Dodaj do ulubionych

Wymarzony dom

14.03.05, 23:01
Jesli go nie masz to mozesz marzyc patrzac na projety na stronie
www.projektydomow.pl
a moze cos wybierzesz i zaczniesz realizowac marzenia.
Moze: rezydencja,a moze "dom pod akacjami",dom pod cedrami",a moze
jednak "dom na wzgorzach.
Kiedy wejdziesz w strone zerknij w lewo i wejdz w cennik i koszty realizacji.
Potem mozesz klikac i ogladac,wybierac.
No i oczywiscie napisz jaki domek wybralas.
Obserwuj wątek
    • natla Re: Wymarzony dom 14.03.05, 23:13
      Znowu marzyć???? Aczemu nie..wink))


      www.projektydomow.pl
      • natla Re: Wymarzony dom 14.03.05, 23:17
        Jestes bez serca. Na noc podawać taki wątek. Na razie wlazłam i wybrałam
        parterowy. Żadne tam gonienie po pietrach. Resztę będę ustalać jutro. smile))
        • tesunia Re: Wymarzony dom 15.03.05, 10:31
          nawet architektonicznie ladne,

          ja juz mam domek wymarzony do ktorego wprowadzilam sie w 1985 roku.
          jedno planowy,bez pieter,nie lubie schodow ,
          plus,ze koszty ogrzania sa wieksze,
          wiecej do sprzatania,.
          • mira54 Re: Wymarzony dom 15.03.05, 12:10
            Mnie rowniez marzy sie domek parterowy
            z pieknym ogrodem pelnym kwiatow.
            • malwina52 Re: Wymarzony dom 15.03.05, 12:38
              ja w 1996 roku pozbylam sie duzego domu,
              nie bylam w stanie ponosic kosztow utrzymania,
              radzic sobie z praca i dowozem dzieci do szkoly,
              kupilam dwa mieszkania i jestem szczesliwa,
              zamykam drzwi na klucz i szwdeam sie
              ile chce o nic sie nie martwiac,
              nie mam juz takich marzen
    • titopa Wymarzony dom=kula u nogi. 15.03.05, 12:31
      Mam taki dom i co z tego jak tak dalej pójdzie komornik mnie wystawi za drzwi
      za długi i tyle. wiecie ile to kosztuje jaki kłopot na stare lata. Nie można
      sie ruszyć , nie ma mowy o dłuższym wyjeździe, ani leczeniu poza domem. Ogród,
      psy kto nas zastąpi. sąziedzi to samistarzy ludzie , którzy przeklinają ten
      dopust , ten luksus. Co z tego, ze mają dom jak sie ma 60-70 lat na dach nie
      wejdziesz a na fachowca nie ma kasy. Dom też niszczeje, to wieczna skarbonka.
      Dzieci nie zawsze sa w pobliżu i nie zawsze chcą mieszkać. Naprawdę dom to
      dobre dla młodych ale na strosć lepiej mieszkać w jakimś mieszkaniu w kamienicy
      zapłacić czynsz o nic sie nie martwić. aha ten dom w którym mieszkamy to
      domzbudowany w latach 50tych i teściowie nas ,,uszczęśliwili na siłę my tylko
      udoskonaliśmy go ale wszystka nasza kasa szła na ten dom . Teraz ja i mąż bez
      pracy, starszy syn wyemigrował a młodszy nie chce tu mieszkać, adach cieknie,
      śnieg topnieje i zalewa piwnice, ogród zaniedbany mnie i mezowi nie wolno
      cieżko pracować z powod€ złego zdrowia. Nic tylko puścić z dymem ale i
      ubezpieczenie już nie płacimy bo nie ma na to. Kupić też nikt nie chce. Do dupy
      z takim luksusem.
      • tesunia Re: Wymarzony dom=kula u nogi. 15.03.05, 13:59
        ** titopa
        wspolczuje i wiem/znam twe podejscie do sprawy,
        dom to skarbonka bez dna,tymbardziej gdzie sie ma budowany "starymi normami"
        obecnie i my zmieniamy wszystko w ogrodzie by bylo jak najmniej roboty przy
        rabatach,
        czasami nieraz ktos pomoze przy koszeniu trawy,
        ale jeszcze jakos mieszkamy i splacamy dlug,
        bo kazdy tak kupuje,
        tu gdzie mieszkam niema problemu ze znalezieniem kupca,

        witam i pozdrawiam cieplutko.
        • august2 Re: Wymarzony dom=kula u nogi. 15.03.05, 18:22
          Dom temat rzeka...
          Dawno temu powiedzial mi jedna rade
          stary emigrant. Jak kupujesz dom to mysl
          takze czy latwo go bedzie sprzedac..
          Trzymam sie tej maksymy i jakos zle na tym
          (jak na razie nie wychodze).
          W miedzy czasie kupowalismy i sprzedawalismy
          3 razy.
          Ten w ktorym mieszkamy obecnie jest naszym czwartym, typu townhome
          czyli pod jednym dachem 4 rodziny. Jest to maly blok podzielony na 4 czesci
          od gory do dolu. Kazdy ma swoj ogrodek, garaz. Za utrzymanie placi
          sie dodatkowa kwote
          Ceny domow poszly w ostanim czasie bardzo w gore. Np naszego
          300%. Czyli dom moze byc forma inwestycji.
          Na emeryturze duzo ludzi sprzedaje duze i przeprowdza sie do mniejszych.

          • tesunia Re: Wymarzony dom=kula u nogi. 16.03.05, 21:39
            oj,jak ja nie lubie sie przeprowadzac,
            dwa razy robilam to z bloku do bloku,i teraz do domku,
            urzadzilam jak chcialam,
            i che w nim mieszkac jak to sie mowi "do konca"
            • maladanka Re: Wymarzony dom wyższych sfer 17.03.05, 09:53
              www.ceper.com.pl/Reportaze/zakopane/beverly.html
              • tesunia Re: Wymarzony dom wyższych sfer 17.03.05, 16:35
                no,ladne sa te domeczki,
                ale nic dal mnie,niechce schodowwink
                • august2 Re: Czy... 27.04.05, 05:01
                  Czy zamierzacie mieszkac w obecnym
                  domu do "konca"?
                  Moze w ostanim czasie wasze plany
                  sie zmienily?
                  • axsa Re: Czy... 27.04.05, 09:52
                    Nasz dom mamy od 1982 roku. Był budowany przez nas, dla nas.
                    Kredyt, wtedy niebotyczny, bardzo łatwo, wrecz łatwiutko spłaciliśmy, gdy były
                    te niesamowite zawirowania z oprocentowaniem, dziwacznymi przeliczeniami,
                    wchodzeniem milionów do uzytku codziennego. Przez niecały miesiąc można było
                    spłacać kredyty wg stawki nominalnej czyli kredyt 1 500 000 + odsetki można
                    było spłacić około dwoma pensjami. kredytów jeszcze nie przeliczono, a pensja
                    już była w milionach. Taki stan prawny trwał około 20 dni.
                    • august2 Re: Czy... AXSA 27.04.05, 15:59
                      Czyli ten okres przejsciowy tobie wyszedl dobrze. Masz splacony dom!
                      W moim przypadku w 1982 nasz rodzina "siedziala juz na walizkach".

                      Czy myslalas moze o sprzedazy domu i zamieszkaniu
                      gdzies indziej? W innym miescie lub okolicy.
                      • axsa Re: Czy... AXSA 27.04.05, 22:35
                        Pod koniec zeszłego i na poczatku tego roku były poważne plany
                        sprzedaży/zamiany,ale spełzły na niczym, bo albo przeszkadzały nieuporzadkowane
                        sprawy majątkowe, albo trudno było sie porozumiec co do ceny i jakoś tak
                        odechciało nam się szukać innego domu.
                        Od jakiegoś czasu trwa więc demontaż różnych rzeczy, już mi niepotrzebnych i
                        drobne prace remontowe.
    • wiktoria53 Re: Wymarzony dom 27.04.05, 09:40
      klaro wpadłam na chwilę do projektów-wybór? prawie300 pojekt. Spodobała mi
      się :rezydencja w Myślenicach ale i skromny :dom na łące też niezły. Wpadnę tam
      na dłużej poklikam sobie i pomarzę,a wtedy powiem w jakim zamieszkam.
    • senga7 Re: Wymarzony dom 27.04.05, 11:16
      a ja Kla-ro dom buduję.. i powiem tak jak ktos juz.. dom jest dla bogatych a
      przede wszystkim dla młodych!.. moje małzeństwo niewiele brakowało,
      rozleciałoby się przez ten dom..chociaz nie do konca tak.. juz dawno cos
      dysfunkcjonowało w nim..wink) i to była kropla goryczy..wink)
      • danurn Re: Wymarzony dom 27.04.05, 23:09
        My też wybudowaliśmy dom przez sobie i dla siebie, wkrótce będzie 5 rocznica
        zamieszkania/ 17. maja/, cały proces budowy dawał nam dużo radości i ten
        przeskok z 8. piętra na dom z ogrodem. Ale ostatnio zdarzają mi się myśli
        wybiegające w przyszłość, kiedy trzeba będzie żyć wyłącznie z emerytury. A
        remonty już się zaczęły. Na balkonie płytki odpadają i słupki balustrady do
        wymiany. A przykra jest myśl,że kiedyś z powodu zdrowia i stanu finansów
        rozsądek nakaże zamienic na mniejsze.
        • august2 Re: Wymarzony dom 28.04.05, 04:03
          Danurn, to ty jeszcze pracujesz? Dziwne gdyz tu na forum to wiekszosc
          juz na cieplej emeryturze.
          Dom to inwestycja. Zawsze mozesz sprzedac obecny i np. przejsc do nowego
          mniejszego domu. Wiele osob tak robi.
          • danurn Re: Wymarzony dom 29.04.05, 00:36
            Odpowiadam Augustowi - ja już nie pracuję, ale moj mąż tak - jeszcze całych 5
            lat i ten przyszły przeskok z dużej pensji na dużo mniejszą emeryturę to
            przykre. Nie wiem czy wiesz, że jeszcze przez rok w Polsce kobiety mogą
            przechodzić od 55. lat. Potem już tylko od 60. lat. Projekty zmian, moim
            zdaniem zasadne, by ujednolić wiek kobiet i mężczyzn na 62 lata np. upadły.
            Przy obecnych przepisach kobiety będą miały o wiele mniejszą emeryturę aniżeli
            mężczyźni.
            • august2 Re: Wymarzony dom -Danurn 29.04.05, 03:44
              Czyli Danurn (czy to od Danuty?) tez jestes emerytka?

              Duzo ludzi czeka na ta wymarzona emeryture i kazdy ma
              inne plany z nia zwiazane.
              W twym przypadku "klamka juz zapadla" i jestes wolna.

              Nikomu nie zamierzam nic narzucac- kazdy wie na czym stoi.

              Moge tylko napisac o sobie ze ja moge najwczesniej isc na emeryture
              w wieku 62 lat i to jest ta wczesniejsza. Wlasciwie to moze bede mogl
              isc ok 60 - to bedzie zalezalo od stanu mych oszczednosci.
              Wiek 62 jest to wiek kiedy osoba moze juz pobierac "rzadowa emeryture"
              w zmniejszonym wymiarze.
              W moim przypadku moge tylko liczyc na moj dochod gdyz zona nigdy nie pracowala
              w USA.
              W moich planach jestem raczej konserwatywny i nigdy nie licze na
              kogos. Dlatego tez od jakiegos czasu wykonuje moj swoj finansowy plan.
              Pisalem juz o tym w watku "Emerytura".

              Natla tez sie z tym zgodzila cytuje jej slowa:

              "Tak jak już kiedyś uzgodniliśmy Auguście, o starości trzeba zacząć myśleć
              w młodości, no może nieco później".
              • danurn Re: Wymarzony dom -Danurn 29.04.05, 14:03
                Tak, Auguscie, to od imienia i nazwiska. Ja w tym miesiącu zaczęłam
                dopiero ,myśleć realnie o emeryturze tj wpłaciłam pierwszą dużą kwotę na
                fundusz inwestycyjny. Do tej pory to ładowało się albo w dom albo w dzieci. Z
                tymi dziećmi to nie po amerykańsku prawda? A tak w ogóle to nie czuję swoich
                lat, zawsze czyłam się młodsza. To pewnie dlatego,że życie mnie nie
                poturbowało, chociaż wieloletnia praca na kierowniczych stanowiskach
                dostarczała dużo stresu. Pozdrawiam antypody Danuta
                • august2 Re: Wymarzony dom -Danurn 29.04.05, 15:44
                  Danurn Gratulacje! Na oszczedzanie nigdy nie jest za pozno.
                  Zainteresowalo mnie twe zdanie cytuje:

                  Do tej pory to ładowało się albo w dom albo w dzieci.
                  Z tymi dziećmi to nie po amerykańsku prawda?

                  Powiedzcie mi skad macie takie "cliche", takie wyobrazenie o tym
                  niby ozieblym stostunku rodzicow amerykanskich do dzieci?
                  Naokolo mnie wszyscy pomagaja dzieciom, babcie tez.
                  Jak dziecko sie urodzi rodzice i babcie lyb dziadkowie (oczywiscie ci co maj
                  dobrze poukladane w glowie) zaczynaja oszczedac na prywatne szkoly, lub dom.

                  A jezeli chodzi o dom to tez jest inwestycja i wiekszosc tutejszych to robi.
      • graga21 !!! Senga, 15.03.06, 20:45
        i co, wybudowaliscie? Jestescie razem czy nie? Swoje "wynurzenie" zostawiles
        zawieszone, dlatego wielce zainteresowana pytam.
        Pytam, bo my "zaliczylismy" (czytaj: stworzylismy) 14 mieszkan, w tym 4 domy i
        jeszcze bardzo chetnie wybudowalibysmy 5-ty. Projekt mamy, ale totek cos
        marudzi...
    • malwina52 Re: a w nim sypialnia.... 21.10.05, 18:51
      dom.gazeta.pl/czterykaty/0,57600.html
      marze o lozku z porzadnym materacem,
      coby moje kosteczki na starosc odpoczywaly
      wygodnie, jak wyeksmituje corke to urzadze
      sobie sypialnie, sen to zdrowie a moze
      zaczne miewac kolorowe snysmile))))))
      • krista57 Re: a w nim sypialnia.... 21.10.05, 20:06
        Nie mam moze kolorowych snow...ale spię dobrze i zdrowo.
        Przed pojsciem na emeryturę zafundowalam sobie sypialnę z podłogą z desek
        swierkowych i łóżkiem szerokim na 140 cm.Niestety "posknerzylam" na materacu i
        wiem ,ze nadaje się do wymiany.Wymiana na porządny /jak pisze Malwina/ wiąże się
        z kosztem porównywalnym z ceną zagranicznej wycieczki.
        W naszych małych pokojach takie łoże mozna tylko ustawic w poprzek....gdzie tu
        miejsce na fikusne stoliki nocne czy komódki....dodatki mam zielone.
        • tesunia Re: a w nim sypialnia.... 21.10.05, 20:19
          slicznosci snu nocnego.....
          mam wygodne loze i naprawde kostusie mniej bol z wymiana twardego podloza na
          mieksze.
          kolor sypialni brzoskwiniowo -bialy.
          • wiktoria53 Pomarzyć dobra rzecz.........:) 15.03.06, 15:58
            Afrodyta, Atlas.........to jet to ! Małe domki na wąska działkę i duże do
            wyboru do koloru......Chociaż popatrzę smile
            Podrzucam watek, może ktoś z Was skorzysta?


            www.projekty.ign.com.pl/index.php?opcja=wszystkie
            www.projekt.domu.pl/katalog.php
            www.projektanci.domow.pl/galeria_r.html
            www.dobredomy.pl/
            • dankarol Re: Pomarzyć dobra rzecz.........:) 15.03.06, 16:32
              Może być nawet milena, zadaszony taras, gdzie można posiedzieć w czasie deszczu
              • del.wa.57 Re: Pomarzyć dobra rzecz.........:) 15.03.06, 16:46
                Kiedyś marzył mi się domek,niestety z realizacja było gorzej.Dzisiaj..dzisiaj
                juz nie chce domu,to strasznie kosztowne,widze po znajomych trzeba rynny
                zmienić,to dach przełożyć,otynkować itd.Mam swój ''apartament''w małym bloczku
                6-rodzin,drugie pietro,80metrów,duży balkon,cieplutko zimą,po co mi kłopot?
                dla dwóch osób?? wyleczyłam sie z domku.
                • dankarol Re: Pomarzyć dobra rzecz.........:) 15.03.06, 16:50
                  Delwo, mnie też dom nie potrzebny, ale zawsze chciałam mieć duży taras, albo
                  chociaż balkon, a mam 1 na 1,5 i też się cieszę.
                  • tesunia Re: Pomarzyć dobra rzecz.........:) 15.03.06, 17:57
                    sa pozytywy i negatywy mieszkania we wlasnym domku,
                    na razie dobrze nam sie mieszka choc tylko dwoje na 135m2.

                    dom oblozony cegla,wiec nie trzeba malowac co jakis czas,
                    no trawnik/ogrod to juz do hobby sie zalicza,wiec nie nazekamy.
                    • grazyna10 Re: Pomarzyć dobra rzecz.........:) 15.03.06, 21:10
                      Zawsze marzylam o malym domku z kawalkiem przestrzeni przed. Kawa wypita rano
                      na powietrzu, czy pranie wysuszone na sloncu, to bylo to o czym marzylam. I
                      mam, dokladnie to czego chcialam. Nie mam ogrodu ani trawnikow, wiec i roboty
                      nie ma. Podworeczko jest wylozone puzzlami i sa tylko kwietniki porobione. Jest
                      kacik na posiedzenie, moge sie tez latem opalac,bo nikt z sasiadow mi nie
                      zaglada przez plot, no i miejsce na to pranie suszone na sloncu. Dach na
                      szczescie zostal zrobiony zanim tu zamieszkalam, a malowac nie trzeba bo
                      wylozony cegla. A cale zycie mieszkalam w blokach i nawet balkonu nie mialam.

                      ********
                      Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
                      ********
                      • tesunia Re: Pomarzyć dobra rzecz.........:) 15.03.06, 21:15
                        wlasnie zaliczam to do plusow mieszkania w domku,
                        strasznie lubie sniadanie jesc na altanie,
                        mieszkamy blisko natury,zadnego siasiada za nami tylko laka/czasami rzepaczek /
                        laski
                        • wiktoria53 Dom z wysokim ilorazem inteligencji 15.03.06, 22:21
                          "Pierwszy w naszym regionie, a być może w kraju, inteligentny apartamentowiec
                          powstaje w Katowicach. Chociaż trzeba będzie zapłacić za lokal nawet milion
                          złotych, chętnych nie brakuje.



                          Budynek cieszy się przede wszystkim zainteresowaniem zabieganych biznesmenów,
                          bo to dom, który nie wymaga opieki. Także ze względu na cenę, która wynosi
                          około tysiąca euro za metr kwadratowy. Największe apartamenty wraz z
                          wyposażeniem pod klucz kosztują około miliona złotych.

                          Co kryje się pod tajemniczym sformułowaniem inteligentny budynek, wyjaśnia
                          Ireneusz Wasiewicz, specjalista z firmy Millenium Inwestycje: - Inteligencja
                          obiektu polega na wyposażeniu go w złożone systemy automatyki domowej,
                          zarządzające wszystkimi urządzeniami. Dodatkowo w całym domu będzie mnóstwo
                          czujników, dzięki którym system reaguje na każdą zmianę otoczenia. Urządzenia
                          komunikują się pomiędzy sobą oraz z użytkownikiem.

                          Podstawowy system steruje światłem, roletami, żaluzjami oraz ogrzewaniem.
                          Oznacza to, że wiele rzeczy, które dotychczas zajmowały naszą uwagę, nagle
                          staje się zupełnie niezauważalnych. Możliwości systemu zarządzającego domem
                          jest mnóstwo, a im więcej urządzeń podłączonych do niego, tym więcej kombinacji
                          ich wykorzystania. System przygotowany jest na wszelkiego rodzaju
                          niebezpieczeństwa - począwszy od pożaru, a skończywszy na awarii prądu.
                          Wyposażony jest w awaryjne zasilanie, które podtrzymuje najważniejsze funkcje,
                          a w razie najgorszego - elektrozawory odcinają dopływ gazu czy wody.

                          Jesteś w pracy. Za pomocą internetu sprawdzasz, co się dzieje w domu. Czujniki
                          przy drzwiach wejściowych o 13.25 zasygnalizowały czyjąś obecność. Oglądasz
                          ujęcie z kamery. To listonosz przyniósł listy. Wysyłasz informację do systemu,
                          że wrócisz wcześniej niż zwykle.

                          16.45. Temperatura w mieszkaniu wzrasta. Zraszacze w ogrodzie zimowym skończyły
                          właśnie podlewanie roślin.

                          17.00. Jesteś przy drzwiach. Przykładasz kartę magnetyczną do elektronicznego
                          zamka. System wita cię po imieniu. Wchodzisz do oświetlonego i ogrzanego domu.

                          Po obiedzie masz ochotę na obejrzenie dobrego filmu. Siadasz na kanapie i za
                          pomocą jednego przycisku pokój zmienia się w salę kinową. Opuszczają się
                          rolety, gasną światła, tylko gdzieniegdzie rozbłyskują kinkiety. Włącza się
                          telewizor. W najbardziej niespodziewanym momencie słyszysz dzwonek do drzwi.
                          Przełączasz telewizor na podgląd kamery spod drzwi wejściowych. To znajomi
                          przyszli z niezapowiedzianą wizytą. Nie wpadasz w panikę. System w domu
                          przygotowany jest na wszystko. Wystarczy tylko wybrać funkcję "goście".
                          Zapalają się światła w całym domu, otwierają się drzwi z salonu do ogrodu
                          zimowego, z głośników płynie nastrojowa muzyka. Otwierasz drzwi z kieliszkiem w
                          ręku. Goście się dziwią, skąd wiedziałeś, że przyjdą. Znowu zapomnieli, że masz
                          niewidzialnego kamerdynera - inteligentny dom."

                          Więcej:
                          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3211117.html
                          • felinecaline Re: Dom z wysokim ilorazem inteligencji 15.03.06, 22:31
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35&w=34204165 Taki sobie zrobilam
                            prezencik na ostatnia Gwiazdke i teraz mysle: "Nie mialas, babo klopotu". Ale
                            ciesze sie tez, choc jeszcze dlugo nie przeprowadze sie tam na stale. Na razie
                            Kicur bedzie sie wyzywal remontowo jak tylko kuzynostwo znajda z kolei "dom
                            swoich marzen" i sie wyprowadza.
                            • natla Re: Dom z wysokim ilorazem inteligencji 16.03.06, 09:15
                              Feline, piękny ten "domek", a zwłaszcza jego zaplecze czyli ogród i basen.
                              A planujesz wszczepienie mu "inteligencji"? wink
                              Nie pamiętam, moze pisałam gdzieś, najwyzej się powtórzę. Mieszkałam kidyś
                              kilkanaście dni w Nimes w świeżo odkupionej wraz z wyposażeniem kamieniczce
                              jednopiętrowej w centrum. To było cudo. Dom długo stał pusty, więc wszystko
                              w nim było mocno zniszczone, ale przepiękne. Meble, lustra w przemyślnych
                              ramach na kązdym kroku, łazienki (wielkości największych pokoi w blokowiskach)
                              w starym stylu, łoża na które trzeba było podskakiwać, żeby się położyc,
                              zakamarki, tajne przejścia, tarasy. Czułam się tam jak w bajce, mimo
                              zdezelowania mocnego całości. Niestety nie widziałam tego domu po remoncie, ale
                              może i dobrze smile)
    • malwina52 inteligentny apartamentowiec 16.03.06, 07:30
      fakty.interia.pl/ciekawostki/news?inf=728221

      Budowa apartamentowca już ruszyła / RMF

      W katowickiej dzielnicy Piotrowice powstaje pierwszy w regionie inteligentny
      apartamentowiec. Mieszkanie w takim cudzie techniki to bajka - podkreślają
      dumnie projektanci.
      • malwina52 Re: inteligentny apartamentowiec 16.03.06, 07:31
        powielilam Wiktorie, przepraszam
        • graga21 Dom czy mieszkanie? 18.03.06, 11:40
          Tak sobie siedzę i czytam te wszystkie uwagi na temat posiadania własnego domku
          i coraz bardziej zdumiewa mnie istniejące przekonanie, ze jest on tylko dla
          młodych oraz dla bogatych. Oba twierdzenia kłócą się z moimi doświadczeniami,
          bowiem nigdy nie byłam bogata - oboje z mężem byliśmy nauczycielami i
          zaczynaliśmy od zera, bez posagu i pomocy obu rodzin także „gołych i wesołych”.
          Byliśmy młodzi, a jakże, ale wtedy własny dom kojarzył się nam z niewolą
          (przywiązaniem do jednego miejsca), na co nie godziliśmy się żadną miarą.
          Do wszystkiego trzeba dorosnąć, także i do własnego domu. Gdy byliśmy młodzi,
          nosiło nas po świecie. Teraz chętnie siedzimy na miejscu, na słoneczku
          wygrzewamy kości, grzebiemy w ziemi (oj, za młodu bardzo tego nie lubiłam), a
          mąż zajęty jest czymś bardziej pożytecznym niż wsłuchiwanie się w swoje
          bolączki.
          Trzeba także pamiętać, ze „krawiec tak kraje, jak mu materii staje”, wiec nie
          wysadzać na cos nieosiągalnego. Nawet jeśli jest kasa i z nią nie trzeba liczyć
          się, to jednak dobrze jest wziąć pod uwagę wyłącznie potrzeby, bo za marzenia
          płaci się potem słono (ogrzewanie, sprzątanie, remonty, utrzymanie otoczenia),
          a szybko przestaną być marzeniami, bo człowiek to taka bestia, ze jak cel
          osiągnie, to robi się nieszczęśliwy i szybciutko wynajduje nowy. Poza tym razem
          z wiekiem zmieniają się potrzeby, czyli dobrze jest zmieniać dom dopasowany do
          tych nowych potrzeb. Z tego wniosek - nie warto budować pałacu, lecz dom na
          miarę, łatwy do ewentualnego sprzedania.
          Mam 2 sąsiadów, każdy z wielka kasa i każdy ma piękną rezydencje wycenioną na
          ok. 2mln. zl. I wszystko było pięknie dopóki dzieci biegały po pokojach i
          jeszcze żyli rodzice – staruszkowie. Dzisiaj jedni i drudzy są samotni, tylko
          we 2 na swoich setkach m kw. Dobrze, ze stać ich na ogrzewanie tych pustych
          pokoi i na sprzątaczkę oraz ogrodnika, ale marzą już o czymś maleńkim i
          przytulnym. Stać ich na zasponsorowanie takiego, lecz… nie mogą znaleźć kupca
          na istniejące rezydencje.
          A czas ucieka!
          Sprawa następna – dom jest dla bogatych. A czy wiecie, ze czasami zastanawiam
          się, co zrobię, jeśli zostanę sama? Jasne, ze mogę sprzedać i ‘uciec’ do bloku.
          Ale wtedy z deszczu wpadnę wprost pod rynnę. Mieszkanie musze kupić i to nie za
          20-40 tys., jak było jeszcze niedawno, oj nie! To nowe mieszkanie musze tez
          wyremontować, bo jeszcze ciągle tak jest. A potem co miesiąc, bez względu na
          porę roku i stopień ogrzewania (nie każdy lubi mieć 24st.C) płacić słony
          czynsz, na który mnie po prostu nie stać. Pieniądze ze sprzedaży domu
          szybciutko rozejdą się i zostanę tylko ze swoimi 780 zł…
          No i wychodzi, ze skazana jestem na wyzioniecie ducha w moim obecnym domku, bo
          życie w blokowym mieszkaniu jest dla mnie za drogie. I będę jak mnóstwo innych
          polskich staruszków w rozsypującej się chatynce, ale własnej, z której nikt
          mnie nie wyeksmituje, gdy przestanę płacić…
          O plusach własnego domu już nie wspomnę, gdyż wyżej przytoczyliście prawie
          wszystkie, ale zapewniam, ze jest ich więcej. Zasadniczym minusem może być sam
          człowiek – bojaźliwy, mało (lub wcale) przedsiębiorczy, wygodny, by nie
          powiedzieć – leniwy. Takich tez znam: ciągle zazdroszczą, ale sami nawet
          głupiego gniazdka elektrycznego nie przykręcą…
          Tak wiec blokowe mieszkanie wcale nie jest tańsze, ale może być wygodniejsze
          dla kogoś, kto mało w nim przebywa, bo ciągle jest w pracy i praca stanowi
          sedno jego życia. Albo dla kogoś, kto nie lubi (lub nie umie) majsterkować, a
          bardzo przejmuje się drobiazgami. Albo dla kogoś, kto kocha miasto. Albo dla
          takiego, kto nie lubi urlopu spędzać w jednym miejscu i nosi go po świecie, a
          stać go na hotele oraz domy wczasowe.
          Ja tu nie mam na uwadze tych, którzy już wsiąknęli w mieszkanie komunalne i
          zwyczajnie mają ręce związane i ledwie wiążą koniec z końcem. Ja tu piszę o
          tych, którzy mają dylemat: budować, czy kupić mieszkanie?

          Wow, ale się napykałam!
          I co Wy na to?
          • takanietaka Graga! 18.03.06, 11:51
            Zasługujesz aby byc "po pięćdziesiątce" nawet jak masz mniej!Bo to mądrośc
            zyciowa ,doswiadczenie i zmysł obserwacji przez ciebie przemawia!Masz rację!
            Ja tez mam marzenia..ale o tym innym
            razem........._______________________________________________________ ** nigdy
            nic nie wiadomosmile **
            • tesunia Re: Graga! 18.03.06, 12:57
              ech...
              my wcale nie bylismy bogac z chwila realizowania marzen domkowych,
              oczywiscie,bylismy w wieku chyba mlody gdy wprowadzilismy sie do wlasnego,
              dlug zostal z bankiem dobrze umiejscowiony i w obecnym czasie nawet jedna osoba
              dalaby rade w nim mieszkac ze wzgledow czynszowych,plus jest tu tak rozwinieta
              siec socjalna ,ze normy platne sa regulowana czasami przez rozne dodatki od
              panstwa,ktore sie naleza samotnym/ remerytom....
              Jezeli chodzi o wszelkie naprawy,to oczywiscie zawsze sie znajdzie kogos
              chetnego do wykonania uslugi za nizsza cene,
              Mieszkajac w domu,nie widze zadej przeszkody by jedzic po swiecie,jak kogos
              stac na to,no chyba ze choroba stoi na przeszkodzie.
              Zaleta mieszkania w mieszkaniu,czlek nie musi sie bac o rozne naprawy jest
              jeden czlowiek ,ktory to wykonuje a placa dla niego jest wliczona w czynsz,o
              wlasnie czynsz rowniez wzrasta z roku na rok ,a mieszkajac w chacie "czynsz"
              maleje,bo splacamy przeciez dlug.
              • banitka51 Naprawiać trzeba wszędzie we własnym zakresie 18.03.06, 13:20
                Tępa jestem chyba. Jakie to naprawy robią robotnicy opłaceni w czynszu tym,
                którzy mieszkają w bloku/kamienicy? Że niby nic nas nie obchodzi dach, tynk czy
                klatka schodowa? Jak się jest we wspólnocie mieszkaniowej, to jest tak, jak we
                własnym domku - nawet kredyt trzeba załatwiać na ocieplenie kamienicy, przetarg
                na wykonanie zorganizować. Czasem to więcej, niż tylko na domek.
                A o swoje mieszkanie (włacznie z oknami, gniazdkami, ogrzewaniem) zabiega się
                nawet w szuflandii, bo co się może zepsuć, to.. naprawić trzeba.
                Dla mnie mieszkanie w mieście to właśnie mieszkanie, dom marzy się mi
                (realizacja w przyszłej inkarnacji) drewniany, w lesie nad strumieniem, z
                niezamykanym na klucz psem i grasującym w ogrodzie kotem. Ale nie będzie tam
                wpadania "na troszku" przyjaciół, ja stamtąd też nie wypadnę na łazęgę bez
                określenia powrotu, bo pies, bo kot... Bo sobie domu bez zwierzaków nie wyobrażam.
                • graga21 Re: Naprawiać trzeba wszędzie we własnym zakresie 19.03.06, 19:50
                  Tesuniu, właśnie z powodu, który Banitka umieściła na końcu, trudno jest
                  wyjeżdżać na czas dłuższy. Komuś trzeba dać kanarka, a wtedy jest bardzo
                  nieszczęśliwy i przestaje śpiewać. Komuś psa. Kot od każdego ucieknie i wróci
                  do pustego domu, dlatego ktoś musi zaglądać, by mu podać jedzenie i świeżą
                  wodę. A także podlać kwiaty również rosnące na zewnątrz. Kiedyś wyjechałam na
                  dłużej i rośliny zostawiłam pod opieką sąsiadki, która ma piękny ogród z
                  mnóstwem kwiatów, więc zna się na tym. Wyjechałam bez obaw, a kiedy wróciłam –
                  ręce załamałam, np. begonię królewską wysuszyła na wiór, a oleander przelała i
                  zgnił. Starała się, ale jej nie wyszło…
                  Poza tym Banitka pisze świętą prawdę – bieżące naprawy trzeba robić we własnym
                  zakresie. Moja mama mieszka w M2, co miesiąc płaci 360 zł (co podobno jest
                  niewiele) i wszelkie naprawy musi sama wykonać. A co musi, to my wiemy, bo ona
                  ma 86 lat i choć jest bardzo samodzielna, to jednak brak jej smykałki do śrubek
                  i młotka. No i zwyczajnie nie ma już tyle siły. A tu nawet kominiarze wyciągają
                  do niej rękę za obligatoryjne sprawdzenie szybów wentylacyjnych…
                  Polska to nie Zachód, niestety, i Państwo raczej weźmie niż da. Nawet emerytom.
    • malwina52 Kolejki po cegly:) 19.09.06, 21:14
      Chcesz się budować? Nie zwlekaj.
      Wielki boom w budownictwie sprawił,
      że na materiały trzeba czekać nawet ponad pół roku.
      A ceny mieszkan to szok....
      • malwina52 a dlaczego??? 19.09.06, 21:18
        Co się stało, że producenci nie są w stanie sprostać potrzebą rynku?
        Przyczyn jest kilka.
        Przede wszystkim długa i mroźna zima.
        Trwała praktycznie pół roku.
        W tym czasie nikt nie budował.
        Producenci natomiast, nie przewidując krytycznej sytuacji,
        nie zrobili odpowiednich zapasów na sezon.
        A zapasów nie zrobili m.in. dlatego,
        że koniec minionego roku nie był najlepszy dla producentów i handlowców.
        To był słaby okres, jeśli chodzi o zbyt.
        Dlatego wielu producentów nie wypełniało wszystkich swoich magazynów.
        Poza tym w w tej branży nie można z dnia na dzień zwiększyć produkcji.
        Maszyny mają ograniczoną moc przerobową.
        Dużą rolę odegrało także to, że ruszyło coraz więcej dużych inwestycji.
        Troche do tego przyczynila sie uniasmile
        • dankarol Re: a dlaczego??? 19.09.06, 21:33
          Mój znajomy chciał położyć na tarasie płytki. Ogladnął prospekt kilku
          producentów, wybrał te najbardziej mu odpowiadające i udał sie do producenta aby
          te płytki zakupić. Tu dowiedział się, że takie płytki mogą dla niego wykonać,
          ale najwcześniej za 6 miesięcy. Udał sie więc do innego u którego powtórzyło sie
          to samo. Okazuje się, że w ofercie mają cuda wianki, a produkują tylko dwa
          asortymenty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka