Dzisiaj po krakowskich ulicach szalał Lajkonik. Odbierał haracz ze sklepów, knajpek na trasie. Dzieciom cukierki rozdawał," pałował" wybranych na szczęście, a towarzyszący orszak wyglądał malowniczo. Obserwowałam z konieczności, gdyż akurat zaparkowałam na trasie, a policja ruch wstrzymała na godzinkę. Rok w rok przemierza trasę ze Zwierzyńca do Rynku Głównego, gdzie główne harce, o ile pan Lajkonik (facet po 50-ce) wytrzyma dźwiganie ciężkiego kostiumu i konika. Zwłaszcza po odebraniu haraczu w płynie w rozlicznych knajpkach.