Mnie się udaje. Częściowo. Mianowicie u innych. U siebie za diabła rogatego - nie. Świadoma swojej ułomności, bo przecież idiotycznie jest walczyć z czymś, co nieuchronne, nic nie umiem z tym zrobić.
Najgorsze są zdjęcia..."Tacy byliśmy jeszcze wczoraj..." Czy 5 lat to dużo? W moim przypadku cały wiek. Robię wszystko, żeby tamta kobieta wróciła, ale z nikłym powodzeniem

Ten drań, czas, robi swoje i nic się na to nie poradzi. Nawet tupanie nogami nie pomaga. A "pogodzić się" brzmi mniej więcej jak Waterloo.