20.12.05, 19:31
Trafiłam przez przypadek na to forum i postanowiłam tu napisać, bo potrzebuje
porady. Nawet nie weim od czego zacząć, bo też tak naprawde nie mam nic
konkretnego do napisania. Po prostu mam ogromny problem chyba ze samą sobą.
Nie zwalam tego na karby jakiejś depresji, bo też pewnie nie w tym tkwi
rzecz. Chodzi o to, że kompletnie nie potrafie odnaleźć sie w życiu. Niegdy
nie byłam osobą przesadnie przekonaną o swojej wartości, ale od pewnego czasu
ten problem kompletnie mnie przerasta. Im bardziej próbuje z tym walczyc i
staje sie tego świadoma tym jest gorzej. Nie potrafie normalnie kontaktowac
sie z ludzmi i jednoczesnie czuje sie coaz bardziej samotna. W ogóle
odechciewa mi sie wszystkiego, nei weim nawet w czym tkwi problem ale po
prostu nie weim kim jesttem jaka chce byc i to kompletnie mnie paralizuje i
powoduje ze doechciewa mi sie cokolwiek robic i z kimkolwiek kontaktowac,.
Cały czas czuje jakis taki ogromny wewnętrzny smutek, który paradoksalnie
jest największy wmomentach gdy powinnam sie wrecz cieszyć i czuc szczesliwa z
tego co mam. Wiem ze taki problem wydawac sie moze blachy ale dla mnie to po
rostu koszmar. Zdecydowałam sie tu napisac bo po prostu nie wiem co mam dalej
robić, bo kompletnie mnie to przerasta. Co mam zrobić?
Obserwuj wątek
    • insignificant Re: hmm 20.12.05, 20:43
      wiesz mam podobnie,trudno mi Ci doradzac ale pewnie powinnas udac sie do
      specjalisty lub psychologa.. hmm powinni Ci jakos pomoc to zmienic jesli Ci to
      przeszkadza i zle Ci ztym..nie wiem ukierunkowac..kazdy powinien miec cos z
      zycia.to prawda ,ze bywaja chwile smutne tez ale radosne tez powinny
      istniec.najgorsze jest kiedy człowiek sam dla siebie sie czuje zagubiony i nie
      wie jaki jest wierz mi wiem co to znaczy ,to juz cos,ze napisalas tutaj,jakis
      pierwszy krok do zmian,czego Ci zyczę,jakbys chciala pogadac to pisz
      • insignificant Re: hmm 20.12.05, 20:44
        apropos,doradzania to chodzi o to ,ze nie mozna wyrokowac tak na szybko co komu
        pomoze i czy na 100 procent.napewno nic nie przychodzi od razu ale nadzieja jest
        i trzeba w to wierzyc ,pozdrawiam
    • ewka_150 Re: hmm 20.12.05, 23:01
      Dzięki za miłe słowo:) Ale chodzenie do specjalisty raczej odpada. Nie
      odwazyłabym sie na coś takiego, zresztą nawet nie weim co miałabym tam mówić.
      Nie potrafie mówic o takich rzeczach z kimkolwiek, ale postanowiłam tu napisac
      bo zdalam sobie sprawe ze nie potrafie sobie z tym wszystkim poradzic. Po
      prostu kompletnie nie umiem sie odnalezc, zycie nie ma dla mnie zadnej
      wartosci, bo ja nie wiem co mam w nim robic. Nawet nie potrafie okreslic co
      mnie tak na prawde smuci,ale czuje taka straszna pustke w sobie i niepotrafie
      jej niczym wypełnic. a im bardziej próbuje tym gorzej to wychodzi. Wiem ze to
      głupie pisac o takich reczachw internecie, ale doszłam do jakeigos koszmarnego
      punktu wyjscia i nie wiem co mam dalej ze soba robic. Nie potrafie o tym z
      nikim porozmawiac, zreszta nawet chyba nie mam z kim. Ciesze sie ze jest ktos
      kto to rozumie, bo myslałam ze jestem odosobniona w takim uczuciu.
      • kinga7101 Re: hmm 20.12.05, 23:10
        oj z pewnoscia nie jestes.mam mam pod niektorymi wzgledami tak samo to jest
        okropne. nie mam powodów do tego, aby sie smucic a pomimo tego mam cholerne
        doly juz od kilku lat. kiedys wydawalo mi sie zemam powody do dolów ale teraz
        stwierdzilam ze to nie sa powody do takiego strasznego smutku. tez nie wiem co
        mam w zyciu robic.mam 20 lat a nie wiem kim chcialabym w zyciu byc. chodzedo
        studium bo chodze ale to chyba tylko atk o aby miec jakis sens.wiesz co ja juz
        tak dluzej nie wytrzymam i chyba (o ile starczy mi na to sil) wybiore sie do
        psychologa.tobie tez tak radze.moze on nam pomoze?bo jak nie on to ja juz nie
        wiem kto..
        • feather Re: hmm 21.12.05, 10:21
          Dziewczyny, zanim utkniecie w miejscu z ktorego ciezko jest uciec, w zawodzie
          ktory wam nie odpowiada , sprobujcie sie ratowac i isc do psychologa. Najlepsze
          jest zobaczenie swoich problemow w rozmowie z osoba ktora jest bezstronna i
          doswiadczona w podobnych przypadkach.
          Ja trafilam do psychologa za pozno wiec nie udalo mi sie uniknac studiowania
          czegos co mi zupelnie nie odpowiadalo. A teraz w tym zawodzie pracuje. Wy
          mozecie tego uniknac.
    • ewka_150 Re: hmm 21.12.05, 15:26
      Tylko ze to nie jest takie proste... Pójść do psychologa i tak mu po prostu
      opowiedziec. Dla mnie rzecz niemozliwa
      • insignificant Re: hmm 21.12.05, 16:09
        niech ktos wezmie Cię za ręke..
        • ewka_150 Re: hmm 22.12.05, 20:11
          heh nie ma kto raczej.. Moi bliscy i znajomi ciagle tylko powtarzają ze chodze
          pochmurna, że zycie jest takie krótkie, że je marnuje. A to mnie jeszcze
          bardziej dobija! bo wiem ze to prawda a jednak nie potrafie nic zmienic.
    • insignificant Re: hmm 23.12.05, 01:17
      widac tego nie rozumieją, choroba ma wpływ na emocje
    • ewka_150 Re: hmm 23.12.05, 17:31
      ALe ja nie jestem na nic chora. Po prostu przeżywam jakis wyjątkowo keipski
      okres w życiu. I juz na prawde nie wiem jak to zmienić. Nic mi sie nie chce
      kompletnie. CO mam zrobić zeby poczuć się lepiej?
    • mskaiq Re: hmm 24.12.05, 07:33
      Mysle ze sie boisz otworzyc przed psychologiem czy psychiatra. Dobrze ze
      odwazylas sie napisac tutaj, to duzy sukces.
      Mysle ze robisz wiele rzeczy zle i stad biora sie Twoje problemy, ulegasz
      strachowi, przykladem jest strach przed pojsciem do specjalisty, mysle ze jest
      wiele innych strachow ktorych nie potrafisz opanowac. Wspmialas o unikaniu
      ludzi, to nastepny strach ktory musisz pokonac.
      Akceptujesz wszystko co negatywne, wybierasz smutek zamiast radosci. Piszesz ze
      nic Ci sie nie chce, musisz to przelamywac, musisz robic wszystko wbrew temu
      uczuciu niecheci. Mialem wiele takich uczuc, pokonalem je. Trzeba wybierac to
      co jest wazne, to co moze pomoc.
      Nie mozna akceptowac tego ze sie nie chce, trzeba dzialac wbrew temu uczuciu,
      lub uczuciu braku sily.
      Ta sila istnieje w kazdym z nas, tyle ze sie boimy ze to nieprawda, ze nie
      mozna pokonac tego co przynosi nam zle samopoczucie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • insignificant Re: hmm 24.12.05, 13:47
        jesli twierdzisz ,ze nie jesteś na nic chora to juz po prostu taka jesteś..
    • ewka_150 Re: hmm 25.12.05, 21:34
      Nie jestem taka i wczeseniej też nie byłam. Gdybym taka byla pewnie
      potrafilabym to zaakceptowac! Napisalam w koncu na tym forum, chodz wiem ze to
      bardzo głupie was tak zamęczac moimi poblemami, bo do tej pory potrafilam sobie
      z tym radzic. Potrafilam odreagowac w towarzystwie zeby nie zwariowac w domu.
      Ale teraz juz nawet z nikim rozmawiac nie potrafie. Wszyscy wydaja mi sei jacys
      tacy duzo lepsi ode mnie. To poczucie towarzyszy mi caly czas i sprawia ze sie
      najzwyczajniej nie odzywam. Chyba rzeczywiscie troche sie boje ludzi a jzu
      najbardziej zycia w ogóle. Pisze to wszystko nie dlatego ze szukam jakiegos
      pocieszenia, współczucia ale dlatego ze czuje ze tak dalej dłuzej juz nie moge
      i jak czegos nie zmienie to zwariuje. A jednoczesnie nie potrafie niczego
      zmeinic.. po prostu nie umiem. Wiem ze napisanie tych paru zdan tutaj wiele nie
      zmieni ale moje nic nie robienie tym bardziej. W kazdym razie Dziękuje Wam
      bardzo za kazde mile słówko. Wesołych świąt!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka