Witam serdecznie. Piszę w imieniu mojej mamy, która znajduje się w okresie
menopauzalnym. Wiem, że to może nie to forum, ale pisałam na zdrowiu kobiety
i do lekarza, niestety narazie bez echa.A więc do rzeczy...
Po rytunowej kontroli mamy u ginekologa okazało się, że ma
mięśniaki. Lekarz w rozpoznaniu napisał "trzon macicy w przodozgięciu
zmieniony mięśniakowato. Endometrium 9 mm., w rzucie przydatków obustronnie
żadnych zmian patologicznych nie uwidoczniono". Jednocześnie powiedział
mamie, że operacja jest nieunikniona, tylko należy pobrać próbkę z trzonu
macicy. Mama była u prof. Suzina w Łodzi. Podobno sława na całą Polskę, ale
nic konkretnego jej nie powiedział. Wizyta b. droga, a badanko też mógł prof.
zrobić na miejscu, ale niestety podqwoiłoby to koszty wizyty. Trochę się tym
wszystkim niepokoję (mama już w ogóle odchodzi od zmysłów, twierdzi, że
mięśniaki u młodej kobiety to co innego, i w jej wieku też coś innego, inne
leczenie itd.). Mam w związku z tym pytanie do "doświadczonych
mięśniakowato

". Czy są tu ososby w wieku mojej mamy (55 lat), które
przeszły operację mięśniaków? Wygląda na to, że nie ma jednego konkretnego
mieśniaka, tyl;ko cała macica ogólnie jest nimi usiana. Ja słyszałąm, że
mięśniaków w wieku menopauzalnym nie leczy się, bo po ustaniu krwawienia same
się wchłaniają. Jestem już głupia. Mama nigdy nie miała anemii, mięsiączki
były obfite, czasem nieregularne, ale jakichś krwotoków też nie było. Nie
wiem sama, poddawać się operacji?? Czekać??Co doradzić spanikowanej
kobiecie?. Znalazłam tu wiele wątków na ten temat, ale dotyczyły one głównie
kobiet młodych w okresie reprodukcyjnym. Dlatego zdecydowałam się napisać do
ogółu. Może znajdzie się ktoś w podobnym wieku do mamy, kto przez to
przeszedł. Aha, i jeszcze małe pytanko o endometrium. Mama ma 9mm., a jaka
jest norma? I o czym może świadczyć taka grubość? Będę wdzięczna za każdą
odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka.