zimnie i mimo nałożenia specjalnych skafandrów
      nie pozbędziemy się uczucia zimna . I gdzież tu szukac jakichs innych odczuć .smile

      Gdzież to ja już byłem ? Na kolacji , w łupince , na wyspie , węża pocałowałem w
      ogon , i zamroziłem się w Arktyce, najwyższa pora spędzić noc na górze . Ale już
      nie w zimnie, za to latem kiedy słońce zacznie zachodzić będę mógł delektować
      się wszystkimi barwami tęczy znikającymi za horyzontem . W nocy granatowe niebo
      rozświetli się miliardami gwiazd , zobaczę jakiś sputnik przebiegający po
      nieboskłonie, może i spadająca gwiazda rozświetli łuną skrawek nocy a
      nadchodzące chmury znużą moje oczy i zasnę smacznie ...
      Czego i dziś wam życzę . big_grin

      • victoria876 Re: Choć czas nas goni 23.06.10, 21:12
        Zazdroszczę Ci takich marzeń. Ja mam tak przyziemne i realistyczne, że aż głupio
        o nich wspominać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka