Dodaj do ulubionych

ta sama ksiazka........

19.02.05, 18:31
ta sama ksiazka czytana kilka razy....
Obserwuj wątek
    • tesunia Re: ta sama ksiazka........ 19.02.05, 19:01
      leza i czekaja do ponownego przeczytania

      Pauline Gedger "Corka slonca", " Dom marzen","Dom iluzji"
      i wiele,wiele innych.
    • takanietaka Re: ta sama ksiazka........ 19.02.05, 19:01
      Domyślam sie że ty takiej ksiązki nie masz i jesteś ciekawa czy inni ja maja??
      • takanietaka Re: ta sama ksiazka........ 19.02.05, 19:02
        to oczywiscie do Haliny..która tak pyta...
        • tesunia Re: ta sama ksiazka........ 19.02.05, 19:51
          oj! czy ja sie nie na temat wpisalam??

          a o jaka ksiazke chodzi?? bo teraz nic juz nie rozumie?

          czy tylko takanietaka o cos innego haline pyta?.
    • malwina52 Re: ta sama ksiazka........ 19.02.05, 19:57
      oczywiscie ze wracam,
      przewaznie do klasyki
      do ktorej dojrzewam
      i inaczej rozumiem,
      ostatnio polknelam Anne Karenine.
    • mada50 Re: ta sama ksiazka........ 19.02.05, 22:27
      myślę tylko o tym,żeby jeszcze raz przeczytać,ale jest jeszcze tyle książek,
      których nie przeczytałam.....a gazety,czasopisma
      jedną z ulubionych jest Mistrz i Małgorzata Bułhakowa i teraz cieszę się,że
      mogę w TV obejrzeć powtórkę przedstawienia z 1988r w fantastycznej obsadzie
      aktorskiej.
      • tesunia Re: ta sama ksiazka........ 21.02.05, 20:01
        mada50 napisała:

        > myślę tylko o tym,żeby jeszcze raz przeczytać,ale jest jeszcze tyle książek,
        > których nie przeczytałam.....a gazety,czasopisma
        > jedną z ulubionych jest Mistrz i Małgorzata Bułhakowa i teraz cieszę się,że
        > mogę w TV obejrzeć powtórkę przedstawienia z 1988r w fantastycznej obsadzie
        > aktorskiej.

        no wlasnie....
        ja chyba do tej sztuki niedojrzalam,
        niedawno bylam na niej i niebardzo rozumialam,
        a pierwszy odcinek w TV,slubne cos innego ogladal
        i nie moglam obejrzec,
        a wiesz kiedy drugi odcinek??
        • toskania8 Re: ta sama ksiazka........ 21.02.05, 21:53
          tesunia napisała:

          >> no wlasnie....
          > ja chyba do tej sztuki niedojrzalam,
          > niedawno bylam na niej i niebardzo rozumialam,
          > a pierwszy odcinek w TV,slubne cos innego ogladal
          > i nie moglam obejrzec,
          > a wiesz kiedy drugi odcinek??

          dzięki Bogu, a już myślałam, że to tylko ja taka nierozgarnięta jakaś. Mistrz i
          Małgorzata - wybrana Książką Sulecia (XX)więc przeczytałam, i stwierdziłam, że
          niesety nic nie rozumiem; obejrzałam w TV pomyślałam, że jak obejrzę na żywo, w
          obsadzie rzeczywiście koncertowej to mi lepiej wejdzie. Ale też niewiele
          pomogło. Ja się chyba jakoś zatrzymałam w rozwoju, bo nie za bardzo rozumiem
          współczesną sztukę, jakoś zawsze bardziej mi wchodził Michał Anioł czy Van
          Gogh, o którym była tu już mowa niż jakieś zamalowane kwadraty albo dzieła
          sztuki w oprawie desek klozetowych na jakiejś poważnej wystawie - widziałam
          ostatnio w jakiejś prasie albo TV i jedna mądra Pani mówiła, że to taki środek
          wyrazu artystycznego. A ja nic nie rozumiem i zostaję przy swoim Michale Aniele.
          A co do tematu zasadniczego tego wątku - uwielbiam wracać do książek, zwłaszcza
          klasyki. Ostatnio siedząc przy łóżku mojej chorej mamy po raz ....n-ty
          przeczytałam cała Trylogię . Wiecie jak fajnie znów do tego wrócić. Niech
          wielcy znawcy i krytycy literatury mówią co chcą, ale kiedy "Panie pułkowniku
          Wołodyjowski, larum grają", to czytam i zawsze płaczę. I już.
          • tesunia Re: ta sama ksiazka........ 22.02.05, 10:46
            wlasnie niedawno przytargalam sobie Trylogie
            z domu do tu obecnego domu,
            i tez nosze sie z zamiarem powtorki w czytaniu....

            dostalam rowniez "Mistrz i Malgorzata",
            zaczelam czytac,by sie co nieco rozjasnilo,
            ciekawe jak ja to zrozumie i jaki wniosek wyciagne.
            • maladanka Re: ta sama ksiazka........ 16.04.05, 21:13
              ..."Godzinę pąsowej róży" sobie znów przeczytałam ...
              • fanka8 Re: Godzina pąsowej róży.. 16.04.05, 21:27
                Oj, to była moja ulubiona książka (jakieś 100 lat temu). A pamietasz film z
                Czyżewską?
                • tesunia Re: Godzina pąsowej róży.. 17.04.05, 11:30
                  a to film tez taki byl ??
                  niewidzialam go sad(
                  • fanka8 Re: Godzina pąsowej róży.. 17.04.05, 12:44
                    Tak, z 1963 r., gdzie główną rolę grała jeszcze Elżbieta Czyżewska
                    • axsa Mam kilka takich ksiażek... 17.04.05, 16:26
                      ... do ktorych wrzcam kilkakrotnie.
                      Nie da się tego księgozbioru jakoś nazać.
                      Jest i klasyka i różności bardzo nieklasyczne takie jak Forrest Gump,
                      Most Królowej Jadwigi i strasznie już zmarnowana książka napisana przez Jonasza
                      Koftę i Stefana Friedmanna pt: Dialogi na cztery nogi- Fachowcy, albo
                      odwrotnie, bo to taka dziwna książka. Z każdej stony jeden tytuł /w związku z
                      tym w stosunku do siebie są "do góry nogami"/, kazda część ma 142 strony i
                      spotykaja się w środku książki. Dodam jeszce, że za kazdym razem tak
                      samo "umieram ze śmiecu".
                      • august2 Re: Mam kilka takich ksiażek... 17.04.05, 16:39
                        Axso,
                        zaskoczyl mnie tytul "Forrest Gump".
                        Czy moglabys cos szerzej napisac?
                        Dlaczego?
                        Ksiazki nie czytalem. Ogladalem film
                        ktory jeszcze do tej pory w detalach pamietam.
                        Poruszyl mnie wtednu bardzo.
                        • axsa Auguście 18.04.05, 08:30
                          Forrest z prostej przyczyny,
                          bo ksiązka wpadła mi w ręce, przeczytałam pierwsze zdanie: "Jedno wam powiem:
                          życie idioty to nie bułka z masłem" oraz kilka następnych i uznałam, że sposób
                          narracji z pozycji człowieka chorego, który sam od otoczenia przejmuje sposób
                          nazywania swojej choroby, może okazac sie dobrym sposobem na zainteresowanie
                          czytelnika książką.
                          Po drugie to ksiażka o człowieku ułomnym psychicznie, ale w pewnych dziedzinach
                          genialnym, wypowiadającym takie myśli, które tym normalnym nie przychodzą do
                          głowy.
                          Nauczyłam się z niej bardzo wiele, np: że wielokrotnie taka zdrowa wyobraźnia
                          hamuje człowieka w jego pedzie do nowego i innego życia, że niekoniecznie
                          trzeba wszystko przemyśleć i zaplanować do ostatniego szczególiku.
                          Forrest bardzo często zachowuje sie intuicyjnie i dzieki temu jego działanie,
                          wypowiedzi i uczucia są tak przedziwnie trafne, adresowane wprost, że w tej
                          prostocie genialne.
                          Okazuje się, że on, mimo swej choroby, a moze przede wszystkim z powodu niej
                          jest niesamowicie dobrym człowiekiem i tak jak wszyscy, niezależnie od stanu
                          zdrowia i umysłu, nie umie sie obyc bez innych ludzi bez przyjażni, czułości i
                          miłości.
                          Poza tym jest to książka, którą trudno jednoznacznie zaklasyfikować, bo oprócz
                          tego, że wzrusza, podsuwa głebokie prawdy o życiu, to jeszcze bawi, śmieszy -
                          często do łez/wiem, ze nie tylko mnie/.

                          Mam też druga część pt: "Forrest i spólka", też dobre, ale to juz nie to samo.
                          Czytałam tez zbiór powiedzonek bohatera " gumpizmy, czyli madrości Forresta
                          Gumpa"
                          Film też ogladałam, na szczęscie po przeczytaniu książki. Jak zwykle ta forma
                          prezentacji, wg mnie, prawie nigdy nie pokrywa się z obrazem zakodowanym po
                          przeczytaniu książki. Siłą rzeczy jest okrojona, czasem niezrozumiała dla
                          osoby, która książki nie czytała.
                          • august2 Re: Auguście 18.04.05, 16:12
                            Axso,
                            Dziekuje za twa recenzje. Jak juz pisalem ksiazki nie czytalem.
                            Twe pisanie spowoduje chyba to ze siegne chyba po te ksiazke. Film wedlug mnie
                            byl wspanialy, T. Hanks dostal Oscara za Gumpa.
                            Dla tych co nie maja ochoty czytac ksiazki polecam film.

                          • natla Re: Auguście 18.04.05, 23:50
                            "forrest Gump" czytłam przed laty i podpisuję sie pod wszystkim co Axso
                            napisałaś moimi 4 kończynami. Miałam takie same odczucia, łącznie ze śmiechem.
                            Obecnie wróciłam do Fredry i aktualnie młócę "Ciotunię".
    • hania48 Re: ta sama ksiazka........ 18.04.05, 01:21
      Są dwie grupy książek, które czytam powtórnie. Pierwsza, czytana wręcz bardzo wielokrotnie - to książki "usypiacze". Lekkie, łatwe i przyjemne, które znam prawie na pamięć, a które mają mnie jedynie wyciszyć i tak zmęczyć moje oczy, żebym mogła wreszcie usnąć. Czytam je oczywiście wtedy, gdy długo nie mogę zasnąć. W tej grupie są książki Chmielewskiej, I.Asimowa, A.Norton. H. Kuttnera, Sapkowskiego itp .(prócz Chmielewskiej to sf).
      Druga grupa to książki do których sięgam po dłuższych przerwach. I tu mieści się wspomniany wyżej Bułhakow - Mistrz i Małgorzata, Idiota- Dostojewskiego (i inne jego), książki J.Carrolla i wiele innych. Chętnie czytam nowe książki, ale równie chętnie sięgam po już mi znane. Nie wszystkie dawniej czytane są teraz dla mnie interesujące. Niektóre męczą. Chcę teraz wrócić do Kraszawskiego - ciekawe, jak będzie mi się je czytało? Kraszewskiego czytałam w latach szkolnych. Wtedy też po raz pierwszy czytałam Idiotę. Wracałam do niego kilka razy, ale miałam dużą przerwę - po obejrzeniu spektaklu w teatrze toruńskim. To było świetne przedstawienie i kiedy sięgnęłam do książki rok temu, znowu "usłyszałam i zobaczyłam" postacie sceniczne. Anastazja - Tatiana Pawłowska, Agłaja - Marzena Tomaszewska, książe Myszkin - Czesłąw Stopka, Lebiediew - Tomasz Wit, Rogożyn - o rety, zapomniałam jego nazwiska! Widzę go, a nazwisko..
      Wiele jest tytułów i wielu autorów do których chętnie wracam. Jedni rozczarowują, innych odczytuję inaczej.
      Nowości też na ogół czytam dwa razy - po zakończeniu pierwszego czytania - kiedy koncentruje się na akcji, natychmiast czytam drugi raz i wtedy, na spokojnie - bo wiem jak się skończy - zauważam dużo więcej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka