Dodaj do ulubionych

zalozmy FIRME...

25.02.05, 18:30
przeciez jestesmy tacy przebojowi i pelni pomyslow..jaka proponujecie..i
komu jakie funkcje przydzielimy?
Obserwuj wątek
    • regine Re: zalozmy FIRME... 25.02.05, 18:34

      --Pomysłu nie mam ,ale Natla na Dyrektora !!!1 Co wy na to????
      • natla Re: zalozmy FIRME... 26.02.05, 18:16
        Dobra, zgadzam sie na kawiarenkę na Kazimierzu. Klara trzyma kasę, chminka się
        uśmiecha do klientów, ja biorę procent, piekę i kontroluję. smile)))
        • chminka Re: zalozmy FIRME... 26.02.05, 18:22
          czyz to nie mila praca?
    • mada50 Re: zalozmy FIRME... 25.02.05, 18:37
      spółkę z o.o.? chyba nie jesteśmy tacy?
      spółkę z nieo.o. założymy,a prezesowo to już mamy,dalej pójdzie jak z płatka.
      • malwina52 Re: zalozmy FIRME... 25.02.05, 19:23
        mi najlepiej wychodzi
        "czynienie czegos
        czego czynic nie musze",
        wiec jesli znajdzie sie
        takie zajecie to poprosze
        o uwzglednienie mojej kandydatury,
        a podpowiem, ze najlepiej
        oplaca sie posrednictwo
        wszelkiego rodzaju!
    • obecna48 Re: zalozmy FIRME... 25.02.05, 18:54
      Funkcjonuja także tzw. spółki ciche. bedziemy najgłosniejszą spółką cichą. Daje
      prawo do udziałów, a zero odpowiedzialnosci smile
    • natla Re: zalozmy FIRME... 25.02.05, 19:22
      Jeżeli od razu chcecie splajtować, to proszę bardzo, mogę szefować. Ale jeżeli
      macie powazne plany, to mnie poprosze do sprzatania, ewentualnie rozmawiania
      z klientami. smile)
      Do interesów jestem .... , mam 2 lewe ręce, jestem całkowicie
      nierozgarnięta. smile)
      • krista57 Re: zalozmy FIRME... 25.02.05, 19:40
        Tak jest tylko posrednictwo lub usługi...na tym jest interes do zrobienia.
        Tylko,ze Ci ktorzy mają spryt,pomysły, głowę do biznesu ...dawno wyjechali.
        Nam pozostaje życie z państowej emerytury.
        Czy jest wsród nas "tęga głowa " ?
        • obecna48 Re: zalozmy FIRME... 25.02.05, 19:52
          Ja myślę, że pomimo całej poezji, jaką ma w sobie - to najbardziej trzeźwo
          myślący - jest August!!! Ma jedną wadę, ..jest facetem. Ale w interesach można
          to nawet wykorzystać smile
          • kla-ra Re: zalozmy FIRME... 25.02.05, 23:52
            Ciekawa propozycja.
            Masz namysli spolke prawa handlowego z kapitalem zagranicznym?
            W ktorej udzialowcami beda forumowicze?
            Pomysl
            1.Handel towarowy - biorac pod uwage ciagly spadek dolara/kurs dnia 2,95/
            warto kupowac w Stanach sprzedawac w Polsce.Ostatnio obserwuje wzrost sklepow z
            odzieza uzywana,zastanawiam sie jak to sie oplaca.
            2.Posrednictwo pracy-rekrutacja - rynek amerykanski w dalszym ciagu ma
            zapotrzebowanie na sluzby medyczne.
            Kto ma inne pomysly?
            • natla Re: zalozmy FIRME... 26.02.05, 00:07
              To sie nazywa "główka nie do pozłoty"!!!!!!



              NIE !!!!Idę już spać.
            • takanietaka Re: zalozmy FIRME... 26.02.05, 00:11
              JA? nie nadaję sie do pieniedzy ,cyfr,biznesów itd -straty od razu z powodu
              dodania straty do zysków i odjecia tego od produkcji pomnozonej przez kredyt!
              Natomiast.natomiast ...jestem gotowa cały swiat przekonac że guzik i petelka
              naszej produkcji ,to nie zwykły guzik i zwykła pętelka ale ze symbolizuje tezę
              z antyteza ,jing z jangiem, mężczyzne i kobiete .miłośc ...zgode ...solidarnos
              guzikowców złaczonych z pętelkowcami ...i ze cały swiat powinien nas popierać i
              symbolicznie nosic na widocznym miejscu nasz śliczny guzik z czarująca
              pętelka!I kto nie nosi ten trąba i wróg!!! Może być???
              • chminka Re: zalozmy FIRME... 26.02.05, 01:21
                czyli szefowa od reklamy juz mamy...
    • fifty_fifty12 Re: zalozmy FIRME... 26.02.05, 07:52
      Jeszcze nie spie....z piatku na sobote.Ale na temat. Na jakims forum czytalem,
      ze jednak elektronika do Polski. Ktos chcial wysylac lekko uzywane laptopy- jak
      to sie inaczej nazywa? Nie wiem jak z clem i podatkami. Aparaty cyfrowe..
      Przeciez tu w USA handluje sie uzywanymi sprzetami.
      • krista57 Re: zalozmy FIRME... 26.02.05, 10:16
        takaowaka jest juz naszym fachowcem od reklamy.....gdzie te guziki /no
        naturalnie z pętelkami/ można kupic ?

        Fifty ...wiem,kazdy kto wraca ze USA przywozi dla siebie /ale dla siebie /
        najlepszy czyli najdroższy sprzęt elektroniczny /laptop,aparat cyfrowy/.
        Amerykanie tego drogiego nie kupują / ponoć /.
        Wcale to nie znaczy,ze w Polsce czy Europie brak takiego sprzętu.W US jest
        tanszy i mozna bez problemow zrobic na miejscu zakup przez internet i przywiezc.
        Handel na wieksza skale jest nieopłacalny ze względu na cło i
        podatki.....liczyliśmy !
        Uzywane laptopy za grosze mozna juz kupic i u nas .Tylko jak one działaja !
        Oczywiscie wszystko jest mozliwe...trzeba miec tylko popyt a młodzi chcę teraz
        posiadać elektronikę najnowszej generacji .
        Opieram swoja opinie na obserwacji młodych ludzi z mojej rodziny.
        • chminka Re: zalozmy FIRME... 26.02.05, 19:30
          przenosze kilka wpisow z watku "o pracy" tutaj, bo juz prawie mamy pomysl na
          firme:


          Re: O pracy...
          kla-ra 26.02.2005 00:21 + odpowiedz


          Ponad 25 lat pracowalam jako pracownik najemny.Mialam to szczescie,ze kochalam
          swoja prace.Potrafilam zrezygnowac z balu sylwestrowego /nie jednego/,aby
          zamknac bilans.Pracowalam spolecznie w kilku komisjach.Nie moglam tez nazekac
          na zarobki.Byly adekwatne do tego co robilam.Jednak nawet w dobie ciezkiego
          komunizmu nigdy nie pracowalam 8 godzin,zawsze wiecej.Owszem zazdroszczono mi
          wiekszych premii,nagrod.Byl taki okres,kiedy moja pensja byla 3x wyzsza od
          pensji mojego meza.
          Ktoregos dnia zostawilam to wszystko,zalozylam wlasna firme.Poczatki byly
          ciezkie.Praca od rana do wieczora,nie moje soboty i niedziele.
          Dzisiaj mam porownanie miedzy praca najemna,a wlasna dzialalnoscia.
          Jestem pania u siebie,kiedy chce miec wolne,to je sobie robie,nie tlumacze sie
          ze musze isc do lekarza.Mam ruchomy czas pracy,co bardzo sobie cenie.
          Ale sa tez minusy jako pracownik otrzymywalam wszystkie
          przepisy,regulaminy,instrukcje opracowane przez R.Prawnych,nie musialam
          myslec,ze oberwe za bledy od fiskusa,Zus-u i innych instytucji.Dzisiaj musze
          ciagle sie doksztalcac i interpretowac przepisy prawne i finansow,co w naszej
          polskiej rzeczywistosci nie jest prost,ani latwe.
          Utrzymuje kontakty z moimi kolezankami /starszymi/z pracy z niektorymi
          pracowalam od poczatku do konca.Mamy mile wspomnienia.

          Toskania zarazilas mnie pomyslem na mala kafejke.Od pewnego czasu biega mi to
          po glowie.Jesli znajde druga chetna ,to kto wie.
          Chyba zaczne szukac malego lokaliku.





          • Re: O pracy...
          chminka 26.02.2005 16:58 + odpowiedz


          klara wlasnie mialam napisac ze zarazilam sie ta kawiarenka np. na kazimierzu w
          krakowie....masz pierwsza chetna do spolki...choc wiesz jak to jest ze
          spolkami, ale kto wie....?



          • Re: O pracy...
          august2 26.02.2005 17:47 + odpowiedz


          Chminka ..wszyscy chca na ciepla emeryture a ty tu
          o biznesach..



          • Re: O pracy...
          chminka 26.02.2005 18:20 + odpowiedz


          auguscie, praca pracy nierowna jak wiesz...a jak przylecisz do krakowa to gdzie
          pojdziesz?...przeciez wiadomo ze do milej kawiarenki w krakowie, gdzie
          posluchasz sentymentalnej muzyki przy swiecach pijac dla ciebie specjalnie
          sprowadzone kalifornijskie wino..... a klara i ja bedziemy sluchac twoich
          opowiesci "o podrozach, wycieczkach, a nawet dlugich spacerach"
          • august2 Re: zalozmy FIRME... 27.02.05, 02:19
            a zastanawialiscie sie ze
            jak zlozycie firme to co bedzie
            z wycieczkami, wakacjami, zlotami,
            spacerami, przyjeciami i innymi rozrywkami?
            Czy tak wygladac bedzie "wreszcie mam czas dla siebie?

            Czy to ma byc tak restaurcja w ktorej bedziecie tylko
            liczyc pieniadze? Na taka to i ja sie pisze.
            • natla Re: zalozmy FIRME... 27.02.05, 08:44
              Jeżeli o mnie chodzi, głównie taka. smile))))
    • hancza47 Re: zalozmy FIRME... 27.02.05, 10:26
      Tak, tak, tak...- mogę parzyć kawę i troszeczkę wiem, które winka są dobre,
      niedrogie i gdzie je kupić. Np. węgierskie - poezja
      • toskania8 Re: zalozmy FIRME... 27.02.05, 10:28
        hancza47 napisała:

        > Tak, tak, tak...- mogę parzyć kawę i troszeczkę wiem, które winka są dobre,
        > niedrogie i gdzie je kupić. Np. węgierskie - poezja

        wiedziałam, że to powiesz, to jeszcze dodaj do tego nasze nalewki (np morelową)
        i cisteczka rozliczne
    • mada50 Re: zalozmy FIRME... 27.02.05, 11:10
      jak to jest,że na "stare lata" to albo człowiek ciągnie do ziemi czyli zaczyna
      marzyć o działce i jej uprawianiu,albo chciałby mieć małą knajpkę,
      parę lat temu zamarzyła mi się herbaciarnia (+własne w niej wypieki-robię
      wspaniały sernik),w której odbywałyby się wieczorki poetyckie,
      recytowali by lub czytali zaproszeni aktorzy i chętna publiczność,
      potwornie oklepany pomysł,ale to takie ciągoty do stworzenia sobie swojego
      małego świata.
      • chminka Re: zalozmy FIRME... 27.02.05, 14:48
        bo najnormalniej ciagnie nas do ludzi...))
        • kla-ra Re: zalozmy FIRME... 27.02.05, 23:24
          Tak,tak ciagnie nas do ludzi bardziej niz do ziemi.
          Ziemie mozna kupic,to nie zajac nie ucieknie,a zycie niestety...
          Chminka,pamietasz,gdzie w Krakowie byla rzeznia.
          Na tym miejscu powstaje piekny kompleks handlowy =Galeria Kazimierz=
          Przed swietami ma byc otwarta.Jesli bedziesz w tym czasie w Kraku,to zobaczysz
          cos,co Cie zachwyci i to tuz przy bulwarach krakowskich z widokiem na Wisle.
          A plywajaca kawiarenka?
          • kla-ra Re: zalozmy FIRME... 28.02.05, 09:55
            A moja kawiarenka ma byc w starym i nowym stylu.
            Stare,wygodne kanapy,fotele krzesla po renowacji,stoly,stoliki przykryte
            koronkowymi narzutami,na kazdym swiecznik,wazonik ze swiezym kwiatkiem.
            Na scianie bedzie wisiec stara gitara,akordeon,mandolina,bo kazdy grac moze.
            Gdyby miejsce bylo na stare pianino,to tez by stalo.
            Bufet pelen trunkow,a kawa swiezo mielona zaparzona w ekspresie,herbata
            najepszego gatunku,niestety w torebeczkach,ale lisciasta dla smakoszy tez
            dostepna.Ciasta i ciasteczka nie koniecznie wlasnej roboty.
            W tej kawiarence zawsze bedzie mozna zjesc barszczyk z uszkami,zupe krem z
            zielonego groszku i brokul.Pierogi ruskie,z miesem,kapusta i grzybami to
            specjalnosc zakladu.Wszelkiego rodzaju nalesniki,nawet te plonace i oczywiscie
            golabki wlasnej produkcji.
            Na zyczenie klienta omlet owocowy jak najbardziej.
            Moze jeszcze stanowisko z komputerkiem i prasa,bo klikac i czytac kazdy tez
            moze.
            • natla Re: zalozmy FIRME... 28.02.05, 16:13
              Klara,;ianino mam i po renowacji nawet muzykalni klienci mogą grać, giterę też
              odstapię do biznesu, ale pod warunkiem , że nazbieramy ciekawa klientelę. smile
              Stanowisko z kompem, nawet nie jednym, to mus.
              Natomiast pomysł z pływającą kawiarenką, jest wspaniały i to wszystko mozna tam
              urządzić. Krótka, 15 min trasa z widokiem na Wawel, a raz w tygodniu na
              zapisysmile) długa trasa Wisłą. W zimie przycumowana do mola.
              Już to widzę.
              Tylko pioruny w czasie burz??smile))))
            • yoanna Re: zalozmy FIRME... 28.02.05, 20:14
              Zapowiada się tak apetycznie, że decyduję się na abonament wink
              Rezerwuję też stolik oczywiśćie wink))
              • natla Re: zalozmy FIRME... 28.02.05, 20:29
                A do roboty nie laskawaś??? Firme zakłada całe forum!!! smile
                • yoanna Re: zalozmy FIRME... 28.02.05, 20:53
                  natla napisała:

                  > A do roboty nie laskawaś??? Firme zakłada całe forum!!! smile

                  smile))) Łaskawaś, łaskawaś... tylko jakąś rolę muszę wydumaćwink
            • chminka Re: zalozmy FIRME... 28.02.05, 20:57
              ja jednak jestem za kawiarenka, bo jezeli zacznie sie serwowac
              pierogi,zupy,kapysty z grzybami, brokuly, to juz nie bedzie tego
              sentymentalnego nastroju, bo zapachy kapusciane...
              • kla-ra Re: zalozmy FIRME... 28.02.05, 21:54
                Zapachy kapusciane,fe.
                Wszystkie pierozki ,golabki i inne potrawy sa zamrozone,odgrzewane w mikrofali
                Zapach jest swiezo mielonej i parzonej kawy.Mozna go urozmaicic kadzidelkami.
                Mam taki sklepik z odzieza sprowadzana z Francji.Odziez szyta jest przez
                krawcow-artystow,byla tez prezentowana na wybiegach.Kiedy wchodze czuje raz
                zapach cytryny,innym razem pachnie roza,jasminem.
                Dzisiaj zapach nie jest problemem.
                Problem to klient.
    • malwina52 Re: ????? 22.06.05, 07:50
      jak ida interesy,
      ile macie na konciesmile)))
      • wiktoria53 Re: ????? 22.06.05, 09:20
        Poczytalam o pomysłach na firmę, niektore całkiem, całkiem. Takiejnietakiej
        marketingowy pomysł z tymi guzikami i pętelkami super! Takie talenty się
        marnują zamiast działać wink)
        • malwina52 Re: ????? 22.06.05, 09:29
          moze nowe pomysly sie zrodza,
          do wykorzystania, w zyciu nigdy
          nic nie jest wiadome smile))
          • wiktoria53 Złoty interes 22.06.05, 09:35
            We wtorki w pr II . Niektórzy mają ciekawe pomysły na swój biznes
            • malwina52 Re: Złoty interes 22.06.05, 09:42
              ogladam, niektore sa naprawde zaskakujace
              ale wszystko jest mozliwe, sama sie czesto zastanawiam
              co bede robic jak mnie zwolnia z pracy,
              bo robic cos musze dla pieniedzy posiadania
    • goskaa.l Re: zalozmy FIRME... 20.12.05, 08:02
      No i stanęło na niczym; ja się piszę na konserwatora...
      • natla Re: zalozmy FIRME... 20.12.05, 09:10
        Ale temat fascynujący......idę sprawdzic, czy to tu otwieralismy nasz dom na
        starosć, jak nie, to trzeby poszukać tego wątku....
    • goskaa.l Re: zalozmy FIRME... 10.03.06, 13:12
      Jako że pisałam się na konserwatora, przypominam. Może ktoś wniesie coś nowego?
      Ja proponowałabym kawiarenkę "Podróże małe i duże", z mapami na ścianach,
      wielkim globusem pośrodku, kilkoma stanowiskami komputerowymi z programami
      umożliwiającymi wędrowanie po mapie nie tylko palcem, z linkami do ciekwych
      stron na świecie.
      Można byłoby to pożenić z biurem podróży "na życzenie".
      • natla Re: zalozmy FIRME... 10.03.06, 14:05
        No kurcze, przecież w takiej firmie pracujemy, no, niektórzy pracują, bo
        niektórzy tylko listę podpisują, ale firma istnieje. Mało tego, firma jest
        rozwojowa. smile))
        • banitka51 Re: zalozmy FIRME... 11.03.06, 02:00
          temat zastygł... ale kawą pachnie, ciastem domowym, w atmosferze ciepłej, z
          cichą "żywą" muzyką...
          ta kawiarnia jest w "realu" czy nie wyszła poza net?
          Swoją drogą - w zeszłym roku "przerabiałam" herbaciarnię we wrocku, w centrum.
          Praktycznie rzecz ujmując, z kawiarenki żyć się da, jak się w domku własnym ma,
          kiedy czynsz przyjdzie zapłacić w pusty miesiąc - trzeba stracić.
          Mogę podrzucić inne pomysły, wszak lat kilka w firmę własną "się bawiłam", jak
          mi się znudziło pracować 20 godzin/doba - to ją sprzedałam. I rozglądam się...
          bo ja nigdy nie będę na emeryturze. Z takiej produkcji jestem, co to lubi
          pracować.
          Natlo - nie tylko na forum!
          Ale czy komuś jeszcze się chce? watek się chyba wybrał na saksy.
          • mira21 Re: zalozmy FIRME... 11.03.06, 20:43
            Złóżmy firmę turystyczną!
            • banitka51 Re: zalozmy FIRME... 11.03.06, 20:51
              jako ex-pilot (wycieczek, niestety, choć marzyło się latanie) mam pytanie
              zasadnicze: dużą czy małą?
              dotyczy i zasięgu geograficznego i pracujących w firmie i turysto-osobo-dni
              (przerobu osobowego).
            • mira21 Re: zalozmy FIRME... 11.03.06, 20:52
              Mogę w firmie sprzatac. A jak sie juz ktos do tej roboty zglosil to mozemy na
              zmiane.
              • banitka51 Re: zalozmy FIRME... 11.03.06, 21:04
                chyba wypijemy kawę! z kardamonem i czekoladą... bo jak się nic nie dzieje, to
                się nie brudzi...
                • mira21 Re: zalozmy FIRME... 11.03.06, 21:08
                  Jestem za! To juz pojutrze! Daj znac!
                  • banitka51 Re: zalozmy FIRME... 11.03.06, 21:24
                    kardamon świeży biorę!
                    jeszcze nie wiem, czy na pewno dojadę do W-wy samochodzikiem, ale ze na Stare
                    Miasto dotupię nawet piechotą!
                    • mira21 Re: zalozmy FIRME... 11.03.06, 22:02
                      To pieknie. Czekam.
            • goskaa.l biuro podróży 13.03.06, 07:33
              przecież proponowałam, jako rozwinięcie kawiarenki "Podróżę małe i duże".
              I powinno to być biuro nietypowe: realizujące marzenia. Nie z typowymi
              ofertami "byczenia się" w kurortach i autokarówek "po prawej kościół, teraz
              jedziemy przez most na Warcie, a tu warta przed pałacem - brrrr...", tylko typu:
              przychodzi klient, mówi, co mu się marzy, a biuro realizuje. Nie mam teraz
              pomysłu na przykład.
              A może biuro podróży po Polsce (dla Polaków)? W Polsce jest tyle pięknych i
              ciekawych (także kulturowo) miejsc, a Polacy wciąż zachwycają się egzotyką. Nie
              widzimy tego, co pod bokiem.
              • mira21 Re: biuro podróży 13.03.06, 10:01
                Tak, ja nie przeczytałam wpisów i napisałam co mi w duszy gra. Bo podróżuję
                tylko w marzeniach i także tylko marzę o biurze podróży, właśnie takim, jak Ty
                Goskoo wymyśliłaś. Jak to zrobić, żeby marzenia były rzeczywistością?
    • malwina52 Humor z dostaw a do domu:) 29.08.06, 22:01
      watek zaraz sie zarchiwizuje,
      nie wyszly nam interesy,
      kokosy leza na polce w markeciesmile
      a moze by tak np: dostarczac smiech do domow...
      humorzystow zawodowych i polprofesjonalnych
      u nas troche jest, uroczystosci rodzinne
      sa prawie codziennie w kazdym domu,
      moze warto zaryzykowac, dzisiaj przetrenowalam u znajomych
      tylke ze za darmo, jak myslicie uda sie hurtowo?
      moze ktos przetworzy to na liczby i zarobiona kasesmile
      no i nazwe firmy przekonujaca trzeba wymyslic
      • natla Re: Humor z dostaw a do domu:) 29.08.06, 22:14
        No czekaj. Jest nas stałych około 20, a dochodzących....o ho, ho. Jakby tylko
        trzon forum donaszał humor 2 razy w miechu w piątek i sobotę...tj.
        20 x 2 x 2 = 80 imprez miesięcznie....każda po 500 zł + 40 000 zł : 20 =
        = 2 000/głowę/ na miesiąc......po zwiększeniu stawki za wesela wchodzę w to wink)
        • natla No i jeszcze nadgodzunami można dorobić. n/t 29.08.06, 22:15

          • malwina52 Re: No i jeszcze nadgodzunami można dorobić. n/t 29.08.06, 22:20
            tak to zekonomizowalas smile))),
            ze chodzi mi po glowie nawet
            porzucenie mojego obecnego etatu,
            bede pracowac po poludniu
            a rano spac do woli,
            byleby na mnie kublow z woda nie wylewali
            za stare dowcipy
            • natla Re: No i jeszcze nadgodzunami można dorobić. n/t 29.08.06, 22:25
              smile)))))))))))))))))))
              Az sie popłakałam.
            • goskaa.l Malwinko 30.08.06, 07:36
              Malwinko, po to będziesz mieć wolne poranki, żeby wymyślać wciąż nowe dowcipy,
              albo wyszukiwać codzień nowe. A poza tym wciąż są jacyś ludzie, którzy tych
              starych nie znają.
              A tak w ogóle, od kiedy to prezes zajmuje się pracą?
          • natla Ale najpierw reklama.....może tak... 29.08.06, 22:24
            Chcesz mieć wesołą imprezę? Nie chcesz, by goście po wyjściu mówili "ale nudy"?
            Możesz mieć za TYLKO 499,99 zł wspaniałego humornosza (płeć do wyboru),
            dostępnego o każdej porze dnia i nocy.
            Zastanów się i zadzwoń pod nr xxx xxx xxx, a przyjęty bedziesz na pewno bardzo
            wesoło i przyjaźnie.
            Prezes Firmy "HUMORNOSZE" SA
            Malwina
            • malwina52 castin na glownego satyryka oglaszamy:) 29.08.06, 22:35
              nazwa firmy trafiona, wiarygodna i przyciagajaca
              • natla 1.Czarny Humor n/t 29.08.06, 22:51

                • malwina52 2.Szymek Majewski 30.08.06, 10:49
                  jajcarskim dowcipem tryska,
                  zapewne zechce nadrobic troche z tych 3 tys. dowcipów,
                  które stracił nie zdajac matury.
                  Zastanawiam sie czy Giertych nie bylby lepszy
                  bo jego odpowiedz ubawiła mnie jeszcze bardziej.
                  • natla Absolutnie Romciu 30.08.06, 10:51
                    Bo przecież wystarczy, że bedzie...wink)
                    • p.a.d.a.l.c.o.w.a więc może załózmy profesjonalne biuro pogrzebowe ? 30.08.06, 18:46
                      jako Sp. z o.o.
                      to usługa i bardzo potrzebna i klientów nigdy nie brak.
                      P.S. nie czytalm tego watku..tylko jak zobaczyłam w temacie wpisu CARNY CHUMOR
                      n/t.....to wykoncypowałam - jak powyżej.
                      • goskaa.l profesjonalne biuro pogrzebowe 31.08.06, 06:50
                        Niestety, włąśnie dlatego, że to intratne zajęcie, nie mamy w zasadzie szans.
                        Rynek jest podzielony pomiędzy biura istniejące. Wiem to od kolegi, który
                        przejął biuro po swoim ojcu i (niestety) nie wytrzymał nawet roku. Biuro
                        mieściło się w jego rodzinnym mieście, a on mieszka w Szczecinie. Został
                        wyautowany, bo nie był na miejscu.
                        Ale możemy założyć wirtualne biuro pogrzebowe, a raczej stronę (czy forum) na
                        której możnaby zamieszczać wspomnienia o tych, którzy odeszli...
                        • sagittarius954 Re: profesjonalne biuro pogrzebowe 31.08.06, 16:23
                          To ja tylko tyle powiem , moglibyśmy chować samych siebie, interes rzadki ale
                          kręciłby się ...jak brnąć to na całego.
                          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: profesjonalne biuro pogrzebowe 31.08.06, 17:59
                            sagittarius954 napisał:

                            > To ja tylko tyle powiem , moglibyśmy chować samych siebie, interes rzadki ale
                            > kręciłby się ...jak brnąć to na całego.
                            to także pod uwage brałam.
                            PS. goskaa ma rację w swym poscie. Trudny to interes, mimo że duża, stala
                            klientela gwarantowana.
                            • banitka51 Re: profesjonalne biuro pogrzebowe 31.08.06, 18:39
                              też mi się nasunęło, ale samokrytycznie stwierdziłam, że trochę zbyt bezpośrednie.
                              To nie tylko trudny biznes, ale (wiem od znajomych, którzy mają firmę p.) czasem
                              wręcz niemożliwy. Raz organizowali pogrzeb dziecka i już nigdy więcej...
                              A może coś bardziej przyszłościowego, zamiast schyłkowego?

                              Licencjonowanie idiotycznych pomysłów? (ten rząd z pewnością głupot jeszcze
                              trochę wymyśli, pozyjemy z praw autorskich)


                              • natla Absolutnie, pomysł Malwiny mi naj,,,,,, 31.08.06, 21:13
                                .....bardziej odpowiada. wink)
                                • august2 Re: Dotacje na biznes po pięćdziesiątce... 01.09.06, 03:04
                                  Pasji wam nie brakuje, lata pasuja, wiec moze jednak?..

                                  "Kawiarenka z wyrobami cukierniczymi według własnych receptur, projektowanie
                                  odzieży dla pań w rozmiarze XXL, biuro rachunkowe, prototypy maszyn i urządzeń
                                  to tylko część pomysłów na własny biznes 50-latków z Małopolski. Dwadzieścia
                                  osób dostało na start w sumie 55 tys. euro....."..

                                  miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3585281.html
                                  • banitka51 Re: Dotacje na biznes po pięćdziesiątce... 01.09.06, 11:59
                                    Auguście, zza wielkiej wody czyta się to inaczej, a tu się wie, czym to się je.
                                    Dla poszerzenia Twojej pozagazetowej wiedzy o sytuacji - Europa się powoli
                                    wyrównuje. Ogromna liczba małych firm w Niemczech padła (ew. czas teraźniejszy),
                                    w związku z tym jest na zachodzie coraz więcej biednych. Wszelkiego rodzaju
                                    'molochy' wykańczają małe firemki.
                                    Znam osobiście dotowanych - sklepik 'second hand'. Gdyby nie renta strukturalna
                                    faceta, jedliby bluzki, przekąszając sweterkiem. I knajpkowiczów, którzy po
                                    niecałym roku gotowania bigosu uciekli za granicę, bo długi ich przerosły.
                                    Wysokość dotacji daje możliwość (i obowiązek - inaczej trzeba ją zwrócić)
                                    funkcjonowania przez rok, ale nie rozwoju. Ekonomia rządzi się takimi samymi
                                    prawami. Czynsz i zus oraz zaopatrzenie w towar - to nie kredyt. Remont lokalu
                                    (kawiarenka... hm... 50.000?) to jest spory wydatek. Sama dotacja nie wystarczy.
                                    I sam pomysł nie jest najważniejszy, a umiejętność-możliwość sprzedaży.
                                    Chociaż znam takich, co dają sobie radę, oczywiście. Życzę im szczęścia,
                                    szczerze. Obojętnie, czy to solarium, czy kwiaciarnia.
                                    Żaden biznesplan nie bierze pod uwagę biedniejących obywateli.
                                    Ale z daleka się myśli o tym inaczej. Szczególnie w świecie, który nie wygląda
                                    jak gąszcz przepisów, a konkurencja rzeczywiście 'wolnorynkowa'. No i - co ma
                                    ogromne znaczenie - ogół obywateli to potencjalni klienci. Bo ich stać.
                                    Tp artykuły w większości powstają dla naszego rządu, bo posłowie/ wysocy
                                    urzędnicy itp czytając taki tekst z pełnym brzuszkiem mają poczucie, że żyją w
                                    kraju, w którym bieda jest na życzenie. Są możliwości przecież...
                                    I nie zapominaj o demokracji. Gdy chcesz uruchomić mała gastronomię w lokalu po
                                    sklepie, muszą się zgodzić lokatorzy ze wspólnoty. Jak 'odpuścisz' -"a, niech
                                    będzie sklep", chociaż w pobliżu supermarket, to lokatorzy mogą nie zgodzić się
                                    na piwo.
                                    Nie wiem, po co to piszę. I tak nie pojmiesz, a psuję Ci obraz...
                                    • august2 Re: Dotacje na biznes po pięćdziesiątce...-Banitka 01.09.06, 20:56
                                      ....I tak nie pojmiesz, a psuję Ci obraz...

                                      Banitko ciekawe zakonczenie...

                                      Tak dla wyjasnienia moge ci napisac ze u nas w lokalnej gazecie
                                      jest rubryka a bankructwach... Jedne biznesy powstaja a drugie upadaja.
                                      Statystycznie w ciagu 5 lat okolo 90 procent malych biznesow upada.
                                      Tylko nielicznym udaje sie przetrwac. Piszesz o przepisach.. nie znam
                                      jakie sa w Polsce ale tu ludzie probujacy zalozyc np restauracje, salon
                                      fryzjerski itp tez sa zaskoczeni... Szczegolnie jezeli chodzi o zywienie
                                      sa duze przepisy. Np emigranci z Chin probujacy zalozyc maly bizensik
                                      sa zaskoczeni roznymi obostrzeniami..

                                      Duzo ludzi mysli ze swoj biznes to tylko liczenie pieniedzy..
                                      w rzeczywistosci to nieraz praca 24 na dobe..
                                      • banitka51 Re: Dotacje na biznes po pięćdziesiątce...-Banitk 01.09.06, 22:19
                                        ....I tak nie pojmiesz, a psuję Ci obraz...
                                        bowiem obraz tutejszych możliwości masz również z takich artykułów, a nie
                                        pojmiesz - bo tak to już jest z wieloletnimi emigrantami, pamiętam Twój wątek o
                                        ubezpieczeniach emerytalnych.
                                        Ja też nie pojmuję, że może być normalnie, a w urzędach mogę być traktowana jak
                                        człowiek, a nie przekretas. Chociaż wiem, że tak na świecie gdziesik jest.

                                        Nie problem w tym, że na świecie mali/pechowi/nieprzebojowi plajtują, bo to
                                        oczywiste, konkurencja robi swoje. Wkurzył mnie ten artykuł, wpienia mnie ta
                                        oferta ok. 11000 złotych, które służą do rozdawnictwa, a po roku zamyka się
                                        biznesik (sporo, nie chcę dawać w %, bo w każdym mieście inaczej) i się
                                        przechodzi na zasiłek dla bezrobotnych. To jest rozwiązanie na zasadzie
                                        'gaszenia pożarów'. Koszt (ostatnio przymierzałam się do biznesplanu pizzerii,
                                        którą chce urochomic ktos z rodziny) i nijak te 11000 nie wystarcza, problem w
                                        tym, że autentyczną przedsiębiorczość i dobrego biz.planu nie biorą pod uwagę
                                        banki, nie dostaniesz pożyczki na rozwój firmy, jak np. w Australii czy USA, bo
                                        musisz mieć... dochody wysokie z tej firmy, gwarantujące spłatę, a to nierealne
                                        na początku. Nie mając zaś środków na rozwój - powoli się możesz zwijać. Abo
                                        wegetować z kioskiem pełnym gazet. Jeśli to jest rozruszanie inicjatywy - to
                                        wbacz, nie pojmuję.
                                        Auguście, my za eskimosami (żeby murzynów nie obrażać).
                                        (Jest też możliwość zakładania spółdzielni przez bezrobotnych. Jeden haczyk -
                                        nie można zarobić więcej, jak 800pln/mies. Co to za demokratyczny kraj, który
                                        ustala górną granicę zarobków na najniższym poziomie?).
                                        ***
                                        Piekne zdjęcia przesyłasz i bardzo mnie to cieszy, że sobie po arboretum
                                        wirtualnie dzięki Tobie połażę.


                                        od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny!
                                        • august2 Re: Dotacje na biznes po pięćdziesiątce...-Banitk 02.09.06, 07:33
                                          chyba masz racje Banitko ze ja nigdy nie pojme.
                                          Przesiaklem tutejszym klimatem i nic juz nie da sie zrobic.

                                          Tylko dlaczego wciaz w urzedach tak jest jak jest?
                                          Czy grzecznosci dla klienta nie da sie nauczyc?

                                          Wiesz co? Moze posle wam wkrotce nowa porcje zdjec.
                                          Mysle o ponownym odwiedzeniu Muzeum Getty w Los Angeles
                                          www.getty.edu/visit/
                                          • banitka51 Re: Dotacje na biznes po pięćdziesiątce...-Banitk 02.09.06, 09:40
                                            Czekam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka