Dodaj do ulubionych

Czy można zaakceptować starzenie się?

22.05.11, 07:36
Mnie się udaje. Częściowo. Mianowicie u innych. U siebie za diabła rogatego - nie. Świadoma swojej ułomności, bo przecież idiotycznie jest walczyć z czymś, co nieuchronne, nic nie umiem z tym zrobić.
Najgorsze są zdjęcia..."Tacy byliśmy jeszcze wczoraj..." Czy 5 lat to dużo? W moim przypadku cały wiek. Robię wszystko, żeby tamta kobieta wróciła, ale z nikłym powodzeniem uncertain Ten drań, czas, robi swoje i nic się na to nie poradzi. Nawet tupanie nogami nie pomaga. A "pogodzić się" brzmi mniej więcej jak Waterloo.
Obserwuj wątek
    • graga211 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 22.05.11, 08:45
      Trzeba zaakceptować, ba, nawet pokochać. Dla mnie zdjęcia są balsamem dla pomarszczonej duszy, natomiast nadzwyczajnie niesympatyczne są lustra oraz okna wystaw sklepowych.
      Czy nie można ich pozaklejać reklamami, jak robi się z fasadami historycznych budynków ozdobionych piękną secesyjną sztukaterią?
      I nie siwe włosy ani zmarszczki są najsmutniejsze, lecz powolny zanik kreatywności. uncertain Najważniejsze, to jak najdłużej być twórczym i zainteresowanym światem. smile A wygląd to już pikuś. Natla zawsze twierdziła, że wystarczy fioletowy kapelusz wink i już będzie OK.
      • natla Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 22.05.11, 09:01
        Po prostu to mus i im szybciej się to zrobi, tym człowiek będzie szczęśliwszy. Co zresztą nie znaczy, aby nie walczyć trrochę i całkowicie się poddawać. Właśnie walczę w Krakowie smile
        Jest pięknie (wczoraj była niesamowita burza) i idziemy do ogrodu botanicznego.
        • sagittarius954 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 22.05.11, 09:36
          Ja mam chyba na odwrót- duszę młodą , jeszcze człowiek chciałby jak za młodu pobiec z prędkośćia światła ,ale jak juz się rozpędzę okazuje się ,że i tak ktoś mnie mija , a ciało od kości w trakcie biegu chce się odzielić . Znów jak się odezwe, od czasu do czasu w domu, jestem albo zwariowany ,albo niedojrzały .
          I człowiek w takim zawieszeniu jest . Młodym juz nie wypada być , a starym jeszcze nie . Cholera by to wzięła .
          Na gwałt potrzebna jest robotyzacja dnia powszedniego ludzi w wieku średnim i ponad . ale te wszystkie kosmiczne wynalazki jak na złość w kierunku uszczęśliwiania młodych idą .
          • graga211 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 22.05.11, 10:32
            Niestety, Sagi, młodzi to przyszłość, a my...cóż...przeszłość-hamulec.
            Dzisiaj starszyzna nie jest już potrzebna; młodzi dysponują Internetem, w którym łatwo znaleźć wszystkie "mądrości". sad
            • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 22.05.11, 10:37
              Wiesz, Graga, ja nie mam potrzeby bycia potrzebnym. Chciałabym, żeby mnie kochano za frajersmile Myślę, że moi chłopcy to właśnie robią. A może się mylę?
              • pierogi_z_jagodami Re: Czy można zaakceptować - 22.05.11, 11:32
                - można, a nawet trzeba, a jest inny wybór? Zaakceptowałam, tylko pamięć mi już szwankuje i ciągle zapominam. Dzięki tej sklerozie załapuję się na różne interesujące przygody, ekstremalne wyczyny i na przyjaźnie z ludźmi w wieku moich dzieci. Niesłychanie mnie one odmładzają, ożywiają i cieszą. Polecam, to lepsze od kremów cud i innych czarów.
                • bestraga Re: Czy można zaakceptować - 22.05.11, 12:49
                  "nie jest problemem że jesteśmy starzy , problemem jest to ,ze wciąż jesteśmy młodzi , ale nikt o tym już nie wie , oprócz nas " Bertrand Russel (chyba)
                  • misia007 Re: Czy można zaakceptować - 22.05.11, 13:42
                    Jakoś niespecjalnie odczuwam starzenie, i fizycznie i psychicznie nie czuję się stara.Lubię siebie, ba podobam się sobie i nie tylko sobie.Nawet wczoraj sąsiadka,młodsza ode mnie powitała mnie"jak pani ładnie wygląda".Nie znaczy to oczywiście ,że czas się dla mnie zatrzymał a pewnie to,ze akceptuję va bank pewne nieuchronne zmiany.No cóż w końcu jestem babcią.Na starość przygotowała mnie również moja choroba i związana z nią ograniczenia .To co was nagle zaskoczyło czy zaskoczy w pogarszającej się kondycji fizycznej to dla mnie od lat chleb powszedni.No i jeszcze farmakologia, którą mnie pasą w różnym natężeniu, ostatnio znacznym - to też daje potężnego kopa w przód.Zdjęć z młodosci na razie nie oglądam wole patrzeć....w lustro.
                    • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować - 22.05.11, 15:51
                      Kilka lat wstecz to znowu nie taka młodość smile
                • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować - 22.05.11, 15:55
                  pierogi_z_jagodami napisała:

                  > - można, a nawet trzeba, a jest inny wybór? Oczywiście. Można sie nie pogodzić smileZaakceptowałam, tylko pamięć mi już
                  > szwankuje i ciągle zapominam. Dzięki tej sklerozie załapuję się na różne inter
                  > esujące przygody, ekstremalne wyczyny i na przyjaźnie z ludźmi w wieku moich dz
                  > ieci. Niesłychanie mnie one odmładzają, ożywiają i cieszą. Polecam, to lepsze o
                  > d kremów cud i innych czarów. Tak, to taki psychiczny lifting, tyle, że starsza pani po liftingu wygląda jak...starsza pani po liftingu smile
                  • pierogi_z_jagodami Re: Czy można zaakceptować - 22.05.11, 17:46
                    Tak, to taki psychiczny lifting, tyle, że starsza pani po liftingu wygląda jak...starsza pani po liftingu smile
                    Przecież pani po 50 nie zamieni się w panią po 20, to chyba oczywiste.
                    Lifting jest wspaniały, kiedy dusza śpiewa. Wszystko jest wspaniałe, kiedy dusza śpiewa. Wygląd to przereklamowany produkt, liczy się tylko to, czy dusza śpiewa. Zajmowanie się tym, kto jak będzie na mnie patrzył i co o mnie pomyśli jest bez sensu. A co mnie to obchodzi? Nie mój problem, tylko tego co patrzy. big_grin
                    • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować - 22.05.11, 18:18
                      Szkoda, że nie umiem tak myśleć sad
                    • graga211 Re: Czy można zaakceptować - 22.05.11, 18:28
                      O wa! To wszystko zależy od dnia, od aktualnego samopoczucia, od porannego powitania przez sąsiadkę, od uchylenia kapelusza przez sąsiada; od pogody i niepogody, od komputera, od smaku chleba, od uśmiechu dziecka i staruszki, a przede wszystkim od własnego nastawienia do świata oraz wszystkiego, co świat nam oferuje. Można liczyć 18 wiosenek i mieć serdecznie dość życia, ale można też mieć 100 lat i odczuwać straszliwy głód tego życia.
                      Tak więc wszystko zależy jak człowiekowi w duszy leży. http://i36.tinypic.com/2q0q5v5.gif
                      No i nie zapominajmy, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. http://i38.tinypic.com/21bsqqp.gif http://i36.tinypic.com/2q0q5v5.gif
                      • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować - 23.05.11, 05:44
                        To prawda. Ale jest też odwrotnie. Trudne chwile byłoby znacznie łatwiej znieść, gdyby się było ładniejszym i silniejszym smile
                        • eurytka Re: Czy można zaakceptować - 23.05.11, 06:06
                          Gdyby młodość wiedziała a starość mogła...
                          ale jest zazwyczaj odwrotniesmile
                          • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować - 23.05.11, 06:35
                            Witaj Eurytko, dawno Cię nie było...
                            Tak, to mądre powiedzenie.
                            • eurytka Re: Czy można zaakceptować - 23.05.11, 06:44
                              Miło, że mnie witasz.
                              Za to podzielę się jeszcze inna wyczytana mądrością,
                              taka parafrazą:
                              Młodości dodaj mi skrzydeł i nad poziomy wylatuj!
                              Starości podaj mi laskę i zejdź pod ziemięsmile
                              lub pod poziom gruntu.smile

                              Nie jest mi łatwo zaakceptować starość w sensie fizycznym
                              ale innej możliwości nie mam, godzić się z nią muszę...
                              • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować - 23.05.11, 08:32
                                Starość nie radość, młodość nie trzeźwość wink
                                • misia007 Re: Czy można zaakceptować - 23.05.11, 10:10
                                  Każdy wiek ma swoje przyjemności,tak właśnie jest i dlatego łatwiej godzimy się z tym co nieuchronne.A przynajmniej powinniśmy.
                                  • eurytka Re: Czy można zaakceptować - 23.05.11, 10:57
                                    Ze wszystkich rzeczy, najbardziej na starość pomaga masaż.
                                    To wedle Kory. Masażysty nie mamsad
                                    Raz dostałam na kasę chorych na jedno ramie tylko.smile
                                    Wyciągam dziś drewniane koromesła i do roboty...smile
                                    Żadnych drakońskich diet i wyrzeczeń...
                                    www.styl.pl/wideo/video,vId,305289,vSort,5,vTime,1,vAId,17880
                              • pierogi_z_jagodami Re:Eurytka 23.05.11, 15:06
                                Nie wiem co ci dolega, ale jak mi się zaczęły poważne akcje chorobowe, zrobiłam rewolucję i uratowałam swoje kolana, kręgosłup, żołądek, jelita, wątrobę, i nei wiem co tam jeszcze by się ulęgło w kolejności, gdybym nie zadziałała. Ćwiczę codziennie, schudłam drakońsko (1/5 mojej wagi wyjściowej), trzymam dietę i jestem zdrowsza niż 6 lat temu, nie do uwierzenia, ale to prawda. Dlatego zawsze cierpię katusze, kiedy widzę kogoś, kto się poddał, wszystko mi krzyczy w środku: NIE!!!!!!

                                Wczoraj na koncercie świetnych białoruskich kapel skakałam jak pchła. Bo to była świetna muza, naprawdę.
                                • wrzosowapolana Re:Eurytka 23.05.11, 17:16
                                  Pierogi, a badałyście sobie tarczycę? wink
                                  • pierogi_z_jagodami Re:Eurytka 24.05.11, 23:42
                                    Tak, jest w porządku.


                                    To nieprawda że osoba ponad pięćdziesięcioletnia musi stękać i zachowywać się jakby miała problem ze zdrowiem. Znam osobę 88 letnią która do niedawna była bardzo sprawna i żywa, dopiero medycyna ją zwyobracała i sie skończyło, w dalszym ciągu jest pogodna uśmiechnięta i radosna
                                    • eurytka Re:Eurytka 25.05.11, 01:58
                                      Co mnie tu wzywacie @e nadaremno?@ pzj i @wp, sorry za skróty.
                                      Która grupę inwalidzką macie?
                                      Jakie ograniczenia zaleca ona? jakieś ruchowe np
                                      Czy macie w domu osobę chorą, uciążliwą, od kilku lat?

                                      Czy jesteście bliżej 50 czy 60?
                                      Zlicytujemy się ilością wykonanych czynności w ciągu dnia?
                                      Dlaczego @e często nocy nie przesypia?
                                      Odpowiedzcie sobie na te pytania...
                                      Ja się nie będę skarżyć...
                                      Chwalić też nie, choć wyczyniam wiele różnych rzeczy mimo...
                                      • natla No nie, dziewczyny...... 25.05.11, 07:58
                                        .......dla mnie wątek wyśmienity big_grin Narzekanie to taki bufor, chyba każdemu człowiekowi potrzebny łot casu do casu. Człowiek się musi gdzieś wyżalić, a po co zamęczać przyjaciół w realu, skoro tu można? No! wink
                                        To se ponarzekam............pospałabym jeszcze, ale psia kość muszę ze psem iść. A w ogółe to jest do d...., bo PIS idzie do góry. I znowu ten upał przede mną........i......no, to by było na tyle. big_grin
                                        A nie, jeszcze jedno. Fryzjerka mnie za bardzo wypitoliła i znów się muszę przyzwyczajać do nowej fryzury. Pewnie jak się już skończę przyzwyczajać, to włosy odrosną big_grin wink
                                        • eurytka Re: No nie, dziewczyny...... 25.05.11, 12:05
                                          Krótkie włosy, baleriny, spodnie, martensy?
                                          Och, chłopczyco, czy Ty jesteś jeszcze kobietką? Czy babochłopem?
                                          Wczoraj był taki wątek na głównej, nie zdążyłam złapać, bo bym tu podała,
                                          gdzie jedna forumowiczka z emamy czy z cipy(ciąża i poród)
                                          chciała dowieść, że na starość kobiety chłopiejąsmile
                                          Mi chłopy zabroniły ostrzyc się na krótko, ale i tak jestem babochłopem,
                                          dźwigam, ogródek kopię, wiele prac męskich wykonuję.
                                          A mój delikutaśny małż, zażyczył jakby sobie,
                                          bym na wczasy wzięła te czerwoną sukienkę, w kwiaty taką ręcznie malowaną, z młodości, w której to byłam nad morzem z nim na dyskotecesurprised lat temu ze trzydzieści paręsmile
                                          Owszem, a mam ją w szafie, to mały pakiecik, z jedwabiu milanowskiego,
                                          zwiewny jak motyl...tylko juz w nia nie wejdę,
                                          ale jak sie uprę poszerzę, przerobięsmile
                                          Zastanawiałam się dziś, czy nie zrobić sobie "czerwonych wczasów",
                                          wyciągne wszystko co mam w czerwieni,
                                          szkoda tylko, że jemu rece sie trzęsą... pewno Alzheimer sie zaczynasad
                                        • wrzosowapolana Re: No nie, dziewczyny...... 25.05.11, 15:55
                                          natla napisała:

                                          > .......dla mnie wątek wyśmienity big_grin Narzekanie to taki bufor, chyba każdemu czł
                                          > owiekowi potrzebny łot casu do casu. Człowiek się musi gdzieś wyżalić, a po co
                                          > zamęczać przyjaciół w realu, skoro tu można? No! wink
                                          > To se ponarzekam............pospałabym jeszcze, ale psia kość muszę ze psem iść
                                          > . A w ogółe to jest do d...., bo PIS idzie do góry. I znowu ten upał przede mną
                                          > ........i......no, to by było na tyle. big_grin


                                          Tiaaa, Natlu...To wątek obok big_grin
                                      • pierogi_z_jagodami Re:Eurytka 25.05.11, 23:35
                                        Eurytko, nie mam żadnej grupy, czuje się teraz lepiej niż wtedy, kiedy miałam 20 kilka lat, naprawdę. Tak się złożyło, że jakaś niezwykła niemoc nie wiadomego pochodzenia mnie wtedy ogarnęła. Nikt nie wiedział, co mi jest ani nie chciał wiedzieć, nie miałam szczęścia do lekarzy, dlatego postawiłam na własną opiekę zdrowotną. Niczego się w życiu nie dorobiłam, ale zdrowie naprawdę coraz lepsze. Nawyk codziennych ćwiczeń wyrobiłam sobie kiedy miałam 25 lat, musiałam. Nawyk ciągłego szukania rozwiązań pojawiających się problemów zdrowotnych niekoniecznie opierając się na wątpliwej wiedzy lekarza pierwszego kontaktu zaowocowała znakomicie. Nie mam żadnej przewlekłej choroby i nie łykam tabletek, ale jestem na ścisłej drakońskiej diecie, która mnie trzyma przy zdrowie rewelacyjnie, oprócz tego stosuje głodówki zdrowotne. Nawet się nie przeziębiam, ostatni katar miałam bardzo dawno. Przestałam chorować. Po prostu nie obarczam organizmu zbędnymi rzeczami tylko dlatego że inni to robią albo dlatego że nas tak wychowano, albo dlatego że napatrzyłam się na reklamy.
                                        O szczegóły nie pytaj, bo nie jestem tu po to, żeby 'ewangelizować'. Jeśli ktoś chce, to drogę odnajdzie.
                                        • wrzosowapolana Pierogi 26.05.11, 06:31
                                          Zazwyczaj nie jestem specjalnie przesądna, ale doświadczenie nauczyło mnie, że np. nie wolno chwalić zdrowia. Żeby nie wykrakać. Na pytanie, jak się czuję odpowiadam : "nie ma gorzej" smile, jeśli czuję się dobrze.
                                          • pierogi_z_jagodami Re: Pierogi 26.05.11, 11:56
                                            Mnie doświadczenie uczy, że należy afirmować zdrowie i nie tylko "one". Jestem dumna, że tyle dla siebie zrobiłam i wiem, że będę robić to dalej. Kocham życie, kocham poznawać nowe rzeczy, kocham robić sobie zwariowane niespodzianki (tzw głupoty w nomenklaturze smutasów), kocham się cieszyć, kocham siebie i nikt mi tego nie zepsuje big_grin. Omijam toksyczne smętki, chyba, że łatwo dają się zarazić moim podejściem do życia.

                                            Jak dotąd działa znakomicie.
                      • pierogi_z_jagodami Re: Graga 23.05.11, 10:09

                        > O wa! To wszystko zależy od dnia, od aktualnego samopoczucia, od porannego powi
                        > tania przez sąsiadkę, od uchylenia kapelusza przez sąsiada; od pogody i niepogo
                        > dy, od komputera, od smaku chleba, od uśmiechu dziecka i staruszki,


                        Nieprawda, to jak się czujesz zależy tylko od Ciebie, jeśli jesteś podatna na pirackie abordaże cudzych nastrojów, to znaczy że jesteś słaba, świat jest tak urządzony, że słabi słabną a silni nabierają mocy, czyżbym tu była w pojedynkę? Chyba tak. W takim razie zarządzam odwrót.
                        • graga211 Re: Graga 23.05.11, 11:09
                          Dziękuję za oświecenie n/t mojej "siły".
                          Chyba się już nie podniosę... sad
                          • pierogi_z_jagodami Re: Graga 23.05.11, 14:59
                            miało pobudzić, a nie powalić wink
                            • graga211 Re: Graga 23.05.11, 16:45
                              cool Jeśli ktoś stojący z boku stwierdza, że jestem podatna na cudze abordaże i przez to słaba, to ja go słucham uważnie, czy przypadkiem nie ma racji. Każdy bowiem widzi siebie inaczej, a już na pewno inaczej niż widzą go inni. [Niezmiernie rzadko się zdarza, by siebie widział obiektywnie.]
                              Ale ten margines ulg taryfowych dla siebie jest konieczny dla ochrony wiary w swoje możliwości. Jednak niektórzy rezerwują sobie tak wielki margines (a w nim tak wiele ulg), że stają się śmieszni, a na dłuższą metę - nieznośni. Tego właśnie staram się uniknąć.
                              Moje samopoczucie zależy głównie od dobrze przespanej nocy big_grin więc pomyślałam: "Pięknie mnie zdołowała, nie ma co!" A cały problem powstał z powodu opuszczonych kącików ust emotikona, bo gdybym wkleiła takiego: wink to wypowiedź miałaby już całkiem inny wydźwięk.
                              No cóż, ciągle się uczę.... suspicious
                              • wrzosowapolana Re: Graga 23.05.11, 17:15
                                Graga, no co Ty...Masz prawo być słaba. Ja jestem i wcale się tego nie wstydzę. A jeśli ktoś mi będzie chciał to prawo odebrać, to niech się ma na baczności. Słabość słabością, ale czasem trzeba się postawić wink

                                Napisz mi, uczona koleżanko, jak się robi tę ostatnią emotkę ?smile
                                • filip505 Re: Graga 23.05.11, 21:35
                                  ....pierogi,gratulacje,w zdrowym ciele zdrowy duch,
                                  wiecie ze tu gym-ach szczegolnie rano jest pelno
                                  emerytow,tak na silowni,basenie,biezni,naprawde
                                  mozna ich podziwiac za upor,ubezpieczenia daja
                                  upusty na caloroczne karnety,oczywiscie nasi rowiesnicy
                                  i mlodsi raczej po pracy do nocy i w wolne dni,ale ciagle
                                  pelno,tak ze stazenie sie mozna odwlec jak sie chce
                                  i ma determinacje,ponadto dobrze jest znalesc nowe
                                  pasje,jesli "stare"nam sie wyczerpaly badz sa nam
                                  zaciezkie.
                                • sagittarius954 Re: Graga 23.05.11, 21:41
                                  Stawiasz : później - i > czyli suspicious
                                  • wrzosowapolana Re: Graga 23.05.11, 21:55
                                    suspicious
                                    Dzięki kiss)
                                    • sagittarius954 Re: Graga 23.05.11, 22:17
                                      Odpowiadasz na:
                                      wrzosowapolana napisała:

                                      > :, -, >,
                                      > Dzięki, :, *, ).

                                      Czy czuję smak twych warg
                                      w obrazku postu tego
                                      Ich ciepło barwę brzemię słodyczy wyzwalające
                                      a może to jest tylko uprzejmośc jakich wiele
                                      I juz w nastepnym poście : , literka P sie ujawni?
                                      A może łza ci z oka spadnie ot tak i nieprzypadkiem
                                      Odbije sie od mego serca, więc spróbuj odpowiedzieć
                                      Rysunkiem, gifem małym, lecz nie szarp strun obojętności
                                      O nieznajoma z Kalisza , Katowic , Przemyśla
                                      I jakiejkolwiek Częstochowy ...
                                      wink
                                      • wrzosowapolana Nie znam 24.05.11, 05:26
                                        wszystkich nieznajomych, ale jak o mnie idzie, to z obojętnością u mnie krucho smile
      • mallinka86 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 13:12
        Moja "teściowa" ma 51 lat. Wygląda na 36/37. Nie przesadzam. Swoją kondycję i wygląd zawdzięcza temu,że przez całe swoje życie o siebie dbała. Nie przez ostatnie 5 lat, gdy starzenie się zaczyna być bardziej zauważalne. Zdrowe, nieśmieciowe odżywianie, witaminy, warzywa ze swojego ogródka, ruch, aktywność zawodowa, umysłowa. Jak najmniej chemii, kosmetyki z ekologicznych składników. Domowy chleb, ocet jabłkowy, kiszonki, ekologiczne nowinki kulinarne. Ma to bardzo na serio, czasem do przesady,ale ci, którzy kiedyś się śmieli, dziś patrzą z zazdrością. Nie oczekujmy efektów, walcząc z czasem przez miesiąc,czy dwa, całe życie pracujemy na to,jacy będziemy na starość.
        • mallinka86 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 13:13
          Pisząc starość, nie miałam na myśli wieku 50+ smile Nie poddawać się i brać się za siebie!
          • black_halo Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 19:15
            Ja bym jeszcze dodala, zeby nie nauzywac alkoholu i nie palic fajek. Moja szwagierka lat 38 wyglada na nie wiecej niz 25 choc urodzila 4 dzieci, za drugim razem wyszly jej trojaczki. Nie pali, nie pije, cwiczy, nie naduzywa kosmetykow. Moja druga szwagierka lat 32 wyglada na conajmniej 40, urodzila dwojke dzieci - kopci jak lokomotywa i nie zalowala sobie alkoholu na imprezach, pomarszczona, wysuszona i przepracowana.
            • graga211 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 20:23
              Rany! Czy ja jestem na forum Pięćdziesięciolatki to my... czy może jakimś dziwnym sposobem trafiłam do.....????....sama już nie wiem, gdzie można tak rozpaczliwie roztrząsać normalną "przypadłość biologiczną".
              Ludzie, kobiety, opamiętajcie się! Uśmiech, pozytywne myślenie, optymizm, każdy dzień darowany bez bólu i męki jest sednem szczęścia. A nie wygląd.
              Nie dbałaś o to w przeszłości? Wzamian zapewne byłaś bardziej dużo szczęśliwsza od tej pilnującej się, liczącej kalorie i bardzo uważającej na wszystko, co może zaszkodzić urodzie.
              A więc ciesz się nadal i nie przejmuj odbiciem w lustrze!
              Trudno, skorupa jaka jest, taka jest, ale grunt, że dusza ciągle piękna. Zobacz, na ile możesz sobie teraz pozwolić, jak bardzo wolna jesteś, jak wiele dotychczasowych utrudnień zniknęło. Jak swobodnie możesz kroczyć w tłumie i nikt cię nie zaczepia, nikt nie robi sprośnych propozycji, nikt nie oczekuje gotowości odwzajemnienia adoracji.
              Eh, kobiety, każdy wiek swój urok ma.
    • sagittarius954 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 25.05.11, 16:22
      Wiele słów napisałyście jednak stanowczo za mało o starości , nie dziwie sie , nikt z nas nie jest na tyle stary by już jęczeć i trzeszczeć w każdym poście . Ulegamy też powszechnej modzie wygładzania nie tylko siebie ale i swego wieku . smile
      Powtórze , nie dziwie sie , odbieram Was jako kobiety jeszcze bardzo atrakcyjne , z którymi można rozmawiać, długo, długo do późna w nocy...big_grin
      Na najbliższe pięciolecie przewiduję stanowczą ruchliwośc obiektów typu kobiecego i zapomnienie o stanie wieku . Czego na duszy i jeszcze bardziej w ciele Wam życzę big_grin
      • filip505 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 25.05.11, 18:46
        ....a nie uwazasz sagi ze o starosci mozna tak
        normalnie,bez jeczenia,
        zupelnie kompetentnie o niej napiszemy za 30,40 lat,
        i to bez jeczenia mam nadzieje.
        • sagittarius954 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 25.05.11, 19:25
          Moja bardzo dobra znajoma , z która sie bardzo , bardzo lubimy , tak bardzo że gdyby miała ze dwadzieścia lat mniej porzuciła by stan wdowieński i doprowadziłaby moje małżeństwo do upadku , mówi że do niejęczenia potrzebna jest zdrowe: Serce , wątroba , trzustka , woreczek żółciowy, nogi , ręce głowa , oczy uszy włosy też ( podobno tez bola),zęby, język koniecznie! i dobry stan mózgu . Tyle tylko.big_grin
          • eurytka Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 25.05.11, 21:43
            Ból bardzo wyniszcza, cierpienie uszlachetnia i oczyszczasmile
            Na starość ludzkie ciało robi się kruche i przeźroczyste...
            trzeba uważać i nie szaleć,
            tak bliżej 60 a nawet wcześniej.
            Ruch bardzo dobrze wpływa na organizm, to eliksir mlodości
            ale nie wolno przeforsowywać się...
            zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,9502574,Prawie_jak_eliksiry_mlodosci,,ga.html
            • pierogi_z_jagodami Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 25.05.11, 23:49
              Człowiek powinien dla zdrowia się raz dziennie porządnie spocić z wysiłku i uśmiać po pachy - tak, żeby przepona fikała i łzy z oczu szły. Pierogi dają sobie ostro popalić od czasu do czasu. Lubią to. Czują się wtedy świetnie. Warto zmagać się z własną materią. Nie przymierzać zamiarów do swoich wykoncypowanych sił, a odwrotnie. Wtedy się okazuje, że może się więcej niż się myślało. Dlatego pierogi ciągle jeszcze mogą przez półtorej godziny podskakiwać do góry do ostrej muzyki (i robią to od czasu do czasu). Własnie pierogi mają potężne zakwasy w całych nogach. To dobrze, bo to oznacza, że ciało się wzmacnia i następnym razem już nie zaboli.
              • sagittarius954 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 26.05.11, 14:34
                Nie jest to takie proste dla zdrowia sie spocic i do tego ten wysiłek polubić , zmagam się z pracą fizyczna od młodego i już po 10 latach użytkowania ciała ( od momentu pełnoletności) zauważyłem wybrzydzanie na sam wysiłek . Dopiero ostatnie lata pod przymusem i karą pozbycia się życia są odpoczynkiem , poniekąd . A ponieważ za młodu nie starałem, się wypoczywać czynnie teraz mam z tym kłopoty . Zawsze cos na drodze staje i zawsze mam jakieś ale, żeby nie wyjść na spacer , żeby nie pojechac cos zobaczyc , żeby kategorycznie odmówić starania sie o paszport , po co mi , i tak dalej i tak dalej . Pierożku słusznie prawisz ,aloe przekonać siebie z dawnymi naleciołaściami jest bardzo trudno .
                No i nie idź precz , czyta sie Ciebie przyjemnie ,naprawdę smile
                • pierogi_z_jagodami Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 27.05.11, 13:11
                  Pierożki strasznie nie lubią być niesprawne, to taka fobia. Mają tak, odkąd dorosły i okazało się, że przegrywają z innymi w każdej konkurencji. Nawet swój udział z konsumowaniu radości życia inni mieli, a pierogi nie. Może trzeba poczuć gorycz przegranej, żeby się postarać? A może trzeba się od pierogów zarazić? Tylko trzeba mieć bardzo niską odporność na zarażanie się, a większość jest zaszczepiona i nie ryzykują zbytnią otwartością na innych.
                  • misia007 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 27.05.11, 17:23
                    Natlo co z Topem?????Napisz coś więcej,plisss.
                    Moim zdaniem nie wszystko od nas zależy ale jednak sporo.Najważniejsze to brać byka za rogi i się nie dawać.Nie jest to łatwe bo też leniwa jestem i normalnie mi się nie chce ale wiem,że MUSZĘ.I co dziwnego im czuję się gorzej tym większa we mnie determinacja do ćwiczeń, polepszenie usypia moja czujność i ...zwalniam.No ale już nad tym pracuję.
            • natla Post Gragi 26.05.11, 11:47
              Graga napisała:

              ...powiem tak: wszystko zależy od człowieka.
              Właśnie jestem po uświętnieniu 91 wiosenki mojej mamy.
              A muszę nadmienić, że moja mama nie znosi takich uroczystości i przed nimi zawsze broni się rękami i nogami. Ja jednak uważam, że okrągłe rocznice urodzin można obchodzić co 10 lat aż do 80-tki, lecz potem trzeba do takich rocznic podchodzić ze specjalną pieczołowitością.
              Moja mama jednak nie życzyła sobie "jakichś tam bzdurnych ajwajów"....
              Pierwszy 'cyrk' zrobiłam na jej 90-tkę, a dzisiaj uświadomiłam, że tę rocznicę należy teraz uświęcać każdego roku, gdyż po 100 (słownie: setce) trzeba będzie już każdego dnia, albowiem każdy dzień jest wspaniałomyślnie darowany.
              Tak więc zjechało się trochę luda i - wiecie co? - było wyjątkowo przefajnie i dla mnie całkiem zaskakująco.
              Kiedy spoglądam na fotkę wiekowego rodzeństwa, które młodość utopiło w AK i przez to miało przefajdane życie w czasach demoludu, i mmo wszystko otem zaangażowalo się w Solidarność, by ponownie przeżyć nocne aresztowanie i późniejsze przesłuchania, to aż dziw, że im się chce!


    • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 26.05.11, 06:45
      Starzejemy się różnie, jak widać. Przestrzegałabym jednak przed magicznym myśleniem, że tylko od nas zależy, jak się czujemy. To tylko częściowo prawda, bo we wszystkim mamy jedynie częściowy? niewielki? wpływ na nasze życie. Przekonując kogoś, że nasze własne wspaniałe, mimo upływu lat, samopoczucie, jest wyłącznie naszą zasługa, mówimy innym mniej więcej coś takiego: "jakbyś się bardziej postarał/a, to też byś mógł/mogła", a to przecież kompletna bzdura. Nie zawsze chcieć, to móc. Najczęściej bardzo chcemy, bo kto kocha być nieszczęśliwy, słaby, obolały? Ciesząc się własną kondycją, nie wpędzajmy innych w poczucie winy, że takiej nie mają. I bez tego jest im już dostatecznie źle.
      • natla Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 26.05.11, 11:56
        Nie zawsze ch
        > cieć, to móc.

        Wrzosie, ale trzeba próbować. W życiu bym nie wiedziała, że stać mnie na takie "sztelungi"
        (jak to mawiała pewna intendentka wink), gdybym nie zmusiła sie do zajęć na sali gimnastycznej. Poszłam przekonana, że za chwilę wyjdę. A jednak okazało się, że mimo wieloletniej nieruchawości, ćwiczyłam równo ze wszystkimi i coraz bardziej miałam rozdziwioną buzię. Nie dlatego, że łapałam tlen big_grin, tylko że tak mi to idzie. Od tej pory tylko lenistwo jest barierą, a kiedy je zwalczę, wracam do życia. I staram sie korzystać, póki jeszcze mogę czyli póki zdrowie mi pozwala. Choć kolana już stawiają barierę.
        Ostatni miesiąc był nieruchawy i już to odczuwam fatalnym samopoczuciem. Dziś przełamałam lenia i trochę poćwiczyłam przy muzyce. Za tydzień wybywam w góry, więc mam nadzieję wrócić do normy.
        • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 28.05.11, 06:46
          natla napisała:

          > Nie zawsze ch
          > > cieć, to móc.
          >
          > Wrzosie, ale trzeba próbować. Jezusie Słodki, a kto mówi, że nie?! To pierwszy rok, kiedy nie wyjadę w góry. Co roku wynajmowałam bazę wysoko, bez wyżywienia, żeby być zmuszonym robić trasę północ-południe przynajmniej raz dziennie. Pozbywałam się kaszelku i nabierałam kondycji na cały następny rok. Z nawyku, i bardzo systematycznie, ćwiczę, ale sił starcza mi na coraz mniej wysiłku. W życiu bym nie wiedziała, że stać mnie na takie
          > "sztelungi"Moje życie to był jeden wielki sztelung. Nie dopuszczałam nawet myśli, że mogę mieć jakieś ograniczenia. Problemy były po to, żeby je rozwiązywać i "nie dawać się" I nagle dopadła mnie niemiła świadomość, że są przeszkody, których nie umiem już pokonać, choć kiedyś...Ale to było kiedyś.
          > (jak to mawiała pewna intendentka wink), gdybym nie zmusiła sie do zajęć na sali
          > gimnastycznej. Poszłam przekonana, że za chwilę wyjdę. A jednak okazało się, że
          > mimo wieloletniej nieruchawości, ćwiczyłam równo ze wszystkimi i coraz bardzie
          > j miałam rozdziwioną buzię. Nie dlatego, że łapałam tlen big_grin, tylko że tak mi to
          > idzie. Od tej pory tylko lenistwo jest barierą, a kiedy je zwalczę, wracam do
          > życia. I staram sie korzystać, póki jeszcze mogę czyli póki zdrowie mi pozwala.
          > Choć kolana już stawiają barierę.
          > Ostatni miesiąc był nieruchawy i już to odczuwam fatalnym samopoczuciem. Dziś p
          > rzełamałam lenia i trochę poćwiczyłam przy muzyce. Za tydzień wybywam w góry, w
          > ięc mam nadzieję wrócić do normy. Przypuszczam, że to, co Ty nazywasz "leniem", ja starością smile Leniwa nigdy nie byłam i nie pozwolę się (sama siebie smile ) o to oskarżać. Ubyło mi sił i nic na to nie umiem poradzić. Nie ma i już. Bardzo mnie to przygnębia.
      • pierogi_z_jagodami Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 26.05.11, 12:09
        Jasne, że od nas, a czasem w dużej w dużej mierze od nas, nie da się naprawić czegoś co się psuło sukcesywnie przez cale życie jednym pstryknięciem palców ale można coś dla siebie robić, strać się, można zatrzymać, jestem tego dowodem, i nie tylko ja. Dla zainteresowanych - mogę się pokazać i okręcić na pięcie w realu w charakterze 'dowoda' big_grin

        Wszystko zależy od nas, od tego, jak siebie samych traktujemy, czy dajemy sobie zgodę na pochylenie ramion, upuszczenie głowy, bezsenność i sapanie przy wchodzeniu pod górkę. Wszytko zależy od nas, wszystko to znaczy ta właśnie bieżąca chwila. Tylko od nas zależy na co ją przeznaczymy, czy zdążamy ku swoim cele czy służymy cudzym. "Szukajcie a znajdziecie" jest powiedziane i pierogi tego się będą trzymać, nawet jak pękną przy gotowaniu i im sie soczek z jagódkami wyleje... buuuu <beczy>.

        Wrzosowa, nawyk narzekania, bycia poniżanym, bycia ofiarą, bycia wiecznie chorym też jest stereotypem czynnościowym, czasem psychosomatycznie zakręconym i emocjonalnym nawykiem, podobnie jak palenie papierosów. Jest tylko jedno niebezpieczeństwo, może się zdarzyć, że kiedy się postaracie i przekroczycie rubikon swoich niemożności, ktoś Wam dokopie tylko dlatego, że sobie lepiej radzicie. Zanim zaakceptują fakt, że jesteście lepsi, muszą Wam najpierw to wybaczyć, czasami trwa.
        • pierogi_z_jagodami mogę sobie pójść precz - 26.05.11, 12:11
          - jeśli kogoś mój dobry humor irytuje, mam co robić, pa
          • natla Re: mogę sobie pójść precz - 26.05.11, 12:20
            No co Wyście Pierogi......optymizm zawsze dobrze widziany. Daj Boziu, aby był wirusowy big_grin
            Też jestem optymistką, co nie znaczy, że mam trudne chwile "ze sobą". Dziś od rana taki dzień (stąd te tańce), dobry na samobójstwo big_grin. Niestety, doszedł problem. Dla mnie przerażający. Top dostał drgawek i widać, że jest chory. Czekam na weta i modlę się, aby to nie była epilepsja. sad
          • sagittarius954 veto , za preczem nic nie ma -sprawdziłem n/t 26.05.11, 14:35
            smile
            • eurytka Ciesz się czym możesz, jutro może być gorzej! 26.05.11, 17:39
              Fioletowy kapelusik? Humorek wymusi?Taki nobliwy dla Mamusi?
              Ależ skądsmile może być słomkowy z amarantową wstążeczkąsmile
              taki również mamsmile na ostre słoneczkosmile
              Czerwone dziś nabyłam espadryle,
              by życie umilić na chwilęsmile
              do tego czerwony i biało-czerwony top,
              gdyż o czerwieni przypomniał mi mój chłopsmile
              choć pewnie Parkinson go ma i ręce mu trzęsą się deczkosmile
              p.s. Tak jest pierogi, nie ma co zrzędzić i narzekać,
              trzeba cieszyc sie tym co sie ma, na sto dwa, cha, cha!.
              • justy-nka58 Re: Ciesz się czym możesz, jutro może być gorzej! 26.05.11, 22:57
                Jasssna,nie dość że lubie pierogi jeść to i pierogi czytać bo pisze z życia wzięwte.
        • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 28.05.11, 06:20
          pierogi_z_jagodami napisała:
          >
          > Wrzosowa, nawyk narzekania, bycia poniżanym, bycia ofiarą, bycia wiecznie chory
          > m też jest stereotypem czynnościowym, czasem psychosomatycznie zakręconym i emo
          > cjonalnym nawykiem, podobnie jak palenie papierosów. Dlaczego zakładasz, że jeśli ktoś w tej chwili czuje się stary, bo o tym mowa, to robi to z nawyku, przez całe życie?Jest tylko jedno niebezpie
          > czeństwo, może się zdarzyć, że kiedy się postaracie i przekroczycie rubikon swo
          > ich niemożności, ktoś Wam dokopie tylko dlatego, że sobie lepiej radzicie. Zani
          > m zaakceptują fakt, że jesteście lepsi Lepsi? Gorsi? O tym piszemy? No, ja tak tego nie widzę., muszą Wam najpierw to wybaczyć, czasami
          > trwa. Pierogi, Ty mnie nie rozumiesz. Radość z życia w każdym wieku jest zjawiskiem godnym życzliwego pozazdroszczenia (nie mylić z zawiścią) Mój sprzeciw budzi założenie, że jeśli Tobie się udało (cokolwiek), to dla innych też to jest dostępne, a jeśli mimo wszystko np. czują się staro (bo o tym ta dyskusja), to wyłącznie ich wina.
          • pierogi_z_jagodami Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 28.05.11, 08:36
            Znam osoby, dużo starsze ode mnie. Jedne zajmują się dawaniem siebie innym, w sposób jak najbardziej strawny i przyjemny, inne własnie przyjmują z godnością starość i zajmują się tylko pielęgnowaniem swojej coraz większej nieporadności. Wybór należy do nas - to miałam na myśli.
            To oczywiste - skończymy się, tak jak skończyły się tulipany i jak skończy się jesienią liść na lipie pod moim domem. Od nas zależy, czy będziemy pięknym więdnącym kwiatem czy psującym się i generalnie odpychającym kawałkiem materii. A konkretnie od naszego wnętrza, to ono oświetla zewnętrze najpiękniejszym blaskiem. Jest lepsze niż te przereklamowane kremy 50plus.
            Mamy jeszcze dużo życia przed sobą na ogół. Od naszego wyboru zależy jaką będzie miało barwę - radości i uśmiechu czy roszczeniowego i jojczącego gderania, czy może na wzór astenicznej rośliny tkwiącej na parapecie okiennym i podglądającej sąsiadów.

            Zawsze, kiedy patrzyłam na ludzi, w których było coś godnego podziwu, myślałam - skoro jemu/jej się udało, to mnie na pewno też, przecież też jestem człowiekiem. Teraz wiem, że Ty tego tak nie czujesz, ja właśnie tak.
            • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 28.05.11, 10:03
              Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.
              • dobra-kobieta Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 28.05.11, 14:46
                nie czuje upływającego czasu na sobie, zawsze byłam aktywna, czekałam na wiosnę, a tu masz......przykuta do łozka!! Kara boska czy co??
                • eurytka Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 09:35
                  Po prostu wypadki chodzą po ludziach...
                  Nie zdajemy sobie sprawy, dopóki nas to nie spotka.

                  Czasami żre nas depresja i również nie mamy sił,
                  lub czujemy ich znaczy ubytek, a przypisujemy to starzeniu się
                  nawet nie zdając sobie sprawy co może być powodem...
                  Są takie ukryte choroby i stany, bez świadomości ich,
                  dopiero widok innych szczęśliwych i wiele mogących ludzi coś nam uświadamia...
                  • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 10:06
                    Co Ci to uświadamia?
                    • eurytka Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 10:08
                      Ale co?
                      • misia007 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 10:33
                        Ze nie wszystko od nas zależy.Wydaje nam się,że możemy,kontrolujemy,ogarniamy nasze życie a tu nagle.....w jednej chwili pryskają złudzenia.
                        • eurytka Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 10:54
                          Tytuł wątku mógłby brzmieć:
                          Czy można zaakceptować zmienianie się?
                          Wówczas dominantą będą nastroje a one nieraz zmienne są.
                          Zależy ile na człowieka ciężaru życiowego spadnie na barki.
                          Bywa, że ten ciężar załamuje i zmienia raz w jedna
                          a raz w druga stronę.
                          Nastroje to taki słoń,
                          a rozum to jeździec,
                          który nie zawsze potrafi słonia w cuglach utrzymać.
                          Przynajmniej ja tak mam.
                          • misia007 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 12:07
                            Powinniśmy zaakceptować to co ...nieuniknione a zmienianie się czy starzenie tym właśnie są.
                            Czy to potrafimy????To już zależy od nas , od tego czego pragniemy,oczekujemy ,tego co jest dla nas ważne.A że prawie dla każdego ważne jest co innego i nie zawsze jesteśmy tego pewni starzejemy się czy zmieniamy z godnością albo...bez niej.
                            • pierogi_z_jagodami Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 13:02
                              Akceptuję swoją starość, nie mam wyjścia, nie udaję, noszę siwe włosy, zero makijażu (chyba że jest jakaś sceniczno fotograficzna wręcz konieczność), roznosi mnie młodzieńcza ufność, nadzieja i energia, i to też akceptuje. Ave pierogi z jagodami, ave wszyscy radośni młodzi staruszkowie big_grin
                              • dobra-kobieta Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 20:00
                                trzeba akceptować siebie , razem ze swoim wiekiem. Dopoki cos nam sie chce, to nie jest źle. To, jak zorganizujemy sobie zycie zalezy od nas, choć czasem pojawiają sie sytuacje nieprzewidziane, jak u mnie. Lato miałam spędzać na rowerze, nad wodą ,a nie w łóżku. Ale mogło być gorzej, tylko tym mogę sie pocieszać!
                                • polnaro Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 20:35
                                  Zawsze dotąd w trudnych chwilach pocieszałam się właśnie tym 'mogło być gorzej' i naprawdę pomagało.
                                  Teraz coś się 'porobiło' i świadomość będzie gorzej zagościła na stałe i co z tym począć?
                                  Pierogom podwędzić trzeba entuzjazmu krztynę.....big_grin, czy jak?
                                  Nie, akceptować nieuniknione trzeba, to fakt, ale żeby radośnie, to już gruba przesada, wybaczcie, nie mogę, trudno big_grin
                                  • filip505 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 29.05.11, 22:12
                                    .....dobra kobieto,to przejsciowe,to mija,
                                    tak naprawde to chyba lepiej w lozku
                                    pospac jak na rowerze,tylko rower zakonserwuj
                                    jakos zaby nie zardzewial,bedzie jeszcze potrzebny.
                                    ....polano,100% racji,akceptowac tak,cieszyc sie nie,
                                    moglo byc gozej to minimalizm,bezemnie,ma byc
                                    lepiej,bedzie lepiej to moja dewiza,optymisci
                                    zyja lepiej.
                                    • wrzosowapolana Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 30.05.11, 11:41
                                      Młodość, sprawność, urok jest ogromnym darem. Jeśli się coś straci bezpowrotnie, to jest żal i już. Trudno, żebym się cieszyła jak radosny elf bijąc się piętami w pupę, że jestem stara, brzydka i chora. Nie umiem okłamywać innych, więc siebie też nie będę. Nie znaczy to wcale, że jedynym moim zajęciem jest opłakiwanie przeszłości, ale to, co z nią robimy to temat nie na ten wątek.
                                      • misia007 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 30.05.11, 18:21
                                        Fakt młodość jest darem ale dostępnym dla każdego.My też byliśmy młodzi i cóż , teraz kolej na innych.Tak było , tak jest i tak będzie więc nie rozpatrujmy tego w kategoriach straty tylko jako naturalną kolej rzeczy.Trzeba polubić to co się ma, pogodzić z pewnymi ograniczeniami ale starać się walczyć o więcej, żeby żyło nam się łatwiej i przyjemniej.
                                        Mnie to jakoś przychodzi stosunkowo łatwo...czego i Wam życzę.
                                        • polnaro Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 31.05.11, 11:31
                                          Samopoczucie zależy także od tła, na którym się 'pokazujemy' smile
                                          Pamiętajcie, póki co, mamy jeszcze wpływ przynajmniej na 'dobór' tegoż.
                                          Tak więc, Wrzosku, jaka "brzydka"? Tło oszpeć big_grin
                                          Jaka chora? Zajrzyj do najbliższej kliniki - zobaczysz, że zdrowa jesteś jak końsmile
                                          • natla Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 31.05.11, 14:59
                                            No Ponarko!!! Pobiłaś ostatnim postem wszystkie, nawet najmądrzejsze wypowiedzi. big_grin
                                            Właśnie, o tło chodzi big_grin
                                            Ja mam jeszcze jeden sposób, aby nie przeżywać negatywnie nieodwracalnych zmian. Mam zawsze w pobliżu zdjęcia z "tamtych lat", które niby niechcący innym wpadają w oko wink
                                            A tak poważniej, to póki obracam sie wśród młodych i jestem przez nich akceptowana, póki mogę coś z siebie dać, póty nie jest źle. Zauważyłam, że ludzi bardziej bierze wnętrze, niż postarzałe "zewnętrze" big_grin
                                            Jasne, że chciałabym być młoda, piękna i bogata, a na dodatek mądra mądrością aktualnego wieku. Ale niestety to nie jest realne, więc nie robię z tego problemu. Dzisiejsze piękne dziewczyny za parę lat będą miały ten sam problem i tylko od nich zależy czy sie pogodzą, czy zatrują sbie starość.
                                            Bylebyśmy nie cierpieli w chorobach! Reszta nieważna jest.
                                          • wrzosowapolana Eeee, no... 31.05.11, 15:02
                                            ...pisałam dosadnie (dla zrozumienia większego), czyli na wyrost. Co nie znaczy, że od rzeczy smile
                                            Chadzam czasem w miejsce, gdzie jestem najmłodsza. Trochę dla rodziców (dyskretna opieka; innej by nie przyjęli), a trochę dla siebie. Masz rację, Polnarko, super sprawa smile
                                            A rzeczywistość szpitalną znam dobrze, choć to nie ja byłam pacjentką i dlatego tak głośno się upieram, że nie wszystko od nas zależy. Także w imieniu tych, którzy nie mogą już nic powiedzieć na ten temat, bo choć bardzo się starali, już ich nie ma.
                                            • pierogi_z_jagodami Re: Eeee, no... 31.05.11, 18:28
                                              Tak, tez lubię odwiedzić moja 88 letnia znajomą, czuję się przy niej jak 5 latka. Ale też lubię moich 30 letnich znajomych, patrzę na nich, śmieję się z nimi, wsłuchuję - co ich cieszy, jak widzą rzeczywistość, porównuję, staram się zrozumieć i to jest pyszne, bo zarażam się od nich entuzjazmem i radością życia. Wszystko jest w głowie, nie w lustrze, nie wśród znajomych, tylko w głowie.

                                              Więc co w tej głowie powinno być?
                                              Świadomość swojej odrębności, nie utożsamianie się na siłę ze swoim pokoleniem, czy z jakąś grupą społeczną, stawianie na indywidualizm i własną odpowiedzialność za siebie, precz z gotowymi wzorcami, poszukiwanie własnych oryginalnych sposobów na rozwiązywanie problemów, stworzenie własnej metody na życie, nie poddawanie się jakiejkolwiek indoktrynacji, zwłaszcza tej z mediów, ciągłe uczenie się - od wszystkich, od tych młodszych zwłaszcza - oni są genialnymi nauczycielami.
                                              Z wielkiego zapału do życia zapominam ciągle, gdzie położyłam komórkę, ale też zapominam, ile mam lat, zapominam tak mocno i tak skutecznie, że oszukuje wszystkich naokoło, i siebie też - bardzo skutecznie.
                                              W trakcie leczenia kolan i kręgosłupa schudłam o 1/5 wyjściowej wagi i naprawdę weszłam w spodnie córki, czyli wróciłam do wagi z przed ciąży, i to dodatkowo mnie uruchomiło. Kiedy się mniej waży jest się lżejszym nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. I hulaj dusza. Wiecie - odżyłam, naprawdę.
                                              • natla Re: Eeee, no... 31.05.11, 23:11
                                                "...W trakcie leczenia kolan i kręgosłupa schudłam o 1/5 wyjściowej wagi i naprawdę weszłam w spodnie córki, czyli wróciłam do wagi z przed ciąży"
                                                To tak Pierogi jak w tej reklamie ostatnio puszczanej na okrągło. Tylko tam chodzi o jakiś specyfik, a my to załatwiamy "kolanami i kręgosłupami" z dodatkiem kijków i innych takich ekscesów big_grin
                                                Ostatnio po sterydach znów spuchłam i odrazu czuję się 10 lat starzej. Mam nadzieję wrócić do normy w górach. smile
                                                • eurytka Re: Eeee, no... 01.06.11, 08:25
                                                  Wrzosowapolano, mam ochotę ci dokopaćsmile
                                                  Czepiłaś sie tego starzenia jak pijany płotu i nie odpuszczasz!
                                                  Próbowałam pisac o tym starzeniu na innym forum
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,29055,117098832,117098832,madrosci_o_starosci.html
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,29055,123963674,,Wzorujecie_sie_Tak_wygladacie_.html?v=2&wv.x=2
                                                  i jeszcze wiele innych wątków
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,29055,112197941,,ot_starosc.html?v=2&wv.x=2
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,29055,103648101,103943950,Re_Starosc_.html
                                                  Temat mam przerobiony i uklepany.
                                                  Tobie również proponuje co nieco poczytać tu i tam i wyrobić sobie jakies pozytywne zdanie.
                                                  Musisz przejść przez ten pierwszy szok zwiazany ze starzeniem, ubytkiem sił a potem bedziesz miała z górkismile
                                                  Ostatnio sie sobie podobam, pod każdym wzgledem, nic na to nie poradzę.smile
                                                • pierogi_z_jagodami Re: Natlo 01.06.11, 09:40
                                                  nie reklamuję żadnych specyfików, i wiem, że medycyna strasznie potrafi ukarać za chorobę, niestety leki działają zawsze w dwie strony, nie potrafię nic na to poradzić, poza tym, że sądzę, że powinno się szukać lekarza skutecznego, a nie tego który leczy bez skutku i daje tylko kolejne recepty... pewnie to powinno się zrobić wcześniej, ale moim zdaniem popartym przykładami z otoczenia - nigdy nie jest za późno.. moje doświadczenia z kontaktów z lekarzami dowodzą że oni się za bardzo na ogół nie znają, oczywiście są wyjątki, ale mnie po prostu nie pomogli, nie umieli, kontakt z nimi nie był w żaden sposób wspierający mnie w zdrowieniu, absolutnie, raczej się zraziłam, może miałam szczególnego pecha ale znam wiele takich przypadków
                                                  • eurytka Re: Natlo 01.06.11, 09:49
                                                    Przestałam chodzić do kardiologa i brać te jego durne leki,
                                                    bo mi zharatały żołądek.
                                                    Do wszystkich dodawał ranigast!
                                                    Mam wysokie ciśnienie?
                                                    A co tam! nie przejmuje się.
                                                    Moje serce poszerzone w wymiarze poprzecznym,
                                                    jak u byka lub bawoła, który ciężko w życiu harował.
                                                    Zawsze wcześniej ciśnienie miałam za niskie.
                                                    Nie przejmuje sie niczym.
                                                    Żyję sobie jak chcę.
                                                    Jak umrę to cóż, na coś trzeba zejśćsmile
                                                    Czasami dość mam już wszelakich obowiązków.
                                                  • pierogi_z_jagodami Re: mlodośc i dojrzalość 01.06.11, 09:52
                                                    Moja córka wymyśliła, żebyśmy - ja, ona, jej i moje koleżanki - spotykały się razem na kobieco pogaduszkowych spotkaniach. Systematycznie. Każda z nas coś ciekawego by przygotowywała, mogłybyśmy gotować, uczyć się robótek ręcznych (młode tego kompletnie nie umieją), coś tam przygotować swojego, dzielić się swoimi pasjami, taki Międzypokoleniowy Uniwersytet Otwarty dla Kobiet, czyli dla nas. Czyż to nie piękne! Córka uważa, że stare kobiety są mądre i potrzebne, tak to czuje i widocznie potrzebuje tej mądrości. Uwielbiam mieć koło siebie młode piękne kobiety (jestem estetką, lubię na nie patrzeć). Wcale się nie dziwię mężczyznom. Też je kocham. Nie ma chyba piękniejszych ludzi, niż młode kobiety i male dzieci. Tak się cieszę! W ten sposób będę miała młodość na wyciągnięcie ręki, dawkowaną regularnie i nie za często. Będę miała kapitalnie spędzony czas, wzmocnię więzy rodzinne i towarzyskie i nie będę siedziała w necie.
                                                    big_grin
                                                    Adijos
                                                  • eurytka Re: mlodośc i dojrzalość 01.06.11, 10:00
                                                    Robótki a szczególnie haft krzyżykowy,
                                                    to mój antystres ale zimą.
                                                    Wiele na tym polu wykonałam.
                                                    To był mój plan na emeryturę jak jeszcze pracowałam.
                                                    Latem wyżywam sie w przyblokowym ogródku.
                                                    Teraz urządzam skalniak, kamienie wiele lat znosiłam,
                                                    to stąd, to stamtadsmile
                                                    Ręce nieraz bolą, aż padamsmile
                                                    Zdjęć nie wklejam,
                                                    gdyż rozpoznawalna nie chcę być.
                                                  • misia007 Co do lekarzy 01.06.11, 10:15
                                                    to tez częściowo miałam pecha.Na moje podstawowe schorzenie leczono mnie od początku żle co stało się przyczyną póżniejszych operacji i dodatkowych schorzeń.Od zeszłego roku mam nareszcie lekarza z prawdziwego zdarzenia a nawet dwóch.No niestety pewne szkody są nieodwracalne ale dzięki nim czy raczej ich zaleceniom czuję się zdecydowanie lepiej i mam poczucie,że jestem należycie" zaopiekowana."
                                                  • wrzosowapolana Eurytko 01.06.11, 10:26
                                                    Jak masz ochotę mi dokopać, proszę Cię bardzo, jednak uprzedzam, że oddam.
                                                    Nikogo nie zmuszam do wypowiadania się w żadnym z wątków. Ciebie też nie. I nie ciągnę go. Odpowiadam wywołana do tablicy. Zaś nie odpowiadam za to, że Tobie nie udało się gdzieś indziej rozwinąć dyskusji na ten sam temat.
                                                  • eurytka Re: wrzosowapolano 01.06.11, 19:14
                                                    Robisz sie po prostu nudna i zrzędliwa,a wątki rozwinęłam należycie gdzie trzeba było.
                                                    Wielu tu Ci mówi co innego, na temat starzenia się, a ty dalej swoje...
                                                    a ciągnij i ględź w nieskończoność ...powodzenia!
                                                    Ja posłuchałam, poczytałam, zrozumiałam, zaakceptowałam ...
                                                    i czuje się jak ta lala tralala...smile
                                                  • wrzosowapolana Re: wrzosowapolano 02.06.11, 07:21
                                                    eurytka napisała:

                                                    > Robisz sie po prostu nudna i zrzędliwa,a wątki rozwinęłam należycie gdzie trzeb
                                                    > a było.
                                                    > Wielu tu Ci mówi co innego, na temat starzenia się, a ty dalej swoje...
                                                    > a ciągnij i ględź w nieskończoność ...powodzenia!
                                                    > Ja posłuchałam, poczytałam, zrozumiałam, zaakceptowałam ...
                                                    > i czuje się jak ta lala tralala...smile

                                                    Odpowiem Ci w nowym wątku.
                                                  • misia007 Re: mlodośc i dojrzalość 01.06.11, 10:27
                                                    Przyznam,że lubię towarzystwo starszych od siebie i mam wielu takich bardzo dobrych przyjaciół i w naszych kontaktach wiek nie ma znaczenia.Liczy się sympatia,zainteresowania a nie lata.Mam też kontakt z młodymi,młodszymi od moich dzieci i nawet dziwię się,że tak łatwo nam się rozmawia.Z własnymi dziećmi i ich znajomymi spotykam się okazjonalnie. Cóż oni należą do grupy tzw"dyspozycyjnych" czyli pracujących od "kura do żaby".No i świetnie się dogaduję z naszą 3latką ale to chyba już pierwsze symptomy zdziecinnienia.
                                                  • polnaro Re: mlodośc i dojrzalość 01.06.11, 14:07
                                                    Hej, hej.....Pierożku......czekaj chwilkę.....powiedz jeszcze gdzie te spotkania?
                                                  • pierogi_z_jagodami Re: mlodośc i dojrzalość 01.06.11, 14:21
                                                    w naszych mieszkaniach, albo tam gdzie nam sie spodoba, a co chcesz sie dolączyc?
                                                  • polnaro Re: mlodośc i dojrzalość 02.06.11, 15:58
                                                    Jeszcze pytasz? big_grin
                                                  • pierogi_z_jagodami Re: mlodośc i dojrzalość 02.06.11, 20:08
                                                    och, Polnaro, kiedy juz to zadziała (teraz wakacje) natychmiast dam Ci znać

                                                    zapodaje też, że moje dziecie ma tysiąc pomyslów na minutę ale ten to może nawet dojdzie do skutku
                                                  • wrzosowapolana Re: mlodośc i dojrzalość 03.06.11, 05:43
                                                    Bardzo mi się podoba ten pomysł. Żyłam intensywnie. Nie zawsze przykładnie wink Szkoda, żeby się ta wiedza zmarnowała. W końcu przetestowałam ją na własnej skórze. Nie wiem, gdzie mieszkają pierogi i czy będą chciały, ale ja też nieśmiało podnoszę rękę do góry smile
                                                  • pierogi_z_jagodami Re: mlodośc i dojrzalość 03.06.11, 07:33
                                                    Kobiety najdroższe, cieszę się, odezwę się. Kiedy rzecz nabierze realnych kształtów bo moja dziecina, pełna zapału siedzi teraz we Włoszech, tęskni a jak wróci musi się jeszcze przenieść do mojego miasta smile bo mieszka w innym. Ziarno zostało posiane i kiedyś wzejdzie, będę pamiętać
    • zewszad_i_znikad Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 13:02
      Jako mało sprawna trzydziestolatka może mam tylko cząstkową wiedzę na ten temat, ale jednak spróbuję się wypowiedzieć.
      Mogę powiedzieć tak: obniżenie sprawności to coś, z czym warto walczyć, póki można. Starzenie pod względem urody? - wspaniała rzecz, bo nie chcę być piękna, chcę tylko miło wyglądać, a już na pewno stanowczo nie chcę być seksowna.
      Zdrowotnie nigdy nie miałam się rewelacyjnie. Przede wszystkim choruję od maleńkości na dość ciężkie uczulenie, więc brak swędzenia i brak uszkodzeń skóry to dla mnie stan praktycznie nieznany. Nigdy też nie mogłam biegać - szybko dostawałam duszności. Inne rodzaje ruchu - pływanie, narty zjazdowe i biegowe, rower - tak, ale z umiarem (np. opanowałam technikę kraula, ale nie jestem w stanie nim przepłynąć więcej niż 15 m, bo nie starcza mi powietrza. Powolną żabką i grzebietem udało mi się przepłynąć i 1500 m bez zatrzymania). Natomiast przyznam, że teraz to wygląda gorzej z powodu dużej nadwagi i budzi to mój lęk. Nie chcę być szczupła - mój wymarzony rozmiar to 42, ja po prostu demonstracyjnie chcę być na przekór Kulturze Doskonałych - natomiast muszę wreszcie wziąć się za siebie, ćwiczyć codziennie i jeść mało słodyczy, bo to już stanowczo zagraża mojemu zdrowiu. W listopadzie był taki moment przerażenia - zaczęłam mieć jakby bóle serca i któregoś wieczoru, gdy naprawdę bardzo źle się czułam, miałam wrażenie, jakby moje serce za chwilę miało się poddać, napełniał mnie straszliwy lęk przed zostawieniem niezałatwionych spraw (z pamiętnika: "zostawienie po sobie jakichś słów, jakiegoś świadectwa, że nie prześlizgnęłam się przez świat, tylko myślałam wiele nad jego pięknem i grozą i myśli moje zamykałam w rzędach liter"). Miałam poczucie, że doigrałam się zaniedbywaniem swojego zdrowia (by zakończyć ten wątek - ostatecznie wszystko wskazuje na to, że przyczyną był refluks żołądkowo-przełykowy, który z powodu częściowo wspólnego unerwienia serca, przełyku i przepony może dawać objawy odbierane jako kardiologiczne).
      Żeby było "zabawniej", dzień później uczestniczyłam w blokadzie marszu narodowców... Czułam się już dobrze, ale miałam poczucie rozziewu, coś w rodzaju: wczoraj omal nie umarłam, a przynajmniej takie miałam poczucie, a teraz zasuwam po tych ulicach i się narażam...

      Natomiast jeżeli chodzi o starzenie jako zmianę wyglądu - naprawdę ani trochę mi to nie przeszkadza. Jestem cakowicie solo, z grubsza aseksualna, zbuntowana przeciw przymusowi seksu, przymusowi seksowności i przymusowi pragnienia seksowności, więc w moim odczuciu tylko lepiej nie wyglądać młodo i kusząco. Co prawda nie oszukujmy się - przy moim uczuleniu ja nigdy nie byłam nienagannie śliczna i bez wątpienia ono ma swój wkład w te moje odczucia (z pamiętnika: "Pozytywny wymiar moich niezawinionych i zawinionych problemów zdrowotnych: wyzwolenie od gier seksualnych. (...) Może to rezygnacja, poddanie się - ale życie daje nam szanse poprzez różne okoliczności, sprzyjające, niekorzystne i pośrednie."). Uczulenie sprawia także, że mam bardzo wyraźne zmarszczki, że nawet nie mogłabym stosować kremów przeciwzmarszczkowych i że nie mogę się malować - ale mam silne poczucie, że nie chciałabym. Jakaś wyobrażona inna czasoprzestrzeń, w której jestem osobą zdrową i hipotetycznie dokonuję zupełnie innych wyborów, jest ogromnie odległa i nie do uchwycenia - w tym, co mam, jest poczucie, że ani nie mogę się malować, ani na poziomie woli nie chcę należeć do świata wyścigu urody. Także na poziomie, na którym mam wybór, nie podporządkowuję się wzorcom kobiecej urody - nie golę nóg, staram się nieco rozbudować masę mięśniową i ogólnie chcę być twardą babą w pstrokatych bluzkach, a nie seksowną kobietką w skąpych bluzeczkach.
      Z rzeczy zupełnie anegdotycznych: w wieku ok. 15 lat przeczytałam, że ileś tysięcy zmarszczeń skóry w danym miejscu powoduje powstanie trwałej bruzdy - zaczęłam w wolnych chwilach raz za razem marszczyć czoło. wink
      Z pierwszych siwych włosów szczerze się ucieszyłam. Jeśli nie będę się cieszyć, gdy całkiem osiwieję, i tak nie będę miała wyboru, bo uczulenie czyni także farbowanie włosów co mocniejszymi środkami (łagodniejsze są na moich włosach nieskuteczne) bardzo niebezpieczną praktyką (ostatnim razem skończyło się tak, że przez kilka dni ropiała mi skóra głowy).

      Z grubsza tyle. Mam nadzieję, że nie jest to jednak buńczuczne wypowiadanie się o czymś, o czym nie mogę mieć pojęcia, tylko wcześniejsze odczucie części niepokojów związanych ze starzeniem. Z przyczyn niezawinionych (uczulenie) i zawinionych (tusza) mam obniżoną sprawność oraz jakość życia, różne ograniczenia, nie jestem też piękna, ale mogę powiedzieć: tak, walczyć o siebie, o ratowanie swojego zdrowia - ale piękną być nie trzeba. Teraz mówię także do innych: jest czymś bardzo ważnym poszerzenie zakresu tego, co widzialne w kulturze, przywrócenie dostrzegalności, wyobrażalności i szacunku starym i chorym ciałoduszom.
      • polnaro Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 15:32
        Rozumiem, że i Ty do Klubu - Pierogi biorą smarkule w pierwszej kolejności.
      • twojabajka Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 15:56
        Ojej, ja z kolei mam nadzieję, że to prowokacja, a jeśli nie, to że przynajmniej opamiętasz się i zrozumiesz, jak bardzo sobie szkodzisz.

        I co ma wspólnego dbanie o ciało i umysł z Kulturą Doskonałych? Większość osób robi to dla siebie, a nie po to, żeby wpisać się w jakiś schemat!
        • basia_z_lasu Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 18:43
          >Większość osób robi to dla siebie, a nie po to, żeby wpisać się w jakiś schemat!

          Nieprawda. Większość robi to po to, żeby dostosować się do oczekiwań otoczenia. Na przykład w latach 70-80, duży biust był uważany za obciach, za coś wulgarnego, a dziewczyny z tym "defektem" starały się go maskować. Ideałem była smukła, wiotka sylwetka. Teraz kanony urody są inne, a kobiety cierpią, płacą i ryzykują zdrowie, żeby wstawić sobie "silikony" w rozmiarze F. Czy na pewno robią to "dla siebie"?

          Nie wiem, czy ten list jest prowokacją, ale jeśli tak, to udaną, o czym świadczą reakcje typu "szkodzisz sobie" itp., pokazujące, jak bardzo nie tolerujemy "innych".

          Teoretycznie ktoś taki może istnieć. Jeżeli dziewczyna od dzieciństwa wie, że z powodu choroby nie jest i nie będzie atrakcyjna dla mężczyzn, próbuje sobie poukładać życiowe priorytety inaczej. Musi sobie radzić sama, więc stara się być "twardą babą". Ma wrodzoną skłonność do otyłości, więc marzy o rozmiarze 42, nie 36. Nie może farbować włosów, więc stara się cieszyć z siwych. Czy jest w tym coś złego? Nie będzie szczuplejsza, ładniejsza ani zdrowsza. Czy ma się z tego powodu powiesić?
          • twojabajka Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 08.06.11, 12:28
            Nie będzie szczuplejsza ani zdrowsza? Co to za bzdury - każdy może być szczuplejszy a zwykle zarazem i zdrowszy, tylko trzeba do tego konsekwentnie dążyć. Procent osób, które naprawdę nie są w stanie nic ze sobą zrobić, jest bardzo, ale to bardzo mały! Stwierdzenie, że taka osoba sobie szkodzi nie jest wyrazem braku akceptacji, tylko raczej troski, choć uważam, że mam prawo nie akceptować tego, że ktoś np. miażdży mnie w samolocie, bo ma gigantyczną nadwagę, która - nie oszukujmy się - w 95% przypadków jest wynikiem ogromnego zaniedbania. Poza tym szczupła sylwetka wcale nie musi odpowiadać kanonom piękna - chodzi o wygodę; o to, żeby nie musieć zatrzymywać się na półpiętrze, wchodząc po schodach; o zdrowie. Choroby skóry to okropna sprawa, ale to nie znaczy, że mamy na złość babci odmrażać sobie uszy i pogarszać swój stan nieodpowiednią pielęgnacją. To samo dotyczy zresztą siwych włosów - mogą być piękne, tylko muszą być czyste i zadbane!
            • twojabajka Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 08.06.11, 12:36
              A propos nadwagi: jest wynikiem zaniedbania, a zazwyczaj również problemów emocjonalnych. Wniosek w każdym razie jest jeden - to się leczy!

              Znam wiele osób z nadwagą i wszystkie się po prostu przejadają.
              • misia007 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 08.06.11, 12:51
                "Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego."

                to taki cytat nieznanego mi autorstwa ,który można sobie powtarzać jak mantrę.
      • fuzzystone !!! 07.06.11, 16:37
        Ty serio masz 30 lat?????? Zakładając, że nie jesteś trollem, to dawno takiego steku bzdur i to negatywnych nie czytałam. Może z rozpędu przestań się myć i prać odzież - to w ramach protestu przeciwko temu wszechogarniającemu przymusowi bycia sexy...
    • xolaptop Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 18:20
      Należałoby zapytać, czy można nie zaakceptować starzenia się?
      • filip505 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 20:49
        ....zewszad......,powinnas zadac sobie pytanie czy jestes szczesliwa,
        jesli tak to nic nie zmieniaj,jesli nie to zrob duzo zeby byc szczesliwa,oczywiscie
        mamy pewne ograniczenia,zdrowie,wiek,waronki fizyczne, to musimy
        akceptowac,jednak na bardzo wiele ten wplyw mamy,czesto wymaga
        to duzo wysilku,czesto potu i lez,nasze zycie w znacznym stopniu zalezy
        od nas,najwazniejsze czuc sie szczesliwym,czujesz sie??????
    • e-droczek Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 07.06.11, 23:01
      Czy można? Trzeba... Co za idiotyczny topic - serio.
      • dobra-kobieta Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 08.06.11, 17:03
        wszystko trzeba w sobie zaakceptować i tak zyć, żeby być z tego ,co sie robi ,zadowolonym. Ja nigdy nie robiłam nic dla ludzi, zeby sie komuś podobać. Przede wszystkim musze podobać sie sobie. Nieraz ktoś mi powiedział, wolę cie z krótszymi włosami. A ja nie czuję sie dobrze w całkiem krotkich i robię sobie taką fryzurę, zeby mnie sie podobała. Z ciuchami tak samo- to ja muszę sie w nich dobrze czuć, nie obchodzi mnie, co ludzie powiedzą. Nie krytykuję też innych, bo mają prawo zyc tak, jak im pasuje. Jak chce być gruba-jej wybór.Jak nie moze sie malować- trudno, mozna zadbać o siebie w inny sposób. Byle dobrze sie czuć we własnej skórze.
        • filip505 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 09.06.11, 18:27
          ....generalnie sie z toba kobieta..... zgadzam,jednak moim
          zdaniem nie wszystko trzeba akceptowac,np;ktos jest alkocholikiem,
          palaczem,wie ze to zle,nie akceptuje tego ale nie potrafi sie
          wyzwolic,a takich przykladow mozna znalesc duzo,
          nie znaczy to, ze od razu trzeba byc nieszczesliwym,
          • dobra-kobieta Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 09.06.11, 18:48
            alkoholik to chyba jest szczęsliwy jak moze sie napić, a palacz? Z tym nałogiem uwazam mozna sobie poradzic, jak sie chce.
            • filip505 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 09.06.11, 19:44
              ....z kazdym nalogiem mozna,duza determinacja i silna
              wola,z nadwaga tez,ale widzimy wokolo ze nie nie jest to latwe,
              znasz napewno takich co chcieliby miec pare kilo mniej,
              a nie maja.
    • skiela1 Re: Czy można zaakceptować starzenie się? 09.06.11, 21:04

      Czy 5 lat to dużo? W moim przypadku cały wiek.
      Tez tak mamsmile

      Robię wszystko, żeby tamta kobieta wróciła, ale z nikłym powodzeniem uncertain
      Nawet nie probujesmilebo i po cosmile

      A "pogodzić się" brzmi mniej więcej jak Waterloo.

      Jestem pogodzona z tym ,ze ten czas leci jak szalonysmile
      Przede wszystkim lubie siebie,nawet te smieszne zmarszczki wokol oczu smile
      • eurytka Re: Czy można zaakceptować śmierć? 10.06.11, 07:26
        Wszystko płynie i wszystko się zmienia,
        uroda, poglądy, punkt siedzenia i widzeniasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka