Dodaj do ulubionych

bezludna wyspa ....

17.06.05, 09:39
Bezludna wyspa, Robinson i... No właśnie - i Piętaszek.
Czy obecność drugiego człowieka bywa uciążliwa?
Ja czasami marze o bezludnej wyspie.


Każdy czasem marzy o złocistej plaży
Z młodzieńczego nawyku w upalnym tropiku.
Choć taki rozbitek ma mały dobytek,
To musi być cudnie na wyspie bezludnej.
Tam, tam, ze samym sobą tet a tet,
Tam, tam, ze samym sobą sam na sam,
Tam, tam, sam, sam, tam, tam, sam, sam,
Tam, tam na gitarze sobie gram
Pośród zielonych wiecznie palm.

Oj, musi być cudnie na wyspie bezludnej,
Czynsz za busz niewielki dwie lub trzy muszelki.
Tam wszystko rozkwita, więc zbędny kapitał,
Oj, musi być ślicznie i ekologicznie.

Tam, tam...

Szalone pomysły w rytm regge znad Wisły,
Ty osamotniony, a widzów miliony.
Gdy serce otwierasz, podgląda kamera,
Tam lian plątanina teren ten spina.

Tam, tam, ze samym sobą tet a te,
Tam, tam, ze samym sobą sam na sam,
Tam, tam, sam, tam, tam, sam, sam,
Tam, tam na gitarze sobie gram
Pośród zielonych z dykty palm.

Obserwuj wątek
    • tesunia Re: bezludna wyspa .... 17.06.05, 10:02
      oj,bezludna wyspa moze niezabardzo ,
      nie lubie byc samasad(
      ale na szczesliwe wyspy ?? o tak....

      WYSPY SZCZĘŚLIWE

      A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
      wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
      ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
      we snie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

      Pokaz mi wody ogromne i wody ciche,
      rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
      dużo motyli mi pokaz, serca motyli przybliż i przytul,
      myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

      K. I. Gałczyński
      • malwina52 Re: bezludna wyspa .... 17.06.05, 11:23
        potrafie sama z soba rozmawiac,
        nie nudzilabym sie,
        ale wariatka jeszcze nie jestmsmile)))
    • maladanka Re: bezludna wyspa .... 17.06.05, 14:03
      doskonale się sama czuję, może dlatego,że na razie to jest wybór, a nie
      konieczność. W sanatorium miałam pojed.pokój bez TV /właśnie dlatego się
      ostał/,ubolewano,że taka sama jestem, a ja byłam wniebowzięta. Przewaznie
      odłączam się od wycieczek,żeby sama połazić. W dzieciństwie czasem symulowałam
      chorobę po to aby pobyć trochę sama - nic nie broiłam - chciałam być sama.
      Martwiłam się,gdy przechodziłam na emeryturę jak to będzie w domu - dwoje
      emerytów tylko i wyłacznie - ale szanujemy swoją potrzebę pozostania czasem
      samemu - ustalilismy to sobie wcześniej.
      A jednocześnie lubię biesiady,zabawy,tańce ...
      • wiktoria53 Re: bezludna wyspa .... 17.06.05, 15:29
        Maladako, czy ty spod wodnika?
        • natla Re: bezludna wyspa .... 17.06.05, 16:10
          Chyba tak, bo bliźniaki i wodnik bardzo do siebie pasuja wink)))))))))))))
          • natla Re: bezludna wyspa .... 17.06.05, 16:24
            Tydzień na bezludnej wyspie, tydzień między ludźmi....tak całe życie mi sie
            marzyło. Ciekawe, czy te proporcję sie zmienią i w jakim kierunku. smile)
        • krista57 Re: bezludna wyspa .... 17.06.05, 16:13
          Uwielbiam zycie towarzyskie ale tez lubię być tylko sama w domu
          na spacerze gdy nikt mi "gdacze " do ucha
          wowczas inaczej odbieram las,rosliny i ptaki...zauważam je !
          • wiktoria53 Robinson-film 17.06.05, 18:28

            www.animaturk.com/films/ada.htm
            • natla Re: Robinson-film 17.06.05, 19:55
              Wniosek? Bezludna wyspa to jest to.
              Ale tak naprawdę gdybym wylądowała na dłużej na BW, to przydałby mi sie
              rezerwat dla inteligentnego Piętaszka, którego bym od czasu do czasu odwiedzała.
              wink))) Aaaa i żeby ta bezludna wyspa wygladała jak ostatnia wyjazdówka Augusta,
              tj. piękne kwiaty, bujna roślinnosć, "normalne" zwierzęta (bez Robali różnej
              maści) i "jagódki" do jedzenia. A jakby trochę sfrmentowały, to ....do
              Piętaszka w odwiedziny.wink)))))))))))))))No i biblioteka.......i...... internet,
              żebym Was miała pod ręką i................pilnowałasmile))))))))))))))))))))))))
              Jade natychmiast..........nawet bym Was czasem zapraszała........
              • tesunia Re:bezludna wyspa 17.06.05, 20:01
                ech....ze dwa dni bym wytrzymala nie wiecej,
                przyzwyczajenia do wygod biora gore.
                • fanka8 Re:bezludna wyspa wg Natli 17.06.05, 20:19
                  Toż Ty Natlus raj opisujesz chyba! Tam chyba też jest pięknie i nie ma
                  przeludnienia smile)
                  • natla Re:bezludna wyspa wg Natli 17.06.05, 20:24
                    Brawo! Za Adama robi Piętaszek, ale w rezerwacie, żebym przy moim łakomstwie
                    jakiegoś jabłka nie pozarła wink)))
                    • fanka8 Re:bezludna wyspa wg Natli 17.06.05, 20:43
                      Dlaczego nie masz nadgryźć jakiegoś owoca? Widziałas billbordową akcję -
                      równouprawnienie wg Mleczki? Tam są zakazane jabłuszka dla kobitek i mężczyzn.
                      Jesteśmy grzeszni wszyscy smile) Jak by Ci się w tym raju dłużyło gryziesz owoc i
                      już lądujesz w przeludnionym piekiełku.
                      • natla Re:bezludna wyspa wg Natli 17.06.05, 21:17
                        Na tym etapie mojejego życia, nawet Mleczko nie byłby w stanie ściągnąć mnie do
                        ludzkiego piekiełka .
                        • regine Re:bezludna wyspa wg Natli 17.06.05, 22:04
                          Na bezludnej wyspie,to ja jestem często...
                          Aż się boję ,że jak wychodzę z domu,
                          czy potrafię choć jeszcze mówić,czy już zapomniałam???
                          Dobrze,że mogę pisać,to alfabet przypominam sobiesmile))
                          Tak mam ,że czasami przez 2-3 dni nie odzywam się słowem ,a jak wypowiem słowo
                          do kota, to i on się dziwi,że w tym domu ,ktoś coś mówismile))
                          Ale już niedługo, od 9 wnuczka mnie zagada,jest na etapie pytań:a po
                          co,dlaczego???Więc koniec "Bezludnej Wyspy",odstawiam na półkę,niech sami sobie
                          rozbitkowie radzą...smile)))
    • toskania8 Re: bezludna wyspa .... 17.06.05, 22:19
      tak, to jest to, by mi się marzyło najbardziej i wcale nie musiało by tam być
      palm, wystarczyłyby zwykłe sosny, świerki, brzozy, buki czy co tam jeszcze, ale
      żeby było cicho, bez żadnej TV, gazet, komputera. Tylko światło poproszę, żebym
      mogła przeczytać wszystkie zaległe ksiązki i wszystkie te, które chcę po raz
      drugi albo dwudziesty drugi (zajęłó by ze trzy lata). I żeby było mleczko od
      krowy na śnadanie i chleb prosto z pieca i dużo truskawek . Mogło by też być
      jakie dobre wineczko. Ale żebym nie musiała nic do nikogo gadać. Mogła by tam
      być któraś z moich przyjaciółek, bo umiemy razem milczeć.
      I ciekawe, ile by musiało minąć czasu, żeby mi się tam znudziło, ale chyba dużo.
      • natla Re: bezludna wyspa .... 17.06.05, 22:25
        Witaj Toskanio, powoli wracasz do nas.....bardzo sie ciesze.........ale tak
        zupełnie bez nas byś chciała być????? Eeeeee, zastanów się wink)))
        Proponuje Ci pustelnię w Borach tucho;skich......światło doprowadzimy i
        ciezarówę na książki zorganizujemy, po znajomości. wink))
        • fanka8 Re: Toskanio, 18.06.05, 00:24
          a jak dasz znac (z tych Borów Tucholskich), że sie steskniłas za nami, to Ci
          natychmiast dostaczymy jakis komputerek (z netem oczywiscie).
          • takanietaka Pustelnia? 18.06.05, 01:03
            Pustelnia -o mnie zawsze interesowało.Klasztor odosobnienie ,milczenie ,brak
            bodźców zewnetrzynym ..aby raz wreszcie byc zupełnie sam na sam z soba samym i
            wtedy zobaczyc co tam jest w srodku.Moze NIC?A moze zupełnie co innego niz mi
            sie to dotychczas wydawało.Rozgladam się za klasztorem który wynajmuje cele na
            jakis czas-podobno bywaja i takie .Lubie sytuacje krańcowe samotnośc i
            ludzi ..wiec najlepiej bym chciała co tydzień zmianę ,albo raczej 2 tygodnie
            samotnosci i tydzień towarzystwa.Wyglada na to ze dla mnie towarzystwem
            najlepszym byłaby Natla i Maladanka -albo nic albo wszystko!
            <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
            • regine Re: Pustelnia? 18.06.05, 02:34
              Takanietaka,chcesz klasztoru?Więc zapraszam-Klasztor o.Benedyktynów w
              Tyńcu.Zaprasza,cisza,spokój ,praca w ogrodzie ,wspólne posiłki."0"
              gadania.Obowiązuje cisza,skupienie nad samym sobą ,modlitwa, przebywających
              tam ,chcących odpoczynku,izolacji od dzisiejszego zapędzonego świata..
              Cele jednoosobowe, bardzo skromne,jedzenie też.Są jesze wolne miejsca -link
              wyślę Ci jutro.Zdecyduj-opłata niewielka.Tam znajdziesz,swoją wymarzoną
              krańcową samotność.Wtedy może się odnajdzieszsmile))W dzisiejszym
              zagonionym,rozgadanym świecie,wymarzone miejsce na taką zupełną
              izolację.Podobno wyniki rewelacyjne.Więc daj znać lub poszukaj strony w Google,
              jak Ci się śpieszysmile))
              • august2 Re: Pustelnia? 18.06.05, 04:41
                Ciekawy temat.
                Czy pamietacie taki film Zanussiego gdzie pokazano
                pustelnie? Od tego czasu co jakis czas wraca mysl
                zeby sie zaszyc gdzies na odludziu. Ale to tylko dla takiej
                osoby co nie ma zobowiazan rodzinnych. Tylko taki( taka)moze sobie
                pozwolic na komfort samotnosci.
                Czy znacie piosenkarza L. Cohena? (chyba juz pisalem) przebywal 6 lat
                w takim Mt Baldy ZEN Center (buddyjski). Ok 50km od nas.
                Z mego okna widze te gory.
                • wiktoria53 Tyniec 18.06.05, 06:57
                  Takanietaka, pomyslałam o Opactwie Benedyktynów w Tyńcu.Organizują rekolekcje,
                  plenery malarsie, medytacje.Szczegółowe informacje na ich stronach.Sama myślę o
                  takim wyjeździe.
                  • tesunia Re: Tyniec 18.06.05, 09:49
                    to jak ,wybieracie sie do Opactwa,i mozna tam u nich mieszkac??
            • natla Re: Pustelnia? 06.08.05, 20:02
              Owaka, nie czytałam tego listu. Ja sie zgadzam, pod jednym wszak
              warunkiem.....conajmniej pół na pół....choć z drrugiej strony zaśmiałybyśmy sie
              na śmierć, a z treciej strony, śmiech to zdrowie....kurcze musze przemyśleć.
              Ja podobnie, potrzebuję pustelni....co jakiś czas. smile
    • axsa Re: bezludna wyspa .... 18.06.05, 13:04
      To nie dla mnie.
      Kilka godzin bez kontaktu z ludźmi wytrąca mnie z równowagi.
      Mogę przez jakis czas /kilka godzin/ być sama, ale nie dlatego, że tak bardzo
      tego chcę.
      Z własnej woli nie "zaszyłabym " sie samotnie gdziekolwiek.
      • bubliczka Re: tym co do klasztornej pustelni tesknia 18.06.05, 18:09
        dedykuje moja krotka opowiesc.
        W latach wczesno osiemdziesitych trafilam na ksiazke H.Nowen'a Dziennik z
        klasztoru Trapistow. Ta ksiazka byla dlugo moja pustelnia, moja odskocznia,
        moja dezercja od zagmatwanej codziennosci. Nie mam tej ksiazki w moim obecnym
        domu ale temat z Tyncem jakos mi o niej przypomnial. Musze do niej wrocic.
        Teraz krazac wokol tematu znalazlam taki fragmencik w necie:

        " Henri Nouwen chciał się trochę uduchowić i przez 7 miesięcy mieszkał z
        zakonnikami o bardzo surowej regule (od chwili wstąpienia do zakonu nie ma się
        żadnego kontaktu ze światem). Gdy wrócił do domu napisał książkę 'Dziennik z
        klasztoru trapistów'. Oto jej ostatnie słowa:
        'Może największym i najbardziej ukrytym złudzeniem było to, że po siedmiu
        miesiącach życia w tym klasztorze stanę się innym człowiekiem, bardziej
        uduchowionym, bardziej cnotliwym, współczującym, łagodniejszym, bardziej
        radosnym i bardziej wyrozumiałym. Jakoś oczekiwałem, że mój niepokój zmieni się
        w spokój, napięcie w uregulowany tryb życia, a zwątpienie, mój częsty gość, w
        całkowite oddanie się Bogu.
        Nic nie wyszło z tych spodziewanych sukcesów, rezultatów czy osiągnięć.
        Gdybym zadał sobie pytanie dotyczące mojego siedmiomiesięcznego pobytu w
        opactwie: "Czy mi pomógł, czy rozwiązał moje problemy?" Odpowiedź brzmiałaby po
        prostu: "Nie pomógł, nie rozwiązał moich problemów."
        I dobrze teraz wiem, że nie pomógłby mi również rok, ani dwa lata, czy
        nawet całe życie spędzone w klasztorze trapistów. Ponieważ żaden klasztor nie
        po to został zbudowany, żeby rozwiązywać w nim problemy, ale żeby pośród tych
        problemów oddawać cześć Bogu. Wiedziałem o tym dobrze, ale żeby w to uwierzyć,
        musiałem wrócić do mego dawnego, bardzo ruchliwego życia i spojrzeć na moje
        niespokojne ja. Ci którzy witali mnie po powrocie, oczekiwali, że ujrzą
        odmienianego, lepszego człowieka. A ja naprawdę nie chciałem ich rozczarować..."

        Pojechalabym do Tynca.
        • takanietaka Re: tym co do klasztornej pustelni tesknia 18.06.05, 18:17
          Bubliczka ,dzieki za cytat!Bardzo mnie zainteresował ,chociaz i ja przypuszczam
          ze tak by było..ale ciekawośc takiej sytuacji i próby weryfikacji własnych
          iluzji czy potrzeb jest kusząca.Mysle że człowiek jest czesto tajemnica sam dla
          siebie (moze dla innych mniej?)ukrywa prawdziwe motywy i problemy przed
          soba ..moze taka izolacja i przymus przemyslenia pewnych swoich przekonań i
          złudzń co do siebie byłaby zdrowa ...chociazby dała własnie taki rezultat jak
          u Novena......Ciekawa jestem ....a mam mało czasu juz aby dowiedziec sie i
          tego co zawsze ukrywałam...
        • natla Re: tym co do klasztornej pustelni tesknia 18.06.05, 18:19
          Ja myśle, że Tyniec to przenośnia, podobnie jak bezludna wyspa. Mysle, że
          chodzi o odseparowanie sie całkowite od problemów = odpoczynek, przemyślenia,
          powrót do problemów, bo to nieuniknione, ale i podejście do nich s(z)tonowane...
          W tej właśnie kolejności.
          • danurn Re: tym co do klasztornej pustelni tesknia 18.06.05, 23:22
            Ja obawiam się samotności i w tej chwili wydaje mi się ,że nie potrafiłabym
            sama żyć, bo nigdy nie mieszkałam sama. Do Takiejnietakiej - a wiesz,że mnie
            też ciekawi, czy np. psychoterapeuta powiedziałby mi czegoś, czego nie wiem
            sama o osobie? bo na pewno nie znamy się tak dogłębnie, nie zawsze potrafimy
            przewidzieć swoje reakcje na silne bodźce, wiem to z autopsji.
            • axsa Myślę... 19.06.05, 08:16
              ... że to nie jest problem skazywania sie na samotnośc. To raczej taka
              wewnętrzna potrzeba człowieka, nie każdego i nie w kazdej chwili.
              Czasem wystarcza 15 minut odgrodzenia sie od swiata np. w innym pokoju ze
              słuchawkami na uszach, a czasem i rok w klasztorze nie pomoże.
              • bubliczka Re: Myślę 05.07.05, 20:25
                A to pozwole sobie dolaczyc taka klasztorna ciekawostke. Pocysterski obiekt
                klasztorny Eberbach w Niemczech - na zdjeciu sala w ktorej krecono ujecia do
                filmu "W imie Rozy". Obiekt jest przepiekny o chyba kazdej porze roku - bylam
                wiosna i jesienia. Emanuje ten teren magiczna cisza i ma sie wrazenie, ze jest
                sie czastka tego swiata. Jest fajny hotel, restauracja, sale konferencyjne,
                odbywaja sie koncerty i aukcje starych win. Zapraszam na wirtualne
                ogladniecie.
                www.klostereberbach.de/html_english/3_discoveries/virtual_tour/09_monks_d
                ormitory.html
                • august2 Re: Myślę 05.07.05, 20:34
                  ...a czy nie za duzo tych wygod w tym klasztorze?
                  Klasztor to przeciez "proste zycie i modlitwa"..

                  A tak na marginesie film "The name of the Rose" byl
                  swietny, ksiazka tez..
                • bubliczka Re: Myślę 05.07.05, 20:35
                  www.kloster-eberbach.de/html/3_erkundungen/rundgang/09_moenchsdormitorium.html
                  moze sie otworzy tak jak bym sobie zyczyla.
                  • natla Re: Myślę 06.08.05, 20:16
                    Bubliczko , samotnosć z piwniczka win mszalnych ?..... Może byćsmile
                    Moja samotnosć w pustych górach dawała mi zawsze najwięcej.
                    • regine Re: Samotność.... 06.08.05, 23:21
                      Przychodzi taki moment w życiu, że pootrzebujemy jakiejś odskoczni
                      w "samotność".
                      Nie na długo...Ale przychodzi taki czas,że trzeba pobyć z sobą, sam na sam,
                      przemyśleć ,pomyśleć...
                      Wtedy taki klasztor przydałby się jak nic, lubię czasami pobyć tak z sobą.
                      Patrzeć na świat, "przetrawić" pewne sprawy,przemyśleć....
                      Może być i klassztorna piwniczka z winem mszalnymsmile)
                      • malwina52 Re: Samotność.... 07.08.05, 13:07
                        bo samotnosc jest potrzebna
                        nam jak tlen, to nie ucieczka
                        od siebie tylko, na chwilke od
                        pedu zycia, zeby zlapac
                        dystans do wszystkiego
                        co sie wokol nas dzieje,
                        czasami zeby zwolnic tempo,
                        czasami zeby zaczac na nowo
                        z innym spojrzeniem na sprawe
    • malwina52 Re: bezludna wyspa .... 06.08.05, 11:07
      tu mnie dzisiaj znajdziecie smile)))))
      • tofika Re: bezludna wyspa .... 06.08.05, 17:32

        Malwino,jak my do Ciebie dolaczymy ,to juz bedzie mocno zaludnione,
        ale wcale nie jest latwo trafic ,tyle jest tych bezlunych wysp.POdaj adres.
        Mam taka ogromna potrzebe zapodziac sie na takiej wyspie na tydzien chociaz..
        • wiktoria53 Malwinko...... 06.08.05, 17:35
          Ty tam uażaj na tej bezludnej wyspie, bo ponoć Piętaszek na niej grasuje wink
          • malwina52 Re: Malwinko...... 07.08.05, 13:02
            Pietaszek troche duzo gada, ale
            ogolnie jest taktowny, dostarczal
            jedzonka a ja probowalam zatrzasnac
            drzwi i napisac wiersz, tylko
            przeciag je ciagle otwieral
            i pomyslu na tresc zabraklo smile))))
    • natla Re: bezludna wyspa .... 17.08.05, 19:45
      ....zmienimy nazwę forum?.....nawet echa nie ma.....Piętaszka też....sad
    • natla Re: bezludna wyspa .... 09.01.06, 16:57
      Podrzucam, bo może ktoś jeszcze marzy o bezludnej wyspie wink)
      • misia007 Re: bezludna wyspa .... 09.01.06, 18:34
        Za nic bym nie chciała sie tam znależć, ale parę osób chętnie bym tam wysłała
        na dłużejPomarzyć dobra rzecz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka