wiktoria53
26.07.05, 18:32
Czy czas dla nich minął? Czy jeszcze będą na topie? Może młodzi wykonawcy
znakomicie zajmą ich miejsca w naszych serduchach?
Jak to jest z Marylą Rodowicz?
Znów ma być tak jak w 1974 roku w Monachium, podczas ceremonii otwarcia
mundialu. Organizatorzy ustawili na płycie stadionu gigantyczne atrapy
futbolowych piłek. - I nagle z jednej wyskoczyła blondyna z gitarą -
wspomina "Józek". - Była prawdziwa, emanowała z niej moc, nie miała obciachu,
że jest z Polandu, i zaśpiewała tak, że aż ludziom szczęki opadły.
Powiedziałem: zróbmy teraz taką płytę. Bez kombinowania i nowych brzmień. Ma
być wokal, gitara i rytm. I pani Maryla to kupiła. - Położyłam uszy po sobie.
Po raz pierwszy w życiu - przyznaje Maryla Rodowicz. Dotąd kapryśna i znana z
niechęci do artystycznych kompromisów, teraz całkowicie zaufała swoim
producentom Pawłowi Jóźwickiemu i Bogdanowi Kondrackiemu. Koncepcję krążka
wymyślił "Józek". Najpierw namówił Kasię Nosowską, żeby napisała teksty, a
potem przekonał Rodowicz, żeby zaśpiewała tak jak w Niemczech, kiedy
zadziwiła miliony kibiców brawurowym wykonaniem piosenki "Futbol". Kiedy cały
kraj - ba, wszystkie demoludy - nucił "Małgośkę". Nazwana przez Agnieszkę
Osiecką "Madonną RWPG" była wtedy prawdziwą gwiazdą polskiej rozrywki, może
największą w historii. Do dziś jest ikoną polskiej piosenki. Jak wielką,
przekonują dziesiątki plebiscytów na superprzebój. W jednym z ostatnich,
zorganizowanym na 80-lecie Polskiego Radia, cztery pierwsze lokaty
zajęły: "Niech żyje bal", "Sing, Sing", "Mówiły mu" i "Małgośka". Rodowicz
ciągle jest w trasie, koncertuje, nagrywa. Tylko publiczność już jej "nie
kupuje". Piosenek z ostatnich 20 lat - nie licząc "Balu" i "Łatwopalnych" -
prawie nikt nie zna. Artystka, która nigdy nie śpiewała własnych utworów
(słowa do jej przebojów pisała Osiecka, a muzykę Katarzyna Gaertner i Seweryn
Krajewski), znalazła się na rozdrożu.