mira21
06.05.05, 21:06
Polubiłam to forum, chociaż piszę rzadko. Dziś siedzę przed komputerem i
jestem w kropce. Cisną się słowa, których nie chcę dopuścić do świadomości,
bo należałoby napisać: jestem załamana. Wiem, ż wśród nas są nauczyciele i
nauczycielki. Otóż ja pracuję w tak zwanej szkole szpitalnej. Nazywa się to
zespół szkół. Posłuchajcie, kilka lat temu powiedziałam Dyrektorce w cztery
oczy takie epitety: niesprawiedliwa, nieuczciwa i złośliwa. Zaczęły się dla
mnie kłopoty.Jeszcze pracuję, ale jakim kosztem! Broniłam się i mówiłam, a
nawet pisałam prawdę o tej placówce i wyobraźcie sobie, to nikogo, ale to
nikogo nie interesuje! Ani tych co przeznaczją pieniądze na rzecz, ani tych,
którzy z urzędu nadzorują oświatę.Wprost przeciwnie wszyscy są zainteresowani
klasycznym fałszem. Dziś były władze z kuratorium - 2 Panie i "na czarne
mówiły że jest białe", itp. Jest nas niewielka grupa, ja jestem napiętnowana,
pozostałych Szefowa odpowiednio nagradza: godzinami dodatkowymi, nagrodami,
luzami i ulgami, awansami (w sposób utajniony przynajmniej przede mną).
Sytuacja maxi groteskowa, bo Szefowa, chociaż w wieku emerytalnym, w kolejnej
niż my dziesiątce, stara się o nową kadencję pięcioletnią, jako przodujący
dyrektor, chyba na skalę kraju. Dwie wizytujące Damy są żywotnie
zainteresowane tym, żeby powstał dokument iście wirtualny, bo rzeczywistości
i tak nikt nie sprawdzi - już One o tym wiedzą najlepiej. Wnoszę stąd, że
sprawy są ukartowane i to między dwoma urzędami! Jak sądzicie, co zrobią z
taką czarną owcą jak ja?