banitka51
10.01.20, 15:35
Miałam kiedyś psa, chomika, myszki, teraz kolejny kot podarowany z powodu wyjazdu grzeje mnie, gdy tylko położę się na prostowanie kręgosłupa. Nie jestem myśliwym i nie jestem uzależniona od mięsa, teoretycznie więc jestem przeciwko zabijaniu zwierząt. Teoretycznie - bowiem o wiele bardziej boli mnie chów zwierząt rzeźnych, kto widział, ten wie, niż myśliwi. Teraz każda gwiazdeczka stara się być "kochająca zwierzątka" i uczestniczyć w nagonce na myśliwych, ilość postów z pokotem, które dostaję na FB, przekracza możliwość percepcji. A kurczakami i świniami chowanymi na rzeź jakoś nikt się nie przejmuje, bo szyneczkę skądś trzeba zjeść. Wyjawię wam, dlaczego do myślistwa mam ambiwalentny stosunek - mam znajomych w Szwecji, którzy z upolowanego łosia (czy daniela) mają w zamrażarce mięso na kilka miesięcy, no sorry, na północy nie mają jarzyn ani owoców, jak my, coś jeść muszą, dla mnie to ok. Oni sami uważają, że bez odstrzału zwierzęta rozmnożyłyby się do groźnie dla ludzi liczebnej populacji, nie jestem specjalistą i nie wiem, ile plonów zjadają teraz dziki, lisy czy sarny, a ile będą zjadać, gdy zabronimy polowań. Trochę mi ta akcja trąci ideologią Tokarczuk, która nawet na uroczystej kolacji starała się królowi Szwecji wytłumaczyć, że nie powinien polować. A chów zwierząt rzeźnych ma się w najlepsze, bo nie wystarczy dla chętnych szynki z domowych hodowli. Lubię zwierzęta, doceniam ich inteligencję, wolałabym, żeby nieagresywne psy nie były na łańcuchu, ale mam wrażenie, że wylewamy dziecko z kąpielą. Tym bardziej, że to my - ludzie - zabieramy zwierzętom ich lasy, rozszerzając miasta, miasteczka i areał rolny. Czyli - zabronimy polowań, zintensyfikujemy dokarmianie (żeby nie wychodziły z lasu na nasz, ludzki teren), a one będą rozmnażać się do liczby uniemożliwiającej im życie (jak króliki/zające sprowadzone do Australii) i wtedy zrobimy rzeź? A chlewnie i kurniki dalej będą prosperować. Moja przyjaciółka może jeść tylko mięso, oczywiście bez chemii, żywi się dziczyzną, osób jak ona jest kilkaset w PL, na całym świecie tysiące. I wolę kożuch od plastikowych polarów, skórzane buty i wełniane swetry. O ile wełnę można pozyskać nie zabijając, o tyle nie da się skóry pozyskać bez zabrania życia. A jak u was z mięskiem?