Dodaj do ulubionych

Poświęcenie...

10.03.05, 09:29
Spotykam znajomą uginającą się pod cięzarem toreb z zakupami - pytam jak tam
sie czuje jako świeża emerytka. Pada odpowiedź - o, ja to się zupełnie
poświęciłam dzieciom!Już dziś zaczynam pieczenie i gotowanie na
niedzielę /spotkanie było w piatek/.
Tylko,że kilka dni wczesniej spotkałam córkę tej znajomej i ona mi mówi:
Niech pani namówi mame na jakąs wycieczkę! My chętnie wybralibysmy się do
pizzerni! Ale mama się zaraz obraża jak coś takiego wspomnimy.
Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • kla-ra Re: Poświęcenie... 10.03.05, 09:38
      Bardzo biedna kobieta,no ale takie tez sa.
      Mozna jej tylko wspolczuc.Dzieciom tez.
      Jesli mozesz namowic ja na calodniowa wycieczke,to zrob to.
      Moze zrozumie,ze dzieci poradza sobie bez niej.
      Ale ,tez wtedy moze popasc w chorobe.
      Nie wiadomo co lepsze.
      • maladanka Re: Poświęcenie... 10.03.05, 09:44
        namawiałam! Nie ma mocnych!
        • natla Re: Poświęcenie... 10.03.05, 10:32
          Niestety, są takie "cierpiętnice" na świecie. Nie da rady ich zmienić. Robią
          sobie krzywdę, bo ciągle zmęczone i tym, dla których się poświęcają, bo
          dostarczają im wyrzutów sumienia.
          Często jeszcze wymawija. Ludzieom trzeba robić dobrze, ale nie wbrew ich
          woli. smile)
          • pia.ed Re: Poświęcenie... 10.03.05, 12:50
            Potem zala sie wszystkim, ze tyle lat poswiecily swoim dzieciom,
            wszystkiego sobie odmawialy aby dzieci mialy dobrze,
            a teraz dzieci sa takie
            n i e w d z i e c z n e !
            Ta uwaga na temat matek dzieci ktore dopiero co dorosly...
    • mada50 Re: Poświęcenie... 10.03.05, 11:45
      nadmiar uczuć,przesadna dobroć i chęć przysłużenia się potrafi zamiast
      wdzięczności wzbudzić odwrotny skutek.
      • natla Re: Poświęcenie... 10.03.05, 12:41
        Jest też inny rodzaj poświęcenia. Np. matki dla dziecka ciężko chorego i choc
        ona tego nie odbiera w tych kategoriach, to środowisko mówi o poświęceniu,
        jednak w tym przyjaznym znaczeniu.

        Poświęcić sie można pracy tyż. smile
        • fanka8 Re: Poświęcenie... 10.03.05, 21:26
          Taka jest moja mama, kochana, ale poświęceniem może zabić. To jest straszne!!!
          Nie wiadomo jak, nie robiąc przykrości, wyswobodzić się z ciężaru wyrzutów
          sumienia i nie wysłuchiwać ciągłych żali, narzekań, skarg na moją rodzinkę i
          postulatów, jak to powinna funkcjonować "porządna" familia. Po bardzo dobrych
          kontaktach, jakie miałam z mamą całe życie (nawet jako nastolatka) koszmar się
          zaczął w momencie, gdy moja mam wymyśliła, że będzie do nas (codziennie!!)
          przyjeżdżać i pomagać mi w prowadzeniu domu (bo ja przecież cały dzień jestem
          w pracy). Wyglądało to tak, że ja specjalnie wcześniej rano wstawałam, żeby
          wszystko przed wyjściem do pracy posprzątać, w nocy szykowałam obiad na drugi
          dzień, żeby mama nie miała za dużo pracy, a i tak wysłuchiwałam, że powinnam to
          i tato. Dzieci to powinny, a mój mąż to powinien zdecydowanie co innego. Cała
          ta sytuacja wpędziła mnie w koszmarny stan nerwów, okropne stosunki z mamą i
          załamanie naszych przyjaznych stosunków. To była makabra. Bardzo długo
          zastanawiałam się jak to przerwac. Życie często samo podsuwa rozwiązania. Mój
          mąz poszedł na operację, a że były wakacje i dzieci w domu, to wreszcie udało
          mi się podziałać "pedagogicznie" i argumentem, że dzieci powinny się
          zaopiekować chorym tatusiem, babcia dała się przekonać. Wizytacje skonczyły
          się, a stosunki nasze się polepszyły zdecydowanie, mama nie ma powodów do
          narzekania (co oczy nie widzą...), wnuki jeżdżą babcię odwiedzać (jak bywała
          codziennie to po co jeżdzić do Niej?), ja bywam u mamy i wtedy mam dla niej
          czas. Zapraszamy na obiadki i jest ok. Dla obu stron! Mama nie czuje sie
          niepotrzebna - życie nam pomogło. M.in. ma sąsiadkę, która niedawno owdowiała,
          więc jej trochę pomaga. I jakoś nie cierpi na brak zajęć, a przez telefon
          rozmawiamy o książkach, filmach, Tv, a nie o tym, co to myśmy powinni...
          UFF, ale się naspowiadałam...
    • toskania8 Re: Poświęcenie... 10.03.05, 21:05
      to jest trudny problem, bo to poświęcanie jest najbardziej potrzebne tej mamie,
      ona czuje się przydatna a nawet niezbędna i to daje jej jakąś swoistą radość.
      Gdyby pojechała na tę wycieczkę i okazałoby się, że sobie bez niej świetnie
      poradzili, to zaćmiłoby to całą radość z wycieczki.
      Choć rozumiem i córkę, bo taki nadmiar troskliwości i chęci pomocy bywa
      dokuczliwy.
      Tu trzeba WIELKIEJ DELIKATNOŚCI. I widzę tu rolę jednak tylko dla córki, która
      wyjaśni mamie, że jest potrzebna ale dla dobra wszystkich powinna czasem
      odpocząć. Próba ingerencji z zewnątrz może skończyć się zrobieniem sobie wroga.
      • pia.ed Re: Poświęcenie... do maladanka 10.03.05, 21:24
        Czy corka mieszka dalej z matka, czy tez matka ja zaprasza na niedzielny obiad???
        Jesli to tylko niedzielny obiad, jesli sie widza tylko raz w tygodniu,
        to mozna ten obiad przelozyc na jakis inny dzien, a niedziele spedzic
        wg wlasnego uznania!

        Wg mnie corka nie powiedziala matce stanowczo, ze teraz ma rodzine
        i w zwiazku z tym chce od czasu do czasu robic cos innego niz dotad.
        • maladanka Re: Poświęcenie... do maladanka 10.03.05, 21:38
          Mieszkają razem - córka dorosła ale jeszcze nie założyła rodziny i syn - chyba
          18 lat.Widziałyśmy się znowu - próbowałam tak już dosadnie powiedzieć,żeby
          pozwoliła młodzieży pokazać,że coś potrafi itd..ale usłyszałam,że owszem mam
          rację, wiele osób jej podobnie mówi,jednak jej mama tak robiła i ona też tak
          będzie.
          • fanka8 Re: Poświęcenie... do maladanka 10.03.05, 21:41
            Współczuje obu stronom, to strasznie trudna do rozwiązania sytuacja, a wiem z
            własnego doświadczenia (-> wyżej), że im dalej tym gorzej się z tego wyzwolic
          • tesunia Re: Poświęcenie... do maladanka 10.03.05, 21:47
            no wlasnie stereotypowe postepowanie,"bo jej mama tak robila"

            a kobitaka z milosci do swych" dzieciakow",
            krzywdzi ich.....
            pewnie sie sprzeczaja w domu,ze sami chca cos dla siebie zrobic,
            wyjsc na miasto i zjesc ze swym towarzystwem,
            ale mamuska tego nierozumiesad(chce na sile uszczesliwiac....
          • pia.ed Re: Poświęcenie... do maladanka 10.03.05, 22:47
            Myslalam, ze corka tej pani jest MEZATKA, bo mowila do Ciebie
            ze "MY bysmy poszli do pizzerii", sadzilam ze z MEZEM,
            a nie z bratem!!!

            Moja znajoma z kolei twierdzi, ze poki dzieci (juz dorosle) MIESZKAJA W DOMU,
            to jej obowiazkiem jest dac im obiad na czas, a do tego pelnowartosciowy obiad!
            Tak wiec zamiast np. gdzies pojsc, to stoi przy kuchni bo dzieci sa najwazniejsze!
            • yoanna Poświęcenie...takie sobie zwyczajne ...;) 31.05.05, 01:15
              Czy coś nowego w tym temacie ?
    • malwina52 Re: matki Polki 31.05.05, 07:09
      Przypomnijmy sobie tomy narodowej literatury, tworzonej "ku pokrzepieniu serc".

      "Tam Matki Polki w obliczu historycznej próby także czyniły rzeczy pozornie
      niemożliwe. Wcielały się w role swoich nieobecnych mężczyzn - dzielnie
      zarządzały folwarkami, prowadziły warsztaty rzemieślnicze, a gdy narodowy los
      tak chciał, szły na wojnę lub zesłanie. Podejmowały ten heroiczny trud, nie
      zaniedbując oczywiście swoich macierzyńskich obowiązków. Bo Matka Polka,
      zahartowana w bojach z przeciwnościami losu, potrafiła sprostać każdemu
      wyzwaniu. Tak też było po ostatniej wojnie, gdy kobiety musiały zastąpić
      nieobecnych mężczyzn w ich rolach zawodowych. Były murarkami, traktorzystkami,
      robotnicami w najcięższych przemysłach. W tzw. przodownictwie pracy stawały w
      szranki z mężczyznami i nierzadko wygrywały. Bo gdy Matka Polka bierze się za
      cokolwiek, robi to śmiertelnie serio i z najwyższym oddaniem."

      • kla-ra Re: matki Polki 31.05.05, 09:14
        Malwinko,
        pomylilas epoki.
        To fakt,ze nasze Babki,Matki i Pra....pra Babki przeszly przez straszne koleje
        losu.
        Ale my to juz inne pokolenie,gzie tam nam do naszzych pra...
        A dzisiejsza Matka Polka, to Matka Swiateczna taka sobotnio-niedzielna.
        • malwina52 Re: matki Polki 31.05.05, 10:19
          To co przeczytalas to symbolika, niczego nie pomylilam
          i te przerysowane standardy oczekiwań
          modelują nasze aspiracje życiowe oraz wymagania od samych siebie.
          Współczesna Polka stawia sobie życiową poprzeczkę bardzo wysoko:
          chce być osobą gruntownie wykształconą, doskonałą wykonawczynią roli zawodowej,
          a zarazem idealną matką, wspaniałą żoną i sprawną panią domu.
          Praca na trzy etaty, liczac ten najstarszy zawod swiata.
          MUSIMY sprostać wszystkim tym obowiązkom w sposób perfekcyjny!
          A przede wszystkim byc dobra matka - rodzicem.
          Myslisz, ze rola kobiety zmienila sie az tak bardzo przez kolejne epkoi?


          • kla-ra Re: matki Polki 31.05.05, 10:54
            Na Twoje pytanie odpowiem - zdecydowanie TAK-
            Mysle ze na naszym pokoleniu konczy sie Polka-Silaczka.
            Pokolenie naszych dzieci to kobiety myslace o sobie i stawiajace siebie na
            pierwszym planie.
            Uwazam, ze jest to dobre.

            Popatrz na pokolenie naszych Babc i Matek.
            Pierwsze i drugie wychowywane byly w duchu milosci i szacunku dla rodziny.
            Jesli konczyly studia to tylko nauczycielskie,ewentualnie szkoly ghdzie prace
            domowe mialy wyzszosc nad rozwojem umysly.
            One nie poswiecaly sie rodzinie,dbalosci o dom,One kochaly to robic i nigdy sie
            nie buntowaly,a jesli juz ten bunt nastapil,to robily to tak aby rodzina na tym
            nie ucierpiala.
            Nasze pokolenie widzac co robia nasze Babki i Matki chcialo im dorownac w
            dbalosci o dom,rodzine,no i prace zawodowa.
            I tu jak widac zaczynaja sie 3 etaty,a kobieta tej epoki / czyli MY/ to kobiety
            silaczki,Ktore jak dobrze piszesz na wszystkich etatach chca byc super dobre
            i czesto mowia o swoim poswieceniu dla rodziny.
            Nasze dzieci widzac Matke zagoniona i poswiecajaca sie,wybiora z tego
            wszystkiego to co najlepsze dla siebie.
            A wiec prace zawodowa i pieniadze.Rodzina zejdzie na plan dalszy.
            Jesli w Rodzinie bedzie potomek,to bedzie mial nianke,przylatana babcie lub
            ciocie.
            Chyba ze bedzie mial taki malec szczescie,ze trafi mu sie Babcio-Matko-Silaczka.
            Czego wszystkim malcom zycze z okazji ich Swieta-
            -Dnia Dziecka-
            • malwina52 Re: matki Polki 31.05.05, 11:29
              Masz racje napewno robimy sie coraz bardziej wygodne,
              zmechanizowane, i pospieszne.
              Bardzo mi żal wszystkich dzieci pospiesznych matek.
              Nie maja czasu aby zbudować w dziecku przekonanie,
              że ręce matki mają nie tylko funkcje praktyczne.
              Tylko na starosc beda mialy pretensje do dzieci,
              a powinny miec do siebie.


              • kla-ra Re: matki Polki 31.05.05, 12:57
                Ja mysle troche inaczej.
                Kobieta ktora poswieca sie,bedzie miala pretensje i zal.
                Ale czy ten zal winna miec do dzieci? A moze sama do siebie?

                Dobrze jest kiedy kobieta sie realizuje,jest z siebie zadowolona,usmiechnieta
                i nie glosi calemu swiatu,ze Ona sie poswieca dzieciom,mezowi,pracom domowym,
                lub pracy zawodowej bo robi to dla rodziny i Jej lepszego statusu ekonomicznego.
                Nie chce nawet myslec o tym,ze ktores z moich dzieci poswieci sie dla mnie.
                Tego nie oczekuje.
                Maja prawo zyc wlasnym zyciem,a mi wystarczy rola uczestnika w tym zyciu.

                Czesto slysze takie powiedzenie - matka wykarmi i wychowa nawet 10-ro dzieci,
                a te dziesiecioro nie potrafi zapewnic matce spokojnej starosci-
                Do tego napewno dazymy i to duzymy krokami.
                Dlatego,to z mysla o nas buduje sie coraz wiecej Domow Seniora /tak pieknie
                nazwane/,moze teraz mieszkac tam beda nasi Rodzice,a pozniej czas przyjdzie na
                nas?
                Dlatego myslenie o sobie i swojej przyszlosci moze byc okreslone egoizmem,
                Ale czy napewno jest to egoizm?
                • regine Re: matki Polki 31.05.05, 15:02
                  Poświęcałam się ,do pewnego czasu,robiłam wszystko za wszystkich ,
                  bo zdawało mi się,że nikt tak dobrze nie zrobi tego,czy tamtego jak ja!!!
                  Jak po raz pierwszy zachorowałam i leżałam w szpitalu 2 miesiące (przed
                  Wielkanocą ,córki były w liceum już),to byłam bardziej chora ,od myślenia .
                  Co to będzie jak wrócę na święta do domu,okna brudne ,firanki nie tak
                  wiszą,ciasto,bigos i inne rzeczy???Wróciłam i oczy w słup (w piątek),od progu!!!
                  Cud ,po prostu ,mieszkanie lśniło, ciasta popieczone ,okna błyszczały ,firanki
                  na swoich miejscach.Nigdzie żadnych braków...Okazało się ,że wszyscy w domu
                  wszysto umieją,tylko ja byłam uparta jak osioł...Jeszcze teraz mi się to
                  zdarza...Jest zmywarka do naczyń,ale lubię po obiedzie pomyć ,po swojemu
                  naczynia,lub córka coś każe swemu mężowi zrobić.Oj myślę,cały tydzień pracuje,
                  to ja to szybko zrobię ,niech sobie posiedzi...To taką burę dostaję...Uparta
                  jestem.Taka matka Polka -wszystkim dogodzić!!!Numer mi zięć wywinął,przed
                  Sylwestrem ,poszedł do fryzjera i mnie umówił na wizytę....A tu tyle pracy -
                  szykowały się dzieci na prywatkę ,to sałatka ,to ciasto ,chciałam córce pomóc.
                  Przecież zostawałam w domu z wnuczką ,oni wyjeżdzali ,po co mi fryzura????
                  Powiedział mi ,że tam jest dziś miejsce dla kobiety -nieważne czy idę ,czy
                  zostaję.No i siedziałam u fryzjera jak na szpilkach. Dom i kuchnię zastałam w
                  pełnym porządku ,oni przygotowani...Więc co jest ze mną, nigdy się nie
                  nauczę????
                  • leontynia Re: matki Polki 31.05.05, 15:07
                    Reginko moj mlodszy syn powiedzialby tak...
                    "Mama wrzuc na luz"
                    smile))))
                    • wiktoria53 Re: matki Polki 31.05.05, 16:11
                      Ja powiem tak: jeżeli kochamy to co robimy a wiemy,że robimy to dla tych,
                      których kochamy i kochamy też siebie(na końcu wymieniłam)to wszystko da się
                      pogodzić i wszyscy będą zadowoleni.Pracujmy na mniejszych nieco obrotach, nie
                      przejmujmy się drobiazgami, nie latajmy wiecznie ze ścierką. Tak jak leontynia
                      napisała DAJMY SOBIE LUZ.
                    • regine Re: matki Polki-Leontynio!!! 31.05.05, 16:24
                      A Ty myślisz ,że mało razy tak słyszałam:
                      "Mamuś, wyluzuj trochę,spoko!!!"A potem zdziwione ,pytają-"mamuś,jakiego ty
                      żargonu używasz??? Oj te dzieci..i my głupie matki...(przepraszam ,za głupie)...
                      Każda ma swój sposób,żeby im dogodzić...
                      Jak to matkasmile)))
                      • august2 Re: Ojcowie 31.05.05, 17:07
                        Bardzo ladnie siebie chwalicie..

                        To moze i ja pochwale siebie.
                        Moj mlodszy syn zawsze mowi
                        ze ja jestem jego najlepszym przyjacielem.

                        Tyle mam roznych obowiazkow ze tez chcialbym
                        kiedys "sie wyluzowzc"... moze jeszcze nie dzisiaj
                        ale kiedys..
                        • wiktoria53 Re: Ojcowie-august 31.05.05, 17:23
                          Auguście,jakie to wielkie szczęście móc usłyszeć od własnego dziecka,że jest
                          się jego najlepszym przyjacielem.Pozdrawiam.
                  • w5w7 regina 31.05.05, 17:54
                    Regina, pozazdroscic zięcia. Widac normalny facet z niego skoro Cię zmusil do
                    fryzjerki w Sylwestra. I tak powinno byc. Czas "wrzucic na luz". Dorosłe dzieci
                    doskonale sobie bez naszego matkowania poradza, a my mamy wreszcie czas na
                    swoje życie.
                    Pozdrawiam.
                    • regine Re: Regina do Augusta!!! 31.05.05, 21:40
                      • regine Re: Regina do Augusta!!! 31.05.05, 21:54
                        Wypsnęło mi się przed czasem-przepraszamsmile))
                        Auguście ,też te słowa ,jakże miłe dla ucha słyszałam nie raz,
                        Jestem matką teściową ,przyjaciółką i koleżanka.
                        Dzieci(w tym i zięć),są już dorosłymi ludzmi,ale w domu panuje tak
                        wspaniała atmosfera,pełna szczerości ,miłości i humoru.Znamy się jak "stare
                        konie",widzimy na swych twarzach wszystko :radość ,ból,czy inny sygnał ,że coś
                        jest nie tak.Nie musimy nawzajem niczego ukrywać,po prostu nie da się.
                        Nawet jak ma to być jakiś psikus ,widzę w ich oczach ,takie dziwne iskierki...
                        Druga córka jes zupełnie inna ,bardzo poważnie podchodzi do wszystkiego i
                        takiego ma życiowego partnera.Mam 2 dzieci, a są tak różne:jak białe i czarne.
                        Ale są super!!!Wszystkie ,to dzięki mim jestem z Wami dziś,one mnie
                        zmobilizowały,do pracy na forum,do choćby takiego kontaktu z ludzmi...
                        Więc dziewczyny i chopcy cieszmy się ,że nasze dzieci są takie ,a nie inne...
            • maria581 Re: matki Polki 01.06.05, 00:47
              Klaro!Protestuje przeciw okresleniu"Babcio-Matko-Silaczki.Wcale sie tak nie
              czuje.Opieka nad wnukami jest dla mnie kolejna rola(po obowiazkach
              zawodowych,po roli zony i matki)do spelnienia.Zajmuje sie tylko dziecmi.Mam
              czas dla siebie:czytam,spotykam sie ze znajomymi,troche maluje,czasami chodze
              do kina czy teatru i na wystawy.W tym co robie nie ma nic z heroizmu a wlasnie
              z heroizmem kojarzy mi sie silaczka.Uwazam ze rodzina powinna sobie pomagac i
              niech to bedzie pomoc bezinteresowna bez oczekiwania na rewanz.

              • danurn Re: matki Polki 01.06.05, 00:55
                Moja znajoma bardzo angażuje się w pomoc dorosłemu dziecku i spotykają ją
                afronty z tego powodu, ale nie potrafi spasować i poczekać z pomocą do czasu aż
                ją poproszą o pomoc. Okazuje się że taka postawa jest bardzo częsta.
                • kryzar Re: matki Polki 18.12.05, 15:42
                  podrzucam temat, bo w świąteczno-noworocznym okresie może być aktualny. A pomoc
                  trzeba dawkować rozsądnie to i rodzina, także dzieci docenią.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka